Cmentarz górski na Ziemi Dobrzyńskiej
Wyjątkowy w swoim rodzaju jest ewangelicki cmentarz parafii szkolnej i kantoralnej Somsiory*, położony w Dobriner Schweiz w powiecie Rypin.
Kiedy w 1750 roku niemieccy osadnicy założyli tutaj gminę szkolną i kantoralną Somsiory, istniejąca już od dawna mała sąsiednia kantoralia Radzynek została rozwiązana i przyłączona do nowej, znacznie większej kantoriali Somsiory. Mały, otoczony wysokim wałem ziemnym cmentarz leśny w Radzynku** nie był już używany do pochówków. Połączone kantory utworzyły na wysokim piaszczystym wzgórzu dość duży cmentarz i ogrodziły go drewnianym płotem. Jednak dojazd do tego cmentarza był bardzo trudny. Opowiadano mi, że latem, podczas długotrwałej suszy, kiedy droga dojazdowa składała się wyłącznie z mielonego piasku, aby dostać się na cmentarz, trzeba było zaprzęgać cztery konie do wozu z trumną.
Kiedy wędrowałem po Ziemi Dobrzyńskiej, chętnie wybierałem wąską ścieżkę, która prowadziła obok tego górskiego cmentarza. Najpierw szło się tą ścieżką wzdłuż brzegu dużego jeziora Charszewer See. Fale rozbijały się z hukiem o wysokie, porośnięte olchami brzegi. Następnie dochodziło się do łąk Rudaer, gdzie strumień płynął wśród korzeni drzew w kierunku pobliskiego jeziora.
I właśnie tutaj w moim sercu zapisał się niezatarty obraz tego górskiego cmentarza, zwłaszcza gdy przechodziłem tędy w letni wieczór. Za olchami i wierzbami rosnącymi nad strumieniem wznosił się górski cmentarz. Wysoki krzyż cmentarny stojący pośrodku cmentarza ciemno odcinał się od wieczornego nieba. Obok niego wznosiła się ogromna sosna, która prawdopodobnie rosła tu już jako małe drzewko, kiedy zakładano cmentarz. Jej ciemnozielona korona sięgała daleko ponad zalesione wzgórza, pomiędzy którymi lśniły srebrzyste jeziora Dobriner Schweiz. Kiedy wieczorne słońce oświetlało jego smukły pień, stał on na cmentarzu jak wysoka kolumna ognia. Zmęczonymi skrzydłami kruk poleciał do pobliskiego lasu, aby tam zająć swoje nocne miejsce. A w dole, przy strumieniu, ukryte w krzakach, słowiki zaczęły już śpiewać swoje słodkie pieśni.
Kiedy w niedzielę zmarłych ponownie w duchu przebywamy na opuszczonych cmentarzach naszej starej ojczyzny, to także na tym górskim cmentarzu w Sonsiory. I nasuwa się nam pytanie: jak on teraz wygląda? Wysoki krzyż cmentarny zapewne już tam nie stoi. Zgniótł się i leży w wysokiej trawie cmentarza. Deski ogrodzenia zapewne już dawno wykorzystano na opał. A ogromna sosna zapewne padła ofiarą siekiery i nie spogląda już na cichą krainę Dobriner Schweiz. Nie mamy co do tego pewności. Ale jedno wiemy: nadal spoczywają tam zmarli, „którzy zostali pochowani tam na górze”. Spoczywają w pokoju, gdy listopadowa burza goni szare chmury nad zalesionym cmentarzem na wzgórzu i pada zimny deszcz. A kiedy w niedzielę zmarłych wspominamy naszych bliskich w ojczyźnie, wspominamy również tych, którzy spoczywają w ciszy i samotności na cmentarzu na wzgórzu i modlimy się w ciszy wraz z Friedrichem Konradem Hillerem:
Spoczywajcie w pokoju, martwe kości,
W cichej samotności,
Spoczywajcie, aż nadejdzie koniec,
Kiedy Pan was wezwie do radości
Z waszych grobów
Do wolnych przestrzeni nieba.
Otto Lange
Somsiory – wieś w Polsce położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie rypińskim, w gminie Brzuze. Wikipedia
Radzynek – wieś w Polsce, położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie rypińskim, w gminie Brzuze. W latach 1975–1998 wieś administracyjnie należała do województwa włocławskiego. Wikipedia
Ein Bergfriedhof in der Dobriner Schweiz
Einmalig in seiner Art ist der evangelische Friedhof der Schul und Kantoratsgemeinde Sonsiory, der in der Dobriner Schweiz im Kreise Rypin gelegen ist.
Als im Jahre 1750 deutsche Siedler hier die Schul- und Kantoratsgemeinde Somsiory gründeten, löste sich das schon längst bestehende kleine angrenzende Kantorat - Radzynek auf und schloß sich dem neuen viel größeren Kantorat Somsiory an. Der kleinc mit einem hohen Erdwall umfriedete waldfriedhof von Radzynek wurde nicht mehr für Beerdigungen benutzt. Die nun zusammengeschlossenen Kantorate legten auf eincm hohen Sandhügel einen recht großen Friedhof an und umfriedeten diesen mir einem Bretterzaun. Allerdings war dle Auffahrt zu diesem Friedhof sehr schwierig. Man erzählte mir, daß man im Sommer bei langandauernde Trockenheit, wenn der Auffahrtweg nur noch aus Mahlsand bestand, dann vier Pferde vor den wagen mit dem Sarg anspannen mußte, um zum Friedhof hinaufzukommen.
Wenn ich durch die Dobriner Schweiz wanderte wählte ich gern einen schmalen Steig, dcr an diesem Bergfriedhof vorbeiführte. Zuerst wanderte man auf diesem Steig am Ufer des großen Charszewer Sees entlang. Die wellen schlugen rauschend gegen das mit Erlen bestandene hohe Ufer. Dann kam man auf die Rudaer Wiesen, wo ein Bach über Baumwurzeln plätschernd einem nahen See entgegenfloß.
Und hier hat sich mir ein unauslöschliches Bild von diesem Bergfriedhof in mein Herz cingeprägt, vor allem, wenn ich hier am Sommefabend vorüberkam. Hinter den am Bach stehenden Erlen und Kopfweiden erhob sich der Bergiriedhof. Das mitten auf dem Friedhof stehende hohe Friedhofskreuz hob sich dunkel vom Abend himmel ab. Daneben erhob sich die Riesenkiefer, die schon hier wohl als kleiner Baum gestanden hat, als man damals hier den Friedhof anlegte. Mit ihrer dunkelgrünen Baumkrone schaute sie weit über die bewaldeten Hügel mit den dazwischen liegenden silbern gänzenden Seen der Dobriner Schweiz. Wenn die Abendsonne ihren kienigen Stamm anstrahlte, stand er als hohe Feuersäule dort auf dem Friedhof. Mit müden Flügelschlag flog ein Rabe dem nahen Walde zu, um dort seinen Nachtsitz einzunehmen. Und unten am Bach, im Gebüsch versteckt, begannen schon die Nachtigallen ihre süßen Weisen zu flöten.
Wenn wir am Totensonntag wieder im Geist auf den verlassenen Friedhöfen unserer alten Heimat weilen, dann auch auf jenem Bergfriedhof zu Sonsiory. Und uns legt sich die Frage aufs Herz: wie mag er jetzt aussehen? Das hohe Friedhofskreuz wird dort wohl nicht mehr stehen. Es wird morsch geworden sein, liegt vermodernd im hohen Gras des Friedhofs. Den Bretterzaun wird man wohl schor längst zu Brennholz verwendet haben. Und die Riesenkiefer wird wohl schon der Axt zum Opfer gefallen sein und schaut nicht mehr in das stille Land der Dobriner Schweiz. Über dies alles haben wir keine Gewißheit. Aber eines wissen wir: Noch ruhen dort die Entschlafenen, "die man droben brach't zu Grabe". In Frieden ruhen sie, wenn der Novembersturm die grauen wolken über den jetzt bewaldeten Bergfriedhof jagt und kalte Regenschauer peitscht. Und wenn wir am Totensonntag unserer Heimgegangenen in der Heimat gedenken, so gedenken wir auch dieser auf dem Bergfriedhof in stiller Einsamkeit Ruhenden und sprechen in stiller Andacht mir Friedrich Konrad Hiller:
Ruhet wohl, ihr Totenbeine,
In der stillen Einsamkeit,
Ruhet, bis das End'erscheine,
Da der HERR euch zu der Freud'
Rufen wird aus euren Grüsten
Zu den freien Himmehlüften.
Otto Lange

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz