Jak już wcześnie napisałem
w materiale poświęconym działaniom wojennym w listopadzie 1914
roku okolicom Będkowa, autorstwa niemieckiego dziennikarza –
kronikarza wojennego Ernesta
Eilsbergergera
Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada
1914.
Książka jest fantastycznym dokumentem, minuta po minucie
obrazującym co się działo w przeciągu zaledwie dwóch dni w
okolicach w których mam szczęście mieszkać. Ponad 322 strony +
mnóstwo map sprawia, że nie tylko ja, również każdy inny
czytelnik staje się częścią tych miejsc, wydarzeń… Możliwość
tej podróży w czasie sprawił mi Dominik Trojak, który przyniósł
w ostatnią niedzielę dwie książki poświęcone Bitwie o Łódź.
Jestem czasowo przez problemy zdrowotne uwięziony w domu. Jednak
czytając, spaceruję wirtualnie jak 107 lat temu bohaterowie tych
tragicznych wydarzeń, z tą wielką różnicą, że nie grozi mi
zimno, głód, brak łóżka, i przede wszystkim śmierć….
Muszę
przyznać, że czytając słowo po słowie, widzę każdą ścieżkę,
niekiedy wiekowe drzewa które były świadkami tych wydarzeń.
Prawie każdego dnia odbywałem swoje podróże po gminie i
okolicach, czy to spacerując z moją Elą i Lucy (nasza suczka), czy
też szukając grzybów, zdawałem sobie sprawę, że chodzę po
śladach tysięcy żołnierzy… Teraz, gdy wyruszę ponownie po
lasach, będę bardziej obciążony tragediami tych niewinnych
żołnierzy, dla których takie wsie, czy miejscowości jak:
Przypusta,
Leśne Odpadki, Andrespol, Olechów, Bukowiec, rzeka Miazga,
Wiskitno, Nowosolna, Wardzyn, Wola Rakowa, Posada, Giemzów, Pałczew,
Zielona Góra, Karpin,
Brójce, Cisów, Borowa czy też Łaznowska Wola, były tylko
nazwami nic nie znaczącymi. Jednak dla wielu z nich były ostatnim etapem
ich życia, ponosili śmierć której nikt normalny nie potrafił
zrozumieć. W drugi dzień listopadowy wspólnie z Dominikiem
zapalaliśmy znicze na mogiłach tych żołnierzy, którzy znaleźli
wieczny spoczynek na naszych ziemiach….
Rozdział
poświęcony tym okolicom jest obszerny, myślę, że 4 części
wystarczą, jeśli ktoś będzie tak wytrwały, zapraszam na mój
blog.
Wspomniany
wcześniej 1. batalion 5. pułku gwardii (1., 2., 3., i 5. kompanie)
tworzył pierwotnie wraz z 3. batalionem 5. pułku grenadierów
gwardii północną kolumnę 5. Brygady gwardii, która o godzinie 3
w nocy wymaszerowała z rannymi i jeńcami brygady z pozycji pod
Olechowem przez Przypustę
na Leśne Odpadki. Gdy 1. batalion 5. pułku gwardii dotarł,
jak już wspomniano, o godzinie 7 rano do Bukowca, 3. batalion 5.
pułku grenadierów gwardii skręcił w Leśnych
Odpadkach prosto na wschód na kol.
Bukowiec i tu przekroczył Miazgę.
