Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Gałkówek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Gałkówek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 sierpnia 2022

Śladami Wilhelmswalde - Borowa - Rajd rowerowy - Stowarzyszenie Historia Koluszek - Muzeum w Gałkówku

        Dzisiejszy poranek nie zapowiadał się zbyt optymistycznie, zapowiadane burze i opady deszczu na szczęście się nie sprawdziły i o godz. 10.30 spotkałem się z Dominikiem i Kolegami z Muzeum z Koluszek i uczestnikami Rajdu prz torach kolejowych w Borowej. Wcześniej ustaliłem z Dominikiem Trojakiem o czym mamy mówić. Dominik ma wszystko w jednym palcu, wie wszystko o Borowej i okolicznych wsiach i osadach, jednak po przyjacielsku pozwolił mi na opowieść o początkach osadnictwa niemieckiego na terenach wokół Łodzi a w szczególności o powstaniu Wilhelmswalde - Borowej w 1803 roku. 

Myślę, że wszyscy byli zadowoleni, czego efektem były niekończące się rozmowy podczas grillowanych kiełbasek na terenie Muzeum w Gałkowie. Nie chcę się powtarzać, więc zapraszam na opis zamieszczony przez organizatorów rajdu.

Tekst poniżej jak i zdjęćia są autorstwa: historiakoluszek.pl



 

Dziś odbyła się druga z wycieczek organizowanych przez nas przy wsparciu Gmina Koluszki. Mimo niepewnej pogody i możliwego deszczu uczestnicy w liczbie około 30 osób tym razem zebrali się w dwóch punktach – na Kozim Rynku w Koluszkach (Plac Piłsudskiego) oraz w gałkowskim muzeum, skąd wystartowali aby się spotkać na przejeździe kolejowym w Borowej. Był to pierwszy punkt wycieczki, a zarazem miejsce starcia się wojsk niemieckich i rosyjskich w czasie Operacji Łódzkiej. Walki w tym miejscu trwały w dniach 23 – 24 listopada 1914 r. Niemcy napierani przez Rosjan od strony Karpina wycofywali się na Brzeziny, ale na drodze stanęła im kolejna rosyjska armia zajmując pozycje przy linii kolejowej. O wojennej przeszłości tego miejsca opowiedział Dominik Trojak z Muzeum im. Leokadii Marciniak, które było współorganizatorem wycieczki.
Następnie dotarliśmy do kapliczki znajdującej się w lasku brzozowym. W tym miejscu pasjonat i badacz historii lokalnej z Bukowca ( https://historia-nieznana.blogspot.com ) Andrzej Braun przybliżył historię osadnictwa pruskiego na okolicznych terenach, a także opowiedział o trudnościach i wielkim wysiłku osadników przy zasiedlaniu tych ziem. Przybliżmy w tym miejscu pokrótce historię Borowej. Powstała w latach 1802 – 1803. Nazywana była przez osadników Wilhelmswalde (Las Wilhelma). Po wycięciu lasu składała się zaledwie z 7 domów umiejscowionych na skrzyżowaniu drogi biegnącej z Gałkowa do Będzelina. Po 1803 r. zbudowano szkołę i dom modlitwy, które przebudowano w 1862 r. W 1820 r. w Borowej powstał kantorat ewangelicki. Budynek szkoły i domu modlitwy spalił się w Wielki Czwartek 1933 r. W latach 1931 – 1932 mieszkańcy rozpoczęli budowę 7 km szosy biegnącej przez całą osadę. W 1933 r. wieś liczyła 576 luterańskich mieszkańców w 156 rodzinach i 56 polskich, katolickich rodzin.
Kolejnym punktem, a zarazem, centralnym punktem wsi były miejsca dawnego kościoła ewangelickiego. Kamień węgielny pod budowę kościoła położono 13 sierpnia 1933 r. Zgodnie z projektem sporządzonym przez inż. Alberta Kraussa, kościołowi nadano wymiary 17×10×10 metrów. Prace budowlane poprowadził Leo Lisner. Datki na świątynię zbierano wśród mieszkańców Borowej i okolicznych kolonii. Już w 1934 r. kościół poświęcono i oddano wiernym. Po II wojnie światowej kościół został rozgrabiony i zdewastowany, a w 1951 r. rozebrany. Nieco dalej zwiedziliśmy cmentarz ewangelicki sąsiadujący ze strażnicą OSP Borowa. Zobaczyliśmy tam nieliczne fragmenty nagrobków, a także miejsce pochówku trzech żołnierzy niemieckich poległych podczas bitwy łódzkiej w 1914 r. oznaczone dwoma dużymi kamieniami polnymi z inskrypcjami. Cmentarz miał 192 mkw. i był otoczony murem powstałym w latach 1904 – 1923. Przy tych punktach prowadzący wycieczkę zwrócili uwagę jak ważne jest zachowanie pamięci i ratowanie ostatnich śladów dawnych mieszkańców.
Dalej wyruszyliśmy pod stadion LZS Borowa, gdzie Dominik Trojak opowiedział najnowszą historię wsi, anegdoty i legendy. Dojechaliśmy do końca wsi i następnie przez Zieloną Górę i Las Gałkowski dotarliśmy do gałkowskiego muzeum, gdzie napaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbaski i wdaliśmy się w rozmowy. Chętni zwiedzali również wystawę muzealną. Dziękujemy wszystkim za przybycie na wycieczkę, a w szczególności dziękujemy Andrzejowi, Dominikowi, Michałowi za współorganizację tego wydarzenia.















czwartek, 28 kwietnia 2022

Boginia - Nowosolna - Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Muzeum w Gałkówku - Wizyta

 Ostatnie dwa dni oprócz samorządowych obowiązków (Komisja i Sesja dzień po dniu) zostały wypełnione przez wizytę dwóch uroczych Pań! Dominik Trojak już wcześnie informował mnie, że w najbliższym czasie odwiedzą jego Muzeum dwie panie z za zachodniej granicy.  

 Ich wizyta miała na celu odnalezienie śladów swoich przodków pochodzących z okolic Łodzi, dokładniej z Bogini i Nowosolnej. Młodsza z pań miała władać naszym językiem bardzo dobrze, starsza z nich podobno nie bardzo. Taką informację przekazał mi Dominik.

    Witając się na terenie Muzeum, usłyszałem z ust obu pań piękną polszczyznę, co było dodatkowym zaskoczeniem! Rozmowa przedłużyła się, gdyż mieliśmy sobie tak wiele do powiedzenia, także ich otwartość i serdeczność, forma dialogu dla osób postronnych mogła sprawiać wrażenie, że znamy się od lat!

                 Kacperek z Alfredą i Dorotką - cmentarz ewangelicki w Brzezinach.


   W związku z tym, że było jeszcze sporo do przegadania i obejrzenia umówiliśmy się na następny dzień. Wracając jednak do sedna pozwolę sobie przedstawić nasze szanowne panie: Alfreda Bergstresser urodzona w 1940 roku w Bogini i jej córka Dorota Lis-Fokken urodzona w Szczecinie, od 1988 roku zamieszkała w Mannheim. Po części moim pomysłem była wyprawa na cmentarz ewangelicki w Brzezinach, gdyż jest to nie tylko w moich oczach wizytówka dbania o tego rodzaju nekropolie. Chciałem również przedstawić gospodarza, bez którego ten przepiękny obecnie cmentarz popadał by dalej w ruinę i zapomnienie.




    Wychodząc po zakończonej wizycie wszyscy byliśmy uśmiechnięci od ucha do ucha, także Kacperek mimo swoich 190 centymetrów był jakby jeszcze wyższy! Nie dziwota, zaimponował swoimi opowieściami o każdym z grobów, prawdziwy przewodnik!

    Później spotkaliśmy się u mnie w domu na kawce, dalej gadaliśmy i wymienialiśmy informacje. Skoncentrowałem się szczególności na rozmowie z Alfredą, gdyż jej przeżycia do 1950 roku nadają się na dobry (zarazem bardzo tragiczny) scenariusz do filmu czy też książki. Wstępnie obiecała mi pisanie swoich wspomnień i przekazanie do publikacji na moim blogu.

    Pożegnaniom nie było końca, z zapowiedzią powtórnego spotkania, na co liczę nie tylko ja i moja Ela, także Kacperek i Dominik!

    Cmentarz w Bogini fizycznie nie istnieje co potwierdza Forum: Osadnicy.pl. Pozwoliłem sobie zamieścić informacje i zdjęcie.

    

Cmentarz w Boginii położony jest przy skrzyżowaniu dwóch dróg, w północnej części wsi. Dziś niewiele po nim zostało; o szczególnej przeszłości tego miejsca przypomina nieznaczne wyniesienie terenu, resztki ogrodzenia z polnych kamieni i kilka starych drzew. Na cmentarzu nie zachowały się żadne nagrobki. Jego położenie odnotowują współczesne mapy turystyczne. [2010] - Źródło: Osadnicy.pl










--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Die letzten beiden Tage waren, abgesehen von den Aufgaben der Kommunalverwaltung (Kommission und Sitzung Tag für Tag), durch den Besuch von zwei reizenden Damen ausgefüllt! Dominik Trojak teilte mir schon früh mit, dass sein Museum bald von zwei Damen von jenseits der westlichen Grenze besucht werden würde.
Ziel ihres Besuchs war es, Spuren ihrer Vorfahren aus der Umgebung von Łódź, genauer gesagt aus Boginia und Nowosolna, zu finden. Die jüngere der beiden Damen beherrschte unsere Sprache sehr gut, die ältere anscheinend nicht. Das waren die Informationen, die Dominik mir gegeben hat. 
     Bei der Begrüßung auf dem Museumsgelände hörte ich die beiden Damen wunderschön polnisch sprechen, was eine zusätzliche Überraschung war! Das Gespräch zog sich in die Länge, da wir uns so viel zu sagen hatten, auch ihre Offenheit und Herzlichkeit, die Form des Dialogs konnte für Außenstehende den Eindruck erwecken, dass wir uns schon seit Jahren kennen!
     Da es noch viel zu besprechen und zu sehen gab, vereinbarten wir einen Termin für den nächsten Tag. Aber zurück zur Sache, lassen Sie mich unsere Damen vorstellen: Alfreda Bergstresser, geboren 1940 in Bogin, und ihre Tochter Dorota Lis-Fokken, geboren in Stettin, die seit 1988 in Mannheim lebt. Es war zum Teil meine Idee, den evangelischen Friedhof in Brzeziny zu besuchen, da er nicht nur in meinen Augen ein Vorzeigeobjekt für die Pflege solcher Nekropolen ist. Ich wollte auch den Gastgeber vorstellen, ohne den dieser schöne Friedhof weiter verfallen und in Vergessenheit geraten würde. 
     Bei der Abreise nach dem Besuch strahlten wir alle über das ganze Gesicht, sogar Kacperek, der trotz seiner 190 Zentimeter noch größer war! Kein Wunder, er beeindruckte uns mit seinen Erzählungen über jedes der Gräber, ein echter Führer! 
     Später trafen wir uns bei mir zu Hause auf einen Kaffee, wir redeten weiter und tauschten Informationen aus. Ich habe mich besonders auf das Gespräch mit Alfreda konzentriert, da ihre Erlebnisse bis 1950 ein gutes (und sehr tragisches) Drehbuch für einen Film oder ein Buch abgeben würden. Ursprünglich hatte sie versprochen, ihre Memoiren zu schreiben und sie in meinem Blog zu veröffentlichen.
    Die Verabschiedung nahm kein Ende, mit dem Versprechen eines erneuten Treffens, auf das nicht nur meine Ela und ich, sondern auch Kacperek und Dominik hoffen!
    Der Friedhof in Boginia existiert physisch nicht, was vom Forum bestätigt wird: Siedler.pl. Ich habe mir die Freiheit genommen, Informationen und ein Foto zu veröffentlichen.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
The last two days, apart from local government duties (Commission and Session day after day), were filled by a visit from two lovely ladies! Dominik Trojak informed me early on that his Museum would soon be visited by two ladies from across the western border.
Their visit was aimed at finding traces of their ancestors from the vicinity of Łódź, more precisely from Boginia and Nowosolna. The younger of the ladies had a very good command of our language, the older one supposedly did not. This was the information Dominik gave me. 
     When greeting each other on the Museum premises, I heard both ladies speak beautiful Polish, which was an additional surprise! The conversation was prolonged as we had so much to say to each other, also their openness and cordiality, the form of dialogue for outsiders could give the impression that we have known each other for years!
     As there was still a lot to talk about and see, we agreed to make an appointment for the next day. But back to the matter at hand, let me introduce our honourable ladies: Alfreda Bergstresser, born 1940 in Bogin, and her daughter Dorota Lis-Fokken, born in Szczecin, who has lived in Mannheim since 1988. It was partly my idea to go to the Evangelical cemetery in Brzeziny, as it is not only in my eyes a showcase for the care of such necropolises. I also wanted to introduce the host without whom this now beautiful cemetery would fall further into ruin and oblivion. 
     Leaving after the visit, we were all smiling from ear to ear, even Kacperek, despite his 190 centimetres, was even taller! No wonder, he impressed us with his stories about each of the graves, a real guide! 
     Later we met at my house for a coffee, we continued talking and exchanging information. I particularly concentrated on talking to Alfreda, as her experiences up to 1950 would make a good (and very tragic) script for a film or book. She initially promised to write her memoirs and submit them for publication on my blog.
    There was no end to our farewells, with the promise of a repeat meeting, for which I hope not only my Ela and I, but also Kacperek and Dominik!
    The cemetery in Boginia does not physically exist, which is confirmed by the Forum: Settlers.pl. I took the liberty of posting information and a photo.

środa, 13 października 2021

Kolonia Gałkówek - Cmentarz ewangelicki - Wizyta - Muzeum

     Dzień urodzin zawsze jest dniem szczególnym, podobnie miało być w moim przypadku. Przed południem zadzwoniła do mnie Pani Dorota Langosch, pytając, czy mógłbym ponownie spotkać się z częścią jej grupy przed Muzeum w Gałkówku? Tym razem chodziło o to, że ALFRED STEUERWALD chciał zobaczyć cmentarz ewangelicki na Kolonii Gałkówek, gdzie spoczywają jego przodkowie. 

Niespodzianką były prezenty urodzinowe w postaci wina reńskiego i piwa prosto z Kanady! - wielkie dzięki!

Mimo napiętego grafiku, nie mogłem odmówić tej prośbie, pojawiłem się o 16,00, jednak nie sam... Postanowiłem zabrać z sobą mówiącą legendę o okresie okupacji tego regionu, Horsta z Andrzejowa. Nie myliłem się w moich przypuszczeniach, Horst czuł się jak ryba w wodzie, jego znajomość niemieckiego pozwoliła na wspaniałe rozmowy z gośćmi z za zachodniej granicy!

Musiałem niestety zakończyć to spotkanie po 3 godzinach, myślę, że Dominikowi strajkował żołądek, bo wyrwałem go prosto z pracy, jednak, nie zaliczy tego dnia do straconych! Kawały usłyszane od Horsta rozbawiły całe towarzystwo, życzyliśmy sobie ponownego spotkania!


Ein Geburtstag ist immer ein besonderer Tag, und so sollte es auch in meinem Fall sein. Vor dem Mittag erhielt ich einen Anruf von Dorota Langosch, die mich fragte, ob ich mich mit einem Teil ihrer Gruppe vor dem Museum in Gałkówek wieder treffen könnte. Diesmal war es, weil ALFRED STEUERWALD den evangelischen Friedhof in Kolonia Gałkówek sehen wollte, auf dem seine Vorfahren begraben sind. 

Überraschende Geburtstagsgeschenke mit Rheinwein und Bier direkt aus Kanada! - herzlichen Dank!

Trotz meines vollen Terminkalenders konnte ich diese Bitte nicht abschlagen, ich kam um 16 Uhr, aber nicht allein... Ich beschloss, eine sprechende Legende über die Besatzungszeit dieser Region, Horst aus Andrzejów, mitzunehmen. Ich lag mit meiner Vermutung nicht falsch, Horst fühlte sich wie ein Fisch im Wasser, seine Deutschkenntnisse ermöglichten tolle Gespräche mit den Gästen hinter der Westgrenze!

Leider musste ich dieses Treffen nach 3 Stunden beenden, ich glaube, Dominiks Magen hat gestreikt, weil ich ihn direkt von der Arbeit abgezogen habe, aber er wird diesen Tag nicht als verloren betrachten! Die von Horst gehörten Witze amüsierten die ganze Gesellschaft, wir wünschten uns ein Wiedersehen!



Gałkówek-Kolonia – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie brzezińskim, w gminie Brzeziny. Założona w 1800 roku jako kolonia donacyjna Gałkówek. Na terenie wsi znajduje się szkoła podstawowa, sklep, OSP, biblioteka i niszczejący cmentarz ewangelicki. Wikipedia

Gałkówek-Kolonia ist ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódź, im Kreis Brzeziny, in der Gemeinde Brzeziny. Sie wurde im Jahr 1800 als Schenkungskolonie Gałkówek gegründet. Im Dorf gibt es eine Grundschule, einen Laden, einen Übertragungsnetzbetreiber, eine Bibliothek und einen verfallenen evangelischen Friedhof. Wikipedia

            Horst podczas wykładu Dominika na terenie Muzeum, w oczekiwaniu na gości.


                                     Rozmowy przed wyjazdem do Kolonii Gałków.









niedziela, 10 października 2021

Muzeum Gałkówek - Nowosolna - Neu Sulzfeld - Mileszki - Wizyta

 

    Sobotni poranek zaczął się pracowicie. Mocno zmęczony po piątkowej imprezie, nie odebrałem dwóch telefonów od Kacpra. No cóż, są inne metody "włamu", dzwonek do drzwi... Musiałem się ujawnić, przed bramą stał Kacper i Dominik, przyjechali po krzyże, które przywiozłem z cmentarza ewangelickiego w Brzezinach celem ich renowacji, dokładniej sklejenia. Załadunek odbył się szybko i sprawnie.

Jednak Dominik nie dał mi oddechu. W południe, wspólnie z moją Elą i naszymi dziecmi (przyjechali z bardzo daleka na trzy dni) wybraliśmy się do przyjaciół na kawę. Telefon od Dominika:

- Słuchaj, za pół godziny przyjeżdża grupa 8 Niemców do Muzeum w Gałkówku. 

- Przyjechali do Polski śladami swoim przodków, którzy zakładali na początku XIX wieku Nowosolną i Mileszki.

- Czy jesteś zainteresowany?!

Czyż mógłbym pominąć taką okazję?! - pyszna kawa i ciasto na chybcika, i cała nasza czwórka w oznaczonym czasie podjechała pod bramę Muzeum. 

Długo by opowiadać o tym spotkaniu, byliśmy tam dobrą godzinę. Opowieści nie było końca.

Okazało się, że jest to jedna rodzina Meierów ? (Majerów), która spotkała się w naszych okolicach. Przyjechali z okolic Mainz, Berlina, Brandenburga. Nie chcę nawet w skrócie w tej części podawać faktów, bo muszę to sobie poukładać, przyjdzie czas, wymieniliśmy się swoimi danymi, telefonami. Zobaczymy co czas pokaże, istotne było to, że wszyscy byli zadowoleni. Znajomość niemieckiego naszej czwórki bardzo się przydała...

Oprócz zdjęć z tego spotkania, prezentuję skan wspaniałej książki o Nowosolnej, w której są niezwykłe zdjęcia, wykazy nazwisk, wspomnień ludzi którzy zamieszkiwali te tereny do 1945 roku.







wtorek, 1 czerwca 2021

Muzeum w Gałkówku - Wystawa - Tajemnice ukryte na strychu - Alan Heath

     Całym "winowajcą" jest jak zwykle Dominik! Dwa tygodnie temu podaczas rozmowy telefonicznej przekazał mi informację, że przyjeżdża do ich Muzeum w Gałkówku Anglik, który będzie chciał nakręcić film na Youtubie. Anglik był, film nakręcił:

GAŁKÓWEK

Battle of Łódź 1914 : Museum at Gałkówek

79 wyświetleń
Data premiery: 21 maj 2021

W ostatnią niedzielę, Dominik ze swoimi Kolegami, otworzył podwoje Muzeum, wystawą:

"Tajemnice ukryte na strychu" - wystawa, muzeum znów otwarte !

     Oczywiście chciałem tam być, i byłem, nie tylko ja sam, przyjechała również moja Żona i Córka która po długiej przerwie spowodowanej Covid-19 oodwiedziła rodzinne progi! Byliśmy pod wielkiem wrażeneniem pracy włożonej przez grupę Kolegów z Gałkówka, a także eksponatami tam wystawianymi!

     Podczas rozmowy Dominik wspomniał, że Anglik przyjedzie rowerm koło południa. Muszę się przyznać, że miałem ochotę się nim spotkać, Domik obiecał, że zadzwoni do mnie powiadamiając mnie o tym fakcie. 

     Pogoda tego dnia była wspaniała, wracając w kierunku Bukowca postanowiliśmy pospacerować przy stawach w Justynowie. Podczas powrotu do samochodu, "zatarasowałem" ścieżkę pewnemu rowerzyście. Jestem głuchy jak pień, widziałem tylko miły gest ze strony przejeżdżającego, natomiast moja Ela, usłyszał jego słowa i powiedziała mi, że to chyba ten Anglik jedzie w stronę Gałkówka na skróty (ten akcent!).Jak każda kobieta, lepiej widzi, lepiej słyszy, tak, to był on, Alan Heath 

Alan Heath - jeden z najpopularniejszych youtuber'ów caravaningowych i nie tylko!

!

     Spotkanie w Muzeum pochłonęło nas obydwu, jakbyśmy się znali od lat! Tak to jest z historykami-histerykami! Co dalej się wydarzyło, w następnym materiale!




                                Podczas pierwszego naszego spotkania w Muzeum w Gałkówku.


                       Gospodarz Dominik witający gości, tym razem moją Córkę Magdusię!


           Wspaniałe eksponaty znalezione w starym Domu Parafialnym, naprawdę było co podziwiać!











piątek, 28 lutego 2020

Bitwa o Brzeziny - Prof. J. Daszyńska "Operacja Łódzka - zapomniany fakt I Wojny Światowej" - Dr hab. Paweł Siedlik "1914. Zanim opadły liście...” - Muzeum Koluszki

    Zbieg okoliczności ? - chyba tak! Wczoraj wysłałem do składania przed drukiem materiał do mojej pierwszej książki: Bitwa o Brzeziny - według prasy łódzkiej", a dzień wcześniej zadzwonił do mnie Dominik Trojak (nasz regionalny generał Litzmann od spraw 1914 roku), że w czwartek w Koluszkach będzie ciekawe spotkanie! Trudno było stracić taką okazję, więc po godzinie 17 zameldowałem się w Muzeum w Gałkowie i w towarzystwie Dominika, Janka i ich młodszego kolegi pojechaliśmy do Koluszek.
    Wiedziałem, że Dominik wszystko wie, zna prawie wszystkich, ale... tak bliskie przywitanie z prelegentami bardzo mnie zaskoczyło, oczywiście pozytywnie! To dzięki Dominikowi, mogłem odbyć przed prelekcją ciekawą rozmowę z panią profesor Jolantą Daszyńską*, autorką wielu ciekawych książek o "łódzkiej operacji 1914 roku."Spotkanie z wcześniej wymienioną prof Jolantą Daszyńską i dr.hab. Pawłem Siedlikiem odbyło się w Miejskim Ośrodku Kultury w Koluszkach, dokładniej w Sali Muzealnej. Tematem wykładu ani profesor była "Operacja Łódzka - zapomniany fakt I Wojny Światowej", następnie dr hab. Paweł Siedlik** opowiedział o wieloletnich pracach przy produkcji filmu "1914. Zanim opadły liście...”. Wykłady obu zaproszony gości zrobiły na mnie duże wrażenie, uzupełniły moją wiedzę w temacie Bitwy o Brzeziny 1914 roku. także film opowiadający o tym tragicznych dniach mógł się spodobać wszystkim, a sala dosłownie " pękała w szwach"!
     Nie przypuszczałem, że jest tak duże grono fanów tych wydarzeń, co potwierdza, że miałem rację zabierając się do pisania mojej książki, zresztą pani profesor na pożegnanie, życzyła mi powodzenia, mówiąc, że "trzyma kciuki" za powodzenie! Autorem zdjęć, był nasz młodszy kolega Janek, dzięki!
     Podsumowując- miły, przemiły wieczór - dzięki Dominiku!









Stanowisko: profesor zwyczajny. Jednostka: Katedra Historii Nowożytnej. Pokój: 27. Telefon: +48 42 635 61 91. Konsultacje: środa 12.00-14.00. E-mail: ...
 
** pl.wikipedia.org › wiki › Paweł_Siedlik Paweł Siedlik – Wikipedia, wolna encyklopedia
Paweł Siedlik (ur. 29 maja 1959 roku w Gałkówku) – polski aktor filmowy, teatralny i głosowy, a także reżyser teatralny, scenarzysta oraz lektor telewizyjny.
Życiorys · ‎Wybrana filmografia · ‎Dubbing · ‎Lektor
 
 

sobota, 19 października 2019

Muzeum - Gałkówek - Skarżysko Kamienna - Kolej - St.Mazurowski - Piotrków - 1919-27 - cz.9

   W październiku 2017 roku zamieściłem na moim blogu korespondencję ze strony pana Antoniego Jarosława Okońskiego mieszkańca Gliwic.:
Witam !!
Nazywam się Antoni Jarosław Okoński i mieszkam w Gliwicach .Przypadkowo przeglądając internet natknąłem się na album dotyczący mojego św. pamięci pradziadka inż. Stefana Piotra Mazurowskiego ,który był Naczelnikiem II Oddziału drogowego kolei Radomskiej w Skarżysku- Kamiennej ,następnie Wice Dyrektorem kolei Wileńskiej .Co ciekawe, album, który Pan zaprezentował jest prawie dokładnie taki sam jakim dysponuję w moich zbiorach rodzinnych . Mój ma okładkę zieloną, złoconą ,obrzeża również złocone a  na pierwszej stronie widnieje  piękny orzeł w koronie poniżej koło z wagonu kolejowego na torze kolejowym (grafika ).  Z tego wniosek ,że były zrobione przynajmniej dwa .Jeden otrzymał mój pradziad Stefan Mazurowski a drugi zapewne gdzieś pozostał .Moje pytanie jest takie : Czy Pan ma informację skąd pochodzi ten egzemplarz ,który jest w Państwa zbiorach ????  Dysponuje obszernym materiałem zdjęciowym ,dokumentacyjnym ,publikacjami i wycinkami z gazet z okresu poczynań  zawodowych mojego pradziadka, etc.Tak więc moglibyśmy wymienić się rożnymi informacjami.
 pozdrawiam
Antoni Jarosław Okoński
    Niestety, niedługo po tym uległ zniszczeniu mój twardy dysk w komputerze, utraciłem wiele danych, także e-mail z numerem telefonu. 
    Od jakiegoś czasu pisze do mnie Pan Wojciech Knapczyk który jest bardzo zainteresowany kontaktem z Panem Antonim. Prośba, jeśli Pan przeczyta tę wiadomość proszę o kontakt!

Witam!
Dowiedziałem się z Pańskiego blogu że gdzieś w Polsce istnieje prawnuczek inż.Stefana Mazurowskiego i zapewne ma Pan z nim kontakt byłbym wdzieczny za przekazanie jakichkolwiek informacji na temat Pana Antoniego Okonskiego.
Mieszkam w Skarzysku-Kamiennej i tez posiadam niniejszy album.
Zależy mi na wiedzy która posiada ten Pan dotyczacego jego pradziadka.
Pozatym jestem historykiem z wykształcenia i zapalonym regionalista. 
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam Wojciech Knapczyk
 
 
                                                   Postać Stefana Mazurowskiego.

niedziela, 7 lipca 2019

Muzeum Gałkówek - Armia Andersa - Wojsko Polskie - Władysław Lewandowski - Zdjęcia

         W segregatorze dotyczącym wojennych losów mieszkańców Gałkowa znajdują się ciekawe, oryginalne zdjęcia Władysława Lewandowskiego - żołnierza Armii Andersa. Niestety brakuje jakiejkolwiek dodatkowej informacji..
         Mam nadzieję, że Dominik Trojak, szef Muzeum w Gałkówku, od którego otrzymałem grzecznościowo te dokumenty do opublikowania, zdobędzie coś na temat Władysława Lewandowskiego, jego losów zarówno jako mieszkańca Gałkowa jak i jego wojennych losów.