niedziela, 24 kwietnia 2016

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Egler - Alfred Brakonier - Klepacz - cz.3

Powtórnie rozmawiałem z panem Alfredem. Prosiłem go, o napisanie i przesłanie mi drogą e-mailową swoich wspomnień jako mieszkańca Bukowca, do końca 1943 roku (w tym czasie wyjechał) i dalszych jego losów. Obiecał, że cyklicznie będzie pisał i przesyłał mi, spisane po niemiecku wspomnienia. Niestety, jest już wiekowy człowiekiem - 88 lat, ma trudności rozmawiać po polsku, także w piśmie, z chęcią przetłumaczę z całą pewnością pasjonujące wspomnienia!


Po wojnie okoliczne kamieniarze ukradli nie tylko stelli, lecz także cały mur cmentarza. Mur, to były ceglastoczerwone cegły (24x12x6 cm). Wymiary mura - jak ja pamiętam - były: Długość: circa 0,50 m. Na 4 rogach i po 4-5 m. mura były wieżyczki; wysokość na rogach 50 cm, na mure 30 cm. W środku mura była żelazna brama dwuczęściowa.



Pan chciałby mieć jakito kontakt z byłymi Bukowczanami ? Ja nie wiem, jak to chce wyglądać, tu są ludzie w moim wieku, ale nikt nie rozumie i mówi po polsku, a Pan na pewno nie włada językiem niemieckim. Moje wpółcześniki z 1939 roku mieli 10-13 lata, a tymczasem upływały 70 lata. Większość starszego pokolenia już zmarło, dla nich te dobre wiadomości z Bukowca niestety przybywają za późno (też moje 3 starszych sióstr i mój ojciec, św.pamięci). Ale one też bardzo radowaliby się dobrych wiadomość. W Bukowcu mieszka jeszcze jeden były Bukowczan, on i jego siostra po wojnie zostały się tam, to jest Alfred kiler, ul. Rokicińska 43. On jest młodszy ode mnie, już nie mówi po niemiecku, ale dobrze po polsku. Ja nie wiem, czy Pan zainteresuje się dla samego początku osady Bukowca w 1800 roku, wtenczas nasze przodkowie założyły wieś Bukowiec, który nazywał się po niemiecku Königsbach (König=król, Bach= rzeczka). Do tego ja mam dokumentacji: jakie rodziny, ilość osób, nazwiska kolonistów, czas przyjazdu...
Kończąc list życzę Panu wszystkiego najlepszego i oczekuję Pana odpowiedzi.

Serdecznie pozdrawiam

Alfred Brakonier

P.s. Proszę mi wybaczyć moich błędów, ale ja myślę, że mimo to Pan rozumie, co ja chcem wyrażać.

    Zdjęcie pochodzi z 2004r. - Alferd Brakonier i Eugeniusz Klepacz - dawna szkoła, ul. Dolna.

sobota, 23 kwietnia 2016

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Egler - Alfred Brakonier - Klepacz - cz.2

Jak obiecałem w pierwszej części, zamieszczam treść listu Alfreda Brakonier, który wysłał w dniu 15 stycznia 2010 roku do Tomka Klepacza.
Dla mnie jest to bardzo ważny dokument, który łączy historię Bukowca i cmentarz, z osobą żyjąca, mogącą wnieść sporo ważnych informacji w tej układance. Jeszcze dzisiaj, ponownie zadzwonię do pana Alfreda z prośbą o spisanie swojej historii ciężkiego okresu, końca działań wojennych i później wędrówki na zachód.

                                                                        Edortal-Hemfurth, 15 styczeń 2010 r.

                            Szanowny Tomasz Klepacz,
na wstępie życzę panu wszystkiego najlepszego w nowym roku. Bardzo dziękuję panu za list i płytę ze zdjęciami. Poczta przyszła 10 października 2009 r. - jak byliśmy z synem Frankiem w Bukowcu w 2004 r, ja spotkałem pana ojca w środku wsi (z rowerem). Wtedy rozmawialiśmy z ojcem o przeszłości. Jak się ojcu powodzi? Czy on jeszcze mieszka w Bukowcu, ul.Dolna ...? Spodziewam się, że on jest jeszcze zdrowy. Pozdrowienia ojcu!


Przypisek obo mnie: Pan musi wiedzieć, ze ja nie tak dobrze władam polskim językiem, żeby bez słownika wszystko zrozumieć! Najpierw ja muszę sobie tłumaczyć cały list słowo w słowo na niemiecki język. Nieznanych słów zaraz szukam w słowniku. - Ja uczyłem się po polsku w powszechnej szkole w Bukowcu do 1939 r. Wtedy miałem 11 lat, a potem 50 lat nie było po polsku. Jak ja czytałem Pana list, ja zaraz zauważyłem, że tam u was coś nowego, dobrego zaczyna. Mnie bardzo cieszy, że pan i "Grupa Łódź" rozpoczęliście prace w naszym byłym cmentarzu, żeby odnowić go. Gratulacje panu i Grupie Łódź! Serdeczne podziękowanie za prace wszystkim, które wycięły krzaki, szukały i zachowały tablicy nagrobne i nagrobki.
Zdjęcia na płycie ja oglądałem na telewizorze. Na jednym zdjęcie jest złamany piaskowiec - to są  moje pradziadkowie z domu matki Friedrich Legler (1826-1896) i Christine Legler z domu Bajer (1828-1895). Ja Panu już pisałem e-mail 20 października, powtórzenie 1 listopada 2009 ze zdjęciami tego piaskowca i waszego ojca ze mną w 2004 roku - A poczta elektroniczna od pana nie przychodziła?


                                         W takim stanie był ten nagrobek w 2004 roku......

                                                            Tak wygląda obecnie..........

                                                               Koniec części 2.

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Egler - Alfred Brakonier - Klepacz - cz.1

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ! Wczoraj, jak zwykle sprzątałem cmentarz. Wszystko szło bardzo dobrze do momentu powrotu do samochodu, niestety, okazało się, że zgubiłem komplet kluczy, także do samochodu... Posiadałem tylko jedne klucze do samochodu.., co to oznacza wiadomo. Szukałem na kolanach wśród zebranych śmieci i  miejscach w których pracowałem, bez skutku. Zadzwoniłem do kolegi, również poszukiwania nie przyniosły efektu. Dojechała następna grupa, Amelka, Matti i Krzysiu Comporkowie, na kolanach grzebali i szukali zguby, też nic. Zaprosiłem Tomka Klepacza, który przed 7 laty pomagał sprzątać ten cmentarz, przywiózł sprzęt do szukania metali, przez 4 godziny poszukiwań, efekt był podobny jak wcześniej..
W końcu zadzwoniłem do znajomego Mariusza, który przyjechał lawetą i zabrał samochód i przyczepę. Był z żoną Halinką i synem Alanem. Przed odjazdem także szukali, pod wieczór pojechaliśmy wszyscy do domów..
Nie minęła godzina, gdy zapukali do drzwi naszego domu, w ręce mieli moje klucze !!! Po odwiezieniu mojego samochodu wrócili na cmentarz. Zostawiłem w samochodzie aparat fotograficzny, włączyli go i po zdjęciach które zrobiłem tego dnia, pomnik po pomniku szukali kluczy. Pomysł okazał się przedni, pod jednym z nich pod cienką warstwą ziemi znaleźli klucze! Jak bardzo się cieszyłem, nie potrafię tego opisać. Dziękuję Alanowi, Halince i Mariuszowi z całego serca !
Wracając do sedna sprawy, Tomek klepacz przekazał mi materiał fotograficzny ze sprzątania cmentarza z 2010 roku, także jego korespondencję z byłym mieszkańcem Bukowca, panem Alfredem Brakonier. Mimo zmęczenia związanego z całodniowym pobytem na cmentarzu, zadzwoniłem pod numer telefonu jak był w liście. Miałem duże obawy, że nie usłyszę głosu pana Alfreda, urodził się w 1928 roku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałem w słuchawce wyraźny głos, tak to ja, Alferd Drakonier! Kilkunastominutowa, bardzo serdeczna rozmowa, z zapowiedzią dalszego kontaktu i współpracy.

          Zdjęcie pochodzi z roku 2004: z lewej Eugeniusz Klepacz, po prawej Alfred Brakonier.

Jak napisałem w pierwszym zdaniu "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło !" W następnej części udostępnię treść listu z roku 2010, jednak teraz chcę pokazać rysunek zamieszczony w korespondencji i opis cmentarnego muru:


Dosłowna pisownia pana Alfreda:
" Po wojnie okoliczne kamieniarze ukradli nie tylko stelli, lecz także cały mur cmentarza. Mur, to były ceglastoczerwone cegły (24x12x6 cm). Wymiary mura - jak ja pamiętam - były: Długość: circa 0,50 m. Na 4 rogach i po 4-5 m. mura były wieżyczki; wysokość na rogach 50 cm, na mure 30 cm. W środku mura była żelazna brama dwuczęściowa."

wtorek, 19 kwietnia 2016

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Korespondencja - Pozwolenia.

W imieniu prawa mogę oficjalnie porządkować teren cmentarza ewangelickiego w Bukowcu !
Zamieszczam skany mojej korespondencji dla osób, które mają podobne problemy. Prawie 100 % cmentarzy ewangelickich w Polsce, nie ma ustalonego prawa własności. Jest to olbrzymi problem, jednak nie widać jego rychłego rozwiązania. Zarówno Gminy na terenie których znajdują się cmentarze, także Starostwa jak i parafie ewangelicko-augsburskie nie mają interesu w tym temacie.
Głównym problemem są pieniądze jakie trzeba zainwestować w renowacje i remont cmentarzy, jak i późniejsze ich zabezpieczenie i utrzymywanie w należytym porządku.
Rada dla wszystkich tych, którzy chcą wykonywać podobną pracę:
- znaleźć grupę wolontariuszy, którzy chcą brać udział w akcji sprzątania i zabezpieczenia obiektu.
- sprawdzić, czy cmentarz nie jest w wykazie zabytków (kontakt z konserwatorem).
- bez zgody urzędu gminy, nie wkraczać na teren cmentarza, mogą wyniknąć przykre sytuacje   
  prawne.
- wszystko załatwiać pisemnie, umowy ustne nie zawsze są potwierdzane..

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Groby - Poniedziałek

Bardzo owocny dzień, rozłożyłem swoje siły na etapy: wynoszenie gałęzi, wywożenie odpadków na taczce i później "wydobywanie" z pod ziemi i bluszczu, rodzinnego grobu na 5 stanowisk. Po 4 godzinach byłem przygotowany do powrotu, gdy pojawił się mój serdeczny kolega Krzysiu Comporek. Wielka niespodzianka, mój umysł bardzo się ucieszył, gorzej było z resztą mojego ciała.. Znam bardzo dobrze Krzysia, wariat na robotę ! "Sprawa się rypła" i zaczęliśmy prawdziwą robotę, dwa kompletne nagrobki które były porozrzucane w kilku miejscach, stanęły na swoim dawnym miejscu. Wyglądało to na zabawę klockami LEGO, z tą różnicą, że były one naprawdę ciężkie! Efekt wspaniały, Krzysiu obrobił jeszcze następny rodzinny grób, powynosił dużo gałęzi, odgwizdałem koniec pracy, umówiliśmy się na następny raz. Mogę tylko serdecznie podziękować, sam bym nie podniósł  tych ciężarów ! Okazało się, jest jeszcze "pod ziemią" przynajmniej 50-60 grobów...

                                  Tak było w marcu, już po wycięciu "dzików"
                                                    Tak było dzisiaj rano....

     Tak wygląda ta część cmentarza, poskładane nagrobki, wiele części
     wydobyte z ziemi, dzięki Krzysiowi !
                                Krzysiu podczas porządkowania cmentarza.

      Widok na ulicę Rokicińską i Firmę INTAP, bardzo przyjazną dla Bukowca,
      pozdrowienia dla właścicieli, Rodziny Tobik.


sobota, 16 kwietnia 2016

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Groby - Sobota

Następny dzień na cmentarzu po kilkudniowej przerwie. Nic się nie zmieniło, liczyłem, ze może ktoś powynosi gałęzie, "nadzieja jest matką...."
Dwie godziny zeszły na wynoszeniu ściętych "dzików", zostało jeszcze duuużo....
Oczyściłem dzisiaj trzy groby, trudno było je dostrzec wśród pnącz bluszczu, trawy i śmieci.
Efekt widoczny, sam jestem zadowolony.



                               Grób nr.1 - Zdjęcia; przed i po oczyszczeniu, podwójna rama grobowa.



Grób nr.2 - Zdjęcia; przed i po oczyszczeniu. Widoczny beton z prawej strony pierwszego zdjęcia, to górna część muru cmentarnego. Element znajdujący się ok. 1,5 metra od ramy grobowej, to część nagrobka, mocna osadzona w gruncie, waga ok. 250 kg!! Komu to przeszkadzało.... Wszystkie elementy pasują do siebie.

Grób nr.3 - Zdjęcia; przed i po oczyszczeniu, piękna rama grobowa, owalna podstawa nagrobka i pięknę łączenia ramy grobowej.

        Pierwsze trzy groby "odkryte" z ziemi, liści, śmieci i bluszczu, pozostało jeszcze ok.30-40 .

niedziela, 10 kwietnia 2016

Bukowiec - Cmentarz ewangelicki - Klub Seniorów - Pomoc

W ubiegły piątek ( 8.04) nasze panie z Klubu Seniorów spotkały się na terenie cmentarza. Była to część kobiet pochodzących z Bukowca, nie były od lat na cmentarzu. Wspominały jak on dawnej wyglądał, ogólnie smutek malował się na ich twarzach. Zdają sobie sprawę ile pracy czeka, aby ten cmentarz chociaż w małej części wrócił do wcześniejszego wyglądu. Tego samego dnia lub wczoraj ktoś z tej grupy posprzątał butelki i inne nieczystości na części cmentarza. Serdecznie dziękuję !!!

      Pani Grażyna Klepacz z prawej strony, bardzo symboliczne zdjęcie.

Bardzo charakterystyczne zdjęcie, obecna w tej grupie pani Grażyna Klepacz, mama Tomka Klepacza i męża Eugeniusza Klepacza (zmarł w 2013 roku), którzy tak aktywnie sprzątali ten cmentarz przed 6-ciu laty...

                            Ziemia odkrywa swoje tajemnice...

Dzisiejszego ranka, z osobą bardzo mi bliską i kochaną zebraliśmy 5 dużych worków nieczystości, które czekały od 2010 roku, po pamiętnym sprzątaniu przez Bartka Bijaka i Tomka Klepacza i pasjonatów Grupy Łódź. Gmina Brójce obiecała sprzątnąć te worki, jakoś nie wyszło, smutno...
                       Dziękuję moje słonko, przyjechałaś odpocząć....



wtorek, 5 kwietnia 2016

Znalezisko - Łódź - Liga Morska i Kolonjalna ? - Zagadka

Otrzymałem wiadomość telefoniczną od mojego przyjaciela Krzysztofa Gładkiego (właściciela Punktu Skupu Złomu w Łodzi), że ktoś przyniósł bardzo ciekawą żeliwną tablicę. Pojechałem natychmiast i po ustaleniu pewnej sumy, stałem się właścicielem pięknej i tajemniczej tablicy!
Według Krzysztofa tablica przedstawia Ligę Morską i Kolonjalną w Łodzi*, jest na niej pokazane szkło powiększające i w tle Krzysztof Kolumb i kotwica.
Starałem się iść tym tropem, dzwoniłem do Ł.D.K. (Łódzki Dom Kultury), gdyż znalazłem na Google, że tam działa Koło Ligi Morskiej, jednak usłyszałem, że od wielu lat Koło zamknęło swoją działalność...
Być może ktoś z czytelników pomoże rozwiązać zagadkę.
Osoba która przyniosła tablicę, znalazła ją w piwnicy starego domu, podobno leżała ona tam od 1945 roku. Waga tablicy 25,0 kg, rozmiar  43,5x53,5 cm.




*  Materiał z Wikipedia.
 Liga Morska i Rzeczna (LMR, LMiR) – polska organizacja społeczna stawiająca sobie za cel propagowanie zagadnień morskich wśród społeczeństwa polskiego. Działała na rzecz rozbudowy floty morskiej i rzecznej. W okresie międzywojennym jej celem było także pozyskanie terenów pod osadnictwo lub kolonie dla Polski (np. w Brazylii, Peru, Liberii, terytoriach zamorskich Francji).
Liga Morska i Rzeczna powstała 27 kwietnia 1924 roku z przekształcenia Ligi Żeglugi Polskiej (na bazie statutu zatwierdzonego przez min. spraw wewnętrznych RP w dn. 19 VIII 1924). Od października 1930 zmiana nazwy (na mocy uchwały III Walnego Zjazdu Delegatów LMiR w dniach 25–27 października 1930) na Liga Morska i Kolonialna (LMK). Jeden z jej większych oddziałów – łódzki – powstał 2 kwietnia 1925 roku.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Wola Rakowa - Kronika szkolna - Kurowice - Piłsudski - Hitler - 1938/39 - cz.34

IMIENINY  PANA  PREZYDENTA.
Imieniny pana Prezydenta Ignacego Mościckiego wypadły mniej uroczyście, a to ze względu na dość duże mrozy (12 o C.) Wobec tego, iż dzieci nie wzięły udziału w nabożeństwie w Kurowicach (duża odległość) akademię zarządzono w godzinach przedpołudniowych i w jednej z klas, a nie w sali strażackiej (gdyż w klasie cieplej) 60 % dzieci wzięło udział w akademii. Na program zło,żyły się przemówienia nauczyciela (p.Pluta), śpiew i deklamacje. Uroczystość miała charakter ściśle wewnętrzny.

ROCZNICA  DOSTĘPU POLSKI  DO  MORZA.
W b.r. 10 lutego przypadła 19 rocznica dostępu Polski do morza. Z racji tej rocznicy zebrano wszystkie dzieci z wyjątkiem klasy I-ej do jednej sali i w ciągu tej godziny wygłoszono przemówienie o doniosłości morza dla rozwoju gospodarczego Polski, wypowiedziały dzieci wiersze i odspiewały 2 piosenki o morzu. W konsekwencji tej uroczystości postanowiono zebrać pieniądze na ścigacz. Zbiórka niniejsza dała sumę sześciu złotych, które przesłano redakcji pism dziecięcych Z.N.P. na scigacz Płomyk-Gazetka.  W nr. 24 szkolnej Gazetki Ściennej mieliśmy potwierdzenie odbioru wyżej wspomnianej sumy. Może zebrano by większą sumę, ale w czasie trwania zbiórki przyszła lista ofiar Funduszu Lotnictwa Polskiego Zagranicą i zamknięto tamtą zbiórkę,
a rozpoczęto nową. dała ona pięć złotych 65 groszy (potwierdzenie w aktach z 1938/39).

KURS  DLA  POBOROWYCH.
zakończono dnia 14 marca. na kursie wieczorowym dokształcającym pracowało całe grono nauczycielskie. Zakończyło pracę na tym kursie 24 słuchaczy.

IMIENINY  MARSZAŁKA.
Śmigłego Rydza obchodzono w tutejszej wsi jako wyłącznie uroczystość szkolną, w której wykazano dzieciom konieczność mocnego stania przy Wodzu Naczelnym i dopomagania Mu w dozbrajaniu Armii Polskiej z racji niepokoju ogarniającego Europę przed przedsięwzięciami Hitlera w stosunku do niektórych państw. Z własnych zasobów uczniowie złożą ofiarę pieniężną. Ustalono zwołanie w najbliższą niedzielę Walnego Zgromadzenia uczni i uczennic 3 klas starszych t.zn. IV,V i VI.



Tak zakończyły się szczęśliwe lata niepodległej szkoły w Woli Rakowej. W okresie okupacji, szkoła nie istniała...

                                            Koniec części 34.

Łódź - Lublinek - Samoloty - Biskup - 1939

Łódzka gazeta codzienna "Siedem Groszy" z dnia 7 maja 1939 roku  zamieściła ciekawe zdjęcie, przedstawiające zdjęcie poświęcenia na lotnisku Lublinek przez biskupa łódzkiego ks.biskupa Włodzimierza Jasińskiego*.



 Zostało podarowanych 14 samolotów  przez społeczeństwo Łodzi, dla nowo powstałej szkoły lotniczej w Lublinku pod Łodzią. Ciekawe, jakie losy spotkały te samoloty cztery miesiące później ?. Były to samoloty szkoleniowe, więc prawdopodobnie nie były uzbrojone i nie brały udziału w walkach wrześniowych, proszę o informacje na ten temat.



*Włodzimierz Bronisław Jasiński (ur. 12 czerwca 1873 we Włocławku, zm. 17 kwietnia 1965 w Tuchowie) – polski biskup rzymskokatolicki, biskup diecezjalny sandomierski w latach 1930–1934, biskup diecezjalny łódzki w latach 1934–1946.Zdjęcie i informacja z Wikipedia.

Wola Rakowa - Kronika szkolna - Kurowice - Kościół - Piłsudski - Zaolzie -1938/39 - cz.33

ROZPOCZĘCIE  ROKU  SZKOLNEGO  1938/39.
Rozpoczęcie roku szkolnego rozpoczęło się dnia 5 września, nauczycielstwo udając się tego dnia z dziećmi do kościoła parafialnego w Kurowicach. Personel nauczycielski z ub. roku szkolnego pozostał bez zmian, powiększając się o jeszcze jedną osobę t.j. p. Zaborowską Irenę, nauczycielkę religii rzymsko-katolickiej płatnej od przepracowanych godzin.

FREKWENCJA.
Ilość dzieci uczęszczających do tutejszej szkoły powiększyła się o 13-ro dzieci w stosunku do roku szkolnego ubiegłego. Poszczególne klasy liczbowo przedstawiają się następująco:



POMOCE  NAUKOWE.
Każde dziecko, w myśl uchwały rodziców z roku szkolnego ubiegłego jest obowiązane wpłacić w ciągu roku szkolnego 50 groszy na potrzebne pomoce dla tutejszej szkoły. Z tych pieniędzy postanowiono zakupić warsztat stolarski do zajęć praktycznych (65 zł.), zaprenumerować Ilustrację Szkolną (20zł), Ścienną Gazetkę szkolną (5 zł), a pozostałe pieniądze przeznaczyć na kupno nowych książek do biblioteki szkolnej względnie na prenumeratę "Płomyka, "Płomyczka" i "Małego Płomyczka".






                                          Koniec części 33.

piątek, 1 kwietnia 2016

Bukowiec - Szurkowski z Bukowca - Kolarstwo - E.Klepacz

Bardzo ciekawa postać z Bukowca, pan Eugeniusz Klepacz, ur.16.12.1945 roku, zmarł 24.05.2013 roku. Fotografie i dyplomy przyniosła na spotkanie Koła Seniorów żona pana Eugeniusza, pani Grażyna Klepacz.
Głównym tematem jest zainteresowanie kolarstwem. Mam zbyt mało informacji na temat L.Z.S Bukowiec, dlatego proszę czytelników o uzupełnienie informacji na ten temat. Pan Eugeniusz Klepacz był utalentowanym i bardzo aktywnym kolarzem, już w wieku 17 lat zdobywał nagrody w wyścigach na terenie województwa łódzkiego.

                         Eugeniusz Klepacz, po zakończeniu wyścigu.

                                    Eugeniusz Klepacz z kolegami

                                 W oczekiwaniu na start.


       Koledzy: Stanisław Turek, Eugeniusz Klepacz, Stanisław Waścikowski., czwarty nie znany.

                                                Ferajna z Bukowca.



Wola Rakowa - Kronika szkolna - Kurowice - Kościół - Piłsudski - 1937/38 - cz.32

3-CIA  ROCZNICA ŚMIERCI  Ś.P.  JÓFEFA   PIŁSUDSKIEGO.
Dnia 12 maja b.r. w trzecią rocznicę śmierci Wskrzesiciela Polski Niepodległej i Jej Pierwszego marszałka ś.p. Józefa Piłsudskiego zebrano dzieci o godz. 8-ej na boisku szkolnym i oddano cześć jednominutową ciszą pod portretem umieszczonym na zewnętrznej stronie budynku. Następnie udano się parami do kościoła parafialnego w Kurowicach. O godzinie 20,30 zebrały się dzieci powtórnie na boisku szkolnym, na którym rozstawiono krzesła i długie ławki i ułożono stos. Punktualnie o godz. 20,45 zapalono stos i jednocześnie kierownik szkoły zarządził trzyminutową ciszę. Następnie przemówił do zebranych przytaczając powiedzenia ś.p. Marszałka Piłsudskiego. Dzieci wystąpiły z deklamacjami indywidualnymi i zbiorowymi oraz ze śpiewem "To nieprawda, że Ciebie już nie ma". O godz. 22 zakończono nastrojową tę uroczystość, a dzieci pod opieką starszych osób udały się do domu.

DZIECINIEC.
W związku ze staraniami K.G.W. popartymi przez tutejsze grono nauczycielskie zostały przyznane przez Starostwo Powiatowe fundusze na prowadzenie w tutejszej wsi "Dziecińca letniego" z tym wyróżnieniem, iż trwanie tutejszego dziecińca przewidziano na trzy miesiące (czerwiec, lipiec i sierpień), a nie jak w innych wsiach na dwa (lipiec i sierpień). Dnia 1 czerwca o godz. 8-ej przybyła do wyznaczonego lokalu na Dzieciniec (w budynku szkolnym) p. Monika Salska mieszkanka wsi Bronisin (gm.Gospodarz) absolwentka Seminarium Nauczycielskiego w Zgierzu w roli wychowawczyni.  Projekt uroczystego otwarcia "Dziecińca" 1 czerwca mógł być zrealizowany, gdyż rodzice, młodzież starsza i szkolna korzystając z pobytu J.E. Biskupa łódzkiego Jasińskiego w Kurowicach przez 1 i 2 czerwiec udała się tłumnie do kościoła parafialnego dla przyjęcia Komunii Świętej bądź Bierzmowania. Zakończenie dziecińca nastąpiło dnia 28 sierpnia 1938 roku. Program zakończenia składał się z dwóch części:
1. popisowa część wykonana przez wychowanków dziecińca.
2. reprezentacyjna t.zn. herbatka dla gości przybyłych z powiatu między       
    którymi znajdował się wice Starosta p. Czerwiński.
W czasie herbatki wygłoszono krótkie przemówienia, a przewodnicząca powiatowa K.G.W. p. Kowalczykowa złożyła sprawozdanie z pracy włożonej przez siebie w tutejszym K.G.W. zbywszy milczeniem wysiłki swych poprzedników i następców.
                                         Koniec części 32.