Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mantaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mantaj. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2024

Będków - Rodzina Mantajów - Przesłuchanie - Instytut Pileckiego

 Mój drugi wyjazd wspólnie z Kolegą Damianem do Instytutu Pileckiego w Warszawie przyniósł dużo dobrego materiału. Każdy z nas szukał czegoś innego. Okazało się, że w materiale Damiana, który zajmuje się tematem Koluszek, dokładniej Gettem w Koluszkach, znalazł się dokument dotyczący "mojego" Będkowa!

W Państwowym Biurze Policji Kryminalnej w Berlinie w dniu 30 lipca 1967 roku przesłuchano Artura Mantaja, urodzonego w Ujeździe 31 grudnia 1902 roku, w sprawie Karla Größera oskarżonego o morderstwa na Polakach i Żydach podczas niemieckiej okupacji.

Temat rodziny Mantajów, ich tragiczne losy nie są w znacznej części wyjaśnione. Dlatego to przesłuchanie była dla mnie wielkim wydarzeniem. Na moim blogu wielokrotnie pisałem o Albercie Mantaju, który był ojcem Artura. 

To on uratował życie wielu mieszkańców Będkowa, stojących na Rynku przed plutonem egzekucyjnym. Za zabicie Niemca, podjęto decyzję, że co 10-ty mieszkaniec zostanie rozstrzelany. Wśród tych nieszczęśników stali: moja Mama Jadwiga Pachniewicz, jej dwie siostry, brat i ich ojciec Wojciech Pachniewicz (mój dziadek).

Relacje wielu naocznych świadków, jak i mojej nastoletniej wtedy Mamy były zgodne, że Albert Mantaj, dzierżawca gospody w Będkowie, ubłagał oficera, twierdząc, iż gwarantuje, że nikt z mieszkańców nie dokonał tego mordu na Niemcu. 

Prośby i błagania przyniosły skutek, mieszkańcy Będkowa mogli wrócić do swoich domów!

W kilka miesięcy po wyzwoleniu dokonano samosądu zabijając Alberta Mantaja, jego żonę i malutkiego synka Artura i Eugenii z domu Pfeiffer.

W swoich zeznaniach Artur odniósł się do zamordowania swoich bliskich (cały materiał przetłumaczyłem, jednak do czasu uzyskania zgody Instytutu Pileckiego jak i Bundesarchiw w Berlinie, nie moge go na moim blogu zamieścić) :

"Ojciec, matka i syn zginęli w 1945 r. po okupacji. Od żony dowiedziałem się, że zostali zabici. Ale niczego nie wiedzieliśmy na pewno. Mój syn był wtedy z dziadkami".

W rozmowach z mieszkańcami Będkowa, którzy widzieli, lub słyszeli o tych wydarzeniach usłyszałem, że żona Artura Mantaja była gwałcona i bita na posterunku miejscowej Milicji Obywatelskiej przez długi czas. 

Artur z żoną zamieszkali w Berlinie, tematy dotyczące losów rodziców i dziecka, odcisnęly głębokie piętna na ich psychice.

Większość z moich rozmówców była zdania, że mordu na rodzinie Mantajów dokonano z obawy, że Albert wiedział zbyt dużo o niektórych z mieszkańców gminy Będków, którzy donosili na swoich sąsiadów....(mój przypisek).

Artur w swoich zeznaniach wspomina, że miał bardzo dobre kontakty z Polakami z Będkowa i okolic, co więcej: 

Dorastał i uczył się w szkole podstawowej w Będkowie, następnie ukończył nauki w gimnazjum i zdał maturę w Pabianicach. Następnym etapem była nauka w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Po jej zakończeniu służył w wojsku polskim. Pracował jako urzędnik w banku w Łodzi, następnie w jednej z łódzkich fabryk. Do wybuchu wojny pracował jako pracownik administracyjny w Urzędzie Powiatowym w Łodzi.

W związku z tym, że mieszkał z rodzicami w pobliskich Prażkach pomagał w prowadzeniu gospodarstwa jak i w gospodzie.

Ożenił się z Eugenią Pfeiffer 4 lutego 1939 roku i przez całą okupację mieszkali u jego rodziców. Do wojska nie został wcielony ze względu na wiek. Po zakończeniu działań wojennych został aresztowany przez Rosjan i wywieziony na roboty do Rosji, gdzie przebywał do końca września 1946 roku.

Odniósł się do faktu, że jego ojciec był niemieckim agentem, został zwerbowany przez SS-żandarmerię w Koluszkach pod numerem 1036 jako Salecki Henryk. Zapewnia w zeznaniach, że nie miał wiedzy o działalności ojca. Ojciec nigdy z nim nie rozmawiał w tym temacie.

