Dzisiaj opowiadamy o tym, jak nasi rodacy mieszkający w województwie kieleckim w diasporze musieli walczyć o nauczanie religii ewangelickiej i języka ojczystego dla swoich dzieci. Sytuacja pogarszała się z roku na rok...
Tymczasem rząd Piłsudskiego nieustannie forsował odnowę obywatelską zgodnie z zachodnioeuropejskimi wzorcami. W wytycznych obszernego programu polityki kulturalnej zapisano: kult osobowości pierwszego szefa państwa, utworzenie niezależnej, bezpartyjnej frakcji sejmowej do współpracy z rządzącą partią BBWR, centralizację szkół i urzędów, obozy reedukacyjne dla przeciwników politycznych w Berezie Kartuskiej (podobnym do niemieckiego Dachau) i wiele innych. Od tej pory głównym punktem każdego systemu edukacji, od przedszkola po uniwersytet, miało być wychowanie obywatelskie. W tym gąszczu wytycznych na uwagę zasługuje deklaracja lojalności rządu wobec mniejszości religijnych i narodowych w ogóle, a niemieckiej w szczególności.
W dekrecie warszawskiego Ministerstwa Kultury, wydanym w porozumieniu z biskupem ewangelicko-augsburskim Juliusem Burschem, zapewniono niemieckojęzycznym uczniom objętym obowiązkiem szkolnym 3 godziny lekcyjne języka niemieckiego i 2 godziny lekcyjne religii chrześcijańskiej w języku ojczystym. Niestety, realizacją tego dekretu zajęli się inspektorzy okręgowi i dyrektorzy szkół, którzy w rzadkich przypadkach podejmowali decyzje na korzyść Niemców.
Nadszedł więc sprzyjający moment dla tak podstępnie oszukanych mieszkańców Stolzenhofu. Rada rodziców Samuel Hansch i starszy kantor Michael Brunsz podjęli ogłoszone hasła dnia i zwrócili się do sygnatariusza dekretu, Jego Ekscelencji biskupa Juliusza Bursche, z prośbą o pomoc mieszkańcom Stolzenhofu w dochodzeniu ich praw zgodnie z wytycznymi rządu.
Podobne skargi otrzymało konsystorium z okręgów Włocławka i Siedlec. Tutaj jednak podjęto bardziej radykalne działania. Gdy tylko nauczyciel ewangelicki w szkole łączonej wspomniał o dekrecie biskupa ewangelickiego, został tymczasowo zawieszony, a tydzień później wezwany przez urząd nadzoru wojskowego do udziału w ćwiczeniach rezerwowych.
Konsystorz warszawski, za pośrednictwem Ministerstwa Kultury, uwolnił dyrektora szkoły Hermanna S t e r l a c k a od zawieszenia w powiecie Włocławka i przeniósł go do Brygidowa-Stojewska, aby poradził sobie z nowymi zawirowaniami politycznymi.
Oficjalne przeniesienie, z pominięciem niższych instancji, wzbudziło szacunek władz powiatowych i gminnych, a jednocześnie poczucie niższości. Zemściły się one na dyrektorze STERLACKU, wstrzymując mu wynagrodzenie w nowym miejscu pracy przez 14 miesięcy pod pretekstem braku środków finansowych na „nadwyżkę” i braku etatu w Stolzenhof. Podczas opracowywania planu organizacyjnego dla ewangelickiej religii i języka niemieckiego tylko 4 nauczycieli zgodziło się na prowadzenie zajęć zgodnie z planem lekcji, 2 Ukraińców i 4 innych nie dało się przekonać do pójścia w ślady swoich kolegów. Nauczyciel St. musiał mozolnie organizować popołudniowe zajęcia dla zainteresowanych dzieci. Dwukrotnie w tygodniu zbierali się konfirmanci, tak że nauczyciel St. był praktycznie zajęty od 8 rano do 17 po południu. Niedziele i święta były przeznaczone na czynności kościelne i szkółkę niedzielną.
Przeciwnicy cieszyli się i triumfowali, pewni swojego zwycięstwa, ponieważ rezerwy finansowe Sterlacksa się wyczerpywały, a fundusz samopomocy stowarzyszenia nauczycieli udzielał pożyczek tylko płacącym członkom. Dzięki wsparciu finansowemu ze strony rady rodziców, Samuela Hanscha, nauczyciel zdołał przetrwać tę próbę sił. Wtedy zaczęły się tajemnicze oszczerstwa: „Szwab otrzymuje łapówki od hitlerowskich Niemiec!”. Ukraińcy Pihut i Dawydowicz twierdzili nawet, że widzieli, jak Sterlack odbierał pieniądze z banku spółdzielczego. Zapytania w tej sprawie nie przyniosły żadnych rezultatów. Dzięki interwencji kuratora okręgu szkolnego Mariana Kalickiego oszczerców ukarano.
Po połączeniu urzędów szkolnych we Włoszczowie i Kielcach antyniemiecki kurs inspektora szkolnego Stana Rychtera był arbitralnie podsycany. Parafia macierzysta Antonienhof, licząca 70 niemieckich dzieci, otrzymała polskiego nauczyciela, drewniany kościółek został rozebrany, a niemieckie lekcje religii zakazane.
Do Stolzenhof inspektor Rychter wysłał referenta ds. kultury (pana Maniaka), który miał oczyścić gminy i powiat ze szpiegów i sabotażystów. Za przeprowadzenie akcji odpowiedzialne były bojówki strzeleckie. W mgnieniu oka każdy niemieckojęzyczny został uznany za szpiega i sabotażystę. Doszło do bezpodstawnych maltretowań i krwawych demonstracji.
Po zajęciu Sudetów przez Hitlera niemieckie głosy w politycznej radzie gminy zostały uciszone: sołtys i członek rady zostali odwołani i zastąpieni przez Polaków w drodze aklamacji. Niemieccy rolnicy otrzymali zadanie dostarczenia materiałów budowlanych na nowe więzienie. Na pytanie „Dlaczego akurat my, Niemcy?” sekretarz gminy Konstantin Orlikowski odpowiedział: „Ponieważ to jest przeznaczone właśnie dla was”.
Kiedy napięcie polityczne osiągnęło punkt wrzenia, przybył sekretarz ds. podróży Niemieckiego Związku Ludowego, pan Ruppert, i założył w Stolzenhof i Antonienhof lokalne oddziały Niemieckiego Związku Ludowego. Wtedy kampania oszczerstw nasiliła się i przerodziła w otwartą nienawiść.
Starosta Weiß, komendant policji Wieckowski, Kripo Weber, Wójt Rak i jego sekretarz Orlikowski przeszukali kościół, a następnie budynek szkoły wraz z mieszkaniem nauczyciela w poszukiwaniu broni i materiałów dywersyjnych. Opuszczając mieszkanie nauczyciela, jeden z panów rzekomo „nieumyślnie” zgubił osłonę niemieckiej granatu ręcznego, którą jednak zwinny woźny podniósł i szybko mu zwrócił! Sic!
W ciągu następnych tygodni przeprowadzono rewizję zajęć lekcyjnych. Najpierw przybył inspektor okręgowy, kilka dni później inspektor nadrzędny, a następnego dnia kurator szkolny wraz z niemieckim wizytatorem. Po wizycie wszystkie niemieckie dzieci musiały udać się do domu i przynieść do szkoły wszystkie książki i czasopisma znajdujące się w gospodarstwie domowym rodziców. Wizytator przejrzał lektury i wpisał tytuły do protokołu rewizji.
(ciąg dalszy nastąpi)
Heute wird geschildert, wie unsere In der Wojewodschaft Kielce in der Diaspora lebenden Landsleute um den evangelischen Religionsunterricht und den Unterricht in der Muttersprache für ihre Kinder kämpfen mußten.Die Lage verschlechterte sich von Jahr zu Jahr ...
Indessen forcierte die Pilsudski-Regierung unaufhaltsam ihre staatsbürgerliche Erneuerung nach westeuropäischen Gesichtspunkten. In den Richtlinien des umfangreichen kulturpolitischen Lehrplans waren vorgeschrieben: Personenkult des 1. Staatschefs, Bildung einer Unabhängigen parteilosen Sejmfraktion zur Mitarbeit mit der Regierungs-Einheitspartei BBWR, Zentralisierung der Schulen und Aemter, Umerziehungslager für politische Opponenten in Bereza-Kartuska (ähnlich dem deutschen
Dachau) u. v. a. Schwerpunkt jeglicher Erziehung, vom Kindergarten bis zur Universität, sollte von nun ab die staatsbürgerliche Erziehung sein. Erwähnenswert in diesem Richtlinien-Wulst ist die Loyalitätserklärung der Regierung inbezug auf die religiösen und nationalen Minderheiten im allgemeinen und die deutsche insbesondere.
In einem Erlaß des Warschauer Kultusministeriums, herausgegeben im Einvernehmen mit dem evg.-augsb. Bischof Julius B u r s c h e, sicherte man den deutschsprechenden Schulpflichpflichtigen 3 Wochenstunden Deutschunterricht und 2 Stunden Christliche Unterweisung in der Muttersprache zu. Mit der Ausführung dieses Erlasses beauftragte man leider die Kreisschulinspektoren bzw. die Schulleiter, die in den seltensten Fällen zugunsten der Deutschen entschieden.
Nun war der günstige Augenblick für die so schnöde betrogenen Stolzenhofer gekommen. Der Schulelternbeirat Samuel H a n s c h und der Kantoratsälteste Michael B r u n s c h griffen die verkündeten Tagesparolen auf und wandten sich an den Unterzeichner des Erlasses, Seine Exzellenz Bischof Julius Bursche mit der Bitte, im Sinne der Regierungsrichtlinien den Stolzenhofern zu ihrem Rechte zu verhelfen.
Aehnliche Beschwerden erhielt das Konsistorium aus den Kreisen Leslau und Siedlce. Nur ging man hier radikaler vor. Sobald ein evangelischer Lehrer an der kombinierten Schule den evang. Bischofs-Erlaß erwähnte, wurde er vorläufig suspendiert und eine Woche später vom Wehrüberwachungsamt zu militärischen Reserveübungen einberufen.
Aus dieser Situation befreite das Warschauer Konsistorium, durch Vermittlung des Kultusministeriums, den Schulleiter Hermann S t e r l a c k von der Suspension im Kreise Leslau und zog ihn nach Brygidów-Stolzenhof herüber, um mit dem Strudel neuer politischer Verwicklungen fertigzuwerden.
Die amtliche Versetzung, unter Umgehung der niederen Instanzen, löste an und für sich bei den Kreis- und Gemeindebehörden Respekt und zugleich Minderwertigkeitsgefühle aus. Man rächte sich an Schulleiter STERLACK, indem man ihm am neuen Dienstorte seine Entlohnung 14 Monate vorenthielt, unter dem Vorwande fehlender Geldmittel für einen "Ueberzähligen" und mangels einer Planstelle in Stolzenhof. Bei der Aufstellung des Organisationsplanes für den ev. Religions- und Deutschunterricht räumten nur 4 Lehrer stundenplanmäßigen Unterricht ein,2 Ukrainer und 4 andere waren nicht zu bewegen, sich dem Beispiele ihrer Kollegen anzuschließen. In mühsamer Arbeit mußte Lehrer St. für die betroffenen Kinder Nachmittagsunterricht ansetzen. Zweimal in der Woche versammelten sich die Konfirmanden, so daß der Lehrer St. praktisch von 8 Uhr morgens bis 17 Uhr nachmittags ausgelastet war. Die Sonn- und Feiertage waren für kirchliche Handlungen und Sonntagsschule bestimmt.
Jubelnd und triumphierend grinsten die Gegner und waren ihres Sieges sicher, denn Sterlacks Geldreserven gingen zur Neige und die Selbsthilfekasse des Lehrerverbandes verabfolgte Darlehen nur an zahlende Mitglieder. Dank der finanziellen Unterstützung von Seiten des Elterenbeirates, Samuel Hansch, konnte der Lehrer auch diese Kraftprobe bestehen. Nun setzten mysteriöse Diffamierungen ein: "Der Schwabe bezieht Schmiergelder aus Hitler-Deutschland!" Die Ukrainer Pihut und Dawydowicz wollten sogar gesehen haben, wie Sterlack die Gelder von der Genossenschaftsbank in Empfang genommen hat. Diesbezügliche Nachfragen verliefen negativ. Dank dem Einschreiten des Kreisschulinspektors Marian Kalicki wurden die Verleumder zurechtgewiesen.
Nach der Zusammenfassung der Schulämter von Wloszczowa mit Kielce wurde der antideutsche Kurs von Oberschulinspektor Stan. Rychter willkürlich geschürt. Die Muttergemeinde Antonienhof mit 70 deutschen Kindern bekam einen polnischen Lehrer, das hölzerne Kirchlein wurde abgebrochen, der deutsche Religionsunterricht verboten.
Nach Stolzenhof entsandte Ob.-Insp. Rychter einen Kulturreferenten -(Herrn Maniak), der die Gemeinden und den Kreis von Spionen und Saboteuren bereinigen sollte. Schützen-Schlagkommandos (strzeleckie bojówki) waren für die Durchführung der Aktion verantwortlich. Im Handumdrehen war jeder Deutschsprechende zum Spion und Saboteur gestempelt. Es gab grundlose Mißhandlungen und blutige Demonstrationen.
Nach der Besetzung des Sudetenlandes durch Hitler wurden die deutschen Stimmen im politischen Gemeinderat zum Schweigen gebracht: der Dorfschulze und das Ratsmitglied wurden abgelöst und im Wege der Akklamation durch Polen ersetzt. Die deutschen Bauern erhielten den Auftrag, Baumaterial für ein neues Gefängnis heranzuschaffen. Auf die Frage- "Warum ausgerechnet nur wir Deutsche?" - antwortete der Gemeindesekretär Konstantin Orlikowski: "Weil dies ausgerechnet für euch bestimmt ist".
Als die politische Hitze ihren Siedepunkt erreicht hatte, kam der Reisesekretär des Deutschen Volksverbandes, Herr Ruppert, und gründete in Stolzenhof und Antonienhof je eine Ortsgruppe des- Deutschen Volksverbandes. Nun steigerte sich die Hetzkampagne und artete in offenen Haß aus.
Starost Weiß, Polizeikommandant Wieckowski, Kripo Weber, Wóit Rak und sein Sekretär Orlikowski durchstöberten die Kirche und anschließend das Schulgebäude nebst Lehrerwohnung nach Waffen und Diversantenmaterial. Beim Verlassen der Lehrerwohnung verlor ein Herr, angeblich "unbeabsichtigt", die Hülle einer deutschen Handgranate, die ihm der flinke Schuldiener aber aufhob und schnell einhändigte! Sic!
In den nächsten Wochen erfolgten Unterrichtsrevisionen. Erst kam der Bezirksschulinspektor, einige Tage später der Oberschulinspektor und am darauffolgenden Tage der Schulkurator mit seinem deutschen Visitator. Nach der Visitation mußten sämtliche deutschen Kinder nach Hause gehen und alle im elterlichen Haushalt vorhandenen Bücher und Zeitschriften zur Schule bringen. Der Visitator sichtete das Lesegut und trug die Titel ins Revisionsprotokoll ein.
(Schluß folgt)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz