Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chojny Łódź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chojny Łódź. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 stycznia 2026

Niemieckie osadnictwo - Tajna szkoła - Chojny - Łódź - ul. Rysia 36 - Der Heimatbote - 9/1956 - cz.2

 


     Nauczyciel Krause z dziećmi. Przesłane przez E. Petliczek. Obróbka zdjęcia w wykonaniu Natalki!

     Lehrer Krause mit Kindern Übersandt von E. Petliczek. Foto bearbeitet von Natalka!


Działalność szkoły w Chojnach nie mogła pozostać tajemnicą przez cały czas. Dzieci – około 40 – uczęszczały przecież regularnie do szkoły. Na podwórzu przy ulicy Rysia 36 panowała oczywiście ożywiona atmosfera. Nie wahaliśmy się również organizować prawdziwych uroczystości szkolnych. Dzieci wielokrotnie wyruszały w zamkniętym pochodzie, wyposażone w kolorowe chorągiewki i lampiony, do Weißes Wäldchen (Białego lasku) na Chojnach.

Aż w końcu ta powstała z konieczności i prowadzona z tak wielką miłością i poświęceniem szkoła musiała zostać zamknięta po trzech latach działalności w wyniku brutalnej interwencji władz państwowych: pod koniec czerwca 1936 roku, czyli dokładnie 20 lat temu, w lokalu pojawił się funkcjonariusz policji kryminalnej, spisał nauczyciela i wszystkie dzieci i zakazał dalszego prowadzenia zajęć. Natychmiast potem policja sporządziła protokół, w którym jako inicjatora i odpowiedzialnego za prowadzenie tajnej szkoły wymieniono niżej podpisanego. Jednak nigdy nie doszło do procesu. Władze bały się go. Byłoby dla nich krępujące, gdyby w trakcie procesu wyszło na jaw, do jakich środków musiała uciekać się mniejszość niemiecka, aby zapewnić swoim dzieciom niemieckie nauczanie szkolne.

Dzieci, które w ten sposób nagle pozostały bez nauki szkolnej, mogły zostać umieszczone w szkole powszechnej przy LDG. Niezbędne środki finansowe zostały wdzięcznie zapewnione przez Łódzkie Niemieckie Stowarzyszenie Szkolne i Edukacyjne, na czele którego stał ówczesny przewodniczący, redaktor Horst Markgraf.

Na koniec należy jeszcze wspomnieć o właścicielu domu w Chojnach, w którym znajdował się lokal służący szkole jako schronienie: Alfredzie Seidelu. Dla niego zorganizowanie tajnych lekcji w swoim domu było szczególnym ryzykiem. Seidel zapłacił za swoją ofiarność dla sprawy niemieckiej tym, że we wrześniu 1939 roku jego dom był jednym z pierwszych w Chojnach, które zostały zniszczone.

W ten sposób po 20 latach wspominamy wydarzenie, które wprawdzie pozostało pojedynczym przypadkiem, ale jest charakterystyczne dla naszej ówczesnej sytuacji w Polsce. Świadczy ono o silnej woli Niemców w Polsce, by nie poddawać się, a także o gotowości do największych poświęceń dla zachowania języka niemieckiego i kultury niemieckiej. Rodzicom, którzy mieli wówczas odwagę sprzeciwić się wysyłaniu swoich dzieci do polskiej szkoły w tak trudnych okolicznościach, oraz wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu walki obronnej, należy się dziś podziękowanie i uznanie.

                                                                                                        Otto Heike



Der Schulbetrieb in Chojny konnte für die Dauer nicht geheim bleiben. Kamen doch dde Kinder - etwa 40 an der Zahl - regelmäßiger Schule. Auf dem Hofe Rysiastraße 36 ging es natürlich lebhaft zu. Ja, wir scheuten auch nicht davor zurück, regelrechte Schulfeste zu veranstalten. In geschlossenem Zuge zogen die Kinder wiederholt mit bunten Fähnchen und Lampions ausgerüstet nach Weißes Wäldchen in Chojny. 

Bis dann dieser aus der Not der Zeit entstandene und mit so viel Liebe und Aufopferung geführte Schulbetrieb nach dreijährigem Bestehen durch gewaltsamen Eingriff der staatlichen Obrigkeit eingestellt werden mußte: ende Juni 1936, also vor genau 20 Jahren, erschien im Lokal ein Kriminalbeamter, schrieb den Lehrer und alle Kinder auf und verbot jeglichen weiteren Unterricht. Gleich darauf wurde der Unterzeichnete als der Initiator und verantwortliche Träger der geheimen Schule von der Polizei zu Protokoll aufgenommen. Zu einem Prozeß ist es aber nie gekommen. Die Behörden scheuten ihn. Es wäre für sie peinlich gewesen, wenn im Verlauf des Prozesses bekannt geworden wäre, zu welchen Mitteln die deutsche Minderheit greifen mußte, um ihren Kindern deutschen Schulunterricht zu sichern.

Die auf diese Weise plötzlich ohne Schulunterricht gebliebenen Kinder konnten dann sämtlich in die Vollksschule beim LDG untergebracht werden. Die hierfür erforderlichen finanziellen Mittel wurden in dankenswerter Weise vom Lodzer Deutschen Schul- und Bildungsverein mit seinem damaligen Vorsitzenden, Schriftleiter Horst Markgraf, an der Spitze aufgebracht.

Zuletzt sei noch der Besitzer des Hauses in Chojny genannt, in welchem sich das Lokal befand, das der Schule als Unterschlupf diente: Alfred Seidel. Für ihn war es ein besonderes Wagnis, den geheimen Schulunterricht in seinem Hause abhalten zu lassen. Seine Opferbereitschaft für die deutsche Sache mußte Seidel dadurch bezahlen, daß sein Haus in den Septembertagen 1939 als eines der ersten in Chojny demoliert wurde.

So erinnern wir uns jetzt nach 20 Jahren eines Geschehnisses. das zwar ein Einzelfall blieb. aber für unsere damalige Lage in Polen charakteristisch ist. Es zeugt von dem festen Willen der Deutschen in Polen, sich nicht unterkriegen zu lassen, wie auch von der Bereitschaft zum größten Opfer für die Erhaltung der deutschen Sprache und Kultur. Den Eltern, die damals den Mut hatten, sich unter so schwierigen Umständen der Einweisung ihrer Kinder in die polnische Schule zu widersetzen, und alle denen, die zum Erfolg des Abwehrkampfes beigetragen haben, sei noch heute Dank und Anerkennung ausgesprochen.

                                                                                                        Otto Heike

Niemieckie osadnictwo - Tajna szkoła - Chojny - Łódź - ul. Rysia 36 - Der Heimatbote - 8/1956 - cz.2

 

                                               Kiedy istniała tajna niemiecka szkoła

Całkowicie niezauważone przez opinię publiczną, 20 lat temu, pod koniec czerwca 1936 r., na przedmieściach Łodzi, w Chojnach, miało miejsce wydarzenie charakterystyczne dla ówczesnej sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce: zamknięcie przez policję tajnej niemieckiej szkoły.

W Chojnach, które należały do powiatu łódzkiego, w pierwszych latach po 1918 r. osiedliło się wielu niemieckich robotników fabrycznych z Łodzi. Większość z nich zbudowała sobie własne domki. Dla polskich władz nie było małym zaskoczeniem, gdy w wyborach gminnych 19 czerwca 1927 r. na listę niemiecką oddano 25 procent wszystkich głosów.

W Chojnach nie było jednak niemieckiej szkoły. Ponieważ w sąsiedniej Łodzi, przy ulicy Rzgowskiej 62, istniała 7-klasowa szkoła podstawowa z językiem niemieckim jako językiem wykładowym (dyrektor H. Thiem), a nieco dalej, przy ulicy Nowo-Zarzewskiej 62, podobna szkoła (dyrektor Koßmann), niemieccy rodzice z Chojn starali się umieścić swoje dzieci w tych szkołach. Zgłoszenia nie zostały jednak przyjęte przez miejską komisję ds. nauczania (Komisja Powszechnego Nauczania), ponieważ Chojny należały do powiatu.

Naszym celem było zatem pokonanie tych trudności. Ileż przeszkód trzeba było pokonać, aby osiągnąć ten cel! Najpierw należało uzyskać zgodę państwowych inspektorów szkolnych miasta Łodzi i powiatu łódzkiego (Zawadzki). W tamtych czasach, czyli w latach 1927/28, nadal można było coś osiągnąć dla mniejszości niemieckiej. Wkrótce udało się uzyskać zgodę obu inspektorów. Również dzięki pomocy zastępcy przewodniczącego rady miejskiej Reinholda Klima, który sam był nauczycielem, udało się uzyskać zgodę władz miejskich Łodzi, które musiały pokrywać koszty administracyjne związane z nauczaniem dzieci z obcej gminy. W ten sposób od 1928 roku niemieckie dzieci z Chojny były bez trudności przyjmowane do państwowych szkół niemieckich w Łodzi.

Jednak Niemcy z Chojn tylko przez cztery lata korzystali z tego przywileju. Gdy po 1930 r. polityka polskiego rządu wobec niemieckiego systemu szkolnictwa stawała się coraz bardziej ostra, od 1932 r. przywilej ten został zniesiony. Odmówiono jednak utworzenia niemieckiej szkoły w Chojnach. Istniało teraz niebezpieczeństwo, że dzieci zostaną przymusowo skierowane do polskiej szkoły w Chojnach. Niebezpieczeństwo to zostało przezwyciężone poprzez fikcyjne zgłoszenie dzieci do policji jako dzieci zastępcze w niemieckich rodzinach w Łodzi. „Rodzice zastępczy” zapisywali następnie dzieci do niemieckiej szkoły. Organizatorem tej akcji była Niemiecka Socjalistyczna Partia Pracy Polski, która również wyszukiwała „rodziców zastępczych” w Łodzi. Jednak władze szkolne szybko zorientowały się w tej sztuczce; zwróciły uwagę na nagły wzrost liczby niemieckich „dzieci zastępczych” w południowej części miasta.

W 1933 r. nie tylko odrzucono znaczną część „dzieci zastępczych”, ale także część z poprzedniego roku została usunięta z niemieckich szkół w Łodzi.

Nasza decyzja, aby nie posyłać niemieckich dzieci do polskiej szkoły wbrew woli rodziców, pozostała jednak niezmienna! Aby spełnić formalny wymóg obowiązku szkolnego, zgłoszono władzom szkolnym, że dzieci uczą się w domu, co wymagało przedłożenia zaświadczenia od nauczyciela domowego. „Nauczycieli domowych” znaleziono głównie wśród absolwentów łódzkiego niemieckiego gimnazjum, którzy z reguły chętnie się do tego zgłaszali. W rzeczywistości dla dzieci zorganizowano prawdziwą naukę szkolną w siedzibie Niemieckiej Socjalistycznej Partii Pracy Polski przy ulicy Rysia 36 w Chojnach, oczywiście bez wiedzy władz. Zatrudniono niemieckiego nauczyciela Josefa Krause, zwolnionego ze służby przez Polaków, którego później zastąpił nauczyciel Gläser. Zajęcia odbywały się wprawdzie w prymitywnych warunkach, ale dzieci i rodzice cieszyli się, że zostali uwolnieni od przymusu polskiej szkoły.

Dużym zmartwieniem była kwestia finansowa, ponieważ od stycznia 1933 r. odcięto nam wszelkie źródła pomocy. W tej trudnej sytuacji nasza prośba spotkała się z pozytywną reakcją pastora Adolfa Löfflera z parafii św. Mateusza w Łodzi, który co miesiąc przekazywał nam pewną kwotę na wynagrodzenie nauczyciela. Część wynagrodzenia nauczyciela pokrywali sami rodzice, wpłacając niewielkie kwoty.

Kolejną bardzo dużą pomoc otrzymaliśmy od łódzkiego niemieckiego gimnazjum, a konkretnie od stowarzyszenia gimnazjalnego, na czele którego stał Arthur Thiele. Po pierwszym lub drugim roku szkolnym dzieci musiały zostać objęte regularną nauką szkolną, aby nie pozostawały w tyle w ogólnym rozwoju. Po dwóch latach nauki były już na tyle przygotowane, że mogły samodzielnie pokonywać długą drogę do szkoły w mieście. Dla nas w grę wchodziła tylko prywatna szkoła podstawowa przy LDG. Jednak biedni niemieccy robotnicy w Chojnach nie byli w stanie pokryć wysokich opłat szkolnych, które były tu pobierane. Stowarzyszenie Gimnazjalne hojnie zgodziło się przyjąć dzieci z tajnej szkoły w Chojnach po drugim roku nauki, znosząc pobieranie standardowych opłat szkolnych. Rodzice z Chojnów płacili tylko tyle, ile mogli. Najczęściej było to od 5 do 10 złotych miesięcznie. Jakże dumne były te dzieci robotników, kiedy mogły chodzić do „niemieckiego gimnazjum”!

                                                             (ciąg dalszy nastąpi)


                               Nauczyciel Krause z dziećmi Przesłane przez E. Petliczek

                                 Lehrer Krause mit Kindern Übersandt von E. Petliczek

                                          

                                             Als es eine geheime deutsche Schule gab

Von der Öffentlichkeit völlig unbeachtet trug sich vor 20 Jahren, und zwar Ende Juni 1936, in dem Lodzer Vorort Chojny ein für die damalige Lage der deutschen Volksgruppe in Polen bezeichnendes Vorkommnis zu: die Schließung einer geheimen deutschen Schule durch die Polizei.

In Chojny, das zum Landkreis Lodz gehörte, waren in den ersten Jahren nach 1918 zahlreiche deutsche Fabrikarbeiter aus Lodz seßhaft geworden., Die meisten von ihnen hatten sich ein eigenes Häuschen gebaut. Es war für die polnischen Stellen keine geringe Überraschung, als bei den Gemeindewahlen am 19. Juni 1927 auf die deutsche Liste 25 Prozent aller Stimmen abgegeben wurden.

Eine deutsche Schule gab es aber in Chojny nicht. Da auf dem angrenzenden Stadtgebiet von Lodz in der Rzgowskastraße 62 die 7 klassige Volksschule mit deutscher Unterrichtssprache (Schulleiter H. Thiem) und etwas weiter entfernt in der Nowo-Zarzewskastraße 62 eine gleiche Schule (Leiter Koßmann) bestand, waren die deutschen Eltern von Chojny bemücht, ihre Kinder in diesen Schulen unterzubringen. Die Anmeldungen wurden aber von der städtischen Unterrichtskommission (Komisja Powszechnego Nauczania) nicht angenommen, da Chojny zum Landkreis gehörte.

Diese Schwierigkeiten zu überwinden, war daher unser Ziel. Wie viele Hindernisse mußten auf dem Wege zu diesem Ziel aber überwunden werden! Zunächst mußte das Einverständnis der staatlichen Schulinspektoren von Lodz-Stadt und Lodz-Land (Zawadzki) eingeholt werden. Damals, also im Jahre 1927/28, war es noch möglich, für die deutsche Minderheit etwas zu erreichen. So gelang es bald, die Einwilligung der beiden Inspektoren zu erlangen. Ebenso konnte mit Hilfe des stellv. Stadtratsvorsitzenden Reinhold Klim, der selbst Lehrer war, das Einverständnis der Lodzer Stadtverwaltung, die ja die Verwaltungskosten für den Unterricht der Kinder aus der fremden Gemeinde tragen mußte, erwirkt werden. Somit wurden die deutschen Kinder aus Chojny ab 1928 ohne Schwierigkeiten in die staatlichen deutschen Schulen in Lodz aufgenommen.

Doch nur vier Jahre genossen die Deutschen von Chojny diesen Vorzug. Als nach 1930 der Kurs der polnischen Regierung gegen das deutsche Schulwesen ständig an Schärfe zunahm, wurde ab 1932 auch dieses Privileg abgeschafft. Die Errichtung einer deutschen Schule in Chojny wurde aber verweigert. Es bestand nun die Gefahr, daß die Kinder zwangsweise in die polnische Schule in Chojny eingewiesen wurden. Diese Gefahr wurde dadurch überwunden, daß die Kinder bei deutschen Familien in Lodz fiktiv als Pflegekinder polizeilich angemeldet wurden. Die "Pflegeeltern" meldeten die Kinder dann für die deutsche Schule an. Träger dieser Aktion war die Deutsche Sozialistische Arbeitspartei Polens, die auch die "Pflegeeltern" in Lodz ausfindig machte. Doch kam die Schulbehörde bald hinter den Trick; der plötzliche Anstieg deutscher "Pflegekinder" im südlichen Stadtteil war ihr aufgefallen.

Im Jahre 1933 wurde daher nicht nur ein großer Teil der "Pflegekinder" zurückgewiesen, sondern auch eine Anzahl aus dem Vorjahre wurde aus den deutschen Schulen in Lodz entfernt.

Unser Entschluß, kein deutsches Kind gegen den Willen der Eltern in die polnische Schule gehen zu lassen, stand aber nach wie vor fest! Um der Formalität der Schulpflicht nachzukommen, wurde der Schulbehörde gemeldet. daß, die Kinder Hausunterricht genießen, wobei eine Bescheinigung des Hauslehrers hinterlegt werden mußte. Die "Hauslehrer" wurden zumeist unter den Absolventen des Lodzer Deutschen Gymnasiums ausfindig gemacht, die sich in der Regel auch bereitwillig zur Verfügung stellten. In Wirklichkeit wurde für die Kinder im Lokal der Deutschen Sozialistischen Arbeitspartei Polens in Chojny, Rysiastraße 36, ein regelrechter Schulunterricht eingerichtet, selbstverständlich ohne Wissen der Behörden. Es wurde der von den Polen aus dem Dienst entlassene deutsche Lehrer Josef  Krause angestellt, der später durch Lehrer Gläser abgelöst wurde. Der Unterricht wurde zwar unter primitiven Verhältnissen geführt, aber Kinder und Eltern freuten sich, vom Zwang der polnischen Schule befreit zu sein.

Große Sorge bereitete die finanzielle Frage, da uns seit Januar 1933 jegliche Hilfsquellen versperrt waren. In dieser Not fand unsere Bitte bei Pastor Adolf Löffler von der St. Matthäi-Gemeinde in Lodz Gehör, der uns zur Bezahlung des Lehrers monatlich einen gewissen Beitrag zukommen ließ. Einen Teil des Lehrergehalts brachten dIe Eltern durch kleinere Zahlungen selber auf.

Eine weitere sehr große Hilfe erfuhren wir vom Lodzer Deutschen Gymnasium, und zwar vom Gymnasialverein mit seinem Vorsitzenden Arthur Thiele an der Spitze. Nach dem ersten bzw. zweiten Schuljahr mußten die Kinder einem geordneten Schulunterricht zugeführt werden. sollten sie in der allgemeinen Entwicklung nicht zurückbleiben. Nach zwei Schuljahren waren sie auch schon so weit, daß sie den weiten Schulweg in die Stadt allein zurücklegen konnten. In Frage kam für uns nur die private Volksschule beim LDG. Das hier übliche hohe Schulgeld konnten aber die armen deutschen Arbeiter in Chojny nicht aufbringen. Da erklärte sich der Gymnasialverein in großherziger Weise bereit, die Kinder aus der geheimen Schule in Chojny nach dem zweiten Schuljahr unter Wegfall des üblichen Schulgeldes aufzunehmen. Die Chojner Eltern zahlten nur soviel, wie sie konnten. Zumeist waren es 5 bis 10 Zloty monatlich. Wie stolz waren da diese Arbeiterkinder, als sie ins Deutsche Gymnasium" gehen konnten!

                                                                                (Schluß folgt.)

niedziela, 24 października 2021

Jan Krauze - Andrespol - Łódź Chojny - Cegielnia - Tartak - Tydzień - 1895

 

    Będąc na gorąco w temacie rodziny Jana Krauze (Krause) po znalezieniu rodzinnego grobu na cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie, postanowiłem rozszeżyć nieco informacje o jego fortunie. To, że był bogaty, także jego młodszy brat Christian Adolf był bardzo majętnym ccłowiekiem (właściciel farbiarni i wykańczalni tkanin w Łodzi - po wojnie Zakłady im. Andrzeja Struga, zabytkowa willa na Skrzywana 12/14), nie jest tajemnicą. 

    Oprócz wielkiej wytwórni kafli w Andrespolu, był właścicielem cegielni we wsi Chojny, także młyna parowego we wsi Nowa Rokicie (Nowe Rokicie). 

    W materiale poniżej dowiadujemy się, że posiadał olbrzymie tereny na Chojnach, które sprzedawał pod budowę domów jednorodzinnych!

    W tym samym numerze gazety, jest informacja, ze część terenów które zakupił łódzki przemysłowiec August Härtig, zostały przeznaczone na piękny park w stylu angielskim.

Ktoś w komentarzu (grób rodzinny) napisał: Bardzo skromny nagrobek jak na "Takie Osoby".

Całkowicie się zgadzam, Jan zawsze był skromnym człowiekiem, nie chciał przepychu, marmurów, wolał dać ludziom!



Tydzień. 1895-07-28 R. 23 Nr 30

Przedmieście Łodzi. P. Krauze pod Łodzią parceluje swój majątek Chojny, a parcelacyja ta odbywa się w ten sposób, że p. Krauze sporządził plan, który obejmuje cały jego majątek, podzielony tak, ażeby po częściowem rozprzedaniu go, utworzył z czasem przedmieście Łodzi. W tym celu wyznaczone zostało miejsce na rynek, wytknięto ulice, a parcele stanowią place, na których wznoszone mogą być domy i zabudowania gospodarcze, przy których dadzą się urządzać mniejsze i większe ogródki. Szacunek tych placów różny; wszelako nie niższy od rs. 300, a nie wyższy nad rs. 500.
Więcej niż połowę tych placów już rozkupiono.



Nowy park w Łodzi. Przemysłowiec łódzki, p. August Härtig, nabył od p. krauzego w Chojnach pod Łodzią 14 morgów gruntu, na którym postanowił urządzić piękny park w stylu angielskim, przeznaczając go do urzytku publicznego. Słyszeliśmy, że pan. H. traktuje już z kilku ogrodnikami pejzażystami i że najpóźniej w roku przyszłym przystąpi do urządzania parku.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Nachdem ich das Familiengrab von Jan Krauze (Krause) auf dem evangelischen Friedhof in Andrzejów gefunden hatte, beschloss ich, sein Schicksal ein wenig näher zu beleuchten. Es ist kein Geheimnis, dass er reich war, auch sein jüngerer Bruder Christian Adolf war ein sehr wohlhabender Mann (Besitzer einer Färbe- und Ausrüstungsfabrik in Lodz - nach dem Krieg Andrzej Strug Fabrik, historische Villa in der Skrzywna 12/14). 

    Neben einer großen Ziegelfabrik in Andrespol besaß er eine Ziegelei im Dorf Chojny und eine Dampfmühle im Dorf Nowa Rokicie (Neu Rokicie). 

    Aus dem unten stehenden Material erfahren wir, dass er in Chojny riesige Grundstücke besaß, die er für den Bau von Einfamilienhäusern verkaufte!

    In derselben Ausgabe der Zeitung ist zu lesen, dass ein Teil des von August Härtig, einem Industriellen aus Łódź, erworbenen Grundstücks für einen schönen Park im englischen Stil vorgesehen war.

Jemand schrieb in einem Kommentar (Familiengrab): Ein sehr bescheidener Grabstein für "solche Personen".

Ich stimme voll und ganz zu, Jan war immer ein bescheidener Mann, er wollte keine Pracht, keinen Glanz, er zog es vor, den Menschen zu geben!


Ein Vorort von Łódź. Herr Krauze parzelliert sein Landgut Chojny in der Nähe von Łódź, und die Parzellierung erfolgt so, dass Herr Krauze einen Plan erstellt, der sein gesamtes Landgut umfasst, das so aufgeteilt ist, dass es nach dem Teilverkauf schließlich einen Vorort von Łódź bilden wird. Zu diesem Zweck wurden ein Marktplatz abgesteckt, Straßen abgegrenzt und Grundstücke als Höfe angelegt, auf denen Häuser und Nebengebäude errichtet und kleinere und größere Gärten angelegt werden können. Der Wert dieser Parzellen ist unterschiedlich, liegt jedoch nicht unter rs. 300 und nicht höher als rs. 500.
Mehr als die Hälfte dieser Quadrate ist bereits verkauft worden.

Ein neuer Park in Łódź. August Härtig, ein Industrieller aus Łódź, kaufte von Herrn Krauze 14 morgas Land in Chojny bei Łódź, wo er beschloss, einen schönen Park im englischen Stil zur öffentlichen Nutzung anzulegen. Wir haben gehört, dass Mr. H. ist bereits in Gesprächen mit mehreren Landschaftsgärtnern und wird spätestens im nächsten Jahr mit der Gestaltung des Parks beginnen.