niedziela, 9 sierpnia 2020

Będków - Ruszczyszyn - Borkowski - Drzazgowa Wola - Nowakowska - Zdjęcia - cz.4

    Na prośbę Pani Klary postanowiłem zamieścić wszystkie skany zdjęć które mi przesłała pocztą elektroniczną. W poprzednich częściach na moim blogu są zamieszczone niektóre z nich, myślę jednak, ze porządku chronologicznym będzie łatwiej czytelnikowi poznać całą historię Rodziny Ruszczyszynów. Dodatkowym plusem jest napływ bardzo ciekawych informacji na stronie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Będkowskiej, które "ożywiają" niektóre z tych zdjęć! Pozwoliłem sobie zamieścić pod pierwszymi 10 zdjęciami wymianę korespondencji jaka miała miejsce na Facobooku, liczę, że to dopiero początek napływających informacji. Czeka mnie również kilka ciekawych spotkań! Zapraszam.


      1 - Grób Stanisława Ruszczyszyna i Zofii Ruszczyszyn na cmentarzu w Będkowie.






3 - Zdjęcie ze stemplem „Fotograf w Będkowie”; Józef Ruszczyszyn na drabinie, Maryla Ruszczyszyn pierwsza z prawej; po lewej stronie drabiny prawdopodobnie kobieta ze zdjęć 2, 3, 5 i 6.


Zdjęcie ze stemplem „Fotograf w Będkowie”; Józef Ruszczyszyn w szałasie, po lewej stronie klęczy kobieta ze zdjęć 2, 3, 5, 6 i 7; po prawej stoją Edward Wasiak i Maryla Ruszczyszyn.


         Zdjęcie ze stemplem „Fotograf w Będkowie”; Maryla Ruszczyszyn z prawej, za rowerem.


           Zdjęcie ze stemplem „Fotograf w Będkowie”; Maryla Ruszczyszyn pierwsza z prawej.














Stanisław Ruszczyszyn był kierownikiem Szkoły Podstawowej w Drzazgowej Woli a Zofia była tam nauczycielką . Obydwoje byli moimi pierwszymi pedagogami. Anna Lorek "Niusia" i Maria Ruszczyszyn to rodzone siostry Stanisława. W Woli Drzazgowej w pałacu /dawniej była szkoła/ mieszka córka Stanisława i Zofii / też nauczycielka tej szkoły/ może ona coś wie w sprawie Ruszczyszynów z Będkowa.


Ogromnie dziękuję za te informacje! Skoro wiem już, że zarówno Anna, Maria i Stanisław to rodzeństwo Józefa, układanka bardzo powoli zaczyna nabierać kształtu. W Centralnym Archiwum Wojskowym natrafiłam na teczkę wojskową dokładnie tego Stanisława Ruszczyszyna, na której okładce napisano "syn Dymitra" - a więc znam już imię ojca całej czwórki

A czy zna Pani może imię męża Anny?

O tym, że Stanisław miał dwie siostry to było wiadome / prawdopodobnie mieszkały w Łodzi/ ale o bracie to się nie słyszało. Ja mieszkałam od 1960 roku w Będkowie i nie słyszałam, żeby ktoś o takim nazwisku mieszkał. Musiało być to dużo, dużo wcześniej i nawet nikt nie wspominał. Moja siostra r. 1936 / z Ceniaw/ też nie pamięta żeby Stanislaw miał brata. Ale pamięć też bywa zawodna .....


 Nie wiem, przez jak długi czas Józef i Maryla mieszkali w Będkowie, ale Józef Ruszczyszyn znajduje się na wykazie mieszkańców Będkowa z 1945 roku (dokument został zamieszczony na blogu Pana Andrzeja). Około 1965 roku Maryla rozstała się z mężem i wróciła do Łodzi, a co się stało z Józefem - tego właśnie nie wie nikt. Bardzo możliwe, że gdy Pani przeprowadziła się do Będkowa, już tam nie mieszkał.



