poniedziałek, 28 maja 2018

Königsbach - Bukowiec. - Łaznowska Wola - Erich i Alexander Kühler - Wizyta


Miła niespodzianka przytrafiła mi się w ostatni weekend! Niespodziewana, lecz bardzo miła wizyta Ericha Kühlera z bratem Alexandrem. Pisałem wcześniej o Erichu, to właśnie od niego dostałem wspaniałą przesyłkę, z nagranym 45-cio minutowym filmem z pobytu w Bukowcu i okolicach w 1994 roku. Były także ksero ciekawych dokumentów. Byłem w sobotę w górach kiedy dostałem wiadomość, że obaj bracia przyjechali do Bukowca i szukają mnie. Nie mogli porozumieć się z nikim po niemiecku, rozmawiając przez telefon uzgodniliśmy, że zdążę spotkać się z nimi w niedzielny poranek. Muszę wspomnieć, że Erich urodził się w Bukowcu (Königsbach) w 1938 roku, musiał wyjechać z rodzicami po zakończeniu wojny. Jego tęsknota za swoim miejscem urodzenia nie znikła, widać to było podczas naszej rozmowy na cmentarzu, później popijając zimne piwko u mnie w domu. Miał ze sobą wspaniałe zdjęcia starego Bukowca, także dokumenty, urodzin, ślubów i aktów zgonów najbliższej rodziny. Miałem możliwość zrobić skany, postaram się wstawiać je w kilku odcinkach. Opócz prezentu dla mojej żony, otrzymałem wspaniały egzemplarz książki Otto Heike - 150 Jahre Schwabensiedlungen in Polen 1795-1945. Nie przypuszczałem, że jest to tak bardzo staranne opisanie historii Bukowca, Łaznowskiej i okolicznych wsi koło Łodzi. Będzie co tłumaczyć w jesienne wieczory. Oczywiście cmentarz ewangelicki w Bukowcu był głównym punktem ich wizyty, pokazywał mi miejsce, w którym spoczął jego malutki braciszek, który spłonął podczas pożaru drewnianego domu, latem 1945 roku (tą historię opisywałem wcześniej, nie przypuszczając, że to był jego brat). Odpowiadając na moje pytanie o stan cmentarza w 1994 roku, odpowiedział, że był w fatalnym stanie, zarośnięty, pełen śmieci... Z dumą i zadowoleniem chodził po całym terenie, mimo, że nie wszystko udało mi się zrobić, natura wyprzedza moje chęci i możliwości... Chwasty rosną bardzo szybko... Na moją propozycję odwiedzenia cmentarza ewangelickiego w Łaznowskiej Woli, przystali z wielką chęcią. Niestety czas mijał nieubłaganie, musieli wyjechać do swoich domów. Obiecali, że wrócą jak najszybciej. Erich ma tyle informacji, że można słuchać go z otwartą buzią, chcę to wykorzystać. Podziękowania dla Ericha i Alexandra za miłą wizytą - WRACAJCIE!!!

Erich z Alexandrem, za nimi, na tej wysokości stał ich rodzinny dom, został rozebrany przed 4 laty..












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz