Jeden z wielu pomników, nagrobków na cmentarzu w Kołomyi. Zrobiłem ponad 1500 zdjęć podczas mojego dwu tygodniowego pobytu. Nie zrobiłem zdjęć wszystkich grobom tam się znajdującym (brak czasu), mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miał możliwość dokończenia "inwentaryzacji" tego cmentarza. Jeden pomnik piękniejszy od drugiego, kształt, inskrypcje zapierają dech w płucach. Niektóre z nich w całkiem dobrym stanie, także dzięki wieloletniej opiece Zbyszka Saganowskiego jak i jego wolontariuszom!. Bardzo dużo jest jeszcze do zrobienia, trzeba odnowić napisy, także cała masa nagrobków znajduje się pod warstwą ziemi. Praca na długie lata.....
.." Wincenta z Ziembowiczów Sozańska umarła dnia 7 kwietnia 1837 roku. Prosi o Anielskie pozdrowienie za jey duszę.
Bo śmierć Żonę i Matkę razem mu zabrała. Luba Żono. Zniknęłaś wlat w iosennych dobie. Tobie w Bogu spoczynek, mnie Smutek po Tobie.
Tu leżą drogie zwłoki żony, Matki i dziecka które ledwie co na świat wydała. Szczęście Oyca strat żal nieutulony."..
piątek, 24 sierpnia 2018
Rogowiec - Kleszczów - Marian Nagoda - Maniek
Tak schodzi, brak czasu, ciągle w biegu.. Wczoraj postanowiłem z żoną pojechać do Bełchatowa, Kurnosa i Rogowca. Dzień wypełniony wizytami, jako pierwszych odwiedziliśmy w Bełchatowie Janinę i Czesława Kuśmierków. Szybko upłynęły 2 godziny na rozmowie z Czesiem, świeży umysł, kopalnia wiadomości mimo 88 lat, w przyszłym miesiącu spotkamy się ponownie, z pewnością będzie to ciekawa materiał. Czesław pochodzi z Pustkowia, Jasia z Rogowca, oboje wiedzą więcej o tych terenach niż ktokolwiek inny!
Na Rogowcu spotkaliśmy się z najbliższą rodziną Halinką Grabarczyk i 85 letnim Romkiem Braunem. Punktem głównym było spotkanie z Marianem Nagodą (Mańkiem). Jest jednym z trójki najstarszych mieszkańców Rogowca, ma również 85 lat. Poznał mnie od razu, widać było, że jest bardzo zadowolony. Rozmowa rozpoczęła się od chorób ( w tym wieku jest to zawsze głównym tematem), jednak chwilę po tym zaczęliśmy rozmowę o rogowskich wspominkach, tych lepszych czasach, latach 60-70... Od razu czuło się, że brakowało mu takiej właśnie rozmowy, powrotu do tamtych lat, ludzi którzy odeszli...Również z Mańkiem spotkam się ponownie, dyktafon będzie w robocie, a jest co nagrywać, przecież to najprawdziwsza historia Rogowca i okolic, których mentalnie jak również fizycznie już nie ma... Do powtórnego zobaczenia Maniek!
Na Rogowcu spotkaliśmy się z najbliższą rodziną Halinką Grabarczyk i 85 letnim Romkiem Braunem. Punktem głównym było spotkanie z Marianem Nagodą (Mańkiem). Jest jednym z trójki najstarszych mieszkańców Rogowca, ma również 85 lat. Poznał mnie od razu, widać było, że jest bardzo zadowolony. Rozmowa rozpoczęła się od chorób ( w tym wieku jest to zawsze głównym tematem), jednak chwilę po tym zaczęliśmy rozmowę o rogowskich wspominkach, tych lepszych czasach, latach 60-70... Od razu czuło się, że brakowało mu takiej właśnie rozmowy, powrotu do tamtych lat, ludzi którzy odeszli...Również z Mańkiem spotkam się ponownie, dyktafon będzie w robocie, a jest co nagrywać, przecież to najprawdziwsza historia Rogowca i okolic, których mentalnie jak również fizycznie już nie ma... Do powtórnego zobaczenia Maniek!
środa, 22 sierpnia 2018
Kołomyja - Ukraina - Sprzątanie polskiego cmentarza w Kołomyi - Grobowiec - cz.4
Wchodząc na teren cmentarza w Kołomyi przez główną bramę, zarówno z lewej jak i prawej strony, równoległe do muru cmentarnego stoją okazałe grobowce. Ich stan jest różny, od mocno zdewastowanych po zachowane w dość dobrym stanie. Na wielu z nich, w górnej części zachowały się napisy informujące do jakiej rodziny należą, natomiast po lewej jak i prawej były płyty z danymi osób w nich spoczywających. Niekiedy były też porcelanowe owalne zdjęcia, lecz zachowało się ich niewiele, były wybijane, lub kradzione. Słyszałem od jednego odwiedzających nas gości, że w latach 50-tych ktoś z ważniejszych urzędników Kołomyi nakazał otwarcie tych grobowców. Liczono na złotą biżuterię i inne wartościowe przedmioty, jednak nie spodziewano się, że otwarto grobowiec rodzinny miejscowego prokuratora. Gdy się o tym dowiedział, pozamykał całe towarzystwo hien cmentarnych i ponoć spędzili oni po 5 lat w więzieniu. Już pierwszego dnia podczas zwiedzania cmentarza zwróciłem uwagę na mocno zniszczony grobowiec, górna część wieńcząca ten piękny zabytek była powalona, leżała w drodze. W przypadku tego grobowca nie zachowały się napisy świadczące do jakiej rodziny należał, także skradziono tablice, widać pionowe wnęki po lewej jak i prawej stronie... Środkowa część z widocznym krzyżem, była wejściem do grobowca.
- Jestem szczęśliwy, że po ponad 5 latach ten grobowiec znów jest cały - powiedział Włodzimierz Hułaj, wiceprezes P.R.K. im.A.Mickiewicza w Kołomyi. Jego uśmiech świadczył, że wykonaliśmy dobrą robotę. Muszę szczerze przyznać, że nasza trójka "kamieniarzy" (Sylwek, Rysiu i ja sam) mieliśmy duże wątpliwości, kiedy Zbyszek skierował nas do renowacji tego grobowca. Gabaryt jak i waga (szacunkowo ok. 700 kg.-1 tona) robiła wrażenie, co prawda mieliśmy za sobą ponad 30 nagrobków, które udało nam się postawić na "nogi". Jednak to było olbrzymim wyzwaniem, nasz stojak był za krótki, musieliśmy posłużyć się przedłużkami. Nawet nie widzieliśmy, że Zbyszek nasz fotografuje, byliśmy całkowicie pochłonięci nowym zadaniem. Nie chcę się chwalić, ale nasza trójka doskonale się dogadała, każdy coś dodał, poradził i wszystko skończyło się happy endem! Byliśmy autentycznie dumni z siebie, daliśmy radę, okazuje się, że wszystko da się zrobić! Tylko trzeba chcieć, a MY CHCIELIŚMY! Zadawaliśmy pytanie, jak udało się idiotom zniszczyć taki wielki fragment grobowca, ktoś musiał dysponować naprawdę wielką siłą...
- Jestem szczęśliwy, że po ponad 5 latach ten grobowiec znów jest cały - powiedział Włodzimierz Hułaj, wiceprezes P.R.K. im.A.Mickiewicza w Kołomyi. Jego uśmiech świadczył, że wykonaliśmy dobrą robotę. Muszę szczerze przyznać, że nasza trójka "kamieniarzy" (Sylwek, Rysiu i ja sam) mieliśmy duże wątpliwości, kiedy Zbyszek skierował nas do renowacji tego grobowca. Gabaryt jak i waga (szacunkowo ok. 700 kg.-1 tona) robiła wrażenie, co prawda mieliśmy za sobą ponad 30 nagrobków, które udało nam się postawić na "nogi". Jednak to było olbrzymim wyzwaniem, nasz stojak był za krótki, musieliśmy posłużyć się przedłużkami. Nawet nie widzieliśmy, że Zbyszek nasz fotografuje, byliśmy całkowicie pochłonięci nowym zadaniem. Nie chcę się chwalić, ale nasza trójka doskonale się dogadała, każdy coś dodał, poradził i wszystko skończyło się happy endem! Byliśmy autentycznie dumni z siebie, daliśmy radę, okazuje się, że wszystko da się zrobić! Tylko trzeba chcieć, a MY CHCIELIŚMY! Zadawaliśmy pytanie, jak udało się idiotom zniszczyć taki wielki fragment grobowca, ktoś musiał dysponować naprawdę wielką siłą...
Kołomyja - Ukraina - Sprzątanie polskiego cmentarza w Kołomyi - Ksiądz Cirka - Angyal - Skowroński - Bożko - Tajemnicza kapsuła - cz.3
Już pierwszego dnia pobytu na cmentarzu zauważyłem coś bardzo tajemniczego. Betonową kapsułę, zupełnie nie pasującą do znanych mi grobów, czy też grobowców. Dopiero w ostatni dzień roboczy, pracując z Sebastianem i Rysiem przy stawianiu i klejeniu zniszczonych nagrobków usłyszałem całą prawdę. Od samego początku grupa wolontariuszy z Wrocławia chciała zabezpieczyć ten grobowiec, jest to jeden z najstarszych na tej nekropolii. Spoczywają tam księża, grobowiec był zbudowany z czerwonej cegły, z jednej ze stron były drzwi do wnętrza. Były oczywiście wyłamane przez cmentarne hieny, każdego roku starano się grobowiec zabezpieczyć. Nic to nie dało, w dalszym czasie plądrowano grobowiec. Wtedy Zbyszek podjął decyzję, aby zalać całość betonem. Być może nie wygląda to zbyt estetycznie, ważne, że grobowiec jest zabezpieczony. To był przedostatni nagrobek który podczas naszego pobytu, nasza trójka postawiła "na nogi", poprzez wiercenie 24 mm wiertłem otworów do wzmocnienia drutem zbrojeniowym i sklejeniu wszystkich części. Czapę na tym nagrobku mogliśmy tylko skleić bez wiercenia, gdyż był wmontowany metal (podstawa metalowego krzyża, który znaleźliśmy i zabezpieczyliśmy w kaplicy)
Ksiądz Józef Skowroński, zmarły 21 lutego 1803 roku w 72 roku swego życia, w 46 roku kapłaństwa. Prosi o pozdrowienia Anielskie.
Ksiądz January Angyal, Kapelan wojskowy, zmarły 25 sierpnia 1855 w 48 roku życia. Prosi o pozdrowienia Anielskie.
Ksiądz Walentyn Bożko? Proboszcz 1824
Ksiądz Józef Cirka, Wikary Kołomyjski zmarły 9 Maja 847 w 37 roku życia, prosi o pozdrowienia Anielskie.
Ksiądz Józef Skowroński, zmarły 21 lutego 1803 roku w 72 roku swego życia, w 46 roku kapłaństwa. Prosi o pozdrowienia Anielskie.
Ksiądz January Angyal, Kapelan wojskowy, zmarły 25 sierpnia 1855 w 48 roku życia. Prosi o pozdrowienia Anielskie.
Ksiądz Walentyn Bożko? Proboszcz 1824
Ksiądz Józef Cirka, Wikary Kołomyjski zmarły 9 Maja 847 w 37 roku życia, prosi o pozdrowienia Anielskie.
Kołomyja - Ukraina - Oława - Rodzina Huber i Dubowiecki - Świadectwo egzaminu czeladniczego - Stanisławów- Ottynia - 1936 - Cz.9
Ostatnie dokumenty w tej części, 11 bardzo ciekawych zdjęć dotyczących obu rodzi są w drodze!
Tym razem zamieszczam skany dwóch dokumentów dotyczących Pawła Dubowieckiego.
Tym razem zamieszczam skany dwóch dokumentów dotyczących Pawła Dubowieckiego.
wtorek, 21 sierpnia 2018
Kołomyja - Ukraina - Kościół św. Ignacego Loyoli - Msza
W pierwszą niedzielę naszego pobyty pojechaliśmy całą grupą do Kościoła pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli. Kościół Rzymsko-Katolicki p.w. św. Ignacego Loyoli w Kołomyi z 1897 r. zbudowany został w stylu neogotyckim. Obecnie wygląda inaczej, jednak szczęśliwie uchronił się przed całkowitym zniszczeniem w okresie komunizmu.
Pocztówki które prezentuję (materiał pochodzi z Polka na Kresach*) pokazują jego dawne oblicze.
Dla mnie było to ważne, możliwość spotkania Polaków mieszkających od urodzenia w Kołomyi, nie liczyłem dokładnie, myślę, że z naszą niewielką grupą na mszy spotkało się około 120 osób. Wnętrze kościoła urzeka, bardzo lubię malowidła, ciepłe kolory, w tym kościele wszystko było, tym bardziej, że członkowie naszej grupy brali czynny udział w nabożeństwie. Ksiądz wspomniał, że z Polski przyjechała grupa wolontariuszy, wymieniając Wrocław i Łódź, aby pracować na cmentarzu. Było to miłe, jednak brakowało mi czegoś innego... Malutka chwilka po mszy, którą mógł poświęcić ksiądz witając się z nami. Przecież nie każdego dnia przyjeżdżają wolontariusze z tak daleka, nie wspomnę o wizycie na cmentarzu...
Samo spotkanie i widok starszych ludzi zrobił na mnie wielkie wrażenie, tam poznałem Bolesława, Stanisława, rozmawiałem z panem Włodzimierzem. To było wspaniałe spotkanie!
Ewa Mielczarek
Bolesław jak zwykle ma wiele do powiedzenia!
Pocztówki które prezentuję (materiał pochodzi z Polka na Kresach*) pokazują jego dawne oblicze.
Dla mnie było to ważne, możliwość spotkania Polaków mieszkających od urodzenia w Kołomyi, nie liczyłem dokładnie, myślę, że z naszą niewielką grupą na mszy spotkało się około 120 osób. Wnętrze kościoła urzeka, bardzo lubię malowidła, ciepłe kolory, w tym kościele wszystko było, tym bardziej, że członkowie naszej grupy brali czynny udział w nabożeństwie. Ksiądz wspomniał, że z Polski przyjechała grupa wolontariuszy, wymieniając Wrocław i Łódź, aby pracować na cmentarzu. Było to miłe, jednak brakowało mi czegoś innego... Malutka chwilka po mszy, którą mógł poświęcić ksiądz witając się z nami. Przecież nie każdego dnia przyjeżdżają wolontariusze z tak daleka, nie wspomnę o wizycie na cmentarzu...
Samo spotkanie i widok starszych ludzi zrobił na mnie wielkie wrażenie, tam poznałem Bolesława, Stanisława, rozmawiałem z panem Włodzimierzem. To było wspaniałe spotkanie!
Ewa Mielczarek
Bolesław jak zwykle ma wiele do powiedzenia!
*Polka na Kresach: Kościół "Polski" w Kołomyi - 1/2 (Church in ...
polkanakresach.blogspot.com/2013/02/koscio-w-koomyi.html
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Kołomyja - Ukraina - Oława - Rodzina Huber i Dubowiecki - Zawiadomienie szkolne - Swiadectwo - Ottynia -1912-13 - Cz.8
Zawiadomienie szkolne Szkoły Ludowej, czteroklasowej im. Św. Kazimierza w
Kołomyji na nazwisko Maryi Huberówny w roku szkolnym 1912/13.
Zawiadomienie szkolne Szkoły Ludowej, czteroklasowej męskiej w Ołłyni na nazwisko Pawła Dubowieckiego, klasa czwarta, stopień czwarty, rok nauki piąty, w roku szkolnym 1912/13.
Zawiadomienie szkolne Szkoły Ludowej, czteroklasowej męskiej w Ołłyni na nazwisko Pawła Dubowieckiego, klasa czwarta, stopień czwarty, rok nauki piąty, w roku szkolnym 1912/13.
niedziela, 19 sierpnia 2018
Kołomyja - Ukraina - Oława - Rodzina Huber i Dubowiecki - Zawiadomienie szkolne - Swiadectwo - Otynia - 1882 - Cz.7
Jedno z najstarszych świadectw szkolnych jakie miałem przyjemność trzymać w ręku! Szacunek dla Bolesława Dubowieckiego za przechowanie tego skarbu w tak doskonałym stanie!
sobota, 18 sierpnia 2018
Kołomyja - Ukraina - Oława - Rodzina Huber i Dubowiecki - Wojsko - Otynia - Cz.6
Zamieszczam ksero książeczki wojskowej ojca Bolesława Dubowieckiego, Pawła Dubowieckiego, urodzonego w Otynii 12 lipca 1902 roku, imiona rodziców: Lukasz i Kazimiera. Został wcielony do 24 stycznia 1924 roku do 8 Pułku Saperów. Przydzielono go do 2 Kampanii 15 Baonu.
Kołomyja - Ukraina - Oława - Rodzina Huber i Dubowiecki - Reda - Kolej - Cz.5
Dwa ostatnie zdjęcia które otrzymałem od Bolesława Dubowieckiego. Są na nich mieszkańcy Kołomyi w podróży nad morze.
Kołomyja - Ukraina - Oława - Rodzina Huber i Dubowiecki - Legiony - Żołnierz - 1923 - Cz.4
Zdjęcie formatu pocztówkowego z dedykacją:
Kołomyia, dnia 14.VIII.923.
Kochana Stasiu!
Przesyła Ci moją fotografję jednocześnie bardzo proszę przyślij mi swoją.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
Piotr
Kołomyia, dnia 14.VIII.923.
Kochana Stasiu!
Przesyła Ci moją fotografję jednocześnie bardzo proszę przyślij mi swoją.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
Piotr
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































