środa, 25 listopada 2020

Facebook - Znikające cmentarze - Cmentarz ewangelicki - Sokółki - Gm. Kowale Oleckie

 

     Od dawna na Fecebooku obserwuję bardzo ciekawy profil: ZNIKAJĄCE CMENTARZE. Postanowiłem uzupełniać fotografie i krótkie opisy informacjami z Wikipedii. zapraszam wszystkich na Facebook, jest tam kopalnia informacji o cmentarzach ewangelickich!

Sokółki, pow. olecki, woj. warmińsko- mazurskie. Zapomniany cmentarz ewangelicki. Tylko nie wiem co to za konstrukcja na drugim zdjęciu.

Sokółki (gmina Kowale Oleckie)
Sokółki (niem. Sokolken, od 1938 r. Halldorf) – wieś sołecka położona w województwie warmińsko–mazurskim, w powiecie oleckim, w gminie Kowale Oleckie. W latach 1975–1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa suwalskiego. W latach 1999–2001 wieś wchodziła w skład powiatu olecko–gołdapskiego. W 2010 roku liczyła 217 mieszkańców.

Wieś powstała w ramach kolonizacji północno–wschodnich terenów Prus Książęcych. W 1564 roku starosta Wawrzyniec von Halle sprzedał Maciejowi Sokołowi ze starostwa ełckiego cztery łany sołeckie (60 grzywien za każdy łan). Ze swej strony Maciej zobowiązał się do założenia wsi czynszowej na 40 łanach boru; osadnicy otrzymali dziesięcioletnią wolniznę. Nazwa wsi wywodzi się od nazwiska pierwszego sołtysa. Sokółki należały do parafii ewangelickiej w Cichach.

Szkołę we wsi założono w pierwszej połowie XVIII wieku (około 1737–1740). W 1935 roku zatrudnionych w niej było dwóch nauczycieli, a w ośmiu klasach uczęszczało do niej ogółem 57 uczniów.

Po II wojnie światowej Sokółki były siedzibą gminy, od 1954 roku - gromady. Po kolejnej reorganizacji w 1973 roku ponownie była to wieś gminna. W latach powojennych utworzono w Sokółkach spółdzielnię gminną; działała tu szkoła przysposobienia rolniczego. W 1949 roku powołano bibliotekę gminną, a następnie czytelnię; utworzono tu również ośrodek zdrowia.(1)

1 - Wikipedia.










niedziela, 22 listopada 2020

Wirtualna Polska - Tomasz Słomczyński - Wybrały śmierć w jeziorze. Wiedziały co zrobią im "wyzwoliciele" - Kaszuby - Radunia

     Znalezione w sieci, warto przeczytać, zapraszam na tragiczny i przejmujący reportaż:


Wirtualna Polska, reportaż Tomasza Słomczyńskiego:

Wybrały śmierć w jeziorze. Wiedziały co zrobią im "wyzwoliciele"


Wolały się utopić niż dać się złapać żołnierzom Armii Czerwonej. Los, który chcieli zgotować im "wyzwoliciele", był zbyt przerażający.

Marzec 1945 roku. W lesie nad jeziorem Raduńskim Górnym ukrywa się chłopak: "Zauważyłem sylwetki, kobiety i młodej dziewczyny, uciekające uzbrojonym radzieckim żołnierzom. Biegły do jeziora. Wskoczyły do niego. (...) zniknęły pod wodą".

Marzec roku 2020. Idę wzdłuż brzegu jeziora Raduńskiego Górnego. Po prawej stronie olchowe bagnisko.
Napotykam na rzeczkę, która jest zbyt szeroka, by ją przeskoczyć. Zdejmuję buty.


Widok na jeziora Raduńskie. Rok 1932

Autor: Zbigniew Franczukowski

ŹRÓDŁO: DOMENA PUBLICZNA

Mijam domki letniskowe i wyciągnięte na brzeg kajaki. Dalej las bukowy z domieszką modrzewia i wiązu.

stroma skarpa. Czy właśnie tędy zbiegały kobiety z Borucina, wybierając śmierć w jeziorze zamiast koszmaru, jaki zgotowali im w stodole sołtysa Czerwonoarmiści?

"Żadnych kobiet tu nie ma"

Najpierw był e-mail. Wiola Rębecka pisze, że posiada relację ze wsi Borucino na Kaszubach. Załącza wspomnienie spisane w języku angielskim. Jego autor w 1945 roku miał piętnaście lat.

"Któregoś popołudnia moja starsza siostra przybiegła z krzykiem do domu, wrzeszcząc »Ruskie idą«. Mój ojciec zbudował nieduży schron burzowy obok naszego domu. Już wcześniej służył nam do ochrony przed możliwymi atakami niemieckich samolotów.


Kaszubscy rybacy. Zdjęcie z książki "ZDROJE RADUNI. Przewodnik po tak zw. Szwajcaryi Kaszubskiej", rok 1913

ŹRÓDŁO: DOMENA PUBLICZNA


Ten schron był maleńki i bardzo ciasny, usypany z ziemi. Ojciec kazał moim siostrom natychmiast ukryć się tam i nie wychodzić, dopóki sam im nie powie, że mogą wyjść. Zastanowiło mnie wówczas, dlaczego ojciec kazał ukryć się jedynie im, a nie mnie.

Późnym wieczorem obecność Rosjan w naszej wiosce dało się już odczuć. Na początku czułem zapach dymu, później aż oczy łzawiły od kłębów dymu z płonących domostw, podpalonych przez żołnierzy Armii Czerwonej.

Słyszałem sąsiadów, ich podniesione głosy, wrzaski moich przyjaciół, bardzo blisko naszej chaty.
Mój tata zdecydowanie przykazał mi siedzieć cicho.

Miałem nadzieję, że Rosjanie do rana opuszczą wioskę.

Następnego dnia, wcześnie rano, zostaliśmy zaskoczeni przez dwóch radzieckich żołnierzy, którzy przyszli splądrować nasz dom w poszukiwaniu jedzenia. Byli pijani. Czułem kwaśny odór przetrawionego wina i wódki.
Nie mieliśmy wystarczającej ilości jedzenia dla siebie, a co dopiero dla pijanego wojska.

Daliśmy im chleb i mleko, wszystko, co mieliśmy, mając nadzieję, że zostawią nas w spokoju, że pójdą dalej, walczyć z Niemcami.

Odeszli dopiero po długiej rozmowie z ojcem. Nie znałem wtedy rosyjskiego, ale miałem wrażenie, że ojciec i ci ludzie coś uzgadniali. Kiedy żołnierze odeszli, zapytałem ojca, o czym rozmawiali. Powiedział, że pytali go, czy mieszkają z nami jakieś kobiety.


Kapliczka w Borucinie. Zdjęcie z książki "ZDROJE RADUNI. Przewodnik po tak zw. Szwajcaryi Kaszubskiej", rok 1913

ŹRÓDŁO: DOMENA PUBLICZNA

Zdecydowanie odpowiedział Rosjanom, że nie, żadnych kobiet tu nie ma. Zdziwiony zapytałem go, dlaczego skłamał. Odpowiedział, że to bardzo niebezpieczne jest mówić prawdę takim ludziom".


Wiola Rębecka: "Ta historia jest prawdziwa. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Pewnych uczuć nie można zafałszować. Nie ma żadnego innego powodu, poza chęcią opowiedzenia własnych wspomnień, dla których ten mężczyzna miałby zaangażować tyle osób, swoich najbliższych".

ŹRÓDŁO: ARCHIWUM PRYWATNE

"Wojna i gwałt są jak syjamskie bliźnięta"

Wiola Rębecka, która przysłała tę relację, jest psychoterapeutką mieszkającą w Nowym Jorku. Zajmuje się leczeniem stresu pourazowego. Jeździ po całym świecie i pomaga "przepracować" traumę ofiarom przemocy seksualnej.

Pracuje z "rape survivors" (ang. osobami, które przeżyły gwałt) w Kongu, Rwandzie, Birmie, Kosowie i wielu innych miejscach, w których żołnierze dopuszczali się gwałtów.

- Bo wojna i gwałt są jak syjamskie bliźnięta. Dochodzi do nich zawsze tam, gdzie są uzbrojeni mężczyźni i bezbronne kobiety – mówi psychoterapeutka, która obecnie realizuje projekt: "Rape - a history of shame" ("Gwałt - historia wstydu") oraz pisze książkę pod tym samym tytułem.

Rębecka odmawia podania nazwiska autora relacji, którą przysłała. Musi mi wystarczyć, że pochodzi on z Borucina, a od wielu lat mieszka w USA. Jego opowieść została nagrana i spisana.

- Słuchałam i słucham wielu historii o gwałtach. Ale to było jedno z najbardziej wstrząsających doświadczeń, dodatkowo wyjątkowo intymne. On opowiadał historię nie tylko mnie, ale też swoim najbliższym – mówi psychoterapeutka.

- To było wstrząsające doświadczenie dla jego najbliższych, dla jego dzieci, które na dobrą sprawę pierwszy raz dowiedziały się… Wcześniej, owszem słyszały, że coś się wydarzyło, ale nigdy wcześniej nie wysłuchały opowieści o tym, co konkretnie się działo.

Historia została opowiedziana na spotkaniu rodzinnym, na które Rębecka została zaproszona. Uczestniczyły w nim również wnuki, które urodziły się i wychowały w Stanach Zjednoczonych....

                  - ciąga dalszy na Wirtualnej Polsce - 


sobota, 21 listopada 2020

Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Wykaz zmarłych

 

    Będąc w temacie cmentarza ewangelickiego w Brzezinach pozwalam sobie zamieścić materiał opracowany przez grupę wolontariuszy pracujących na tej nekropolii. Wielki szacunek za pracę która wykonali! Zapraszam wszystkich na profil Grupy na Fecebooku:

Cmentarz Ewangelicki w Brzezinach



Poniżej przedstawiamy Państwu listę osób pochowanych na tutejszym cmentarzu, których tablice zostały zachowane w całości bądź w jej części.
LISTA ALFABETYCZNIE:
Aj Otilie ur. 5 listopada 1883 zm. 10 sierpnia 1925,
Aj Marie z d. Arnold ur. 8 marca 1854 zm. 5 sierpnia1921,
Aj August 15 stycznia 1835, zm. 2 października 1910
Arndt Karl Eduar ur. 14 września 1836 zm. 1 lutego 1898
Arndt Ottilie ur. .. października 1918, zm. 24 maja 1937
Arnold Sophie z dm. Tremel ur. 18 maja 1830, zm. 28 września 1882
Arnold Henrich ur. 10 lutego 1828 zm. 22 czerwca 1905
Bausch Oskar ur. 1871 zm. 25 marca 1899, szanowany nauczyciel.
Bialoschewitz Maria z popr. męża Dase z d. Driemel ur. 11 listopada 1868 w Zgierzu zm. 13 kwietnia 1892
Ekert Karl ur. 5 maja 1819 zm. 28 lutego 1900
Fenner Teofilia z d. Pławińska ur. 29 lipca 1877, zm. 29 lipca 1965
Fercho Edward ur. 06.09.1858, zm. 31.02.1936 Tadzin
Futterleib Anna z d. Weber ur. 5 września1866 zm. 1 czerwca 1931
Futerleib Karl ur. 13 grudnia 1813 zm. 14 grudnia 1863 zamordowany podczas pow. Styczniowego.
Futterleib Jakub 11 maja 1888 zm. 21 lutego 1920
Futterleib Olga Emma z d. Stępniewska 7 maja 1883 zm. 10 lutego1937
Futterleib Eduard Karl ur. 7 maja 1879 zm. 3 marca 1937
F….r Marja Marta zm. 10 maja 1900
Fuch… Wihelm ur 20 marca 1859 zm. .. października 192..
Golz Otylia z dm. Rondhaler ur. 9 Października 1834 zm. 24 kwietnia 1899,
Hauser Natalia z d. Sonnenberg ur. 15 listopada 1870 zm. 21 października 1920,
Hauser Rudolf ur. 19 Października 1864 zm. 22 maja 1933
Jommerfeld Gottlieb ur. 15 marca 1854, zm. 29 lipca 1931
Jommerfeld Amalie z dm. Friedrich ur. 5 maja 1857 zm. 5 lipca 1910
Kamenz Johann 1845-1913
Kulbasch Emilie z d. Koch ur 21 stycznia 1864 zm. 7 lutego 1935,
Kurz Emilie z dm. Schmidt ur. 28 października 1848 zm. 18 września 1920,
Kurz Karl ur. 29. Grudnia 1858 zm. 6 listopada 1920
Moszczeński Władysław um. 6 lipca 1865, przeżywszy lat 36 – pisarz sądu pokoju okręgu brzezińskiego
Muller Julius ur. 15 lutego 1843 zm. 15 lutego 1906
Muller Emilie ur.. .. …. Zm. .. .. ….
Netzmann Emilia ur. .. kwietnia ..., zm. .. ..... ....
Oberg Paul Julian ur. 1 lipca 1869 zm 1929
Oberg Friedrich ur. 11 Stycznia zm. 1 czerwca 1906
Pązik Natalia z d. Steinhauer 1895 - 1928,
Pązik Olga 1897 - 1942
Ramiert Ilizabeth z d. Sch.... ur. 19 lipca 1835 zm. 17 października ….
Rauser Andreas ur. w Makem 5 maja 1841 zm. 8 marz 1887
Roller Emilie z d. Arndt ur. 13 września 1860, zm. 5 września 1901
Rolof Johanna z dm. Rolof ur. 18 czerwca 1898 zm. 4 września 1934
Rondthaler August ur.12 października 1805 zm. 5 sierpnia1881,
Rondthaler Krystyna z dm. Ruppmich ur. 2 sierpnia 1815 zm. 27 lutego 1884,
Rondthaler Emma ur. 11 lutego 1844 zm 4 września 1919
Rosin Justine z dm. Radke ur. 8 kwietnia 1875 zm. 3 lutego 1914
Rosin Albert Julius ur. 18 grudnia 1855 zm. 29 lipca 1936
Ruszkowska Joanna Luiza z dm. Anzorguw ur. 1828 zm. 1913
Schmidt Olga Aurelia ur. 02. 12. 1879 zm. 15.01.1970
Schmidt Robert zm. 1908
Steinhauer Wilhelmina z dm. Bajer ur. 1864, zm. 1930
Teichmann Eugenia Julia ur. 6 maja 1866 zm. 4 sierpnia 1904,
Teichmann Pauline Cecilie z d. Klein ur 22 listopada 1835 zm. 16 listopada 1906,
Treichel Emil Bernhard ur. 19 Maja 1899 zm .15 września 1925
Treichel Auguste Rosalie z d. Fanslau ur. 5 marca 1854 zm. 25 lipca 1926
Weidner Florentine Auguste z d. Oberg ur. 8 kwietnia 1857 zm. 29 października. 1937
Weinder Hugo ur. 15 sierpnia 1882 zm. 21 stycznia 1935
Wojciechowska Marta z d. Marcinkowska ur. 22.12. 1885 zm. 29 grudnia 1972
Wolfschmidt Klara z d. Wissmann ur. 14 września 1891 zm. 30 sierpnia 1936
Wojak Leopold ur. 5 stycznia 1905, zm. 7 stycznia 1905
....idner Adolf ur. 15 sierpnia 1887 zm. 20 września 1888
...niebesrtad Julian
Nazwiska osób, których groby i tablice nie zostały odnalezione:
Fenner Adolf
Lange Janina 19 czerwca 1922 zm. 9 października 1985
Lesznie Alina ur. 10 listopada 1910 zm. 18 października 1985
Otto Johann Karl von Oettingen ( 1840-1891) z pierwszą żoną Heleną z domu Jungowską.
Seliger Laura ur. 15 grudnia 1882, zm. 8 marca 1961



I setki nieodnalezionych i skradzionych tablic...
Również na cmentarzu znajduje się kwatera wojenna żołnierzy niemieckich i rosyjskich z I wojny światowej.
A może Wy lub wasi bliscy wiecie coś więcej????



Poniżej 3 płyty, które zostały uratowane przez P. Mariana przed ich kradzieżą i dewastacją.
Jeżeli możesz, udostępnij. 😁😀

Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Marian Steinhauer - 1925-2020

 

   Nasza grupa facebookowa została poruszona 19 listopada wieczorem wiadomością, że Pan Marian zmarł... To była naprawdę wstrząsająca wiadomość, zmarł człowiek, który był nam bliski. Nie zapomnę pierwszego spotkania z Panem Marianem 22 października 2017 roku na cmentarzu ewangelickim w Brzezinach. Wtedy 92 letni starszy pan, zrobił na mnie wielkie wrażenie, opowieści o tym jak pracował na tej nekropolii w czasach komuny zadziwiały. Tego dnia przyjechał pierwszy raz po 8 latach, poznał swojego następcę Kacperka, wiedział, że ma to szczęście, że jego ciężka praca nie pójdzie na marne! Ja miałem to szczęście, że trzymając go pod rękę mogłem być bezpośrednim świadkiem jego opowieści i pokazania niczym radar schowanych przez niego pod ziemią 3 płyt nagrobnych, które zabezpieczył tym samym przed wywiezieniem. Nie wierzyliśmy, że to jest możliwe, tych płyt nie trzeba było nawet oczyszczać, lśniły swoim pięknem, jakby chciały Panu Marianowi podziękować, że je uchronił do lepszych czasów!

    Można by dużo pisać o tej wspaniałej postaci. Zostawiam to jednak jego następcom, Kacerkowi i jego Kolegom, mają do tego prawo, jak pozwoliłem za ich zgodą zamieścić tekst, który wczoraj zamieścili na swojej stronie:

Pożegnanie 🕯️😪
W dniu 19.11.2020 r. w wieku 95 lat zmarł wieloletni opiekun cmentarza ewangelickiego w Brzezinach, Pan Marian Steinhauer.
Pan Marian był potomkiem osadników niemieckich. Urodził się 11.10.1925 w Brzezinach w rodzinie katolickiej. Był synem Karola i Antoniny ze Szulców.
We wrześniu 1939 stracił ojca, który wraz z pięcioma innymi mieszkańcami Brzezin został zastrzelony przez Niemców w lesie Szymaniszki.
Po wojnie Pan Marian postanowił zaopiekować się grobami byłych osadników niemieckich i innych mieszkańców Brzezin wyznania ewangelickiego spoczywających na opuszczonym już cmentarzu ewangelickim.
W latach późniejszych już jako mąż i ojciec dzielił swój czas między rodziną, pracą zawodową, a opieką nad cmentarzem. Pracował tam tak długo, dopóki nie podupadł na zdrowiu.
Dobrze wiemy z własnego doświadczenia jak szybko cmentarz potrafi się zamienić w przysłowiowy busz. Tak właśnie się stało. Wiemy jak bardzo bolało to Pana Mariana, ale wiemy też z jakim niedowierzeniem, a zarazem radością przyjął wiadomość, że znalazła się grupa wolontariuszy, która postanowiła na nowo przewrócić pamięć o dawnych mieszkańcach Brzezin wyznania ewangelickiego i oczyścić miejsce ich wiecznego spoczynku.
Nigdy nie zapomnimy błysku w jego oczach i nadziei, że to miejsce znowu zaczną odwiedzać mieszkańcy miasta.
Kilka razy udało mu się nas odwiedzić na podczas prac porządkowych. Podczas jednego z nich wskazał nam miejsca, gdzie zakopał trzy granitowe tablice nagrobne ochraniając je przed zdewastowaniem. Dzięki niemu wkrótce wrócą na swoje miejsce.
Panie Marianie będziemy kontynuować nasze prace i wiemy jedno – na zawsze pozostanie Pan w naszych sercach i naszej pamięci.
Msza żałobna za duszę śp. Pana Mariana odbędzie się we wtorek 24.11.2020 o godzinie 12:00 w kaplicy cmentarnej w Brzezinach, po czym nastąpi odprowadzanie zwłok na miejsce wiecznego spoczynku na tut. cmentarzu katolickim. 😪🕯️




                                   Płyty o których wspominam powyżej.



czwartek, 19 listopada 2020

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Zaduszki

      Pamiętny na zawsze 1 listopada, kiedy zabroniono wstępu na cmentarze...Od 6 lat kiedy jestem zainteresowany tym cmentarzem nie było tyle kwiatów! Nie trudno rozwiązać zagadkę, jednak, serce się raduje, że mimo wszystko byli chętni którzy nie zapomnieli o tej nekropolii.

      Z całego serca dziękuję odwiedzającym, jesteście Kochani!











środa, 18 listopada 2020

Łaznowska Wola - Grömbach - Bukowiec - Königsbach - Rodzina Dallmann - Wildemann

 

     Na Messengerze otrzymałem ciekawą wiadomość:

   Dzień dobry. Lata mijają... Andrzeju, próbowała się z Tobą skontaktować Veronika https://www.facebook.com/veronika.mallmannrunge/. Piszemy wspólnie artykuł o ŁW, a poza tym Ona ma korzenie w ŁW. Ostatnio jednak dotarła do informacji o tym, że jej rodzina pochodzi z Bukowca. Możesz się z Nią skontaktować? Pozdrawiam. H.

     Veronika napisała do mnie oczywiście w języku niemieckim, tłumaczenie tekstu jest dla naszych czytelników:

    Hanna Szurczak powiedziała mi, że mogę do Ciebie napisać, bo być może będziesz w stanie pomóc mi z moim pochodzeniem. Hanna powiedziała też, że mogę pisać po niemiecku. Moja mama urodziła się w Łaznowskiej Woli (LW) w 1935 roku, jej panieńskie nazwisko to Dallmann (Dalmann, Dahlmann ...). Wiem, że wtedy zostało napisane ze słuchu i że jest wiele sposobów pisania. Powiedziano mi kiedyś, że rodzina Dalmann być może przeprowadziła się z Bukowca (Königsbach) do LW. Mój pradziadek Johann Dallman urodził się w LW w 1855 roku (według moich dziadków). Przeczytałam teraz, że do Königsbach przybyli prawdopodobnie w 1805 roku osadnicy, którzy nazywali się Thalmann i pochodzili z Wirtembergii. Moja mama zawsze powtarza, że ​​jest pewna, że ​​jej przodkowie ze strony ojca pochodzili z Wirtembergii. Nazwisko Dalmann być może  zmieniono z Tahlmanna podczas ręcznego pisania. Ktoś mi powiedział, że jego rodzicami byli Jakob Dalmann (urodzony w Königsbach) i Katharina z domu Lohrer. Czy masz okazję pomóc mi dalej? Czy są może jeszcze wpisy, do których możesz zajrzeć? Hanna wysłała mi kilka przesyłek z LW, ale teraz nie miała też nic z Bukowca (Königsbach). 

Z poważaniem Veronika Mallmann-Runge

Jeszcze jedna wiadomość od Veroniki:

Auch mein anderer Ur-Ur-Urgroßvater ist in Königsbach (Bukowiec) geboren. Wilhelm Wildemann (geb. 2. Februar 1810), seine Frau hieß Katharina Margarethe, geborene Gruber, und ist in LW geboren. Meine Urgroßmutter ist eine geborene Wildemann (Opas Mutter)

Mój drugi prapradziadek też urodził się w Königsbach (Bukowiec). 
Wilhelm Wildemann (ur. 2 lutego 1810 r.), jego żona, 
Katharina Margarethe, z domu Gruber, urodziła się w Łaznowskiej Woli. 
Moja prababcia urodziła się jako Wildemann (mama dziadka).


     Ostatnio jestem niezbyt dysponowany, zdrowie, kochane zdrowie. Nie bardzo się przygotowywałem, jednak przejrzałem dokładnie moje materiały dotyczące Łaznowskiej Woli, Bukowca i Zielonej Góry.

     Cytuję moją odpowiedź, którą wysłałem przed godziną:


    Witaj Weroniko! 

    Dziękuję za wiadomość! Cieszę się, ze Twoje korzenie sięgają Bukowca i Łaznowskiej Woli.

Dość starannie przeglądałem materiały dotyczące Łaznowskiej Woli, Bukowca i Zielonej Góry. To co znalazłem w tym temacie:

1. Łaznowska Wola: - w książce Otto Heike 150 Jahre Schwabensiedlungen in Polen 1795-1945 znalazłem na stronie 59, dwa nazwiska:

Dallmann Berthold posiadał w styczniu 1945 roku gospodarstwo rolne o powierzchni 8,40 ha. i Dallmann Otto, gospodarstwo o powierzchni 4,20 ha.

Pośród 54 rodzin które w roku 1800 przybyły do Łaznowa i później do Łaznowskiej Woli nie było nikogo o tym nazwisku.

Także w dalszych dziejach tej wsi nie pojawiło się takie nazwisko lub podobne.

2. Bukowiec- nie znalazłem takiego nazwiska wśród pierwszych osadników z 1803 roku, także okresie późniejszym. Pojawia się nazwisko Wildemann. Na cmentarzu w Bukowcu jest nagrobek z nazwiskiem Anna Emilie Groschang urodzona Wildemann.

Serdecznie pozdrawiam

Andreas




Jeśli interesuje Ciebie dalsza historia rodziny Wildemann, proszę napisz.

3. W Zielonej Górze, sąsiednia wieś Łaznowskiej Woli i Bukowca, także nie znalazłem nazwiska Dallmann.



wtorek, 17 listopada 2020

Kurowice - Brójce - Pocztówki - Filokar - Krzysztof Węglarski

 

     Przedstawiam pocztówki których właścicielem jest mój znajomy kolekcjoner z Krakowa, Grzegorz Węglarski. Jest to koleżeńska umowa polegająca na tym, że miałem możliwość zamieścić w swojej książce materiały Grzegorza. W rewanżu prezentuję jego materiał o którym pisze poniżej:

Witaj. Czy o te widoki Kurowic pytał ten gość? Dwie pocztówki na wstępie mam na sprzedaż NG36-150 i MT9-280 lub wymiana na inne z Piotrkowa lub Tomaszowa do zbioru. Pozdrawiam serdecznie i jestem otwarty na pomoc.


Jest to chłopak z Tomaszowa, wielki fan tych okolic, jeśli ktoś z czytelników szuka wartościowych pocztówek, zapraszam pod FILOKAR na Allegro!









niedziela, 15 listopada 2020

Kraszew - Andrespol - Prośba - Bartłomiej Jankiewicz

 

    W dniu wczorajszym tj. 14 listopada, późną nocą otrzymałem ciekawego e-maila. Napisał do mnie Pan Bartłomiej z prośbą o pomoc. Cóż bardziej miłego mogło mnie spotkać jak podobny tekst?! Okazuje się, że tuż za miedzą, mieszka bratnia dusza!

    Kraszew, niby leży w innej gminie (Andrespol), ja tak nigdy tego nie łączyłem, przecież w moich materiałach jest tak dużo wspólnych wątków związanych z tymi dwoma sołectwami. Tyle ciekawych historii wydarzyło się na terenie Kraszewa. Do tej pory szukam grobów znajdujących się w kraszewskim lesie, być może wspólnie z Panem Bartłomiejem je odnajdziemy. Jakże mógłbym odmówić pomocy i w przyszłości współpracy (ten okropny Covid-19). 

     Z największą przyjemnością zamieszczam prośbę i apel o pomoc! Proszę każdego. kto ma jakieś materiały, zdjęcia, ciekawe opowieści o Kraszewie o info na mój adres e-mailowy: Borowa1914@interia.pl, natychmiast je przekaże dalej.


Ten wiekowy dąb jest dla mnie symbolem Kraszewa, pamięta obie wojny, mógłby wiele opowiedzieć o historii tych ziem...



Witam


Szanowny Panie Andrzeju, 
przede wszystkim chciałem pogratulować bloga, który Pan prowadzi. Śledzę go od początku i często spotykam tam interesujące mnie tematy. Wielokrotnie do niego też wracam. Czytam go często, gdyż jestem historykiem z wykształcenia i z zamiłowania, a historia regionalna jest mi szczególnie bliska. Chciałem tez pogratulować i podziękować Panu z zaangażowanie w oczyszczanie i pielęgnację oraz utrwalanie pamięci o zapomnianym bukowieckim cmentarzu. Mam do tego miejsca szczególny sentyment, gdyż pochowana jest tam prababcia mojej babci (niestety po tym grobie nie został żaden ślad).

Mam do pana prośbę...

 Od kilku lat spisuję historię Kraszewa. Tworzę książkę, w której zawarłem też wątki związane z Bukowcem. W monografii, do której zakończenia brakuje mi już niewiele, potrzebna mi jest Pana pomoc. Zwracam się z prośbą o możliwość wykorzystania zdjęć starego zniszczonego kościoła w Kurowicach i tutaj prosiłbym też aby pomógł Pan zdobyć dla mnie zgodę też Państwa Makowskich oraz Grzegorza Węglarskiego na wykorzystanie ich zdjęć

Wiem Pan sam jak to jest z lokalną pamięcią. niestety pisząc książkę o Kraszewie spotykam się z obojętnością. Mimo, iż moja prośba o pomoc w tworzeniu książki wisi od kilku miesięcy w kilku miejscach w Kraszewie, mimo iż ogłoszenie zostało zamieszczone na Facebooku naszego sołectwa spotykam tu duży opór, bierność i niezainteresowanie tematem. O postawie niektórych instytucji naszej gminy nie wspominając.... Staram się tym nie zrażać i robić swoje, licząc że monografia zaskoczy mieszkańców i będzie inspiracją w zgłębianiu tej najbliższej historii. Powiedziałem sobie, kiedyś, że jeśli monografia będzie skończona i się ukaże, to chciałbym aby służyła ona mieszkańcom a ewentualne pieniądze z jej sprzedaży trafiły przede wszystkim do sołectwa i pomogły w budowie nowej świetlicy czy jakiegoś monumentu upamiętniającego powstanie  wioski. Bardzo liczę na Pana pomoc.

Czasem grzebiąc w archiwaliach spotykam materiały dotyczące Bukowca i okolic. Jeśli będzie pan zainteresowany, prześlę je Panu. 

Jeśli będzie Pan miał ochotę to po pandemii chętnie spotkam się z Panem i porozmawiam na spokojnie. Jeżeli ma Pan coś interesującego o Kraszewie, proszę o informację.
Jeżeli będzie chciał Pan zamieścić mój apel o pomoc w tworzeniu pozycji o Kraszewie - będę wdzięczny. 

Życzę dużo zdrowia

Bartłomiej Jankiewicz


poniedziałek, 9 listopada 2020

Königsbach - Kryształowa noc - Kristallnacht - Facebook - Synagoga

 

    Dzisiaj mija 82 rocznica tragicznych wydarzeń...Nie bez przyczyny zamieszczam materiał poświęcony Königsbach, tak właśnie nazywała się do 1945 roku wieś w której obecnie mieszkam..To działo się na terenie Niemiec.

Noc kryształowa (niem. KristallnachtReichskristallnacht lub Reichspogromnacht) – pogrom Żydów w nazistowskich Niemczech zainicjowany przez władze państwowe, w nocy z 9 na 10 listopada 1938.

Ulice niemieckich miast zostały zasypane odłamkami szkła i kryształów ze zniszczonych żydowskich mieszkań i sklepów, stąd też nazwa pogromu. Druga teoria co do nazwy mówi o „krystalizacji”, czyli oczyszczeniu narodu niemieckiego z przedstawicieli innych narodów, przede wszystkim Żydów. Naziści nie tylko przyzwolili na prześladowania ludności żydowskiej, ale również nadali im zorganizowany charakter.(1)


Rocznicowo (2)
Koenigsbach, Niemcy 9 listopada 1938.
Wnętrze zniszczonej i zbezczeszczonej synagogi po nocy kryształowej.
"Kristalnacht" bierze swoją nazwę od stosów szkła w oknach zniszczonych sklepów i gruzów synagog zdewastowanych podczas tej strasznej nocy.
W całych Niemcach, Austrii i regionie Sudetlands uczestnicy zamieszek zniszczyli 267 synagog, z których wiele płonęło przez całą noc pod okiem ludzi i strażaków, którzy otrzymali rozkaz interwencji, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się pożarów na sąsiednie budynki. Członkowie S.A. Hitlerian Youth w całym kraju wybili okna w około 7500 sklepach należących do Żydów, opróżniając je; w wielu regionach cmentarze żydowskie były szczególnie celem ataków i zbezczeszczenia. Pogromy były wyjątkowo okrutne w Berlinie i w Wiedniu, siedzibach dwóch największych społeczności żydowskich w Rzeszy i chociaż morderstwo nie figurowało w głównych dyrektywach Reinharda Heydricha, między 9 a 10 listopada 1938 roku "Noc Kryształowa" kosztowała jego życie 91 Żydów, a w wyniku popełnionej przemocy odnotowano dużą liczbę gwałtów i samobójstw.
W miarę rozprzestrzeniania się pogromu jednostki S.S. (Schutzstaffel, Oddziały Ochronne) i Gestapo (Tajna Policja Państwowa), zgodnie z wytycznymi Heydricha, aresztowały do ​​30 tysięcy Żydów płci męskiej i większość z nich przewieziono z lokalnych więzień do Dachau, Buchenwald i do innych obozów koncentracyjnych..
Dla większości historyków Noc Kryształowa jest tragicznym punktem zwrotnym w unicestwieniu Żydów w Europie.
Źródło:
YadVashem: World Holocaust Center, Jerusalem Archives


1- Wikipedia
2 -Facebook