Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarb. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2023

Pałczew - Łódź - Wróżka - Szukanie skarbu - Gazeta Łódzka

 Nie tylko ponad 100 lat temu wróżki miały zajęcie i zarabiały sporo kasy, w obecnych czasach ten zawód także dobrze prosperuje....

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1916-11-01 No 302 Wyd. poranne

    W swoim czasie sędzia pokoju I-go rewiru rozważał sprawę wróżki Marji Skalskiej (N. Zarzew. 18), oskarżonej o oszustwo. Sędzia skazał S. na 6 miesięcy więzienia. Niezadowolona z tego wyroku skazana podała skargę apelacyjną, prosząc o uniewinnienie. Według aktu oskarżenia Skalska wyłudziła od małżonków Samiec 1.800 rb. gotówką, oraz produktów spożywczych na sumę l50 marek. Zawezwany w charakterze świadka poszkodowany Jan Samiec, mieszkaniec wsi Pałczew, zeznaje, iż do wróżki na stawianie kart chodziły rezerwistki, wraz z niemi poszła i jego żona, . której wróżka wywróżyła z kart iż ich okradną. łupem złodziei stanie się 2 miljony rb. ukrytych pod krzakiem. Samiec poszedł sam do wróżki, zapłacił 20 kop. honorarium, wróżka powiedziała mu to samo i zażądała pieniędzy na wydostanie skarbu, który trzymają duchy. Świadek dał początkowo 100 rb, później na zrobienie maszynki do wydobycia skarbu 200 rb., w ten sposób wyłudziła od niego 1.800 rb. . Oprócz tego za każdym razem zawoził wróżce jakieś produkty spożywcze, jako to: miód, masło itp., gdyż wróżka gniewała się, gdy przyjeżdżał z pustemi rękami . Produktów spożywczych przywiózł jej na sumę 150 mk. Świadek oznajmia, iż we wsi są jeszcze poszkodowani w osobach Stanisława Musiaka i Wawrzyńca Mirowskiego, którzy wstydzą się podać sprawę do sądu. Skalska nie przyznaje się do winy tłumacząc, iż: wróżyła i pobierała za. to 20 kop. Prokurator w swej mowie oskarżającej zaznacza, że żałuje iż nie podał na wyrok pierwszej instancji protestu, albowiem żądałby skazania wróżki co najmniej na dwa lata. Poprzestaje na poprzednim wyroku, żądając natychmiastowego uwięzienia S. Sąd po naradzie wyrok pierwszej instancji zatwierdził, polecając zaraz aresztować Skalską. 





niedziela, 1 stycznia 2023

Skarb w Kotlinach - Powstanie Styczniowe - H.Milnikel

     Kotliny, piękna wieś pełna zieleni, rzeczka Miazga prowadzi swoje wody do małego zalewu. Dużo pisałem o ciekawej historii tej wsi, młynach wodnych, walkach podczas pamiętnej Bitwy o Łódź jesienią 1914 roku, skarbie schowanym w młyńskiej turbinie przez niemieckiego właściciela Wolskiego. Ile w tym było prawdy, trudno osądzać. Podobno w każdej plotce jest troszeczkę prawdy!

    Mój dobry Kolega z Andrzejowa Horst Milnikel, "dokarmia" mnie coraz to nowymi materiałami, jednak ten dotyczący moje gminy robi na mnie wrażenie. Kto nie lubi opowiadań o zakopanych skarbach? W tych okolicach, do dziś dnia trwają poszukiwania rosyjskiego depozytu w złocie carskiej armii w okolicach Gałkówka-Justynowa.

    Teraz zapraszam czytelników na relację Horsta:

                             KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939 ROKU.

    Pana Frydrycha z Andrespola poznałem dzięki temu, że w latach 80-tych ubiegłego wieku budując dom, nie można było ze stolarki budowlanej i nie tylko, praktycznie niczego.

    Okna udało mi się kupić, natomiast drzwi nie. Nie mając innego wyjścia kupiłem deski, następnie zacząłęm szukać stolarza, który przerobiłby je drzwi. Takim to sposobem poznałem pana Frydrycha.

    Okazało się, że oboje lubimy historię i poruszyliśmy temat kampani wrześniowej. Pan Frydrych był żołnierzem polskiej armii. Jego oddział cofał się przed naporem nacierających Niemców, ostatecznie dostali się do niewoli rosyjskiej i zostali internowani. Wszystko na początku wyglądało obiecująco; polscy żołnierze, chyba cały pułk piechoty, rozlokował się obozowiskiem. Dostarczono im jedzenie, względną opiekę i o dziwo, żadnych rosyjskich straży!

Po kolacji, kolega pana Frydrycha powiedział:

- to mi się nie podoba. Oni są za uczynni, to nie wróży niczego dobrego. 

- nie wiem co ty zrobisz, ale ja uciekam.

Pan Frydrych był podobnego zdania. Ponieważ jak wcześniej wspomniał nie było radzieckich straży, była ciemna noc, więc oddalili się niepostrzeżenie. Uszli niewiele więcej niż 1 kilometr, kiedy doszły do nich narastające szelesty, dziwne dźwięki. Ukryli się w zagajniku.Po niedługim czasie ujrzeli przechodzącą "sotnię" wojsk radzieckich. Wszystko stało się jasne. Podjęli słuszną decyzję.

    Nie wiem w jakiej to wydarzyło się miejscowości i co to był za pułk piechoty. W każdym bądź razie byli tam polscy mieszkańcy. Pomogli im, przekazali cywilne ubrania i tak idąc polnymi drogami nocą dotarli szczęśliwie do granicy Polski. 

Po wojnie szukali kolegów z tego pułku, niestety nikt nie przeżył......


Czy takie drzewo rosło w Kotlinach, któż to wie?... Historia po trosze podobna do książki Kornela Makuszyńskiego - Szatan z siódmej klasy!



                                                      KOTLINY - SKARB 

    Druga historia dotyczy skarbu odnalezionego w Kotlinach. Jako stolarz z zawodu, wiedział co w tej branży się dzieje.

    W Kotlinach w okresie międzywojennym, a może trochę wcześniej pewien gospodarz poczynił inwestycje które przekroczyły jego możliwości biednego rolnika. Nikt nie wiedział skąd ma tyle pieniędzy?

    Dopiero po latach sprawa się troszeczkę wyjaśniła. Na polu tego gospodarza rosło ogromne drzewo. Nie wiadomo czy to wichura, czy starość drzewa, czy też właściciel świadomie je ściął. Okazało się, że pień zwalonego drzewa był w środku spróchniały, a w tej ogromnej dziupli znajdował się ludzki szkielet. Były też przy nim kosztowności i pieniądze.

    Ludzie spekulowali, skąd wziął się człowiek w tej dziupli, kim był? Najbardziej prawdopodobna wersja była taka:

W czasie trwania Powstania Styczniowego 1863 roku przez Kotliny przechodził kurier, który wiózł pieniądze i kosztowności, które pochodziły ze składek polskiego społeczeństwa na wsparcie Powstańców. Albo był ścigany przez Kozaków, albo ujrzał zbliżający się kozacki patrol. Ukrył się w dziupli, była zima i zamarzł w niej...

Andrzejów  16.12.2022                                                                     H.M. "Pastuch"

Kotliny – wieś w Polsce na obszarze województwa łódzkiego, w powiecie łódzkim wschodnim, w gminie Brójce. Położona jest nad Miazgą. Wieś ma charakter rozproszony i dzieli się na następujące jednostki: Kotliny Kotliny Folwark Kotlinki Osada Kozica Wikipedia

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Kotliny, ein wunderschönes Dorf voller Grün, der Fluss Miazga führt sein Wasser in eine kleine Lagune. Ich habe viel über die interessante Geschichte dieses Dorfes geschrieben, über die Wassermühlen, die Kämpfe während der denkwürdigen Schlacht von Lodz im Herbst 1914, den Schatz, den der deutsche Besitzer Wolski in der Mühlenturbine versteckt hat. Wie viel Wahrheit darin steckt, ist schwer zu beurteilen. Anscheinend ist an jedem Gerücht ein bisschen Wahrheit!

    Mein guter Kollege aus Andrzejów, Horst Milnikel, "füttert" mich ständig mit neuem Material, aber das über meine Gemeinde beeindruckt mich. Wer mag keine Geschichten über vergrabene Schätze? In diesem Gebiet geht die Suche nach den Goldvorkommen der russischen Zarenarmee in der Gegend von Galkowek-Justynów bis zum heutigen Tag weiter.

     Ich lade die Leser nun zu Horsts Bericht ein:


                             DER SEPTEMBERFELDZUG VON 1939.


    Ich habe Herrn Frydrych von Andrespol kennen gelernt, weil es in den 1980er Jahren beim Bau eines Hauses praktisch unmöglich war, etwas aus Holz und mehr zu bekommen.

    Es ist mir gelungen, Fenster zu kaufen, aber keine Türen. Da ich keine andere Wahl hatte, kaufte ich Bretter und machte mich auf die Suche nach einem Schreiner, der sie zu Türen umbauen konnte. So habe ich Herrn Frydrych kennen gelernt.

    Es stellte sich heraus, dass wir uns beide für Geschichte interessierten, und wir diskutierten über die Septemberkampagne. Herr Frydrych war Soldat in der polnischen Armee. Seine Einheit befand sich auf dem Rückzug vor dem Ansturm der vorrückenden Deutschen; schließlich wurden sie von den Russen gefangen genommen und interniert. Zunächst sah alles vielversprechend aus; die polnischen Soldaten, wahrscheinlich ein ganzes Infanterieregiment, hatten ihr Lager aufgeschlagen. Sie wurden verpflegt, relativ gut versorgt und hatten überraschenderweise keine russischen Wachen!

Nach dem Abendessen sagte der Kollege von Herrn Frydrych:

- Das gefällt mir nicht. Sie sind zu hilfsbereit, das verheißt nichts Gutes. 

- Ich weiß nicht, was du tun wirst, aber ich werde weglaufen.

Herr Frydrych vertrat eine ähnliche Auffassung. Da es, wie er bereits erwähnte, keine sowjetischen Wachen gab und die Nacht dunkel war, konnten sie sich unbemerkt entfernen. Sie hatten kaum mehr als einen Kilometer zurückgelegt, als sie zunehmend raschelnde, seltsame Geräusche hörten. Sie versteckten sich in einem Wäldchen und sahen bald eine "Sotnia" sowjetischer Truppen vorbeiziehen. Alles wurde klar. Sie hatten die richtige Entscheidung getroffen.


    Ich weiß nicht, in welchem Dorf dies geschah und um welches Infanterieregiment es sich handelte. Auf jeden Fall gab es dort polnische Einwohner. Sie halfen ihnen, gaben ihnen zivile Kleidung und so erreichten sie nachts auf unbefestigten Wegen glücklich die polnische Grenze. 

Nach dem Krieg suchten sie nach ihren Freunden aus diesem Regiment, leider hat niemand überlebt......

                                                 KOTLINY - SCHATZ 


     Die zweite Geschichte handelt von einem Schatz, der in Kotliny gefunden wurde. Als gelernter Schreiner wusste er, was in diesem Geschäft vor sich ging.

     In Kotliny hatte in der Zwischenkriegszeit oder vielleicht schon etwas früher ein Bauer Investitionen getätigt, die seine Mittel als armer Bauer überstiegen. Niemand wusste, woher er so viel Geld hatte?

     Erst Jahre später wurde die Sache ein wenig klarer. Auf dem Feld dieses Bauern wuchs ein riesiger Baum. Ob es ein Sturm war, das hohe Alter des Baumes oder ob der Besitzer ihn absichtlich gefällt hatte, war nicht bekannt. Es stellte sich heraus, dass der Stamm des umgestürzten Baumes innen verrottet war, und in diesem riesigen Hohlraum lag ein menschliches Skelett. Er hatte auch Wertgegenstände und Geld bei sich.

    Die Leute spekulierten, woher der Mann in der Höhle gekommen war, wer er war? Die wahrscheinlichste Version war diese:

    Während des Januaraufstands 1863 kam ein Kurier durch die Kotliny, der Geld und Wertgegenstände aus den Spenden der polnischen Bevölkerung zur Unterstützung der Aufständischen bei sich hatte. Er wurde entweder von Kosaken gejagt oder sah eine Kosakenpatrouille auf sich zukommen. Er versteckte sich in einer Höhle, es war Winter und er fror dort....

Andrzejów 16.12.2022                                                                       H.M. "Shepherd"

Kotliny - ein Dorf in Polen im Gebiet der Woiwodschaft Łódź, im Kreis Łódź Ost, in der Gemeinde Brójce. Sie liegt am Miazga-Fluss. Das Dorf hat einen verstreuten Charakter und gliedert sich in die folgenden Einheiten: Kotliny Kotlinki Folwark Kotlinki Osada Kozica Wikipedia              

 

wtorek, 31 sierpnia 2021

Gałkówek - Kocioł ze złotem pod Gałkówkiem - Skarb - Express Ilustrowany - 1933

     Jeszcze wczoraj, w godzinach nocnych rozmawiałem przez telefon z Dominikiem Trojakiem. Mamy wspólnie troszeczkę pomysłów na "ożywienie" mieszkańców Borowej i Zielonej Góry, lecz nie jest to temat na dzisiaj.

 Na zakończenie naszej rozmowy Dominik poraz wtóry wspomiał o artykule z łódzkiej gazety mówiącej o rosyjskich skarbach z 1914 roku zakopanych w okapach gałkowskich. Długo nie musiałem szukać! - znalazłem ten napradę ciekawy artykuł, ile w nim prawdy, a ile fantazji, zostawiam do oceny czytelników!

Express Wieczorny Ilustrowany. 1933-05-06 R. 11 nr 125

                                         Kocioł ze złotem pod Gałkówkiem
został wykopony i skradziony przez dwuch osobników, którzy przybyli na koniach. Przypuszczalnie w kotle mieściła się kasa jednego z pułków rosyjskich

Lódź, 6 maja. (ak) 

    Leśniczy wsi Gałkówek, pod Koluszkami dokonał wczoraj nad ranem niezwykle sensacyjnego odkrycia. O godzinie 5-ej rano, w lesie gałkowskim, w odległości 1500 metrów od prochowni znalazł on wykopany, olbrzymi kocioł żołnierski. Kocioł był miejscami nadżarty przez rdze, Przy otworze jego, w miejscach zetknięcia z przykrywą, widniały świeże ślady odbicia wieka. Znalezienie kotła w tem miejscu wydało się leśniczemu mocno podejrzane, tembardziej, że okoliczni chłopi opowiadali ciągle o jakichś skarbach, rzekomo zakopanych w lesie gałkówskłm, w miejscu odległem o kilkaset metrów od cmentarza. Chodziły słuchy, iż podczas walk. toczonych miedzy rosyjskimi wojskami a niemcami, grupa rosjan zakopała w nieznanem miejscu ogromny kocioł, pełen zrabowanych brylantów i złota. Nawet do niedawna ludzie opowiadali, iż w parne i ciemne noce można było ujrzeć wydobywający się z ziemii blask, który miał dowodzić obecności kruszcu. Bezpośrednio, po swym odkryciu leśniczy skomunikował się z tamtejszym posterunkiem policji.

    Prowizorycznie przeprowadzone dochodzenia utwierdziły wersję o znalezieniu bezcennych skarbów.
Dzień przed odkryciem leśniczego, a więc w czwartek do Gałkowa przyjechali jacyś dwaj 
NA KONIACH MĘŻCZYŹNI.



    Przybyli zachowywali się b. tajemniczo. Cały prawie dzień spędzili w lesie gałkowskim, zajęci dokonywaniem ziemnych pomiarów. Chłopi myśleli, ze to miernicy, którzy przyjechali do Gałkówka, aby dokonać w lesie pomiarów. Podobno nawet jeden z przybyłych tłomaczył swoją obecność.
Sam leśniczy oświadczył, że gdy wieczorem obchodził las, NIE ZNALAZŁ W TEM MIEJSCU KOTŁA, tak, ze mógł być on wykopany jedynie w nocy. W miejscu, gdzie leżał ukryty kocioł znajdowała się w 1915 r. pierwsza linja okopów niemieckich. Podczas walk okopy zdobywali kolejno niemcy, to znów rosjanie. Widocznie podczas pobytu w nich wojsk rosyjskich bezcenne skarby, zrabowane ludności
UKRYTO W TYM KOTLE.
    O tem, że skarby zostały zakopane przez rosjan świadczy fakt, iż Niemcy pieniądze nosili w papierach, natomiast pułkowa kasa rosyjska zawierała jedynie złoto i kosztowności. Sam kocioł leżał w ziemi przynajmniej kilkanaście lat.
    Na slad dwóch tajemniczych jeźdzców NIE UDAŁO NARAZIE NATRTAFIĆ. Wedle prawdopodobieństwa byli to DWAJ ŻOŁNIERZE JEDNEJ Z JEDNĄ Z WOJUJĄCYCH ZE SOBĄ ARMJI I DLATEGO PRZYJECHALI NA KONIACH, gdyż nazwy wsi nie pamiętali, ale orjentowali się jedynie po właściwościach terenowych.
Wiadomość o wykopaniu i skradzenia bezcennych skarbów wywołała wśród władz policyjnych i ludności KOLOSALNE WRAŻENIE. Rozwiązanie tajemniczej zagadki co dokładnie zawierał rosyjski kocioł wojskowy i kim byli tajemniczy jeźdzcy nastąpi chyba w dniu dzisiejszym.