Ze swojej strony stwierdzam, że w obszernych dokumentach jakie posiadam o działalności niemieckich agentów pracujących dla SS-żandarmerii w Koluszkach z terenu Tomaszowa, Ujazdu, czy też Będkowa i okolic, nie znajduje się żaden meldunek pisany przez Alberta Mantaja. Prawdopodobnie został zmuszony do podpisania dokumentów, jednak był agentem nieaktywnym. 

Artur Mantaj odniósł się także  do tematu Zydów w Będkowie. Jednak o tym napiszę później. 

Zamieszczam oryginalne zdjęcia rodziny Mantajów, które otrzymałem od kuzynki Ireny Konweki.

Żona Artura Mantaja Eugenia z synkiem Bogusiem, utopionym w rowie melioracyjnych pomiędzy Prażkami i Będkowem. 


Rodzina Mantajów przed ich karczmą w Będkowie, od lewej: osoba nieznana, żona Artura Eugenia, ojciec Artura Albert-Fryderyk, mama, Artur Mantaj i synek Boguś.

Artur i Eugenia Mantajowie


Artur Mantaj z kolegami i będkowskimi policjantami podczas Odpustu w Będkowie.


  

niedziela, 3 marca 2024

Albert Mantaj - Będków - Koluszki - Współpracownik gestapo - 1943

 Dzięki Andrzejowi Nitkowi mogę zaprezentować dokument dotyczący rodziny Mantajów z Będkowa. Można w nim przeczytać, że Albert Mantaj został zwerbowany przez SS-żandarmerię w Koluszkach jako współpracownik pod pseudonimem Salecki Henryk pod numerem 1036.

Nie przynosi to chwały zarówno tej rodzinie jak i Albertowi. Można gdybać: czy został zmuszony do współpracy, czy też dobrowolnie wstąpił jako donosiciel.....






Tomaschow                                                                      Tomaschow, den 10.5.1944

(Gend. - Posten Koluszki)

IV  N  - Nr. 4/44 gRs.

Betrifft: Gegnernachrichtendienst; Anmeldung von A-. V- u. W.Personen.

              Z-Personen 

1.) Zu- u. Vorname: Mantaj Albert.

     Geb. Tag u. - Ort: 16.7.1872 in Pabianice.

     Beruf: Gast- und Landwirt                         Familienstand: verh.

     Staatsangehörigkeit: Volksdeutsch           Religoin: evang.

     Wohnort und Wohnung: Bedkow Gem. Bedkow, Krs. Tomaschow

     ist als A-, V-, W - Person dur SS - Gendarmerie - Posten Koluszki am 1943 geworben worden, sie         führt Deckpersonalien "Salecki Henryk"

                                                                                                        Decknummer 1036.




Tomaszów                                                                                          Tomaszów, 10 maja 1944 r.

(Żand. - Poczta Koluszki)

IV N - Nr 4/44 gRs.

Dotyczy: służba kontrwywiadowcza; rejestracja osób A-. V i W.

Osoby Z

1) Nazwisko i imię: Mantaj Albert.

    Data i miejsce urodzenia: 16.7.1872 r. w Pabianicach.

    Zawód: Karczmarz i rolnik                                               Stan cywilny: żonaty

    Narodowość: Volksdeutsch                                                  Wyznanie: protestanckie

    Miejsce zamieszkania: Bedkow Gm. Bedkow, Pow. Tomaszów

    został zwerbowany jako A-, V-, W - osoba przez SS - Żandarmerię - Posterunek Koluszki w 1943 r.,      nosi pseudonim "Salecki Henryk"

                                                                                                                    Dokumentacja pod nr. 1036.







czwartek, 9 marca 2023

Będków - Albert Fryderyk Mantaj - Archiwum Państwowe Tomaszów Maz. - 1932

     Moja ubiegłotygodniowa wizyta w Państwowym Archiwum w Tomaszowie Maz. przyniosła sporo sukcesów. Na blogu nie prezentuję materiałów dotyczących mieszkańców Będkowa wyznania mojżeszowego. Temat rodziny Mantajów (na których dokonano samosądu) jest dla mnie bardzo ważny, więc każdy dokument ich dotyczący mnie cieszy.


                                  ALBERT FRYDERYK MANTAJ SYN BENJAMINA

który nabył takową działkę łąki 1 morga i 5 prętów od wspomnianej Stanisławy Górnej z majątku z dnia 14 listopada 1932 roku w tej księdze za nr. 109 sporządzonego za cenę 1.000 zł (tysiąc złotych). Co tu zapisano na mocy powstałego wyżej aktu.

    Akt ten przeczytany stawającym a po zaakceptowaniu takowego w zupełności  i przekonaniu się że stawający sporządzają akt ten z dobrej woli i że rozumieją jego treść i znaczenie podpisany został.

