Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1927-12-18 R. 4 nr 290
Katastrofa kolejowa
pod K o ł o m y j ą
LWÓW. 17.12. (AW). Donoszą z
Kołomyji, że w Matejowcach nastąpiła katastrofa kolejowa, wynikła ze
zderzenia pociągu osobowego, idące
go ze Lwowa do Sniatynia z pociągiem towarowym, stojącym na torze
zapasowym stacji. Pociąg osobowy
wjechał na tor ten na skutek złego
nastawienia zwrotnicy, przyczem maszynista mimo danej przez siebie kontrpary, nie zdołał zahamować pociągu. Zderzenie było tak silne, iż kilka
wagonów pociągu towarowego spiętrzyło się. W wyniku katastrofy kilkadziesiąt osób otrzymało lżejsze lub
cięższe obrażenia, przyczem 11 osób
jest ciężko rannych. Ną miejsce katastrofy wyjechały pociągi ratunkowe z
Kołomyi i Stanisławowa. Pociągiem
ze Stanisławowa przyjechała do Matejowiec komisja z wicedyrektorem
dr. Grauerem na czele, która zarządziła aresztowanie urzędnika ruchu. Rannych na skutek katastrofy przewieziono do szpitala powszechnego
w Kołomyji.
Echo. 1933-10-10 R. 9 nr 280
UPRZEJME LISTY BANDYTY wywołały panikę w miasteczku
Z Kołomyi donoszą:
Wielokrotnie już donosiliśmy w
, Echu" o niezwykłej zuchwałości głośnego opryszka Huculszczyzny, Andrzeja Czajkowskiego. Obecnie wypada zanotować nowy „kawał" tego
nieuchwytnego bandyty,
świadczący o tem, do jakich rozmiarów
doszła już jego buta. Czajkowski wysłał przed kilkoma dniami pod adresem
wielu zamożniejszych obywateli Zabłotowa listy następującej treści;
..Zawiadamiam W. Pana o swojem
przybyciu i proszę uprzejmie o przygotowanie większej ilości gotówki do mej
dyspozycji. Z poważaniem Andrzej Czajkowski.
Łatwo zrozumieć, jaki strach padł
na „wyróżnionych" przez Czajkowskiego
obywateli zabłotowskich- , Policja ze
swej strony poczyniła odpowiednie kroki celem ujęcia bandyty, by wreszcie
położyć kres jego ..kawałom".
Dziennik Piotrkowski : codzienne pismo polityczne i gospodarcze. 1935-07-30 R. 21 no 204
AWANTURY N A. POGRZEBIE .
W Myszynie, niedaleko Kołomyi zmarło dziecko Antoniego Obuczaka. Obuczak był prawosławnym, zachodziło więc pytanie, gdzie pochować dziecko, ponieważ w Myszvnie nie było cmentarza dla prawosławnv.ch. Starostwo kołomyjskie poleciło pochowanie dziecka na cmentarzu grecko-kokatolickim w niepoświęconem miejscu. Podczas pogrzebu ludność zmusiła proboszcza parafji grecko-katolickiej do wyrażenia swej zgody na pochowanie dziecka w miejscu poświęconem, a nie na tym odcinku cmentarza gdzie chowano samobójców.
Ksiądz ustąpił, ale doniósł starostwu o awanturach, jakie poprzedziły pogrzeb i tem, że on został zmuszony do wyrażenia swej zgody.
Echo. 1935-10-18 R. 11 nr 290
Wesoły mecz oficerów z profesorami gimnazjum
Z Kołomyi donoszą:
Drużyna reprezentująca oficerów
tut. garnizonu i drużyna złożona z profesorów szkół średnich rozegrała na dochód LOPP. zawody. Wyczynem starszawych emerytów piłkarskich towarzyszył gromki śmiech widowni. Rezultat 2:1 dla oficerów odpowiada przebiegowi gry. Najlepsi kapitan Jasiński,
kpt. Abramek, por. Herman i por. Rusznica, który grał „na wesoło", poza tem z profesorów Mróz, Mul i Kot. Sędziował z należytą powagą inspektor
okręgu szkolnego p. Mayer. W najbliższym czasie odbędzie się podobny mecz
między oficerami a reprezentacją tut.
sądu.
Echo. 1935-10-29 R. 11 nr 301
Dwa trupy pod kopcem.
• TAJEMNICZA NOC SIERPNIOWA
Z Kołomyi donoszą:
Policja otrzymała wiadomość o zbrodni w Budyłowie pow. Śniatyń. Mianowicie w piwnicy wykopane] w stodole
wieśniaka Kejwana, pod pagórkiem ziem
niaków natrafiła policja zmasakrowane
zwłoki Anny Kejwan i jej syna z pierwszego małżeństwa Pawła Gregoraszczuka. W krzyżowym ogniu pytań przyznał
się Jan Kejwan. że pewnej nocy sierpniowej w czasie snu. zamordował polanem
drzewa żonę i pasierba, poczem dla zatarcia śladów przestępstwa zakopał ich
w piwnicy, a policji doniósł
o tajemniczem zniknięciu.
Przyczyną morderstwa była okoliczność
że Jan żądał od swej żony. by mu zapisała majątek, który Anna przeznaczyła na swego syna Pawła. Wobec kategorycznej odmowy, zamordował Kejwan
żonę i jej syna. by w ten sposób otrzymać ewentualna schedę po nich gdyż poza nim nie mieli zamordowani żadnych
innych spadkobierców. Cynicznego mordercę aresztowano i odstawiono do dyspozycji władz śledczych.
Echo. 1935-10-30 R. 11 nr 302
Piechota — marynarce. Żbik na okręcie .
Z Pokucia donoszą-
Jeden z oficerów 49 pp. w Kołomyi
upolował piękny okaz żbika w okolicznych lasach. W myśl propozycji pułk.
dypl. Grabowskiego delegacja pułku
odwiezie żbika do Gdyni. Piękny ten
okaz zwierzęcia zostanie umieszczony
na statku wojennym „Żbik" jako symbol łączności kresów południowowschodnich z morzem polskiem.
Echo. 1936-01-08 R. 12 nr 8
Nagi człowiek na torze.
Podróżni świadkami strasznego wypadku
Z Kołomyi donoszą: Obok Zabłotowa wydarzył się tragiczny wypadek. Pociąg osobowy zdążający
ze Śniatynia w kierunku Lwowa, przejechał na kilometrze 218 nieznanego na
razie z nazwiska człowieka, przecinając go wpół.
Przeprowadzone dochodzenia wykazały, że
na kilka minut przed przyjazdem pociągu jakiś osobnik stał nad torem kolejewym i głośno szlochał. Następnie człowiek ten zrzucił i siebie wszystkie części
garderoby i rozebrawszy się do naga, położył się na tor kolejowy. Zanim wieśniacy którzy to spostrzegli mogli zdążyć, nadjechał pociąg. Zwłoki są tak zniekształcone, że osobnika nie można zidentyfikować, tembardziej, że w ubraniu nie znaleziono żadnych dokumentów ani zapisków. Tragiczny tem wypadek wywołał bardzo silne wrażenie na podróżnych.
Dziennik Narodowy. 1938-07-06 R. 24 nr 149
Wyrok w procesie
„Buntu 1000 chłopów".
Sąd Okręgowy w Kołomyi ogłosił
wyrok w procesie, będącym echem
„buntu tysiąca chłopów" przy rozbiórce stodoły w Tyszkowicach w
Małopolsce Wschodniej.
Przywódca buntu, Ukrainiec Iwan
Skiba, skazany został na 1 rok więzienia, a przywódczyni kobiet Olena
Kurowska — również na rok więzienia. Poza tem sąd skazał 34 oskarżonych na kary do 8 mies. więzienia.
Dziennik Piotrkowski. 1939-01-31 nr 31
Skazanie żony parocha
Przed Sądem Okręgowym w
Kołomyi stanęła Olga Bojaniakowa, żona parocha, oskarżonego o to, że w czasie utarczki słownej wyraziła się pogardliwie o herbie jednego członków związku szlachty zagrodowej.
Oskarżona została skazana na 3 miesiące warunkowego aresztu.
Dziennik Piotrkowski. 1939-04-16 nr 103 [właśc. nr 104]
Za ruszczenie nazwisk polskich wyroki sądowe
Ciągłe ruszczenie nazwisk polskich przez parochów wyznania grecko - katolickiego skłoniło władze do surowego karania podobnvch wykroczeń. Ostatnio podobna sprawa znalazła się wokandzie Sądu Okręgowego w Kołomyi. Oskarżony ks. grecko katolicki Mikołaj Tymkiw, wikary parafii w Żabciu. M. in. wydał trzy wyciągi metrykalne, podając na nich zniekształcone nazwiska polskie Pniowsyj, Kraszewskyj, Brusturskyj, mimo tego, iż są to nazwiska czysto polskie: Pniowski, Kraszewski i Brusterski.
Mimo wykrętnych tłumaczeń Oskarżonego Sąd wydał wyrok, mocą którego ksiądz Tymkiw skazany został na trzykrotną karę 6 miesięcy więzienia.
Łączną karę 6 miesięcy zawieszono skazanemu na przeciąg 3 lat.