Gmina kolonistów Stolzenhof, podobnie jak jej gmina macierzysta Antonielew - Antonienhof, leżała w okolicach Kielc, w samym sercu Polski, i dlatego była nieznana wielu rodakom. Historia tej kolonii, którą rozpoczęliśmy w poprzednim numerze, pokazuje trudności i zmartwienia wielu niemieckich gmin kantoralnych w Polsce.
Jesienią 1919 roku kantor Rudolf Fritz przybył do Stojewska - Stolzenhof i natychmiast podjął pracę. Zmiana nie była łatwa. Problemy związane z wyżywieniem i gospodarką, połączone z doskonaleniem pedagogicznym i codzienną dewaluacją marki polskiej, nieoczekiwanie rozpoczęło się wycofywanie armii polskiej. Żołnierze Armii Czerwonej dotarli do Warszawy. Obawiano się najgorszego. Po zwycięstwie nad Wisłą pogorszyła się sytuacja żywnościowa bezrolnych na wsi. Nikt nie przyjmował banknotów, oczekiwano wprowadzenia nowej waluty. Mieszkańcy miast byli zaopatrywani w żywność z USA, a przemysł pracował na pełnych obrotach. Około 1922 roku kantor Fritz ze Stolzenhof opuścił stanowisko i podjął lepiej płatną pracę w branży tekstylnej w Łodzi. Stanowisko kantora w Stolzenhof pozostawało przez dłuższy czas nieobsadzone, a obowiązki kantora przejął Gottfried Günther.
Aby wzmocnić poczucie wspólnoty w nowo powstałej parafii kantorskiej, Günther założył chór śpiewaczy i puzonistów, kultywował wśród młodzieży chrześcijańskie wartości i organizował specjalne spotkania dla dorosłych. Ojciec Lange przez kilka tygodni prowadził intensywną działalność misyjną i uspokajał wzburzone umysły.
Pomimo wszystkich prób uspokojenia sytuacji, niezadowolenie wśród rodziców dzieci w wieku szkolnym rosło. Zwrócono się o radę do pastora T i e t z a , który w międzyczasie przeniósł się do Sosnowietz. Z inicjatywy Tietza i dzięki pośrednictwu konsystorza warszawskiego Ministerstwo Kultury wysłało nauczyciela Romana Martina do Stolzenhofu, który w międzyczasie został połączony ze szkołą w Brygidowie.
Nauczyciel Martin był elokwentnym, otwartym politycznie i przedsiębiorczym człowiekiem. Jako trampolinę do swojej dodatkowej działalności wykorzystał stowarzyszenia strzeleckie, dzięki czemu zyskał prestiż i zdobył zaufanie opinii publicznej.
Po koordynacji przygotowań wojskowych w stowarzyszeniach strzeleckich nauczyciel Martin poświęcił się budowie kościoła kantora. Pomimo sprzeciwu ze strony członków gminy i nowego pastora Gustava Tochtermanna w Kielcach, Martinowi udało się wyrwać wszystkich członków gminy ze stanu letargu. Wraz z Güntherem i Hanschem Martin odwiedził większe gminy miejskie i prosił o datki na budowę kościoła. W krótkim czasie zebrali około 1000 ZI. Teraz członkowie własnej gminy nie chcieli pozostawać w tyle. Dobrowolnie opodatkowali się kwotą 5 zł. za morgę, a budowa rozpoczęła się wiosną 1927 roku. Bardziej zamożni bracia w wierze dodatkowo wsparli budowę darowiznami w wysokości od 250 do 3000 złotych.
W dniu 1 czerwca 1928 r. kościółek został poświęcony i oddany do użytku w obecności pastorów Tietza i Tochtermanna.
Po poświęceniu kościoła nastąpiło rozliczenie i zwolnienie komitetu budowlanego, w skład którego wchodzili Samuel Ha n s c h, Gottfried G ü n t h e r, Michael B r u n s c h, Samuelem Reimannem młodszym i nauczycielem Romanem Martinem. Cały projekt budowy, wraz z darowanymi materiałami budowlanymi, uwzględniając robociznę i usługi transportowe, a także wyżywienie pracowników, kosztował 30 000 złotych.
Niestety Roman Martin nie mógł długo cieszyć się owocami swojej pracy. Intrygi ze strony mrocznych sił zepsuły mu życie, tak że wkrótce po ukończeniu budowy musiał opuścić dwór w Stolzen i przenieść się do Katowic.
Nastąpiła czteroletnia przerwa. Pastor G. Tochtermann, którego łączyła serdeczna przyjaźń z Gottfr. Güntherem, mianował tego ostatniego honorowym kantorem dożywotnim. Samuel Reimann m.l. został mianowany zastępcą kantora, Michael Brunsch skarbnikiem, a Friedrich Schönnsch kościelnym i grabarzem.
Członkowie gminy potwierdzili aklamacją mianowanie zarządu kantora, ale zażądali, aby do gremium włączono Samuela Hanscha jako przedstawiciela rady rodziców. Cytując: „Głos ludu jest głosem Boga”, pastor Gustav Tochtermann przyjął tę propozycję. Chociaż później za kulisami szeptano cicho i potajemnie, Hansch i Günther pozostali dominującymi osobistościami w gminie kantora, z którymi musiał liczyć się nie tylko nauczyciel, ale nawet pastor.
Trwająca wakans nauczycielska miała negatywny wpływ na nastroje w parafii kantora. Doszło do ostrych sporów między braćmi z grupy modlitewnej a rodzicami dzieci w wieku szkolnym, którzy w każdym razie chcieli niemieckiego nauczyciela. Pod wpływem propagandy oszczędnościowej pojawiła się trzecia grupa (na szczęście mniejszościowa), która zgadzała się z poglądami pierwszej grupy i rozwiązaniem Golki. Pastor Tochtermann podzielał poglądy trzeciej grupy, ponieważ nie można było sprzeciwiać się państwu!
Podczas gdy starsi gminy spierali się o legalność i nielegalność, polski nauczyciel Alexander Golka wykorzystał tę niezgodę i próbował zapewnić mieszkanie kantora na cele szkolne, co prawdopodobnie by mu się udało, gdyby honorowy kantor Günther nie zajmował tego mieszkania do czasu ukończenia budowy własnego domu. W rezultacie Golka musiał poczekać do odwołania.
(Ciąg dalszy nastąpi.)
Die Kolonistengemeinde Stolzenhof lag wie ihre Muttergemeinde Antonienhof in der Gegend von Kielce im innersten Polen und wird darum vielen Landsleuten unbekannt gewesen sein. Die Geschichte dieser Kolonie mit der wir in der vorigen Nummer begannen, zeigt die Note und Sorgen so mancher deutscher Kantoratsgemeinden in Polen.
Im Herbst 1919 hielt Kantorlehrer Rudolf F r i t z seinen Einzug in Stolzenhof und nahm sofort seine Tätigkeit auf. Die Umstellung war nicht leicht. Nahrungs- und Wirtschaftssorgen, verbunden mit padagogischer Fortbildung und täglicher Entwertung der Polenmark, Unverhofft setzte der Rückzug der polnischen Heere ein. Die Rotarmisten drangen bis Warschau vor. Man befürchtete das Schlimmste. Nach dem Sieg an der Weichsel verschlimmerte sich die Ernährungslage der Landlosen auf dem Lande. Denn niemand nahm Banknoten in Zahlung, man erwartete die Einfuhrung einer neuen Geldwährung. Die Stadtbevolkerung wurde mit Lebensmitteln aus den USA beliefert, die Industrie arbeitete auf vollen Touren. Um das Jahr 1922 verließ Kantor Fritz Stolzenhof und übernahm in der Lodzer Textilbranche eine lohnendere Stellung. Die Kantoratsstelle in Stolzen hof blieb längere Zeit unbesetzt Gottfried Günther übernahm die Geschäfte des Kantors.
Um das Zusammengehörigkeitsgefühl in der neuerstandenen Kantoratsgemeinde zu festigen, gründete Günther einen Gesang- und Posaunistenchor, pflegte unter der Jugend die christliche Unterwelsung und hielt für die Erwachsenen spezielle Gemeinschaftsstunden. Vater Lange entfaltete eine mehrwöchige rege Missionstätigkeit und besänftigte die aufgeregten Gemüter.
Trotz aller Beschwichtigungsversuche wuchs die Unzufriedenheit unter den Erziehungsberechtigten schulpflichtiger Kinder. Man zog Pastor T i e t z zu Rate, der inzwischen nach Sosnowietz verzogen war. Auf Tietzens Veranlassung und durch Vermittlung des Warschauer Konsistoriums schickte das Kultus-Ministerium den Lehrer Roman M a r t i n nach Stolzenhof das inzwischen mit der Brygidower Schule zusammengelegt' worden war.
Lehrer Martin war ein redegewandter, politisch aufgeschlossener und unternehmungslustiger Mann. Als Sprungbett seiner nebenamtlichen Tätigkeit benutzte er die Strzelec-Verbände wodurch er an Prestige gewann und das Vertrauen der Oeffentlichkeit eroberte.
Nach der Koordinierung der Militärischen Vorbereitung in den Strzelec-Verbänden widmete sich Lehrer Martin dem Aufbau der Kantoratskirche. Trotz aller Widersetzlichkeit von seiten der Gemeindeglieder und des neuen Pastors Gustav Tochtermann in Kielce, verstand es Martin, alle Gemeindeglieder aus dem Dämmerzustande wachzurütteln. Zu dritt mit Günther und Hansch besuchte Martin größere Stadtgemeinden und bat um Spenden für den Kirchbau. In kurzer Zeit hatten sie eine Kollekte von rund 1000 ZI. Nun wollten auch die eigenen Gemeindeglieder nicht nachstehen. Freiwillig besteuerten sie sich mit 5 ZI. pro Morgen, und der Bau begann im Frühjahr 1927. Wohlabendere Glaubensbrüder beteiligten sich noch zusätzlich mit Extraspenden in den Grenzen von 250 bis 3000 Zloty.
Am .1.. Pfigsttage 1928 wurde das Kirchlein eingeweiht und im Beisein der Pastoren Tietz und Tochtermann seiner Bestimmung übergeben.
Nach der Kirchenweihe erfolgte die Rechnungslegung und Entlastung des Baukomitees, bestehend aus Samuel Ha n s c h, Gottfried G ü n t h e r, Michael B r u n s c h, Samuel R e i m a n n d. J. und Lehrer Roman M a r t i n. Das ganze Bauprojekt, mit gespendetem Baumaterial, unter Anrechnung von Hand- und Spanndiensten, sowie der Verpflegung der Arbeiter, kostete 30000 Zloty.
Leider konnte Roman Martin an den Früchten seiner Arbeit sich nicht lange erfreuen. Intrigen von seiten dunkler Mächte vergällten ihm das Leben, so daß er kurze Zeit, nach der Erstellung des Baues, Stolzen hof verlassen mußte und nach Kattowitz verzog.
Nun trat eine vierjährige Vakanz ein. Pastor G. Tochtermann, den mit Gottfr. Günther ein inniges freundschaftliches Verhältnis verband, ernannte den letzteren zum Ehrenkantor auf Lebenszeit. Samuel Reimann d. J. wurde zum stellvertretenden Kantor ernannt, Michael Brunsch zum Kassenrendanten und Friedrich Schönnsch als Küster und Totengräber bestellt.
Die Gemeindeglieder bestätigten durch Akklamation die Ernennung des Kantoratsvorstandes, verlangten aber, daß man Samuel Hansch, als Vertreter des Schulelternbeirates, in das Gremium miteinbeziehe. Mit dem Zitat: "Die Stimme des Volkes ist die Stimme Gottes" akzeptierte Pastor Gustav Tochtermann diesen Vorschlag. Wenn man auch hinterher leise und heimlich hinter den Kulissen zischelte, Hansch und Günther blieben die dominierenden Persönlichkeiten in der Kantoratsgemeinde, mit denen nicht nur der Lehrer, sondern sogar der Pastor rechnen mußte.
Die andauernde Lehrervakanz wirkte sich nachteilig aus auf die Stimmung der Kantoratsgemeinde. Es gab heftige Auseinandersetzungen zwischen den Brüdern der Betgemeinschaft und den Erziehungsberechtigten schulpflichtiger Kinder, die auf alle Fälle einen deutschen Lehrer wünschten. Unter dem Einflusse der Sparsamkeitspropaganda tauchte eine dritte Gruppe auf (glücklicherweise in der Minderheit), die mit den Ansichten der ersten Gruppe und Golkas Lösung einverstanden waren. Auch Pastor Tochtermann teilte die Ansichten der Dritten, denn dem Staate dürfe man sich nicht widersetzen!
Während die Gemeindeältesten über Gesetzmäßigkeit und Ungesetzmäßigkeit stritten, machte sich der polnische Lehrer Alexander Golka die Zwietracht zunutze und versuchte die Kantorwohnung für schulische Zwecke sicherzustellen, was ihm wohl auch gelungen wäre, wenn nicht der Ehrenkantor Günther, bis zur Fertigstellung seines eigenen Hauses, die Wohnung belegt hätte. Infolgedessen mußte sich Golka bis auf weiteres gedulden.
(Fortsetzung folgt.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz