Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hulanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hulanka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 stycznia 2022

Ludobójstwo - Obozy pracy - Wyroki śmierci - Żydzi - Andrzejów - Jędrzejów - Olechów - 1943

     Skazany na śmierć - przez Tajną Policję Państwową.... - krótka informacja, która kończyła życie niezliczonej ilości istnień ludzkich. Dwa pisma informujące o wyrokach śmierci na 6 żydach pracujących w Jędrzejowie,  w obozie śmierci. Obecnie okolice ulic Tomaszowskiej i Kotoniarskiej w Łodzi. Pisałem w poprzedniej części o grobach, których jest dużo. Prawdopodobnie ci nieszczęśnicy:

1. Tondowski Icek

2. Moszmann Jakob

3. Chwast Eliasz

4. Glogowski Ignacy

5. Laski Aron

6. Selig David

spoczywają bezimiennie na terenie nieistniejącego już obozu......


     Zum Tode verurteilt - von der Geheimen Staatspolizei.... - eine kurzfristige Ankündigung, die das Leben unzähliger Menschen beendete. Zwei Briefe, die über die Todesurteile gegen 6 Juden informieren, die im Vernichtungslager Jędrzejów arbeiten. Jetzt das Gebiet der Straßen Tomaszowska und Kotoniarska in Łódź. Im vorherigen Abschnitt habe ich über die Gräber geschrieben, von denen es viele gibt. Wahrscheinlich diese Unglücklichen:


1. Tondowski Icek

2. Moszmann Jakob

3. Chwast Eliasz

4. Glogowski Ignacy

5. Laski Aron

6. Selig David


Rest unbenannt im Bereich des nicht mehr existierenden Camps......


Übersetzt mit www.DeepL.com/Translator (kostenlose Version)



                         Źródło: Archiwum państwowe w Łodzi - skan  198


                            Źródło: Archiwum państwowe w Łodzi - skan 215

                       Anzeige an die Geheime Staatspolizei am 29.5.1943 erstattet. -
                       Raport złożony w Tajnej Policji Państwowej 29.5.1943 r.
Informacja o ucieczce 3 więźniów z obozu w Jędrzejowie:
1. Bar Lajb
2. Motyl Schlama
3. Pinczewski Jacob.
Jestem przekonany, że zostali złapani i także skazani na natychmaistową śmieć.



poniedziałek, 17 stycznia 2022

Ludobójstwo - Topor Mayer - Obozy pracy - Żydzi - Andrzejów - Jędrzejów - Olechów - 1940-44

     Jedna z niemożliwych do zliczenia tragedii polskich żydów podczas niemieckiej okupacji. Obóz pracy dla żydów w Jędrzejowie powstał w 1940 r. przy obecnej ulicy Tomaszowskiej, naprzeciw ulicy Kotoniarskiej (Łódź)Dokumenty które przedstawiam dotyczą Topor Meiera urodzony 15.3.1911 roku, który z łódzkiego getta został przywieziony na stację w Andrzejowie, następnie do Jędrzejowa w dniu 11 maja 1943 roku, razem z 356 współbraćmi. Jest on na liście pod numerem 322, tuż za nim na tej liście figuruje prawdopodobnie jego krewny Topor Abraham. W dniu 24 maja 1943 zostaje wysłane pismo do Administracji Getta w Łodzi, że Topor uległ śmiertelnemu wypadkowi z własnej winy….

   Stara śpiewka, miałem wgląd do wielu dokumentów, gdzie podawano zawsze fałszywe informacje o przyczynach śmierci. Być może został zabity przez kapo lub SS-mana… Istotna jest informacja, że został pochowany na terenie obozu…, nie on jeden. Jak pisałem w poprzedniej części, jest mnóstwo mogił przy nasypach kolejowych, czy innych miejscach, gdzie leżą pomordowani żydzi. Straszne...

Do                                                                                                           25.5.1943.

Administracja getta

Litzmannstadt


Przedmiot: Śmiertelny wypadek żydowskiego robotnika Topora, Mayera, urodzonego 15.3.1911 r.

    Informujemy, że na naszej budowie "Verschiebebanhof Litzmannstadt" LOS II z własnej winy na koparce został przygnieciony Żyd Topor, Mayer pomiędzy górnym wagonem a zbiornikiem na wodę, co spowodowało jego natychmiastową śmierć.

W załączeniu znajduje się raport żydowskiego lekarza dr Jacobi dla Państwa informacji. Incydent został również zgłoszony na policję we Friederichshagen.

Topor został następnie pochowany w obozie Reichsbahn Hochtief GmbH.




    Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi - skan 217.


    Eine der nicht zu zählenden Tragödien der polnischen Juden während der deutschen Besatzung. Das Arbeitslager für Juden in Jedrzejow wurde 1940 in Jedrzejow an der heutigen Tomaszowska-Straße, gegenüber der Kotoniarska-Straße (Lodz), eingerichtet. Die Dokumente, die ich vorlege, betreffen Topor Meier, geboren am 15.3.1911, der am 11. Mai 1943 zusammen mit 356 anderen Juden aus dem Ghetto Lodz zum Bahnhof in Andrzejow und dann nach Jedrzejow gebracht wurde. Er ist auf der Liste unter der Nummer 322 zu finden, knapp hinter ihm auf der Liste steht wahrscheinlich sein Verwandter Topor Abraham. Am 24. Mai 1943 wurde ein Schreiben an die Ghettoverwaltung in Lodz gesandt, in dem es hieß, dass Topor durch eigenes Verschulden tödlich verunglückt sei....

     Eine alte Geschichte, ich habe viele Dokumente gesehen, in denen immer falsche Angaben zur Todesursache gemacht wurden. Er könnte von einem Kapo oder SS-Mann getötet worden sein... Die wichtige Information ist, dass er im Lager begraben wurde..., er war nicht der einzige. Wie ich im vorigen Abschnitt schrieb, gibt es viele Gräber in der Nähe von Bahndämmen oder anderen Orten, an denen ermordete Juden liegen. Schrecklich...


An die

Ghetto- Verwaltung

Litzmannstadt

Betr.: Tödlicher Unfall des jüdischen Arbeiters Topor, Mayer geb. 15.3.1911.

Wir teilen Ihnen mit, daß der Jude Topor, Mayer  auf unserer Baustelle "Verschiebebanhof Litzmannstadt" LOS II durch sein eigenes Verschulden am Bagger mit dem Kopf zwischen Oberwagen und Wasserbehälter eingequetscht wurde, welches seinen sofortiegen Tod zur Folge hatte.

In der Anlage erhalten Sie einen Bericht des jüdischen Arztes Dr. Jacobi zur gefl. Kenntnisnahme.

Der Vorfall wurde ebenfalls der Polizei in Friederichshagen gemeldet.

T. wurde alsdann in Reichsbahn Lager der Hochtief G.m.b.H eigegraben.






niedziela, 16 stycznia 2022

Ludobójstwo - Obozy pracy - Żydzi - Andrzejów - Hulanka - Jędrzejów - Olechów - 1940-44

 

     O zbrodniach niemieckich jakich dokonano na narodzie żydowskim nie możemy zapomnieć. Andrzejów, mała wieś w okresie okupacji odegrała wielką rolę w eksterminacji żydów. Mało kto wie, że na teren obecnego dworca przywożono setki żydów, których kierowano do pobliskich obozów pracy, m.in. w Hulance, Wiśniowej Górze. Niewolnicza praca ponad siły, brak jedzenia powodowały, że po krótkim czasie następowały wymiany więźniów z getta łódzkiego. Nie będzie przesadą, że stację Olechów wybudowano niewolniczą pracą przede wszystkim żydów, także polaków, rosjan i anglików. Na stronach Archiwum Państwowego w Łodzi możemy znaleźć setki skanów dokumentów świadczących o ludobójstwie. Dużo żydów ginęło podczas niewolniczej pracy lub było zabijanych, ich zwłoki leżą w wielu miejscach w kierunku Łodzi jak i w samym mieście. Dokonywano także systematycznych egzekucji

Sa dostępne artykułu w tym temacie, prezentuję ich wycinki:


Na grobach się nie tańczy | Łódź Nasze Miasto

 

Na grobach się nie tańczy

Joanna Leszczyńska

Olechowskie obozy pracy były już przedmiotem dociekań historyków, którzy opierają się na śledztwie, przeprowadzonym w latach 70. przez prokuratorów Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Łodzi. Sławomir Abramowicz, historyk oddziałowej Komisji do spraw Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu łódzkiego Instytutu Pamięci Narodowej: – Niemcy założyli na Olechowie trzy obozy pracy, gdyż potrzebowali siły roboczej do budowy węzła kolejowego. Pierwszy obóz powstał w 1940 r. w Jędrzejowie przy obecnej ulicy Tomaszowskiej, naprzeciw ulicy Kotoniarskiej. W 1941 roku obóz rozbudowano i podzielono na dwie części: dla Polaków i dla Żydów. W 1942 r. powstał kolejny obóz dla jeńców radzieckich przy ul. Zakładowej, a następnie pod Wiśniową Górą dla jeńców angielskich.

Według Sławomira Abramowicza, w olechowskich obozach pracowało kilkanaście tysięcy ludzi. Wśród nich najwięcej Żydów. Kilkuset Żydów i Rosjan zostało zamordowanych. Nie udokumentowano przypadku zabicia jeńca angielskiego i więźnia polskiego.

Pierwszego dnia miesiąca odbywały się egzekucje Żydów. Niemcy cynicznie nazywali te egzekucje „wypłatami”. Jeden skazaniec wykonywał egzekucję na drugim. Ostatniego wieszał hitlerowiec.

– Z relacji świadków, które można uznać za wiarygodne, wynika, że powieszono 80 Żydów. Chowano ich, według niektórych świadków pod murem cmentarza w Bedoniu i na samym cmentarzu, a także w lasku brzozowym przy Zakładowej, blisko Andrzejowa. Prawdopodobnie w lasku chowano też Żydów i Rosjan, których zamordowano podczas pracy, czy za próbę ucieczki lub zmarłych z wyczerpania – mówi Sławomir Abramowicz. – Trudno dokładnie określić, w którym miejscu jest ten cmentarz. Jedni świadkowie wskazują konkretne miejsce, inni temu zaprzeczają.

– Według naszych informacji w obozach przebywało 48 tysięcy ludzi, a szacuje się, że zginęło 20 tysięcy – mówi Danuta K., która powołuje się na pracę prokurator Ewy Macher „Obozy pracy przy budowie węzła kolejowego Łódź-Olechów”.

Litzmannstadt Verschiebebahnhof czyli Stacja Rozrządowa Łódź, bo tak w czasie budowy nazywała się stacja towarowa Olechów. Pomysł zbudowania dużej stacji towarowej i jej plany powstały jeszcze przed wojną w 1938 roku. Sama stacja miała mieć przeznaczenie wojskowe i prawdopodobnie miano tam wybudować kolejne składnice uzbrojenia. Nie udało mi się dotrzeć do oryginalnych przedwojennych planów, dlatego mogę tylko przypuszczać co planowano na terenie Olechowa wybudować. Niemcy zajmując Polskę przejęli te plany i zaczęli je realizować. Same prace zaczęły się na wiosnę 1940 roku. Wtedy zaczęto przesiedlać mieszkańców Andrzejowa, Zalesia i Olechowa. Wyburzanie domów i niwelacja terenów zaczęła się od strony Andrzejowa. Na początku Żydów z Radogoszcza dowożono pociągami na stację Andrzejów z tego miejsca byli prowadzeni na teren prac. Potem powstały liczne obozy pracy i obozy jenieckie utworzone na potrzeby budowy stacji rozrządowej. Już pod koniec 1941 roku doprowadzono tory pod budowaną wieże ciśnień. W 1943 roku była już gotowa kotłownia, odlewnia, parowozownia wraz z torowiskiem i linią 52 torów. W 1944 roku powstał wiadukt na Tomaszowskiej i stacja osobowa z dworcem i prawdopodobnie jednym peronem. Pod koniec 1944 roku przejechał pierwszy pociąg osobowy ze stacji Gałkówek do stacji Chojny zatrzymując się na stacji osobowej Olechów. Budowy węzła nie udało się ukończyć. Nie powstały wszystkie torowiska wraz z bocznicami i budynkami. Nie ukończono również obwodnicy Andrzejowa i planowanych nowych osiedli mieszkaniowych. Wedłu planów Niemcy chcieli przenieść na Olechów produkcję zbrojeniową. Planowano wybudować kilkadziesiąt zakładów w tym zakłady i magazyny mieszczące się pod ziemią. Niestety do dzisiaj nie wiadomo co tak naprawdę udało się wybudować na terenie Olechowa i najbliższych okolic. Braki w oryginalnej dokumentacji i szczątkowe plany, nie pomagają w rozwiązaniu tej tajemnicy.

OPENCACHING.pl

Hitlerowski obóz pracy Łódź-Olechów - OP1D99

W latach okupacji hitlerowskiej Olechów miał odegrać ważną rolę w rozwoju komunikacji kolejowej prowadzącej z Łodzi Kaliskiej przez Olechów, Andrzejów do Koluszek. Już przed d 1939 r. dążono do tego, aby zbudować dużą stację przeładunkową, przede wszystkim dla celów wojskowych. Opracowano plany, ale brakło pieniędzy na ich realizację.
Gdy Niemcy wkroczyli do Łodzi,przejęli te plany i zaczęli budować największą stację rozrządową w środkowej Polsce.
Najpierw, już w marcu 1940 r. wysiedlono ludność okolicznych wsi:
Olechowa, Augustowa,Feliksina i Jędrzejowa.
Tutejszych Niemców - a teren w znacznym stopniu był zamieszkany przez niemieckich osadników - przenoszono do sąsiednich miejscowości,
a Polaków do obozu przejściowego w Konstantynowie.
Już wiosną następnego roku zaczęto układać tory, w listopadzie1942 r. ruszyła a parowozownia.
Przy budowie stacji zatrudnieni byli Polacy,Żydzi z łódzkiego getta (dowożeni codziennie wagonami ze stacji Radegast),a także jeńcy angielscy oraz rosyjscy.
Utworzono obozy pracy, w których skoncentrowano robotników,
 przy ul. Zakładowej i w sąsiedztwie ul. Tomaszowskiej, a takze w pobliskim Jędrzejowie.
Prace budowlane prowadzono w szybkim tempie, w nieludzkich warunkach,panowała tu ogromna śmiertelność, ofiary grzebano w nasypach kolejowych i w wyrobiskach przy torach.
Na terenie stacji Olechów znajduje się tablica poświęcona tym wydarzeniom.

                                              DOWÓD ZMIANY

Żydzi z obozu R.A.B., wymienieni poniżej....

Rh. obóz komunalny Hochtief GmbH. Litzmannstadt, Kohlweieslingweg....

Wykonawca: Rh. - Gemeinschaftslager Hochtief GmbH. Litzmannstadt,.....

są włączeni: 13.VIII.1943.....

w Rh. - Gemeinschaftslager Ohlendorff&Co. Andreshof - Andrzejów.....

Wykonawca: Firma Ohlendorff&Co. Andreshof - Andrzejów......

mają zostać przekazani: 40 nazwisk.


                                          


Dokument informujący o skazaniu na karę śmierci trzech żydów z obozu pracy w Jędrzejowie.

                         Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi - skan 198

VERÄNDERUNSNACHWEIS

 Die nachstechend namerzlich aufgefahrten Juden des R.A.B. - Lagers...

Rh. Gemeinschaftslager Hochtief GmbH. Litzmannstadt, Kohlweieslingweg.

Unternehmer: Rh. - Gemeinschaftslager Hochtief GmbH. Litzmannstadt,

sind am: 13.August.1943


am das Rh. - Gemeinschaftslager Ohlendorff&Co. Andreshof

Unternehmer: Fa. Ohlendorff&Co. Andreshof

überweisen werden:

Wir dürfen die von den Deutschen an den Juden begangenen Verbrechen nicht vergessen. Andrzejów, ein kleines Dorf während der Besatzungszeit, spielte eine große Rolle bei der Vernichtung der Juden. Nur wenige wissen, dass Hunderte von Juden auf das Gelände des heutigen Bahnhofs gebracht und in nahe gelegene Arbeitslager geschickt wurden, unter anderem in Hulanka und Wiśniowa Góra. Sklavenarbeit jenseits ihrer Kräfte und Nahrungsmangel führten dazu, dass die Häftlinge aus dem Ghetto Lodz nach kurzer Zeit ausgetauscht wurden. Es ist nicht übertrieben zu sagen, dass der Bahnhof von Olechów durch Sklavenarbeit gebaut wurde, hauptsächlich von Juden, aber auch von Polen, Russen und Engländern. Auf der Website des Staatsarchivs in Łódź finden wir Hunderte von Scans von Dokumenten, die den Völkermord bezeugen. Viele Juden starben bei der Sklavenarbeit oder wurden getötet, ihre Leichen liegen an vielen Stellen in Richtung Łódź und in der Stadt selbst. Auch systematische Hinrichtungen wurden durchgeführt


Es gibt Artikel zu diesem Thema, ich stelle sie in Auszügen vor:




Na grobach się nie tańczy | Łódź Nasze Miasto

Man tanzt nicht auf Gräbern

Joanna Leszczyńska

Die Arbeitslager in Olechów wurden bereits von Historikern untersucht, die sich dabei auf die Untersuchungen stützen, die in den 1970er Jahren von Staatsanwälten der Bezirkskommission für die Untersuchung von NS-Verbrechen in Łódź durchgeführt wurden. Sławomir Abramowicz, Historiker bei der Zweigkommission für die Untersuchung von Verbrechen gegen das polnische Volk des Łódź-Instituts für Nationales Gedenken: - Die Deutschen richteten in Olechów drei Arbeitslager ein, da sie Arbeitskräfte für den Bau eines Eisenbahnknotens benötigten. Das erste Lager wurde 1940 in Jędrzejów an der heutigen Tomaszowska-Straße, gegenüber der Kotoniarska-Straße, eingerichtet. Im Jahr 1941 wurde das Lager erweitert und in zwei Teile geteilt: für Polen und für Juden. Im Jahr 1942 wurde ein weiteres Lager für sowjetische Kriegsgefangene in der Zakładowa-Straße und anschließend in der Nähe von Wiśniowa Góra für englische Kriegsgefangene eingerichtet.

Nach Angaben von Sławomir Abramowicz arbeiteten in den Lagern von Olechów mehrere tausend Menschen. Die meisten von ihnen waren Juden. Mehrere hundert Juden und Russen wurden ermordet. Die Tötung eines englischen Kriegsgefangenen und eines polnischen Gefangenen ist nicht dokumentiert.


Am ersten Tag des Monats wurden Hinrichtungen von Juden durchgeführt. Die Deutschen nannten diese Exekutionen zynisch "Bestechungsgelder". Ein Verurteilter würde einen anderen hinrichten. Der letzte von ihnen wurde von einem Nazi erhängt.


- Nach Zeugenaussagen, die als zuverlässig gelten können, wurden 80 Juden gehängt. Einigen Zeugen zufolge wurden sie unter der Friedhofsmauer in Bedoń und auf dem Friedhof selbst sowie in einem Birkenwald in der Nähe der Zakładowa-Straße bei Andrzejów begraben. Wahrscheinlich wurden auch Juden und Russen, die bei der Arbeit oder bei einem Fluchtversuch ermordet wurden oder an Erschöpfung starben, im Wald verscharrt", sagt Sławomir Abramowicz. - Es ist schwierig, die genaue Lage dieses Friedhofs zu bestimmen. Einige Zeugen weisen auf einen bestimmten Ort hin, andere leugnen ihn.


- Nach unseren Informationen befanden sich 48.000 Menschen in den Lagern, von denen schätzungsweise 20.000 starben", sagt Danuta K., die sich auf die Arbeit der Staatsanwältin Ewa Macher mit dem Titel "Arbeitslager während des Baus des Eisenbahnknotens Łódź-Olechów" bezieht.


Auf den Spuren der Olechów-Mysterien

421p August1ao 2edi0120f0 - 

Litzmannstadt Verschiebebahnhof oder Łódź-Rangierbahnhof, wie der Güterbahnhof Olechów zur Zeit seines Baus hieß. Die Idee für den Bau eines großen Güterbahnhofs und die entsprechenden Pläne wurden bereits vor dem Krieg im Jahr 1938 entwickelt. Der Bahnhof selbst sollte für militärische Zwecke genutzt werden, und wahrscheinlich sollte dort ein weiteres Rüstungsdepot entstehen. Da ich die Originalpläne aus der Vorkriegszeit nicht finden konnte, kann ich nur vermuten, was in Olechów gebaut werden sollte. Als die Deutschen Polen besetzten, übernahmen sie diese Pläne und begannen, sie zu verwirklichen. Die Arbeiten selbst begannen im Frühjahr 1940. Zu diesem Zeitpunkt begann die Umsiedlung der Einwohner von Andrzejów, Zalesie und Olechów. Der Abriss von Häusern und die Einebnung des Geländes begannen von der Seite von Andrzejów aus. Zunächst wurden die Juden aus Radogoszcz mit den Zügen zum Bahnhof Andrzejów gebracht und von dort zur Arbeitsstelle geführt. Es folgten zahlreiche Arbeits- und Kriegsgefangenenlager, die für den Bau des Rangierbahnhofs eingerichtet wurden. Bereits Ende 1941 wurden die Gleise unter dem im Bau befindlichen Wasserturm verlegt. Im Jahr 1943 waren das Kesselhaus, die Gießerei, das Dampflokhaus und die 52-gleisige Strecke fertig. Im Jahr 1944 wurden ein Viadukt über die Tomaszowska-Straße und ein Personenbahnhof mit einem Bahnhof und wahrscheinlich einem Bahnsteig gebaut. Ende 1944 fuhr der erste Personenzug vom Bahnhof Galkowek zum Bahnhof Chojny mit Halt am Personenbahnhof Olechów durch. Der Bau der Kreuzung wurde nicht abgeschlossen. Alle Gleise mit Anschlussgleisen und Gebäuden wurden nicht gebaut. Auch die Umgehungsstraße von Andrzejów und geplante neue Wohnsiedlungen wurden nicht fertig gestellt. Nach den Plänen der Deutschen sollte die Rüstungsproduktion nach Olechów verlegt werden. Geplant waren Dutzende von Fabriken, darunter auch unterirdische Anlagen und Lagerhäuser. Leider ist bis heute nicht bekannt, was in Olechów und Umgebung wirklich gebaut wurde. Das Fehlen von Originaldokumenten und rudimentären Plänen trägt nicht zur Lösung dieses Rätsels bei.

OPENCACHING.pl


NS-Arbeitslager Lodz-Olechow - OP1D99


In den Jahren der nationalsozialistischen Besatzung spielte Olechów eine wichtige Rolle bei der Entwicklung der Eisenbahnverbindung, die von Lodz Kaliska über Olechów, Andrzejów nach Koluszki führte. Schon vor 1939 gab es Bestrebungen, eine große Umladestation zu bauen, vor allem für militärische Zwecke. Es wurden Pläne ausgearbeitet, aber es fehlte das Geld, um sie auszuführen.

Als die Deutschen in Lodz einmarschierten, übernahmen sie diese Pläne und begannen mit dem Bau des größten Rangierbahnhofs in Zentralpolen.

Zunächst wurde im März 1940 die Bevölkerung der umliegenden Dörfer vertrieben:

Olechów, Augustów, Feliksin und Jędrzejów.

Die einheimischen Deutschen - und die Gegend war größtenteils von deutschen Siedlern bewohnt - wurden in benachbarte Dörfer umgesiedelt,

und die Polen in das Durchgangslager in Konstantynów.

Bereits im Frühjahr des folgenden Jahres wurde mit dem Verlegen von Gleisen begonnen, und im November 1942 wurde die Dampflokomotive in Betrieb genommen.

Am Bau des Bahnhofs waren Polen, Juden aus dem Ghetto Lodz (die täglich in Waggons vom Bahnhof Radegast transportiert wurden) sowie englische und russische Kriegsgefangene beteiligt.

Es wurden Arbeitslager eingerichtet, in denen die Arbeiter konzentriert wurden,

 In der Nähe der Zakładowa-Straße und der Tomaszowska-Straße sowie im nahe gelegenen Jędrzejów.

Die Bauarbeiten wurden im Eiltempo und unter unmenschlichen Bedingungen durchgeführt, es gab eine hohe Sterblichkeitsrate, die Opfer wurden in Bahndämmen und Gruben neben den Gleisen verscharrt.

Eine Gedenktafel am Bahnhof Olechów erinnert an diese Ereignisse.



sobota, 15 stycznia 2022

Andrzejów - Andreshof- Żydzi - Getto - Dworzec - Hulanka - Niewolnicza praca - Państwowe Archiwum w Łodzi - 1942 - cz.2


    W pierwszej części wspomniałem o handlu żydami, to potwierdza się w dwóch pismach poniżej. Wprost jest napisane: zgadzam się na pobieranie opłaty w wysokości 0,50 RM za każdego Żyda i dzień kalendarzowy... 

Kwota 0,50 RM w czasie okupacji nie znaczyła dosłownie nic. To była opłata za jeden niewolniczy dzień pracy....

Ironią losu była nazwa obozu Waldfrieden, co można tłumaczyć LEŚNY SPOKÓJ...


Na stronie: www.historiaposzukaj.pl


....Bardzo wysokie czarnorynkowe ceny zwiększały się z każdym rokiem wojny. Przykładowo za skórzane półbuty trzeba było zapłacić nawet 2 tysiące złotych, kiedy minimalna płaca pracownika umysłowego wynosiła 140 złotych miesięcznie. Najdroższe towary rozprowadzano w getcie, gdzie racje żywnościowe zostały ustalone na poziomie oznaczającym śmierć głodową. Dostarczenie jedzenia na żydowską stronę, od reszty miasta oddzieloną murem i pilnie strzeżoną, było trudne i ryzykowne, a pomaganie Żydom karano śmiercią......


Do

Zarządca okręgu Litzmannstadt

Biuro ds. Żywności i Gospodarki

Litzmannstadt.


Dotyczy: rozliczania wynagrodzeń pracowników żydowskich.

Odnośnik: Pański list z 22.9.1942 r.

     Zapoznałem się z Waszymi wyjaśnieniami i zgadzam się na pobieranie opłaty w wysokości 0,50 RM za każdego Żyda i dzień kalendarzowy za okres od 1 lipca 1942 roku. Co do reszty, zauważyłem, że dokona pan całkowitego rozliczenia za okres rozmieszczenia pod koniec października tego roku. Jrs. 

                                                                                                                        Z polecenia:                 

                                                                                                                        (D.W. Ribbe)

An den

Herrn Landrat des Kreises Litzmannstadt

Ernährungs- u. Wirtschaftsamt

Litzmannstadt.

Betr.: Lohnverrechnung für jüdische Arbeitskräfte.

Bezug: Ihr Schreiben vom 22.9.1942.

     Von Ihren Ausführungen habe ich Kenntnis genommen und entgegenkommend bin ich damit einverstanden, daß Sie für die Zeit ab 1.7.1942 pro Jude und Kalendartag einen Betrag von RM 0,50 mit mir verrechnen. Im übrigen habe ich vorgemerkt, daß Sie die Gesamtverrechnung für die Zeit die Einsatzes Ende Oktober ds. Jrs. vornehmen wereden.                  

                                                                                                       Im Auftrage:

                                                                                                       (D.W. Ribbe)

  Źródło: państwowe Archiwum w Łodzi - skan 0173


Bert. Obliczanie płacy dla robotników żydowskich.

    Lista płac dla żydowskich robotników przydzielonych Panu na okres od 1.7.42 do 15.11.42 włącznie jest następująca 

dla obozu Hulanki:

                               76 x 138 = 10 488 x -.50 = Rm. 5244,-.

dla obozu Waldfrieden

                             105 x 138 = 14 490 x -.50 = Rm. 7.245. -

                                                                                 --------------

                                                                                12 489. -

Podane konto do przekazania tej sumy w niemieckich markach. 



Bert. Lohnverechnung für jüdische Arbeitskräfte.

Die Leihgebühren für die Ihnen zugeteilten jüdischen Arbeitskräfte betragen Arbeitskräfter für die Zeit vom 1.7.42 bis einschließlich 15.11.42 

für Lager Hulanki:

                               76 x 138 = 10 488 x -.50 = Rm.  5244.-

für Lager Waldfrieden:

                             105 x 138 = 14 490 x -.50 = Rm.  7.245. -

                                                                                   --------------

                                                                                  12 489. -

Podane konto do przekazania tej sumy niemieckich marek 


       Źródło: państwowe Archiwum w Łodzi 

niedziela, 5 września 2021

Gałkówek - Justynów - Hulanka - Bedoń - Zielona Góra - Folksdojcze - Litzmannstädter Zeitung - 1944

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-05-21 Jg. 27 nr 142

    Jest to niekończący się strumień niemieckiej krwi, który przekroczył granice naszego Gau od początku wielkiej akcji przesiedleńczej zimą 1939/40 roku. Przez wieki ludzie ci zachowywali swoją niemieckość z dala od domu, by w końcu powrócić i nadal wykorzystywać swojego pionierskiego ducha dla dobra własnego narodu. Klan za klanem, wioska za wioską i grupa osadników za grupą osadników znajdowały w ten sposób nowy dom na odzyskanych wschodnich terenach dawnego osadnictwa germańskiego. Mimo że od przybycia pierwszej dużej wycieczki minęły już cztery lata, napływ Niemców do naszego młodego Gau trwa nadal. Ze wszystkich plemion starej Rzeszy, a ostatnio znowu z obszaru Morza Czarnego, napływają do nas niemieccy ludzie, aby wspólnie ze starymi wyjadaczami pracować nad historyczną misją naszych czasów, aby uczynić z Kraju Warty niemiecki chłopski Gau. Jesteśmy dumni, że w tak krótkim czasie naszym osadnikom i rolnikom udało się nie tylko zasilić sam Gau, ale także stać się "obszarem płatnym". Jest to w końcu zasługa woli i zdecydowanej energii, z jaką nawet najmniejsze gospodarstwo zwiększyło swoją produkcję. Ostatecznie można to przypisać woli i zdecydowanej energii, z jaką nawet najmniejsze gospodarstwo zwiększyło swoją produkcję, co czasami było możliwe tylko dzięki dopłatom do gruntów lub nowemu osadnictwu. W ten sposób, obok ruchu przesiedleńczego na dużą skalę, doszło do przesiedleń własnych Gau, które miały służyć przekształceniu terenu. Tuż za bramą Litzmannstadt mamy wymowny przykład, gdzie niemieccy rolnicy zostali przesiedleni z ubogiej, przesuwającej się piaszczystej ziemi na zdrową ziemię uprawną. Justenau (Justynów), Hulanka, Bedon, Grünberg (Zielona Góra) to miejsca, które należą do tej strefy nieużytków i zostały uznane za obszary zalesione w ramach zalesiania naszego Gau. Najdrobniejszy dryfujący piasek, wręcz piasek wydmowy, jest tym, co znajdujemy tam jako glebę, więc nie jest zaskakujące, że gospodarstwa wyglądają odpowiednio. Rolnicy musieli sobie pomóc, bo co jakiś czas rzuca nam się w oczy mały zagajnik. Ale to zdecydowanie za mało, aby związać tę obfitość piasku i uczynić z ziemi za nim chronioną i produktywną glebę. Dopiero dalekosiężne plany niemieckiej administracji doprowadziły do podjęcia najbardziej niezbędnych działań w tym zakresie. Obecny lider lokalnych rolników z Gałkowa opowiada, że jako niemiecki rolnik w ostatnich latach obcego panowania musiał szukać możliwości zarobku na kolei, ponieważ dochody z jego gospodarstwa w Justenau nie zapewniały już utrzymania rodziny. Dlatego też szczęśliwie posłuchał wezwania władz niemieckich, które przesiedliły go wraz z wieloma innymi rodzinami chłopskimi z Justynowa i Hulanki i zatrudniły w sąsiednim Gałkowie w ich pierwotnym, chłopskim zawodzie. Jako niemiecki rolnik, teraz znów z dumą uprawia zdrową ziemię rolną, z której plony przynoszą korzyści nie tylko jemu, ale całej naszej gospodarce narodowej. Ale na jego posiadłości w Justenau wyrosła już trawa, a młody las trzyma się korzeniami, wiążąc dryfujący piasek i ma za zadanie nie tylko powstrzymywać wiatry, ale także zapewnić poprawę warunków pogodowych. Chociaż wojna wyznacza obecnie pewne granice dla hojnej realizacji tego jedynego w swoim rodzaju w Niemczech zalesiania, możemy już dostrzec pierwsze oznaki nowych pasów leśnych na terenach leśnych graniczących z GG. Będzie to prawdziwy las mieszany, co w zasadzie wykluczy niebezpieczeństwo pożarów lasu. Obficie występuje tu sosna i buk, a także m.in. oszczędna olcha biała. Nadal istnieją niezliczone gospodarstwa rolne na otwartym terenie, który w rzeczywistości jest terenem leśnym. Nie szczędzą oni wysiłków, wiedząc, że wraz ze zwycięskim zakończeniem wojny nadejdzie dzień, w którym znów będzie pod dostatkiem ludzi i materiałów, aby dokończyć dzieło odbudowy naszego wschodniego Reichsgau. Na razie te początki dają nam gwarancję, że dawny Windland stanie się największym i najbardziej produktywnym regionem rolniczym ze zdrowymi gospodarstwami.



Es ist ein unendlicher Strom deutschen Blutes, der seit Beginn der gewaltigen Umsiedlung im Winter 1939/40 die Grenzen unseres Gaues überschritt. Jahrhundertelang hatten diese Menschen ihr Deutschtum fern der Heimat bewahrt, um endlich zurückzukehren und ihren Pioniergeist zum Nutzen des eigenen Volkes weiter einsetzen zu dürfen. Sippe um Sippe, Dorf um Dorf und Siedlergruppe um Siedlergruppe fand so in den wiedergewonnenen Ostgebieten alten germanischen Siedlungsraumes eine neue Heimat. Obwohl seit Eintreffen des ersten großen Trecks mittlerweile vier Jahre vergangen sind, hält der Zustrom deutscher Menschen in unseren jungen Gau noch immer an. Aus allen Stämmen des Altreiches und jüngst wiederum vom Schwarzmeergebiet strömen deutsche Menschen zu uns, um zusammen mit den Alteingessenen an dem geschichtlichen Auftrag unserer Zeit mitzuwirken, den Reichsgau Wartheland zu einem deutschen Bauerngau zu machen. Wir sind stolz darauf, daß es unseren Siedlern und Bauern in der kurzen Zeit schon gelungen ist, nicht nur den Gau selbst zu ernähren, sondern darüber hinaus" noch Abgabegebiet zu sein. Das ist letzten Endes mit auf den Willen und die entschlossene Tatkraft zurückzuführen, mit der auch der kleinste bäuerliche . Betrieb seine Leistung gesteigert hat, was ihm mitunter nur durch die Landzulage oder aber auch durch eine Neuansetzung möglich wurde. So ging neben der großen Umsiedlungsbewegung ganz selbstverständlich jene gaueigene Umsiedlung vor sich, die der Neugestaltung; des Bodens dienen sollte. Gleich vor den Toren Lltzmannstadts haben wir ein sprechendes Beispiel, wo deutsche Bauern von dürftigem Flugsandboden auf gesundes Ackerland umgesiedelt wurden. Justenau, Hulanka, Bedon, Grünberg beispielsweise sind Orte, die in jene Ödlandzone mit einbezogen sind und im Zuge der Wiederbewaldung unseres Gaues zu Atifforstungsgebieten erklärt wurden. Feinster Flugsand, ja regelrechter Dünensand ist es, den wir dort als Boden antreffen und so verwundert es uns nicht, daß die Wirtschaften dementsprechend aussehen. Wohl haben sich die Bauern selbst geholfen, denn ab und an hält unser Blick ein kleines Bauernwäldchen fest. Dies reicht aber bei weitem nicht aus, jene Fülle von Sand zu binden und die dahinterliegenden Flächen zu einem geschützten und ertragreichen Boden zu machen. Erst die dun hgreifenden Planungen der deutschen Verwaltung haben hier die notwendigsten Maßnahmen getroffen. So berichtet uns der jetzige Ortsbauernführer von Galkau, daß er sich als deutscher Bauer in den letzten Jahren der Fremdherrschaft eine Verdienstmöglichkeit bei der Bahn suchen mußte, weil die Erträge seiner Wirtschaft in Justenau den Lebensunterhalt der Familie nicht mehr bestritten. Er folgte deshalb freudig dem Ruf deutscher Behörden, die ihn und manche andere Bauernfamilie aus Justenau und Hulanka aussiedelte und im benachbarten Galkau in den ursprünglich bäuerlichen Beruf einsetzte. Als deutscher Bauer bearbeitet er nun wieder mit Stolz einen gesunden Ackerboden, dessen Erträge nicht nur ihm, sondern unserer gesamten Volkswirtschaft zugute kommen. Uber sein Anwesen in Justenau aber ist bereits Gras gewachsen und ein junger Wald klammert seine Wurzeln darüber, den Flugsand bindend und dazu bestimmt, die Winde abzuhalten nicht zuletzt aber auch dafür zu sorgen, daß die Witterungsverhältnisse im allgemeinen sich bessern. Wenn jetzt der Krieg der großzügigen Durchführung dieser in Deutschland einzigartigen Aufforstung gewisse Grenzen setzt, können wir in dem bis zum GG. grenzenden Forstgebiet doch schon die ersten Ansätze neuer Waldstreifen erkennen. Ein richtiger Mischwald wird es, der eine Waldbrandgefahr ziemlich ausschließt. Kiefer und Buche und auch die genügsame Weißerle ist u. a. Pflanzen in reichem Maße vorhanden. Noch stehen unzählige Wirtschaften in dem Freiland, das eigentlich ausgesprochenes Forstland ist. Sie scheuen keine Mühe, wissen sie doch, daß mit der siegreichen Beendigung dieses Krieges auch für sie der Tag kommen wird, da wieder Menschen und Material in reichem Maße zur Verfügung stehen, um die Aufbauarbeiten in unserem östlichen Reichsgau zu vollenden. Vorerst geben uns dio Anfänge die Gewähr dafür, daß aus dem einstigen Windland der größte und ertragreichste Bauerngau mit gesunden bäuerlichen Betrieben erstehen wird.

środa, 23 czerwca 2021

Justynów - Gałków - Hulanka - Bedoń - Zielona Góra - Litzmannstädter Zeitung - 1944

 Litzmannstädter Zeitung z dnia 21 maja 1943 roku


    Niekończący się strumień niemieckiej krwi płynął przez granice naszego Gau* od początku wielkiego przesiedlenia w zimie 1939/40 roku. Przez stulecia ludzie ci zachowywali swoją niemieckość z dala od domu, by w końcu powrócić i pozwolić sobie na dalsze wykorzystanie swojego pionierskiego ducha dla dobra własnego narodu. W ten sposób klan po klanie, wioska po wiosce i grupa osadników po grupie znajdowały nowy dom na odzyskanych wschodnich terytoriach starogermańskiego osadnictwa. Mimo że od przybycia pierwszej dużej grupy minęły już cztery lata, napływ Niemców do naszego młodego Gau trwa nadal. Ze wszystkich plemion Starej Rzeszy, a ostatnio także z obszaru Morza Czarnego, napływają do nas Niemcy, aby wspólnie ze starymi wyjadaczami współpracować w historycznym zadaniu naszych czasów, aby uczynić z Kraju Warty niemiecki chłopski Gau. Jesteśmy dumni z faktu, że w tak krótkim czasie naszym osadnikom i rolnikom udało się nie tylko zasilić sam Gau, ale także stać się "obszarem płatniczym". Wynika to przede wszystkim z chęci i zdecydowanej energii, z jaką nawet najmniejsze gospodarstwo zwiększało swoją produkcję, co czasami było możliwe tylko dzięki nadaniu ziemi lub nowemu osadnictwu.   W ten sposób, obok wielkiego ruchu przesiedleńczego, w sposób naturalny przebiegało również przesiedlenie własne Gau, które miało służyć reorganizacji kraju.




    Tuż za bramą Lltzmannstadt mamy wymowny przykład, gdzie niemieccy chłopi zostali przesiedleni z ubogiej, przesuwającej się piaszczystej ziemi na zdrową ziemię uprawną. Justynowa - Justenau, Hulanka, Bedonia, Zielonej Góry - Grünberg to miejsca, które należą do tej strefy nieużytków i zostały uznane za obszary zalesione w ramach zalesiania naszego Gau. Najdrobniejszy dryfujący piasek, wręcz piasek wydmowy, jest tym, co znajdujemy tam jako glebę, dlatego nie dziwimy się, że gospodarstwa wyglądają odpowiednio. Prawdopodobnie rolnicy sami sobie pomagali, bo od czasu do czasu w naszym polu widzenia pojawia się mały zagajnik rolniczy. Nie jest to jednak wystarczające, aby związać tę obfitość piasku i uczynić ziemię za nim osłoniętą i produktywną. Dopiero po dokładnym zaplanowaniu przez niemiecką administrację podjęto tu najbardziej potrzebne działania. Tak więc obecny lider miejscowych rolników z Gałkowa - Galkau opowiada, że jako niemiecki rolnik musiał w ostatnich latach obcego panowania szukać możliwości zarobku na kolei, ponieważ dochody z jego gospodarstwa w Justenau nie zapewniały już utrzymania rodziny. Dlatego też chętnie posłuchał wezwania władz niemieckich, które przesiedliły go i wiele innych rodzin chłopskich z Justenau i Hulanki i zatrudniły w sąsiednim Galkau w ich pierwotnym, chłopskim zawodzie. Jako niemiecki rolnik znów z dumą uprawia zdrową ziemię uprawną, z której plony przynoszą korzyści nie tylko jemu, ale całej naszej gospodarce narodowej. 




    Ale na jego posiadłości w Justenau wyrosła już trawa, a nad nią młody las trzyma się swoimi korzeniami, wiążąc dryfujący piasek i mając za zadanie chronić przed wiatrami, a także zapewnić poprawę warunków pogodowych. Mimo, że wojna wyznaczyła pewne granice dla szczodrej realizacji tego jedynego w swoim rodzaju w Niemczech zalesiania, możemy już rozpoznać pierwsze początki nowych pasów leśnych na terenach leśnych graniczących z GG. Będzie to prawdziwy las mieszany, co w zasadzie wykluczy niebezpieczeństwo pożarów lasu. Obficie występuje tu sosna i buk, a także m.in. oszczędna olcha biała. Na otwartym terenie, który jest właściwie terenem leśnym, nadal istnieją niezliczone gospodarstwa rolne. Nie szczędzą oni wysiłków, gdyż wiedzą, że po zwycięskim zakończeniu wojny nadejdzie dzień, w którym znów będzie pod dostatkiem ludzi i materiałów, aby dokończyć dzieło odbudowy naszego wschodniego Reichsgau. Na razie te początki dają nam gwarancję, że dawna Wietrzna Kraina stanie się największym i najbardziej produktywnym regionem chłopskim ze zdrowymi gospodarstwami. dn.





* - Gau (goc. gawi, hol. Gouw) – w średniowiecznych Niemczech jednostka administracyjno-sądownicza.

Terminem „Gau” określano również terytorium zasiedlone przez grupy germańskich plemion na wzór słowiańskiego opola (jednostkę osadniczą).

W okresie III Rzeszy jednostka administracji NSDAP, później także państwowa. Na jej czele stał gauleiter. Na terenach anektowanych (z reguły niewchodzących w skład Niemiec przed 1938 r.), np. Kraj SudetówKraj Warty czy Gdańsk-Prusy Zachodnie nosiła nazwę Reichsgau. - Wikipedia


sobota, 3 kwietnia 2021

Bukowiec - Königsbach - Kraszew - Zielona Góra - Wiśniowa Góra - Hulanka - Judaika - Otto Heike

 

    W książce Otto Heike 150 Jahre Schwabensiedlungen in Polen 1795-1945  na stronach 240-243 znajduje się materiał poświęcony historii Bukowca od 1916 roku do przejęcia władzy przez Hitlera na terenie Niemiec. Sporo miejsca poświęcono przy okazji wynajmowania w okresie letnim pokoi letnikom z Łodzi w Wiśniowej Górze, Kraszewie, Zielonej Górze i w Bukowcu.

     Materiał ten przetłumaczyłem z niemieckiego, jest mi potrzebny do mojej książki poświęconej historii  Bukowca z lat 1803-1945.

     Prośba do czytelników, czy ktoś posiada zdjęcia baraków w Wiśniowej Górze o których wspomniano w tekście?


        W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ


    Mocarstwa centralne już jesienią 1916 r. proklamowały ochronę polsko-niemiecką, ale ogłoszenie niepodległości nowego państwa polskiego 11 listopada 1918 r. było całkowitym zaskoczeniem dla niezbyt zainteresowanych wydarzeniami politycznymi Szwabów z Königsbach (Bukowiec). Z dnia na dzień, by tak rzec, zostaliśmy obywatelami Polski ze wszystkimi obowiązkami, ale także z wszelkimi prawami obywatelskimi i prawem do ochrony ze strony państwa „bez względu na pochodzenie etniczne, język czy wyznanie”, jak głosi konstytucja. Pierwszą obowiązkową „składkę” jako obywatela polskiego musieli opłacić mężczyźni pełniący służbę wojskową. Zostali wcieleni do pospiesznie organizowanej armii polskiej i musieli walczyć przeciw Armii Czerwonej. Dwóch członków parafii oddało życie w tej wojnie, a mianowicie Gustav Kling, który mieszkał w sąsiedniej wsi Kraschew i należał do parafii Königsbach (Bukowiec), oraz Johann Rau. W administracji miejskiej nie nastąpiły żadne zmiany administracyjne. Wieś nadal należała do gminy Brójce. Podczas zbliżających się wyborów wójta na początku 1919 r. rada gminy została pouczona, że ​​tylko człowiek mówiący po polsku może zostać zatwierdzony na ten urząd.


    W Łodzi w międzyczasie znów ruszyły fabryki; młodzi ludzie przenieśli się z przeludnionej wioski do miasta, a w niektórych domach znów pracowały maszyny dziewiarskie. Gospodarstwa nadal kurczyły się z powodu podziału spadku i ledwo mogły wyżywić swoich właścicieli. Część rolników przeniosła się do Prus Zachodnich, zwanych później Pomorzem, gdzie mogli przejąć gospodarstwa na sprzyjających warunkach, które opuściła emigracja wywłaszczonych osadników. Wciąż była to trudna walka o byt, zwłaszcza na farmach karłowatych o powierzchni od 3 do 5 ha. W przeważającej ilości lekka gleba przyniosiła słabe zbiory, których plony wystarczały tylko na wyżywienie ludzi i bydła. Niektórzy nie mieli nawet konia. Skąd powinien pochodzić dochód? Większość gospodarstw nie nadawała się zbytnio do przyjmowania „letnich gości”; Jeśli było duże zapotrzebowanie, jedyny pokój dzienny był opuszczany, aby zostawić go gościom wakacyjnym. Na szczęście większości drobnych rolników w dolnej wiosce udało się kopać torf na swoich łąkach; inny materiał grzewczy stanowiłby przeszkodę. Obfitość drewna w okolicy (Grünberg (Zielona Góra) i Kraschewer Wald – Kraszewski las) pozostawała zamknięta dla Königsbacher (Bukowiec). Zbiór drewna do palenia, jagód, wrzosu i grzybów wymagał pozwolenia, a nawet ci, którzy przyjeżdżali na lato, musieli je zdobyć, jeśli chcieli wyjść do lasu lub tam rozstawić leżak.


     W tamtych latach rolnictwo potrzebowało tanich kredytów na zakup maszyn rolniczych i nawozów. Z drugiej strony w latach dwudziestych panowała wielka lichwa, która zrujnowała niejednego drobnego dłużnika. Brakowało również instruktorów, którzy byliby w stanie zapewnić synom rolników niezbędną wiedzę na kursach i mogliby pokazać skuteczniejsze sposoby gospodarowania niewielkimi gruntami ornymi. Zamiast tego pracowali po szerokim jak ręcznik, czasem dwukilometrowym pasie pól na wzór dziadka. Nie było też organizacji, która dbałaby o postęp w rolnictwie i rozwiązała pewne problemy społeczne, takie jak użycie maszyn do zarządzania ładunkiem. Kasa oszczędnościowo-pożyczkowa została założona 20 czerwca 1917 r., ale niewiele można było zdziałać, biorąc pod uwagę sztywność i nieufność chłopów. Bliskość dużego miasta liczącego ponad pół miliona mieszkańców miała decydujący wpływ na rozwój gospodarczy i społeczny miejscowości. Wielu pracowników znalazło zatrudnienie w fabrykach tekstylnych oraz w branży usługowej, choć dla niektórych przeprowadzka do Łodzi oznaczała emigrację za granicę.


    Zapotrzebowanie miasta na jedzenie było ogromne, więc mieszkańcy Königsbach (Bukowiec) byli w stanie uzyskać dobre ceny za swoje produkty. Zasadniczo to uprawa młodych ziemniaków opłaciła się i przyniosła pożądany dochód, zwłaszcza na skąpe tygodnie przed zbiorem zbóż. Na przykład pomysł uprawy warzyw jeszcze nie przyszedł im do głowy. Ograniczał się do uprawy kapusty i rzepy (brukwi).


     Dochodowym biznesem w Dolnym Bukowcu było wynajmowanie pokoi letnim gościom, w dialekcie szwabskim „letni przewodnik”. W szczególności w latach dwudziestych wzrosła liczba wczasowiczów szukających zdrowego powietrza i relaksu w Königsbach (Bukowiec) i Grünberg (Zielona Góra). Przyjmowano tylko niemieckich letników; rodziny żydowskie wynajmowały pokoje w Kraszewie, Hulance i Wiśniowej Górze (Kirschberg). Niechęć do żydowskich lokatorów nie wynikała z antysemickiej postawy Szwabów z Königsbach (Bukowca). Niemieccy lokatorzy nie chcieli mieszkać w bezpośrednim sąsiedztwie hałaśliwych, przeważnie dużych rodzin żydowskich, które prowadziły inny tryb życia i nie chciały mieszkać razem z chrześcijanami.


    W ostatnich latach przed II wojną światową napływ letnich turystów wyraźnie zmalał; bo na szerszym obszarze Łodzi powstały klimatyczne uzdrowiska, których komfort życia bardziej odpowiadał potrzebom wczasowiczów, niż mogły zaoferować prymitywne chłopskie saloniki obu wsi Szwabii. Bardziej zamożne rodziny miały teraz własne domy wakacyjne. Jedynie wspomniane wcześniej miejscowości Hulanka, Kraszew i Wiśniowa Góra (Kirschberg) pozostały wakacyjnymi bastionami Żydów, zwłaszcza Wiśniowa Góra (Kirschberg) stał się ośrodkiem miejskiej aktywności z restauracjami, lokalami rozrywkowymi i tanecznymi barami.
Na koniec należy zauważyć, że ponad 100 przypominających baraki drwali z Wiśniowej Góry (Kirschbergu) domków służyło w latach wojny jako schronienie dla niemieckich przesiedleńców (volksdojczów) z Polski, Rumunii i Związku Radzieckiego.  

    Rozwój polityczny w Niemczech po „przejęciu władzy” w 1933 r. nie miał znaczącego wpływu na postawę szwabskich chłopów. Jesienią 1934 r., po zawarciu polsko-niemieckiego paktu o nieagresji, wysłannicy z ugrupowań należących do grupy etnicznej próbowali podjąć pracę polityczną w kraju, a także zdobyć przyczółek w Königsbach, ale hasła nacjonalistyczne spotykały się na ogół z wielką niechęcią. Kto by przypuszczał, że po tych wszystkich nadużyciach i wrogości, po nieustającej walce z mniejszościami narodowymi, stosunki między Niemcami a Polską mogą nagle przerodzić się w przyjaźń i zrozumienie. Starsi mieszkańcy wciąż pamiętali przebieg I wojny światowej i konsekwencje zbyt dużej aktywności niemieckich klubów i organizacji. Wtedy jednak nikt nie przypuszczał, że za kilka lat może dojść do niemożliwej do pokonania przepaści między Niemcami a Polakami i do wielkiej katastrofy.