    Od sumy 1000 złotych pobrano  opłat: stemplowej 40 złotych, dodatkowego stempla 4 złote, na wypis 2 złote 20 groszy na rzecz Sejmiku powiatowego w Brzezinach - 20 złotych na kasę sądową, pięć złotych i zgodnie z art. 2 ustawy o taksie notarjalnej - trzydzieści złotych gotówką i co zapisano do księgi opłat pod Nr. 1056. Na 102 stronicy w 2 wierszu zakreślono "Górska" w 6 wierszu poprawiono "stawająca", w 10 wierszu zakreślono  dopisano "współstawającej do tego aktu", w 26 wierszu zakreślono "Alberta Fryderyka Mantaja" dopisano "Stanisławy Górskiej" i na tej stronicy zakreślono "p".



 



sobota, 19 lutego 2022

Będków - Polska Partia Robotnicza - Mantaj - Protokół -1948

      Protokuł zebrania komitetu Gminnego Polskiej partii robotniczej w Będkowie z dnia 25 stycznia 1948 roku.

Dobrze, że zachował się ten dokument  i inne podobne z pierwszych lat powojennych. Dlaczego zamieszczał właśnie tem z wielu innych znajdujących się w Państwowm Archiwum w Łodzi? Znalazłem w opisie malutką wzmiankę o rodzinie Mantajów. Każda informacja o tej rodzinie jest dla mnie bardzo ważna. Tragiczną historię Mantajów opisuję na moim blogu. Z 5-cio stronicowego protokołu zamieściłem tylko część, którą uważałem za ważną. Pisownia oryginalna jak i rozmieszczenie poszczególnych wyrazów.

Będków – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Będków. Siedziba gminy Będków. Dawniej miasto; uzyskał lokację miejską przed 1453 rokiem, zdegradowany w 1870 roku. Wikipedia


 Punkt 11

sprawa mebli partyjnych które zabrał do siebie Mierzejewski Antoni

w roku 1945 przy koncu Marca Szymanski Stanisław zawiązał Koło Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie z 13 członków ono się złożyło ponieważ ob. Szymanski Stanisław został wybranym Sekretarzem II zastępcą został Mierzejewski Antoni po wejsciu Wojska Radzieckiego do Będkowa poniewasz Szymanski Stanisław Jako I Sekretarz Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie otrzymał 6 krzeseł i stół jedną otomane po Niemcu Mantaju Szymanski Stanisław jako I Sekretarz wystarał się świetlicę dla swej Partii w domu Hejduka Narcyza w Bedkowie. Meble były zniesione do świetlicy do domu Hejduka do czasu Urzędowania Szymanskiego Stanisława I Sekretarza poniewasz Szymanski miał zamiar wyjechać na zachód zwołał zebranie członków Polskiej Partii Robotniczej i oznajmił członką swym ze świetlice i meble które są przeznaczone dla Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie Szymanski Stanisław z dniem odjazdu na Zachód zdaje wszystko Mierzejewskiemu Antoniemu do dalszego urzędowania i prowadzenia Koła Partyjnego w Będkowie poniewasz Antoni Mierzejewski Niezadługo po odjezdzie Sekretarza Szymanskiego Stanisława zabrał te meble do swego prywatnego mieszkania i są te meble do dziś dnia za które to sobie Mierzejewski Antoni żąda zwrotu kosztów likwidacyjnych około 5000 tysięcy złotych od Polskiej Partii Robotniczej poniewarz Mierzejewski Antoni zgadza się oddać te meble które są u niego ale ztym warunkiem że Polska Partia Robotnicza musi zwrócić Mierzejewskiemu Antoniemu wszystkie koszta i może sobie zabrać meble do swej świetlicy którą może dopiero otrzymać na ządanie swe od Władz swych po które bardzo jest potrzebne Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie członkowie Partj postanowili w dniu 25/I 48 ażeby się komitet gminny Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie ażeby Wysłać prośbe do Komitetu Powiatowego PPR w Brzezinach ażeby pomógł w tej sprawie ażeby te 5000 zmiejszyć choć na 1000 zł.

Punkt 5

sprawa Świetlicy dla Polskiej Partii Robotniczej członkowie Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie postanowili jedno głośnie na swym Zebraniu w dniu 25 stycznia 1948 roku że świetlica może być w lokalu tym gdzie Sekretarz Kozanecki Józef zajmuje cztery pokoje przecie sekretarz może tylko zajmować trzy pokoje i jedną kuchnię jeden pokój musi być przeznaczony dla Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie na Zebrania partyjne dla siebie bo inaczej to zebrania komitet gminny nie będzie zwoływał członkowie Polskiej Partii Robotniczej domagają się tego mieszkania na swietlice przed Wojną wszystkie Sekretarze mieli tylko zawsze dwa pokoje i jedną kuchnie jeden pokoj miał Urząd gminny drugi pokoj miaał Urząd Pocztowy a teraz za Demokracj poco ma mieć Sekretarz gminy cztery pokoje i jedna kuchnie członkowie Polskiej Partii Robotniczej w Będkowie domagają siewszyscy jednego pokoju gdzie zajmuje Sekterarz gminy Kozanecki Józef.