Odział
wyznaczony do osłony południowej flanki miał do przebycia
najdłuższą drogę i dlatego jeśli chciał sprostać swojemu
trudnemu zadaniu, musiał wyruszyć możliwie najwcześniej. Już
więc o godzinie 10 wieczorem, bezpośrednio po przybyciu pisemnego
rozkazu odwrotu, generał Litzmann zaprosił majora Reinharda do
siebie do Wiskitna, gdzie
przywitał go w głęboko poważnym nastroju. Wyglądało jakby po
odrzuceniu jego propozycji przebicia się na Nowosolną,
według niego jedynego ratunku, nie był w stanie już w ogóle
uwierzyć w powodzenie przełamania. W poruszających słowach wydał
majorowi Reinhardowi przypieczętowany podaniem ręki rozkaz
pomaszerowania najpierw jako awangarda do Woli
Rakowej, potem skręcenia na południe na Wardzyna
i posuwania się jako boczne ubezpieczenie XXV Korpusu Rezerwowego,
wreszcie – jednak dopiero na specjalny, pisemny rozkaz – zostania
ariergardą 3. Dywizji Piechoty Gwardii. Celem realizacji tego
rozkazu – generał Litzmann mówił o najcięższym i być może
ostatnim obowiązku, wypełnienia którego musiał teraz zażądać
od majora Reinharda – otrzymał do dyspozycji 3. batalion 5. pułku
gwardii, 1. batalion 5. pułku grenadierów gwardii, 2. dywizjon 6.
pułku artylerii lekkiej gwardii i szwadron ułanów (von Lettowa).
Oddział wymaszerował o godzinie 1 w nocy z Wiskitna
przez Posadę do głównej drogi, gdzie z powodu kolumn
amunicyjnych i parków, które zapchały trasę, odbył pod
folwarkiem Giemzów dłuższy
postój. Potem w porannej szarówce szedł dalej na Wardzyn,
który osiągnął o świcie o godzinie 6. Gdy wychodził stamtąd na
południe, przywitały go rosyjskie pociski. 3. batalion 5. pułku
gwardii skręcił wtedy na Pałczew,
1. batalion 5. pułku grenadierów gwardii został w Wardzynie
jako obwód dowódcy, zaś 2. dywizjon 6. pułku artylerii lekkiej
gwardii ustawił się szeroko na wzgórzach na północ od Wardzyna.
Posuwających się z południa i południowego zachodu główną
drogą Rosjan utrzymywała na bezpiecznym dystansie piechota 3.
batalionu 5. pułku gwardii. Z kolei artyleria gwardii zmusiła
celnym ogniem do milczenia ostrzeliwujące tę drogę rosyjskie
baterie. O godzinie 12 w południe major Reinhard otrzymał pisemny
rozkaz generała Litzmanna, aby podążyć za 5. Brygadą Gwardii.
Pomaszerował na północ wolną już od wojska drogą dol kol.
Bukowiec i przekroczył tam Miazgę
około godziny 1.30 po południu. Około godziny 2 spotkał się ze
swoim oddziałem w Zielonej Górze.
Jeszcze trzeci
batalion gwardii, 2. batalion 5. pułku gwardii (6., 7. i 8.
kompanie) posuwał się na specjalny rozkaz generała Litzmanna z
folwarku Wiskitno na
południe przez drogę odwrotu i dalej na wzgórze 233 na zachód od
Romanowa, gdzie zajął o godzinie 7.45 rano pozycję frontem na
Modlicę, skąd właśnie
pojawiły się rosyjskie tyraliery. Wkrótce były one odparte. Po
godzinie ten batalion gwardii pomaszerował, znowu przecinając
główną drogę pod Wolą Rakową,
przez Leśne Odpadki, kol. Bukowiec
do Zielonej Góry, gdzie około godziny 1 po południu dotarł
nawet jeszcze przed oddziałem Reinharda. Wreszcie generał Litzmann
rzucił o brzasku na flankę południową jeszcze dwa bataliony
oddziału Kunowskiego z 72. Brygady Piechoty: 2. batalion 18. pułku
na Romanów i 3. batalion 59. pułku na Wardzyn.
Ostatni batalion
wzmocnionej 5. Brygady Gwardii, 3. batalion pułku fizylierów
gwardii (z 4., ale bez 12. kompanii) pod dowództwem majora von
Rathenowa, tworzył ariergardę brygady. Pomaszerował o godzinie 5
rano z Wiskitna do Woli Rakowej,
wsunął się tutaj w kolumnę główną, mimo że 49. Dywizja
Rezerwowa jeszcze nie przeszła – było około godziny 7 rano – i
poszedł razem z nią most na miazdze pod Karpinem,
skąd dotarł do Zielonej Góry,
gdzie znalazł się około godziny 1 po południu. 12 kompania, która
stanowiła ochronę tego mostu, wróciła wtedy do swojego batalionu.
Generał Litzmann, który początkowo jechał z 3. batalionem pułku
fizylierów gwardii, zwrócił się pod
Brójcami na północ i przekroczył Miazgę
w kol. Bukowiec.
Oddziały 3.
Dywizji Piechoty Gwardii spotkały się wtedy w Zielonej
Górze mniej więcej w tej kolejności: 1. i 3. bataliony
szkolnego pułku piechoty, 2. batalion pułku fizylierów gwardii, 1.
batalion 5. pułku gwardii z 1. batalionem pułku fizylierów gwardii
między godzinami 7 i 9 rano; 2 batalion 5. pułku gwardii w
południe, 3. batalion 5. pułku grenadierów gwardii i 3. batalion
pułku fizylierów gwardii około 1 po południu; 3. batalion 5.
pułku gwardii i 1. batalion 5. pułku grenadierów gwardii około
godziny 2 po południu. Sztab dywizji dotarł do Zielonej
Góry około południa.
Gdy wczesnym
rankiem 9. Dywizja kawalerii udzielała po Zieloną
Górą pomocy gwardii, znajdowała się ona w drodze z jej
nocnej pozycji w Bukowcu do
Łaznowskiej Woli, gdzie zgodnie z rozkazem korpusu miała
przejąc osłonę flanki grupy armijnej od południowego wschodu.
Poplątane po natrafieniu na Rosjan jednostki nie dały się jednak w
tym pośpiechu od razu z powrotem uporządkować. Składająca się z
5. pułku ułanów, 2. batalionu 54. pułku, baterii Menza i 1.
plutonu karabinów maszynowych główna część 14. Brygady
Kawalerii wkrótce po godzinie 8 rano posuwała się pod dowództwem
dowódcy brygady pułkownika von Heubecka na wzgórze 222 na południe
od Karpina, aby stąd, na
pozycji 50. Dywizji Rezerwowej, która, jak już wyjaśniono,
zatrzymała się przed mostem i dopiero około godziny 10 rano
dotarła pod Łaznowską Wolę,
ubezpieczać przejście na odcinku Miazgi XXV Korpusu Rezerwowego z
jego taborami, jeńcami i rannymi. Jakaś sotnia kozacka, widocznie
szpica większych mas kawalerii, około 9 rano wjechała z
południowego wschodu, została jednak przepędzona ogniem karabinów.
Bateria Menz wygrała w tym czasie pojedynek z nieprzyjacielską
baterią stojącą 3 kilometry na południe od wzgórza 222,
zasypując ją ogniem szrapneli z trasy marszu odwrotowego. Z kolei
19. Brygada Kawalerii (dowódca pułkownik Graf von der Goltz z 13.
pułkiem ułanów i dołączonym zamiast 19. pułku dragonów 8.
pułkiem huzarów) stała około godziny 10,30 rano w gotowości
bojowej pod Cisowem na
wschód od Łaznowskiej Woli
frontem na południowy wschód. Natomiast 13. Brygada Kawalerii
(dowódca pułkownik von Bodelschwingh z 4. pułkiem kirasjerów, 11.
pułkiem husarów i 1. plutonem karabinów maszynowych), której 4.
pułk kirasjerów w związku z rosyjskim atakiem ze skraju lasu na
zachód od Borowej, szybko
zsiadłszy z koni udzielał od kol.
Bukowiec do Borowej cennej pomocy taborom 49. Dywizji
Rezerwowej, posuwała się później przez Łaznowską
Wolę na stację kolejową Rokiciny,
gdzie o godzinie 10 rano przejęła ubezpieczenie od wschodu...