Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moszczenica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moszczenica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 października 2023

Moszczenica - Osadnictwo niemieckie - Der Heimatbote

 Der Heimatbote - 9/1963

Nasi zmarli

Życie jest jak letni dzień

jest pełne światła i cienia.

Ale nawet najdłuższy dzień życia

z liną wiatru mija ...

     W dniu 1 sierpnia zmarł Pan Erwin Heintze, ostatnio w Grafing koło Monachium, Ladenerstrasse 2. Urodzony 7 lutego 1902 roku w Moszczenicy, powiat Piotrków, po ukończeniu szkoły zawodowej powierzono mu stanowisko inżyniera zakładu w przędzalni i tkalni Theodor Enders Erben w Moszczenicy koło Piotrkowa, które piastował przez 25 lat. W czerwcu 1940 r. został przeniesiony do Pabianic na stanowisko II inżyniera zakładowego w zakładzie głównym zakładów włókienniczych Krusche & Ender AG. Po powrocie z niewoli pracował w przemyśle zamków błyskawicznych i wraz ze swoim szwagrem Alfredem Lehmannem, dyrektorem zakładów tekstylnych Krusche & Ender, założył własną firmę produkującą zamki błyskawiczne, która stała się znaczącym przedsiębiorstwem w Grafing. Pracował niestrudzenie, dopóki atak serca nie położył kresu jego życiu.




Unsere Entschlafenen

Das Leben gleicht dem Sommertag,'

ist licht- und schattenreich.

Doch selbst der längste Lebenstag

mit Windeseil verstreicht ...

Am 1. August verschied Herr Ing. Erwin Heintze. zuletzt Grafing bei München, Ladenerstraße 2. Geboren am 7. 2. 1902 in Moszczenica, Kr. Petrikau, wurde ihm nach Beendigung der beruflichen Ausbildung die Stellung des Betriebsingenieurs der Spinnerei und Weberei Theodor Enders Erben in Moszczemca bei Petrikau anvertraut, die er 25 Jahre behielt. Im Juni 1940 wurde er nach Pabianice versetzt und zwar als 2. Betriebsingenieur im Hauptwerk der Textilwerke Krusche & Ender AG. Nach Rüdckehr aus der Kriegsgefangenschaft arbeitete er in der Reißverschlußindustrie, und gründete mit seinem Schwager Alfred Lehmann, dem Direktor der Textilwerke Krusche & Ender, einen eigenen Relißverschlußbetrieb, der in Grafing ein beachtliches Unternehmen wurde. Unermüdlich schaffte er, bis ein Herzinfarkt einem Leben ein Ende setzte.

Po krótkiej, ciężkiej chorobie odszedł mój ukochany mąż, nasz najlepszy ojciec, brat, teść, dziadek, szwagier i wujek, nasz najlepszy ojciec, brat, teść, dziadek, szwagier i wujek


                                             inż. Erwin Heintze

współwłaściciel firmy Ing. Heintze & Lehmann w 62 roku życia. Życie bogate w bezinteresowną miłość, życzliwość i niestrudzoną energię twórczą dobiegło końca.

W najgłębszej żałobie:

Maria Heintze, qeb. Pettersch

Margit ZettI, z domu Heintze

Arnold ZettI

GabrieIe i Sabine jako wnuki.

Grafing, 1 sierpnia 1963 r. Lackner Str. 2

Pogrzeb odbył się 3 sierpnia o godzinie 8.30 na cmentarzu leśnym w Grafing.


Nach kurzer, schwer,er Krankheit verschied mein gelelbter

Gatte, unser bester Vater, Bruder, Schwiegervater, Großvater, Schwager und Onkel

                                             Ing. Erwin Heintze

Mitinhaber der Firma Ing. Heintze & Lehmann im 62, Lebensjahr. Ein Leben, reich an Selbstloser Liebe, Güte und unermüdlicher Schaffenskraft, hat seine Vollendung gefunden.

In tiefster Trauer:

Maria Heintze, qeb. Pettersch

Margit ZettI, geb. Heintze

Arnold ZettI

GabrieIe und Sbhine als Enkelkinder.

Grafing, den 1. August 1963

Lacknerstraße 2

Die Beerdigung fand am 3. 8. um 8,30' Uhr auf dem Waldfriedhof Grafing statt.

Der Heimatbote - 11/1965

18 września w wieku 75 lat zmarł w Ruchheim/Pfalz Friedrich Neumann z Moszczenicy, Petrikau Tryb., który w latach 1933-1945 mieszkał w Łodzi, a następnie w Berlinie. Przeżyli go żona Olga z domu Fratt, córka Olga Engelbrecht z domu Neumann, syn Erwin, zięć Paul i wnuczka Danuta, a także krewni i znajomi.

Am 18. 9. verstarb in Ruchheim/Pfalz im 75. Lebensjahr ldsm.Friedrich Neumann aus Moszczenica, Kr. Petrikau Tryb., von 1933 bis 1945 in Lodz wohnhaft, dann in Berlin. Er hinterläßt seine Gattin Olga geb. Fratt, Tochter Olga Engelbrecht geb.Neumann, Sohn Erwin, Schwiegersohn Paul und Enkelkind Danuta, sowie Verwandte und Bekannte.

Der Heimatbote - 10/1965

Pani Emma Leupold z domu Essenburger, dawniej w Moszczenicy i Pabianicach, obecnie 4961 Krainhagen nr 56 przez Stadthagen.

Geburtstag - 81 Jahre bereits am 15. 8. Frau Emma Leupold geb. Essenburger, früher Moszczenica und Pabianice, jetzt 4961 Krainhagen Nr. 56 über Stadthagen

Der Heimatbote - 2/1966

Nasza kochana, dobra mama, teściowa, babcia i prababcia, siostra, szwagierka i ciocia


                                  EMMA LEUPOLD z domu Essenburger

zmarła nagle 14 grudnia 1965 roku w wieku 82 lat.

W cichej żałobie, w imieniu wszystkich krewnych:

Eduard Leupold

3051 Beckedorf nr 188, powyżej Wunstorf

dawniej Moszczenica i Pabianice



Unsere liebe, gute Mutter, Schwiegermutter, Groß- und Urgroßmutter, Schwester, Schwägerin und Tante

                                  EMMA LEUPOLD geb. Essenburger

ist am 14. Dezember 1965 im 82. Lebensjahre ganz plötzlich von uns gegangen.

In stiller Trauer, im Namen aller Angehörigen:

Eduard Leupold

3051 Beckedorf Nr. 188, über Wunstorf

früher Moszczenica und Pabianice

Der Heimatbote - 10/1969

W X 485 Weißenfels, Arvid-von-Harnak-Straße 15, zmarła pani Emilie Ehrentraut, która osiągnęła wiek prawie 86 lat. Urodziła się w Moszczenicy i należała do rodzinnej parafii Petrikau. Opłakuje ją Anna Ehrentraut i krewni.

In X 485 Weißenfels, Arvid-von-Harnak-Straße 15, verstarb Frau Emilie Ehrentraut, die ein Alter von fast 86 Jahren erreichte. Sie wurde in Moszczenica geboren und gehörte zur Heimatgemeinde Petrikau. Um sie trauern Anna Ehrentraut und Angehörige

niedziela, 22 stycznia 2023

Będków - Moszczenica - Srock - Ilustrowane okolice Piotrkowa - 1930

 Chyba najpełniej opisana historia Bedkowa jaką znalazłem dotychczas. 

Ilustrowane okolice Piotrkowa - 1930



    O dwa kilometry od przystanku kolejowego w Czarnocinie znajduje się miasteczko Będków. Idąc od stacji nad brzegami Wolbórki, zasilonej tu dopływem strumienia Kurówki, przebywamy most drewniany na rzece i stajemy wobec okazałej świątyni będkowskiej. 

    Z aktów kościelnych dowiadujemy się, że fundacja to z XV wieku dziedziców miejscowości tej, zamożnej szlachty sieradzkiej Spinków, którzy współcześnie uzyskali przywilej miejski dla osady. Mury jego czerwienią się zdała nietynkowaną cegłą, a mając w planie formę krzyża, wyniosłymi szczytami, przybranymi w pinakle oraz wieżą, górują nad okolicą. Zdaje się, że niektóre części kościoła, jak np. boczne kaplice, musiały być później dobudowane, a wieża z kopułą miedzią pokryta, niezaprzeczenie jest conajmniej o wiek późniejszą. Pod względem architektury kościół ten ma parę wyróżniających go szczegółów. Oto część kapłańska zakończoną jest trzema ścianami, z których . środkowa, znacznie od szerokości tejże części węższa, zębatym kończy się szczytem. Plan taki wymagał odmiennego związania dachu i mniej też kształtną onemu nadaje postać. Lecz co osobliwsze - zębate szczyty przybrane są w kolumny, których rowkowania niespotykanym gdzieindziej sposobem, ślimakowato pną się ku górze. Wnęki · wyłożone glazurowaną cegłą i takież „żabki" kończące śpiczaste pinakle, lśniąc w blasku dnia słonecznego, niezwykle efektowne wywołują wrażenie. Zdaniem Sobieszczańskiego-tych budowniczych osobliwości w żadnym z dawnych kościołów polskich spotkać nie można. 

    Na południowej ścianie kaplicy, po prawej stronie położonej, znajduje się tablica erekcyjna, nad arkadą zamurowanego we1sc1a. Wykonana z kamienia ciosowego, ma u góry trzy wypukło rzeźbione herby: w pośrodku Spinków, po bokach godła pokrewnych rodów - Abdanków i Jastrzębców, całość podtrzymują dwa lwy heraldyczne. Niezwykłego kształtu herb dziedziców, Paprocki błędnie nazywa Prusem III lub Wilczekosy, gdy ostatnie badania średniowiecznych znaków szlachty polskiej dowodzą, iż jest to herb „Wążonki", przypominający w rysunku wijące się węże, a zawołania „Moszczenica", gdyż ród ten rozsiedlony był w okolicy pobliskiej wsi Moszczenicy. 


Najdawniejsze pieczęcie Spinków piszących się z Będkowa, z lat · 1404 - J 3, dowodzą tego. Pod herbami wyryty napis majuskułami gotyckiemi głosi, iż r. pańsk. 1462 budowla ta i miasto założone zostały przez panów: Piotra Wspinka, dziekana kieleckiego, kanonika gnieźnieńskiego i poznańskiego, tudzież Franciszka i Mikołaja, w owym czasie dziedziców Będkowa. Ostatnie ośm głosek napisu, które się na tablicy powyższej me zmieściły, wykuto na dodatkowym kamieniu u dołu. 

    Wejście główne do kościoła, od strony wieży, przyozdobione jest nader pięknemi odrzwiami z ciosowego kamienia, nad któremi te same trzy herby, co i na tablicy erekcyjnej, lecz oddzielnie się mieszczą Wewnątrz kościół wybielony, uległ licznym przebudowom. Sklepienie środkowej nawy, gdy runęło, zastąpione zostało sztucznie ułożonym z desek, częściowo jednak zachowane w bocznych kaplicach, ma charakter gotycki. 

    Około wielkiego ołtarza w prezbytorjum  wisiał na ścianie zardzewiały miecz obosieczny niemiecki, wydobyty z jakiegoś pobojowiska w okolicy. Obok tron biskupi z żelaza, prześlicznej rabaty, niegdyś własność Antoniego Dembowskiego z Będkowa, pasterza djecezji kujawskiej, złożony przez arcyb. Popiela dla tutejszej świątyni Nad nim rozpięto gobelin, ofiarowany w r. 1752 temuż biskupowi włocławskiemu, z odpowiednią u dołu dedykacją. 

    Na wprost wejścia· do zakrystji, ujęte  w kamienne oddrzwia o profilu gotyckimi nad niem rozwieszone portrety i herby, wykonane na blasze, pamiątki uroczystych pogrzebów tutejszych parafjan. Wśród nich zwraca uwagę niewielki wizerunek św. Mikołaja, malowany w guście bizantyńskim, w srebrzystych ramach. 

    W prawej kaplicy obraz N M. Panny przypomina pędzel Smuglewicza, choć uległ przemalowaniu pod wpływem niewłaściwej pruderji, gdy np. aniołkom otaczającym Bogarodzicę, dodano na biodrach przepaski. Stanowił on dawniej zasłonę w głównym ołtarzu. W przeciwległej kaplicy spostrzegamy też obraz Przemienienia Pańskiego, zdaje się włoskiej roboty, przez czas bardzo uszkodzony. 

    Niegdyś, jak to z papierów kościelnych wyczytać można, były tu liczne marmurowe pomniki możnej rodziny dziedziców. Z nich jeden zaledwie przechował się w świątyni, wmurowany przy prezbyterjum. Jest to nagrobek Zofji Spinkówny, córki Stanisława, dziedzica Będkowa, zm. 1574 r. Po następnych właścicielach Gliszczyńskich, Dembowskich i Bielińskich, żadnych prawie pamiątek nie zostało. 

    W miasteczku, oprócz kilku drewnianych domostw z charakterystycznemi podcieniami w rynku, nic ciekawego nie widać. Zburzono od.dawna gmach giełdy, który na przestronnym placu wznieść kazał niegdyś Dembowski, aby stworzyć w nim ognisko handlu dla miasteczka. 

    Gdy Będków był jeszcze wioską, należał do parafii w Rososze, gdzie też zachowaną została pierwotna świątynia modrzewiowa. Pustka tu wielka, gdyż kościołek rzadko jest nawiedzany, będąc tylko filią parafii Będkowkiej , Zaciekawiają w nim szczątki tryptyku z wyobrażeniem św. Jadwigi i Katarzyny, oraz rzeźbiony w drzewie relikwiarz, o pięknych barokowych zarysach. 

    Przez stację kolejową Baby, po drodze bitej, równej jak po stole, łatwo dostać się do Moszczenicy, Kraj tu bardzo malowniczy, falisty, a na wzgórkach stoją ciekawe, rzeźbione w drzewie figury „świątków". w chatach zaś przydrożnych łatwo zaopatrzyć się w piękne wycinanki ludowe. 

    Przy szosie w Moszczenicy stoi murowany kościół parafjalny, wystawiony w XVIII wieku w tej majętności niegdyś Stanisława Małachowskiego, skromny w rozmiarach i wykonaniu, lecz drogi dla nas jako pamiątka po dawnym marszałku Wielkiego Sejmu, co to ustawą ogłoszoną w dniu 3 maja 1794 r., zadziwił świat humanitarnością swoich pastanowień, wlewając nowe życie w zwątlały organizm narodowy. 

    Przez wspaniały park, dowód zamiłowania przodków naszych do piękna natury, dochodzi się do dawnego pałacyku, dziś siedziby administracji majątku Moszczenica, własności Stefana Endera. Gospodarstwo tu wzorowe, szczególniej prawidłowo prowadzone obory, gdzie krowy rasy holenderskiej (Szwitz), dają po 36 kwart mleka dziennie. Nabiał ten po sztucznem ochłodzaniu odstawiony do Łodzi, przelewany tam jest do hermetycznie zamkniętych butelek, i w pierwotnym swym stanie chętnych znajduje nabywców. Wszędzie ład i porządek widoczny w całym okólniku dworskim, znamionują znawstwo, a zarazem energiczną dłoń administracji. 

    Minąwszy park dostajemy się do fabryki tkackiej, Teodora Endera i sukcesorów, gdzie przeszło 600 warsztatów poruszanych przez maszyny motorowe, obsługuje cały tłum robotnic, przeważnie wiejskich. Wytworzone z bawełny przędziwo, do wykończenia i farbowania odsyłane jest do fabryk pabjanickich tejże firmy Enderów. 

    Z Moszcznicy przez wieś Gajkowice, leżące dawniej wśród lasów i gajów, warto skierować swe kroki ku widocznym zdała nasypom prastarego Grodziska. Zupełnie nieznane uczonym naszym archeologom, wznosi się z pośród mokradeł, zasilanych wodami rz. Moszczenicy, dopływu Wolbórki, która zalewała tu dawniej szeroką dolinę między wzgórzami, dotąd stanowiącą trudne do przebycia torfowiska. Grodzisko to . wielkością i kształtem swoim bardzo przypomina okop w Rozprzy, ma też w pośrodku charakterystyczną wklęsłość oraz od drony wzgórz, z północy i południa, dwa półkoliste nasypy, jakby ślady większych niegdyś wałów, broniących dostępu do tej pierwotnej, przeddziejowej warowni. Bujne krzewy tarniny i dzikiej róży porastają na Grodzisku, dziś zapomnianem przez ludzi, a jednak świadczącem o zawiązkach pierwotnej kultury w dorzeczu Pilicy. Zwykłe podania o ukrytych skarbach, których pomimo poszukiwań dotąd nie odkryto, O podziemnych przejściach i t. p. oplatają jak kwieciem to prastare dzieło rąk ludzkich. 

    Stąd do miasteczka Srocka już niedaleko. Pierwotnie własność biskupów kujawskich, z których Zbigniew Gołanczewski w r. 1370 obdarza właść tą prawem niemieckiem, i oddaje sołtystwo w tej wsi, podległej kasztelanii Wolborskiej, Stanisławowi ze Srocka. Uposażenie jego stanowiły: 3 łany wolne od podatków oraz sadzawka z młynem. Nie wszystka jednak ziemia w okolicy należała do duchowieństwa, były i wsie prywatne: Kruszew, Żeromin Grabica, których dziedzice przyczyniwszy się do fundacyj pierwotnego kościoła św. Benedykta, korzystali z prawa prezenty przy obsadzaniu probostwa tamtejszego. W XVI wieku, proboszczowie sroccy, przebywając stale na dworze biskupim we Włocławku, utrzymywali tu dla wygody parafjan po dwóch kapłanów, Srock należał wtedy w połowie do biskupów kujawskich, a w drugiej połowie do cząstkowych właścicieli. 

    Był tu kościół drewniany, który dopiero w r. 1766 zastąpiono murowanym, dzięki ofiarności ówczesnego dziedzica Stanisława Małachowskiego, późniejszego Marszałka Sejmu Czteroletniego. Kościół ten przebudowany został w r. 1909 staraniem ks. Wacława Kokowskiego, a wystawione wtedy dwie wyniosłe wieże wywołały dysharmonię całości. Obok kościoła stoi oddzielnie wymurowana kaplica św. Mikołaja , tego opiekuna pasterstwa, ze starym jego wizerunkiem w ołtarzu. Jak głosi marmurowa tablica nad wejściem, kaplica ta wybudowana zapewne z drzewa w czasach niepamiętnych, odrestaurowaną została w roku 1910 kosztem pielgrzymów nawiedzających wtedy powtórnie koronowany obraz N. M. Panny na Jasnej Górze. Po bokach wejścia tablice nagrobkowe: A Dzwonkowskiej zm. 1852 oraz Marjanny z Brzezińskich Jasińskiej zm. 1843 r. Najciekawszą jest tablica z piaskowca dwu metrowej długości, z napisem łacińskim w otoku i herbem Pobóg między datą 1561 r. Jest to grobowiec Jakóba Kruszewskiego z sąsiedniego Kraszewa sędziego ziemi sieradzkiej. Pomnik ten kolatora świątyni, umieszczony był pierwotnie w posadzce, dawniejszego kościoła„ z tego powodu napisy na nim zatarły stopy przechodniów. 

    Miasteczko samo, liczące do tysiąca mieszkańców niczem się nie wyróżnia. Budują tam obecnie kolejkę podjazdową od Tuszyna, która, gdy doprowadzoną zostanie do Bab, połączy bezpośrednio zakłady fabryczne moszczenickie z Łodzią.



piątek, 21 października 2022

Moszczenica - Chór Męski - Ender - Heimatbote - 08/1964

 

   Ciekawy materiał z nieodległej Moszczenicy znaleziony w Heimatbote z sierpnia 1964 roku.

                                                                Śpiewacy z Moszczenicy

Męskie Towarzystwo Śpiewacze z Moszczenicy jest jednym z wielkich krzewicieli kultury niemieckiej w rejonie Piotrkowa.

    Był rok 1900, gdy garstka młodych Niemców, majstrów i pracowników nowo wybudowanej fabryki włókienniczej Theodora Endera, zebrała się, by śpiewać. W tamtych czasach nie było radia, telewizji, piłki nożnej ani jazdy samochodem, więc było dużo czasu na radosne spotkania towarzyskie. Liczba śpiewaków szybko rosła, zwłaszcza że w dyrektorze Paulu Petzoldzie znaleźli entuzjastycznego kolegę i zwolennika. Szczęśliwą okolicznością było również to, że w tym czasie Eduard Rösler był wśród pracowników tej firmy człowiekiem, który doskonale wiedział, jak prowadzić chór. Dzięki pierwszym publicznym sukcesom rozważano w końcu założenie legalnego stowarzyszenia. 19 października 1909 roku chór został założony jako stowarzyszenie.

     W tym samym roku wybrano zarząd. Prezes honorowy: Theodor Ender; prezes: Paul Petzold; członkowie zarządu: Oskar Paschke i Adolf Ehrentraut; didgenty: Eduard Rösler i Edmund Rösler; sekretarze: Arthur Strohbach i Emil Hermel; gospodarze klubu: Adolf Ehrentraut Jr. i Josef Wojcikowski; archiwiści: Julius Ehrentraut i Rudolf Dickfoß; skarbnicy: Wilhelm Thiele i Eduard Leupold. Lokal dla klubu udostępniła firma Ender. Od tego momentu Gesangverein stawał się coraz bardziej kulturalnym filarem otaczającej go niemieckiej społeczności. Chór coraz częściej wykonywał publicznie niemieckie pieśni. Tak było na Festiwalu Śpiewaczym w Łodzi, a także dalej w Petrikau, Pabianicach i innych miejscowościach w okolicy. Od czasu germanizmu i protestanckiego augsb. Kościół był ściśle związany, chór wspierał kościół na wiele sposobów. Śpiewała na specjalnych uroczystościach w kościele w Petrykozach, a także podczas nabożeństw w Moszczenicy. Ale chór męski od czasu do czasu organizował także inne imprezy, takie jak koncerty czy wieczory rozrywkowe. Szczególną popularnością cieszył się coroczny bal śpiewaków oraz festyny leśne. Dawały one dobrą okazję do wzajemnego poznania się, a tym samym wzmacniały poczucie przynależności do ludzi. 

     Wszystko to nie byłoby możliwe bez wsparcia przemysłowców i honorowych przewodniczących stowarzyszenia: Felixa Krusche, Karla Endera, Theodora Endera, Stefana Endera i Arno Kindermanna.

Życie klubowe kwitło u nas aż do wybuchu wojny w 1939 roku! Do tego czasu Eduard Rösler pozostał wiernym dyrygentem Männergesangverein. W skład ostatniego zarządu wchodzili: Prezes: Oskar Köhler; Zarząd: Eduard Leupold; Sekretarz: Emil Hermel i Artur Poltzoch; Skarbnicy: Oskar Poltzoch i Albert Neudel; Archiwiści: Matthäus Sencio i Richard Köhler; Gospodarze Klubu: Karl Köhler, Oskar Krone i Otto Ehrentraut; Komisja Rewizyjna: Friedrich Heinzel i Kurt łehmann; Komisja Rozrywkowa: Artur Poltzoch, Erwin Poltzoch, Eduard Leupold jun. i Tadeusz Heinzel.

E d u a r d L e u p o l d 3051 Beckedorf 188 üb. Wunstorf



                                             Die Sänger von Moszczenica

     Als einer der großen Träger deutscher Kultur in der Umgebung von Petrikau ist der Moszczenica Männergesangverein zu nennen.
Man schrieb das Jahr 1900, als sich eine Handvoll junger deutscher ,Männer, Werkmeister und Angestellte der neuerbauten Textilfabrik Theodor Ender, zum Singen zusammenfanden. Es gab damals noch kein Radio, Fernsehen, Fußballspiel oder Autofahren, und so hatte man viel Zeit für frohe Geselligkeit. Die Zahl der Sänger wuchs rasch, zumal sie in dem Direktor Paul Petzold einen begeisterten Mitsänger und Förderer gefunden hatte. Auch war der glückliche Umstand, daß gerade
damals unter den Angestellten dieser Firma ein Mann war, der den Chor ausgezeichnet zu leiten wußte: Eduard Rösler. Auf Grund der ersten öffentlichen Erfolge faßte man schließlich die Gründung eines rechtmäßigen Vereins ins Auge. Am 19. Oktober 1909 war es soweit, der Chor wurde als Verein gegründet.
     Noch im selben Jahr wurde der Vorstand gewählt. Ehrenpräses: Theodor Ender; Präses: Paul Petzold; Vorstände: Oskar Paschke und Adolf Ehrentraut; Didgenten: Eduard Rösler und Edmund Rösler; Schriftführer: Arthur Stroh bach und Emil Hermel; Vereinswirte: Adolf Ehrentraut jun. und Josef Wojcikowski; Archivare: Julius Ehrentraut und Rudolf Dickfoß; Kassierer: Wilhelm Thiele und Eduard leupold. Das Vereinslokal stellte die Firma Ender zur Verfügung. Von nun an entwickelte sich der Gesangverein immer mehr zum Kulturträger des umliegenden Deutschtums. Der Chor tral in zunehmendem Maße mit deutschen liedern in der Oeffentlichkeit auf. So auf dem Sängerfest in Lodz, weiter in Petrikau, Pabianice und anderen Ortschaften der Umgebung. Da Deutschtum und evang.-augsb. Kirche eng miteinander verbunden waren, unterstützte der Chor in reichem Maße die Kirche. Er sang zu besonderen Festlichkeiten in der Kirche zu Petrikau und auch während der Gottesdienste in Moszczenica. Aber auch mit anderen Veranstaltungen wartete der Männergesangverein gelegentlich auf, wie z. B. mit Konzerten und Unterhaltungsabenden. Besonders beliebt waren der alljährlich stattfindende Sängerball und die Waldfeste. Sie gaben eine gute Möglichkeit des näheren Kennenlernens und stärkten somit das Gefühl der Volkstumszugehörigkeit.

     Alle diese Dinge wären nicht möglich gewesen ohne die Unterstützung der Industriellen und Ehrenvorsitzenden des Vereins: Felix Krusche, Karl Ender, Theodor Ender, Stefan Ender und Arno Kindermann.
Ein blühendes Vereinsleben hatten wir bis zum Kriegsausbruch 1939! Bis zu diesem Zeitpunkt blieb Eduard Rösler treuer Dirigent des Männergesangvereins. Der letzte Vorstand setzte sich zusammen aus: Präses: Oskar Köhler; Vorstand: Eduard Leupold; Schriftführer: Emil Hermel und Artur Poltzoch; Kassenwarte: Oskar Poltzoch und Albert Neudei; Archivare: Matthäus Sencio und Richard Köhler; Vereinswirte : Karl Köhler, Oskar Krone und Otto Ehrentraut; Revisionskommission : Friedrich Heinzel und Kurt Lehmann; Vergnügungsausschuß: Artur Poltzoch, Erwin Poltzoch, Eduard Leupold iun. und Thaddäus Heinzel.
E d u a r d  L e u p o l d  3051 Beckedorf 188 üb. Wunstorf

Als einer der großen Träger deutscher Kultur in der Umgebung von Petrikau ist der Moszczenica 

środa, 23 czerwca 2021

Zgierz - Jeżewo - Moszczenica - Gozdówek - Litzmannstädter Zeitung

 

 Litzmannstädter Zeitung z dnia 17 maja 1944 roku.

Problem z odczytaniem tekstu z lewej strony...

    W niedzielę, Klub Alpejski dołączył do grupy rodziców szkół hamburskich, którzy są obecnie zatrudnieni tutaj jako nauczyciele przedszkolni, na wycieczkę do wsi przy pięknej wiosennej pogodzie. Wszystko było w rękach architekta, który chciał pokazać odwiedzającym jego kontrasty fotograficzne, piękno okolic Łodzi-Litzmannstadt osobiście. Z Görnau - Zgierz pojechaliśmy przez pokryty rosą las do obozu szybowcowego w Dombrowie, gdzie z zachwytem obserwowaliśmy loty młodzieży hitlerowskiej, niektóre z nich były dość niezwykłe... 




    Kolejnym celem był staw młyński, gdzie na półwyspie porośniętym brzozami i lasem, w widokiem starej zagrody młyńskiej się odpoczywało. Mijamy drzewa wiśniowe, szlak prowadzi dalej przez sanatorium Jezewo do lasu Schawin. 

    Spragnione dusze mogły napić się chłodnej wody przy starym młynie Schawin, sennie wtulonym w leśną dolinę. Wkrótce dotarliśmy do doliny Moszczenicy, gdzie zatrzymaliśmy się na obiad pod drzewami wysokiego lasu, górującego nad malowniczą doliną rzeki, mieniącą się najpiękniejszą wiosenną zielenią. Dalsza część trasy wiodła przez romantyczny las wysokopienny w pobliżu brzegów Moszczenicy i była dość wymagająca dla wędrowców, gdyż przez około kilometr musieli przedzierać się przez gęste zarośla wzdłuż brzegów bez ścieżki czy kładki. Ale wynagrodziły to przepiękne widoki na kręty bieg rzeki z jej wartkim nurtem i stromymi brzegami. Przy młynie Gozdówek otrząsnęło się z tych wysiłków na widok malowniczych domków leżących nad stawem pod wielkimi starymi drzewami. Droga powrotna do domu prowadziła do stacji Lehmtal i świąteczny nastrój został ponownie wprowadzony w rytm piosenek. Wędrówka ta na długo pozostanie w pamięci wszystkich uczestników.