Autor


 A czy to możliwe, że na tej fotografii są Stanisław i Zofia Ruszczyszyn (para po lewej)?




Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, ale mogą to być oni. Stanisław w 1955 r. był 58 letnim podstawnym przystojnym mężczyzną, natomiast Zofia była korpulentną / może troszkę przesadziłam/ panią. Widziane oczami dziecka




Witam rozmawiałam dziś z Panem Andrzejem zapraszam serdecznie kiedyś do nas Mama więcej opowie wychowała się w Woli Drzazgowej .a rodzice mojej mamy przyjaźnili się z Państwem Ruszczyszyn .Zyje też córka Krystyna Włodarczyk



Autor

Bardzo dziękuję za odpowiedź! Wyjeżdżam jutro na miesiąc, nie wiadomo, jak sytuacja epidemiczna się jeszcze rozwinie, więc o ile z ochotą skorzystałabym z Pań zaproszenia, niestety wygląda na to, że póki co pozostaniemy w przestrzeni wirtualnej  Czy byłyby Panie skłonne rzucić okiem na parę zdjęć, które bym podesłała mailem lub przez facebooka i w miarę możliwości odpowiedzieć na te najbardziej podstawowe pytania dotyczące właśnie identyfikacji osób czy miejsca pochodzenia całego rodzeństwa Ruszczyszyn? Byłabym niezmiernie wdzięczna - jest to dla mnie bardzo ważne, a po prostu obawiam się, że w najbliższych miesiącach osobiste spotkanie mogłoby nie dojść do skutku.



Autor

I jeszcze jedno - jak rozumiem, Pani babcią była Anna Lorek, tak?





 nie ja jestem wnuczką młynarza z Drzazgowej Woli ))))))))))Mama chętnie opowie o Pani rodzinie przyjaźnili się .bywali u siebie .Brat Stanisława Józef był fotografem w Będkowie proszę przysłać zdjęcia obejrzymy z Mamą i jeśli będziemy w stanie pomóc to byłoby super..........interesuję się też historią stron rodzinnych moich przodków fajnie jest ocalić od zapomnienia............



Autor


 Bardzo dziękuję, jeżeli poda mi Pani w prywatnej wiadomości adres mailowy to prędko wyślę wszystkie zdjęcia, aby mogła Pani wraz z Mamą w dogodnym momencie nad nimi przysiąść  Jestem zdumiona informacją, że Józef był fotografem, ponieważ dotychczas znałam go jako funkcjonariusza Polskiej Policji Państwowej  (choć ostatnie jego zdjęcie w mundurze pochodzi z 1939 roku, więc zapewne po tym czasie już miał inne zajęcie). Ogromnie się cieszę!



Autor

Wysłałam Pani już zdjęcia w prywatnej wiadomości



sobota, 8 sierpnia 2020

Będków - Ruszczyszyn - Borkowski - Drzazgowa Wola - Zbiory jabłek - cz.3

   Z samego rana wstawiłem na Grupie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Będkowskiej 2 zdjęcia które są poniżej z zapytaniem o osoby nie rozpoznane na nich. Zdjęcia z epoki są niezwykle urokliwe, pokazują zbiór jabłek. Pod zdjęciami zamieszczam opisy dokonane przez Panią Klarę.
Przed dosłownie kilkoma minutami swoje komentarze zamieściła Pani Agnieszka Cecotka-eljasik:

             1.   na górnym zdjęciu moja Mama, rozpoznaje siostry pana Ruszczyszyna Annę i Marię na dolnym Maria


2. znam historię tych państwa z opowieści Mamy .Znali się dobrze z moimi dziadkami Borkowskimi
 Zdjęcie ze stemplem „Fotograf w Będkowie”; Józef Ruszczyszyn na drabinie, Maryla Ruszczyszyn pierwsza z prawej



Zdjęcie ze stemplem „Fotograf w Będkowie”; Józef Ruszczyszyn w szałasie,  po prawej stoją Edward Wasiak i Maryla Ruszczyszyn.

Nie wiemy jeszcze, gdzie znajdował się ten sad, w Będkowie czy też w Drzazgowej Woli...
Osoba Pani Agnieszki Cecotki jest mi znana z korespondencji. Wywodzi się z rodziny Borkowskich, młynarzy, o których dosyć dużo napisałem na moim blogu.

Będków - Ruszczyszyn - Szkoła - Drzazgowa Wola - cz.2

    Jest pierwsza informacja po zamieszczeniu materiału o rodzinie Ruszczyszyn! Pani Klara jako pierwsze zdjęcie zamieściła groby Zifii i Stanisława Ruszczysznów. z będkowskiego cmentarza. Pani Ani późnym wieczorem przesłała mi na Messengerze  informację, że Stanisław Ruszczyszyn i jego żona uczyli w szkole w Drzazgowej Woli. W byłym budynku po szkole mieszka podobno ich córka(informacja niepotwierdzona) nazwisko Ruszczyszyn znalazłam też w takim dokumencie https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://bc.wimbp.lodz.pl/Content/69837/Dz_Urz_Wojewodzkiej_Rady_Nar1958nr2a.pdf&ved=2ahUKEwj__JP5yInrAhXks4sKHQ4dBSAQFjABegQIBBAB&usg=AOvVaw2K9Wk6HBaaU9b0zxGQAwPg Pozdrawiam Ania 

Czy jest ktoś w stanie dopisać więcej do historii tego małżeństwa?


piątek, 7 sierpnia 2020

Będków - Ruszczyszyn - Oberle - Wasiak - Policja - cz.1


    Dzisiaj otrzymałem e-mail, który pozwalam sobie za zgodą autorki zamieścić na moim blogu. Cóż można do niego dodać, tekst naszpikowany faktami, niezwykle ciekawymi informacjami, które powinny zainteresować grono fanów Ziemii Będkowskiej. Bardzo liczymy, że czytelnicy pomogą w rozwiązaniu wątpliwości Pani Klary. Równolegle zamieściłem takową prośbę na Facebooku: Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Będkowskiej. W tej części zamieszczam pierwsze ze zdjęć które otrzymałem elektronicznie.

 Szanowny Panie Andrzeju! 
Nazywam się Klara Chaniecka, pochodzę z Łodzi, jestem studentką kulturoznawstwa, ale przede wszystkim prowadzę badania genealogiczne. Trafiłam na Pański wspaniały blog „Historia nieznana”, szukając informacji o miejscowości Będków, z którą związana była część mojej rodziny. Ten „będkowski” trop może być kluczem do rozwiązania niejednej genealogicznej zagadki i mam ogromną nadzieję, że zechciałby mi Pan pomóc w miarę możliwości. Dowiedziałam się również, że z inspiracji Pana blogiem powstała na Facebook’u grupa „Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Będkowskiej” – być może jej członkowie będą potrafili odpowiedzieć na moje pytania lub dla kogoś z nich przydatne okażą się informacje, którymi chciałabym się podzielić... 
Zacznę od początku... mój pradziadek, ojciec babci ze strony taty, nazywał się Bolesław Oberle. Jego siostra Maria Oberle (1903-1976, urodzona i zmarła w Łodzi; nazywana Marylą i tak też będę o niej pisać w dalszej części listu) poślubiła Józefa Ruszczyszyna, funkcjonariusza Polskiej Policji Państwowej, który pełnił służbę w okręgu II – czyli łódzkim. To dokładnie ten sam Józef Ruszczyszyn, którego nazwisko widnieje pod numerem 22 na zamieszczonym przez Pana na blogu wykazie mieszkańców Będkowa z 1945 roku (http://historia-nieznana.blogspot.com/2018/03/bedkow-reforma-rolna-wykaz-mieszkancow.html). Nie wiem, kiedy ani gdzie Józef się urodził; nie wiem również kiedy ani gdzie zmarł. Ślady nazwiska Ruszczyszyn odnalazłam na terenach dawnej Galicji w obwodzie lwowskim – sam Józef podczas I wojny światowej służył w armii austro-węgierskiej, a wśród zdjęć pochodzących ze zbiorów Maryli znajdują się jego fotografie z przyjaciółmi z Niesłuchowa (dzisiejsza Ukraina). Moja babcia była ze swoją ciocią Marylą i jej mężem Józefem mocno związana; Maryla pomagała również w wychowaniu jej własnych dzieci, w tym mojego taty, dlatego bardzo zależy mi na rozwiązaniu zagadki tej rodziny. Ruszczyszynowie nie mieli dzieci (choć na jednej fotografii, z Będkowa właśnie, Maryla wydaje się być w wyraźnej ciąży), więc mogę liczyć wyłącznie na pamięć osób, które niegdyś ich znały. Ruszczyszynowie na pewno mieszkali w Będkowie w latach 40. – być może również wcześniej i później. Mam w zbiorach pocztówkę adresowaną do Maryli i Józefa na Stację Czarnocin we wsi Będków. Zachowało się również wiele ich zdjęć oznaczonych stemplem „Fotograf w Będkowie” – występują na nich także inne osoby, które mogłyby zostać rozpoznane przez Pana lub mieszkańców Będkowa (np. rodzina Edwarda Wasiaka, który na wspomnianym wykazie widnieje pod numerem 23). 
Choć przez niemal 30 lat Ruszczyszynowie byli szczęśliwym małżeństwem, około 1965 roku Maryla z niewiadomych nam powodów odeszła od męża (w rodzinie mówi się wręcz, że „uciekła”) i zamieszkała w Łodzi ze swoją bratanicą (moją babcią) i jej rodziną. Mam jednak powody, by przypuszczać, że Józef Ruszczyszyn pozostał właśnie w Będkowie i tam umarł. Chcąc to zweryfikować, na początku tego miesiąca udałam się na cmentarz w Będkowie. Nie znalazłam niestety grobu Józefa, natomiast natknęłam się na grób Stanisława Ruszczyszyna (1897-1962, na tablicy napisane jest „kierownik szkoły”) i Zofii Ruszczyszyn (1911-1963, na tablicy „nauczycielka”), a także Marii Ruszczyszyn (żyła lat 76, zm. 1980). Świadomość, że Józef nie był jedynym Ruszczyszynem w Będkowie, a zatem mógł tam przybyć np. ze swoim rodzeństwem, dała mi nadzieję, że nareszcie czegoś się dowiem. Postanowiłam pójść tropem Stanisława – „kierownika szkoły”, jednak na stronie internetowej szkoły w Będkowie znalazłam bardzo szczegółową historię placówki, w której nie było jednak ani słowa o Stanisławie Ruszczyszynie. Natknęłam się wówczas na Emila Gernarda i w pierwszej chwili pomyślałam, że to właśnie on jest na posiadanej przeze mnie fotografii mężczyzny w otoczeniu orkiestry dętej (z tyłu fotografii jest list i niewyraźny podpis – mógł to być zarówno Emil, jak i Edward). Wtedy trafiłam na Pański blog i udało mi się ostatecznie zweryfikować, że moja fotografia przedstawia niejakiego Edwarda Wasiaka (w moich zbiorach znajduje się również tajemnicze zdjęcie grobu tegoż Wasiaka, jednak nie mam pojęcia, gdzie ów grób się znajduje ani w jaki sposób jesteśmy z tą rodziną związani). 
Mam zatem wielką nadzieję, że fotografie, które przesyłam Panu wraz z opisami oraz informacje, których dostarczyłam, okażą się wartościowe dla Pana i innych osób, którym bliskie jest dziedzictwo Będkowa, ale również będą wystarczające, bym mogła uzyskać jakiekolwiek informacje dotyczące Ruszczyszynów z Będkowa oraz Wasiaków i innych osób, które, być może, uda się komuś rozpoznać i zidentyfikować. 
Pozwalam sobie załączyć fotografie w pliku PDF, aby wygodnie umieścić obok nich opisy. Jeżeli Pan zechce, mogę przesłać je również w osobnych załącznikach. 

Serdecznie pozdrawiam i z góry dziękuję za każdą wskazówkę, 
                                                                                Cmentarz w Będkowie.

                  Stempel: Fotograf z Będkowa, Maryla Ruszczyszyn za rowerem, z prawej.

Maryla i Józef Ruszczyszynowie

środa, 22 lipca 2020

Łódź - Litzmannstadt - Volksliste - Kazimierz Borysławski - Konstanty Rybiałek - Henryk Koziara - Jeńcy wojenni - 1940




Z różnych powodów miałem ponad dwumiesięczną przerwę w pisaniu na blogu. Wczoraj z samego rana zadzwonił do mnie mój kolega kolekcjoner, Krzysiu Gładki, że otrzymał zakupione na Allegro dokumenty dotyczące Łodzi- Litzmannstadt. Koperta nie jest otwarta, chciałby dowiedzieć się, co te dokumenty w swojej treści zawierają? Myślał, że dotyczą one tematu Getta, podjechałem natychmiast do Jordanowa. Po otworzeniu koperty i pierwszych oględzinach stwierdziłem, ze te dokumenty dotyczą osoby Kazimierza Borysławskiego, obecnie więźnia wojennego, którego rodzina stara się za wszelką cenę uwolnić, zgłaszając jego osobę jako Folksdojcza. Niestety, pomimo sporej korespondencji i starań okazało się, że Niemcy uznali Kazimierza Borysławskiego Polakiem. Był mieszkańcem Łodzi przy ulicy Ciasnej. Z 7 dokumentów zamieszczam tłumaczenie trzech z nich:

Chciałbym się upewnić i poinformować, czy wznowienie pracy jeńca wojennego Kazimierza 
von Boryslawskiego - z Litzmannstadt, Enge Gasse 21a - leży w interesie gospodarczym 
Niemiec. Oprócz studiów chemicznych, ten ostatni zajmował się również zarządzaniem 
nieruchomością. Nieruchomość miała powierzchnię około 100 hektarów.


Ich bitte um Feststellung und Mitteilung, ob die Wiederaufnahme der Arbeit des Kriegsgefangenen 
Kazimir von Boryslawski - aus Litzmannstadt, Enge Gasse 21a - in deutschen wirtschaftlichen 
Interesse liegt. Genannter hat neben seinen Studium der Chemie bei der Leitung eines
 Landbesitzes mitgaerbeitet. Der Besitz hatte eine Größ von etwa 100 ha. 



W odpowiedzi na Pański list z dnia 19 kwietnia 1940 r. informujemy, że jeńcy wojenni Heinrich Koziara, Konstanty Rybialek, Kazimierz von Borysławski nie muszą być wcześniej zwolnieni jako jeńcy wojenni. Na terenie całej Rzeszy brakuje robotników dla gospodarki wiejskiej, więc wydaje się właściwym, że tylko tam na miejscu ci ludzie wykorzystują swoją siłę roboczą dla niemieckich interesów.





In Beantwortung Ihrer Schreiben vom 19.4.40 teilen Ihnen mit, dass für die Kriegsgefangenen Heinrich Koziara, Konstanty Rybialek, Kazimir von Boryslawski keine Notwendigkeit vorliegt, dass sie vorzeitig als Kriegsgefangene entlassen werden. Es besteht um Reich ein so grosser mangel an Arbeitaskräften für die Landwitrrtschaft, dass es angebracht erschein, dass die Leute erst dort Ihre Arbeitskraft für die deutschen Interessen einsetzen.

W odpowiedzi na Pana pismo informujemy, że jeniec wojenny Kasimir von Borysławski zamieszkały w Łodzi, Enge Gasse (Ciasna) 21a jest polakiem.





niedziela, 31 maja 2020

Od dosyć dawna leżało zaproszenie pana Wojciecha Chwastowskiego do odwiedzenia Stowarzyszenia Historycznego "Strzelcy Kaniowscy" w Łodzi, przy ulicy Żeligowskiego 5/9. Poznaliśmy się na Facebooku, dokładnie na Łódzkim Wehikule Czasu. Wstawiłem tam ślubne zdjęcia żołnierza z 1932 roku, służącego w 4 Pułku Artylerii Ciężkiej w Łodzi. poproszono mnie o przesłanie jak najlepszej jakości skanu tego zdjęcia. Jak zwykle nie zastanawiałem się ani chwili i postanowiłem przekazać je do miejscowej Izby Pamięci. Niestety epidemia koronawirusa oddaliła możliwość spotkania. Tydzień temu otrzymałem informację od mojego kolegi Ryszarda Świetlickiego, że jest możliwość odwiedzin, gdyż w sobotę 30 maja będzie Izba dostępna dla zwiedzających. Tym sposobem, spotkaliśmy się w kameralnym gronie na terenie  Izby Tradycji 28 Pułku Strzelców Kaniowskich która znajduje się w dawnych przedwojennych koszarach pułkowych – obecnie jest to siedziba Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.









    Ponad dwugodzinna wizyta upłynęła bardzo szybko, rozmowy, rozmowy trwały bez końca. także były i prezenty w postaci zdjęć, które kolega z Izby Pamięci skrzętnie skanował, obiecując, że znajdą się w drugim tomie albumu o 28 Pułku, gdyż materiał z ponad 300 nowymi zdjęcia jest w przygotowaniu!
    Ja ze swojej strony przekazałem także drugie zdjęcia, które wzbudziło sporo emocji, cieszę się, że chociaż w malutkim stopniu dokładam się do wzbogacania zbiorów.
    Bardzo liczę również na to, że temat ppłk. Kudaja wróci, gdyż na cmentarzu w Pabianicach, gdzie on spoczywa, powinna być chociaż pamiątkowa tablica informująca. Jego grób skasowano, pochowano na jego miejscu kogoś innego, wielka strata...



wtorek, 19 maja 2020

Bukowiec - Königsbach - Cmentarz ewangelicki - Nowe porządki - cz.2


    Dzień 19 maja 2020 roku, po raz pierwszy od miesięcy odwiedziłem "mój cmentarz". Smutny widok, zarośnięty, od 13 grudnia ubiegłego roku nikt z nowych gospodarzy nie pofatygował się aby coś na nim zrobić... Na tablicy informacyjnej umieściłem pismo, że rezygnuję z prac na tym cmentarzu. Ten dokument zniknął, jestem przekonany, że odwiedzający tę nekropolię całą winą za obecny stan mnie obciążają...Ktoś powie: czego on chce, przecież na zdjęciach widać piękną zieleń, , zalecane są obecnie kwietne trawniki, zgadza się, jestem cały za, jeśli obiekty pod gminnym protektoratem również będą traktowane podobnie: trawniki przed Gminą, czy skwer w Kurowicach...
     Myślę, że kilka fotek powie więcej niż słowo pisane.
Ps. Tuje uschły, a feralnego grudniowego dnia, podczas deszczowej pogody, druhowie z OSP w Bukowcu, podlewali te krzewy, zapominając jednocześnie, że raz nie wystarczy...











piątek, 15 maja 2020

Bukowiec - Königsbach - Cmentarz ewangelicki - Nowe porządki - cz.1



     Przez długie miesiące nie pisałem na blogu o cmentarzu ewangelickim w Bukowcu...Zbyt bardzo bolało, nie zaleczyły się "świeże rany", kiedy to 1 września ubiegłego roku na Komisji Rady Gminy w Brójcach, poinformowałem, że z tym dniem rezygnuję z opieki nad cmentarzem. Miałem powody żeby zrezygnować, po połowie stan zdrowia (kilkanaście dni później trafił mnie 2 zawał serca jak i podejście co niektórych decydentów.
    Cztery i pół roku poświęcałem swój wolny  czas na pielęgnację, przywrócenia godności tam spoczywających. Setki godzin wcale nie lekkiej pracy + koszty finansowe (paliwo, zniszczone piły spalinowe, łańcuchy, nasiona, sadzonki, materiały na ławy, tablicę informacyjną. Nigdy nie wypominałem tego, dobrowolnie podjąłem się tej pracy. Liczyłem jednak, że usłyszę choć słowo podziękowania ze strony właściwych osób, chociażby za to, że znów odwiedzają tę nekropolię turyści z zagranicy, pisze się o Bukowcu, gminie.
    Daremne oczekiwanie..., zamieszczam wpis na stronie Gminy Brójce (Facebook) z dnia 13 grudnia (prezentuję 4 z kilkunastu zdjęć z tej akcji):


Stary cmentarz ewangelicko-augsburski w Bukowcu wygląda o wiele ładniej. Jest tam teraz bardziej zielono.
10 grudnia br. Radosław Agaciak, wójt gminy i radni: Magdalena Comporek, Marek Muras, Leszek Banach i Andrzej Płuciennik przy wsparciu Krzysztofa Brandenburga z Biura Rady Gminy i Marioli Woźnej z Referatu Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska UG Brójce, usunęli szpecące tę nekropolię uschnięte krzewy i posadzili na ich miejsce nowe żywotniki i świerki. Całą akcję wspierali druhowie z OSP Bukowiec.

    Kiedy latem ubiegłego roku sadziłem z Krzysiem Comporkiem olbrzymie tuje i inne krzewy nikogo chętnego nie było, jak i przez cały ten miniony czas... Kilkadziesiąt razy jeździłem                                 swoim samochodem z przyczepą, przywoziłem po 200 litrów wody , żeby ratować krzewy podczas suszy. Niestety poddałem się, stan zdrowia nie pozwalał na duży wysiłek, kosiłem każdego tygodnia trawę i odchwaszczałem ramy grobowe... Uznano, że cmentarz szpeci..., trudno, takie jest życie....
 W drugiej części zaprezentuję, jak obecnie wygląda ten cmentarz, przejęty prze Gminę Brójce, stan na dzień 15 maja...




wtorek, 12 maja 2020

Szmul Rzeszewski - Judaika - Szachy - Ozorków - USA


Znalezione w sieci, bliskie, bo pochodzi z okolic Łodzi!
WrOpenUp

    Samuel Reshevsky (Szmul Rzeszewski) was born in Ozorkow, Poland and after World War I his family immigrated to the United States of America.. Samuel learned chess when he was only 4 years old!!!! At age 8 he was playing chess against chess masters - here is a picture taken in France, 1920. He only lost 8 games out of 1,500 chess games in his life.
Lubisz grać w szachy w domu??

     Samuel Reszewski (Szmul Rzeszewski) urodził się w Ozorkowie, a po I wojnie światowej jego rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych Ameryki.. Samuel nauczył się szachów mając zaledwie 4 lat!!!! W wieku 8 lat. grał w szachy przeciwko szachom - oto zdjęcie zrobione we Francji, 1920. przegrał tylko 8 meczów z 1,500 meczów szachowych w życiu.



wtorek, 5 maja 2020

Henryk Mantyk - Rogowiec - Kleszczów - Sołtys - Wspomnienie

..."Andrzejku, dzisiaj rano zmarł w Rogowcu Heniek Mantyk. Dowiedziałam się o tym od Wiesi Ziółkowskiej, która po godzinie 12 do mnie zadzwoniła. Na razie nic więcej nie wiem"... Wiesia.
    Tą wiadomość w formie SMS-a otrzymałem 2 maja. Muszę przyznać, że spodziewałem się podobnej wiadomości... Dosłownie 2 tygodnie temu dowiedziałem się, że stan Henia nie jest dobry, bardzo cierpi, w czerwcu miał obchodzić swoje 87 urodziny.

                                             Heniu Mantyk z czasów służby   wojskowej.


Spotkałem się z nim dwa lata temu, muszę przyznać, że byłem bardzo przygnębiony, widząc jak wychodził z szopy znajdującej się na tyłach podwórka. Zgarbiony, przekrzywiony, podpierał się laską... Twarz uwidaczniała cierpienia jakie towarzyszą każdemu ruchowi. Chciałem dowiedzieć się czegoś na temat historii Rogowca, przecież to żywa historia tej wioski. Jednak nie był przygotowany na taką rozmowę, nawet najprostsza rozmowa sprawiała mu trudność. Chciałem zobaczyć jakieś zdjęcia rodziny Mantyków, stwierdził, ze takowych nie posiada, że wszystko co mieli, miał Nikodem (brat Henia). Nie odważyłem się na powtórną wizytę. Dowiadywałem się o jego stanie zdrowia poprzez osoby trzecie. Wiem, że bardzo pragnął śmierci, ból, niedołężność, starość, odbiło na nim takie pięto, że nawet ten Rogowiec, który kochał ponad życie nie był w stanie motywować do dalszej egzystencji...


    Jeszcze dwa lata temu, w Rogowcu mieszkało "trzech muszkieterów", trzech najstarszych mieszkańców. Romek, Heniu i Maniek. W październiku 2018 roku odszedł na zawsze Romek Braun (85 lat), obecnie pozostał Maniek -Marian Nagoda. Cała trójka była rówieśnikami, urodzili się w 1933 roku.
    Każdy z nich był wyjątkową postacią, tym razem skupię się na osobie Henia. Zawsze odnosiłem się z wielkim szacunkiem do jego osoby, był ode mnie starszy o 20 lat, nigdy z jego strony nie spotkałem się z niechęcią, był niezwykle do mnie miły. Nie bałem się go gdy jako chłopiec broiłem    na Rogowcu. W przeciwieństwie do jego brata Irka, który nie raz mnie i naszą wakacyjną bandę pogonił...Nie mogę podać dokładnych dat, być może otrzymam je w późniejszych okresie. Wiem tylko, że Sołtysem był bardzo długo, tą schedę przejął po swoim tacie Leonie. Pamiętam, że to u niego był jedyny telefon we wsi, był on oknem na świat. Nie raz ratował ludzkie życie, pamiętam,że jako nastolatek miałem silny atak kamieni nerkowych, Heniu z wujkiem Romkiem biegiem polecieli dzwonić na pogotowie. Do przyjazdu pogotowia, paznokciami rysowałem tynk na ścianie...
    Z tego co usłyszałem, to on nazwał ulicę w Rogowcu, ulicą Wiejską, tak pozostało do dzisiaj. To on bronił jak największego skarbu jedności w Rogowcu. Okres wywłaszczeń odbił na nim wielkie piętno, nie mógł się pogodzić z utratą przyjaciół, sąsiadów którzy emigrowali. Wiedział, że ta jedyna w swoim rodzaju oaza- wieś ginie bezpowrotnie. Starał się to powstrzymać..., z marnym skutkiem..., sam pozostał do ostatniego dnia, był ostatnim Mohikaninem.
    Nie zapomnę dnia, kiedy w Łodzi spotkałem się z nim podczas pogrzebu jego brata Nikodema, stał samotny, przygnębiony. Po ceremonii pogrzebowej odprowadziłem go trzymając pod ramię cmentarnymi alejkami do busa który przywiózł przyjaciół z Rogowca....
    Jedyne dwa zdjęcia które posiadam pokazują m.in. Henia na konnym wozie z Tatą Leonem po prawicy, myślę, że jest ono symbolem... Heniu, spoczywaj w spokoju Przyjacielu!
    Dzisiaj o godzinie 11 odbył się pogrzeb w Kleszczowie. Niestety, ze względu na pandemię nie pojechałem na pogrzeb. Mój brat przed chwilą dzwonił, mówiąc, że był obecny i było naprawdę sporo ludzi żegnających Henia. Trudno było wszystkich rozpoznać, chociażby z tego powodu, że  twarze były zakryte maseczkami.