wtorek, 31 stycznia 2017

Dowód osobisty - Łódź - Wola Zbykowska - Piętno - Grabica - Piotrków - 1921

Dowód osobisty dotyczący Marianny Skarżyńskiej z domu Majchrzak (rodzice: Marianna, Józef), urodzonej 28.IX.1889 roku w Woli Zbykowskiej (Wola Bykowska – osada w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie piotrkowskim, w gminie Grabica.- materiał Wikipedia). Zamieszkała od dnia 21.6.1921 roku w Łodzi, ul. Dębowa 13, wcześniej gminie Piętno (
W okresie międzywojennym gmina Piętno należała do powiatu tureckiego w woj. łódzkim. Gminę zniesiono 1 października 1937 roku w związku z reformą gminną przeprowadzoną na terenie powiatu tureckiego w 1937 roku, polegającą na zniesieniu 16 gmin wiejskich, a w ich miejsce utworzeniu 7 nowych. Obszar zniesionej gminy Piętno wszedł w skład nowej gminy Dziadowice - materiał Wikipedia).


Policja - Niemcy - Koło - Dąbie - Konin - Łęczyca - Zameldowanie - Okupacja

Ciekawe dokumenty z okresu okupacji niemieckiej, wygrzebane z mojego archiwum. Dotyczą one mieszkańców pochodzenia niemieckiego na trenie Generalnej Guberni.
1. Ela Wegner, urodzona 8.VIII.1934 roku w Lesznie, gmina Grabów, powiat Łęczyca, zamieszkała w Eichstadt (Dąbie), Powiat Wartebrucken (obecnie Koło), ulica Ziegelstrasse.
2. Olga Weber z domu Lozen, urodzona 13.XI. 1902 roku w Eichstadt (Dąbie), zamieszkała w Eichstadt (Dąbie), Powiat Wartebrucken (obecnie Koło), ulica Kościuszko Strasse 36.
Obie panie były wyznania ewangelickiego.
Chciałbym przytoczyć wymagania przy wypełniania "Zgloszenia celem policyjnego stwierdzenia ludności":


1. (do pytania 6). Dla wypełnienia miarodajna jest przynależność do pewnego kościoła lub towarzystwa wyznaniowego; u osób nie należących do żadnego kościoła lub towarzystwa religijnego należy według ich zeznania wpisać "pobożny" lub "bezbożny".
2. (do pytania 7). Podać należy naród, do którego zgłaszający się czuje najbardziej przychylonym i do którego się przyznaje; to przyznanie należy jednak zatwierdzić pewnymi faktami, jak język, wychowanie, kultura i.t.p. i nie wolno, by dotychczasowe zachowanie się zgłaszającego stało w sprzeczności z tymi faktami lub jego zeznaniem.
 Narodowość dzieci poniżej lat 16 ustanawia opiekun prawny.
U żydów zawsze należy podać narodowość "żydowską", a to nawet w wypadku ich nie przynależności do żydowskiego towarzystwa wyznaniowego.
3. (do pytania 8). Podając język nie należy podać "tutejszy". lecz dokładnie oznaczyć, czy n.p. niemiecki, polski, ukraiński, litewski, czeski, białoruski, mazurski, kaszubski, ślązacki, żydowski it.d.



niedziela, 29 stycznia 2017

Fabryka Broni - Oberndorf am Neckar - Mauser Werke A.G. - Polen Lager - Obóz pracy - 1940 r.




 
Ciekawe zdjęcie z mojego archiwum. Grupa mężczyzn z winklami "P" , oraz z opaskami MW, pracujący przymusowo w Fabryce Broni - Mauser Werke A.G. w Oberndorf am Neckar. Brak konkretnych informacji w tym temacie jest dla mnie mało zrozumiała. Znalazłem w języku niemieckim nieco informacji  w tym temacie:
" Po klęsce militarnej Polski, jesienią 1939 roku zostało deportowanych wielu jeńców wojennych, nieco później robotników cywilnych. Byli oni przede wszystkim zatrudniani w rolnictwie. Gospodarka Niemiec się w dużym tempie rozwijała, więc było bardzo duże zapotrzebowanie na siłę roboczą, także w Fabryce Broni..."




Od lewej ku prawej stojący: 
1).Kurowski Mieczysław
2).Owczarek,
3). Józef Wardzyński
4).Garnys Henryk
5).Więcławski Leon
6).Łuczak Józef
7).Kurowski Józef
8).Wodyk Władysław
Od lewej ku prawej siedzący:
1).Rózalewski Władysław
2).Skiechowski
3).Lucjan Leplo
4).Szwajbkowski Stanisław
5).Władysław Rękawiecki
6).Zieliński Stanisław
 



sobota, 28 stycznia 2017

Pamiętnik - Wierzbie - Kałuże - Wieluń - Rodzina Włodarczyk - Zaduszki - Cmentarz - cz.8

W dniu wczorajszym zadzwonił do mnie nieznany mi człowiek. Jednak po dosłownie  dziesięciu sekundach, zrozumiałem, kto ze mną rozmawia! Tą osobą był Pan Bolesław Głębocki, syn naszej pamiętnikowej Krysi !!! Muszę w tym miejscu przedstawić postać Pani Haliny Piec, nauczycielki Szkoły w Wierzbiu. Bardzo zaangażowała się w tym temacie, to dzięki niej nawiązałem bezpośredni kontakt z Rodziną Włodarczyków. Nie będę w szczegółach opisywał mojej wczorajszej rozmowy z Panem Bolesławem (trzech Bolesławów!), zaznaczę, że była bardzo serdeczna, z wielkimi nadziejami na podanie większej ilości informacji na moim blogu.
Taki oto komentarz otrzymałem ze strony trzeciego Bolesława:
"Ocalił Pan od zniszczenia cenne rodzinne pamiątki rodziny Bolesława Włodarczyk. Pańska pasja jest niezwykle inspirująca i godna promocji w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jestem wdzięcznym beneficjentem Pańskich dociekań. Będziemy w kontakcie . Bolesław Głębowicz wnuk"

Podjąłem także decyzję, żeby te pamiętniki, jak szybciej trafiły do rąk Pani Krystyny. Muszę wszystkie strony skserować, także wprowadzić na mój komputer troszeczkę to potrwa. Mając taki nawał prac, zdecydowałem, że nie będę przepisywać pamiętników, tylko zamieszczać ksero poszczególnych stron. Czytelnicy, mogą po wciśnięciu myszką dowolnie powiększać strony.

Włodarczyk Bolesław-ojciec:


Włodarczyk Krysia - 9 lat:








Włodarczyk Bolesław (Boleś): 





piątek, 27 stycznia 2017

Bukowiec - ul. Dolna 7 - Brójce - Gminna ewidencja zabytków - cz.3

Bukowiec, ul.Dolna 7, stan na 27.12.2006 roku
Obecna funkcja    - budynek mieszkalny -
Materiał                - drewno.
Stan zachowania   - względnie dobry.
Własność              - prywatna.
Datowanie            -  koniec XIX wieku.

Stan obecny - względnie dobry, budynek zamieszkany
Budynek poniemiecki, w 1946 roku, sprowadziła się rodzina Marii (zm.1973 r) i Bolesława (zm.2014r.) Frączkowskich. Obecnie mieszka rodzina Pomarkiewicz.

                                      Skan zdjęcia z Gminnej Ewidencji Zabytków - 2006


                                        Wszystkie 3 zdjęcia z dnia 21.01.2017 roku.








środa, 25 stycznia 2017

Lutomiersk - Łódź - Klasztor - Łódź w ilustracji - 1926

Bardzo ciekawy artykuł znalazłem w dodatku niedzielnym do Kuriera łódzkiego - Łódź  w ilustracji (moje zbiory) z 14 marca 1926 roku. Super zdjęcia były dodatkiem do artykułu podpisanego LUTOMIERSZCZANIN.
..."Miejscowość Lutomiersk, położona o 17 kilometrów od Łodzi, niegdyś wrzała życiem buchającym ze stu fabryk sukienniczych, które wciąż podnosiły zamożność tamtejszych mieszkańców. tam to stanął niegdyś klasztor w stylu barokowym na wielkich bagnach, utworzonych przez wylewy polskiego Neru..."

                                                      Komitet budowy klasztoru.

                               Ogólny widok klasztoru od strony miasta Lutomierska.
  
Zewnętrzne prace restauracyjne murów klasztornych.

                                            Prace restauracyjne wewnątrz klasztoru.

                                                 Widok budynków klasztornych.

Mieczysław "Dzidek" Grzybczyński - Będków - Remiszewice - Ryby - 1970

Wspomnienie... Piękne lato 1970 roku, wakacje, nasza paczka spotkała się w Remiszewicach. Idąc wzdłuż rzeki, w kierunku stacji kolejowej Wolbórka, po lewej stronie zachowało się kilka mniejszych stawików po starorzeczu. To na jednym z nich, zarzuciłem moją wędkę bambusową (szczyt techniki), z karasiem jako żywcem. Upalne południe, bez nadziei na sukces, ale to było przyzwyczajenie, brało nie brało, wędka zarzucona z przynętą. Niestety, moja pamięć jest ulotna, tego dnia byliśmy większą grupą będkowiaków. W grupie był Dzidek Grzybczyński, jego brat Stefan, mój brat Zbyszek, Krzysiu Trela i dwie dziewczyny, łodzianki. Imion nie pamiętam, w każdym bądź razie było miło i przyjemnie, kocyk, kilka butelek oranżady. Dzidek był najstarszym z nas, był dla nas wzorem, żartowaliśmy, kąpiel w Wolbórce, czas zatrzymał się w radosnym nastroju. W pewnym momencie usłyszeliśmy plusk, to moja wędka wpadła do wody, doskoczyłem, dużego spławika, zrobionego z korka po winie, nie było na powierzchni stawiku. Żyłka  naprężona, skośnie skierowana ku brzegowi. Zaciąłem, tępy opór, próbowałem wyciągnąć nieznaną zdobycz. Niestety, żyłka oklejona rzęsą, patykami, chwastami .., czułem tylko spore pulsowanie, spanikowałem. Zawołałem Dzidka, speca nad specami w temacie wędkarstwa, przejął moją wędkę, zdecydowanie wyholował szczupala!

                                          Mieczysław "Dzidek" Grzybczyński
                                             Mój brat, Zbyszek, z tą samą zdobyczą.

Na zdjęciu wygląda niepozornie, miał zdecydowanie dwa kilo.Dodam tylko, że po przytaszczeniu zdobyczy do domu, oprawianiem szczupaka zajął się mój tata. Z obrzydzeniem poinformował mnie, ze w brzuchu miał na wpół strawionego piżmowca! Obiadu nie było, koty ciotki Florczykowej miały doskonałą wyżerkę! W tym czasie szczupaki tej wielkości były rzadkością, prawie każdego dnia Wolbórka od Remiszewic do młyna Borkowskiego była "przeczesywana" siatkami, do worów szło wszystko, co miało łeb i ogon...
To jest jedyne zdjęcie, które mam z moim Przyjacielem Dzidkiem..., wspaniały kolega, dużo nauczyłem się od niego w temacie wędkarstwa. To on uczył mnie, jak łapać miętusy w dziurach brzegowych. To on nauczył mnie odróżniać w której jest miętus, w której gniazdo piżmowca. Wspaniałe, piesze wyprawy do Magdalanki na grzyby, wspólne gra w piłkę pod będkowskiem lasem. Później moje kontakty były sporadyczne, pamiętam, że przez miesiąc, mieszkałem w Studium Nauczycielskim w Łowiczu (studiowali się w nim Dzidek i Marek Makowski). Odbywałem praktyki w Zakładach Przemysłu Owocowo-Warzywnego. Dzidek, pozwolił mi mieszkać na czarno w jego pokoju! O jego śmierci dowiedziałem się dużo później, mieszkałem za granicą, nie miałem kontaktów z przyjaciółmi z Będkowa... Był to dla mnie duży cios, nie mogłem też pożegnać Stefka.. Zbyt szybko odeszli, przyjaciele na dobre i złe... Spoczywajcie w pokoju!

wtorek, 24 stycznia 2017

Kościół - Kurowice - Wola Rakowa - Andrzejów - Proboszcz Antoni Supady

Znalazłem ciekawe zdjęcia-pocztówki i święte obrazki dotyczące naszej Gminy. W latach 70-tych ubiegłego wieku, nie byłem jeszcze mieszańcem naszej Gminy. Myślę, że warto zamieścić te skany, bogata biografia księdza proboszcza Antoniego Supady (13 czerwca 1978 , do 1984) na terenie Kurowic i Woli Rakowej, jest warta przypomnienia. W zamieszczonym materiale, nie odnoszę się do oceny księdza Supady, interesują mnie wyłącznie wątki historyczne naszej Gminy.



Znalazłem bardzo ciekawy wywiad z księdzem Supadą, znajdują się w nim bardzo ciekawe informacje i ciepłe słowa o naszej Gminie. Wywiad przeprowadziła ksiądz Z.Godlewski:

APOSTOŁ DOBROCI - Ksiądz Antoni Supady: Ks. Z. Godlewski: Moje ...

asupady.blogspot.com/2011/04/z-godlewski-moje-spotkania-z-kan-f.html

..."
Wtedy został mianowany najpierw wikariuszem-ekonomem, a w kilka miesięcy później administratorem parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Kurowicach.
Kurowice to wieś położona w odległości ok. 20 km na płn. wschód od centrum Łodzi, ok. 12 km na pół. zachód od Koluszek i ok. 12 km na płn. wschód od Tuszyna, znanego — jak już wiemy - z ogromnego targowiska „kupców" ze Wschodu. Nowy proboszcz w Kurowicach dostał też nowego wikariusza. Był nim ks. Mirosław Jagiełło, późniejszy proboszcz, budowniczy kościoła i Domu Parafialnego w Łodzi przy ul. Rokicińskiej. Wikariuszostwo w Kurowicach było jego pierwszą placówką duszpasterską. Święcenia otrzymał 21 maja 1978 r. i zaraz po święceniach bp Józef Rozwadowski skierował go do Kurowic. Po latach ks. M. Jagiełło wspomina z rozrzewnieniem serdeczne przyjęcie, jakie mu zgotował proboszcz. Uważał proboszcza za człowieka życzliwego, ale i wymagającego. Nauka religii odbywała się wtedy w punktach katechetycznych. Na terenie parafii Kurowice były szkoły w następujących miejscowościach: Bukowiec, Wardzyn, Dalków, Wola Rakowa i na miejscu w Kurowicach. Oprócz szkół katechezy odbywały się w następujących wioskach: Kraszew i Pałczew. Była też katecheza dla starszej młodzieży w Kurowicach, Bukowcu, Wardzyniu, Dałkowie, Kraszewie i Pałczewie. Pomagała katechetka, p. Teodozja Zdanowicz, ale i tak na każdego z dwóch księży wypadało po 54 godziny zajęć tygodniowo. Proboszcz troszczył się też o pokrycie dachu kościoła blachą miedzianą i wystrój prezbiterium /nowe usytuowanie ołtarza/. Był prawdziwym homo Dei /człowiekiem Bożym/, mężem modlitwy. Kochał swoich parafian, godził zwaśnione strony, pomagał najuboższym.

Z najdalszego zakątka parafii, z Pałczewa, wierni mieli do kościoła 10 km. Tyle samo do Kościoła w Rzgowie, gdzie przed laty pracował ks. Antoni. Sam ks. Antoni pomyślał o podziale parafii, a tym samym godził się na uszczuplenie stanu osobowego powierzonej sobie owczarni ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kierował się dobrem wiernych, tych najbardziej oddalonych od kościoła. Ale znaleźli się też i tacy parafianie kurowiccy, którzy chcieli utrzymania wielkiej parafii i „wielkich Kurowic". Sam ks. Supady miał wątpliwości, czy aby w czasach kosztownego remontu kościoła w Kurowicach rozpoczęcie nowej inwestycji nie pochłonie znacznej części środków finansowych zgromadzonych przez parafian w Kurowicach.
Wtedy inicjatywę przejął zarząd Koła Gospodyń Wiejskich w Woli Rakowej. Dochód z zabaw bezalkoholowych, z loterii fantowych oraz dobrowolne datki przeznaczone były na budowę nowej kaplicy właśnie w Woli Rakowej. Z pomocą przyszedł także ks. Antoni Supady. I to się nie podobało parafianom z Kurowic, którzy zarzucali mu, że po prostu okrada parafię, że podnosi wysokość ofiar z racji chrztów, ślubów, pogrzebów itd., pragnąc uzyskać jak najwięcej środków na budowę nowej kaplicy w Woli Rakowej i ewentualne erygowanie nowej parafii. Takiego a nie innego postępowania wymagał „kościół w potrzebie", przyszły kościół w nowej parafii w Woli Rakowej.

Zniecierpliwieni parafianie z Kurowic posunęli się aż do tego, że zwrócili się do kurii biskupiej o odwołanie proboszcza z Kurowic. Bronili go inni parafianie oraz wszyscy mieszkańcy Woli Rakowej i sąsiednich wiosek. Nic nie pomogło. Wtedy ks. Antoni sam poprosił o przeniesienie na inną parafię, co - zdaniem ks. M. Jagiełły - świadczyło o jego wielkości."....


Jest także drugi materiał o księdzu Antonim Supadzie, który przeprowadził ksiądz proboszcz Mirosław Jagiełło:

APOSTOŁ DOBROCI - Ksiądz Antoni Supady: Wywiad z ks ...

asupady.blogspot.com/2010/09/wywiad-z-ks-proboszczem-mirosawem.html

...."O. J.S. Wiem, że trochę wycierpiał w związku z zamieszaniem podczas budowy kaplicy w Woli Rakowej pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego, która później stała się parafią samodzielną, wydzieloną z parafii Kurowice, a którą budował….

Proszę sobie wyobrazić ówczesną sytuację. Koniec lat osiemdziesiątych, apogeum komunizmu i jasne widzenie rzeczywistości Kościoła przez księdza Proboszcza. Z najdalszego zakątka parafii z Pałczewia do kościoła było około 10 kilometrów, do sąsiedniej parafii na południe w Rzgowie tyle samo. Aż prosiło się, by pośrodku wybudować kościół i stworzyć nową parafię. Stąd zrodziła się myśl u ks. Proboszcza Antoniego wybudowania kościoła w Woli Rakowej. Z mojej wiedzy, jaką w tej materii posiadam, wiem, że ks. Proboszcz myślał o tym zaraz po przyjściu do Kurowic. Mądre myślenie ówczesnego Proboszcza podyktowane było troską pasterza o zbawienie dusz powierzonych jego trosce.
Wracając do pytania o problemy, to według mojego zdania zrodziły się one w gronie niektórych parafian z faktu ich niezrozumienia tej troski. Do chwili powstania parafii w Woli Rakowej Kurowice były jedną z większych parafii w diecezji łódzkiej. W myśl „wielkich” Kurowic – podobnie jak dziś mieszkańcy Rosji po rozpadzie ZSRR, nie chcą oddać wolności innym narodom, bo Rosja musi być „Wielka” – właśnie ta część parafian chciała takich Kurowic. Dlatego zawsze przeciwstawiali się wszystkiemu, co próbował zrobić ks. Proboszcz Supady w związku z tworzeniem nowej parafii w Woli Rakowej. Wiem też, że tworzenie nowej parafii było uzgodnione z ówczesnym Ordynariuszem. Obydwaj są w Domu Ojca. O tym mogą świadczyć tylko dokumenty w Kurii i zapewne osobiste zapiski ks. Kanonika.
Kościół zawsze, także i dziś musi być „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” Łk 2, 34. Ten Kościół w tym momencie tworzył ks. proboszcz Antoni Supady.".......


Jest to tylko część tego ciekawego wywiadu. Zapraszam na całość, warto!