Przełamali pierścień
W ciągu dwóch dni zaciętych walk wojska niemieckie przełamały rosyjski pierścień. Cesarz Wilhelm II zachował trzy dywizje piechoty i dwie dywizje kawalerii generała Richthofena, które w międzyczasie stoczyły ciężkie walki pod Laznowską Wolą (Groembach). Na polu bitwy leżało około 1500 zabitych; odnotowano 2800 rannych, z których ponad 2000 udało się bezpiecznie przetransportować. Długa kolumna wagonów, na których byli przewożeni, wjechała 25 listopada 1914 r. do Strykowa. Wiele pojazdów było ciągniętych lub pchanych przez jeńców. Do wagonów przyczepiono również zdobyte działa (64) i karabiny maszynowe (39), a cały pociąg wywarł uroczyste i głębokie wrażenie na widzach, którzy już prawie nie wierzyli, że kiedykolwiek zobaczą jeszcze coś z grupy armii Scheffera. Przywiózł on jeszcze 16 000 jeńców.
Rosyjski wielki książę Mikołaj Mikołajewicz był jednak wściekły! Na trasie Skierniewice-Warszawa przygotował już puste pociągi do transportu niemieckich jeńców, których uważał już za swoich, ale niestety wszyscy uciekli. Odwołał Rennenkampfa ze stanowiska głównodowodzącego i sprowadził posiłki ze Skierniewic, aby ponownie zaatakować grupę armii Scheffera między Brzeziny a Głowno. Również oddziały naciskające z Petrikau i Rawy otrzymały rozkaz zniszczenia niepowstrzymanego niemieckiego pierścienia ogniowego przemieszczającego się na północ. Ale było już za późno! A później nawet rosyjski krytyk wojskowy Szumski napisał z uznaniem w petersburskiej gazecie: „Bardzo duża liczba niemieckich batalionów, które dotarły do Rzgowa i Tuszyna, została otoczona ze wszystkich stron przy pomocy dużych oddziałów rosyjskiej kawalerii. Jednak oddziały te w heroicznej walce przedarły się przez linie rosyjskie, co wzbudziło szacunek i podziw wszystkich rosyjskich wojskowych.
W stanie wyczerpania ludzi i koni niemożliwe było oczywiście szybkie wycofanie całego taboru uratowanej grupy armii Scheffera. Powrót trwał dość długo, a Rosjanie, którzy mocno naciskali, musieli zostać odparci pod Polikiem i Buczkiem. Dopiero późną nocą ostatnie oddziały dotarły do odcinka Mrożyca koło Niesułkowa, a 26 listopada udało się również zamknąć 15-kilometrową lukę na froncie między Strykowem a Brzezinami.
W centrum walk: okolice Pabianic
Dni od 27 do 30 listopada 1914 r. upłynęły pod znakiem zaciętych walk pozycyjnych. Sytuacja stała się trudniejsza jedynie na północ od Bzury. Rosjanie, którzy przedarli się przez dolinę Bzury od Soboty do Orłowa, zagrażali flankom I Rezerwowego Korpusu i tyły armii, a jedynie dzięki natarciu I Dywizji Piechoty pod dowództwem generała porucznika v. Conta, przeprowadzonemu przez Kiernozię przeciwko tylnym połączeniom wroga, siły rosyjskie zostały wieczorem 28 listopada ponownie wycofane do Soboty. W zwycięskiej ofensywie wzmocniony I Korpus Rezerwowy zdołał do 30 listopada odzyskać opuszczoną 5 dni wcześniej pozycję na wzgórzu na północny zachód od Łowicza.
Z pozostałych posiłków przeznaczonych dla lewego skrzydła 26. Dywizja dotarła 27 listopada do okolic Gostynina, podczas gdy oddział Westernhagen, maszerujący z Torunia, dotarł tylko do Krośniewic. Jednak również Rosjanie sprowadzili z Warszawy nowe silne siły przez Łowicz na front. Aby nie doszło do przełamania po obu stronach Bzury, na skrzydle południowym przeprowadzono atak, który zakończył się sukcesem.
1 grudnia generał von Linsingen, który wyszedł z linii Zduńska Wola-Szadek, w zwycięskim natarciu przez Łask dotarł do odcinka Dobroń-Markówka, podczas gdy dalej na północ korpus Poznań odparł wroga do linii Juljanów-Apolonia, gdzie połączył się z częściami 38. dywizji, które przeszły przez Ner.
W międzyczasie 48. Dywizja Rezerwowa dotarła do odcinka Widawka i po długich walkach wymusiła przejście przez rzekę Widawka. Jeszcze trudniejszą sytuację miał generał broni Trossel ze swoją 3. Dywizją pod Dobroniem; wprawdzie 2 grudnia zdobył szturmem wzgórza położone na południe od wsi Dobroń, ale nowe, silnie ufortyfikowane pozycje na skraju lasu uniemożliwiły dalszy marsz na wschód.
2 grudnia korpus poznański po ciężkich walkach przedarł się do linii Żytowice-Zalew. Najbardziej zacięta walka toczyła się o wzgórze 181 na południe od Bechcic. Tutaj widoczny był czarny drewniany krzyż cmentarza, a dwa tygodnie wcześniej Niemcy musieli się stąd wycofać. Teraz podpułkownik von Taysen wraz ze swoimi dzielnymi Turyńczykami ponownie wkroczył na tę pozycję dominującą nad doliną Neru. Wywiązała się dzika walka wręcz z wysokimi jak drzewa Azjatami! Kolby uderzały w futrzane czapki wroga, który mimo przewagi liczebnej ostatecznie ustąpił. Jednak w ciemnościach wróg powrócił i tylko wysunięte działa artylerii z Naumburga uratowały Niemców. W świetle reflektorów granaty wyrywały szerokie przejścia w atakujących masach, które zostały również otoczone od północnego brzegu Ner przez inne baterie pułku 55. Atakujący wycofali się, ponosząc straszliwe straty. Rosjanie pięciokrotnie próbowali ponowić nocny atak. W końcu ich siły zostały złamane, a 887 syberyjskich zwłok pokryło wąskie pole bitwy przy czarnym drewnianym krzyżu w Bechcicach (koło Konstantynowa).
Sie hatten den Ring durchbrochen
In zweitägigem heißem Kampfe hatten die deutschen Truppen den russischen Ring durchbrochen. Dem Kaiser Wilhelm II. waren 3 Infanterie-Divisionen und die beiden Kavallerie-Divisionen des Generals Richthofen, die unterdessen ernste Kämpfe bei Laznowska Wola (Groembach) zu bestehen gehabt hatten, erhalten geblieben. Etwa 1 500 Tote deckten die Walstatt; 2800 Verwundete wurden gezählt, von denen über 2000 wohlbehalten zurückgebracht werden konnten. Die lange Wagenkolonne, auf der sie verladen waren, zog am 25. 11. 1914 in Strykow ein. Viele von den Fahrzeugen wurden von den Gefangenen gezogen oder geschoben. Auch die eroberten Geschütze (64) und Maschinengewehre (39) hingen an den Wagen, und der ganze Zug machte einen feierlichen und tiefen Eindruck auf die Zuschauer, die kaum noch geglaubt hatten, etwas von der Armeegruppe Scheffer wiederzusehen. Diese hatte noch 16000 Gefangene mitgebracht.
Der russische Großfürst Nikolai Nikolajewitsch aber schäumte vor Wut! Hatte er auf der Strecke Skierniewice-Warschau doch bereits Leerzüge zum Abtransport der deutschen Gefangenen bereitstellen lassen, die er schon in seiner Hand wähnte, die ihm aber leider alle entwichen waren. Er rief Rennenkampf vom Oberbefehl ab und ließ Verstärkungen von Skierniewice heranführen, um die Armeegruppe Scheffer zwischen Brzeziny und Glowno noch einmal anzufallen. Auch die von Petrikau und Rawa nachdrängenden Truppen erhielten Befehl, den unaufhaltsam nach Norden wandernden deutschen Feuerring zu zerschmettern. Aber - es war zu spät! Und hinterher schrieb sogar der russische Militärkritiker Schumski in einer Petersburger Zeitung anerkennend: "Eine sehr große Anzahl von deutschen Bataillonen, die bis Rzgow und Tuschin gelangt waren, sind unter Zuhilfenahme großer russischer Kavalleriemassen von allen Seiten eingekreist gewesen. Diese Truppen haben aber in heldenhaften Kämpfen sich einen Weg durch die Russen gebahnt, was ihnen die achtungsvolle Bewunderung aller russischen Militärs gewonnen hat.
Bei dem erschöpften Zustand von Mann und pferd war es freilich unmöglich, den gesamten Troß der geretteten Armeegruppe Scheffer in kürzester Zeit zurückzuführen. Der Rückmarsch dauerte einige Zeit und heftig andrängende Russen mußten bei Polik und Buczek abgewehrt werden. Erst spät in der Nacht erreichten die letzten Teile den Mrozyca-Abschnitt bei Niesulkow und am 26. 11. konnte auch die zwischen Strykow und Brzeziny noch bestehende Frontlücke von 15 km geschlossen werden.
Im Kampfmittelpunkt: der Raum Pabianice
Die Tage vom 27. 11. bis 30. 11. 1914 vergingen in harten Stellungskämpfen. Schwieriger wurde es nur nördlich der Bzura. Im Bzuratale über Sobota bis Orlow vorgedrungene Russen bedrohten die Flanke des I. Reserve-Korps und den Rücken der Armee, und einzig nur dem über Kiernozia gegen die rückwärtigen Verbindungen des Feindes geführten Vorstoß der I. Infanterie-Division unter Gen.Leutnant v. Conta war es zu danken, daß die russischen Kräfte am Abend des 28. 11. wieder bis Sobota zurückgenommen wurden. In siegreichem Vorgehen gelang es dem verstärkten I. Reserve-Korps dann bis zum 30. 11. die vor 5 Tagen aufgegebene Höhenstellung nordwestlich Łowicz zurückzuerobern.
Von den übrigen für den linken Flügel bestimmten Verstärkungen erreichte am 27. 11. die 26. Division die Gegend von Gostynin, während die von Thorn anmarschierende Abteilung Western hagen erst bis Krosniewice gelangte. Aber ,auch die Russen brachten von Warschau her neue starke Kräfte über Lowicz zur Front. Damit nicht noch ein Durchbruch beiderseits der Bzura erfolgte, wurde auf dem Südflügel ein Angriff unternommen, der erfolgreich war.
Am 1. 12. erreichte General von Linsingen, der aus der Linie Zdunska Wola-Szadek vorgegangen war, im siegreichen Vordringen über Lask den Abschnitt von Dobron-Markowka, während weiter nördlich das Korps Posen den Feind bis zur Linie Juljanow-Apolonia zurückwarf, wo es Anschluß an die über den Ner gegangenen Teile der 38. Division gewann.
Die 48. Res.Div. erreichte inzwischen den,. Widawka-Abschnitt und erzwang nach langem Kampfe den Uebergang über das Flüßchen Widawka. Noch schwerer hatte es Generalleutnant tJ. Trossel mit seiner 3. Division bei Dobron; er nahm zwar am 2. 12. die südlich des Dorfes Dobron gelegenen Höhen im Sturm, aber neue, am Waldrande befindliche, stark verschanzte Stellungen verhinderten ein weiteres Vordringen nach Osten.
Das Korps Posen stieß am 2. 12. schwer kämpfend bis zur Linie Zytowice-Zalew vor. Am heftigsten tobte der Kampf um die Höhe 181 südlich Bechcice. Hier ragte weihin sichtbar das schwarze Holzkreuz des Friedhofes gen Himmel und vor 2 Wochen hatten sich die Deutschen von hier zurückziehen müssen. Jetzt brach Oberstleutnant von Taysen mit seinen braven Thüringern aufs neue in diese das Nertal beherrschende Stellung ein. Ein wildes Handgemenge entspann sich da mit den baumlangen Asiaten! Der Kolben sauste auf die Pelzmützen des trotz seiner Ueberzahl schließlich weichenden Feindes. Aber der Feind kam in der Dunkelheit wieder, und nur die vorgezogenen Geschütze der Naumburger Artillerie retteten die Deutschen. Im Leuchten der Scheinwerfer rissen die Granaten breite Gassen in die anstürmenden Massen, die auch vom Nordufer des Ner her von den anderen Batterien des Regiments 55 in Flanke und Rücken gefaßt wurden. Unter furchtbaren Verlusten flutete der Angreifer zurück. Noch fünf· mal versuchte der Russe den nächtlichen Ansturm. Dann war seine Kraft gebrochen, und 887 sibirische Leichen bedeckten das engbegrenzte Gefechtsfeld am schwarzen Holzkreuz von Bechcice (bei Konstantynow).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz