Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głos Polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głos Polski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2025

Katarzynów - Koluszki - Kronika wypadków - 1898 - 1946

Katarzynów – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie łódzkim wschodnim, w gminie Koluszki. Do 1953 roku miejscowość była siedzibą gminy Długie, a w latach 1953–1954 gminy Katarzynów. W latach 1954–1972 wieś należała i była siedzibą władz gromady Katarzynów. Wikipedia

Tydzień. 1898-04-03 R. 26 Nr 14

SZKARLATYNA.  W powiecie brzezińskim, we wsi Katarzynów zachorowało nagle 25 dzieci na szkarlatynę.

Rozwój. 1905-05-31 No 120

Pożar w Katarzynowie. Nocy wczorajszej we wsi Katarzynów pod Koluszkami zapaliła się obora, należąca do Jana Grzybowskiego. Ogień, niepostrzeżony na razie przez nikogo przerzucił się na sąsiednie zabudowania, wskutek czego spłonęły dom mieszkalny, obora i drobniejsze zabudowania gospodarcze. Przyczyna pożaru niewiadoma, straty wynoszą do 2,000 rb. 

Rozwój. 1913-07-14 No 159

Nowa straż ogniowa. Gubernator piotrkowski udzielił pozwolenia na utworzenie straży ogniowej ochotniczej we wsi Katarzynów, w pow. brzeziński.

Gazeta Łódzka. 1913-07-15 Nr 160

Nowa straż ogniowa„ Zatwierdzona została ustawa straży ogniowej ochotniczej, powstającej w os. Katarzynów, gm. Długie, pow. brzezińskiego.  

Głos Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1926-12-19 R. 9 nr 348

LEŚNICZY I "ZWARJOWANE SIKAWKI"
Krewki przedstawiciel władzy zranił harcerza-strażaka.

Na początku roku 1925, mieszkańcy wsi Katarzynów utworzyli oddział straży ogniowej, na czele którego stanął Stanisław Karasiński.
W dniu 25 maja tegoż roku straż ogniowa z Katarzynowa przybyła do Będzelina, gminy Mikołajów, pow. brzezińskiego i rozpoczęła w tamtejszym lesie ćwiczenia strażackie.
W czasie ćwiczeń nadszedł leśniczy lasów państwowych Fr. Roszczakowski i rozgniewany obecnością straży w lesie nakazał jej natychmiast opuścić miejsce ćwiczeń.
- Ja władza, leśniczy, a wy zwarjowane sikawki. Poszedł precz z lasu - wołał, grożąc dubeltówką.
Pomimo, że niezwłocznie usłuchano jego polecenia i zarządzono natychmiastowe przygotowania do odjazdu, leśniczy nie przestawał lżyć straż ogniową.
Gdy zwrócono mu uwagę, by się uspokoił, leśniczy wymierzywszy z trzymanej w ręku dubeltówki do grupy strażaków, wystrzelił trafiając w kolano lewej nogi pietnastoletniego Jana Karasińskiego, syna komendanta straży.
Następnie wystrzelił po raz drugi, a gdy chciano go rozbroić, kilkakrotnie wystrzelił z rewolweru szczęśliwie chybiając.
W końcu krewkiego leśniczego obezwładniono i wraz z rannym przewieziono do pierwszego posterunku w Koluszkach, tuż obok wsi Będzelin.
Tam udzielono pierwszej pomocy ofierze zajścia, Karasińskiemu, który po dziś dzień nie jest w stanie prawidłowo chodzić.
W dniu wczorajszym sprawa, a znalazła się na wokandzie sądu okręgowego, gdzie leśniczy Franciszek Roszczakowski odpowiadał z art. 468, część I.K.K., tłumacząc się, że dubeltówki używał we własnej obronie.
Bronił z urzędu mec. Jastrzębski.
Powództwo cywilne na sumę zł 1003 gr.50 wniósł adw. Jasieński.
Po przesłuchaniu świadków, którzy stwierdzili cąłkowitą winę oskarżonego, oraz po wysłuchaniu stron, sąd udał się na naradę.
Po półgodzinnej naradzie sąd ogłosił wyrok, mocą którego Franciszek Roszczakowski, lat 37, skazany został na pół roku więzienia, oraz zasądził na korzyść ojca poszkodowanego powództwo cywilne w kwocie 653 gr.50.

Echo


Echo. 1928-12-21 R. 4 nr 303

HISTORJA  KONIA Z WOZEM. POWRÓT DO WŁAŚCICIELA.

Łódź, 21 grudnia. Onegdajszej nocy mieszkańcowi wsi Stary Katarzynów, w powiecie brzezińskim Emilowi Sztaftsznajdrowi skradziono konia z wozem. Poszkodowany zawiadomił natychmiast władze bezpieczeństwa publicznego.

W ciągu dwudniowych poszukiwań sprawcy kradzieży wpadli w ręce policji. Ujęci zostali Alfons Szmitke, łodzianin, zamieszkały przy ul. Emilji 48 i Józef Dzwonkowski oraz niejaki Komorowski. Zacna ta trójka przyjechała do Łodzi, gdzie na Placu Reymonta zamieniła konia z dorożkarzem Bolesławem Karosikiem. Następnie konia z wozem sprzedano Zelewskiemu, zamieszkałemu przy ul. Sosnowej 8.

Wóz i konia odnaleziono, zwrócono poszkodowanemu.

Szmitke, Dzwonkowski i Durakowski zostali osadzeni w areszcie do dyspozycji władz sądowych.

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1930-02-15 R. 4 nr 45

Kobieta czy zwierzę? Matka pozostawiła nagie i bose dziecko w polu

Onegdaj na polach wsi Katarzynów, tuż pod Koluszkami, grupa pracowników kolejowych, zdążająca do pracy, znalazłą zwłoki chłopca w wieku około dwóch lat, w lichym odzieniu i boso, który ze względu na brak wszelkich śladów zewnętrznych obrażeń, zmarzł wskutek braku dostatecznego odzienia.

Powiadomiona o wypadku policja przeprowadziła dochodzenie, w czasie którego ustalono, że zmarłym jest Kazimierz Łukasik, 2-letni syn wdowy Łukasikowej Józefy, zamieszkałej we wsi Katarzynów, która pozostając bez pracy i środków do życia, starała się za wszelką cenę pozbyć dziecka, które było jej ciężarem, a które poza tem przeszkadzało jej w uzyskaniu służby powtórnem wyjściu za mąż. Ustalono pozatem, że Łukasikowa znęcała się nad własnem dzieckiem i biła je motyką, a nawet obuchem siekiery po nogach, oraz głodziła nie dając pożywienia po dwa dni. 

Ostatnio planowała sobie dogodne pozbycie się dziecka bez odpowiedzialności, zabrała je z sobą bose do Koluszek a w polu pozostawiła na zimnie, gdzie zmarzło.

Łukasikowa po dokonaniu bestjalskiego czynu zbiegła w stronę Łodzi i dotychczas jej nie odszukano.

Dziennik Łódzki. 1931-12-19 R. 1 nr 93

POŻAR ZNISZCZYŁ ZAGRODĘ

PECH BEZDOMNEGO, PRZYJĘTEGO Z LITOŚCI NA PRZECONOWANIE.

We wsi Katarzynów w powiecie łódzkim wybuchł pożar w stodole należącej do zabudowań gospodarskich Wacława Rączkowskiego. Płominie objęły całą stodołę i przerzuciły się na dom mieszkalny i inne zabudowania. Miejscowa straż ogniowa przystąpiła przedewszystkiem do ochrony sąsiednich zabudowań, gdyż o uratowaniu gospodarstwa Rączkowskiego nie było już mowy. Po krótkim czasie z całej posiadłości pozostały tylko zgliszcza. Okazało się, iż do Rączkowskiego poprzedniego dnia zgłosił się bezdomny Stanisław Milczarek, prosząc go o udzielenie noclegu. Rączkowski pozwolił mu w stodole. Mielczarek zapalił papierosa i następnie rzucił niedopałek w kąt. Milczarek został silnie poparzony podczas snu, a nadto chciano dokonać na nim sądu za spowodowanie pożaru. Mielczarek został osadzony w areszcie do dyspozycji władz śledczych. Straty wynoszą 10.000 zł.

Ilustrowana Republika. 1933-05-02 R. 11 nr 120

Nasz reporter zanotował...

Na stację Łódź-Fabryczna przywieziony został z Koluszek 24-letni Stanisław Skórski, mieszkaniec wsi Katarzynów, pow. brzezińskiego. Skórski został napadnięty pod Koluszkami przez dwóch zbirów. Rannego z szeregiem ran kłutych i ciętych, odwiozła karetka pogotowia do szpitala przy ul. Drewnowskiej. — Policja wdrożyła dochodzenie.  

Echo. 1934-06-17 R. 10 nr 163

Zbrodnia żony, pasierbicy i zięcia.

Ponurą scena w wieśniaczej izbie. Bestjalską trójkę osadzono w więzieniu.

Brzeziny, 17 czerwca. W dniu wczorajszym mieszkańcy Koluszek i okolic, wstrząśnięci zostali wiadomością i bestjalskiej zbrodni dokonanej we wsi Katarzynów, gm Długie, powiatu brzezińskiego. Ofiarą zbrodni tej padł właściciel kilkudziesięciomorgowej zagrody. 45-letni Stefan Deoszyński. Zbrodni dokonano w następujących okolicznościach. Deoszyński, bezdzietny wdowiec nie mogąc podołać prowadzeniu gospodarstwa ożenił się powtórnie przed niespełna dwoma laty z wdową z sąsiedztwa, niejaką Józefą Cieplikową matką dorastającej córki. 

Na początku bieżącego roku pasierbica Deoszyńsklego wyszła za mąż za niejakiego Stanisława Chruściela. Od chwili zamążpójścia pasierbicy życie Deoszyńskiego stało się jednem pasmem udręczeń i obaw o życie. Przyczyną tego był spór majątkowy. Deoszyńska domagała się, by mąż przepisał gospodarkę na jej zięcia. Wieśniak opierał się temu stanowczo. Z tych właśnie przyczyn w domu Deoszyńskich panowały ciągle nieporozumienia, waśnie i bójki. Chruściel, któremu najwięcej zależało na zdobyciu gospodarki Deoszyńskiego dzielnie sekundował teściowej. Przed kilku tygodniami Deoszyński zgniewany ciągłemi atakami żony, pasierbicy i jej męża oświadczył, że gospodarkę przepisze na rzecz jednego ze swych dalszych krewnych.

Oświadczenie to podziałało na zachłanną trójkę. Deoszyńska wraz z córką i zięciem postanowiła zapobiec ewentualności przepisania majątku na rzecz krewnego Deoszyńskiego. Po wspólnej naradzie postanowiono zgładzić wieśniaka. Wczoraj rano Deoszyński zaczął się szykować do drogi, oświadczając że jedzle do Brzezin. Zbrodnicza trójka, myśląc że wyjazd ten stoi w związku z projektem zapisu gospodarki, wprowadziła w czyn zamiar. Gdy Deoszyński znajdował się w izbie rzucił się na niego mąż pasierbicy i uderzył go kilkakrotnie młotkiem w głowę. Gdy wieśniak padł na ziemię rzuciła się na niego żona z pogrzebaczem żelaznym i jej córka z kamieniem w ręku. Zbrodnicza trójka zaczęła się pastwić w najokropniejszy sposób nad nieprzytomnym, już Deoszyńskim. Kiedy zaalarmowani jękami mordowanego wieśniaka sąsiedzi wpadli do chaty znaleźli stygnące już zwłoki Deoszyńskiego. Zmasakrowany trup wieśniaka zabezpieczony został na miejscu do czasu zajścia komisji sądowo - lekarskiej. Józefę Deoszyńską oraz Marjannę i Stansława Chruścielów osadzano w więzieniu do dyspozycji władz sądowych.


Łódzki Dziennik Wojewódzki. 1946-10-15 nr 18

Załącznik do Zarządzenia Przewodniczącego Wojewódzkiej Komisji do Spraw Upaństwowienia Przedsiębiorstw w Łodzi, Al. Kościuszki 85, z dnia 11 października 1946 r. WYK A Z Nr 4:

Kuźnia ,,Szachsznajder Rudolf" Katarzynów, gm. Długie - kucie koni i wozów Szachsznajder Rudolf, obyw. i nar. niemiecka, adres nieznany,

czwartek, 28 października 2021

Grünberg - Zielona Góra - Andrespol - Napad - Głos Polski - 1919

 

Głos Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1919-06-01 R. 2 no 149


                      NAPADY BANDYCKIE W POWIECIE BRZEZIŃSKIM.

    Bandyci energicznie scigani przez policję tutejszą, przenieśli się do powiatu brzezińskiego, gdzie dokonywują częstych zbrojnych napadów.

W ubiegłym tygodniu zanotowano policji o dwóch wypadkach.

O godzinie 12 i pół po północy, powracający z lasu gospodarz Karol Keler we wsi Zielona Góra, gmina Gałków, zauważył, iż dwie szyby w oknie jego mieszkania od podwórza są wybite. Przeczuwając coś złego, K. Zawołał na córkę. Nie otrzymał wszakże żadnej odpowiedzi. nagle usłyszał nieznajomy mu głos: "stój, bo ci palnę w łeb".

Keler wymierzył w nieznajomego widłami, które trzymał w ręku. Wówczas otoczyło go kilku bandytów, uzbrojonych w rewolwery - jeden z nich posiadał karabin.

Kelre otrzymał cztery rany kłute i kilka ciosów kolbą karabinową, poczem zaprowadzono go do mieszkania i wrzucono do piwnicy, na dzwiach której postawiono duży ceber. następnie bandyci wzięli się do pracy i zrabowawszy ubranie, pościel i t. p. wartości 6,000 mk., oraz 1,500 mk. gotówką zbiegli.

Zielona Góra – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie łódzkim wschodnim, w gminie Andrespol. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa piotrkowskiego. Według danych z 31 grudnia 2019 wieś zamieszkuje 305 osób. Wikipedia

 
                                   BANDITENÜBERFÄLLE IM BEZIRK BRZEZIN.

    Die von der Polizei verfolgten Banditen haben sich in den Bezirk Brzezinski begeben, wo sie häufig bewaffnete Raubüberfälle verüben.

In der vergangenen Woche wurden der Polizei zwei Vorfälle gemeldet.

Um 12.30 Uhr bemerkte Karol Keler, ein Landwirt, der aus dem Wald im Dorf Zielona Góra (Grünberg), Gemeinde Galkow, zurückkehrte, dass zwei Scheiben des Fensters seiner Wohnung zerbrochen waren. Als er merkte, dass etwas nicht stimmte, rief er nach seiner Tochter. Er erhielt jedoch keine Antwort. Plötzlich hörte er eine ihm unbekannte Stimme: "Halt, oder ich schieße dir in den Kopf".

Keler richtete eine Mistgabel auf den Fremden, die er in der Hand hielt. Dann wurde er von mehreren mit Revolvern bewaffneten Banditen umzingelt, von denen einer ein Gewehr hatte.

Kelre wurde mit vier Messerstichen und mehreren Schlägen mit dem Gewehrkolben verletzt. Danach wurde er in eine Wohnung geführt und in einen Keller geworfen, auf dessen Türschwelle ein großes Fass gestellt worden war.

Zielona Góra ist ein Dorf in Polen, in der Woiwodschaft Łódź, im Landkreis Łódź Ost, in der Gemeinde Andrespol. In den Jahren 1975-1998 gehörte das Dorf verwaltungsmäßig zur Woiwodschaft Piotrków. Nach den Daten vom 31. Dezember 2019 hat das Dorf 305 Einwohner. Wikipedia

niedziela, 19 września 2021

Łaznowska Wola - Grömbach - Policja - Oszustwo - Rudolf Grubert - Juliusz Gross - Głos Polski - 1922

 Działo się w Łaznowskiej Woli - Grömbach..

Łaznowska Wola – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Rokiciny. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa piotrkowskiego. Jest to niewielka wieś o charakterze rolniczo-rekreacyjnym. Wikipedia

Głos Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1922-02-19 R. 5 nr 50

                                                  Z SĄDÓW

                                                         „Starszy” i „Młodszy”

    W dniu 19 kwietnia 1921 roku Rudolf Grubert, zamieszkały we wsi Łaznowska Wola, zameldował policji, że przed 10 dniami przyszli do niego dwaj posterunkowi policji, przedstawiając się, iż są z posterunku w Koluszkach i pytając, czy mieszka u niego parobek Juljusz Gross.

    Otrzymawszy odpowiedź twierdzącą, jeden z policjantów oświadczył, że aresztuje Grubera, jego brata i Grossa, a to dlatego, że Gross uchyla się od służby wojskowej.

    Gruber usłyszawszy takie oświadczenie, chciał posłać po sołtysa i sąsiadów, lecz funkcjonarjusze policji nie pozwolili mu.

    Kiedy aresztowani mieli już wyjść z domu, jeden z policjantów, Jan Comporek poradził Grubertowi, aby poprosił „starszego”, to może ich zwolni.

    Grubert wyszedł z drugim policjantem, Józefem Kowalińskim, do drugiego pokoju, gdzie zaczął go prosić, by zwolnił aresztowanych. Kowaliński zażądał za zwolnienie wszystkich aresztowanych 10.000 marek. Na prośbę Gruberta, aby sumę tę zmniejszył, K. nie zgodził się, mówiąc, że musi podzielić się z Comporkiem. Grubert dał mu 8.000 marek, gdyż tylko tyle posiadał w domu.

    Gdy funkcjonariusze policji wychodzili Comporek zapytał się Gruberta, ile dał „starszemu.” - Grubert wymienił sumę, daną Kowalińskiemu. W dniu 12 kwietnia Gross udał się do gminy, aby wyjaśnić, czy winien stawić się do wojska; gmina posłała go do Brzezin, tutaj aresztowano go, a po upływie pięciu tygodni stanął przed komisją i został wcielony do wojska.

    Zbadani podczas dochodzenia policyjnego Kowaliński i Comporek zeznali, że byli u G. bez żadnego rozkazu władz, przyczem C. stwierdził, iż na zapytanie dokąd jadą, Kowaliński odpowiedział „ty tylko nic nie mów, ja wszystko sam będę mówił”. I rzeczywiście tylko Kowaliński groził aresztowanie Grubertowi.

    Wobec powyższego Jan Comporek i Józef Kowaliński stanęli przed sądem okręgowym. Oskarżeni do winy nie przyznali się, Grubert zaś zeznał, że jednemu z policjantów dał 8.000 marek, lecz w oskarżonych nie poznaje tych, którzy brali od niego gotówkę.

    Po naradzie sąd pod przewodnictwem wiceprezesa sądu p. Kamieńskiego ogłosił wyrok, skazujący obu podsądnych na cztery lata ciężkiego więzienia i pozbawienie praw.


   Am 19. April 1921 meldete Rudolf Grubert, der in dem Dorf Łaznowska Wola wohnte, der Polizei, dass vor zehn Tagen zwei Polizisten zu seinem Haus gekommen seien, die sich als von der Polizeistation in Koluszki vorstellten und fragten, ob der Knecht Julius Gross dort wohne.


    Nachdem er die Frage bejaht hatte, erklärte einer der Polizisten, er werde Gruber, seinen Bruder und Gross verhaften, weil Gross sich dem Militärdienst entziehe.


    Nachdem er diese Aussage gehört hatte, wollte Gruber den Dorfvorsteher und die Nachbarn holen lassen, aber die Polizeibeamten erlaubten es ihm nicht.


    Als die Verhafteten das Haus verlassen wollten, riet einer der Polizisten, Jan Comporek, Grubert, den "Ältesten" zu bitten, sie freizulassen.


    Grubert ging mit einem anderen Polizisten, Józef Kowalinski, in den anderen Raum, wo er begann, ihn zu bitten, die Verhafteten freizulassen. Kowaliński forderte 10.000 Mark für die Freilassung aller Verhafteten. Als Grubert ihn aufforderte, diese Summe zu reduzieren, lehnte K. dies mit der Begründung ab, er müsse sie mit Compork teilen. Grubert gab ihm 8.000 Mark, weil das alles war, was er zu Hause hatte.


    Als die Polizisten gingen, fragte Comporek Grubert, wie viel er dem "Ältesten" gegeben habe. - Grubert erwähnte die Summe, die Kowaliński gegeben wurde. Am 12. April ging Gross zur Gemeinde, um zu erklären, ob er sich zur Armee melden sollte; die Gemeinde schickte ihn nach Brzeziny, wo er verhaftet wurde, und nach fünf Wochen erschien er vor einer Kommission und wurde einberufen.


    Kowaliński und Comporek, die im Rahmen der polizeilichen Ermittlungen vernommen wurden, sagten aus, dass sie sich ohne behördlichen Auftrag in der Wohnung von G. aufhielten, und C. gab an, dass Kowaliński auf die Frage, wohin sie gingen, antwortete: "Sagen Sie einfach nichts, ich werde alles selbst sagen". Und tatsächlich drohte nur Kowaliński damit, Grubert zu verhaften.


    In der Folge erschienen Jan Comporek und Józef Kowaliński vor dem Bezirksgericht. Die Angeklagten bekannten sich nicht zu ihrer Schuld, während Grubert aussagte, dass er einem der Polizisten 8.000 Mark gegeben hatte, aber er erkannte in den Angeklagten nicht diejenigen, die ihm das Geld abgenommen hatten.


    Nach der Beratung verkündete das Gericht unter dem Vorsitz des Vizepräsidenten des Gerichts, Herrn Kamieński, das Urteil und verurteilte beide Angeklagten zu vier Jahren Zwangsarbeit und Rechtsverlusten.




wtorek, 31 sierpnia 2021

Gałkówek - Kolej - Katastrofa - Ilustrowana Republika -Głos Polski

     Smutna historia, która miała miejsce na stacji kolejowej w Gałkówku..

Zamieszczam poniżej dwa artykuły zamieszczone w gazetach: Ilustrowana Republika i Głos Polski.


Ilustrowana Republika. 1929-01-24 R. 7 nr 24


                                           Echa katastrofy kolejowej.

                          Dyżurny ruchu stacji Gałkówek skazany przez sąd.


W dniu 30 lipca ub. roku stacja Galkówek była widownią strasznej katastrofy kolejowej, która pociągnęła za sobą kilka ofiar w ludziach i straty materialne. O godzinie 11 wieczorem ze Słotwin wyruszył pociąg towarowy w kierunku Gałkówka. Gdy pociąg znajdował się już w odległości kilkuset metrów od Gałkówka, maszynista Aleksander Wiktorowski zauważył, że semafor był opuszczony. Momentalnie wstrzymał bieg lokomotywy. W tym samym czasie ze stacji Gałkówek wyruszał drugi pociąg towarowy w kierunku Slotwin. Dyżurny ruchu stacji Galkówek Saturnin Biały oświadczył maszyniście tego pociągu Józefowi Piotrowi Wigdorowiczowi iż tor jest wolny, podczas gdy na tych samych szynach zatrzymał się w pobliżu stacji pociąg zdążający ze Słotwin. Maszynsta Wigdorowicz ruszył w drogę całą parą i wskutek panujących ciemności dopiero w odległości kilku metrów zauważył pociąg, stojący na tym samym torze i już nie mógł zahamować lokomotywy. Nastąpiło straszne zderzenie. Rozległ się ogłuszający HUK DRUZGOTANYCH WAGONÓW i przeraźliwy krzyk nieszczęśliwych kolejarzy, którzy nie zdążyli wyskoczyć z pociągu. Hamulcowy Józef Molicki, który w chwili, gdy nastpiła katastrofa znajdował się na brzegu drugiego wagonu, został zmasakrowany. Z pod zdruzgotanego wagonu wvdobyto 

                               KRWAWE STRZĘPY CIAŁA LUDZKIEGO.

Kilku innych kolejarzy doznało ciężkich obrażeń cielesnych. Przewieziono ich do szpitala. Gdy wieść o katastrofie dotarła do Gałkówka, dyżurny ruchu Białv pobiegł do zawiadowcy stacji p. Pyszkowskiego, któremu zameldował o zderzeniu i przyznał się, że zapomniał skierować pociąg towarowy ze Slotwin na inny tor. Na miejsce katastrofy zjechała specjalna komisja śledcza, która przeprowadziła skrupulatne dochodzenie. Ustalono przedewszystkiem straty poniesione przez skarb państwa. Pięć wagonów zostało zdruzgotanych, obie lokomotywy zaś poważnie uszkodzone. Po ukończeniu dochodzenia Biały został natychmiast aresztowany. W dniu wczorajszym znalazł się on przed sądem okręgowym, który sprawę tę rozważał pod przewodnictwem sedzego Kozłowskiego w asyście sędziów Fajta i Tauberszlaka. Biały na sprawę twierdził z całą stanowczością, że uczynił wszystko, co do niego należało. — Byłem tego dnia strasznie przepracowany — tłumaczył sie — przepuściłam przez Gałkówek 80 pociągów, a prócz tego musiałem jeszcze doglądać kasy. To była praca ponad moje siły. Świadkowie naogól zeznawali nieprzychylnie dla oskarżonego. Prokurator Mandecki w swem przemówieniu domagał się surowej kary. Sąd skazał Białego na rok i 6 miesięcy więzieńia z pozbawieniem praw, zaliczając mu areszt prewencyjny,  




Głos Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1929-01-24 R. 12 nr 24



sobota, 28 sierpnia 2021

Józefów (Brójce) - Giemzów - Nowosolna - Mileszki - Wodzin - Budowa szkół - 1925

    Ciekawy artykuł poświęcony budowom i poświęceniu mieszkańców poszczególnych gmin w budowie szkół. Dla mnie interesująca jest historia Józefowa. Sporo o tym pisałem...Przejeżdżając często koło tego zniszczonego budynku, nie mogę pogodzić się, że dopuszczono do takiej dewastacji. Kilku radnych z gminy Brójec, którzy są nieprzerwanie od kilkunastu lat radnymi, nie zrobili nic od roku 2000 kiedy ta piękna szkoła zakonczyła nauczanie miejscowych dzieci. Na nic zdały się moje prośby i monity i zabezpieczenie, sprzedano całość poniżej kosztów... Podobny los czeka obecnie poniemiecką szkołe zbudowaną jeszcze wcześniej, bo w roku 1916, znajdującą się przy ul. Dolnej w Bukowcu. Moje prośby, interpelacja jako radnego na nic się zdały... "Brawo" samorządowcy gminy Brójce!

Głos Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1925-03-26 R. 8 nr 84

                                    

                           LUD I GMINY WOBEC POTRZEB OŚWIATOWYCH

W POWIECIE ŁODZKIM ILOŚĆ SZKÓŁ I OFIARNOŚĆ OBYWATELSKA STALE                                                                                      WZRASTA.

PEWNE PRZESZKODY W WZNOSZENIU GMACHÓW STANOWI USTAWA BUDOWLANA.

                


    Wysiłkami sejmiku łódzkiego i gminy Lućmierz przy pomocy finansowej państwa, w czerwcu roku bieżącego zostanie ukończona budowa 3-klasowej szkoły powszechnej, wraz z mieszkaniami dla nauczycieli w Dzierżążnie. - Odpowiedni plac na budowę szkoły wraz z gruntem dla nauczycieli ogólnej powierzchni 4 morgi oddał bezpłatnie dla szkoły tamtejszy obywatel p. Karol Franke, właściciel majątku Dzierżążna, gdyż właściciel majątku Giemzów, gminy Wiskitno, p. Stanisław Żychliński, również ofiarował bezpłatynie grunt pod budowę szkoły powierzchni 2 mórg. Zachęcona ofiarnością obywateli ziemskich powiatu łodzkiego na cele szkolnictwa rada gminy Łagiewniki zwróciła się z prośbą do właściciela majątku pana barona Heinzla o zaofiarowanie również gruntu pod budowę  szkoły powszechnej. rada gmina ma niezachwianą nadzieję, że prośba jej nie zostanie bezskuteczna.

     Wogóle w roku 1925 sejmik łodzki wspolnie z zainteresowanemi gminami, projektuje rozpoczęcie budowy następujących szkół:

1) 7-klasowej - w Czarnocinie gminy Czarnocin;

2) 4-klasowej - w Wodzinie -Prywatnym gminy Kruszów;

3) 4-klasowej - Mieleszkach gminy Nowosolna;

4) 3-klasowej - w Nowosolnej gminy Nowosolna;

5) 3-klasowej w Saniach gminy Bełdów;

6) 2-klasowej w Józefowie gminy Brójce.

Wszystkie te gminy posiadają prawie dostateczną ilość cegły na placu budowy, oraz część wapna.

Również miasta niewydzielone, czynią usilne starania w kierunku rozpoczęcia na swym terenie budowy szkół. Ruda Pabianicka posiada odpowiedniej powierzchni plac, oraz część cegły na budowę 7-mio klasowej (bliźniacza) szkoły powszechnej, a Tuszyn rozpoczyna w tym roku nadbudowę jednego piętra w celu rozszerzenia istniej, szkoły miejskiej. Magistrat m. Aleksandrowa prowadzi pertraktacje o nabycie placu pod budowę szkoły, na którym w niedalekiej przyszłośći, pragnąłby również rozpocząć budowę.

Ponieważ trudności przy realizacji projektów budowlanych napotykają samorządy wobec całego szergu przepisów, normujących zatwierdzenie szkiców, projektów i kosztorysów gmachów szkolnych. Według istniejących przepisów wszystkie powyższe formalności załatwia ministerstwo wyznań religijnych i oświecenia publicznego wskutek tego okres ich przeprowadzenia trwa niejednokrotnie kilka miesięcy. Ponieważ skarb państwa udziela przewidzianych ustawą zasiłków na budowę szkół tylko w tym przypadku, jeżeli projekty i kosztorysy zostału uprzednio zatwierdzone przez ministerstwo, rozpoczęcie wcześniej budowy, nawet przy posiadaniu przez gminę znacznej części matejałów i placu pod budowę, jest niemożliwe. Pociąga to w konsekwencji osłabienie zapału wśród ludności bezpośrednio zainteresowanej w budowie: Wobec tego wskazenem by było, aby władze miarodajne w celu uproszczenia gminom systemu zatwierdzania kosztorysów i otrzymania zasiłków przekazały zatwierdzanie stopni organizacyjnych szkół niżej zorganizowanych jak ównież szkiców, projektów i kosztorysów na te szkoły władzom szkolnym miejscowym, reprezentowanym przez kuratorjum szkolne. Ten system niezmiernie uprościłby całą sprawę i przyczyniłby się bezwątpienia do ożywienia wśród mieszkańców powiatu ruchu w kierunku wznoszenia jaknajwiększej ilości gmachów szkolnych.













poniedziałek, 19 lipca 2021

Kurowice Kościelce - Napad - Głos Polski - 1920


Głos Polski : dziennik polityczny, społeczny i literacki. 1920-05-21 R. 3 no 132

Kurowice Kościelne – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie łódzkim wschodnim, w gminie Brójce. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do ówczesnego województwa łódzkiego. Wikipedia


                                      Napady bandyckie. 

Onegdaj w nocy we wsi Kurowice-Kościelne, gm. Czarnocic, pow. łódzkiego, dokonano zuchwałego napadu bandyckiego na dwie zagrody, w celach rabunkowych. Bandytami, jak stwierdzono, byli dezerterzy, uzbrojeni w karabiny, zorganlzowani w liczbie 10-ciu w szajkę , operującą w tamtych okolicach. Czterej z nich wtargnęli najpierw do domu Katarzyny Świderek, którą, rozbudziwszy ze snu, steroryzowali i rozkazali, aby wskazała, gdzie ma okryte pieniądze Splądrowawszy cały dom, bandyci zabrali około tysiąca marek gotówką, zegarek srebrny, złotą broszkę, zapasy żywności i inne przedmioty ogólnej wartości 30,000 mrk. Następnie ciż sami bandyci napadli na pobliski dom zamieszkiwany przez matkę Swiderkowej, 58 letnią Marjannę Majek, gdzie pod groźbą wymusili od właścicielki wydanie szkatułki, zawierającej 6,000 mrk. gotówką. Nadto zrabowali różne wartościowe rzeczy i z łupem odeszli. Przyłączywszy się do oczekujących 5 towarzyszy, razem zbiegli do pobliskiego lasu Kraszewskiego. O zuchwałym napadzie dano natychmiast znać t elefonicznie do komendy policji w Łodzi oraz na powiat łódzki, która delegowała komisarza Płońskiego z oddziałem; niezależnie od tego wyruszył oddział policji miejskiej. Osaczono las w Kraszewie j dano szereg strzałów, bandyci odpowiedzieli strzałami. Obława nie dała na razie pozytywnych wyników, policja jednak jest na tropie zuchwałych bandytów. 




wtorek, 9 kwietnia 2019

Łódź - ul. Obywatelska - Andrzeja - Lipowa - Wierzbowa - Kanalizacja - Głos Polski - Dodatek Ilustrowany - Gazeta - 1925


    O początkach łódzkiej kanalizacji pisałem wcześniej:

Historia nieznana: Łódź - ul.Kopernika - Kanalizacja - Światowid ...


Historia nieznana: Łódź - Rzeka Łódka - Melioracja - Regulacja - 1933


    Ponownie odnoszę się do artykułu z gazet. Tym razem jest to bardziej fotoreportaż zamieszczony w Dodatku Ilustrowanym GŁOSU POLSKI Łódź z niedzieli 26 kwietnia 1925 roku. Seria bardzo ciekawych zdjęć bez fabuły, autor tego materiału uznał, że ważniejsze są fotografie. Obecnie jest to piękny materiał fotograficzny sprzed prawie 100 lat!

Rozpoczęte roboty kolektora na ulicy Andrzeja, gotowa linja kolejowa przy zbiegu ulic Andrzeja i Lipowej.

                               Grupa ślusarzy przed warsztatem w magazynie centralnym.

                            Grupa stolarzy i cieśli przed warsztatem w magazynie centralnym.

Grupa robotników przy ulicy Obywatelskiej. na pierwszym planie (od lewej strony) pp. inż. Rimler, Łukaszewicz, Bowtel i Frankowski.

            Składy rur i wyrobów kamionkowych w magazynie centralnym (Wierzbowa 52).

Składy drzewa w magazynie centralnym. Na wagonetce własnej kolejki: inż. Frankowski, Rimler, Łukaszewicz.

Ogólny widok terenu rozpoczętych robót przy ulicy Obywatelskiej. Od lewej strony własny tor kolejowy. W głębi mostek.