Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ernest Eilsberger Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ernest Eilsberger Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 grudnia 2021

Ernest Eilsberger - Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914 - Andrespol - Kraszew - cz.5

 


Mały wycinek walk w okolicach Andrespola, Kraszewa, Woli Rakowej.


6. BRYGADA GWARDII – STRONA 74 – 75

     Toczone w dniach 21 i 22 listopada boje wciąż jeszcze trzymanej przed Bedoniem i Andrespolem 6. Brygady Gwardii były znów niezwykle krwawe, a i tak specjalnie nie pomogły w realizacji wielkiego zamiaru marszu na Łódź od zaplecza. Ciągle prowadzone były w osamotnieniu, na jakie brygada była skazana już od samego początku z powodu swojego wcześniejszego zboczenia na zachód. Współdziałanie ze stojącą dalej na północ pod Eufeminowem 72. Brygadą Piechoty, samą uwikłaną w ciężkie walki z Rosjanami i wielokrotnie proszącą o wsparcie, było równie mało prawdopodobne, jak wspólne pójście z 5. Brygadą Gwardii na jej cel, którym był Olechów.

    6. Brygada Gwardii była, jak już wspominaliśmy, rozdzielona rzeczką Miazgą na dwie grupy. 1. batalion pułku fizylierów gwardii stał ciągle przez te dwa dni pod Bedoniem, trwając i krwawiąc pod nieprzyjacielskim ostrzałem, a przed sobą mając upragnione mosty na Miazdze. Posuwanie się naprzód było jednak niemożliwe. Jak zbawienie oddział ten przyjął więc rozkaz pułku, który nadszedł po południu 22 listopada, aby natychmiast wyruszyć do Woli Rakowej. Oderwał się ostrożnie od nieprzyjaciela – padł wtedy od strzału w głowę jego dowódca major Stieber – i pomaszerował najpierw wschodnim brzegiem Miazgi przez Hulankę do Bukowca, gdzie jednak wieczorem, gdy był już znany ogólny rozkaz odwrotu, zarządził postój w oczekiwaniu na resztę batalionów pułku.





     1. i 2. bataliony szkolnego pułku piechoty, które w nocy na 21 listopada razem z 2. batalionem pułku fizylierów gwardii zajmowały w gotowości bojowej kwatery w Andrespolu i Kraszewie na zachodnim brzegu Miazgi, rankiem 21 listopada okopały się między północnym szpicem lasu położonym przy głównej drodze na Bukowiec i nasypem kolejowym na południe od Bedonia. Rosjanie stali naprzeciwko na odległej o około 800 m umocnionej pozycji. Przez cały dzień pułk był ostrzeliwany silnym ogniem artylerii i piechoty i znów ponosił ciężkie straty. Zginął dowódca 3. batalionu kapitan Knauff, a jego następca, kapitan Reiche, został ranny. I gdy tak trwał pod ciężkim ostrzałem, śmiałe uderzenie na południe wykonał 2. batalion pułku fizylierów gwardii (major von Buttlar) z 28. kompanią pionierów. Posuwali się przez las na zachód od głównej drogi na Wiśniową Górę, którą to miejscowość zaskoczeni Rosjanie opuścili i wycofali się do Feliksina. Niezmordowanym fizylierom gwardii udało się jeszcze pod wieczór nawiązać dawno wyczekiwaną łączność z 2. batalionem 54. pułku, tj. batalionem piechoty należącym do 9. Dywizji Kawalerii, a dzięki temu pośrednio także z siostrzaną 5. Brygadą (mapa nr 10).

     Tego samego dnia również 9. Dywizja Kawalerii próbowała z tamtej strony wejść w kontakt z 6. Brygadą Gwardii, jednak bezskutecznie. Konni trudzili się tutaj przy wykonywaniu zadań piechoty, gdy zostawiwszy konie, pełnili w swych wysokich kawaleryjskich butach mozolną służbę strzelców. Oparciem dla nieprzyzwyczajonych do okopów i szańców kirasjerów i huzarów był 2. batalion 54. pułku. O godzinie 7 wieczorem posuwały się więc na Feliksin w pierwszej linii 5., 6. i 7. kompanie 54. pułku oraz 4. pułk kirasjerów, w drugiej zaś – 8. pułk huzarów i 8. kompania 54. pułku. Na lewo stała w gotowości 14. Brygada kawalerii, utrzymująca jednocześnie łączność z 5. Brygadą Gwardii generała von Belowa. Wojska szturmowe szły wolno naprzód pod silnym ostrzałem karabinów piechoty i maszynowych. Śmiałkowie ci wdarli się na 300 metrów w rosyjskie umocnienia na skraju Feliksina, po czym nie dało się już zrobić kroku. W tym wściekłym rosyjskim ogniu dalszy szturm był niemożliwy. W prawdziwej żołnierskiej wspólnocie walki padli śmiertelnie trafieni niejeden muszkieter i jeździec. Wojska na razie się okopały, gdy jednak zapadły ciemności, zawróciły na pierwotne pozycje, zostawiwszy przy nieprzyjacielu jedynie posterunki bojowe.


czwartek, 16 grudnia 2021

Ernest Eilsberger - Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914 - Karpin - Kurowice - cz.4

    Niesamowita sytaucja jaka miała miejsce w malutkim Karpinie. Obecność generała von Scheffera na skrzyżowaniu drogi w kierunku Kurowice - Tomaszów - obecnie DW 713. Kto z mieszkańców, czy też przejeżdżających w tym miejscu zdaje sobie sprawę, że w tym dokładnie miejscu 107 lat temu zebrało się tysiące niemieckich żołnierzy z różnych formacji. Wycięczonych, głodnych, setki rannych, w chaosie czekających na dalsze rozkazy. Przemowa generała von Scheffera zapisana przez Ernesta Eilsbergera robi duże wrażenie. Także sytuacja kilkaset metrów w kierunku Kurowic na moście przez Miazgę jest nie mniej interesująca.


Reinhard Gottlob Georg Heinrich Freiherr von Scheffer-Boyadel (28 marca 1851 – 8 listopada 1925) - Wikipedia


     Około godziny 4 rano z przybyłego do Kurowic naczelnego dowództwa wyjeżdża ze swoimi gońcami major Füßlein, kierując się na czoło, a potem dalej obok szwadrony awangardy do mostu na Miazdze pod Karpinem. Zbliża się teraz ostrożnie do niego.

- To by było wprost nie do pojęcia, gdyby Rosjanie mieli nam ten most zostawić.

Stoi tam posterunek, który podrywa się i krzyczy:

- Stać! Kto tam?

- Oficer sztabu dowództwa XXV Korpusu Rezerwowego, a wy?

- Wzmocniony posterunek strażniczy 12. kompanii pułku fizylierów gwardii.

- A po drugiej stronie strumienia?

- A tam też jest posterunek.

- A więc most jest wciąż w naszych rękach?

- Tak jest. Zbudowaliśmy jeszcze drugi.

- Wspaniale! Kim jest wasz dowódca?

- Podporucznik Kath. - Brawo!

     Ogromny ciężar spada z piersi oficera sztabu. Jedzie jeszcze szybko wąską drogą do mostu, pod którym śmigają wśród lodu i kamieni mocno nabrzmiałe fale Miazgi. Tam na lewo naprawdę stoi drugi most! Na drugim brzegu major Füßlein dostrzega odprzodkowane działo, muszą więc gdzieś tu być w pobliżu obsługi. Udaje mu się je znaleźć w sąsiadujących chałupach i postawić na nogi z ich drzemki. Zaspany podoficer przekazuje informacje: piechota pod Karpinem należy do 12. kompanii pułku fizylierów gwardii i do 2. batalionu 54. pułku, przy czym ten ostatni batalion przybył dopiero poprzedniego wieczora; dalej na wschód stoi półkoliście na czymś w rodzaju przedmościa pod Karpinem szwadron Wedela z 13. pułku huzarów, który wczoraj po południu zestrzelił nieprzyjacielski samolot; Rosjanie umacniali się wczoraj 10 km dalej pod Wilkucicami. No to teraz z powrotem z wieściami do generała von Scheffera, kóry wysłuchuje wszystkiego z ulgą: „Życzę naszemu łaskawemu nieprzyjacielowi jeszcze trzygodzinnego orzeźwiającego snu”.

     O godzinie 5 generał von Scheffer stoi przy wojskowym pochodzie koło skrzyżowania pod Karpinem. Obok niego ordynans trzyma lampkę, której blask pada na generała i pobliski krzyż z urwaną pociskiem drewnianą poprzeczką. W obie strony rozpościerają się w powietrze nieprzybite ręce Chrystusa. „Patrz kolego, błogosławiony Chrystus”, krzyczy przechodzący obok ochotnik do swojego sąsiada i od tego obrazu wstrząsa nim dreszcz.

     W niekończącym się szeregu ciągnie się kolumna pod generałem von Schefferem, aż kolorowa od zebranych w jednym miejscu wszystkich dywizji. Teraz trzeba będzie znów rozsupłać tę grupę wojska, splecioną i zbitą razem w ciemnej nocy przez gorzkie wymagania wojenne. Należące do jednej jednostki oddziały muszą się zebrać i zostać wyznaczone na właściwe pozycje, z których mają wykonać stojące przed nimi główne zadanie, czyli przełamanie. Oficerowie sztabowi ustawili się na drodze w pobliżu skrzyżowania.

- Która dywizja?

- 49.

- Maszerować na północ, kierunek Borowa.

- Tutaj 50. Dywizja Rezerwowa.

- Maszerować dalej prosto na wschód, na Łaznowską Wolę.

- Gwardia skręca na lewo, na północny zachód, do Zielonej Góry, na skraj lasu.

- Tutaj radiostacja naczelnego dowództwa.

- Maszerować dalej przy awangardzie 49. Dywizji Rezerwowej.

- Oddział Kunowskiego zatrzymuje się tuż na wschód od Karpina i zaopatruje w amunicję z taborów dowództwa XXV Korpusu Rezerwowego.

- Kolumny 49. Dywizji Rezerwowej ustawiają się na wschód od Borowej.

- Pojazdy 6. i 9. Dywizji Kawalerii posuwają się dalej na wschód od Łaznowskiej Woli.

    Wszystko idzie bez postojów. Maszerują nie pułki, nawet nie bataliony, tylko pojedyncze kompanie, często wręcz pojedyncze działa, a przed wszystkim wsunięte między nich wozy z rannymi. O tych ostatnich specjalnie się już teraz nie dba, pozostaną na głównym szlaku 49. Dywizji Rezerwowej pod opieką, jeśli to tylko możliwe, samym sobie. Wszystko odbywa się powoli i w porządku. Zauważyć można u żołnierzy wewnętrznie zadowolenie, że z kolorowej, wymieszanej kolumny marszowej znów tworzy się z nich zdyscyplinowane jednostki. Nowe życie ogarnia ich cżłonki, zdeterminowani patrzą na świtający poranek i prostują się, gdy maszerują obok stojącego na skrzyżowaniu generała von Scheffera. Pełni zaufania spoglądają na niego, a ten kiwa na nich przyjaźnie.

- Dzień dobry żołnierze.

- Dzień dobry ekscelencjo.

- Jak tam, w porządku?

- Tak jest, ekscelencjo.

- Umiecie przecież jeszcze bardziej dziarsko maszerować. Teraz dobrze. Znowu otrzymaliście naboje, prawda? Mogą być wam wkrótce bardzo potrzebne. Dzień dobry. Nie poznajecie mnie w tej brodzie? Nie mogę się ogolić już od ośmiu dni. Przy waszych to jeszcze i tak piękny blond meszek. Ciesz się, ochotniku młody, tak, blond kędzierzawa głowo, że myślę o tobie. Tam jedzie silna artyleria. Przygotujcie sobie trochę bączków. Rosjan już swędzi skóra po nich. Spokojnie, spokojnie, leżcie cicho! Szybkiego powrotu do zdrowia. Ojczyzna dziękuje za wasze rany i ból. Panie kucharzu polowy, macie tam chyba łyk kawy dla waszego głównodowodzącego? Dzień dobry, dzień dobry! Głowa do góry! Niedługo będzie po wszystkim! Naprzód! Ciągle naprzód!

    I pochód zmierza coraz dalej, idzie na północ, rozdziela się na lewo, rozdziela na prawo, a każdy jeszcze próbuje uchwycić choć jedno spojrzenie, choć jedno słowo generała. „Stary Scheffer jest zadowolony, że ostatni raz naprzód!”.

Wikipedia:

Reinhard Gottlob Georg Heinrich Freiherr von Scheffer-Boyadel (28 marca 1851 – 8 listopada 1925) był generałem cesarskiej armii niemieckiej podczas I wojny światowej , osiągając stopień generała der Infanterie .



środa, 15 grudnia 2021

Ernest Eilsberger - Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914 - Karpin - Kurowice - cz.3

 W tej części ciekawy jest dla mnie wątek kościoła katolickiego w Kurowicach. - 

"Z rynku w Kurowicach strzelała przydzielona do 45. Brygady artyleria, której obserwator miał z dachu pobliskiego, nowego kościoła daleki wgląd lornetką w wychodzącego z Woli Rakowej nieprzyjaciela". 

Wiadomym było, że zniszczenie tego kościoła jest przypisane wojskom rosyjskim, nowością dla mnie jest to, że to z kierunku Woli Rakowej strzelano, a nie z Karpina jak myślałem.

Dużo poświęcono miejsca mostowi w Karpinie pod którym przepływała Miazga. Tego miejsca, dokładniej zakrętu już nie ma, podczas przebudowy drogi 713 Kurowice - Tomaszów, wyprostowano drogę, zbudowano nowy most. Pozostały tylko wspomnienia tamtych dni..




     Pozostaje nam jeszcze potowarzyszyć w marszu odwrotowym 6. Dywizji Kawalerii. Najpierw, podczas nocnego marszu XXV Korpusu Rezerwowego, stała frontem na południe na swojej pozycji Pałczew – Wardzyn – Kurowice i osłaniała maszerujące po głównej drodze wojska. Od godziny 6 rano wspierał ją w tym zadaniu oddział Reinharda, a od godziny 8 jeszcze dwa bataliony oddziału Kunowskiego z 72. Brygady Piechoty. Dopiero gdy przyszedł cały XXV Korpus Rezerwowy, zaś oddział Reinharda zaczął odwrót na północ, a bataliony Kunowskiego na wschód 6. Dywizja kawalerii przejechała kolejno 28., 33. i 45. Brygadami do Kurowic (Rządowych), gdzie około południa zajęły w gotowości bojowej pozycje: 45. Brygada Kawalerii na południe od drogi, 28. i 33. na północ. Z rynku w Kurowicach strzelała przydzielona do 45. Brygady artyleria, której obserwator miał z dachu pobliskiego, nowego kościoła daleki wgląd lornetką w wychodzącego z Woli Rakowej nieprzyjaciela. O godzinie 4.30 po południu zaczął się pod osłoną ariergardy 49. Dywizji Rezerwowej (2. i 3. bataliony 228. pułku) odwrót 6. Dywizji Kawalerii na Karpin. Rosyjskie szrapnele pękały nad jeźdźcami, jednak ci nieustraszenie ciągnęli wolnym tempem drogą. 28. i 33. Brygady Kawalerii, do której dołączono 21. rezerwowy batalion strzelców z 1. plutonem karabinów maszynowych, otrzymała zadanie zajęcia zachodniego skraju Karpina, od skrzyżowania dróg do zakrętu drogi 1 km na północ. Około godziny 3 strzelców zastąpiły na zachód od Miazgi w ich funkcji ariergardy 2. i 3. bataliony 228. pułku, które po godzinie także opuściły zachodni brzeg, zostawiając tylko nieco wzmocnionych posterunków, zaś około godziny 5 po południu ten zbawczy most wysadziły. O godzinie 5 na zachód od Miazgi nie było już żadnego niemieckiego żołnierza.
     Powyższy opis, w którym towarzyszyliśmy poszczególnym oddziałom wojskowym w ich marszu odwrotowym do przekroczenia Miazgi, a potem do pierwszych pozycji na wschód od niej, aż nazbyt łatwo skłania do stracenia z zasięgu wzroku oglądu całości. To uczucie nie zupełności narzuca się autorowi z niepohamowaną siła właśnie przy ostatnim zdaniu tej relacji. Wtedy to bowiem, tj. w momencie, kiedy wyleciał w powietrze most na Miazdze, sytuacja wszystkich dywizji na wschód od rzeczki stała się po dwugodzinnych krwawych walkach już na tyle poważna, że wysadzenie go na tyłach walczących wojsk mogłoby się w związku z tym wydawać nieomal zbrodnią. A może świadczyło o poczuciu pewności zwycięstwa? Ani jedno, ani drugie.

- Czy most trzeba wysadzić? - nie bez niepokoju pyta major Füßlein.

- Musi być wysadzony i to natychmiast – brzmi odpowiedź generała von Scheffera. - W przypadku jakiegoś uderzenia od tyłu i tak nic nam po nim. Detonacja natomiast pokaże wszystkim, że nie ma już żadnego innego wyjścia jak tylko naprzód.

     Miał też taką zaletę, że w nadchodzących godzinach od czasu do czasu jak światło reflektora oświetlał w całości cofający się tłum żołnierzy. My też chcemy tak zrobić dla godzin 4 i 8 rano oraz w południe (por. mapy nr 13, 14 i 15).

     I tak gdy o godzinie 4 nad ranem przez Kurowice (Rządowe), około 2 km przed mostem na Miazdze, maszeruje awangarda 49. Dywizji Rezerwowej akurat rozpoczyna się wymarsz ariergardy ze Rzgowa. Kolumna marszowa jest długa na 16 km, a Rosjanie jeszcze śpią (mapa nr 13) O godzinie 8 rano awangarda od dwóch godzin trwa w zaciętej walce z Rosjanami na zakręcie drogi Borowa – Brzeziny, 500 m na północ od nasypu linii kolejowej Bedoń – Koluszki, ariergarda dociera zaś do Huty Wiskickiej. Licząc od początku awangardy do końca ariergardy, daje to odległość 25 km. Wojskowy wąż osiąga swoją największą długość i ociężałość, swój najbardziej niebezpieczny stan niezdolności do walki. W tym czasie na północy 6. Brygada Gwardii przekracza Miazgę pod Bukowcem, na południu części 5. Brygady gwardii i 72. Brygady Piechoty razem z 6. Dywizją Kawalerii osłaniają marsz odwrotowy po głównej drodze do Łaznowskiej Woli. Rosjanie obudzili się. Kładą z kalinka ogień artylerii na ariergardę (2. i 3. batalion 228. pułku, 21. rezerwowy batalion strzelców), która schodzi z szosy i rozwija się frontem na południe i południowy zachód. Nieprzyjaciel podchodzi także pod Romanowem i Wardzynem do gwardyjskiej straży bocznej. Jego artyleria ostrzeliwuje z południa i południowego zachodu drogę odwrotową na zachód od Karpina. Nieprzyjaciel wchodzi w las na zachód i wschód od Borowej i zasypuje ogniem 49. Dywizję Rezerwową w Karpinie i Borowej (mapa nr 14).

     W południe uwikłana w ciężkie walki 49. Dywizja Rezerwowa wciąż stoi przy nasypie linii kolejowej Bedoń – Koluszki. Jej ariergarda dotarła na zachód od Miazgi w rejon między Kurowicami (Rządowymi) i kol. Bukowiec. 50. Dywizja Rezerwowa stoi na wschodniej części Łaznowskiej Woli gotowa do marszu na północ. Wojska 3. Dywizji Piechoty Gwardii zbierają się stopniowo w Zielonej Górze. 6. Dywizja Kawalerii ubezpiecza na zachód od Karpina, 9. Dywizja Kawalerii na południowy wschód od Łaznowskiej Woli. Na skutek oderwania się wojsk skrzydłowych, 50. Dywizji Rezerwowej na wschód, kolumna marszowa przesunęła się o 10 km i nieomal wszyscy żołnierze i pojazdy stoją już na wschód od Miazgi. Z kolei Rosjanie posuwają się silną piechotą i artylerią z Woli Rakowej w kierunku Miazgi, nieprzyjacielskie dywizje kawalerii jadą z południowego wschodu na 9. Dywizję kawalerii, nasyp linii kolejowej Bedoń – Koluszki jest silnie obsadzony, zagajniki na wschód i zachód od Borowej wypełnione Rosjanami, a nieprzyjacielski ogień piechoty i artylerii ostrzeliwuje od rana Karpin i Borową (mapa nr 15)

     Jeśli teraz nawet można dzięki tym trzem, uchwyconym na trzech mapach migawkom jakoś rozjaśnić przebieg marszu, to jednak to, co dotychczas próbowaliśmy przedstawić, wciąż pozostaje tylko wyglądem zewnętrznym, który z rozkazów, wyznaczonych miejsc, wyznaczonych czasów, informacji o nieprzyjacielu stworzył ramy odwrotu. Trzeba więc poświęcić jeszcze jeszcze kilka słów jemu samemu, jego życiu, duchowi. W przeciwnym razie mógłby sobie czytelnik pomyśleć” ach, to tylko jeden z wielu w historii marszy odwrotowych, pełen pośpiechu i nerwów, pełen nieporządku i rozprężenia, kuksańców, przepychanek, przekleństw, i dobrze byłoby przykryć to teraz uspakajającym welonem nocy. Nie, mylisz się czytelniku. Ciemna noc była przez cofające się wojska tylko dlatego witana z radością, że jak kurtyna opadła przed Rosjanami, zabierała widok ich oczom, usypiała ich ducha. W przeciwnym razie nocny odwrót nie musiałby się aż tak lękać jasnego światła słonecznego.

     Noc odwrotu była ciemna, powietrze lodowato zimne, sam marsz bardzo wyczerpujący. Mógł jednak księżyc tłumić swoje światło, w dusznym, nocnym powietrzu pozwalając dojść do ziemi tylko słabemu odblaskowi najjaśniejszych gwiazd – drogę rozjaśniało bowiem zaufanie do dowództwa, które umiało zmienić odwrót w marsz naprzód i pozwoli rozbłysnąć w dali obiecującemu celowi: co tam właśnie! Mogły też nocny chłód, było 10 stopni poniżej zera, i lodowaty wiatr, który wiał ponad wzgórzami, przenikać przez podarte zużyte letnie mundury i członki, a nerwy doprowadzać do zesztywnienia – serce niemieckiego żołnierza, który dla cesarza i Rzeszy szedł długim krokiem: „Dla Ciebie chcę żyć i umrzeć, o niemiecka ojczyzno”, dawało coraz to nowe ciepło drżącemu z zimna ciału. Mogły być dotychczasowe wysiłki ogromnymi - pomyślmy w ostatnich 40 godzinach walki, o wszystkich ostatnich 14 dniach....


wtorek, 14 grudnia 2021

Ernest Eilsberger - Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914 - cz.2

 

    Jak już wcześnie napisałem w materiale poświęconym działaniom wojennym w listopadzie 1914 roku okolicom Będkowa, autorstwa niemieckiego dziennikarza – kronikarza wojennego  Ernesta Eilsbergergera   Bitwa pod Brzezinami 23-24 listopada 1914. Książka jest fantastycznym dokumentem, minuta po minucie obrazującym co się działo w przeciągu zaledwie dwóch dni w okolicach w których mam szczęście mieszkać. Ponad 322 strony + mnóstwo map sprawia, że nie tylko ja, również każdy inny czytelnik staje się częścią tych miejsc, wydarzeń… Możliwość tej podróży w czasie sprawił mi Dominik Trojak, który przyniósł w ostatnią niedzielę dwie książki poświęcone Bitwie o Łódź. Jestem czasowo przez problemy zdrowotne uwięziony w domu. Jednak czytając, spaceruję wirtualnie jak 107 lat temu bohaterowie tych tragicznych wydarzeń, z tą wielką różnicą, że nie grozi mi zimno, głód, brak łóżka, i przede wszystkim śmierć….

Muszę przyznać, że czytając słowo po słowie, widzę każdą ścieżkę, niekiedy wiekowe drzewa które były świadkami tych wydarzeń. Prawie każdego dnia odbywałem swoje podróże po gminie i okolicach, czy to spacerując z moją Elą i Lucy (nasza suczka), czy też szukając grzybów, zdawałem sobie sprawę, że chodzę po śladach tysięcy żołnierzy… Teraz, gdy wyruszę ponownie po lasach, będę bardziej obciążony tragediami tych niewinnych żołnierzy, dla których takie wsie, czy miejscowości jak:

Przypusta, Leśne Odpadki, Andrespol, Olechów, Bukowiec, rzeka Miazga, Wiskitno, Nowosolna, Wardzyn, Wola Rakowa, Posada, Giemzów, Pałczew, Zielona Góra, Karpin, Brójce, Cisów, Borowa czy też Łaznowska Wola, były tylko nazwami nic nie znaczącymi. Jednak dla wielu z nich były ostatnim etapem ich życia, ponosili śmierć której nikt normalny nie potrafił zrozumieć. W drugi dzień listopadowy wspólnie z Dominikiem zapalaliśmy znicze na mogiłach tych żołnierzy, którzy znaleźli wieczny spoczynek na naszych ziemiach….

Rozdział poświęcony tym okolicom jest obszerny, myślę, że 4 części wystarczą, jeśli ktoś będzie tak wytrwały, zapraszam na mój blog.




     Wspomniany wcześniej 1. batalion 5. pułku gwardii (1., 2., 3., i 5. kompanie) tworzył pierwotnie wraz z 3. batalionem 5. pułku grenadierów gwardii północną kolumnę 5. Brygady gwardii, która o godzinie 3 w nocy wymaszerowała z rannymi i jeńcami brygady z pozycji pod Olechowem przez Przypustę na Leśne Odpadki. Gdy 1. batalion 5. pułku gwardii dotarł, jak już wspomniano, o godzinie 7 rano do Bukowca, 3. batalion 5. pułku grenadierów gwardii skręcił w Leśnych Odpadkach prosto na wschód na kol. Bukowiec i tu przekroczył Miazgę.

    Odział wyznaczony do osłony południowej flanki miał do przebycia najdłuższą drogę i dlatego jeśli chciał sprostać swojemu trudnemu zadaniu, musiał wyruszyć możliwie najwcześniej. Już więc o godzinie 10 wieczorem, bezpośrednio po przybyciu pisemnego rozkazu odwrotu, generał Litzmann zaprosił majora Reinharda do siebie do Wiskitna, gdzie przywitał go w głęboko poważnym nastroju. Wyglądało jakby po odrzuceniu jego propozycji przebicia się na Nowosolną, według niego jedynego ratunku, nie był w stanie już w ogóle uwierzyć w powodzenie przełamania. W poruszających słowach wydał majorowi Reinhardowi przypieczętowany podaniem ręki rozkaz pomaszerowania najpierw jako awangarda do Woli Rakowej, potem skręcenia na południe na Wardzyna i posuwania się jako boczne ubezpieczenie XXV Korpusu Rezerwowego, wreszcie – jednak dopiero na specjalny, pisemny rozkaz – zostania ariergardą 3. Dywizji Piechoty Gwardii. Celem realizacji tego rozkazu – generał Litzmann mówił o najcięższym i być może ostatnim obowiązku, wypełnienia którego musiał teraz zażądać od majora Reinharda – otrzymał do dyspozycji 3. batalion 5. pułku gwardii, 1. batalion 5. pułku grenadierów gwardii, 2. dywizjon 6. pułku artylerii lekkiej gwardii i szwadron ułanów (von Lettowa). Oddział wymaszerował o godzinie 1 w nocy z Wiskitna przez Posadę do głównej drogi, gdzie z powodu kolumn amunicyjnych i parków, które zapchały trasę, odbył pod folwarkiem Giemzów dłuższy postój. Potem w porannej szarówce szedł dalej na Wardzyn, który osiągnął o świcie o godzinie 6. Gdy wychodził stamtąd na południe, przywitały go rosyjskie pociski. 3. batalion 5. pułku gwardii skręcił wtedy na Pałczew, 1. batalion 5. pułku grenadierów gwardii został w Wardzynie jako obwód dowódcy, zaś 2. dywizjon 6. pułku artylerii lekkiej gwardii ustawił się szeroko na wzgórzach na północ od Wardzyna. Posuwających się z południa i południowego zachodu główną drogą Rosjan utrzymywała na bezpiecznym dystansie piechota 3. batalionu 5. pułku gwardii. Z kolei artyleria gwardii zmusiła celnym ogniem do milczenia ostrzeliwujące tę drogę rosyjskie baterie. O godzinie 12 w południe major Reinhard otrzymał pisemny rozkaz generała Litzmanna, aby podążyć za 5. Brygadą Gwardii. Pomaszerował na północ wolną już od wojska drogą dol kol. Bukowiec i przekroczył tam Miazgę około godziny 1.30 po południu. Około godziny 2 spotkał się ze swoim oddziałem w Zielonej Górze.

Jeszcze trzeci batalion gwardii, 2. batalion 5. pułku gwardii (6., 7. i 8. kompanie) posuwał się na specjalny rozkaz generała Litzmanna z folwarku Wiskitno na południe przez drogę odwrotu i dalej na wzgórze 233 na zachód od Romanowa, gdzie zajął o godzinie 7.45 rano pozycję frontem na Modlicę, skąd właśnie pojawiły się rosyjskie tyraliery. Wkrótce były one odparte. Po godzinie ten batalion gwardii pomaszerował, znowu przecinając główną drogę pod Wolą Rakową, przez Leśne Odpadki, kol. Bukowiec do Zielonej Góry, gdzie około godziny 1 po południu dotarł nawet jeszcze przed oddziałem Reinharda. Wreszcie generał Litzmann rzucił o brzasku na flankę południową jeszcze dwa bataliony oddziału Kunowskiego z 72. Brygady Piechoty: 2. batalion 18. pułku na Romanów i 3. batalion 59. pułku na Wardzyn.

     Ostatni batalion wzmocnionej 5. Brygady Gwardii, 3. batalion pułku fizylierów gwardii (z 4., ale bez 12. kompanii) pod dowództwem majora von Rathenowa, tworzył ariergardę brygady. Pomaszerował o godzinie 5 rano z Wiskitna do Woli Rakowej, wsunął się tutaj w kolumnę główną, mimo że 49. Dywizja Rezerwowa jeszcze nie przeszła – było około godziny 7 rano – i poszedł razem z nią most na miazdze pod Karpinem, skąd dotarł do Zielonej Góry, gdzie znalazł się około godziny 1 po południu. 12 kompania, która stanowiła ochronę tego mostu, wróciła wtedy do swojego batalionu. Generał Litzmann, który początkowo jechał z 3. batalionem pułku fizylierów gwardii, zwrócił się pod Brójcami na północ i przekroczył Miazgę w kol. Bukowiec.

     Oddziały 3. Dywizji Piechoty Gwardii spotkały się wtedy w Zielonej Górze mniej więcej w tej kolejności: 1. i 3. bataliony szkolnego pułku piechoty, 2. batalion pułku fizylierów gwardii, 1. batalion 5. pułku gwardii z 1. batalionem pułku fizylierów gwardii między godzinami 7 i 9 rano; 2 batalion 5. pułku gwardii w południe, 3. batalion 5. pułku grenadierów gwardii i 3. batalion pułku fizylierów gwardii około 1 po południu; 3. batalion 5. pułku gwardii i 1. batalion 5. pułku grenadierów gwardii około godziny 2 po południu. Sztab dywizji dotarł do Zielonej Góry około południa.

     Gdy wczesnym rankiem 9. Dywizja kawalerii udzielała po Zieloną Górą pomocy gwardii, znajdowała się ona w drodze z jej nocnej pozycji w Bukowcu do Łaznowskiej Woli, gdzie zgodnie z rozkazem korpusu miała przejąc osłonę flanki grupy armijnej od południowego wschodu. Poplątane po natrafieniu na Rosjan jednostki nie dały się jednak w tym pośpiechu od razu z powrotem uporządkować. Składająca się z 5. pułku ułanów, 2. batalionu 54. pułku, baterii Menza i 1. plutonu karabinów maszynowych główna część 14. Brygady Kawalerii wkrótce po godzinie 8 rano posuwała się pod dowództwem dowódcy brygady pułkownika von Heubecka na wzgórze 222 na południe od Karpina, aby stąd, na pozycji 50. Dywizji Rezerwowej, która, jak już wyjaśniono, zatrzymała się przed mostem i dopiero około godziny 10 rano dotarła pod Łaznowską Wolę, ubezpieczać przejście na odcinku Miazgi XXV Korpusu Rezerwowego z jego taborami, jeńcami i rannymi. Jakaś sotnia kozacka, widocznie szpica większych mas kawalerii, około 9 rano wjechała z południowego wschodu, została jednak przepędzona ogniem karabinów. Bateria Menz wygrała w tym czasie pojedynek z nieprzyjacielską baterią stojącą 3 kilometry na południe od wzgórza 222, zasypując ją ogniem szrapneli z trasy marszu odwrotowego. Z kolei 19. Brygada Kawalerii (dowódca pułkownik Graf von der Goltz z 13. pułkiem ułanów i dołączonym zamiast 19. pułku dragonów 8. pułkiem huzarów) stała około godziny 10,30 rano w gotowości bojowej pod Cisowem na wschód od Łaznowskiej Woli frontem na południowy wschód. Natomiast 13. Brygada Kawalerii (dowódca pułkownik von Bodelschwingh z 4. pułkiem kirasjerów, 11. pułkiem husarów i 1. plutonem karabinów maszynowych), której 4. pułk kirasjerów w związku z rosyjskim atakiem ze skraju lasu na zachód od Borowej, szybko zsiadłszy z koni udzielał od kol. Bukowiec do Borowej cennej pomocy taborom 49. Dywizji Rezerwowej, posuwała się później przez Łaznowską Wolę na stację kolejową Rokiciny, gdzie o godzinie 10 rano przejęła ubezpieczenie od wschodu...