Nauczyciel Krause z dziećmi. Przesłane przez E. Petliczek. Obróbka zdjęcia w wykonaniu Natalki!
Lehrer Krause mit Kindern Übersandt von E. Petliczek. Foto bearbeitet von Natalka!
Działalność szkoły w Chojnach nie mogła pozostać tajemnicą przez cały czas. Dzieci – około 40 – uczęszczały przecież regularnie do szkoły. Na podwórzu przy ulicy Rysia 36 panowała oczywiście ożywiona atmosfera. Nie wahaliśmy się również organizować prawdziwych uroczystości szkolnych. Dzieci wielokrotnie wyruszały w zamkniętym pochodzie, wyposażone w kolorowe chorągiewki i lampiony, do Weißes Wäldchen (Białego lasku) na Chojnach.
Aż w końcu ta powstała z konieczności i prowadzona z tak wielką miłością i poświęceniem szkoła musiała zostać zamknięta po trzech latach działalności w wyniku brutalnej interwencji władz państwowych: pod koniec czerwca 1936 roku, czyli dokładnie 20 lat temu, w lokalu pojawił się funkcjonariusz policji kryminalnej, spisał nauczyciela i wszystkie dzieci i zakazał dalszego prowadzenia zajęć. Natychmiast potem policja sporządziła protokół, w którym jako inicjatora i odpowiedzialnego za prowadzenie tajnej szkoły wymieniono niżej podpisanego. Jednak nigdy nie doszło do procesu. Władze bały się go. Byłoby dla nich krępujące, gdyby w trakcie procesu wyszło na jaw, do jakich środków musiała uciekać się mniejszość niemiecka, aby zapewnić swoim dzieciom niemieckie nauczanie szkolne.
Dzieci, które w ten sposób nagle pozostały bez nauki szkolnej, mogły zostać umieszczone w szkole powszechnej przy LDG. Niezbędne środki finansowe zostały wdzięcznie zapewnione przez Łódzkie Niemieckie Stowarzyszenie Szkolne i Edukacyjne, na czele którego stał ówczesny przewodniczący, redaktor Horst Markgraf.
Na koniec należy jeszcze wspomnieć o właścicielu domu w Chojnach, w którym znajdował się lokal służący szkole jako schronienie: Alfredzie Seidelu. Dla niego zorganizowanie tajnych lekcji w swoim domu było szczególnym ryzykiem. Seidel zapłacił za swoją ofiarność dla sprawy niemieckiej tym, że we wrześniu 1939 roku jego dom był jednym z pierwszych w Chojnach, które zostały zniszczone.
W ten sposób po 20 latach wspominamy wydarzenie, które wprawdzie pozostało pojedynczym przypadkiem, ale jest charakterystyczne dla naszej ówczesnej sytuacji w Polsce. Świadczy ono o silnej woli Niemców w Polsce, by nie poddawać się, a także o gotowości do największych poświęceń dla zachowania języka niemieckiego i kultury niemieckiej. Rodzicom, którzy mieli wówczas odwagę sprzeciwić się wysyłaniu swoich dzieci do polskiej szkoły w tak trudnych okolicznościach, oraz wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu walki obronnej, należy się dziś podziękowanie i uznanie.
Otto Heike
Der Schulbetrieb in Chojny konnte für die Dauer nicht geheim bleiben. Kamen doch dde Kinder - etwa 40 an der Zahl - regelmäßiger Schule. Auf dem Hofe Rysiastraße 36 ging es natürlich lebhaft zu. Ja, wir scheuten auch nicht davor zurück, regelrechte Schulfeste zu veranstalten. In geschlossenem Zuge zogen die Kinder wiederholt mit bunten Fähnchen und Lampions ausgerüstet nach Weißes Wäldchen in Chojny.
Bis dann dieser aus der Not der Zeit entstandene und mit so viel Liebe und Aufopferung geführte Schulbetrieb nach dreijährigem Bestehen durch gewaltsamen Eingriff der staatlichen Obrigkeit eingestellt werden mußte: ende Juni 1936, also vor genau 20 Jahren, erschien im Lokal ein Kriminalbeamter, schrieb den Lehrer und alle Kinder auf und verbot jeglichen weiteren Unterricht. Gleich darauf wurde der Unterzeichnete als der Initiator und verantwortliche Träger der geheimen Schule von der Polizei zu Protokoll aufgenommen. Zu einem Prozeß ist es aber nie gekommen. Die Behörden scheuten ihn. Es wäre für sie peinlich gewesen, wenn im Verlauf des Prozesses bekannt geworden wäre, zu welchen Mitteln die deutsche Minderheit greifen mußte, um ihren Kindern deutschen Schulunterricht zu sichern.
Die auf diese Weise plötzlich ohne Schulunterricht gebliebenen Kinder konnten dann sämtlich in die Vollksschule beim LDG untergebracht werden. Die hierfür erforderlichen finanziellen Mittel wurden in dankenswerter Weise vom Lodzer Deutschen Schul- und Bildungsverein mit seinem damaligen Vorsitzenden, Schriftleiter Horst Markgraf, an der Spitze aufgebracht.
Zuletzt sei noch der Besitzer des Hauses in Chojny genannt, in welchem sich das Lokal befand, das der Schule als Unterschlupf diente: Alfred Seidel. Für ihn war es ein besonderes Wagnis, den geheimen Schulunterricht in seinem Hause abhalten zu lassen. Seine Opferbereitschaft für die deutsche Sache mußte Seidel dadurch bezahlen, daß sein Haus in den Septembertagen 1939 als eines der ersten in Chojny demoliert wurde.
So erinnern wir uns jetzt nach 20 Jahren eines Geschehnisses. das zwar ein Einzelfall blieb. aber für unsere damalige Lage in Polen charakteristisch ist. Es zeugt von dem festen Willen der Deutschen in Polen, sich nicht unterkriegen zu lassen, wie auch von der Bereitschaft zum größten Opfer für die Erhaltung der deutschen Sprache und Kultur. Den Eltern, die damals den Mut hatten, sich unter so schwierigen Umständen der Einweisung ihrer Kinder in die polnische Schule zu widersetzen, und alle denen, die zum Erfolg des Abwehrkampfes beigetragen haben, sei noch heute Dank und Anerkennung ausgesprochen.
Otto Heike

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz