Test

piątek, 12 czerwca 2026

Jan Krause - Ceramika - Andrespol - Weg und Ziel

 

W majowym numerze gazety Weg und Ziel ukazał się mój materiał na temat rodziny Jana Krause i jego fabryki kafli "Ceramiki" w Andrespolu. 



Pionierski duch w Andrespolu: Historia rodziny Krause i ich fabryka ceramiki

Andrespol, miejscowość położona około dwunastu kilometrów na wschód od Łodzi, ma za sobą burzliwą historię. Na początku XIX wieku osiedlili się tu pierwsi niemieccy osadnicy – wśród nich rodzina Kraus (Krause). W tej miejscowości w 1841 roku urodził się Krystian, a w 1843 roku Ludwika Kraus (z domu Praus). Małżonkowie, którzy zajmowali się rolnictwem i nie umieli ani czytać, ani pisać, położyli podwaliny pod rodzinę, która miała wywrzeć trwały wpływ na region. Z ich małżeństwa urodziło się dwóch synów: Jan, urodzony 15 stycznia 1864 roku, oraz jego młodszy o 14 lat brat Christian Adolf.

Obaj bracia okazali się niezwykle utalentowani. Szczególnie Jan Krause wykazał się niezwykłym duchem przedsiębiorczości. Już w wieku 21 lat stał się właścicielem małej fabryki pieców kaflowych. Na początku zatrudniał tylko kilku pracowników i produkował rocznie kafle do około 200 pieców.

Dzięki swojej pracowitości i pomysłowości szybko się rozwijał:

• nabył cegielnię w Chojnach (dzisiaj dzielnica Łodzi).

• Od 1895 roku posiadał młyn parowy we wsi Nowe Rokicie (również dzisiaj Łódź).

Pomimo tej ekspansji nie zaniedbał swojej macierzystej fabryki w Andrespolu. Dwadzieścia lat po założeniu zatrudniał tam już ponad 20 pracowników. Jakość jego produktów była tak wysoko ceniona, że po 1910 roku liczba pracowników wzrosła do ponad 100, w większości mieszkańców Andrespola. Produkcja wzrosła do imponującej liczby 3000 kompletnych pieców rocznie. Teren zakładu powiększono do trzech hektarów, asortyment rozszerzono o płytki ścienne i podłogowe oraz otwarto własne sklepy w takich miastach jak Bydgoszcz, Chorzów, Gniezno i Warszawa. W okresie rozkwitu, podczas okupacji nazistowskiej, firma zatrudniała ponad 400 pracowników i produkowała prawie 4 miliony płytek rocznie. W gazecie „Litzmannstädter Zeitung” z 15 sierpnia 1943 r. w obszernym artykule zatytułowanym „Kiedy w piecu wygina się mały stożek Segera...” napisano:

„Już ponad 50 lat temu rozsławił on wieś Andrespol, wybierając ją na lokalizację swojej fabryki produkującej dachówki. [...] Początkowo z prostej gliny, występującej w okolicy, formowano i wypalano kafelki piecowe, aż w końcu zaczęto produkować tak zwane „kafelki berlińskie”.

Te jasne, białe płytki uzyskiwano przy użyciu gliny szamotowej. Proces ten był bardzo złożony i przypominał produkcję porcelany: glinę rozdrabniano w mieszalniku, aby stała się plastyczna, a następnie przetwarzano ją za pomocą maszyn do cięcia gliny lub formowano ręcznie i w formach gipsowych.

Jan Krause był nie tylko pracowitym przemysłowcem, ale także mecenasem społeczności. Założył zawodową straż pożarną w Andrespolu i wybudował dla swoich pracowników domy mieszkalne przy ulicy Fabrycznej, z których część jest zamieszkana do dziś. Okazała willa rodziny przy ulicy Ceramicznej służy obecnie jako przedszkole gminne.

Po 1945 roku nastąpił jednak upadek. Najpierw huragan poważnie uszkodził budynki, a następnie nastąpiła nacjonalizacja przez komunistów i przymusowa emigracja rodziny. Na początku XXI wieku teren został sprzedany inwestorowi; dziś stoi tam duże centrum handlowe. Po dawnym imperium przemysłowym nie pozostał żaden ślad.

Jan Krause był człowiekiem głęboko wierzącym. W znacznym stopniu wspierał budowę i odbudowę (po 1914 r.) kościoła ewangelickiego w pobliskim Andrzejowie. Niemniej jednak w regionie doszło do napięć na tle religijnym. Ponieważ opieka parafii w Neusulzfeld (Nowosolna) nie wystarczała wielu wiernym, szukali oni większej niezależności. W 1922 roku Andrzejów stał się ostatecznie filią kościoła św. Jana w Łodzi.

Dla wielu zaskakujące było jednak to, że właśnie Jan Krause stał się później założycielem i promotorem Kościoła Wolnego w Andrespolu. Trudno dziś ocenić, czy była to reakcja na wewnętrzne niepokoje i rezygnację popularnego pastora Adolfa Dobersteina w 1927 roku.

Jan Krause zmarł 25 stycznia 1944 roku w wieku 80 lat, zaledwie miesiąc przed swoją żoną Florentine. Po długich poszukiwaniach udało mi się zlokalizować ich grób na zniszczonym obecnie cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie – ostatnie świadectwo człowieka, który jak mało kto wpłynął na historię Andrespola.

                                                                                                    Andrzej Braun





Andrespol, ein Ort etwa ein Dutzend Kilometer östlich von Łódź, blickt auf eine bewegte Geschichte zurück. Zu Beginn des 19. Jahrhunderts ließen sich hier die ersten deutschen Siedler nieder – unter ihnen die Familie Kraus (Krause). In dieser Ortschaft wurden 1841 Krystian und 1843 Ludwika Kraus (geborene Praus) geboren. Die Eheleute, die als Bauern tätig waren und weder lesen noch schreiben konnten, legten den Grundstein für eine Familie, die die Region nachhaltig prägen sollte. Aus ihrer Ehe kamen zwei Söhne hervor: Jan, geboren am 15. Januar 1864, und sein 14 Jahre jüngerer Bruder Christian Adolf.

Beide Brüder erwiesen sich als außerordentlich begabt. Besonders Jan Krause entwickelte einen bemerkenswerten Unternehmergeist. Bereits im Alter von 21 Jahren wurde er Eigentümer einer kleinen Kachelofenfabrik. In der Anfangsphase beschäftigte er nur wenige Mitarbeiter und produzierte jährlich Kacheln für etwa 200 Öfen.

Dank seines Fleißes und Einfallsreichtums expandierte er schnell:

• Er erwarb eine Ziegelei in Chojny (heute ein Stadtteil von

Łódź).

• Ab 1895 besaß er eine Dampfmühle im Dorf Nowe Rokicie (ebenfalls heute Łódź).

Trotz dieser Expansion vernachlässigte er sein Stammwerk in Andrespol nicht. Zwanzig Jahre nach der Gründung beschäftigte er dort bereits über 20 Mitarbeiter. Die Qualität seiner Produkte war so hoch geschätzt, dass die Belegschaft nach 1910 auf über 100 Einwohner von Andrespol anwuchs. Die Produktion stieg auf beeindruckende 3.000 komplette Öfen pro Jahr. Das Werksgelände wurde auf drei Hektar vergrößert, das Sortiment um Wand- und Bodenfliesen erweitert und eigene Geschäfte in Städten wie Bromberg (Bydgoszcz), Königshütte (Chorzów), Gnesen (Gniezno) und Warschau eröffnet. In der Blütezeit während der NS-Besatzungsjahre beschäftigte das Unternehmen über 400 Mitarbeiter und produzierte fast 4 Millionen Fliesen jährlich In der Litzmannstädter Zeitung vom 15. August 1943 hieß es in einem ausführlichen Artikel mit dem Titel „Wenn im Brennofen der kleine, Segerkegel‘ sich biegt...“:

„Bereits vor über 50 Jahren machte er das Dorf Andrespol durch die Produktion von Dachziegeln als Standort seiner Fabrik berühmt. [...] Zunächst wurden aus einfachem Ton, der in der Umgebung vorkam, Ofenkacheln geformt und gebrannt, bis man schließlich begann, sogenannte ‚Berliner Kacheln‘ herzustellen.“

Diese hellen, weißen Kacheln wurden mithilfe von Schamotte-Ton gewonnen. Das Verfahren war hochkomplex und ähnelte der Porzellanherstellung: Der Ton wurde durch Aufschlämmen in einem Rührwerk knetbar gemacht und anschließend mittels Ton-Schneidemaschinen oder durch Hand- und Gipsformung weiterverarbeitet.

Jan Krause war nicht nur ein geschäftiger Fabrikant, sondern auch ein Förderer der Gemeinschaft. Er gründete die Berufsfeuerwehr in Andrespol und baute für seine Mitarbeiter Wohnhäuser in der Fabry-

czna-Straße, die zum Teil bis heute bewohnt sind. Die prächtige Villa der Familie in der Ceramiczna-Straße dient heute als Kindergarten der Gemeinde.

Nach 1945 folgte jedoch der Niedergang. Erst beschädigte ein Orkan die Gebäude schwer, dann folgten die Verstaatlichung durch die Kommunisten und die erzwungene Auswanderung der Familie. Zu Beginn des 21. Jahrhunderts wurde das Gelände an einen Investor verkauft; heute steht dort ein großes Einkaufszentrum. Von dem einstigen Industrieimperium fehlt jede Spur.

Jan Krause war ein tief religiöser Mensch. Er unterstützte maßgeblich den Bau und den Wiederaufbau (nach 1914) der evangelischen Kirche im nahegelegenen Andrzejów. Dennoch kam es zu religiösen Spannungen in der Region. Da die Betreuung durch die Pfarrei in Neusulzfeld (Nowosolna) vielen Gläubigen nicht ausreichte, suchten sie nach mehr Eigenständigkeit. 1922 wurde Andrzejów schließlich eine Filiale der St.-Johannes-Kirche in Lodz (Łódź).

Überraschend für viele war jedoch, dass ausgerechnet Jan Krause später zum Gründer und Förderer der Freikirche in Andrespol wurde. Ob dies eine Reaktion auf die internen Unruhen und den Rücktritt des beliebten Pastors Adolf Doberstein im Jahr 1927 war, lässt sich heute nur noch schwer beurteilen.

Jan Krause verstarb am 25. Januar 1944 im Alter von 80 Jahren, nur einen Monat vor seiner Frau Florentine. Nach langer Suche konnte ihr Grab auf dem heute zerstörten evangelischen Friedhof in Andrzejów ausfindig gemacht werden – ein letztes Zeugnis eines Mannes, der die Geschichte Andrespols wie kaum ein anderer prägte.

                                                                                                    Andrzej Braun


Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Naprawa ogrodzenia - Weg und Ziel

Nowości z "podwórka grobersów"!

W majowym wydaniu WEG UND ZIEL ukazał się materiał poświęcony budowie ogrodzenia na cmentarzu ewangelickim w Brzezinach w kwietniu tego roku. Praktycznie nie byłem w stanie pracować tego dnia (problemy zdrowotne), jednak tam byłem, przywożąc symbolicznie 7 metalowych słupków i rolkę siatki. Widziałem i podziwiałem wspaniałych wolontariuszy!






Ważny krok w kierunku ochrony:

Nowe ogrodzenie cmentarza ewangelickiego w Brzezinach

Po dziewięciu latach niestrudzonego, wolontariackiego zaangażowania na miejscu, w kwietniu tego roku udało się osiągnąć ważny etap: zamknięcie dużych luk w ogrodzeniu na cmentarzu ewangelickim w Brzeziny. Dzięki wsparciu licznych wolontariuszy i hojnym darowiznom nekropolia jest teraz prawie w całości ponownie ogrodzona.

Realizacja tego projektu była możliwa dzięki niezwykłej hojności darczyńców, którzy udostępnili kompletny system ogrodzeniowy – składający się z siatki drucianej i słupków.

Tylko w ten sposób wieloletnia praca lokalnych wolontariuszy mogła teraz zaowocować tym ważnym zabezpieczeniem konstrukcyjnym. Prace charakteryzowały się starannym planowaniem i energicznym podejściem:

• Przygotowanie gruntu: w ramach intensywnych prac terenowych usunięto liczne korzenie i wyrównano grunt, aby stworzyć solidne podłoże pod ogrodzenie.

• Prace porządkowe: równolegle z budową ogrodzenia oczyszczono zarośla z gruzu i odpadów.

• Imponująca praca zespołowa: na szczególną uwagę zasługuje duża liczba wolontariuszy.

W ciągu zaledwie sześciu godzin wspólnej pracy wykonano ogromną pracę, która trwale poprawiła wygląd cmentarza.

Wynik ten sprawia wszystkim uczestnikom ogromną satysfakcję. Granice cmentarza są teraz niemal całkowicie zamknięte. Jedynie kilka charakterystycznych wyrw pozostawiono celowo otwartych – służą one jako mroczne świadectwo i widoczne ślady wydarzeń ze stycznia 1945 roku.

Organizatorzy serdecznie dziękują wszystkim osobom, które wsparły tę akcję, udostępniając sprzęt, darowizny rzeczowe oraz swój czas, dzięki czemu ten ważny krok stał się możliwy. Jest to wyraźny znak szacunku dla historii naszego regionu.

Źródło: Grupa wolontariuszy „Cmentarz Ewangelicki w Brzezinach” (facebook.com/CmentarzBrzeziny)



Ein wichtiger Schritt für den Erhalt:

Neuer Zaun für den evangelischen Friedhof in Brzeziny

Nach neun Jahren unermüdlichen ehrenamtlichen Engagements vor Ort konnte im April dieses Jahres ein bedeutendes Etappenziel erreicht werden: Die Schließung der großen Zaunlücken auf dem evangelischen Friedhof in Brzeziny. Dank der Unterstützung zahlreicher Helfer und großzügiger Spenden ist die Nekropole nun fast vollständig wieder eingefriedet.

Die Umsetzung dieses Vorhabens wurde durch die außergewöhnliche Großzügigkeit von Spendern ermöglicht, die ein komplettes Zaunsystem – bestehend aus Maschendraht und Pfosten – zur Verfügung stellten.

Nur so konnte die jahrelange Arbeit der örtlichen Freiwilligen nun in diesen wichtigen baulichen Schutz münden. Der Arbeitseinsatz war von einer sorgfältigen Planung und tatkräftigem Anpacken geprägt:

• Bodenvorbereitung: In intensiver Geländearbeit wurden zahlreiche Wurzeln entfernt und der Boden geebnet, um ein solides Fundament für den Zaun zu schaffen.

• Aufräumarbeiten: Parallel zum Zaunbau wurde das Dickicht von Unrat und Abfällen befreit.

• Beeindruckende Teamleistung: Besonders hervorzuheben ist die große Anzahl an Freiwilligen.

In nur sechs Stunden gemeinsamer Arbeit wurde ein enormes Pensum bewältigt, das das Erscheinungsbild des Friedhofs nachhaltig verbessert hat.

Das Ergebnis sorgt bei allen Beteiligten für große Zufriedenheit. Die Grenzen des Friedhofs sind nun fast lückenlos geschlossen. Lediglich einige markante Breschen wurden bewusst offen gelassen – sie dienen als mahnendes Zeugnis und sichtbare Spuren der Ereignisse aus dem Januar 1945.

Die Organisatoren bedanken sich herzlich bei allen Unterstützern, die mit Gerätschaften, Sachspenden und ihrer persönlichen Zeit diesen wichtigen Schritt ermöglicht haben. Es ist ein starkes Zeichen für den respektvollen Umgang mit der Geschichte unserer Region.

Quelle: Freiwilligengruppe „Cmentarz Ewangelicki w Brzezinach“ (facebook.com/CmentarzBrzeziny)