Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpital. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 lipca 2024

Łódź - Szpital im. Korczaka - Kamień węgielny - Die Zeit im Bild - 1928

 



Wmurowanie kamienia węgielnego w Szpitalu Dziecięcym im. Anny Marii w Łodzi.

W ubiegłym tygodniu wmurowano kamień węgielny pod budowę pawilonu dla dzieci chorych na gruźlicę w Szpitalu Dziecięcym im. Anny Marii. Nasze zdjęcie przedstawia umieszczenie certyfikatu w kamieniu węgielnym przez przewodniczącego Rady Miejskiej inż. Holcberger

Grundsteinlegung im Lodzer Anne Marien-Kinderspital.

In der vorigen Woche fand im Anne Marien- Kinderspital die Grundsteinlegung für einen Pavillon für tuberkulosebedrohte Kinder statt. Unser Bild zeigt die Unterbringung der Urkunde im Grundstein durch den Stadtverordnetenvorsteher Ing. Holcgeber.

sobota, 7 stycznia 2023

Łódź - Szpital im. J. Korczaka - Heimatbote - 2/1958

Szpital, który jest mi bardzo bliski. Przebywałem w nim ponad 3 miesiące (3.01-6.04. 1966). Lekarze uratowali mi życie, jestem im dozgonnie wdzięczny. Każdy materiał o tym szpitalu jest dla mnie bardzo ważny!

Heimatbote 1959:

Znany szpital dziecięcy w Łodzi, w którym ordynatorem był nasz dr Ziegler, który wyemigrował do Ameryki, obchodził teraz 50-lecie istnienia. Dziś nosi on nazwę Szpitala Dziecięcego im. Korczaka, ul. Armii Czerwonej 15. Zachowany napis na tablicy: "Szpital Anny Maryi dla dzieci, zbudowali w 1903-1904 roku J. E. Rzeczywisty Radca Stanu Edward Herbst i Małżonka Jego Matylda z domu Scheibler", że Niemcy Mathilde Zerbst z domu von Scheibler i jej mąż byli założycielami największego wówczas szpitala dziecięcego w kraju, liczącego 60 łóżek. - Dziś szpital dziecięcy ma 300 łóżek. Na uroczystości 50-lecia, która odbyła się 2 lata za późno, uhonorowano kilku lekarzy, a także ślusarza, który przeżył otwarcie w 1905 roku.

                                                                Na zdjęciu dr. Ziegler.

Ein Krankenhaus, das ganz in meiner Nähe liegt. Ich blieb dort über 3 Monate (3.01-6.04. 1966). Die Ärzte haben mir das Leben gerettet, ich bin ihnen ewig dankbar. Jedes Material über dieses Krankenhaus ist für mich sehr wichtig!

Heimatbote 1959:

Die bekannte Lodzer Kinderklinik, in der früher unser nach Amerika ausgewanderter Dr. Ziegler Oberarzt war, beging jetzt ihre 5O-jahres-Feier. Sie heißt heute Korczak·Kinderkrankenhaus und die Straße ul. Armii Czerwonej 15. Immerhin kündet noch die erhalten gebliebene Inschrift: "Szpital Anny Maryi dla dzieci, zbudowali w 1903-1904 roku J. E. Rzeczywisty Radca Stanu Edward Herbst i Malżonka Jego Matylda z domu Scheibler" davon, daß einst die Deutschen Mathilde Zerbst geb. von Scheibler und ihr Gatte Gründer dieses damals mit 60 Betten größten Kinderspitals im Lande waren. - Heute zählt das Kinderkrankenhaus 300 Betten. Auf der 50 jährigen Jubelfeier, die 2 Jahre zu spät kam, wurden einige Ärzte ausgezeichnet und auch ein Schlosser, der noch die Eröffnung im Jahre 1905 miterlebt hat

piątek, 6 stycznia 2023

Łódź - ul. Tkacka 36 - Ośrodek dla chorych - Historia powstania - Heimatbote -10/1958

 

Specjalny Ośrodek Szkolno - Wychowawczy Nr 3 im. Henryka Jordana „Jordanówka” w Łodzi, ul. Tkacka 34/36 jest placówką publiczną kształcącą dzieci i młodzież upośledzoną umysłowo w stopniu umiarkowanym, znacznym i głębokim. - taką informację możemy obecnie znaleźć szukając informacji o Tkackiej 36. Materiał poniżej jest bardzo trudny, nie mam wpływu na jego teść. Został zamieszczony w Heimatbote w październiku 1958 roku.....

Inauguracja 50 lat temu

    W tym miesiącu mija 50 lat od inauguracji "Domu Miłosierdzia" w Łodzi, placówki opiekuńczej Misji Wewnętrznej naszego Domowego Kościoła. Dokładna data to 21 października. Przez 37 lat, od 1908 do 1945 roku, dom, wraz z zakładem diakonis, szpitalem i przytułkiem dla psychicznie chorych i epileptyków, pełnił służbę charytatywną dla wielu tysięcy osób. Można by tu wyszkolić dużą liczbę chętnych i nadających się do służby miłości dziewic dla właściwej opieki nad chorymi i opuszczonymi, potrzebującymi i strapionymi. Dom Miłosierdzia ze swoimi filiami i placówkami był o tyle znaczący, że był jedyną instytucją Misji Wewnętrznej w naszym Kościele Ewangelicko-Augsburskim. Kościół. Dlatego też dozwolony jest tutaj przegląd jego historii.

    Prekursorem Domu Miłosierdzia była niewielka salka kościelna w Wiskitkach koło Żyrardowa, gdzie zakwaterowano kilku psychicznie chorych i epileptyków, którymi opiekowały się dwie siostry. Była to jedyna placówka naszego Kościoła w całej Polsce Środkowej i już w 1893 roku poważnie rozważano pomysł wybudowania większego domu, w którym jednocześnie znalazłby się dom macierzysty diakonis jako ośrodek szkoleniowy dla sióstr oraz szpital. Ale gdzie? Wiskitki były zbyt odległe...

    Na posiedzeniu synodu w Warszawie w 1901 r. łódzkie zgromadzenie Trinitatis zaproponowało przeniesienie Domu Miłosierdzia do Łodzi. Był to pomysł słuszny, gdyż w Łodzi i okolicach mieszkała mniej więcej połowa protestantów i tu można było mieć nadzieję na znalezienie chętnych dziewcząt, które chciałyby podjąć się zawodu diakonisy, a także mieć nadzieję na zebranie niezbędnych pieniędzy na miłość, bez których taka instytucja nie mogłaby istnieć. W związku z tym zdecydowano się na Łódź i w 1903 roku statut stowarzyszenia, które powstało dla Domu Miłosierdzia, został potwierdzony przez ówczesne władze rosyjskie, a pierwszym rektorem został wybrany pastor E. Holtz -AIexandrow. Sprawa rozwijała się dalej, gdyż magnat przemysłowy Karl Eisert przekazał stowarzyszeniu okazałą nieruchomość przy ulicy Tkackiej 36 (patrz zdjęcie na stronie 1). Pracę w tym domu rozpoczęto we wrześniu 1903 roku z 16 przybranymi dziećmi i 3 siostrami.

    Potem nastąpiła budowa domu macierzystego diakonis ze szpitalem. Rozpoczęta w 1905 roku, inauguracja mogła nastąpić dopiero 21 października 1908 roku z powodu niepokojów po wojnie rosyjsko-japońskiej. Data ta wyznacza początek uporządkowanej, zorganizowanej działalności charytatywnej H.d.B. Dla podkreślenia znaczenia nowej instytucji, na ten sam dzień zwołano do Łodzi synod pastorów. "Misja wewnętrzna jest bowiem świętą misją całego Kościoła, każdego jego członka z osobna, ale przede wszystkim duchownych Kościoła". Przemówienie konsekracyjne wygłosił bp Bursche. 

    Pracę rozpoczęło siedem sióstr pod kierownictwem Elzy B u n z, matrony z Drezna. W 1914 r. było już 20 sióstr, a w 1933 r. ponad SO. Pierwsza wojna światowa przyniosła jednak trudny czas próby. Ponieważ składek ze wspólnot prawie zupełnie zabrakło, trzeba było zwrócić się do magistratu z prośbą o coroczną dotację. Magistrat do 1919 roku przyznawał 36000 złotych rocznie. Dom Miłosierdzia przyjął też w tym czasie 444 rannych rosyjskich i 210 niemieckich. Ciężkim ciosem była śmierć rektora Holtza 28 grudnia 1917 roku, którego zastąpił pastor Patzer.

    Liczba pacjentów w przytułku dla słabowidzących i epileptyków wzrosła do 46, mimo trudnych czasów i faktu, że wielu krewnych nieszczęsnych pacjentów nie płaciło składek. Pomagały łódzkie Ewangelickie Stowarzyszenia Kobiet. 

    W okresie powojennym łóżka w szpitalu przestały wystarczać. Przebudowa mieszkania rektora na oddział szpitalny przyniosła 20 dodatkowych łóżek, ale rozbudowa była nieunikniona. Tak więc kamień węgielny został położony w 1927 roku. A w 1930 roku zainaugurowano nowy budynek, w którym prawie podwojono liczbę łóżek. Na ten nowy budynek dobrowolnie przekazano około 300 tysięcy złotych! Dzięki nowemu budynkowi i różnym innowacjom - takim jak oddział położniczy - szpital stał się jednym z najnowocześniejszych w kraju! Pod kierownictwem głównego lekarza Dr Adolf Tochtermann, stał się znany daleko i szeroko jako wzorcowy szpital. 

    Tymczasem rektor Patzer zmarł 7 maja 1929 roku. Po przejściu na emeryturę pastor Bruno Löffler został mianowany rektorem H.d.B. i uroczyście zainaugurował swój nowy urząd 17 listopada 1929 r. w kościele trynitarzy w Łodzi. Był trzecim i ostatnim rektorem tych instytucji.

    Za jego czasów szpital przyjmował około 2000 pacjentów rocznie. Leczyli ich znakomici lekarze, a większość pielęgniarek - przed zawaleniem było ich około 90 - również pełniła tu dyżury. Inne pielęgniarki służyły w przytułku dla idiotów i epileptyków w Thir i epileptyków przy Tkackiej 36, która została powiększona przez dobudowanie bocznego budynku i przed wojną liczyła średnio 48 pacjentów. Inne siostry działały w kraju w opiece nad chorymi i społecznością, a także w domach starców i sierocińcach. Na przykład jedna siostra kierowała Domem Miłosierdzia w Lesławiu, jedna domem starców w Rudzie Pabianickiej, a jedna tamtejszym klasztorem Maria Martha. Jeden prowadził dom dziecka w Zgierzu. W ten sposób siostry z instytutu diakonis H.d.B. pod kierunkiem swej matrony Bunz, a później pani Emmy G u I d e służyły wszędzie dobroczynnie. Słusznie zapewniono, że pozwolono im również odpocząć. W Julianowie-Moszczenicy miały działkę w terenie zalesionym z domkiem letniskowym, który służył siostrom jako dom wypoczynkowy i pozostał w najlepszej pamięci naszych diakonis.

    Inwazja niemiecka w 1939 roku przyniosła wiele zmian. Poprzedni lekarz naczelny szpitala, dr Tochtermann, odszedł. Dr Tochtermann, podobnie jak dr Dengel, trafił do Generalnej Guberni jako Polak. Kierownictwo objął nadbałtycki Niemiec dr Stamm. Około 1943 roku trzeba było całkowicie zaprzestać opieki nad pacjentami cywilnymi, ponieważ budynek ze 150 łóżkami szpitalnymi został przekształcony w szpital wojskowy. Niezliczona ilość rannych została otoczona oddaną opieką pielęgniarek.

    Azyl dla psychicznie chorych, obłąkanych, niemych, zdeformowanych fizycznie i uzależnionych miał swój najtrudniejszy dzień już w 1940 roku: kiedy to na rozkaz nazistów wszystkich tych nieszczęśników wywieziono i gdzieś zlikwidowano. III Rzesza nie chciała już karmić tych wadliwych ludzi. Czyli na przykład taki: siedzi wpatrzony, ale jak tylko podejdziesz za blisko, to dziko rzęzi. Krewni nie wiedzą, co z nim zrobić. Życie z nim jest straszne. Albo przypadek uzależnionych (epileptyków): dostają drgawek z pianą w ustach, często do 15 razy dziennie, po czym wpadają w stan sztywny lub głęboki sen. Albo taki: jest obiektem obrzydzenia dla otoczenia; z trudem zjada oferowane mu jedzenie, ale szuka brudu i śmieci i pożera najokropniejsze rzeczy. - I wszyscy oni są jeszcze ludźmi - tylko nieuleczalnie chorymi. Do dziś można je znaleźć w Bethel i innych azylach ... - .

    Potop z 1945 roku wyznaczył granicę. Opanowała także Dom Miłosierdzia; rektor, matrona i siostry musiały uciekać i pilnować, by nie pochłonęły ich fale. Zatrzymały się najpierw w domu macierzystym diakonis w Grünbergu, ale czerwona fala pędziła dalej. Nie było pobytu na Śląsku Grünberga. Kolejnymi przystankami były Halberstadt i Altenbrak w górach Harz. Aż, dzięki Bożej opatrzności, przyszło wezwanie z macierzystego domu diakonis "Paulinenstiftung" w Wiesbaden, za którym radośnie poszedł rektor, matrona i siostry. Tu znaleźli nowe bogate miejsce pracy, nowe pole działania.

    W międzyczasie rektor Bruno Löffler odszedł do wieczności 27 sierpnia 1957 roku. On, który tak niestrudzenie dbał o instytucje, zmagał się z problemami. Ale pozostaje niezapomniany, tak jak niezapomniany pozostaje łódzki Dom Miłosierdzia z tym wszystkim, co robił w opiece nad chorymi, w praktycznym miłosierdziu zarówno wobec Niemców, jak i Polaków i Żydów. Z honorem upamiętniono również patronów i sponsorów instytucji.



Die Henry-Jordan-Sonderschule und das Bildungszentrum Nr. 3 "Jordanówka" in Łódź, Tkacka-Straße 34/36, ist eine öffentliche Einrichtung, in der Kinder und Jugendliche mit mittleren, schweren und tiefgreifenden geistigen Behinderungen unterrichtet werden. - Dies sind die Informationen, die wir derzeit bei der Suche nach Informationen über Tkacka 36 finden können. Das unten stehende Material ist sehr schwierig, ich habe keinen Einfluss auf den Inhalt. Sie wurde im Oktober 1958 in den Heimatboten aufgenommen.....

Einweihung vor 50 Jahren

    In diesem Monat sind es 50 Jahre her, daß das "Haus der Barmherzigkeit" in Lodz, die Pflegestätte der Inneren Mission unserer Heimatkirche, eingeweiht wurde. Das genaue Datum ist der 21, Oktober. 37 Jahre lang, von 1908-1945, hat das Haus mit seiner Diakonissenanstalt, mit seinem Krankenhaus und seiner Anstalt für Blöde und Epileptiker den Dienst der Nächstenliebe an vielen Tausenden getan. Eine große Zahl williger und zum Dienst der Liebe geeigneter Jungfrauen konnte zur rechten Pflege und, Betreuung von Kranken und Verlas- sen~n, Notleidenden und Angefochtenen hier ausgebildet werden. Das Haus der Barmherzigkeit mit seinen Nebenstellen und Außenstationen hatte schon dadurch seine Bedeutung, weil es die einzige Anstalt der Inneren Mission in unserer ev. augsburg. Kirche war. Deshalb sei hier ein Rückblick auf seine Geschichte gestattet.

    Vorläufer des Hauses der Barmherzigkeit war ein Kleiner Kirchenraum in Wiskitki bei Zyrardow, wo einige Idioten und Epileptiker untergebracht waren, die von 2 Schwestern betreut wurden. Das war im ganzen mittelpolnischen Raum die einziqe Anstalt unserer Kirche, und schon 1893 trug man sich ernsthaft mit dem Gedanken, doch ein größeres Haus, das gleichzeitig ein Diakonissenmutterhaus als Ausbildungsstätte für die Schwestern und ein Krankenhaus umfassen sollte, zu bauen. Aber wo? Wiskitki war viel zu abgelegen ...

    Da stellte die Lodzer Trinitatisgemeinde auf der 1901 in Warschau tagenden Synode den Antrag, das Haus der Barmherzigkeit nach Lodz zu verlegen. Ein ganz richtiger Gedanke, denn immerhin wohnte etwa die Hälfte der Evangelischen in und um Lodz und hier konnte man am ehesten hoffen, die willigen Mädchen zu finden. die den Beruf einer Diakonisse ergreifen wollten, auch hoffen, die nötigen Liebesgelder zu sammeln, ohne die eine solche Anstalt nicht bestehen kann. Demgemäß fiel die Entscheidung für Lodz aus. und 1903 wurde das Statut des Vereins, der sich für das Haus der Barmherzigkeit qebildet hatte. von den damals russischen Behörden bestätigt, Pastor E. Holtz -AIexandrow, wurde zum ersten Rektor ausersehen Die Sache schritt vorwärts, da der Groß- industrielle Karl Eisert dem Verein ein stattliches, an der Tkackastraße 36 gelegenes Anwesen schenkte (siehe Bild auf Seite 1). In diesem Haus wurde mit 16 Pfleglingen und 3 Schwestern im September 1903 die Arbeit begonnen.

    Der Bau des Diakonissenmutterhauses mit einem Krankenhaus folgte. 1905 begonnen, konnte doch die Einweihung wegen der Unruhen nach dem russisch-japanischen Krieg erst am 21. Oktober 1908 vorgenommen werden. Dieses Datum ist der Anfang der geordneten organisierten Liebestätigkeit des H.d.B. Um die Bedeutung der neuen Anstalt zu unterstreichen, war für denselben Tag die Pastorensynode nach Lodz einberufen worden. "Denn die Innere Mission ist ein heiliger Auftrag der ganzen Kirche, jedes einzelnen Gliedes derselben, aber doch in erster Linie der Geistlichen der Kirche". Die Weiherede hielt Bischof Bursche. 

    Mit sieben Schwestern unter der Leitung der aus Dresden stammenden Oberin Else B u n z  fing, die Arbeit an. 1914 waren es bereits 20 Schwestern und 1933 über SO. Doch brachte zunächst der I. Weltkrieg eine schwere Prüfungszeit. Da nunmehr die Beiträge aus den Gemeinden fast qänzlich ausblieben, mußte an den Magistrat mit der Bitte um Zahlung einer jährlichen Unterstüzung herangetreten werden. Der Magistrat bewilligte bis 1919 jährlich 36000 Zloty. Das Haus der Barmherzigkeit nahm damals auch 444 russische und 210 deutsche Verwundete auf. Ein schwerer Schlag war dann der Tod von Rektor Holtz am 28. 12. 1917. Sein Nachfolger wurde Pastor Patzer.

    Die Zahl der Pfleqlinge in der Anstalt für Schwachsinnige und Epileptiker erhöhte sich auf 46. obwohl die Zeiten so schwer waren und viele Angehörige der bedauernswerten Unglücklichen die Zahlung des Beitragssatzes schuldig blieben. Die Lodzer Evangelischen Frauenvereine halfen. 

    In der Nachkriegszeit reichten im Krankenhause die Betten längst nicht mehr aus. Die Umwandlung der Rektorwohnung in eine Krankenstation brachte wohl, 20 Bettplätze mehr, aber ein Erweiterungsbau war unumgänglich. So wurde denn 1927 der Grundstein dazu gelegt. Und 1930 konnte die Einweihung des Neubaues vorgenommen werden, der die Zahl der' Betten fast verdoppelte. An 300 000- Zloty sind an freiwillgen Spenden für diesen Neubau gegeben worden! Das Krankenhaus ist mit dem Neubau und verschiedenen Neuerungen - wie Entbindungsanstalt – zu einem der modernsten Krankenhäuser des Landes aufgerückt! Unter der Leitung seines Chefarztes Dr. Adolf Tochtermann wurde es weit und breit als vorbildliche Krankenheilstätte bekannt. 

    Inzwischen hatte Rektor Patzer am 7. Mai 1929 das Zeitliche gesegnet. Nach seinem Abscheiden wurde Pastor Bruno Löffler zum Rektor des H.d.B. berufen und am 17, 11.1929 in der Lodzer Trinitatiskirche feierlich in sein neues Almt eingeführt. Er war der dritte und letzte Rektor der Anstalten .

    In seiner Zeit nahm das Anstalts-Krankenhaus iährl'ich etwa 2000 Patienten auf. Sie wurden von ausgezeichneten Ärzten behandelt, und auch der größte Teil der Schwestern – es waren vor dem Zusammenbruch etwa 90 - tat hier seinen Dienst. Andere Schwestern dienten in der Anstalt für Blöde und Epileptiker in der Tkacka 36, die durch ein Seitengebäude vergrößert worden war und in der sich vor dem Kriege durchschnittlich 48 Pfleglinge befanden. Wieder andere Schwestern übten draußen im Land den Dienst in der Kranken- und Gemeindepflege wie gleicherweise in Altersheimen und Waisenhäusern aus. Zum Beispiel hatte eine Schwester die leitung des Hauses der Barmherzigkeit in Leslau/Weichsel, eine die des Altenheims in Ruda Pabianicka, eine die des Maria-Martha· Stiftes daselbst. Eine führte das Waisenhaus in Zgierz. So haben die Schwestern der Diakonissenanstalt des H.d.B. unter ihrer Oberin Bunz und nachher Frau Emma G u I d e überall segensreich gedent. Mit Recht wurde dafür gesorgt, daß si'e sich auch erholen durften. In Julianow-Moszczenica hatten sie in waldiger Gegend ein Grundstück mit einem Sommerhäuschen, das als Schwesternerholungsheim diente und unseren Diakonissen in schönster Erinnerung geblieben ist.

    Der deutsche Einmarsch 1939 brachte mancherlei Veränderungen. Der bisherige Chefarzt des Krankenhauses. Dr. Tochtermann, ging wie Dr. Dengel als Pole ins Generalgouvernement. Die Leitung übernahm der Deutschbalte Dr. Stamm. Etwa 1943 mußte die Pflege an den Zivilkranken gänzlich eingestellt werden, da das Gebäude mit seinen 150 Krankenbetten in ein Lazarett umgewandelt wurde. Ungezählten Verwundeten wurde die hingebende Pflege der Schwestern zuteil.

    Die Anstalt für Blöde, Verrückte, Stumme, körperlich Verunstaltete, Fallsüchtige hatte bereits 1940 ihren schwersten Tag: als auf Anordnung der Nazis all diese Unglücklichen abtransportiert und irgendwo liquidiert wurden. Man wollte im Dritten Reich diese Fehlerhaften nicht mehr ernähren. Also zum Beispiel solch einen: starren Blickes sitzt er da, aber sobald man ihm zu nahe kommt, schlägt er wild um sich. Die Angehörigen wissen nicht, was sie mit ihm anfangen sollen. Das Zusammenleben mit ihm ist schrecklich. Oder die Fallsüchtigen (Epileptiker): sie bekommen Krämpfe mit Schaum vor dem Mund, oft bis 15mal täglich, wonach sie in einen starren Zustand oder tiefen Schlaf verfallen. Oder solch einen: er ist ein Gegenstand des Ekels für seine Umgebung; die dargebotene Speise ißt er kaum, aber Schmutz und Unrat sucht er sich auf und verschlingt die entsetzlichsten Dinge. - Und noch sind auch das alles Menschen - nur unheilbar kranke Menschen. Man findet sie auch heute in Bethel und anderen Anstalten ... - .

    Die Sintflut von 1945 zog den Schlußstrich. Sie erfaßte auch das Haus der Barmherzigkeit; Rektor, Oberin und Schwestern mußten fliehen und zusehen, daß sie von den Wogen nicht verschlungen wurden, Sie machten zunächst im Diakonissen-Mutterhaus in Grünberg halt, aber die rote Flut stürzte vorwärts. In Grünberg Schlesien war des Bleibens nicht. Die nächsten Stationen waren Halberstadt und Altenbrak im Harz . Bis durch Gottes Fügunq der Ruf des Wiesbadener Diakonissen Mutterhauses „Paulinenstiftung" kam, dem Rektor, Oberin und Schwestern freudig folgten. Hier fanden sie eine neue reiche Arbeitsstätte, ein neues Schaffensfeld.

    Inzwischen ist Rektor Bruno Löffler am 27 August 1957 in die Ewigkeit eingegangen. Er, der so unermüdlich für die Anstalten gesorgt hat hat ausgekämpft. Er bleibt aber unvergessen, genauso wie das Lodzer Haus der Barmherzigkeit mit all dem, was es an Krankenpflege, an praktischer Nächstenliebe an Deutschen wie gleicherweise an Polen und Juden getan hat. Auch der Gönner und Förderer der Anstalten sei in Ehren gedacht.



środa, 31 sierpnia 2022

Ewangelicki Szpital Św. Jana w Łodzi - Szpital Pirogowa - Ewangelicy - cz.2

     Łódź, słusznie nazywana "polskim Menchesterem", to wielkie miasto pracy. Wystarczy zajrzeć do jednej z wielu fabryk, by nabrać przekonania o charakterze Łodzi i jej mieszkańców. W ciągu zaledwie stu lat Łódź rozwinęła się w czołowe miasto przemysłowe Polski. Swój szybki i imponujący rozwój Łódź zawdzięcza przede wszystkim ludności niemieckiej. Założycielami najbardziej znanych zakładów przemysłowych byli Niemcy. Przedsiębiorczość, która potrafiła wykorzystać każdą sytuację do swoich celów, roztropność, pracowitość, nieustająca kreatywność, wielka gospodarność, wytrwałość w dążeniu do celu - to cechy charakteru, które pozwoliły łódzkim Niemcom stworzyć ogromny przemysł i liczne przedsiębiorstwa handlowe.

     Pionierzy łódzkiego przemysłu i handlu byli ludźmi, którzy nie tylko dbali o własne dobro, ale także mieli w sobie wiele miłości do dobra ogólnego. Kościół i działalność charytatywna to dziedziny, w których łódzka rodzina ubiegłego wieku zawsze wykazywała żywe zainteresowanie. Duże kościoły protestanckie w Łodzi, ich domy parafialne i klubowe, szereg instytucji charytatywnych jak szpitale, sierocińce itp. zawdzięczają swoje istnienie ofiarności i hojności przedwojennej dynastii niemieckiej w Łodzi. Wojna światowa przyniosła ogólne zubożenie ludności Łodzi. Szczególnie mocno ucierpiał łódzki przemysł. Niemniej jednak duch ojców, który przejawiał się w tak ważnych projektach, nie zginął w obecnym pokoleniu. Wśród obecnych protestanckich Niemców działają też siły, które wiedzą, jak osiągnąć wielkie rzeczy w interesie ogółu. Niniejszy artykuł dotyczy instytucji, która powstała w ostatnich czasach i stanowi punkt zwrotny w historii powojennego pokolenia Niemców w Łodzi.

Ważny moment w historii łódzkiej dobroczynności nastąpił latem 1926 roku, kiedy to kilku panów z łódzkiego towarzystwa spotkało się w celu omówienia założenia nowej organizacji charytatywnej. Postanowiono założyć stowarzyszenie i opracowano statut. Te ostatnie zostały potwierdzone przez władze 14.XII.1926 r. 1 marca 1927 r. odbyło się pierwsze zwyczajne zebranie nowo powstałego stowarzyszenia. Stowarzyszenie otrzymało nazwę "Evangelische Gesselschaft zu Lodz". Jej założycielami było szereg czołowych osobistości młodego pokolenia w Łodzi. Do pierwszej administracji Łódzkiego Towarzystwa Protestacyjnego wybrano następujących panów: Dr Kurt Schweikert jako przewodniczący, baron Achim v. Gaebler jako wiceprzewodniczący, przemysłowiec Alfred Eisenbraun jako sekretarz, dyrektor gimnazjum Felix von Jungerleben jako skarbnik, a także przemysłowcy: Maxim Fischer, Fred Grennwood, Fred Grennwood junior, Stefan Grennwood, dr Alfred Kindermann, Arno Kindermann, Franz Leonhardt, Julius Schreer, Robert Schweikert junior, Gottfried Steingert.

Te nazwy były gwarancją, że nowe stowarzyszenie będzie się rozwijać w sposób błyskotliwy, wartościowy dla miasta Łodzi i całego kraju. Statut Ev. Statut Protestanckiego Towarzystwa Filantropijnego daje nam wyobrażenie o intencjach jego założycieli: 

Par. 1. Celem towarzystwa jest pomoc bliźnim, dzieciom, sierotom, a także chorym, których choroba sprowadziła na ziemię.

Par.3. Protestanckie Towarzystwo Filantropijne ma za cel udzielanie pomocy materialnej, medycznej, w szczególności.

Par.4. Aby skutecznie osiągnąć ten cel, Protestanckie Towarzystwo Filantropijne zakłada odpowiednie domy, przychodnie i tym podobne. Zgodnie z tą deklaracją celu zawartą w statucie Protestanckiego Towarzystwa Filantropijnego, jego założyciele postawili sobie za zadanie oddanie swoich sił w służbę ludzkiej miłości (filantropii). Aby zrealizować wzniosłe cele Towarzystwa, założyciele od samego początku wykazywali się dużą filantropią i energią.

W protokole z pierwszego posiedzenia Protestanckiego Towarzystwa Filantropijnego szlachetne intencje założycieli znalazły następujący piękny wyraz: "Nowo wybrany prezes i pozostali członkowie prezydium dziękują za zaufanie, jakim ich obdarzyliście i jednocześnie wyrażają nadzieję, że towarzystwo zdoła przeprowadzić wiele prac filantropijnych.  Inicjatywa pomocy bliźnim nie zanika, z czego należy się cieszyć, bo ludność naszego miasta nadal wiele oczekuje od humanitarnego współczucia i poczucia poświęcenia wybitnych współobywateli, mimo licznych instytucji pomocy społecznej. Przewodniczący zachęcił obecnych i wezwał do energicznej i ofiarnej pracy dla dobra wspólnego.

    Po tym jak założyciele Protestanckiego Towarzystwa Filantropijnego rozważyli różne plany utworzenia publicznej organizacji opiekuńczej, doszli do wniosku, że należy wybudować protestancki szpital. Czynnikiem decydującym o podjęciu tej niezwykle ważnej decyzji, która zapadła 1 marca 1927 roku, był z jednej strony nadmierny brak łóżek szpitalnych w mieście Łodzi oraz w jego bliższej i dalszej okolicy, a z drugiej strony wielkie korzyści, jakich można było się spodziewać po takiej instytucji dla dobra ogółu.





Lodz, mit recht "das polnische Menchester" genannt, ist die große Stadt der Arbeit. Man braucht nur einen Blick zu tun in einen der vielen Fabriksfäle, um einen Eindruck zu bekommen von dem Charakter der St Lodz und seiner Einwohner. Im Laufe von nur hundert Jahren hat sich Lodz zu der führenden Industriestadt Polens entwickelt. Eine schnelle und imposante Entwicklung verdankt Lodz in erster Linie seiner deutschen Bevölkerung. Die Gründer der namhastesten Industriewerke waren Deutsche gewesen. Unternehmungsgeist, der jede Lage für seine Zwecke auszunutzen verstand, kluge Umsicht, emfiger Fleitz, nie nachlassende Schaffensfreundigkeit, große Sparsamkeit, zähes Festhalten am eimal gefatzten Ziel, waren die Charaktereingenschasften, welche die lodzer Deutschen befähigten, eine gewaltige Industrie und zahlreiche Handelsunternehmenerstehen zu lassen.

Die Bahnbrecher der Lodzer Industrie und des Handels waren aber Menschen, die nicht nur auf das eigene Wohl bedacht waren, sondern die auch viel Sinn und Liebe für das allgemeine Wohl übrig hatten. Kirche und Wohltätigkeit waren diejenigen gebiete, für welche das Lodzer Geschlecht des vorigen Jahrhunderst immer ein lebhaftes Interesse bekundete. Die großen evangelischen Kirchen in Lodz, deren Pfarr-und Vereinshäuser, eine Auzahl gemeinnütziger Anstalten und Institutionen, wie Kranken-, Greifen-, Waisenhäser u.a., verdanken ihre Entstehung dem Opferfinn und der Gebefreudigkeit des Lodzer deutschen Vorkriegsgeschlechts.

Der Weltkrieg brachte eine allgemeine Verarmung der Lodzer Bevölkerung mit sich. besonders hart wurde die Lodzer Industrie betroffen. Nur mit größten Kraftauswand vermag sie das ererbte Gut aufrechtzeurhalten. trotzdem ist der Geist der Väter, der sich in solch bedeutsamen Werfen kund tat, auch in der gegenwärtigen Generation nicht ausgestorben. Es find auch unter den jetzigen evangelischen Deutschen Kräfte am Werk, die im Interesse der Allgemeinheit Großes zu leisten verstehen. Von einer Institution, die in jüngsten Zeit entstanden ist, und ein Nuhmesblatt in der Geschichte der Lodzer Deutschen Nachkriegsgeneration darstellt, möge diese Schrift handeln.

Eine bedeutsame Stunde schlug in der geschichte des Wohlfahrtswesens der Stadt Lodz, als im Sommer 1926 eine Anzahl herren der Lodzer Gesellschaft zusammentrat, um über die Gründung eines neuen Wohltätigkeitsvereins zu beraten. Die Gründung wurde beschlossen und Statuten ausgearbeitet. Die Bestätigung letzterer durch die Behörden erfolgte am 14.XII.1926. Um 1 März 1927 konnte die erste ordentliche Sitzung des neu gegründeten Vereins stattfinden. Der Verein erhielt den Ramen: "Evangelische Gesselschaft zu Lodz". Die Gründer derselben waren eine Reihe führender Persönlichkeiten der jüngeren Lodzer generation. In die erste verwaltung der Lodzer Ev. Phil. gesellsxchaft wurden folgende Herren gewählt: Dr. Kurt Schweikert als Vortsitzeneder, Baron Achim v. Gaebler als Vitze-Vortsitzeneder, Grossindustrieller Alfred Eisenbraun als Schriftführer, Gymnasialdirektor Felix von Jungerleben als Kassenwart, außerdem als Glieder der Verwaltung beziehungsweise deren Stellvertreter die Industriellen: Maxim. Fischer, Fred Grennwood, Fred Grennwood junior, Stefan Grennwood, Dr. Alfred Kindermann, Arno Kindermann, Franz Leonhardt, Julius Schreer, Robert Schweikert junior, Gottfried Steingert.

Diese Ramen bürgten dafür, daß neue Gesselschft einen glänzenden, für die Stadt Lodz und das ganze Land wertvollen Aufschwung nehmen sollte. Die Statuten der Ev. Phil. Gesellschaft geben uns einen Begriff von den Absichten ihrer Gründer: 

Par. 1. Zweck der Gesellschaft ist die Hilfeleistung an den namentlich durch Kranheit heruntergekommenen Nächsten, Kindern, Waisen, wie auch Kranken.

Par.3. Die  Evang. Philanthr. Gesellschaft hat zum Ziel die materielle, inspbesondere ärztliche Hilfeleistung.

Par.4. Zwecks wirksamer Erreichung dieses Zieles gründet die Evang. Philanthr. Gesellschaft entsprechende heime, Ambulatorien und a. m. Gemäß dieser Zweckangabe in den Statuten der Evang. Philanthr. Gesellschaft hatten sich die Gründer derselben zur Aufgabe gemacht, ihre Kräfte in den Dienst der Menschenliebe (Philanthropie) zu stellen. Zwecks Verwirklichung der erhabenen Ziele der Gesellschaft haben die Gründer von Anfang an ein hohes Maß von Menschenfreundlichkeit und tatkräftiger Energie an den Tag gelegt.

In dem Protokoll der ersten versammlung der Evang. Philanthr. Gesellschaft haben die hehren Absichten der Gründer folgenden schönen Ausdruck gefunden: "Der neugewählte Vorsitzende und die übrigen Mitglieder des Präsidiums danken für das ihnen entgegengebrachte Vertrauen und geben sich zugleich der Hoffnung hin, daß es der gesellschaft gelingen werde, viele philanthropische Werke zu vollbringen.  Die Initiative der Hilfeleistung an den Nächsten verlischt nicht, worüber man sich freuen muß, denn die Bevölkerung unserer Stadt erwartet trotz zahlreicher Einrichtungen sozialer Hilfeleistung noch viel vom humanitären Mitgefühl und Opfersinn hervorragender Mitbürger.

Der Vorsitzende ermutigt die Anwesenden und ruft sie auf zu energischer und opferfrendiger Arbeit zum Wohle der Allgemeinheit.

Nachdem die Gründer der Evang. Philanthr. Gesellschaft inbezug auf die Jnnangriffnahme eines Werkes der öffentlichen Wohlfahrt verschiedene Pläne in Erwägung gezogen hatten, blieben sie bei dem Gedanken an die Errichtung eines evangelischen Krankenhauses stehen. Maßgebend für diesen hochwichtigen Beschluß, welcher am 1 März 1927 gefallen war, war einerseits der auf dem Gebiete der Stadt Lodz sowie deren näheren und weiteren Umgebung herrschende allzugroße Mangel an Krankenbetten als auch der große Nutzen, der von solch einer Institution für das allgemeine Wohl zu erwarten war.


Ewangelicki Szpital Św. Jana w Łodzi - Szpital Pirogowa - Ewangelicy - cz.1

    Wcześniej pisałem, że Muzeum w Gałkowie wzbogaciło się o kilka dokumentów z byłej szkoły w Zielonej Górze - Grünberg. Jednym z nich jest bardzo ciekawa 32-stronicowa broszura o szpitalu im.M.Pirogowa w Łodzi mieszczącego się przy ul. Wólczańskiej 191/195.

    Postanowiłem zająć się tłumaczeniem tego materiału, myślę, że wielu łodzian wzbogaci swoją wiedzę o tym zasłużonym szpitalu.

              

                                                                              



                                                   Ewangelicki szpital Św. Jana w Łodzi

                                                                       Ze strony

                                                             Pastor instytucjonalny

                                                               w szpitalu Św. Jana.

                                                                    Przedmowa

W czerwcu tego roku minęły cztery lata od uroczystego otwarcia szpitala St. Johannes.

    W tym krótkim czasie Szpital św. Jana zyskał opinię jednego z najważniejszych szpitali w mieście Łodzi, dzięki nowoczesnemu zapleczu, doskonałej dyscyplinie personelu i uznanej dobrej opiece nad chorymi.

    Jednak społeczeństwo nie jest jeszcze tak dobrze poinformowane o Szpitalu św. Jana, jak na to naprawdę zasługuje.

    Dlatego oddając niniejszą broszurę do druku, mam nadzieję, że w skrócie przedstawię najszerszym warstwom naszego społeczeństwa dobrze zarysowany obraz szpitala St. Johannis.

    Oby w ten sposób rosło zainteresowanie szpitalem St. Johannis, a ten ostatni niech zyska jeszcze wielu przyjaciół i patronów w mieście i na wsi.


                                                                                                                 Autor.

Wrzesień 1934 r

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                         Das Evangelische St. Johannis Krankenhaus in Lodz


                                                                              Von

                                                                     P.Heinrich Otto

                                                                       Anstaltspastor

                                                           am St. Johannis-Krankehaus.


                                                                          Vorwort


    Im Juni dieses Jahres waren vier Jahre zeit der feierlichen Eröffnung des St. Johannes-Krankenhauses verflossen

    In dieser kurzen Zeit hat das St. Johannes-Krankenhauses dank seinen modernen Einrichtungen, der hervorragenden Züchtigkeit seiner Herzte, der anerkannt guten Pflege der Kranken den Ruf eines der bedeutendsten Krankenhäuser der Stadt Lodz erlangt.

    Die Oeffentlichkeit ist jedoch noch nicht in dem Maße über das St. Johannis-Krankenhaus orientiert, wie es dasselbe tatsächlich verdient.

   Wenn ich daher diese Broschüre dem Druck übergabe, so hoffe ich, dadurch weitesten Schichten unserer Bevölkerung ein abgerundetes Bild über das St. Johannis-Krankenhaus in aller Kürze zu bieten.

   Möge auf diese Weise das Intersse am St. Johannis-Krankenhause wachsen, und möge letzteres noch viele Freunde und Gönner in Stadt und Land gewinnen.

                                                                                           der Berfasser.

  Im September 1934.  

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                      

                                                The St. John's Protestant Hospital in Lodz

                                                                           From

                                                                     P.Heinrich Otto

                                                                  Institutional pastor

                                                           at the St. Johannis Hospital.


                                                                                                 Foreword

       In June of this year, four years had passed since the ceremonial opening of the St. Johannes Hospital.

       In this short time, St. John's Hospital has gained the reputation of being one of the most important hospitals in the city of Lodz, thanks to its modern facilities, the excellent discipline of its staff and the acknowledged good care of the sick.

      However, the public is not yet as well informed about St. John's Hospital as it really deserves to be.

      Therefore, in submitting this brochure to print, I hope to provide the broadest strata of our population with a well-rounded picture of St. Johannis Hospital in brief.

      May interest in St. Johannis Hospital grow in this way, and may the latter win many more friends and patrons in town and country.


                                                                                           The author.

September 1934.







niedziela, 24 lipca 2022

Przepustka - Litzmannstadt - Łódź - Położna Genowefa Kądziela - Okupacja - 1942

    Bardzo ciekawy dokument z okresu okupacji na terenie okupowanej Łodzi dotyczy przepustki bez ograniczej godzinnych dla położnej Gebowefy Kądzieli. Oczywiście dziękuję ponownie Krzysiowi Gładkiemu za możliwośc prezentacji na blogu tak ważnych dokumentów.

