Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna polsko-bolszewicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna polsko-bolszewicka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2024

Józef Pabiś - Wandalin - Wiskitno - Krzyż Virtuti Militari - Wojna polsko-bolszewicka - 1920 - cz.2

 


1 - Stopień -                                                                Kapral
2 - Nazwisko i imię -                                                  Józef Pabiś
3 - Potwierdzenie nazwiska podpisem D-cy -            Rzedzicki por.
4 - Data wstąpienia do W.P. -                                     11.11.1918


Dnia 24 maja 20 r. w bitwie pod Mariampolem kapral Pabiś Józef dowodząc plutonem K,Km II/28 odznaczył się tem, że gdy bolszewicy zaatakowali i zajęli częściowo nasze pozycje, zabierając nam jedno działo, on zaś nie zważając na silny ogień nieprzyjaciela i chwilowe zamieszanie w naszych szeregach szybko zorganizował małą grupę z którą to z własnej inicjatywy uderzył na nieprzyjaciela silny ogień, obsadził z powrotem naszą pozycję dawną, czem przyczynił się do naszego zwycięstwa na wspomnianym odcinku. Ostatnie zdanie nie potrafię odczytać.. - czytelne: Rzedzicki

6 - Czy ranny lub zabity przy akcji:            Nie
7 - Obecny przydział wymienionego:         6 Komp. II/18 p.S.K.
8 - Wniosek na stopień orderu:                    "V.M." V.Kl.



                                                                                                      Kapral Józef Pabiś
                                                                                                      6 Komp.

                                                             OPIS CZYNU
    W dniu 24 maja 1920 r. w bitwie pod Marjampolem kapral Pabiś Józef dowódca plutonu K.KM. II/18. S.K. odznaczył się tem, że: gdy bolszewicy zaatakowali i częściowo zajęli nasze pozycje zabierając nam jedno działo, on zaś nie zważając na silny ogień nieprzyjacielski ..... zamieszanie w naszych szeregach, szybko zorganizował małą grupę z którą to z własnej inicjatywy ..... na nieprzyjaciela silny ogień, obsadził z powrotem naszą dawną pozycję, czem przyczynił się do naszego zwycięstwa na wspomnianym odcinku. Dowódcą kompani był wówczas por. Rzedzicki.



URZĄD WOJEWÓDZKI ŁÓDZKI                                     Łódź, dnia 24 lipca 1933 r.
Wydział Bezpieczeństwa
                                                                                                                      Tajne!
L. OA.X - 2b/664
Pabisz Józef - opinja                                                  Do
                                                                                   Pana Kierownika Biura Personalnego
                                                                                   Ministerstwa Spraw Wojskowych
                                                                                                                         w Warszawie.
Na pismo z 123/VI.1933 r.
Nr. 3400-Og. 107.

                                              Urząd Wojewódzki Łódzki komunikuje, że Pabisz Józef, s. Józefa i Antoniny, ur. 5/II 1898 r. we wsi Wandalinie, gm. Wiskitno zam. w Łodzi przy ul. Lelewela 25, majątku żadnego nie posiada. Wymieniony wstąpił w dniu 11.XI 1918 r. jako ochotnik do wojska polskiego i przebył kampanię przeciwko bolszewikom. Służył w 28 p.p. - Pabisz posiada dobrą opinję pod względem  moralnym i politycznym.
                                                                                                  Za Wojewodę
                                                                                                  /L.Berkowicz/
                                                                                                  W./z Naczelnika Wydz. Bezpieczeństwa,




czwartek, 3 października 2024

Józef Pabiś - Wandalin - Wiskitno - Krzyż Virtuti Militari - Wojna polsko-bolszewicka - 1920 - cz.1

 

Następny, niezwykle ciekawy zestaw dokumentów przesłanych grzecznościowo przez Marka Pietrzko! Jest takie przysłowie, "że dobro wraca". Myślę, że w tym przypadku tak jest.

Pan Wojciech Chwastniewski przysłął mi dokumenty dotyczące ppłk. Władysłąwa Kudaja, żołnierza 28 p.p. Strzelców Kaniowskich.

Teraz ja, za pośrednictwem Marka "rewanżuję" się podobnymi dokumentami dotyczącymi sierżanta Pabisia Józefa, żołnierza 28 p.p. Strzelców Kaniowskich. 

Pabiś Józef był mieszkańcem mojej Gminy Brójce, co dla mnie jest wartością jeszcze większą!

JÓZEF PABIŚ -  ur. 5 lutego 1898 roku w Wandalinie gm. Wiskitno, Syn Józefa i Antoniny z domu Olkowicz. Uczestnik w wojnie polsko-bolszewickiej 1919 -1920 roku.  Był żołnierzem 28 p.p. Strzelców Kaniowskich (2 Baon, kompania karabinów maszynowych). Dwukrotnie ranny podczas bitwy w 1919 i 1920 roku nad Stochodem*. Odznaczony Krzyżem Virtuti Military V klasy.

życiorys pisany najprawdopodobniej ręką innej osoby (pisownia oryginalna):

Urodziłem się 5 lutego 1898 roku, do szkoły nie chodziłem, gdyż moich rodziców nie było stać na to. Mając 18 lat wstąpiłem do wojska jako ochotnik. Przebywałem w wojsku polskim od 18 roku do 21 roku stale na froncie. Na froncie zostałem dwa razy ranny, w 21 roku zostałem zwolniony. Z powodu tego utraciłem z ogólnej utraty zdolności do pracy 25%.

Podczas ciężkiej pracy odczówam bul w lewem boku, w poziomie żebra sączy się ropa. Warunki utrzymania są bardzo trudne, często zapadam na zdrowiu.

Z powodu ran zadanych mi na froncie Bolszewickim i Ukraińskim.

                                                                               Podpis: Józef Pabiś

Wielki smutek odczuwam po przeczytaniu tego krótkiego, zarazem przejmującego życiorysu. Nigdy nie chodził do szkoły, rodzice byli zbyt biedni. Trzy lata na froncie, dwukrotnie ranny. Niestety, nie wszyscy byli równi..., on nie dostał nagrody w postaci hektarów na Kresach....  Schorowany pisze w ankiecie:

"Prosił bym uprzejmie o jakąkolwiek lekką pracę. Ciężko pracować nie mogę".

W tejże ankiecie można przeczytać, że 60 złotych miesięcznie, było zasiłkiem bardzo niskim...Jego marzeniem był etat policjanta lub woźnego...


* - Bitwa nad Stochodem – część wielkiej bitwy wołyńsko-podolskiejwalki polskiej 18 Dywizji Piechoty z oddziałami sowieckiej 12 Armii w czasie ofensywy jesiennej wojsk polskich w okresie wojny polsko-bolszewickiej. - Wikipedia

Źródło: CAW.





wtorek, 1 października 2024

Władysław Klima - Pałczew - Gmina Brójce - Krzyż Virtuti Militari - 1920 - cz.4

Ostatnia część materiału poświęcona bohaterowiu tamtych dni, jednemu z bohaterów "Cudu nad Wisłą" Władysławowi Klimie. Prostemu chłopakowi z malutkiego Pałczewa. Z całego serca dziękuję Markowi za przesłanie tego materiału. Niestety w naszych szkołach nie mówi się, nie uczy młodzieży o historii naszych ziem, jego mieszkańców.... Ci prości ludzie walczyli o "Wolność naszą i waszą". Wielka szkoda, że w gminnej gazecie brak miejsca dla takich wspaniałych mieszkańców .....

Oryginalna pisownia. Wspaniały opis bohaterstwa Klima Włądysłąwa, pisany rękoma jego kolegów na polu walki. 

                                                     POŚWIADCZENIE!

Poświadczamy, że w dnió 265 kwietnia 1920 podczas gdy nieprzyjaciel za atakował nasza kompanię szeregowiec Klima Władysław okazał swą męskość bowiem na rozkaz dokąd ataku.  ..... się śmiało naprzód gdzie wręczyciele tegóż zostali ranni, z których jeden zaraz zmarł, sam odbierał amunicyę ładował do magazynku i ostrzeliwując dalej za..tował nieprzyjacielowi straty zabitych i rannych.

     Jednocześnie poświadczamy, że i w dniu 15.5.1920 podczas gdy nieprzyjaciel za atakował stacye kolejowo Kryżopol znacznie większemi siłami niż nasze szeregi. Klima Władysław wstrzymał atak nieprzyjaciela, a gdy padł rozkaz do kondrataków szeregowy Klima Władysław nie zważając na silny ogień nieprzyjacielski artylerii i karabinów maszynowych śmiało żócił się naprzód i celnemi strzałami zmusił nieprzyjaciela do odwrotu ścigając go aż pod las, gdzie nieprzyjaciel powtórnie się do ataku, szeregowy Klima Władysłąw okazywał swą gotowość oddać życie za Ojczyznę bowiem był ostatnim przy cofaniu się, przy którym to odwrocie do swych dawnych okopów został ciężko ranny w nogę, ten że niezważając na swój ból zdążył jeszcze umknąć ze swoim karabinem maszynowem do okopów który to był jeszcze karabinem w dobrym stanie zamienił z kolegą któremu się popsuł zamek zabierając zepsuty karabin którego nastęmpnie Sanitaryjusze zabrali zabrali do opatrunku, gdzier do piero przy omdleniu rozstał się ze swoim karabinem. 

                                                        Dnia 20 kwietnia 1920 roku

                                                        Szeregowy Krawczyk Franciszek

                                                        Szeregowy Wislet Antoni



Władysław Klima - Pałczew - Gmina Brójce - Krzyż Virtuti Militari - 1920 - cz.3

 

     Wniosek w postaci dwóch dokumentów na odznaczenie orderem Virtuti Militari w myśl Uchwały Kapituły Tymczasowej z dnia 23.1.1920 na nazwisko Władysław Klimy.






Szczegółowy wypis czynów

Szeregowiec Klima Władysław strzelec karabinu maszynowego podczas ataku bolszewickiego pod Bienną na 7-mą kompanię, dnia 24 kwietnia 1920, wielce przyczynił się do powstrzymania nacierającego nieprzyjaciela umiejętnie kierowanym ogniem swego karabinu maszynowego. Na rozkaz kontrataku wymieniony szeregowiec, pierwszy w plutonie porwawszy karabin maszynowy skoczył z nim naprzód, strzelając w biegu, czem zadał nacierającemu nieprzyjacielowi wiele strat. W czasie ataku nie bacząc na silny ogień, mimo tego, iż jeden z jego donosicieli amunicji został zabity, a drugi ranny, nie wycofał się, lecz biorac sam magazynki od kolegów, strzelał dalej bez przerwy. Dnia 15.V.1920 podczas ataku na stację Krzyżopol, gdy nieprzyjaciel w sile znacznie większej nacierał na centrum kompanii, szeregowy Klima rzucił naprzód się z ogniem swego karabinu maszynowego dzielnie atak powstrzymywał, zadając nieprzyjacielowi wiele strat w zabitych i rannych. 

     Następnie sam ciężko ranny w nogę, nie zważając na ból nie rzucił swego karabinu, lecz doniósł go na miejsce. Tu swój dobry karabin maszynowy oddał koledze aby ów dalej strzelał, a wziął od niego zepsuty. Gdy go siły opadły dał się wziąść sanitariuszom, biorąc i karabin maszynowy ze sobą, który oddał dopiero na placu opatrunkowym.









Władysław Klima - Pałczew - Gmina Brójce - Krzyż Virtuti Militari - 1920 - cz.2

 

Prezentuję, jakże przebogaty życiorys Władysława Klimy, z jego podpisem (pisownia oryginalna):

    Urodziłem się dnia 16 marca 1896 roku we wsi Pałczew gm. Brujce pow. łódzkiego, syn Emanuel i ś.p. Magdaleny zam. tamże. 

    W roku 1909 do 1914 r. miesiąca sierpnia pracowałem w fabryce w Łodzi jako przykręczacz.

    Od roku 1914 m-ca sierpnia do 1915 r. m-ca września pozostawałem przy rodzicach.

    Od roku 1915 m-ca września byłem przymusowo pobrany przez niemców do robót publicznych i wywieziony do okolic Mińska, gdzie przebywałem do m-ca maja 191 6r.

    W maju 1916 r. zbiegłem. W czerwcu 1916 r.  zostałem przyłapany  przez niemców i odstawiony do Pułtuska, do robót publicznych, gdzie pozostawałem do m-ca sierpnia 1916 r.

    W sierpniu 1916 r. zostałem wysłany jako podejrzany do Niemiec i osadzony w obozie internowanych gdzie pozostawałem do m-ca listopada 1916 r.

    W m-cu listopadzie 1916 r. zostałem wywieziony na Górny Śląsk do robót polnych, gdzie pracowałem do m-ca października 1918 r.

    W miesiącu październiku 1918 r. powróciłem do Polski /do domu/.

    W dniu 11 listopada 1918 r.  przystąpiłem do rozbrajania niemców w okolicy łodzi, Zgierza i Ozorkowa, co trwało do 15 listopada 1918 r.  - powróciłem chory.

    Wskutek choroby zostałem przy poborze odroczony na 1/ jeden/ rok.

    W dniu 19 czerwca 1919 r. zostałem pobrany przez P.K.U. Łódź do W.P. i wysłany do 9 Pułku Strzelców Polskich w Modlinie, w którym przebywałem do m-ca sierpnia 1919 r.

    W m-cu 1919 r. przydział, zostałem do 51 Pułku Strzelców Kresowych, z którym przeszedłem całe kampanję Ukraińską i Bolszewicką t.j. do roku 1921 m-ca marca.

    W roku 1921` dnia 7 lutego 1921 r. zostałem udekorowany  ord. woj. "Virtuti Militari" kl. V-ej mr. 7760.

    W dniu 9 czerwca 1921 r. zostałem bezterminowo urlopowany i powróciłem do domu.

    Od m-ca czerwca 1921 r. do 1926 r. pracowałem w fabryce włókienniczej w Łodzi, z której zostałem zredukowany.

    Od roku 1926 do roku 1927 m-ca maja byłem na zasiłku.

    Od maja 1927 r. do roku 1928 m-ca grudnia pracowałem w fabryce włókienniczej w Łodzi, i z powodu zamknięcia fabryki zostałem zredukowanym i pozostawałem na zasiłku do miesiąca kwietnia 1931 r.

    W m-cu maju 1931 r. na skutek mojej prośby otrzymałem przez D.O.K. 1 V pracę wartownika cywilnego w Kadrze 4 Dyonu Taborów, w której pracuję do dnia dzisiejszego. 

Łęczyca, dnia 16 czerwca 1933 r.                           Podpis






Władysław Klima - Pałczew - Gmina Brójce - Krzyż Virtuti Militari - 1920 - cz.1

 Kilka dni temu zamieściłem na moim blogu  materiał dotyczący odznaczenia Krzyżem Virtuti Militari ppłk. Władysława Kudaja. Jego bohaterstwo w wojnie z bolszewikami w 1920 roku zapisało się na trwałe w historii Pabianic. Już raz dziękowałem Panu Wojciechowi Chwastniewskiemu za przesłanie mi tych dokumentów, dziękuję raz jeszcze!

    Wielka niespodzianka spotkała mnie ze strony dobrego znajomego, wspaniałego regionalisty Marka Pietrzko. Czytając materiały o bohaterach wojny polsko-bolszewickiej z Pabianic, zadzwonił do mnie z zapytaniem, czy miałbym ochotę na publikację podobnych dokumentów związanych z bohaterstwem dwóch mieszkańców naszej gminy Brójce?

    Cóż może być wspanialszego niż taka wiadomość!

    Oczywiście wyraziłem zgodę, przepraszam Marka za opóźnienie z prezentacją, ale mam sporo problemów prywatnie, myślę, że to rozumie. Skany pozyskane z ogólnodostępnych na stronie CAW.

    Pierwszą osobą jest Władysław Klima, mieszkaniec Pałczewa, urodzony 16 marca 1896 roku. Zachowało się sporo dokumentów, więc zaprezentuję je w kilku częściach. Dodam, że niewiele gmin może pochwalić się mieszkańcami odznaczonymi Krzyżem Virtuti Militari! Zapraszam na podróż w czasie!



WŁADYSŁAW KLIMA, urodzony w Pałczewie 16 marca 1896, syn Emanuela i Magdaleny z domu Worchuł. ojciec czwórki dzieci: Genowefy ur. 4 stycznia 1918, Czesława, ur. 24 września 1922, Heleny ur. 25 października 1924 i Eleonory ur. 4 grudnia 1928 roku. Ukończył 1 klasę szkoły powszechnej w Łodzi, przed wstąpieniem do wojska wykonywał zawód przędzalnika. W wojsku był w stopniu szeregowca. Po zakończeniu wojny wykonywał zawód wartownika cywilnego w Kadrze 4 Dyonu Tab. w Łęczycy. Służył w 51 Pułku Piechoty Strzelców Kresowych. Podczas zmasowanego ataku bolszewików na Krzyżopol* został ranny w udo prawej nogi. Chciałbym nadmienić, że Władysław Klima był jednym z 31 odznaczonych Krzyżem Virtuti Militari!

Tak o 51 Pułku napisano na łamach: Jednostki - Wojskowe.pl:

W wojnie polsko-bolszewickiej pułk zapisał chlubną kartę w dziejach oręża polskiego. Brał udział w ofensywie na Ukrainę oraz obronie w związku z sowiecką kontrofensywą. Stoczył krwawe walki pod stacją kolejową Krzyżopol i Czobotarkami. 27 maja pułk stoczył ciężką walkę o stację kolejową Rudnica, na pamiątkę tę dzień ten ustalono dniem święta pułkowego. Kolejne walki pod Lwowem i Zbruczem przyniosły kolejne sukcesy. Podczas wojny tej pułk wziął do niewoli ponad 4000 jeńców, zdobył kilka tysięcy karabinów, ponad 120 karabinów maszynowych, 13 dział polowych, 2 działa ciężkie, 1 pociąg pancerny, kilkaset koni, wozów z amunicją i innymi dobrami. W uznaniu marszałek Józef Piłsudski odznaczył  żołnierzy pułku 31 srebrnymi Krzyżami Orderu Wojennego Virtuti Militari V klasy oraz 116 Krzyżami Walecznych.

* - Krzyżopol – osiedle typu miejskiego w obwodzie winnickim na Ukrainie, siedziba władz rejonu krzyżopolskiego. Miejscowość powstała w 1866, status osiedla typu miejskiego od 1938. Ludność liczy około 9500 osób. Wikipedia






czwartek, 26 września 2024

Ppłk. Henryk Świetlicki - 28 p. Strzelców Kaniowskich - Dokumenty

    Następna perełka znaleziona przez Pana Wojciecha Chwastniewskiego! Jak jest mi bliska postać ppłk. Henryka Świetlickiego, pisać nie muszę. 

Każdy dokument jest wartościowy, ważny dla pamięci o tej wielkiej postaci, również ważny dla Pabianic, tutaj się urodził, wychował, walczył o niepodległość i spoczywa godnie na pabianickim cmentarzu. Dzięki!

Źródło: Wojskowe Biuro Historyczne






Dowództwo XII Komp. 
28 p. Strzelców Kaniowskich
                                                                         Załącznik na odznaczenie Krzyżem "Virtuti
                                                                         Militari" na pdch. Twardowskiego.

                                                                  Zaświadczenie
        Pchr. Twardowski Czesław w dniu 22 maja 1920 pod wsią Golbią swym energicznym i pełnym odwagi atakiem przyczynił się w głównej mierze do zajęcia tej wsi demoralizując tym nieprzyjaciela, który w panicznej ucieczce zostawił na polu bitwy wielu rannych i zabitych.
     Co podpisem własnoręcznym stwierdzam.



                                Ppłk. Henryk Świetlicki - zdjęcie ze zbiorów rodziny Świetlickich.

Ppłk. Władysław Kudaj - 28 p. Strzelców Kaniowski - Virtuti Military - 1920 - cz.2

 

Następne, jakże ciekawe dokumenty przesłane przez Pana Wojciecha, związane z ppłk. Kudajem i 28 p. Strzelców Kaniowskich. Wielkie dzięki!







Ppłk. Władysław Kudaj - 28 p. Strzelców Kaniowski - Virtuti Military - 1920 - cz.1

    Z Panem Wojciechem Chwastniewskim miałem okazję się spotkać kilka lat temu w Izbie Pamięci Strzelców Kaniowskich w Łodzi przy ul. Żeligowskiego. Byłem tam wspólnie z moim przyjacielem Ryszardem Świtlickim. Nazwisko Świetlicki jest w tej historii bardzo istotne. Otóż miałem to szczęście dobrze poznać tatę Ryszarda. To właśnie od niego dowiedziałem się o ppłk. Władysławie Kudajowi. Niesamowita historia z bardzo smutnym zakończeniem....

                               Ppłk. Władysław Kudaj - zdjęcie ze zbiorów rodziny Świetlickich.


Żołnierz 28 Pułku Strzelców Kaniowskich spoczął na cmentarzu w Pabianicach, niestety jego grobu już niestety nie ma.. (zainteresowanych zapraszam na mój blog) pod: 

Podpułkownik Henryk Świetlicki - Pabianice - ppłk. Kudaj - Litwa - Strzelcy Kaniowscy - cz.8

Kilka dni temu Pan Wojciech napisał do mnie w temacie ppłk. Kudaja:

Dzień dobry Panie Andrzeju,

szukając na stronie Wojskowego Biura Historycznego w kolekcji odznaczonych Orderem Virtuti Military natrafiłem na coś takiego. Wniosek odznaczeniowy dla kapitana Kudaja. Może przyda się to Panu do pańskiego bloga?

Pozdrawiam Wojciech Chwastniewski.



Dnia 22 maja 1920 r. pod wsią Gołbią III/28 p.S.K. pod dow. kpt. Rymszy miał z zadanie zając silnie ibsadzoną wieś Gołbię i powstrzymać ofensywę bolszewicką na tym odcinku. Bój trwał od godz. 8 rano 8 wieczór z przerwami, wszystkie ataki nieprzyjaciela odparto.
    Wieczorem bolszewicy z powodu dywersji oddziałów armji znaleźli się na tyłach baonu i sytuacja była groźna. O świcie bolszewicy rozpoczęli ogień zaporowy artylerji, bijąc ze skrzydeł i z czoła k.m.
    Kapitan Kudaj nie tracąc ani jednej chwili kompanją rezerwową zajmuje wypadowe pozycje, uniemożliwiając prowadzenie energicznych ataków, na linji obronnej formuje nowy front i skombinowanym atakiem wyrusza naprzód po uporczywej i krwawej kilkugodzinnej bitwie, zajmuje poprzednie stanowisko i dyslokacją pododdziałów uniemożliwia prowadzenie akcji zaczepnych nieprzyjaciela.
    W boju tym kpt. Kudaj swą przytomnością umysłu, znajomością sztuki wojowania i pełnym poświęceniem, wyrósł na bohatera tego pułku.

Wielkie podziękowania, Panie Wojciechu!







 

wtorek, 16 października 2018

Judaika - Kwestia żydowska w Polsce - Adwokat - Wspomnienia - Łódź - Piotrków - Wojsko - Prokuratura - cz.8



                   Jako jednodniowy dowódca plutonu, nie miałem zamiaru robić dochodzenia w stosunku do żołnierza nie z mojej drużyny i tak mu się upiekło, bowiem owo "zacięcie" się postarzałego karabinu było wierutnym kłamstwem, nie mówiąc już o tym, że był na bagnety, przy którym i tak się nie strzela (używa się tylko granatów ręcznych).
                   Gdy w szóstym dniu II wojny światowej ewakuowałem się z Łodzi do Warszawy konną rolwagą, jedynym dezerterem w nowiutkim umundurowaniu, ale bez broni, jakiego tego dnia i nocy spotkałem na drodze, a który przysiadł się na rolwagę, był żołnierz, niestety pochodzenia żydowskiego.
                   Tutaj nasuwa mi się myśl, jak to nigdy nie wiadomo (szczególnie widać to na wojnie), co lepiej zrobić. Jeden człowiek postępuje rozsądnie i w rezultacie traci na tym, podczas gdy drugi czyni oczywiście głupstwo, które w rezultacie wychodzi na dobre. I tak np. na tę wojną (1939r.) poszli tylko "głupi" Żydzi, którzy służyli w wojsku i powołani zostali jako rezerwiści, podczas gdy "mądrzy" nie służyli w wojsku, na wojnę nie poszli i siedzieli w domu. W rezultacie "głupi" Żydzi dostali się do niewoli, przesiedzieli wojnę w "Stalagach" i "Oflagach", z których ich Wehrmacht wydać nie chciał, bojąc się retorsji aliantów i w ten sposób przeżyli wojnę, a "mądrzy" Żydzi zostali przez hitlerowców wymordowani.
                   W czasie I-ej wojny światowej ludność żydowska, korzystając z możliwości porozumienia się z Niemcami, gdyż żargon jest skażony głównie mową niemiecką, chętnie z nimi współpracowali i gdyby nie zbrodniczy antysemityzm Hitlera, miałby z niej w Polsce życzliwych pomocników. Udział Żydów w partyzantce w czasie II-ej wojny światowej był aktem rozpaczy, bowiem ludzie ci, nie mieli już nic do stracenia. Zachowanie się ludności żydowskiej w 1939 r. przy wkraczaniu Armii Czerwonej na wschodnie tereny państwa Polskiego, było podobne jak w 1920r. Inteligencja pochodzenia żydowskiego, była głównym organizatorem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, gdyż polska inteligencja, w ograniczonej większości zachowywała się, w pierwszych latach, biernie lub wręcz nieżyczliwie. Szczególnie zapamiętali sobie Polacy udział i zachowanie się osób pochodzenia żydowskiego w Ministerstwie Bezpieczeństwa i w podległych mu agendach, oraz nader liczny udział w sądach wojskowych, szafujących szczodrze wyrokami śmierci dla niekomunistycznych członków ruchu oporu.
                     Drugim najważniejszym obowiązkiem obywatela jest płacenie podatków. Nikt nie lubi płacić podatków i każdy stara się, aby obciążyło go możliwie jak najmniej, ale to co robiła w tej sprawie ludność żydowska, przekraczało granice przyzwoitości i było oczywistym sabotażem. Z tą kwestią zetknąłem się osobiście jako aplikant adwokata Stefana Cygańskiego, który był kontraktowym pełnomocnikiem Prokuratorii Generalnej na Łódź. Wyjaśniam, że Prokuratoria Generalna (nie mylić z Prokuraturą), była adwokatem Skarbu Państwa w sprawach cywilnych. Przeważnie były to tak zwane sprawy wyłącznie, polegające na tym, że osoba trzecia występowała o zwolnienie z pod zajęcia i licytacji przedmiotów, zajętych za długi, a w tym wypadku za zaległe podatki dłużnika.

                                                          - ciąg dalszy nastąpi -

poniedziałek, 15 października 2018

Judaika - Kwestia żydowska w Polsce - Adwokat - Wspomnienia - Łódź - Piotrków - Wojsko - Przemyśl - Czerwony Bór - Zambrów - cz.7

    

                         Prawdy dowiedziałem się dopiero w kilka miesięcy później, w następujących okolicznościach. Znajdowaliśmy się wówczas w obozie ćwiczebnym na wielkim poligonie Czerwony Bór pod Zambrowem. Byliśmy na nocnych ćwiczeniach, które jednak nie mogły się odbyć, bo wszedły w duże lasy, a noc była ciemna, wodzowie nasi zabłądzili (mówiło się u nas, że im mapa się skończyła) i nie mogliśmy dojść do celu. Tak więc batalion maszerował i maszerował po piaszczystych drogach tego boru, aż wreszcie zarządzono wypoczynek!
                         Wówczas usiadł obok mnie kolega z młodszej klasy naszego gimnazjum - Jankiel Kersz, który rozpoznawszy mnie powiedział:
- Jestem już tak zmęczony, że chyba tego marszu nie przetrzymam.
- Nie martw się odpowiedziałem - niedługo już będzie świtać (był to czerwiec), to wreszcie
  wyjdziemy z tego przeklętego lasu.
- Człowiek głupi, że się męczy w tym wojsku - powiedział rozgoryczony.
- Cóż robić, każdy musi przez to przejść - odparłem pocieszająco.
- O, nie każdy - odpowiedział, jakąś znaczącą intonacją w głosie.
- Jak to? - zdziwiłem się.
- Pamięta pan (mówił mi per pan) Leszczyńskiego?
- Oczywiście, miał wypadek z nogą, sam go wnosiłem do koszar.
- jaki tam wypadek! Udał, że uszkodził stopę, aby się dostać do szpitala w Przemyślu, niby do
  rentgena, a tam przyjeżdżał jego ojciec i załatwił sprawę. To bogaty człowiek.
- Skąd to wiecie?
- My przecież w kompani wszyscy się dobrze znali, mówił o kolegach Żydach, a których było nie
  wielu i trzymali się razem.
Sprzyjało temu także to, że izby koszarowe były nierówne, obok sal po kilkanaście pryczy, były pokoiki po 4-6 pryczy i właśnie w jednym takim pokoju oni razem mieszkali.
- A pamiętasz pan X-a (właśnie tego, o którym niżej pisałem).
- Pamiętam dobrze, że go zwolnili, bo naprawdę litość brała patrzeć na niego, nie mówiąc już o tym,
  że wyglądał pokracznie jako żołnierz.
- Ba! A wie pan co on robił? Nie jadał więcej niż dwie suche bułki dziennie, które kupował w
  kantynie i nie sypiał na sienniku na pryczy, a na gazetach na podłodze.
W tym momencie zarządzono zbiórkę. Każdy z nas poszedł na swoje miejsce i batalion ruszył, a ja pokiwałem głową nad swoją naiwnością.
                     Po zakończeniu szkoły podchorążych , skierowano mnie do 25 p.p. na praktykę, gdzie zostałem wyznaczony dowódcą drużyny (kilkunastu ludzi). Nie miałem w niej żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Zresztą w szeregach było ich procentowo o wiele mniej niż w podchorążówce, a jeśli byli , to przeważnie jako sanitariusze. W każdym razie odsetek ich w wojsku był o wiele, wiele mniejszy, niż procent ludności żydowskiej w kraju. Przypominam sobie np., ze 5 kolegów Żydów w mojej klasie maturalnej gimnazjum (2-ch uczonych i 3-ch drugorocznych), żaden z nich, potem w wojsku nie służył.
                     Pułk pojechał na obóz ćwiczebny w góry i tam w dniu przemieszczania na tzw. strzelnicę bojową, gdzie strzela się ostrymi nabojami, a która w pułku odbywa się raz w roku, wyznaczono mnie jako dowódcę plutonu (kilkudziesięciu ludzi). Wśród nich miałem tylko jednego szeregowca pochodzenia żydowskiego. Zajęliśmy stanowiska wyjściowe za obmurowaniem wyżej położonego pola, na którego końcu, w odległości około kilometra ustawione były figury z dykty, pozorujące nieprzyjaciela. Strzelania rozpoczęły się od ognia artylerii, która strzelała ponad naszymi głowami, aby "przyciszyć nieprzyjaciela" i ułatwić podejście atakującej piechocie.
                     Gdy padł rozkaz do natarcia, poderwałem ludzi i wyskoczyliśmy z obmurowania. Obejrzałem się, aby sprawdzić, czy wszyscy ruszyli i zobaczyłem jednego, który pozostał. Był to właśnie ten jedyny Żyd w plutonie. Zawróciłem więc.
- Dlaczego się nie ruszacie!
- Karabin mi się zaciął.
- No to co! Ruszajcie! - ale się nie ruszył.
Nie miałem czasu bawić się z nim, gdyż żołnierze biegli jak opętani w stronę rozrywających się granatów artyleryjskich. pobiegłem za nimi co sił, aby ich zatrzymać w bezpiecznej odległości, co przy tym huku, nie było łatwe.

                                                         - ciąg dalszy nastąpi -

Judaika - Kwestia żydowska w Polsce - Adwokat - Wspomnienia - Łódź - Piotrków - Wojsko - Gródek Jagielloński - Lwów - cz.6



                       Pierwszym najważniejszym obowiązkiem Obywatela jest obrona kraju, ale Żydzi nie mieli zamiaru  ryzykować życia nie swojej ojczyzny, a więc i tak dla Polski, jak i dla każdego innego obcego państwa, które tu panowało i dlatego w wojsku służył tylko ten z nich, który nie miał możliwości wykręcenia się pod pretekstem wad organicznych lub za łapówkę. Wyjątki potwierdziły tylko regułę. W czasie swojej służby wojskowej zetknąłem się osobiście z bardzo charakterystycznymi faktami które tutaj przytoczę.
                       Leszczyńskiego (imienia nie pamiętam) poznałem wówczas, gdy w 1922 r. przyjechał do naszej klasy gimnazjum. Był synem zamożnego kupca żydowskiego (o tak polskim nazwisku), z któregoś miasta powiatowego (Łęczyca, Łowicz?). Mówiono, że dlatego się przeniósł do Piotrkowa, bo w poprzednim gimnazjum koledzy nie chcieli z nim chodzić do szkoły. Przyczyną miał być fakt, że gdy latem 1920 roku, cała starsza młodzież gimnazjalna wstąpiła do armii ochotniczej, w związku z ofensywą bolszewików na Polskę, on się wyłamał z ogólnej uchwały. W naszej klasie mało miałem z nim kontaktu, gdyż był kilka lat starszy ode mnie i siedział w innej stronie izby szkolnej, a poza tym był u nas tylko rok.
                       Warto tu dodać, że Polska, na skutek prokomunistycznego zachowania się ludności żydowskiej na terenach zajętych przez bolszewików, straciła do niej zaufanie i nawet ci inteligenci pochodzenia żydowskiego, którzy na skutek ogólnej presji psychologicznej, zgłosili się na ochotnika do wojska w 1920r., lub zostali wysłani na front, a zgrupowano ich w osobnym obozie wojskowym, gdzie pozostali aż do demobilizacji.
                       Ale wróćmy do Leszczyńskiego. Spotkałem go dopiero po 6 latach w szkole podchorążych (Gródek Jagielloński) przywitałem jak starego znajomego. Byliśmy zaledwie kilka tygodni w wojsku, gdy jeden z kolegów, spotkawszy mnie w drzwiach budynku koszarowego, poprosił o pomoc. Chodziło o to, że Leszczyński przed chwilą zwichnął czy złamał sobie stopę na podwórku. Nie zwlekając pobiegłem z kolegą do siedzącego na ziemi i zrobiwszy z rąk "stołeczek", wnieśliśmy go do koszar na pierwsze piętro, gdzie ułożyliśmy na pryczy w jego sali. W związku z tym wypadkiem został przeniesiony do szpitala wojskowego w Przemyślu i już nigdy go nie widziałem, a co było dalej - napiszę trochę niżej.
                       W naszej kompani był również mały chuderlawy Żydek, który wyglądał na karykaturę żołnierza. Rynsztunek po prostu wisiał na nim, a że był małego wzrostu, więc łopatka saperska, zawieszona na stałe rozluźnionym pasie głównym, wlokła się nieomal po ziemi. Kiedyś w czasie przerwy w ćwiczeniach  polowych siadł koło mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Spytałem go wówczas, czy nie jest chory, bo tak mizernie wygląda. Odpowiedział, że jest bardzo słaby i służba wojskowa przekracza jego siły.
- Dlaczego nie starasz się o zwolnienie z wojska - powiedziałem pełen współczucia.
- Niestety, nie chcą mnie zwolnić, bo jestem podobno zdrów, ale cóż z tego, kiedy nie mam sił.
Zwolniono go jednak, o czym zresztą wówczas nie wiedziałem, gdyż ze względu na wzrost byłem na początku pierwszego plutonu, a on na końcu w trzecim plutonie.
                       Pewnej niedzieli, korzystając z przepustki, pojechałem do Lwowa, aby go zwiedzić. Na dworcu kolejowym we Lwowie zaczepił mnie jakiś młody, uśmiechnięty człowiek w czapce studenta politechniki.
- Dzień dobry kolego, nie poznajecie mnie?
Byłem zszokowany, studenta nie poznawałem, zresztą kogóż mógłbym znać we Lwowie?
- Przepraszam, ale to pewnie jakaś pomyłka - odpowiedziałem nieco strapiony.
- Ależ nie! Jestem X z I kompani szkoły podchorążych w Gródku.
Dopiero nazwisko (którego już teraz nie pamiętam) przypomniało mi owego zabiedzonego Żydka, ale jakże on teraz inaczej wyglądał! Pełny w sobie, z pucołowatym wręcz obliczu, wcale nie był podobny do tego, którego znałem.
                                          
                                                          - ciąg dalszy nastąpi -

poniedziałek, 20 listopada 2017

Bukowiec - Königsbach - Wykaz zgonów - Szeregowiec Jan Rau - Wojna polsko-bolszewicka - 1920 ?

Ostatnie dni przesiaduję w archiwach aktów stanu cywilnego i metryk kościelnych Archiwum Państwowego w Łodzi. Szukając w aktach stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Pabianicach, w roczniku 1926 znalazłem bardzo ciekawy wpis.
Pod numerem 118 księgi kościelnej, jest informacja o śmierci szeregowca Jana Rau, który zmarł w szpitalu zapasowym w Dziedzicach w dniu 7 czerwca 1920 roku. Szpital zapasowy w Dziedzicach był jednym13, głównym był szpital w Krakowie. Nasuwa się pytanie:
Czy szeregowiec Jan Rau służył w polskim wojsku i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej?
Być może ktoś pomoże w rozwiązaniu tej zagadki?

Tekst z księgi parafialnej:
Działo się w Pabianicach dnia dwudziestego czwartego października tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego roku o godzinie dziesiątej przed południem. Wiadomie czyniemy, iż na podstawie doniesienia o śmierci przez Powiatową Komendę Uzupełnień Łódź powiat z dnia szóstego września za numerem pięć tysięcy siedemset czterdziestym, umarł w szpitalu zapasowym w Dziedzicach dnia siódmego czerwca tysiąc dziewięćset dwudziestego roku szeregowiec JAN RAU w wieku lat dwadzieścia dwa, rolnik, w Bukowcu urodzony, stały mieszkaniec gminy Brójce, syn Jana i Elżbiety z domu Bühler małżonków Rau. Akt niniejszy po przeczytaniu przez nas podpisany został. - Brakuje, tysiąc dziewięćset dwudziestego drugiego roku - 
                                                             Urzędnik Stanu Cywilnego
                                                                  Pastor R.Schmidt **





Na przełomie lat 1920-1921, Okręgowy Szpital Wojskowy w Krakowie liczył 1369 łóżek. 30 osób stanowiło personel lekarski. Statystycznie na jednego lekarza przypadało 45 podopiecznych. Po zakończeniu wojny polsko-sowieckiej szpital zabezpieczał potrzeby leczniczo-sanatoryjne jednostek Garnizonu Kraków, a w poważniejszych schorzeniach wspierał pomocą istniejące na terenie Okręgu Generalnego Kraków wojskowe szpitale rejonowe w garnizonach: Nowy Sącz, Rzeszów, Sanok, Tranów, Wadowice, Zakopane, Rajcza, Sucha, Dębica, Bielsko, Cieszyn, Dziedzice i Bochnia oraz cztery mniejsze szpitale wojskowe w Krakowie, w tym Wojskowy Szpital Zakaźny i Wojskowy Szpital Obozu Internowanych w Krakowie-Dąbiu.*


*Szpital - Rys Historyczny

www.5wszk.com.pl/static/show/szpital/id=73

**

Schmidt - Wyłowione z "sieci" - www.um.pabianice.pl - Oficjalny portal

https://um.pabianice.pl/artykul/110/415/schmidt
Pastor Rudolf Schmidt (1861-1938) sprawował urząd proboszcza parafii ewangelicko-augsburskiej w Pabianicach ponad czterdzieści lat. Czasopisma ...

niedziela, 26 lutego 2017

Wojna polsko-bolszewicka - Mapy frontowe - 1919-21- cz.1

Nie jestem w stanie podjąć się w największym nawet skrócie, opisać przyczyny i przebieg wojny polsko-bolszewickiej. Na ten temat napisano setki książek, opracowań, filmów...Chcę zaprezentować 30 map pokazujących wydarzenia tamtych tragicznych czasów. Nie było dane Polsce odpocząć po straszliwej wojnie 1914-1918, nie było czasu na świętowanie odzyskania Niepodległości, "przyjaciele" ze wschodu, nabrali chrapkę na osłabiony kraj, chcieli "uszczęśliwić" całą Europę, głodem, nękaniem, rozstrzeliwaniem tych, którzy nie zgadzali się z jednym z największych zbrodniarzy w dziejach świata: Leninem.
To właśnie Lenin, we wrześniu 1920 roku, w przemówieniu na Kremlu powiedział, że po Warszawą znajduje się centrum całego systemu imperialistycznego. "Cud na Wisłą", Marszałek Piłsudski, szczęśliwe zakończenie wojny, okupionej tysiącami poległych, olbrzymimi stratami, były elementami podpisanego porozumienia w Rydze zawieszenia broni w dniu 12 października1920 roku, a później traktatu ryskiego, także w Rydze 18 marca 1921 roku.