piątek, 15 stycznia 2016

Będków - Zacharz - Wykno - Rudnik - Gazeta - 1984 - część 2.

Druga część tego artykułu, zdecydowanie najciekawsza, liczę, że zaciekawi czytelników. Minęło ponad 30 lat, kawałek historii, wielu z czytających nie było na świecie. Być może ktoś z Was posiada wycinki z gazet, gdzie pisano o Będkowie lub okolicy. Z wielką chęcią zamieszczę takie materiały na moim blogu, także na Fb. Proszę o informacje.

                                            ONGIŚ MIASTO

Znów w Będkowie. Tak, tak był miastem już w piętnastym wieku! Utracił prawa miejskie po Powstaniu Styczniowym, jak setki miasteczek polskich. Zna dzieje Będkowa mgr Piotr Szychowski, emerytowany pedagog tomaszowski (a i SN-u w Piotrkowie), gorący patriota rodzinnej osady. On napisał przed laty szkic jej dziejów, wydrukował (nie wszystko w tym szkicu było prawdziwe - mój dopisek). Szkoda, nie zastałem go na ojcowiźnie. Mieszka w Tomaszowie, choć Będków odwiedza.
Zabytkowy kościół góruje nad osadą. Z okolicą związany jest Reymont. A byłe miasto nie posiada godnej szkoły. "Zbiorczą Gminną" zlokalizowano w podworskiej "zakopiance" z drewna z przełomu ubiegłego i obecnego wieku.




Szkoła mieści się tu od 1924 roku. Stemple wspierające strop zasłaniają dzieciom tablice. Ciasno, brak szatni. W chwili naszego pobytu w ciasnym holu przy dźwiękach akordeonu ćwiczono tańce ludowe. Z roku na rok przesuwana jest budowa nowej szkoły. Ale nie tylko nie ma szkoły z prawdziwego zdarzenia. Nie ma też żadnej placówki kultury. Powiadają, że władza gminna ma za lekką rękę wobec GS-u, godząc się na tłumaczenia, że uruchomienie klubu "Rolnika" się nie opłaca. Czyżby? Nie ma jednego klubu "Rolnika" w całej gminie, chociaż znalazłyby się lokale. I nie należy się dziwić, że chłopaki pod wąsem wystają godzinami przy historycznym rynku. Płeć piękna znów ratuje sytuację. Od dziesięciu lat nieprzerwanie produkują się artystycznie "Fajne Babki", czyli śpiewające panie, na co dzień zatrudnione w USC, Banku Spółdzielczym, czy innych instytucjach gminnych. Prowadzi ten dwudziestoosobowy zespół od początku i cały czas społecznie, pan Lucjan Ruta, nauczyciel z tych, którzy nie hołdują postawie "byle odbębnić swoje, a reszta mnie nie obchodzi". Jego obchodzi.
- Czy to jedyny zespół gminie bez bazy, a pracujący? - pytam.
Drugi, podobny zespół działa w Rudniku, opierając się min. na muzykalnej rodzinie Odrobinów. Panuje opinia, że nie brak w tym zespole pięknych głosów. Rudnik - to ośrodek, w którym jest szkoła RSP, zabytkowy park. Sztandarową twórczynią ludową jest pani Rozalia Kamocka z Wykna, uprawiająca wycinankarstwo i tkactwo ludowe, oparte na wzorach regionu tutejszego, brzezińskiego. Mimo zasłużonej emerytury Ministra Kultury i Sztuki, pani Kamocka jest ciągle aktywna i stanowi wzór dla innych. Ale nie tylko w gminie Będków młodzi nie przepadają za tą dziedziną twórczości, a szkoda.
                                                  MIERNIKI CZASU
Na koniec wizyty w Będkowie wróćmy raz jeszcze do gospodarki. Rolnicza gmina tym bardziej potrzebuje wody. Za wolno przebiega inwestycja wodociągowa prowadzona prze łódzki WOD-ROL, od 1979 roku. Nie dość, że końca robót i oczekiwanego efektu nie widać, to jeszcze są rozgrzebane, hamuje to poczynania estetyzujące, czyny społeczne. Kolejna sprawa - materiały budowlane. Nie spotkałem gminy, w której by panowała opinia, żw "nam dają wystarczająco". W Będkowie twierdzą, że ich gmina, budująca na miarę potrzeb obszerne budynki inwentarskie, otrzymuje tyle samo materiałów budowlanych, a nawet mniej niż gminy, których rolnicy nie budują z rozmachem, bo dominuje w ich rolnictwie chałupnictwo, "rozdrobnienie chłopo-robotnicze".
Trzecia sprawa - drogi. W sąsiedniej gminie Czarnocin - w każdej wsi asfalt. Będkowowi asfaltu się nie daję. Jedni zdresują pretensje do władz wojewódzkich, a inni... do losu. Będkó, ogniś miasto, leży dziś na uboczu. Miernikiem jakby wolniej płynącego czasu jest rzadsza częstotliwość przejazdu samochodów: na Moszczenicę i Piotrków, na Koluszki...
No, ale jeżeli szybciej stąd płynie mleko...
                                                      Jerzy Kisson-Jaszczyński.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza