środa, 22 lipca 2020

Łódź - Litzmannstadt - Volksliste - Kazimierz Borysławski - Konstanty Rybiałek - Henryk Koziara - Jeńcy wojenni - 1940




Z różnych powodów miałem ponad dwumiesięczną przerwę w pisaniu na blogu. Wczoraj z samego rana zadzwonił do mnie mój kolega kolekcjoner, Krzysiu Gładki, że otrzymał zakupione na Allegro dokumenty dotyczące Łodzi- Litzmannstadt. Koperta nie jest otwarta, chciałby dowiedzieć się, co te dokumenty w swojej treści zawierają? Myślał, że dotyczą one tematu Getta, podjechałem natychmiast do Jordanowa. Po otworzeniu koperty i pierwszych oględzinach stwierdziłem, ze te dokumenty dotyczą osoby Kazimierza Borysławskiego, obecnie więźnia wojennego, którego rodzina stara się za wszelką cenę uwolnić, zgłaszając jego osobę jako Folksdojcza. Niestety, pomimo sporej korespondencji i starań okazało się, że Niemcy uznali Kazimierza Borysławskiego polakiem. Był mieszkańcem Łodzi przy ulicy Ciasnej. Z 7 dokumentów zamieszczam tłumaczenie trzech z nich:

Chciałbym się upewnić i poinformować, czy wznowienie pracy jeńca wojennego Kazimierza 
von Boryslawskiego - z Litzmannstadt, Enge Gasse 21a - leży w interesie gospodarczym 
Niemiec. Oprócz studiów chemicznych, ten ostatni zajmował się również zarządzaniem 
nieruchomością. Nieruchomość miała powierzchnię około 100 hektarów.


Ich bitte um Feststellung und Mitteilung, ob die Wiederaufnahme der Arbeit des Kriegsgefangenen 
Kazimir von Boryslawski - aus Litzmannstadt, Enge Gasse 21a - in deutschen wirtschaftlichen 
Interesse liegt. Genannter hat neben seinen Studium der Chemie bei der Leitung eines
 Landbesitzes mitgaerbeitet. Der Besitz hatte eine Größ von etwa 100 ha. 



W odpowiedzi na Pański list z dnia 19 kwietnia 1940 r. informujemy, że jeńcy wojenni Heinrich Koziara, Konstanty Rybialek, Kazimierz von Borysławski nie muszą być wcześniej zwolnieni jako jeńcy wojenni. Na terenie całej Rzeszy brakuje robotników dla gospodarki wiejskiej, więc wydaje się właściwym, że tylko tam na miejscu ci ludzie wykorzystują swoją siłę roboczą dla niemieckich interesów.





In Beantwortung Ihrer Schreiben vom 19.4.40 teilen Ihnen mit, dass für die Kriegsgefangenen Heinrich Koziara, Konstanty Rybialek, Kazimir von Boryslawski keine Notwendigkeit vorliegt, dass sie vorzeitig als Kriegsgefangene entlassen werden. Es besteht um Reich ein so grosser mangel an Arbeitaskräften für die Landwitrrtschaft, dass es angebracht erschein, dass die Leute erst dort Ihre Arbeitskraft für die deutschen Interessen einsetzen.

W odpowiedzi na Pana pismo informujemy, że jeniec wojenny Kasimir von Borysławski zamieszkały w Łodzi, Enge Gasse (Ciasna) 21a jest polakiem.





niedziela, 31 maja 2020

Od dosyć dawna leżało zaproszenie pana Wojciecha Chwastowskiego do odwiedzenia Stowarzyszenia Historycznego "Strzelcy Kaniowscy" w Łodzi, przy ulicy Żeligowskiego 5/9. Poznaliśmy się na Facebooku, dokładnie na Łódzkim Wehikule Czasu. Wstawiłem tam ślubne zdjęcia żołnierza z 1932 roku, służącego w 4 Pułku Artylerii Ciężkiej w Łodzi. poproszono mnie o przesłanie jak najlepszej jakości skanu tego zdjęcia. Jak zwykle nie zastanawiałem się ani chwili i postanowiłem przekazać je do miejscowej Izby Pamięci. Niestety epidemia koronawirusa oddaliła możliwość spotkania. Tydzień temu otrzymałem informację od mojego kolegi Ryszarda Świetlickiego, że jest możliwość odwiedzin, gdyż w sobotę 30 maja będzie Izba dostępna dla zwiedzających. Tym sposobem, spotkaliśmy się w kameralnym gronie na terenie  Izby Tradycji 28 Pułku Strzelców Kaniowskich która znajduje się w dawnych przedwojennych koszarach pułkowych – obecnie jest to siedziba Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.









    Ponad dwugodzinna wizyta upłynęła bardzo szybko, rozmowy, rozmowy trwały bez końca. także były i prezenty w postaci zdjęć, które kolega z Izby Pamięci skrzętnie skanował, obiecując, że znajdą się w drugim tomie albumu o 28 Pułku, gdyż materiał z ponad 300 nowymi zdjęcia jest w przygotowaniu!
    Ja ze swojej strony przekazałem także drugie zdjęcia, które wzbudziło sporo emocji, cieszę się, że chociaż w malutkim stopniu dokładam się do wzbogacania zbiorów.
    Bardzo liczę również na to, że temat ppłk. Kudaja wróci, gdyż na cmentarzu w Pabianicach, gdzie on spoczywa, powinna być chociaż pamiątkowa tablica informująca. Jego grób skasowano, pochowano na jego miejscu kogoś innego, wielka strata...



wtorek, 19 maja 2020

Bukowiec - Königsbach - Cmentarz ewangelicki - Nowe porządki - cz.2


    Dzień 19 maja 2020 roku, po raz pierwszy od miesięcy odwiedziłem "mój cmentarz". Smutny widok, zarośnięty, od 13 grudnia ubiegłego roku nikt z nowych gospodarzy nie pofatygował się aby coś na nim zrobić... Na tablicy informacyjnej umieściłem pismo, że rezygnuję z prac na tym cmentarzu. Ten dokument zniknął, jestem przekonany, że odwiedzający tę nekropolię całą winą za obecny stan mnie obciążają...Ktoś powie: czego on chce, przecież na zdjęciach widać piękną zieleń, , zalecane są obecnie kwietne trawniki, zgadza się, jestem cały za, jeśli obiekty pod gminnym protektoratem również będą traktowane podobnie: trawniki przed Gminą, czy skwer w Kurowicach...
     Myślę, że kilka fotek powie więcej niż słowo pisane.
Ps. Tuje uschły, a feralnego grudniowego dnia, podczas deszczowej pogody, druhowie z OSP w Bukowcu, podlewali te krzewy, zapominając jednocześnie, że raz nie wystarczy...











piątek, 15 maja 2020

Bukowiec - Königsbach - Cmentarz ewangelicki - Nowe porządki - cz.1



     Przez długie miesiące nie pisałem na blogu o cmentarzu ewangelickim w Bukowcu...Zbyt bardzo bolało, nie zaleczyły się "świeże rany", kiedy to 1 września ubiegłego roku na Komisji Rady Gminy w Brójcach, poinformowałem, że z tym dniem rezygnuję z opieki nad cmentarzem. Miałem powody żeby zrezygnować, po połowie stan zdrowia (kilkanaście dni później trafił mnie 2 zawał serca jak i podejście co niektórych decydentów.
    Cztery i pół roku poświęcałem swój wolny  czas na pielęgnację, przywrócenia godności tam spoczywających. Setki godzin wcale nie lekkiej pracy + koszty finansowe (paliwo, zniszczone piły spalinowe, łańcuchy, nasiona, sadzonki, materiały na ławy, tablicę informacyjną. Nigdy nie wypominałem tego, dobrowolnie podjąłem się tej pracy. Liczyłem jednak, że usłyszę choć słowo podziękowania ze strony właściwych osób, chociażby za to, że znów odwiedzają tę nekropolię turyści z zagranicy, pisze się o Bukowcu, gminie.
    Daremne oczekiwanie..., zamieszczam wpis na stronie Gminy Brójce (Facebook) z dnia 13 grudnia (prezentuję 4 z kilkunastu zdjęć z tej akcji):


Stary cmentarz ewangelicko-augsburski w Bukowcu wygląda o wiele ładniej. Jest tam teraz bardziej zielono.
10 grudnia br. Radosław Agaciak, wójt gminy i radni: Magdalena Comporek, Marek Muras, Leszek Banach i Andrzej Płuciennik przy wsparciu Krzysztofa Brandenburga z Biura Rady Gminy i Marioli Woźnej z Referatu Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska UG Brójce, usunęli szpecące tę nekropolię uschnięte krzewy i posadzili na ich miejsce nowe żywotniki i świerki. Całą akcję wspierali druhowie z OSP Bukowiec.

    Kiedy latem ubiegłego roku sadziłem z Krzysiem Comporkiem olbrzymie tuje i inne krzewy nikogo chętnego nie było, jak i przez cały ten miniony czas... Kilkadziesiąt razy jeździłem                                 swoim samochodem z przyczepą, przywoziłem po 200 litrów wody , żeby ratować krzewy podczas suszy. Niestety poddałem się, stan zdrowia nie pozwalał na duży wysiłek, kosiłem każdego tygodnia trawę i odchwaszczałem ramy grobowe... Uznano, że cmentarz szpeci..., trudno, takie jest życie....
 W drugiej części zaprezentuję, jak obecnie wygląda ten cmentarz, przejęty prze Gminę Brójce, stan na dzień 15 maja...




wtorek, 12 maja 2020

Szmul Rzeszewski - Judaika - Szachy - Ozorków - USA


Znalezione w sieci, bliskie, bo pochodzi z okolic Łodzi!
WrOpenUp

    Samuel Reshevsky (Szmul Rzeszewski) was born in Ozorkow, Poland and after World War I his family immigrated to the United States of America.. Samuel learned chess when he was only 4 years old!!!! At age 8 he was playing chess against chess masters - here is a picture taken in France, 1920. He only lost 8 games out of 1,500 chess games in his life.
Lubisz grać w szachy w domu??

     Samuel Reszewski (Szmul Rzeszewski) urodził się w Ozorkowie, a po I wojnie światowej jego rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych Ameryki.. Samuel nauczył się szachów mając zaledwie 4 lat!!!! W wieku 8 lat. grał w szachy przeciwko szachom - oto zdjęcie zrobione we Francji, 1920. przegrał tylko 8 meczów z 1,500 meczów szachowych w życiu.



wtorek, 5 maja 2020

Henryk Mantyk - Rogowiec - Kleszczów - Sołtys - Wspomnienie

..."Andrzejku, dzisiaj rano zmarł w Rogowcu Heniek Mantyk. Dowiedziałam się o tym od Wiesi Ziółkowskiej, która po godzinie 12 do mnie zadzwoniła. Na razie nic więcej nie wiem"... Wiesia.
    Tą wiadomość w formie SMS-a otrzymałem 2 maja. Muszę przyznać, że spodziewałem się podobnej wiadomości... Dosłownie 2 tygodnie temu dowiedziałem się, że stan Henia nie jest dobry, bardzo cierpi, w czerwcu miał obchodzić swoje 87 urodziny.

                                             Heniu Mantyk z czasów służby   wojskowej.


Spotkałem się z nim dwa lata temu, muszę przyznać, że byłem bardzo przygnębiony, widząc jak wychodził z szopy znajdującej się na tyłach podwórka. Zgarbiony, przekrzywiony, podpierał się laską... Twarz uwidaczniała cierpienia jakie towarzyszą każdemu ruchowi. Chciałem dowiedzieć się czegoś na temat historii Rogowca, przecież to żywa historia tej wioski. Jednak nie był przygotowany na taką rozmowę, nawet najprostsza rozmowa sprawiała mu trudność. Chciałem zobaczyć jakieś zdjęcia rodziny Mantyków, stwierdził, ze takowych nie posiada, że wszystko co mieli, miał Nikodem (brat Henia). Nie odważyłem się na powtórną wizytę. Dowiadywałem się o jego stanie zdrowia poprzez osoby trzecie. Wiem, że bardzo pragnął śmierci, ból, niedołężność, starość, odbiło na nim takie pięto, że nawet ten Rogowiec, który kochał ponad życie nie był w stanie motywować do dalszej egzystencji...


    Jeszcze dwa lata temu, w Rogowcu mieszkało "trzech muszkieterów", trzech najstarszych mieszkańców. Romek, Heniu i Maniek. W październiku 2018 roku odszedł na zawsze Romek Braun (85 lat), obecnie pozostał Maniek -Marian Nagoda. Cała trójka była rówieśnikami, urodzili się w 1933 roku.
    Każdy z nich był wyjątkową postacią, tym razem skupię się na osobie Henia. Zawsze odnosiłem się z wielkim szacunkiem do jego osoby, był ode mnie starszy o 20 lat, nigdy z jego strony nie spotkałem się z niechęcią, był niezwykle do mnie miły. Nie bałem się go gdy jako chłopiec broiłem    na Rogowcu. W przeciwieństwie do jego brata Irka, który nie raz mnie i naszą wakacyjną bandę pogonił...Nie mogę podać dokładnych dat, być może otrzymam je w późniejszych okresie. Wiem tylko, że Sołtysem był bardzo długo, tą schedę przejął po swoim tacie Leonie. Pamiętam, że to u niego był jedyny telefon we wsi, był on oknem na świat. Nie raz ratował ludzkie życie, pamiętam,że jako nastolatek miałem silny atak kamieni nerkowych, Heniu z wujkiem Romkiem biegiem polecieli dzwonić na pogotowie. Do przyjazdu pogotowia, paznokciami rysowałem tynk na ścianie...
    Z tego co usłyszałem, to on nazwał ulicę w Rogowcu, ulicą Wiejską, tak pozostało do dzisiaj. To on bronił jak największego skarbu jedności w Rogowcu. Okres wywłaszczeń odbił na nim wielkie piętno, nie mógł się pogodzić z utratą przyjaciół, sąsiadów którzy emigrowali. Wiedział, że ta jedyna w swoim rodzaju oaza- wieś ginie bezpowrotnie. Starał się to powstrzymać..., z marnym skutkiem..., sam pozostał do ostatniego dnia, był ostatnim Mohikaninem.
    Nie zapomnę dnia, kiedy w Łodzi spotkałem się z nim podczas pogrzebu jego brata Nikodema, stał samotny, przygnębiony. Po ceremonii pogrzebowej odprowadziłem go trzymając pod ramię cmentarnymi alejkami do busa który przywiózł przyjaciół z Rogowca....
    Jedyne dwa zdjęcia które posiadam pokazują m.in. Henia na konnym wozie z Tatą Leonem po prawicy, myślę, że jest ono symbolem... Heniu, spoczywaj w spokoju Przyjacielu!
    Dzisiaj o godzinie 11 odbył się pogrzeb w Kleszczowie. Niestety, ze względu na pandemię nie pojechałem na pogrzeb. Mój brat przed chwilą dzwonił, mówiąc, że był obecny i było naprawdę sporo ludzi żegnających Henia. Trudno było wszystkich rozpoznać, chociażby z tego powodu, że  twarze były zakryte maseczkami.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Łódzkie historie - Włodzimierz Mazuchowski - Zabytkowe rowery




    Pana Włodka poznałem ładne kilka lat temu. Odwiedzałem cyklicznie Skupy Surowców poszukując starych fotografii, dokumentów, wszystkiego co pachniało starością, w szczególności Łodzią. Na Skupie na Olechowie , którego już niestety nie ma (Osiedle Augustów w budowie 19a) po raz pierwszy spotkałem się z panem Włodkiem. To on pierwszy mnie zagadał, gdy grzebałem w przepastnym kontenerze z makulaturą:
- Co pan tak tam szuka? Skarbów?
Zaciekawiło mnie, bo podobnych pytań nie słyszałem. Tak zaczęliśmy rozmowę, która przeciągnęła się dobre 30 minut. W tym czasie dowiedziałem się o hobby pana Włodka. Jest mieszkańcem jednego z bloków na Widzewie-Wschodzie, w piwniczce składa i kolekcjonuje stare, bardzo stare rowery. Nie posiada samochodu, więc przemieszcza się piechotą lub jednym ze swoich „składaków” rowerów. Jest znany na wielu skupach, ich właściciele znają zapotrzebowania kolekcjonera i odkładają stare części. Wśród nich pan Włodek znalazł prawdziwe perełki, przedwojenne części do rowerów, który ze świecą obecnie szukać na naszym rynku. Tak powstała piękna, w komórce brakuje już miejsca, wiem, że jeden z zabytkowych rowerów pan Włodek sprezentował do muzeum, ale nie chcę kłamać.
     Wracając do osoby naszego bohatera, dowiedziałem się, że jest jednym z nielicznych ewangelików na terenie Łodzi. Jakże mi bliski temat! Przecież od lat zajmuję się odnawianiem cmentarzy ewangelickim. Szczęśliwy zbieg okoliczności!
     Dzisiaj dostałem obszerny e-mail w którym pan Włodek żali się, że usunięto mu zdjęcie na Facebooku, dokładniej na Łódzkim Wehikule Czasu. Chciał pokazać szerszemu gronu wielbicieli Łodzi swoją kolekcję, przecież w 100% związaną z tym Miastem. Przykre to, ja rozumiem, że administrator nie wziął pod uwagę, że na nowych zdjęciach są pokazane zabytkowe rowery… Zawsze można zrobić wyjątek, mam rację?

    Pan Włodek z jednym ze swoich "składaków"-  
    Masa krytyczna Inna kolarka 28” RĘDZIA na „Masie krytycznej” 2013 rok.(sprzedany)

Oto treść i zdjęcia w relacji pana Włodka. Dziękuję Panu
za przesłany materiał, myślę, że wielu z moich czytelników zainteresuje się tym tematem, piszcie do mnie, przekaże pytania do bohatera mojego materiału.

Na Facebooku Łódzki Wehikuł Czasu Wstawiłem wiadomość o łódzkich rowerach.
Ale po paru minutach mi skasowali.
Wcale się nie dziwię, że w Łodzi jest kompletny brak zainteresowania przedwojennymi wytwórniami rowerów
Inaczej ma się sprawa w Poznaniu, Radomiu Warszawie itd.

Włodek z Widzewa od rowerów.

PS. To zdążyłem wstawić, to nie historia Łodzi???
Zaprezentuje tu generalnie łódzkie przedwojenne ciekawostki, wiodący temat to rowery.
Przed wojną było wiele wytwórni rowerów, liczyliśmy się w Polsce.
Najstarszy polski gotowy do jazdy rower posiada Pan Pacholec:
Chyba przed 10 laty chciałem go kupić, moja oferta to 7000 zł. Została odrzucona.
Dodam kilka zdjęć uratowanych przed hutą łódzkich rowerów. Ponieważ mieszkam w blokach, prawie wszystkie poszły w obce ręce.
Mimo, że zajmuje się tym tematem pare ładnych lat to wiem tylko o dwóch jeszcze łódzkich rowerach; damka BAYER z Rudy Pabianickiej (zbiory prywatne) i damka BEDNAREK (w Muzeum Sportu –Hala Sportowa).





R 3.jpg




M 3 Grom

Mój najwcześniej zdobyty rower to kolarka K. Michaś-GROM-Łódź, wczesne lata `30
Panów to zainteresuje, opis techniczny roweru, sporo trudu kosztowało mnie aby go tak wyposażyć:
1. Złączka przy suporcie WULKAN – W-wa.
2. Wkręcane miseczki przy suporcie PERRY – Anglia.
3. Piasta przednia z kalamitką WEJ?
4. Piasta tylna F&S 1929 Weltmeister.
5. Korba dołożona FAC 46 Z.
6. Łańcuch z epoki,
7. Pedały, WMB – Bydgoszcz
8. Siodło skórzane Lux - Katowice
9. Łożyska widelca 2x30 kuleczek, BRAMPTON - Anglia - stery zintegrowane.
10. Lampa karbidowa Scharlach z epoki.
11. Odblask tylny szklany, Polska.
12. Opony fartuchowe 28” STOMIL, felgi rantówki z oryginalnym lakierem,
13. Przedwojenna kierownica Ø 25 mm z dzwonkiem niklowanym
14. Bagażnik podsiodłowy z epoki
15. Oś suportu Kamiński,

Z łódzkich rowerów tylko on mi został

Diamant


Damka 28” Diamant DDR 1956 rok z Nowosolnej. W tym czasie rolnicy „za ziarka” mogli nabyć te poszukiwane damki dla swych żon (sprzedana).


G2 Goricke


Tu damka 28” Göricke, wydatowana przez kolekcjonerów niemieckich na 1924 rok. (sprzedana)

R 1

Damka 26” „RĘDZIA.
Firma ta wykonywała bardzo delikatne ale trwałe ramy. Adres; Bałucki Rynek 8.
(sprzedany)


 DSC 133

Kolarka 28” RĘDZIA
Zamontowana przerzutka Simplex
(sprzedany)

N1, NSU Flux

Na rowery polskie z przed I WŚ ciężko trafić. Już w 1914 roku Niemcy je rekwirowali. W 1918 w miarę spokojnie opuszczali nasz kraj. Natomiast w 1945 w panice uciekali i trochę niemieckich rowerów zostało. Tu NSU-Flux damka 28” ~1938 rok (sprzedana)

Wojskowy PWU

Rower wojskowy 26” PWU Radom typ. XX wz. 35.
Mała ciekawostka; Punkt mobilizacyjny dla rowerów w sierpniu 1939 mieścił się na strzelnicy Brus.
(sprzedany do Muzeum w Wiźnie)

Bren 1

Drugi rower zabytkowy który aktualnie odnawiam ale niemiecki.
Kolarka 28” Brennabor 1924 rok.
Dla znawców część połączeń rur ramy łącznikami a część lutowane na wpust.


W 1 Westag

Kolarka 28” WESTAG. Rower łódzki z historią, kupiony przed II WŚ w sklepie sportowym przy ulicy Piotrkowska 240 (parterowy dom pamiętający początki Łodzi). Właścicielami sklepu byli; E. Bruchent i B. Jarisch. Natomiast właściciele posesji to; Karol Herm, Fryderyk Ang, Adolf Emil Härtig.
(sprzedany)