 Troszeczkę historii, gdzie znajdowała się Klinika "UNITAS"? - tam właśnie pracowała Genowefa Kądziela.

Historia tego szpitala jest ściśle związana z siostrami ze Zgromadzenia św. Rodziny. Przyjechały do Łodzi w latach trzydziestych XX wieku. Tu założyły swój pierwszy dom zakonny na ziemiach polskich. Do Łodzi siostry zaprosił biskup Wincenty Tymieniecki. Miał z nimi kontakt za pośrednictwem Ojców Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Dzięki Ojcom Oblatom wiele polskich dziewcząt wstępowało do Zgromadzenia Świętej Rodziny. By odbyć tzw. formację musiały wyjeżdżać za granicę, głównie do Francji. Siostry ze Zgromadzenia Świętej Rodziny przyjechały do Łodzi w maju 1934 roku. Zgromadzenie kupiło dom znajdujący się na rogu ul. Sienkiewicza i Pustej (dzisiejsza ul. Wigury). Został on wybudowany w 1913 roku i miała w nim być szkoła dla pielęgniarek i położnych. Ostatecznie sześciu łódzkich lekarzy założyło tu prywatną lecznicę chirurgiczno - położniczą dla zamożnych kobiet. Nazywała się „Klinika Unitas”. Ale z czasem klinika wpadła w kłopoty finansowe i jej budynek od kilku lat stał pusty. Miał cztery piętra z facjatą na piątym piętrze, był podpiwniczony, z pięknym dużym ogrodem. Siostry zaczęły w tym budynku organizować szpital pod wezwaniem Świętej Rodziny. Administrowały nim, były pielęgniarkami, ich pomocnicami. Lekarzami były zaś osoby świeckie.

Szpital Świętej Rodziny był jedną z najlepszych lecznic w przedwojennej Łodzi. Było w nim około 100 łóżek. 

Źródło: www.niedziela.pl 

Historia szpitala im. L. Pasteura w Łodzi


Komisarz Policji                                                                                              Łódź 24 czerwca 1942

Przepustka na godziny ograniczone                                                   Ważna do odwołania.

Położna Genowefa Kadziela ur. 9 maja 1895 w Żyradowie zamieszkałą w Łodzi ul. Rokicińska 1 zatrudniona: zawód wykonywany na własny rachunek - jest uprawniona do korzystania z ulic dzielnicy miasta Łodzi w ramach wykonywania działalności zawodowej po godzinach zamknięcia od --- godziny - bez ograniczeń do .....

Karta ta jest ważna tylko w połączeniu ze świadectwem pracy wydanym przez urząd pracy na ww. stanowisku. Pracodawca jest zobowiązany do przekazania tej karty do właściwego biura komendy głównej policji po zakończeniu stosunku pracy. Obowiązek ten ciąży na pracodawcy również w przypadku, gdy nie ma już powodu do korzystania z karty ograniczonych godzin.
Ponadto, przepustki na godzinę policyjną, które nie są stale wymagane, mają być wydawane pracownikowi tylko w razie potrzeby, a w pozostałych przypadkach przechowywane przez pracodawcę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ein sehr interessantes Dokument aus der Besatzungszeit im besetzten Lodz betrifft einen unbegrenzten Stundenausweis für die Hebamme Gebowefa Kądziela. Natürlich danke ich Krzys Gładki noch einmal für die Möglichkeit, solche wichtigen Dokumente in diesem Blog zu präsentieren.


Polizeipräsident                                                                                  Litzmannstadt 24 Juni 1942

                           Sperrstundenausweis                          Gültilg bis auf Wiederruft.

Die Hebamme Genowefa Kadziela geb. Am 9 Mai 1895 zu Königsbacher Straße 1 beschäftig bei selbständig ist berechtigt die Straßen des Stadtkreises Litzmannstadt in Ausübung der Berufstätigkeit nach Eintritt der Sperrstunden von --- Uhr ab - unbeschränkt bis .... Uhr zu betreten.



Diese Ausweis ist nur gültig in Verbindunf mit der von dem Arbeitsamt für die obengenannte Arbeiststelle ausgestellten Arbeistskatre der Arbeitsgeber ist verpflichtet, diesen Ausweis nach Beendigung des Arbeitsverhältnisses an die zuständige Dienstelle des Polizeipräsidiums zürickzugeben. Diese Verpflichtung besteht für den Arbeitgeber auch für den Fall, daß für die Benutzung des Sperrstundenausweises kein Grund mehr gegeben ist.

Außerdem sind Sperrstundenausweise, die nicht dauerand benötigt werden, dem Arbeinehmer nur im Bedarfsfall zu überlassen und in der übrigen Zeit von dem Arbeitsgeber zu verwahren.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A very interesting document from the occupation period in occupied Lodz concerns an unlimited hours pass for midwife Gebowefa Kądziela. Of course, I would like to thank again Krzys Gładki for the opportunity to present such important documents on the blog.




Police Commissioner Łódź 24 June 1942


Pass for restricted hours                                                             Valid until further notice.


Midwife Genowefa Kadziela born 9 May 1895 in Żyradów, residing at 1 Rokicińska Street, Łódź employed: self-employed profession - is entitled to use the streets of the city district of Łódź in the course of her professional activity after closing hours from --- hours - unlimited to ......

This card is only valid in conjunction with the certificate of employment issued by the employment office for the above position. The employer is obliged to hand over this card to the competent office of the police headquarters upon termination of the employment relationship. This obligation is also incumbent on the employer if there is no longer a reason to use the restricted hours card. Furthermore, curfew passes that are not permanently required are to be issued to the employee only when necessary and otherwise kept by the employer.




poniedziałek, 13 grudnia 2021

Łódź - Cmentarz żydowski - Pomyłka - Pogrzeb - Judaika - Express Wieczorny Ilustrowany - 1925

 

Express Wieczorny Ilustrowany. 1925-06-19 R. 3 no 141

CHŁOPIEC CHRZEŚCIJAŃSKI PRZYSZEDŁ NA ŚWIAT OBRZEZANY.

                Niezwykła sensacja na łódzkim cmentarzu żydowskim.

      Wczoraj na łódzkim cmentarzu żydowskim w domu przedpogrzebowym zdarzył się sensacyjny wypadek:

Ze szpitala „Anny-Marji” przyniesiono zwłoki 7-miesięcznego chłopczyka, który umarł wczoraj w szpitalu. W trupiarni umyto chłopca i grabarze wykopali już dół w celu pochowania trupa. Dwaj grabarze wzięli martwe ciało by udać się z niem na cmentarz, w chwili jednak gdy skierowali się jut ku wyjściu nadbiegł portjer wraz z jakąś chrześcijanką która oświadczyła, że dziecko należy do niej i zostało zabrane ze szpitala przez omyłkę. Portjer szpitala "Anny-Marji" potwierdził zeznania kobiety i oświadczył że chłopiec, sprowadzony na cmentarz jest dzieckiem chrześcijańskiem, a trup dziecka żydowskiego nazwiskiem Herszberg leży jeszcze w trupiarni szpitala. Grabarze i czyściciele cmentarza wskazywali na to, że chłopiec jest obrzezany, mimo że chrześcijanka upierała się przy swym stwierdzeniu i w dalszym ciągu utrzymywała, że dziecko należy do niej.


Zwłoki dziecka przetransportowano natychmiast z powrotem do szpitala "Anny-Marji", gdzie lekarze potwierdzili zeznania kobiety, zaświadczając, że chrześcijański chłopiec przyszedł na świat obrzezany. Po dłuższej obserwacji medycznej niezwykły ten fakt został przez lekarzy potwierdzony. Charakterystycznym epizodem w tem niezwykłem zdarzeniu jest fakt, że w czasie mycia trupa w domu przed pogrzebowym obecny był przytem ojciec zmarłego dziecka żydowskiego p. Herszberg, który nie zauważył nawet, że płacze nad zwłokami obcego dziecka. Na cmentarzu żydowskim zdarzenie powyższe wywołało zrozumiałą sensację, przyczem lekarze ze szpitala Anny Marji stwierdzają, że podobny fakt zdarzył im się po raz pierwszy w życiu. -fas





piątek, 29 października 2021

Brzeziny - Szpital - Eufeminów - Operacja - 1942

    Interesujące zdjęcia z archiwum mojego znajomego kolegi Radka z Brójec. Jego rodzina wywodzi się z Eufeminowa. Jego prababcia Marianna Kozłowska urodzona w Mileszkach, po wyjściu za mąż za Antoniego Kozłowskiego, zamieszkała w Eufeminowie. W czasie okupacji niemieckiej rozchorowała się, konieczna była operacja na wyrostek robaczkowy (teraz mówi się o zabiegu). Zabrano ją do szpitala w Brzezinach. Na pamiątkę tego zdarzenia zachowały się dwa zdjęcia z zespołem który operował Mariannę. Podpis na jednym ze zdjęć: Brzeziny 16.12.1942.

Eufeminów – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie brzezińskim, w gminie Brzeziny. Powstała w roku 1830, założona przez Jana Sucheckiego herbu Poraj, nazwa wsi powstała od imienia jego żony Eufemii z Chwalibogów herbu Strzemię. Wieś została wydzielona z majątku Bedoń. Wikipedia



     Interessante Fotos aus dem Archiv meines Freundes Radek aus Brójec. Seine Familie stammte aus Eufeminów. Seine Urgroßmutter Marianna Kozłowska, geboren in Mileszki, ließ sich nach ihrer Heirat mit Antoni Kozłowski in Eufeminów nieder. Während der deutschen Besatzung erkrankte sie und musste am Blinddarm operiert werden (heute nennt man das Chirurgie). Sie wurde in das Krankenhaus in Brzeziny gebracht. Zum Gedenken an dieses Ereignis sind zwei Fotos mit dem Team, das Marianne operierte, erhalten geblieben. Die Bildunterschrift auf einem der Fotos: Brzeziny 16.12.1942.


Eufeminów - Dorf in Polen, in der Woiwodschaft Łódź, im Landkreis Brzeziny, in der Gemeinde Brzeziny. Es wurde 1830 von Jan Suchecki (Wappen Poraj) gegründet; der Name des Dorfes geht auf den Namen seiner Frau Eufemia (Wappen Strzemię) aus Chwalibogi zurück. Das Dorf wurde vom Gut Bedoń getrennt. Wikipedia



czwartek, 10 stycznia 2019

Łódź ul.Tramwajowa 13-15 - Szpital wenerologiczny Marii i Magdaleny - Matka M.Karłowska -1926 - cz.3

                                                   - Oryginalna pisownia -

... - i tak w kółko. A i to nie stanowiło ułatwienia, że łódzkie pacjentki to bywał ongi żywioł dość burzliwy, boć za pół-uświadamianiem polityczno-społecznem wieją nader często wiatry wywrotowe...
     SS. Pasterki opanowały wszystkie te przeciwności. Najpierw urządziły starannie kaplicę, modląc się gorąco o rychłą możność jej powiększenia. Niebawem też rzeczywiście owe ex-kierowniczki szpitala, zajmujące sąsiadujące z kaplicą pokoje - wysiedlono, i można było przystąpić do przerobienia lokalności. 
    Dalej: Magistrat odnowił wnętrze gmachu, przyczem przerobiono odpowiednio rozkład sal na każdem piętrze, w ten sposób, że każde otrzymało swoją jadalnię i swoją pracownię. Wtedy już łatwiejszem stało się czuwanie nad porządkiem, a także gromadzenie chorych pod okiem Sióstr, oraz uczenie ich robót ręcznych, introligatorstwa, szycia itp.
    Skasowano też z czasem ową rozmównicę w bramie domu, - i do regulaminu wprowadzono punkt, wzbraniający wogóle przyjmowania odwiedzin męskich.
    Co przecież było szczytem pomysłowości i pracowitości, to urządzenie ogrodu. Cały ów, wyżej nazwany, placyk - śmietnik nawieziono przeszło tysiącem fur ziemi i założono na nim wzorowo rozplanowany ogród z trawnikami, kwietnikiem, alejkami - wysadzanemi porzeczkowemi i agrestowanemi krzewami, z kwaterami warzywnemi, - przyczem dla pożytku i dla urody ogrodu wyzyskano położony blisko staw. Całość jest oparkaniona, porządna i ładna. - Dodajemy, że nawiezienie owego 1.000 fur ziemi odbyło się bez jakiegokolwiek kosztu, gdyż właścicielowi, usuwającego ziemię z placu budowlanego, dogadzała niezmiernie możność złożenia jej niedaleko.


ŁÓDŹ - Szpital Marji Magdaleny - Pacjentki w ogrodzie - ul.Tramwajowa 13-15. - zdjęcie z tej książki.
     O korzyściach z tego ogrodu płynących - i mówić zbędne. Pacjentki mają zdrowy ruch, objekt dla swych zainteresowań, rozrywkę, a estetyka otoczenia też jest walorem, bynajmniej nieobojętnym.
     Śp. X. Biskup Tymieniecki dwukrotnie w latach 1927-30 odwiedzał szpital, czego przedtem nigdy nie czynił. Z jego ramienia odbywały się (i odbywają nadal), - od czasu do czasu oficjalne wizytacje. Tak samo i Magistrat m.Łodzi bardzo serjo parokrotnie przeprowadzał szczegółową rewizję, co mu za każdym razem posłużyło do wyrażenia żywego zadowolenia z działalności SS Pasterek na terenie szpitala pod wezwaniem Św. Marji Magdaleny.
    Posunięciem tem Zgromadzenie SS Pasterek od Opatrzności Boskiej podkreśliło raz jeszcze wartość swą dla życia, - jednocześnie czynem obalając pospolity zarzut o ciasnocie pojęć i zacofaniu klasztorów.
    Spełniło zatem i pełni wciąż wyjątkowe posłannictwo.

                                             Wycinki artykułów w łódzkiej prasie.


                                                                       - Koniec -