czwartek, 15 sierpnia 2019

Dalków - Czarnocin - Rodzina Banach i Garnysz - Leon Banach - Armia Andersa - Rosyjska niewola - cz.2



      Zadzwonił do mnie Dominik Trojak z ciekawą informacją, że..
      Swego czasu przekazał mi segregator (własność Muzeum w Gałkówku) z dokumentami, zdjęciami dotyczącymi mieszkańców Gałkówka i okolic z okresu 2 wojny światowej. Wiedział, że na moim blogu takie informacje znajdą sporo czytelników, być może dokumentacja powiększy się o przekazy zainteresowanych osób. Tak też się stało..



     - Andrzeju, dzwoniła do mnie pani Joanna Kopińska, z informacją, że podczas przeglądania twojego bloga, znalazła zdjęcie żołnierzy w mundurach armii Andersa. W dużej grupie żołnierzy znalazła podobiznę swojego dziadka Leona!
     - Czy mogę podać twój numer telefonu, gdyż chce się z tobą skontaktować.
     Rzecz oczywista, że każde spotkanie z osobami które mogą dodać coś do napisanych na moim blogu informacji, czy też zamieszczonych zdjęć bardzo mnie cieszy.
     Tak też się stało, pani Joanna zadzwoniła, ustaliliśmy termin i w poprzednią niedzielę się spotkaliśmy. Oczywiście tematem numer 1 był jej dziadek. 
     Oto relacja z tego spotkania:
     Pani Joanna jako pierwszą (był cały album zdjęć) z fotografii pokazała mężczyznę w mundurze:

     - To jest dziadek Leon, w mundurze armii Andersa. 


     
     Urodził się w 1899 roku, mój tata opowiadał, że brał czynny dział w czasie 1 wojny światowej, jednak w jego książeczce wojskowej nie ma zapisów z tego okresu. Został wcielony przymusem do armii rosyjskiej. Jeśli chodzi o 2 wojnę światową, to dziadek Leon bardzo szybko dostał się do niemieckiej niewoli. Na stronie (Indeks represjonowanych),gdzie są dokładne informacje jest napisane, że dostał się 24 września na wschodzie do rosyjskiej niewoli w jenieckim obozie lwowskim. 
     Bardzo podobna historia była historia dotycząca pana Lewandowskiego, dostał się także na froncie rosyjskim do niewoli, tylko troszeczkę w innym czasie.
     Dziadka Leona zarejestrowali w obozie pracy w Równem (obwód lwowska na Ukrainie) w dniu 16 października. Powiedziałam, że to był obóz pracy w przeciwieństwie do typowego obozy jenieckiego, gdyż tutaj musieli pracować. W tym obozie panował głód, dużo jeńców umierało także z wycieńczenia, tak mi wspominała o tym wydarzeniach babcia Ewa. 
     Jednym z epizodów było to, że dziadek miał poważny wypadek, urwało lub ucięło mu pół palca u ręki, być może to uratowało mu życie. Udało mu się z tego powodu dostać do szpitala, tam go trochę podkarmili, mógł wypocząć.
      Drugiego września 1941 roku, to już było w Rosji w obwodzie Orenburskim, wstąpił do Armii generała Andersa. Przebył on całą ścieżkę tak jak inni wstępujące do armii żołnierze, dostał się do zaopatrzenia. Nie brał bezpośrednio udziału w walkach o Monte Casino, jednak był na przedpolu, jego zadaniem było zaopatrzenie w żywność walczących bezpośrednio żołnierzy.
      Wrócił do Polski w 1947 roku, był schorowanym człowiekiem. Pierwsze lata powojenne wspominał pozytywnie, był zapraszany do szkół. świetlic, opowiadał o żołnierskich losach. Niestety, czasy się zmieniły, z bohaterów zrobiono wrogów ojczyzny... Ten temat jest zbyt trudny, więc o tym w domu już się nie rozmawiało.
       Dziadek Leon Banach zmarł 29 czerwca 1970 w wielu 70 lat. Spoczywa na cmentarzu w Kurowicach.
       Na tym cmentarzu spoczywa wielu żołnierzy którzy walczyli o naszą WOLNOŚĆ, rozmawiałem o tym zarówno z radnymi naszej gminy jak i z mieszkańcami. Chciałem oznaczyć takie groby, myślę, że należy się pamięć i wdzięczność tym ludziom. Dzisiaj uroczyście obchodzi się DZIEŃ WOJSKA POLSKIEGO - mamy w naszej gminie harcerzy, także działające Koła Historycznej w miejscowych szkołach - można niewielkim wysiłkiem zaakcentować pamięć o będących na wiecznej służbie naszych mieszkańcach.
       W następnej części będziemy rozmawiać o Dalkowie, i o pani Joanny Rodzinie.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza