poniedziałek, 19 listopada 2018

6 Pułk Pancerny Dzieci Lwowskich - Ppłk. Henryk Świetlicki - Włochy - Monte Cassino - cz.1

   Historię podpułkownika Henryka Świetlickiego opisywałem dosyć szczegółowo na moim blogu. Pokłosiem tego był e-mail który otrzymałem 30 października 2018 roku. Oto jego treść:
Szanowny Panie,
mój ojciec służył w Pułku 6 Pancernym  Dzieci Lwowskich... Posiadam 1 fotografię żołnierzy w czasie przeglądu wojska przez jakiegoś wysokiej rangi oficera. Domyślam się, że może nim być dowódca baonu czołgów ppłk Henryk Świetlicki. Niestety, nie udało mi się znaleźć w internecie jakiegokolwiek zdjęcia pana pułkownika w wieku średnim by zweryfikować, czy to On widnieje na tej fotografii. Porównując osobę ze zdjęcia z fotografią rozpoczynającego karierę wojskową Henryka Świetlickiego jestem prawie pewny (duże podobieństwo)  że przegląd wojska dokonuje ppłk Henryk Świetlicki.
W związku z tym mam pytanie, czy jest pan w stanie potwierdzić moje przypuszczenia? Jeżeli tak, to prześlę Panu scan tej fotografii...
A czy jest w sieci jakaś strona z fotografiami żołnierzy 6 Pancernego Dzieci Lwowskich, bym mógł tam umieścić swoje zdjęcie?
Pozdrawiam
Andrzej
Bardzo mnie ta wiadomość z intrygowała!  - jak najszybciej chciałem to zdjęcie zobaczyć, dosyć dobrze znałem z fotografii pana Henryka. Dość długo trwała nasza korespondencja na linii: Pan Andrzej - Jerzy i Ryszard Świetliccy i ja. Wreszcie, 14 listopada otrzymałem skan zdjęcia wraz z komentarzem:

Bardzo, bardzo przepraszam za tak długą przerwę ale zupełnie zapomniałem, że miałem wysłać Panu scan zdjęcia. Co prawda jakość fotografii nie jest najlepsza ale być może uda się Panu potwierdzić bądź zaprzeczyć, że na zdjęciu wizytującym żołnierzy jest pułkownik Świetlicki, czy też jest to ktoś inny... 
Pozdrawiam
Andrzej

Natychmiast napisałem do Pana Andrzeja, czego dowiedziałem się w tym temacie. W dniu 17 listopada otrzymałem wiadomość:

Serdeczne dzięki za wyjaśnienia. Zupełnie nie wiedziałem, że zdjęcie pochodzi z terytorium Niemiec. tato mój (ur.1919r.) wstąpił do armii Andersa w momencie jej tworzenia i przebył z nią cały szlak. Był on kierowcą / mechanikiem czołgu/. Z tego co opowiadał początki były bardzo ciężkie. Wyżywienie paskudne m.innymi zdarzało się mu jadać głowy od śledzi... Po wyjściu spod panowania sowietów, jedzenie było świetne (czekolada, puszki z mięsem). Nie brakowało papierosów. W konkretnych walkach mało brał udział choć otrzymał order za walkę o Monte Cassino (czołgiści nie uczestniczyli w zdobywaniu tego wzgórza). na zakończenie kampanii znalazł się w Anglii skąd wrócił ze wspaniałą skórzaną walizką (mam ją do dzisiaj) oraz m.innymi maszynką do golenia, która służyła mu do końca swoich dni (1979r.). Później w Polsce Ludowej wiadomo... Wszystkie dokumenty ze szlaku bojowego przechowywane były u dalszej rodziny, a w domu nie było żadnego śladu jego udziału w armii Andersa. Nigdy nie był prześladowany z tego powodu i wiódł spokojne życie... Czekam z niecierpliwością na zdjęcia z Pańskiego bloga w tym właśnie temacie... Proszę o króciutką informację, gdy będą dostępne.
Pozdrawiam
Andrzej.


                                    Skan zdjęcia przesłany przez Pana Andrzeja





Ważne ujęcie podczas wizytacji. Za podpułkownikiem Henrykiem Świetlickim który był dowódcą tego pułku w okresie od 9.10. 1942 do 21.5.1944 (ciężkie obrażenia, amputacja stopy) idzie ppłk. Feliks Motyka, dowódca 24.5.1944 - 1947 r. malutki epizod miał mjr. Józef Zasadni który zastąpił rannego ppłk Świetlickiego w dniach 22-23 maja 1944 roku (według źródeł historycznych, nie wytrzymał psychicznie ciężaru dowodzenia pułkiem i został skierowany na inny odcinek frontu).


Zdjęcie zostało zrobione po wizycie u swoich podopieczny w drodze powrotnej z Genui do San Remo - 1946 rok.

Przypominam: wszelkie prawa do zdjęć posiadają Panowie Jerzy i Ryszard Świetliccy. Dalsze prezentacje możliwe po pisemnej prośby na adres mojego bloga.





 

 
                        
      



   
 
  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza