sobota, 27 grudnia 2025

Cmentarz ewangelicki - Lisice - Kwaśne - Somsiory - Sierpc - Der Heimatbote - 11/1970

                                         Opuszczony cmentarz ewangelicki w Lisicach

Patrząc na to zdjęcie, niektórzy czytelnicy Heimatboten pomyślą zapewne, że jest to cmentarz z ostatnich czasów w naszej niezapomnianej starej ojczyźnie, gdzie nasze pozostałe ewangelickie cmentarze wiejskie otoczone polami leżą opuszczone i spustoszone na polskim krajobrazie. Ale tak nie jest. Jest to cmentarz, jaki mogliśmy spotkać, gdy jeszcze mieszkaliśmy w ojczyźnie!

Podczas moich licznych i często dalekich wędrówek po naszej dawnej ojczyźnie mijałem takie cmentarze. Jakże ciche i opuszczone leżały one na tej ziemi! W wyniku emigracji Niemców do innych części kraju, gdzie mieli nadzieję na lepsze warunki życia, a także w wyniku wypędzenia osadników, którzy ledwo zdążyli się osiedlić, przez polskich właścicieli ziemskich, cmentarze te pozostały całkowicie opuszczone.

Taki opuszczony cmentarz znajdował się w pobliżu niemieckiej gminy szkolnej Somsiory* w powiecie Ripińskim. Leżał spokojnie, ukryty w lesie sosnowym. Otaczała go wykopana fosa i usypany wał ziemny. Nadal rozpoznawalne, ale już spłaszczone kopce grobowe i ścieżki pokrywała leśna trawa i mech. Samotność i cisza lasu otaczały to miejsce spoczynku zmarłych głęboką ciszą. Tylko gdy wiatr muskał wierzchołki sosen, szumiał delikatną kołysankę dla spoczywających tu zmarłych.

Niedaleko dużego młyna wodnego Kwaśne nad rzeką Skrwa**, w pobliżu miasta powiatowego Sierpc/Sichelberg, znajdował się opuszczony wiele lat temu cmentarz ewangelicki. Nie było tu już nawet kopców grobowych, a ślady cmentarza już dawno zniknęły. Kiedy przechodziłem tam pewnego letniego dnia, zobaczyłem dojrzewające, falujące pole żyta, które pokrywało dawną powierzchnię cmentarza. Kiedy ciepły letni wiatr powiewał nad nim, wydawało mi się, że w szumie dojrzewającego pola zboża na tym dawnym cmentarzu słyszę melancholijną melodię o umieraniu i przemijaniu wszystkiego, co ziemskie. A pochylone, bladożółte łodygi żyta z ciężkimi kłosami stały jak ciche, pobożne modlące się osoby z głęboko pochylonymi głowami na tym miejscu spoczynku zmarłych. A w dolinie rzeka szumiała nad kamienistym żwirem i korzeniami drzew, śpiewając swoją monotonną pieśń w dzień i w nocy.

Takim opuszczonym cmentarzem ewangelickim był również cmentarz w Lisicach. Wieś Lisice leżała na południowej granicy powiatu Sierpc/Sichelberg, półtora kilometra od polskiej wsi Bożewo***. Przybywając do Lisic, od razu odnosiło się wrażenie, że znajduje się w niemieckiej osadzie. Świadczyły o tym przyjazne gospodarstwa z pięknymi sadami owocowymi, a także cmentarz. I tak właśnie kiedyś wyglądały Lisice: niemiecka parafia kantoralna. Należała do parafii Sierpca. Kantorat był niewielki. Dlatego nieliczni osadnicy mogli zapłacić swojemu nauczycielowi kantoralnemu tylko bardzo skromne wynagrodzenie. Był on więc zmuszony szukać dodatkowych źródeł dochodu, aby utrzymać swoją rodzinę. Starsi ludzie opowiadali mi, że ostatni kantor z Lisic był dobrym skrzypkiem. Dlatego niektóre wieczory brał skrzypce pod pachę i udawał się do pobliskiego Bozewa, aby grać na potańcówkach. Być może był to tylko pojedynczy przypadek, że kantor z konieczności podejmował się dodatkowej pracy.

Potem nadeszły czasy, kiedy niemieccy osadnicy z Lisic ogarnęła gorączka emigracyjna. Sprzedali swoje gospodarstwa i pola Polakom i przenieśli się w inne okolice, gdzie liczyli na większy sukces swojej ciężkiej pracy. Tylko jedna rodzina osadników nie miała serca rozstać się ze swoją ukochaną ziemią. Pozostała ona na miejscu i mieszkała jeszcze przez wiele lat w wsi, która stała się teraz polska. Być może jest to również wyjątkowy przypadek, że jedna rodzina chłopów posiadała cały cmentarz dla siebie. Kiedy jednak również ta rodzina sprzedała swoje gospodarstwo Polakowi i przeniosła się do miasta Sierpc, niemieckie życie w Lisicach całkowicie wygasło.

Pozostał jednak cmentarz, który nadal był świadkiem dawnej niemieckiej wsi osadniczej. Leżał cicho i całkowicie opuszczony pośrodku pola uprawne. Żadna droga nie prowadziła już do niego z wiejskiej drogi. Polski rolnik, do którego należało pole wokół cmentarza, już dawno zaorał tę drogę. Do cmentarza można było dotrzeć tylko po bruździe. Był otoczony wysokim wałem ziemnym, na którym rosła żywopłot z bzu. Groby porastała gęsta trawa, ale nadal można je było rozpoznać jako wysokie pagórki. Żaden grób nie miał już zwyczajowego krzyża. Jednak pośrodku tego miejsca nadal stał wysoki krzyż cmentarny. Przez wiele lat był on mocno wygięty przez burze i warunki atmosferyczne. Jednak nadal górował nad żywopłotem bzu, wznosząc się wysoko nad wsią i rozciągającymi się wokół nią płaskimi polami. Wiosną kwitnący bez rozprzestrzeniał swój słodki zapach nad małym cmentarzem i pobliskimi polami. Latem pola kukurydzy otaczające cmentarz falowały i szumiały, gdy ciepły wiatr przetaczał się nad ziemią. Jednak gdy późną jesienią szalały gwałtowne burze, śpiewały one w nagich gałęziach bzu melancholijną pieśń żałobną.

Dzisiaj nie ma już śladu po dawnym cmentarzu ewangelickim w Lisicach. Polski rolnik, którego pola otaczają cmentarz, już dawno zaorał wyrównane groby. A nad spoczywającymi tu zmarłymi zielenią się i rosną nasiona, a zboże dojrzewa. Kiedy w tych dniach mokre i zimne listopadowe burze wieją nad rozległą, płaską krainą, to świeżo zaorane pole lub zielona międzyplon pokrywają dawny cmentarz.

A kiedy w niedzielę zmarłych ponownie wspominamy naszych zmarłych w opuszczonej starej ojczyźnie, pamiętajmy również o tych, którzy spoczywają na dawno opuszczonych cmentarzach, i módlmy się pieśnią z naszego ojczystego śpiewnika kościelnego:

Spoczywajcie w pokoju, kości zmarłych,

Tam, w cichej samotności.

Spoczywajcie, aż nadejdzie koniec,

Gdy Pan was wezwie do radości

Z waszych grobów

Do radosnych niebios.

                                                                                                    (Fr.Konr. Hiller)

                                                                                                    Otto Lange, Langendamm

* - Somsiory – wieś w Polsce położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie rypińskim, w gminie Brzuze. - Wikipedia

** - Kwaśno – wieś w Polsce położona w woj. mazowieckim, w powiecie sierpeckim w gminie Sierpc. - Wikipedia.

*** - Bożewo – wieś w Polsce położona w województwie mazowieckim, w powiecie sierpeckim, w gminie Mochowo. Ma status solectwa. W Królestwie Kongresowym wieś była siedzibą gminy Bożewo. W latach 1954–1972 wieś należała i była siedzibą władz gromady Bożewo. Wikipedia

                            Listopadowy wieczór na cmentarzu ewangelickim w Lisicach

                               Novemberabend am evangelischen Friedhof in Lisice

                             Der verlassene evangelische Friedhof In Lisice

Beim Betrachten dieses Bildes wird wohl mancher Leser des Heimatboten meinen, dies sei ein Friedhof aus jüngster Zeit in unserer unvergessenen alten Heimat, wo ja unsere zurückgebliebenen evangelischen Dorffriedhöfe von Feldern umgeben verlassen und verödet in der polnischen Landschaft daliegen. Aber dem ist nicht so. Es ist ein Friedhof, wie wir ihn auch schon antreffen konnten, als wir noch in der Heimat wohnten!

Auf meinen vielen und oft weiten Wanderungen durch unsere alte Heimat bin ich an solchen Friedhöfen vorbeigekommen. Wie still und vereinsamt lagen sie im Lande da! Durch die Auswanderung der Deutschen in andere Landesteile, wo sie bessere Lebensverhältnisse erhofften, oder auch durch die Vertreibung der kaum seßhaft gewordenen Siedler durch die polnischen Grundherren, blieben diese Friedhöfe völlig verlassen zurück.

Solch ein verlassener Friedhof befand sich in der Nähe der deutschen Schulgemeinde Somsiory im Kreise Rippin. Friedlich lag er in einem Kiefernwalde versteckt da. Er war von einem ausgehobenen Graben und aufgeschütteten Erdwall umfriedet. Die noch erkennbaren, aber schon flachgewordenen Grabhügel und die Wege bedeckte Waldgras 4nd Moos. Einsamkeit und waldesstille hüllten diese Ruhestätte der Toten in tiefes Schweigen. Nur wenn der Wind hoch oben über die Kiefernwipfel strich, säuselte er den hier Ruhenden ein sanftes Schlummerlied zu.

Auch unweit der großen Wassermühle Kwasne am Flusse Skrwa bei der Kreisstadt Sierpc/Sichelberg lag ein bereits vor vielen Jahren verlassener evangelischer Friedhof. Hier waren nicht einmal Grabhügel mehr zu sehen, und die Spuren eines Friedhofes waren längst verwischt. Als ich dort an einem Hochsommertag vorbeiwanderte, sah ich ein reifendes wogendes Roggenfeld, das die einstige Totenfläche bedeckte. Als der warme Sommerwind darüber hinwegzog, da war mir, als hörte ich in dem Rauschen des 'reifenden Kornfeldes auf diesem einstigen Gottesacker eine wehmütige Melodie vom Sterben und Vergehen alles Irdischen. Und die gebeugten fahlgelben Roggenhalme mit ihren lcornsatten schweren Ähren standen wie stille fromme Beter mit tiefgeneigten Häuptern auf diesem Ruheort der Heimgegangenen. Und unten im Tal rauschte der Fluß über Steingeröll und Baumwurzeln dahin und sang sein monotones Lied bei Tag und bei Nacht.

Ein solch verlassener evangelischer Friedhof war auch der in Lisice. Das Dorf Lisice lag an der Südgrenze des Kreises Sierpc/Sichelberg. anderthalb Kilometer von dem polnischen Kirchdorf Bozewo entfernt. Kam man nach Lisice, so bekam man gleich den Eindruck, daß man sich in einer deutschenSiedlung befinde. Die freundlichen Bauernhöfe mit den schönen Obstgärten und auch der Friedhof zeugten ja dafür. Und das war Lisice auch einst gewesen: eine deutsche Kantoratsgemeinde. Sie gehörte zur Kirchengemeinde Sierpc. Das Kantorat war nur klein. Und so konnten die wenigen Siedler ihrem Kantorlehrer auch nur einen sehr ärmlichen Lohn zahlen. Daher war er gezwungen, für den Unterhalt seiner Familie nach Nebenverdienst Ausschau zu halten. Alte Leute erzählten mir, daß der letzte Kantorlehrer von Lisice ein gute Geigenspieler gewesen sei. Und so habe er an manchen Abenden seine Fidel unter den Arm geklemmt und sei in das nahegelegene Bozewo gewandert, um dort auf einer "Musika" zum Tanz aufzuspielen. Dies mag nur ein Einzelfall gewesen sein, daß ein Kantorlehrer aus Not zu solchem Nebenverdienst griff.

Dann kam eine Zeit, in der die deutschen Siedler von Lisice vom Auswanderungsfieber ergriffen wurden. Sie verkauften ihre Gehöfte und Felder an Polen und zogen in ein anderes Gebiet, wo sie sich mehr Erfolg von ihrer schweren Arbeit versprachen. Nur eine Siedlerfamilie brachte es nicht übers Herz, sich von ihrer geliebten Scholle zu trennen. Sie blieb zurück und wohnte noch viele Jahre in dem nun polnisch gewordenen Dorf. Und auch dies mag wohl ein Einzelfall sein, daß eine einzige Bauernfamilie einen ganzen Friedhof für sieh besaß. Als dann aber auch diese Familie ihren Hof an einen Polen verkaufte und in die Stadt Sierpc zog, erlosch das deutsche Leben in Lisice vollends.

Zurück aber blieb der Friedhof und war noch immer Zeuge vom einstigen deutschen Siedlerdorf. Mitten im Ackerfeld lag er still und ganz verlassen da. Kein Weg führte mehr von der Dorfstraße zu ihm hinauf. Der polnische Bauer, dem hier um den Friedhof das Feld gehörte, hatte den Weg schon vor langer Zeit umgepflügt. Nur in einer Ackerfurche konnte man zum Friedhof gelangen. Er war von einem hohen Erdwall umfriedet, auf dem eine Fliederhecke gepflanzt war. Die Gräber waren mit dichtem Gras bewachsen, aber man konnte sie als hohe Hügel noch gut erkennen. Kein Grab wies mehr das übliche Kreuz auf. Aber mitten auf dieser Stätte erhob sich noch das hohe Friedhofskreuz. Durch die vielen Jahre war es vom Sturm und Wetter schon stark gebeugt. Aber noch immer schaute es hoch über die Fliederhecke auf das Dorf und weit über die umliegenden flachen Felder. Im Frühling breitete der blühende Flieder verschwenderisch seinen süßen Duft über den kleinen Friedhof und die nahen Äcker. Im Sommer wogten und rauschten die um den Friedhof liegenden Kornfelder, wenn der warme Wind über das Land zog. Wenn aber im Spätherbst die rauhen Stürme brausten, dann sangen sie in den kahlen Fliederzweigen ein wehmütiges Klagelied.

Heute ist wohl nicht eine Spur mehr von dem einstigen evangelischen Friedhof in Lisice. Der polnische Bauer, dessen Äcker den Friedhof umschließen, führt wohl schon längst den Pflug über die eingeebneten Gräber. Und es grünt und wächst die Saat und reift das Korn über den hier Ruhenden. Wenn in diesen Tagen die naßkalten Novemberstürme dort über das weite flache Land wehen, dann deckt ein frisCihgeptlügter Acker oder eine grüne intersaat den gewesenen Friedhof.

Und wenn wir am Totensonntag wieder unserer Entschlafenen in der verlassenen alten Heimat gedenken, dann wollen wir auch dieser dort auf den längst verlassenen Friedhöfen Ruhenden gedenken und mit dem Liedervers unseres Heimatkirchengesangbuches beten:

Ruhet wohl, ihr Totenbeine,

Dort in stiller Einsamkeit.

Ruhet, bis das End erscheine,

Da der HERR euch zu der Freud

Rufen wird aus euren Grüften

Zu den frohen Himmelslüften.

                                                                                                   (Fr.Konr. Hiller)

                                                                                                   Otto Lange, Langendamm




* - Somsiory – Dorf in Polen in der Woiwodschaft Kujawien-Pommern, im Landkreis Rypin, in der Gemeinde Brzuze. - Wikipedia

** - Kwaśno – Dorf in Polen in der Woiwodschaft Masowien, im Landkreis Sierpc, in der Gemeinde Sierpc. - Wikipedia.

*** - Bożewo – Dorf in Polen in der Woiwodschaft Masowien, im Landkreis Sierpc, in der Gemeinde Mochowo. Es hat den Status einer Gemeinde. Im Kongresskönigreich war das Dorf Sitz der Gemeinde Bożewo. In den Jahren 1954–1972 gehörte das Dorf zur Gemeinde Bożewo und war deren Sitz. Wikipedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz