poniedziałek, 19 stycznia 2026

Zelów - Fabryka J. Jersaka - Kradzież - Der Heimatbote - 4/1958

 

Działo się w fabryce Jersaka......

                                                        Skandal w Zelowie

Zelów to małe miasteczko w powiecie łaskim koło Łodzi, które obecnie liczy 7500 mieszkańców. W 1936 roku zbudowano tu kościół ewangelicki im. Gustawa Adolfa i do dziś w miejscowości pozostało kilku ewangelickich Niemców, którymi opiekuje się duszpastersko pastor Gryniakow z Piotrkowa. Miejscowość ta jest dziś, podobnie jak dawniej, dość odległa: 20 km do stacji kolejowej, 17 km do powiatu Łask. Ale Zelów ma swoje znaczenie: znajduje się tu duża fabryka bawełny, która zatrudnia 2000 osób. Praktycznie całe miasto żyje z fabryki bawełny; jedni są w niej zatrudnieni, inni tkają w domu przędzę, częściowo skradzioną z fabryki. W Zelowie jest 400 prywatnych krosien, które formalnie działają pod szyldem dwóch istniejących tu spółdzielni. Ponadto są tacy „specjaliści”, którzy pracują w zakładzie, ale poprawiają swoje zarobki, naprawiając prywatne krosna i wykorzystując do tego części zamienne potajemnie wyniesione z fabryki. Kradzież mienia społecznego jest powszechną praktyką w całej Polsce!

Jednak kradzieże w fabryce bawełny w Zelowie wykraczały daleko poza zwykłą skalę – prawie całe kierownictwo tego przedsiębiorstwa kradło, fałszowało i przywłaszczało sobie to, co powinno być „własnością ludową”. Największy przypadek korupcji miał miejsce, gdy wyszło na jaw, jak wszyscy oni „ręka w rękę” współpracowali: zastępca dyrektora Lorenc, poprzedni dyrektor zakładu Piekielny. potężny finansista Kapuściński, kierownik działu produkcji Pełka, główny księgowy Telazka, kierownik działu płac Chęciński, inspektor pracy Krakowski i sześciu innych panów z administracji – cały personel 2000-osobowej fabryki bawełny w Zelowie! Fałszowali listy płac, wystawiali faktury za prace, które w ogóle nie zostały wykonane, ale pieniądze były pobierane, podawali nieprawdziwe wyniki produkcji, to znaczy rok po roku dodawali produkcję z początku nowego roku do produkcji z poprzedniego roku i w ten sprytny sposób zawsze realizowali, a nawet przekraczali plan na miniony rok. Nie da się już ustalić, ile surowców i artykułów technicznych zostało wyprowadzonych z fabryki, ponieważ listy i rejestry były prowadzone w chaotyczny sposób! Szacuje się, że w ciągu zaledwie pół roku zniknęło około 30 000 kg przędzy (o wartości około 3 mln złotych) i około 600 000 Zł. Wynagrodzenia zostały sprzeniewierzone lub wypłacone w sposób nie do końca legalny.

W związku z tym dyrektorzy znaleźli się na ławie oskarżonych, a gazeta napisała, że ci byli robotnicy „tylko dzięki zmianom społecznym, które zaszły w naszym państwie od czasu wyzwolenia, otrzymali swoje wysokie stanowiska. Ludzie, którzy dorobili się pozycji dzięki państwu ludowemu, zawiedli państwo i zawiedli zaufanie podległych im pracowników”.

Proces przeciwko dyrektorom był przez wiele tygodni tematem rozmów w Zelowie, a nawet w Łodzi. Wyroki były surowe: łącznie 97,5 roku więzienia dla 13 z 15 oskarżonych. Sam dyrektor, jego zastępca, kierownik działu finansowego, kierownik działu produkcji i główny księgowy otrzymali po 13 do 10 lat.

Od tej pory w przedsiębiorstwach uspołecznionych mają być przeprowadzane bardziej rygorystyczne kontrole; w Zelowie w ostatnich latach również odbywały się rutynowe kontrole, ale zawsze przebiegały one „z pełnym zadowoleniem” ...


                                           Der Skandal von Zelow

Zelow ist ein kleines Städtchen im Kreise Lask bei Lodz, das heute 7500 Einwohner zählt. 1936 wurde hier für die Evangelischen die Gustav-Adolf-Kirche gebaut und noch heute sind einige evangelische Deutsche im Ort verblieben, die seelsorgerisch von Pastor Gryniakow-Petrikau betreut werden. Der Ort ist heute wie früher recht abgelegen: 20 km zum Bahnhof, 17 km zur Kreisstadt Lask. Aber Zelow hat seine Bedeutung: hier besteht eine große Baumwollfabrik, die 2000 Menschen beschäftigt. Praktisch lebt die ganze Stadt von der Baumwollfabrik; die einen sind darin beschäftigt, die anderen verweben zu Hause das zum Teil in der Fabrik gestohlene Garn. Es gibt 400 private Webstühle in Zelow, die formell freilich unter dem Firmenschild zweier hier bestehender Genossenschaften arbeiten. Außerdem gibt es solche "Fachleute", die im Betrieb tätig sind, ihre Löhne aber dadurch verbessern, daß sie private Webstühle reparieren und dabei die aus der Fabrik still herausgetragenen Ersatzteile verwenden. Diebstahl am vergesellschafteten Eigentum ist in ganz Polen gang und gäbe!

Aber das Stehlen in der Zelower Baumwollfabrik ging weit über das übliche Maß hinaus - indem nämlich fast die gesamte Direktion dieses Unternehmens selbst stahl, fälschte, sich aneignete, was doch "Volkseigentum" sein sollte. Der größte Korruptionsfall war fällig, als ans Tageslicht kam, wie sie alle "Hand in Hand" gearbeitet hatten: der stellvertretende Direktor Lorenc, der vorherige Betriebsdirektor Piekielny. der Finanzgewaltige Kapuscinski, der Leiter der Produktionsabteilung Pelka, ·der Hauptbuchhalter Telazka. der Leiter der Lohnabteilung Checinski, der Arbeitsinspektor Krakowski und sechs weitere Herren von der Verwaltung - der ganze Stab des 2000 Mann-Baumwollbetriebes in Zelow! Sie hatten Lohnlisten gefälscht, Rechnungen für Arbeiten ausgestellt, die gar nicht ausgeführt worden waren, aber die Gelder kassiert Produktionsergebnisse falsch angegeben, das heißt Jahr für Jahr die Produktion vom Anfang des neuen Jahres zur Produktion des abgelaufenen Jahres hinzugerechnet und auf diese kluge Weise den Plan für das abgelaufene Jahr immer erfüllt und sogar übererfüllt. Was nun an Rohstoffen und technischen Hilfsartikeln aus der Fabrik beiseitegeschafft worden ist läßt sich schon gar nicht mehr feststellen - denn die Listen und Verzeichnisse wurden in einer chaotischen Weise geführt! Man schätzt, daß allein im Zeitraum eines halben Jahres etwa 30000 kg Garn verschwunden sind (ca. 3 Mill. Zloty wert) und etwa 600 000 ZI. Lohngelder veruntreut bzw. nicht ganz legal ausgezahlt wurden.

Dafür saßen die Direktoren auf der Anklagebank und die Zeitung schrieb dazu, daß diese vormaligen Arbeiter, "nur durch die sozialen Veränderungen, die seit der Befreiung in unserem Staat erfolgten, ihre hohen Posten bekamen. Leute, die durch den Volksstaat emporgekommen sind - enttäuschten den Staat enttäuschten das Vertrauen der ihnen unterstellten Arbeiter".

Der Prozeß gegen die Direktorengemeinschaft war wochenlang das Tagesgespräch in Zelow und sogar in Lodz. Harte Strafen wurden ausgesprochen: insgesamt 97,5 Jahre Gefängnis für 13 der 15 Angeklagten. Allein der Direktor, sein Stellvertreter, der Finanzabteilungsleiter, der Produktionsabteilungsleiter und der Hauptbuchhalter erhielten je 13 bis 10 Jahre.

In den vergesellschafteten Betrieben soll von nun an schärfer kontrolliert werden; es hatten auch in Zelow in den vergangenen Jahren routinemäßige Kontrollen stattgefunden, aber die waren stets "zur vollen Zufriedenheit" verlaufen ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz