Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mord w Wiskitnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mord w Wiskitnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 czerwca 2024

Instytut Pileckiego - Warszawa - Bundesarchiv - Wiskitno - Mord - cz.4

 

Każda nowa informacja dotycząca mordu na 14 Polakach w maju 1941 roku w Wiskitnie przez niemieckiego okupanta jest bardzo istotna. 

Otrzymałem cały plik skanów dokumentów zarówno polskiej prokuratury jak i niemieckiej. Korespondencja między tymi instytucjami prowadzona była od początku 1960 roku, do 2009 roku. W tych latach przesłuchiwani byli: Stanisław Stańczak, Jan Frączkowski, Aniela Piecyk, Stanisław Grochowski i Janina Kałużka.

Przetłumaczone na niemiecki zeznania świadków wysłano do RFN z prośbą o prowadzenie dalszego śledztwa. Świadkowie podawali w swoich zeznania nazwiska oprawców, szczególnie istotne są zeznania pani Janiny Kałużki. 

W niemieckiej prokuraturze zeznawały żyjące jeszcze osoby związane z tym mordem. Czekam z niecierpliwością na zgodę ze strony Instytutu Pileckiego jak i Bundesarchiv na możliwość zamieszczenia tych niezwykle ważnych materiałów na moim blogu.

Ciekawą informację dotyczącą rodziny żandarma Wackera, znalazłem w dokumentach dotyczących obozu pracy w Olechowie, dokładniej o jednej z wielu egzekucji na Żydach. Świadek składający zeznanie przed prokuratorem, mieszkaniec Andrzejowa Walerian Pawelak 23 września 1969 roku zeznał między innymi:

". W tym czasie Niemcy nie dopuszczali ludności do przyglądania się egzekucji. Przebieg tej egzekucji był taki sam jak poprzedniej. Nie znam nazwisk Niemców, którzy byli przy egzekucji i egzekucję nadzorowali. Nie znam również nazwisk powieszonych Żydów, ani innych Żydów. Przy tej drugiej egzekucji widziałem stojących na drodze żandarmów z posterunku w Wiśniowej Górze, mianowicie Wackera – brata zabitego wcześniej żandarma przez Polaków w Wiskitnie, Wildemana. Było tam żandarmów z tego posterunku więcej, ale nazwisk ich już nie pamiętam. Żandarmi ci jak zauważyłem jak zauważyłem nie dopuszczali ludności do oglądania egzekucji. Mnie nic nie mówili, bo znali mnie jako pracownika Babskiej, zresztą woziłem czasami żandarmów bryczką. Co się stało z wymienionymi żandarmami nie wiem. Nic więcej na temat zbrodni popełnionych przez Niemców w Olechowie nie wiem. Na tym protokół zakończono i po odczytaniu jako zgodny ze złożonymi zeznaniami podpisano".


Jede neue Information über die Ermordung von 14 Polen im Mai 1941 in Wiskitno durch die deutschen Besatzer ist sehr wichtig. 

Ich habe eine ganze Akte mit eingescannten Dokumenten sowohl von der polnischen Staatsanwaltschaft als auch von der deutschen Staatsanwaltschaft erhalten. Zwischen diesen Institutionen gab es von Anfang 1960 bis 2009 eine Korrespondenz. In diesen Jahren wurden Stanisław Stańczak, Jan Frączkowski, Aniela Piecyk, Stanisław Grochowski und Janina Kałużka verhört.

Die ins Deutsche übersetzten Zeugenaussagen wurden mit der Bitte um weitere Ermittlungen nach Deutschland gesandt. Die Zeugen nannten in ihren Aussagen die Namen der Täter, wobei die Aussage von Frau Janina Kałużka von besonderer Bedeutung war. 

Bei der deutschen Staatsanwaltschaft sagten noch lebende Personen aus, die mit dem Mord in Verbindung standen. Ich warte ungeduldig auf die Erlaubnis des Pilecki-Instituts und des Bundesarchivs, diese äußerst wichtigen Materialien in meinem Blog veröffentlichen zu dürfen.

Ich habe eine interessante Information über die Familie des Gendarmen Wacker gefunden, und zwar in Dokumenten über das Arbeitslager in Olechów, genauer gesagt über eine der vielen Hinrichtungen von Juden. Der Zeuge Walerian Pawelak aus Andrzejów, der am 23. September 1969 vor dem Staatsanwalt aussagte, sagte unter anderem aus:


". Damals erlaubten die Deutschen der Bevölkerung nicht, bei den Hinrichtungen zuzusehen. Der Ablauf dieser Hinrichtung war derselbe wie bei der vorherigen. Ich kenne die Namen der Deutschen nicht, die bei der Hinrichtung anwesend waren und die Hinrichtung überwachten. Ich kenne auch nicht die Namen der erhängten Juden oder anderer Juden. Bei dieser zweiten Hinrichtung sah ich Gendarmen vom Posten in Wiśniowa Góra auf der Straße stehen, nämlich Wacker - den Bruder des zuvor von den Polen in Wiskitno getöteten Gendarmen, Wildeman. Es gab noch mehr Gendarmen von diesem Posten, aber ich erinnere mich nicht mehr an ihre Namen. Diese Gendarmen erlaubten, wie ich feststellte, der Bevölkerung nicht, die Hinrichtungen zu beobachten. Zu mir sagten sie nichts, weil sie mich als Angestellten von Babska kannten, schließlich fuhr ich die Gendarmen manchmal in einer Kutsche. Was mit den besagten Gendarmen geschah, weiß ich nicht. Über die Verbrechen, die die Deutschen in Olechów begangen haben, weiß ich nichts mehr. Das war das Ende des Protokolls, das nach dem Verlesen als mit der Aussage übereinstimmend unterschrieben wurde".




piątek, 1 grudnia 2023

Mord w Wiskitnie - Zygmunt Kałużka - Zeznanie - Gestapo - 1941

 

Jest to tłumaczenie zeznania Zygmunta Kałużki w krótkim czasie po jego aresztowaniu w Pabianicach. Zeznania odbywały się w siedzibie łódzkiego gestapo w Łodzi przy ul. Sterlina. Kilka godzin po tych zeznaniach Zygmunt Kałużka został w Wiskitnie rozstrzelany z 13 innymi mieszkańcami. Dokument który tłumaczyłem z języka niemieckiego otrzymałem z Archiwum Państwowego w Łodzi - Plac Wolności.

                     ZEZNANIA ZYGMUNTA KAŁUŻKI:

 

"Przyznaję się do zabicia kamieniem oficera żandarmerii w dniu 10.5.1941 r.

W związku z tym muszę złożyć następujące indywidualne oświadczenia: W dniu 6.5.1941 r. ubiłem w mojej stodole świnię. Mięso ukryłem w beczce, którą zakopałem w swojej stodole. Część mięsa zakopałem w piasku na drewnianym ganku prowadzącym do mojej kamienicy. Dzisiaj wstałem około godziny 6.00. Zajmowałem się swoimi sprawami do około 8.30 rano. W tym czasie zauważyłem z mojego mieszkania, że przed moją zagrodą zatrzymuje się żandarm na koniu. Muszę też wspomnieć, że na krótko przed pojawieniem się żandarma na koniu, dwie kobiety, którym sprzedałem kilka litrów mleka, opuściły moją zagrodę i udały się w kierunku Łodzi. Gdy zauważyłem przed swoją zagrodą żandarma, poszedłem mu usłużyć. Przed bramą gospodarstwa urzędnik zapytał mnie, czego chciały u mnie te dwie kobiety. Na to pytanie odpowiedziałem, że żadna kobieta nie wchodziła mojej zagrody. Oficer był zadowolony z mojej odpowiedzi. Zostawił mnie i pojechał za tymi dwiema kobietami. Sam zaprzęgłem konia i w towarzystwie służącego i córki udałem się na należące do mnie pole, aby zasadzić ziemniaki. Tutaj byłem zajęty do około godziny 10.00. W tym czasie na polu pojawił się nagle młody człowiek zatrudniony przez Beiera. Powiedział mi, że mam przyjść do swojej zagrody, bo tam czeka na mnie żandarm. Spełniłem prośbę chłopaka.

 

Poszedłem do swojej zagrody. Oprócz żandarma obecni byli: miejscowy przywódca rolników (sołtys) Glaas, dwie kobiety, które wcześniej kupowały u mnie mleko, moja żona Janina i moja szwagierka Cecylia Kaluszka. Mój parobek Gońdzio Antoni nie był obecny. Nie wiedziałem, gdzie się zatrzymał. W dniu dzisiejszym w ogóle go nie widziałem w podanym czasie.

Kiedy dotarłem do gospodarstwa, urzędujący żandarm zapytał mnie, czy te dwie kobiety kupiły ode mnie mleko. Odpowiedziałem twierdząco. Po tym urzędujący żandarm przeszukał moją zagrodę. Znalazł on około 2 kg. wieprzowiny, którą przechowywałem w piasku w drewnianej szopie, a która pochodziła z czarnego uboju we wtorek 6 maja 1941 roku. Kiedy oficer pokazał mi mięso i zapytał, skąd pochodzi, odpowiedziałem, że kupiłem je u rzeźnika w Andrzejowie. Potwierdziła to moja żona. Następnie funkcjonariusz powiedział mi, że ja i moja żona będziemy musieli pójść z nimi do rzeźnika, aby tam ustalić, że moje zeznania były oparte na prawdzie. Ale nie poszliśmy do rzeźnika. W towarzystwie żandarma, dwóch kobiet, które kupowały ode mnie mleko, mojej szwagierki Cecyli Kaluszki i miejscowego sołtysa Glaasa udaliśmy się do zagrody ostatniej z wymienionych osób. Po drodze przypomniałem sobie, że zapomniałem dowodu osobistego. Poinformowałem o tym oficera i zapytałem, czy mogę go jeszcze odebrać. Żandarm odesłał mnie samego do mojej zagrody. Z szuflady w salonie wyciągnąłem zapomniany dowód osobisty i ruszyłem w drogę powrotną do sołtysa Glaasa. Kiedy przyjechałem, nie zauważyłem jeszcze mojego parobka w gospodarstwie. Tuż przed zagrodą sołtysa Glaasa podjechał do mnie urzędnik żandermerii. Gdy dotarł do mnie, zsiadł z konia i zrugał mnie energicznie za to, że byłem tak długo poza domem, skoro zapomniałem dowodu osobistego. Żandarm zaprowadził mnie na podwórze Glaasa. Tutaj żandarm powiedział mi, że moja żona przyznała mu się, że na początku tygodnia zarżnąłem świnię na czarno. Zaprzeczyłem jednak, choć żona krzyczała do mnie, że już się przyznała do czarnego uboju. Oficer żandarmerii wsiadł wtedy na konia i kazał mi i mojej żonie jechać z nim do mojej zagrody w poszukiwaniu ukrytej wieprzowiny. Gdy byliśmy w odległości około pół kilometra od mojej zagrody, zauważyłem jak mój parobek Antoni Gondzia wybiega z mojej zagrody i ucieka przez pola.

Zauważył to również żandarm. Założył ostrogi na konia i ruszył za uciekającym Gondzią. Tymczasem ja i moja żona udaliśmy się do naszej zagrody. Żandarm dogonił uciekającego Gondzię i popędził go w kierunku mojej zagrody. Ponieważ Gondzia szedł za żandarmem niechętnie, on zmuszony był go uderzyć. Tuż przed dotarciem do zagrody chciał uciec. Żandarm wpadł w gniew i zapędził Gondzię do mojej zagrody, bijąc go. Przed zagrodą żandarm zeskoczył z konia i bił Gondzię kijem. Ja stałem przy bramie i też otrzymałem kilka ciosów od żandarma. Tu się podekscytowałem. Ale nie stawiałem oporu. Nagle zauważyłem, że mój sługa zaatakował z przodu, chwyciłem go obiema rękami i rzuciłem na ziemię. Oficer żandarmerii upadł, kładąc się na plecach. Gondzia natychmiast uklęknął na żandarma i przytrzymał go na ziemi. W tym momencie chwyciłem kamień wielkości mojej pięści, który leżał niedaleko bramy. Wziąłem kamień do lewej ręki i uderzyłem nim raz leżącego na ziemi oficera. Kamieniem zadałem oficerowi potężny cios w lewą okolicę skroniową. Gondzia uderzył też kamieniem leżącego na ziemi oficera.

 

Kiedy uderzyłem kamieniem w oficera, zrozumiałem, co zrobiłem. Było już dla mnie jasne, że będę musiał natychmiast uciekać. Tu muszę wspomnieć, że moja żona stała w tym czasie na podwórzu i obserwowała, co my dwaj zrobiliśmy z żandarmem. Moja żona wielokrotnie wołała do Gondzia, żeby przestał go bić. Ale Gondzia się tym nie przejmował. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że moja żona nie brała udziału w tym przestępstwie.

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, co zrobiłam, pospieszyłam do swojego mieszkania i w pośpiechu założyłam buty. Do tamtej pory miałem na nogach tylko kapcie. Nie przejmując się żoną i Gondzią, uciekłem z mojej zagrody. Gdy dotarłem na podwórze, zobaczyłem leżącego żandarma na brzuchu, twarzą do ziemi.

Muszę jeszcze dodać: Kiedy żandarm podwiózł Gondzię do mojej zagrody, zauważyłem ojca tego ostatniego Nikodem Gondzia, stojąc przed bramą mojej farmy. Był on naocznym świadkiem całego zajścia. Ponieważ byłem bardzo wzburzony, nie jestem w stanie powiedzieć, czy ojciec Gondzia też uderzył żandarma. Podejrzewam jednak, że gdy ja spieszyłem się do swojego mieszkania, on również bił oficera. Ale ja tego nie widziałem. Z tego co wiem, Nikodem Gondzia mieszka w Dolnym Wiączynie (Nieder Wionczynie) koło Łodzi. Mogę to stwierdzić, ponieważ Nikodem Gondzia jest moim szwagrem. Jak już wspomniałem, po dokonaniu czynu pospiesznie opuściłem swoją zagrodę. Poszedłem do mojego szwagra Franciszka Klepczinskiego, który mieszka we wsi Wandalin. Tutaj przebywałem tylko przez krótki czas. Nie mówiąc szwagrowi, co właściwie zrobiłem, w obawie przed karą ruszyłem drogą do Pabianic. Tam chciałem przenocować u siostry, aby następnego dnia kontynuować ucieczkę do Generalnego Gubernatorstwa. Nie dotarłszy do mieszkania mojej siostry, zostałem zatrzymany przez policję kryminalną na krótko przed dotarciem do mieszkania siostry, około godziny 18:45. Mogę tylko opisać moje działania w następujący sposób.

O swoich działaniach mogę powiedzieć tylko tyle, że dokonałem ich w nieprzemyślanym momencie i w wielkim wzburzeniu. Co moja żona, Gondzia i jego ojciec zrobili po tym czynie, nie mogę powiedzieć. Nie widziałem ich już więcej, aż do mojego aresztowania. Oświadczenia te złożyłem z własnej woli i bez żadnego przymusu. Zostały mi one ponownie udostępnione. Odpowiadają one we wszystkich punktach prawdzie, co potwierdzam swoim podpisem.

 


Gminny Ośrodek Kultury w Brójcach - Spotkanie - Mord w Wiskitnie

 W Andrzejki (nie obchodzę oficjalnie imienin) 30 listopada o godz. 18 spotkałem się w Gminnym Ośrodku Kultury w Brójcach z dużym zainteresowaniu mieszkańców gminy i nie tylko. Uświetnili swoją obecnością moi znajomi i przyjaciele z Pabianic, Koluszek, Gałkówka, Brzezin, Rokicin itp. Pomysł WIECZORÓW CZWARTKOWYCH Z HISTORIĄ wyszedł od dyrektor GOK-u Pani Justyny Jurgi. Tematem tego spotkania był mord na 14 mieszkańcach Wiskitna i Bukowca 11 maja 1941 roku. Mimo, że upłynęło bez mała 82 lata od tej tragedii, wciąż są powielane półprawdy i niezgodne z faktami informacje. Mimo, że mój wykład i wypowiedzi gości pochłonęły bez mała 2 godziny, nie wszystko sobie wyjaśniliśmy. Ja jestem szczęśliwy, że tak wiele osób pojawiło się na sali GOK-u. Z rozmów telefonicznych w dniu dzisiejszym usłyszałem, że powinniśmy ten temat rozwijać dalej. Postaram się w tych dniach zamieścić ważne dokumenty które otrzymałem (skany) z Archiwum w Łodzi - Plac Wolności. Są to przesłuchania w Gestapo mieszkańców Wiskitna którzy byli związani ze śmiercią żandarma Karla Wackera.

Chciałbym w szczególności serdecznie podziękować Pani Jadwidze Frydrych (90 lat), która była świadkiem ekshumacji w 1945 roku w Stróży i Panu Horstowi Milnikelowi za ciekawą wypowiedź i obecność (81 lat).










sobota, 25 listopada 2023

Klub Historyczny w Brójcach - Mord w Wiskitnie

 

W październiku otrzymałem od dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Brójcach Pani Justyny Jurgi propozycję prowadzenia Klubu Historycznego. Propozycja została przyjęta, uzgodniliśmy, że będziemy się spotykać raz w miesiącu w czwartkowy wieczór. 

     Już na samym wstępie miałem zagwozdkę, co będzie tematem na pierwszym spotkaniu. Nie chciałem być posądzonym o stronniczość..., gdyż najwięcej wiadomości mam o "moim" Bukowcu. Postanowiłem, że pierwszym tematem będzie tragedia jaka miała miejsce 10 maja 1941 roku w Wiskitnie. Oprócz 14 rozstrzelanych mieszkańców naszej gminy Brójce, ponad 50 innych zesłano do obozów koncentracyjnych, powróciło trzech!

    Na moim blogu od kilku lat gromadziłem, wywiady z osobami związanymi z tą tragedią, wycinki prasowe, także po części dokumenty z łódzkiego gestapo. W przyszły czwartek mam nadzieję spotkać potomków bestialsko pomordowanych niewinnych ludzi. Zapraszam moich czytelników na godzinę 18 w czwartek 30 listopada.



poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Bukowiec-Königsbach - Wiskitno - Mord - Gauleiter Greiser - Litzmannstadter Zeitung - 1941

     

     Tylko taka mała wzmianka (w dużej części zakłamana) o straceniu 14 Polaków zamieszczona była w obszernym artykule o wizycie namiestnika Kraju Warty Artura Greisera w Strykowie w Litzmannstadter Zeitung 13 maja 1941 roku. Oprócz 14 rozstrzelanych, 28 innych mieszkańców Wiskitna zesłano do obozów koncentracyjnych, powróciły tylko 2 osoby. Tyle było warte ludzkie życie..... 

     10 maja w południe sierżant żandarmerii Wacker przeprowadził rewizję gospodarstwa we wsi Wiskitno w powiecie Litzmannstadt. Podczas tych badań Wacker został obezwładniony od tyłu przez kilku Polaków i pobity na śmierć. Jeden ze sprawców, który uciekł po dokonaniu przestępstwa, został ujęty i aresztowany tego samego dnia, natomiast na drugiego trwa obława.

     14 Polaków, sprawców i osób stojących za zbrodnią, zostało następnie osądzonych i rozstrzelanych 11 maja.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




      In einem ausführlichen Artikel über den Besuch des Gouverneurs des Warthelandes Artur Greiser in Strykow in der Litzmannstadter Zeitung vom 13. Mai 1941 wurde die Hinrichtung der 14 Polen nur am Rande (und weitgehend heuchlerisch) erwähnt. Neben den 14 Erschossenen wurden 28 weitere Einwohner von Wiskitno in Konzentrationslager geschickt, nur 2 Personen kehrten zurück. So viel war ein Menschenleben wert..... 

Es wird durchgegriffen!

     Am 10. Mai mittags, führte der Gendarmerie-Wachmeister Wacker auf einem Gehöft im Dorfe Wiskitno, im Landkreis Litzmannstadt, Erhebungen wegen Schwarzschlachtensdurch. Bei diesen Erhebungen wurde Wacker von mehreren Polen von hinten überwältig und erschlagen. Einer der Täter, die nach der Tat flüchten, konnte noch am selben Tag gestellt und verhaftet werden, während nach dem anderen gefahndet wird.

14 Polen, Täter und Hintermänner, wurden daraufhin am 11. Mai abgeurteilt und erchossen.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Only such a small mention (largely hypocritical) of the execution of the 14 Poles was included in an extensive article about the visit of the governor of the Wartheland Artur Greiser to Strykow in the Litzmannstadter Zeitung on 13 May 1941. In addition to the 14 who were shot, 28 other inhabitants of Wiskitno were sent to concentration camps, only 2 people returned. This is how much a human life was worth..... 

There will be a crackdown!

    On 10 May at noon, the gendarmerie sergeant Wacker carried out a survey of a farmstead in the village of Wiskitno in the district of Litzmannstadt. During these investigations Wacker was overpowered from behind by several Poles and beaten to death. One of the perpetrators, who fled after the crime, was caught and arrested the same day, while a manhunt is underway for the other.

    14 Poles, perpetrators and those behind the crime, were subsequently tried and shot on 11 May.




Bukowiec-Königsbach - Borowa Wilhelmswalde - Gauleiter Greiser - Litzmannstadter Zeitung - 1941

       Ważny materiał zamieszczony w Litzmannstadter Zeitung z 11 maja 1941 roku. Ważny w związku z mordem na 14 zakładnikach z Wiskitna i Bukowca. Otóż tego właśnie dnia (10 maja) kiedy namiestnik Kraju Warty Artur Greiser wizytował w Bukowcu, zginął żandarm Karl Wacker w pobliskim Wiskitnie. Karl Wacker urodził się w Bukowcu 7 czerwca 1913 roku. Być może, gdyby nie ta wizyta, nie byłoby tylu ofiar. Zaprezentuję fragment materiału który mi udostępnił Pan Bartłomiej Jankiewicz z Kraszewa, blisko spokrewniony z Ludwikiem Jankiewiczem, jednym z 14 rozstrzelanych (pradziadka brat).

"....namiestnik Kraju Warty Artur Greiser zarządził w porozumieniu z prezesem rejencji łódzkiej Friedrichem Übelhörem, publiczną pokazową egzekucję w Wiskitnie. W nocy z 10 na 11 maja 1941 r. dokonano aresztowań w Wiskitnie 42 Polaków. Aresztowanych przewieziono do siedziby Gestapo, a potem osadzono w łódzkim więzieniu na ul. Sterlinga. Spośród aresztowanych wybrano 12 gospodarzy z Wiskitna na czele z Zygmuntem Kałużką i 2 z Bukowca"....

Cały materiał, który zgromadziłem razem z przesłuchaniami w łodzkim Gestapo osób powiązanych z wypadkiem w Wiskitnie chciałbym zaprezentować w książce, bardzo potrzebnej w naszym okręgu (Łódź, gmina Andrespol i gmina Brójce).

        Brakuje zdjęć z wizytacji w Bukowcu, dlatego zamieszczam zdjęcie ze Zgierza.


                                        Niemieccy rolnicy witają

     Gość został również ciepło przyjęty w Strykowie. Lider grupy lokalnej składał Gauleiterowi raporty z pracy swojej grupy lokalnej, a Gauleiter Greiser odwiedzał różne biura po Domu Partii i osobiście widział postępy prac.

     W dalszej podróży Gauleiter i jego towarzysze byli zaskoczeni zastaniem niemieckich nierozliczonych rolników na ich gospodarstwach w Lipce. Niemieccy rolnicy zdali szczegółową relację ze swojej pracy. Z ich opowieści wynikała wdzięczność za przesiedlenie. Gauleiter mógł tu również dokonać ustaleń, co oznaczało niewielką pomoc dla chłopów. Jako prezent od Gauleitera będą go zawsze pamiętać.

     Około południa Gauleiter Greiser przybył do Löwenstladt (Brzezin) na historyczny grunt Brzezin, gdzie został powitany przez burmistrza S.A. Oberführera Jansa. Burmistrz przekazał Gauleiterowi szczegółowy raport o rozwoju politycznym Löwenstadt i poinformował go o stanie prac planistycznych. W drodze do Wilhelmswalde (Borowa) niemieccy chłopcy i dziewczęta wielokrotnie pozdrawiali swojego Gauleitera zbawiennymi okrzykami, a liczni Volksgenssenowie ustawiali się przy drodze. Widoczne z daleka transparenty wyrażały powitanie, a samochód Gauleitera musiał się raz po raz zatrzymywać, by przyjąć pozdrowienia i życzenia od ludzi.

     W Wilhemswald (Borowa) zastępca Gauleitera, Bg. Schmalz, zabrał głos w poruszającym przemówieniu, w którym wyraził podziękowanie Gauleitera za dotychczasową pracę. "Fuehrer potrzebuje was i waszej pracy, a wy potrzebujecie Fuehrera" - wykrzyknął mówca - "i dopilnujecie, aby Warthegau (Kraj Warty) nie różniło się kiedyś pod żadnym względem od Starej Rzeszy". Również tutaj Gauleiter Greiser mógł obiecać partii swoje wsparcie i pomoc w dalszej pracy. Szczególnie ciepłe było pożegnanie młodzieży z Gauleiterem.

     Gość został bardzo uroczyście powitany w Königsbach (Bukowiec), gdzie witano go z prawdziwą szwabską lojalnością i otwartością. Świeże głosy śpiewały stare ludowe piosenki i wkrótce rozwinął się mały program uroczystości, który został ułożony z wielką miłością i starannością. Recytacje poezji ze szwabskich zwyczajów przeplatały się ze śpiewami, a na koniec Szwabowie z Warthelandu pokazali się jako dobrzy aktorzy w żywym przedstawieniu. Tutaj również towarzysze ludowi otrzymali podziękowania od kierownictwa Gau.

     Wieczorem odbył się również wieczór środowiskowy z uczniami Facheinsatz Ost z Litzmannstadt (Łódź), o którym będziemy informować w związku z rajdem w obozie osadników Kirschberg (Wiśniowa Góra).

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wikipedia:

Arthur Karl Greiser (ur. 22 stycznia 1897 w Środzie Wielkopolskiej, zm. 21 lipca 1946 w Poznaniu) – niemiecki polityk narodowosocjalistycznyobergruppenführer SSNamiestnik Rzeszy (Reichsstatthalter) w Kraju Warty, przedtem prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańskazbrodniarz wojenny.

Najwyższy Trybunał Narodowy uznał go winnym zbrodni i skazał Greisera na śmierć. Końcowa sentencja sądu z dnia 9 lipca 1946 brzmiała:

„Arthura Greisera należy uznać winnym wszystkich zbrodni i zarzucanych mu przestępstw, z tym ograniczeniem, że zabójstw, uszkodzeń cielesnych i znęcań się Arthur Greiser osobiście nie dokonywał. Za powyższe przestępstwa skazać Arthura Greisera na karę śmierci, nadto orzec utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz konfiskatę całego jego mienia; od momentu ponoszenia kosztów sądowych i uiszczenia opłaty sądowej zwolnić go. Dowody rzeczowe pozostawić przy aktach sprawy”

Przewodniczący KRN Bolesław Bierut nie uwzględnił ani wniosku Greisera o łaskę, ani prośby o to samo skierowanej do niego przez papieża Piusa XII'

Arthur Greiser został stracony 21 lipca 1946 o godzinie 7.00 przez powieszenie w obecności tysięcy zgromadzonych osób na stoku poznańskiej cytadeli. W czasie wieszania Greisera stutysięczna publiczność, wśród której były także dzieci, klaskała i gwizdała. Była to ostatnia egzekucja publiczna w Polsce. Po fali krytyki takich egzekucji minister sprawiedliwości Henryk Świątkowski podjął decyzję o ich zaprzestaniu.

Ciało Greisera, po przeprowadzeniu sekcji w Zakładzie Anatomicznym Uniwersytetu Poznańskiego, zostało spalone w tym samym krematorium, w którym palono zwłoki mordowanych Polaków w poznańskim więzieniu. Prochy zostały oddane do dyspozycji Prokuratury Sądu Specjalnego.


                                                                                          

Wichtiges Material in der Litzmannstadter Zeitung vom 11. Mai 1941. Wichtig im Zusammenhang mit der Ermordung von 14 Geiseln aus Wiskitno und Bukowiec. Nun, genau an diesem Tag (10. Mai), als der Gouverneur des Warthelandes Artur Greiser Bukowc besuchte, wurde der Gendarm Karl Wacker im nahe gelegenen Wiskitno getötet. Karl Wacker wurde am 7. Juni 1913 in Bukowiec geboren. Hätte es diesen Besuch nicht gegeben, hätte es vielleicht nicht so viele Opfer gegeben. Ich werde einen Auszug aus Materialien präsentieren, die mir von Herrn Bartłomiej Jankiewicz aus Kraszewo zur Verfügung gestellt wurden, der eng mit Ludwik Jankiewicz, einem der 14 Hingerichteten (Bruder des Urgroßvaters), verwandt ist.

".... Der Gouverneur des Warthelandes, Artur Greiser, ordnete in Absprache mit dem Präsidenten der Region Lodz, Friedrich Übelhör, eine öffentliche Schauhinrichtung in Wiskitno an. In der Nacht vom 10. auf den 11. Mai 1941 wurden in Wiskitno 42 Polen verhaftet. Die Verhafteten wurden zum Gestapo-Hauptquartier gebracht und anschließend im Lodzer Gefängnis in der Sterlinga-Straße inhaftiert. Unter den Verhafteten wurden 12 Landwirte aus Wiskitno, angeführt von Zygmunt Kałużka, und 2 aus Bukowiec ausgewählt.".....

Ich möchte das gesamte Material, das ich zusammen mit den Verhören von Personen, die mit dem Vorfall in Wiskitno in Verbindung stehen, bei der Gestapo in Lodz gesammelt habe, in einem Buch zusammenfassen, das in unserem Bezirk (Lodz, Gemeinde Andrespol und Gemeinde Brójce) dringend benötigt wird.


                                                    Deutschen Bauern grüßen

    Auch in Strykow wurde der hohe Gast auf das herzlichste begrüßt. Der Ortsgruppenleiter berichtete dem Gauleiter über die Arbeit seiner Ortsgruppe, und Gauleiter Greiser besuchte nach dem Parteihaus verschiedene Amter und überzeugte sich persönlich von dem Fortschritt der Arbeiten.

    Auf der Weiterfahrt traf der Gauleiter mit seiner Begleitung noch in Lipka überraschend bei wolhyniendeutschen Unsiedlern auf ihren Höfen ein. Eingehend berichteten die deutschen Bauern von ihren Arbeiten. Auf ihren Geschichtern las man dabei die Dankbarkheit für ihre Umsiedlung. Der Gauleiter konnte auch hier Unordnungen treffen, die eine kleine Hilfe für die Bauern bedeuten. Als Geschenk des Gauleiters wird es ihnen in steter Erinnerung bleiben.

    Um die Mittagszeit traf dann Gauleiter Greiser in Löwenstadt auf dem historischen Boden von Brzeziny ein, wo er von Bürgermeister S.A. Oberführer Jans begrüßt wurde. Der Bürgermeister berichtete dem Gauleiter ausführlich über die politische Entwicklung Löwenstadts und unterrichtete ihn über den Stand der Planungsarbeiten. Auf der Fahrt nach Wilhelmswalde grüßten immer wieder deutsche Jungen und Mädel ihren Gauleiter durch heilrufe, während zahlreihe Volksgenssen den Straßenrand säumten. Transparente drücken, weithin sichtbar, den Willkommengruß aus, und immer wieder mußte der wagen des Gauleiters halten, um die Grüße und Wünsche der Bevölkerung entgegenzunehmen.

    In Wilhemswald ergriff der stellvertretende Gauleiter Bg. Schmalz das Wort zu einer zündenden Ansprache, in der er den Dank des gauleiters für die bisher geleistete Arbeit aussprach. "Der Führer braucht Euch und Eure Arbeit und Ihr braucht den Führer", so rief der Redner aus, "und Ihr werbei dafür sorgen, daß der Warthegau sich einmal in nichts mehr vom Altreich unterschiden wird." Auch hier konnte Gauleiter Greiser der Partei für die weitere Arbeit seine Unterstützung und Hilfe zusagen. Besonders herzlich war der Abschied der Jugend vom Gauleiter.

    Sehr festlich wurde der hohe Gast in Königsbach empfangen, wo ihn echte Schwabentreue und erliche Offenheit grüßten. Frische Stimmen brachten alte Volkslieder zu Gehör, und bald wickelte sich ein kleines Festprogramm ab, das mit viel Liebe und Sorgfalt zusammengestellt war.Gedichtsvorträge aus schwäbischem Brauchtum wechselten mit Schprechören ab, und schließlich zeigten sich in einem flotten Spiel die Schwaben des Warthelandes noch als Gute Schauspieler. Auch hier wurde den Volksgenossen der Dank der Gauleitung übermittelt.

    Auch Abend fand noch ein Gemeinschaftsabend mit Studenten des Facheinsatzes Ost aus Litzmannstadt statt, über den wir im Zusammenhang mit der Kungebung im Unsiedlerlager Kirschberg noch berichten werden.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wikipedia:

Arthur Karl Greiser (geboren am 22. Januar 1897 in Środa Wielkopolska, gestorben am 21. Juli 1946 in Poznań) - deutscher nationalsozialistischer Politiker, SS-Obergruppenführer, Reichsstatthalter im Wartheland, davor Präsident des Senats der Freien Stadt Danzig, Kriegsverbrecher.

Das Oberste Nationalgericht befand ihn des Verbrechens für schuldig und verurteilte Greiser zum Tode. Das Schlussurteil des Gerichts vom 9. Juli 1946 lautete:

"Arthur Greiser ist aller ihm zur Last gelegten Verbrechen und Vergehen für schuldig zu befinden, mit der Einschränkung, dass die Morde, Körperverletzungen und Misshandlungen nicht von Arthur Greiser persönlich begangen wurden. Arthur Greiser wegen der oben genannten Straftaten zum Tode zu verurteilen, ferner die Verwirkung seiner öffentlichen und bürgerlichen Ehrenrechte auf ewig und die Einziehung seines gesamten Vermögens anzuordnen; ihn von den Gerichtskosten und Gerichtsgebühren zu befreien. Lassen Sie das Beweismaterial in der Akte".

Der Präsident der KRN, Boleslaw Bierut, gab Greisers Gnadengesuch nicht statt, ebenso wenig wie das Gnadengesuch, das Papst Pius XII. an ihn richtete.

Arthur Greiser wurde am 21. Juli 1946 um 7 Uhr morgens vor Tausenden von versammelten Menschen am Hang der Posener Zitadelle durch den Strang hingerichtet. Als Greiser gehängt wurde, klatschten und pfiffen die 100.000 Zuschauer, unter denen auch Kinder waren. Es war die letzte öffentliche Hinrichtung in Polen. Nach einer Welle der Kritik an solchen Hinrichtungen beschloss Justizminister Henryk Swiatkowski, sie einzustellen.

Greisers Leiche wurde nach der Sezierung in der Anatomischen Abteilung der Universität Posen in demselben Krematorium verbrannt, in dem auch die Leichen der in einem Posener Gefängnis ermordeten Polen verbrannt wurden. Die Asche wurde der Staatsanwaltschaft des Sondergerichts zur Verfügung gestellt.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Important material included in the Litzmannstadter Zeitung of 11 May 1941. Important in connection with the murder of 14 hostages from Wiskitno and Bukowiec. Well, on that very day (10 May) when the governor of the Wartheland Artur Greiser was visiting Bukowc, the gendarme Karl Wacker was killed in nearby Wiskitno. Karl Wacker was born in Bukowiec on 7 June 1913. Perhaps, had it not been for this visit, there would not have been so many victims. I will present an excerpt from material that was made available to me by Mr. Bartłomiej Jankiewicz from Kraszewo, closely related to Ludwik Jankiewicz, one of the 14 executed (great-grandfather's brother).

".... The governor of the Wartheland, Artur Greiser, ordered, in consultation with the president of the Lodz region, Friedrich Übelhör, a public show execution in Wiskitno. On the night of 10 to 11 May 1941, 42 Poles were arrested in Wiskitno. The arrestees were taken to the Gestapo headquarters and then imprisoned in the Lodz prison on Sterlinga Street. Among those arrested, 12 farmers from Wiskitno, headed by Zygmunt Kałużka, and 2 from Bukowiec were selected".....

I would like to present all the material I have gathered together with the interrogations at the Lodz Gestapo of people connected with the Wiskitno incident in a book, which is very much needed in our district (Lodz, Andrespol borough and Brójce borough).

                                                 German farmers greet


    The guest was also warmly welcomed in Strykow. The leader of the local group reported to the Gauleiter on the work of his local group, and Gauleiter Greiser visited various offices after the Party House and personally saw for himself the progress of the work.

     On their onward journey, the Gauleiter and his companions were surprised to find German unsettled farmers on their farms in Lipka. The German farmers gave a detailed account of their work. Their stories showed gratitude for their resettlement. The Gauleiter was also able to make arrangements here which meant a little help for the peasants. As a gift from the Gauleiter, they will always remember it.

     Around noon Gauleiter Greiser arrived in Löwenstladt on the historic ground of Brzeziny, where he was welcomed by Mayor S.A. Oberführer Jans. The mayor gave the Gauleiter a detailed report on the political development of Löwenstadt and informed him about the status of the planning work. On the journey to Wilhelmswalde, German boys and girls repeatedly greeted their Gauleiter with salutary shouts, while numerous Volksgenssen lined the roadside. Banners, visible from afar, expressed the welcome, and again and again the Gauleiter's car had to stop to accept the greetings and wishes of the people.

     In Wilhemswald, the deputy Gauleiter, Bg. Schmalz, took the floor for a stirring speech in which he expressed the Gauleiter's thanks for the work done so far. "The Fuehrer needs you and your work, and you need the Fuehrer," the speaker exclaimed, "and you will ensure that the Warthegau will one day be no different from the Old Reich in any way." Here, too, Gauleiter Greiser was able to promise the party his support and help for further work. The farewell of the youth to the Gauleiter was particularly warm.

     The guest was given a very festive welcome in Königsbach, where he was greeted with genuine Swabian loyalty and openness. Fresh voices sang old folk songs, and soon a small programme of festivities unfolded, which had been put together with much love and care. Poetry recitations from Swabian customs alternated with chants, and finally the Swabians of Wartheland showed themselves as good actors in a lively play. Here, too, the people's comrades were thanked by the Gau leadership.

     In the evening, there was also a communal evening with students of the Facheinsatz Ost from Litzmannstadt, which we will report on in connection with the rally in the Kirschberg settlers' camp.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wikipedia:

Arthur Karl Greiser (born 22 January 1897 in Środa Wielkopolska, died 21 July 1946 in Poznań) - German National Socialist politician, obergruppenführer SS, Reich Governor (Reichsstatthalter) in the Wartheland, before that President of the Senate of the Free City of Danzig, war criminal.

The Supreme National Tribunal found him guilty of the crime and sentenced Greiser to death. The court's final sentence of 9 July 1946 read:

"Arthur Greiser should be found guilty of all the crimes and offences alleged against him, with the limitation that the murders, bodily injuries and abuses were not personally committed by Arthur Greiser. sentence Arthur Greiser to death for the above offences, furthermore order the forfeiture of his public and civil honour rights for ever and the confiscation of all his property; exempt him from court costs and court fees. Leave the material evidence in the case file".

KRN Chairman Boleslaw Bierut did not grant Greiser's request for clemency, nor the request for the same from Pope Pius XII'

Arthur Greiser was executed on 21 July 1946 at 7 a.m. by hanging in the presence of thousands of gathered people on the slope of the Poznan citadel. At the time of Greiser's hanging, the 100,000-strong audience, which included children, clapped and whistled. It was the last public execution in Poland. After a wave of criticism of such executions, Minister of Justice Henryk Swiatkowski decided to stop them.

Greiser's body, after being dissected at the Anatomical Department of the University of Poznan, was burned in the same crematorium where the corpses of murdered Poles in a Poznan prison were burned. The ashes were placed at the disposal of the Prosecutor's Office of the Special Court.




sobota, 13 sierpnia 2022

Mord - Wiskitno - Żandarm Wacker Karl - Nekrolog - 1941

       Ostatni dokument jaki znalazłem w sprawie żandarma Karla Wackera.  Wiem gdzie jest                       pochowany, jednak pozostanie to moją tajemnicą z różnych powodów.       

   Litzmannstädter Zeitung 14.5.1941 



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                 

                                                     ZWOŁANIE DO PORZĄDKU


        10 maja 1941 roku tchórzliwy polski zamachowiec zabił pełniącego służbę strażnika

                                                             strażnik żandarmerii

                                                              KARL WACKER

        Posterunek żandarmerii Kirschberg (Wiśniowa Góra), powiat Litzmannstadt (Łódź)

        Ten kamarad poświęcił swoje życie dla pokoju swojej ojczyzny. Jego śmierć jest święta dla nas 

         wszystkich        

         Zawsze będziemy czcić jego pamięć.

         Litzmannstadt, 12 maja 1941 r.


                                                                         Dowódca żandarmerii

                                                                              J. B. Dr. Barfuß

                                                                           Major żandarmerii.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                                     NACHRUF

        Durch feige polnische Mörderhand fiel am 10. Mai 1941 bei Ausübung einer Diensthandlung

                                              der Wachmeister der Gendarmerie

                                                          KARL WACKER

       Gendarmerie - Posten Kirschberg, Kreis Litzmannstadt

      Dieser Kamarad opferte sein Leben für die Vefriedung seiner Heimat. Sein Tod ist uns allen heiliege        Verpflichtung.

      Wir werden sein Andenken stets in Ehren halten.

      Litzmannstadt, den 12. Mai 1941

                                                                         Der Kommandeur der Gendarmerie

                                                                                 J. B. Dr. Barfuß

                                                                             Major  der Gendarmerii.


                                                                    CALL TO ORDER

                          On 10 May 1941, a cowardly Polish assassin killed a guard on duty

                                                                 the gendarmerie guard

                                                                   KARL WACKER

       Gendarmerie post Kirschberg, district Litzmannstadt

       This comrade sacrificed his life for the pacification of his homeland. His death is a sacred  

        obligation to us all.     

        We will always honour his memory.

        Litzmannstadt, 12 May 1941


                                                                         The Commander of the Gendarmerie

                                                                                       J. B. Dr. Barfuß

                                                                               Major of the Gendarmerie.

Mord - Egzekucja - Wiskitno - Stróża - Litzmannstädter Zeitung - 1941

      Tragiczną historię rozstrzelania 14 zakładników przez niemieckiego okupanta w dniu 11 kwietnia 1941 w Wiskitnie opisywałem wcześniej na moim blogu. W międzyczasie zdobyłem dużo materiałów dotyczących tej sprawy. Najważniejszym była zgoda Państwowego Archiwum w Łodzi na wgląd do akt Policji Kryminalnej prowadzącej sprawę śmieci żandarma Wackera z Wiśniowej Góry (Kirschberg), urodzonego w Bukowcu. Otrzymałem również zgodę nas ich publikację. Tego matreiału, który przetłumaczyłem z niemieckiego nie zamieszczam na blogu, gdyż chciałbym całość zgromadzoną latami wydać w postaci książki. Ten bestialski mord dotyczy obecnie terenu Łodzi po wchłonięciu w 1988 roku Wiskitna, gminy Andrespol gdzie przez 5 lat była mogiła w Stróży, także gminy Brójce, gdzie po ekshumacji w 1945 szczątki 14 rozstrzelanych spoczęły na cmentarzu katolickim w Kurowicach.

    W tendencyjnym jak zwykle artykule nie wspomniano słowem o 14 rozstrzelanych.....

  Stróża - mogiła w której natychmiast po egzekucji zakopano 14 zakładników, aby zakryć ślady mordu.



Artykuł z Litzmannstadter Zeitung 1941 kw II Nr 136.pdf


                      NIEMIECKIE SĄDOWNICTWO UDERZA SZYBKO.

           Skazano również drugiego mordercę Żandarma Posterunkowego Wackera.


     Jak już wiadomo z relacji prasowych, do poważnego krwawego czynu doszło 10 maja we wsi Wiskitno-Wald, na południowy wschód od Litzmannstadt.

     Żandarm Wacker musiał przeprowadzać niezbędne kontrole dla ochrony narodu niemieckiego, także polskiego, aby upewnić się, że nigdzie nie dochodzi do zabronionego uboju. Kiedy pracował we wsi Wiskitno-Wald, dowiedział się, że w kilku miejscach doszło do zabronionego uboju, a mleko, które należało dostarczyć do skupu, sprzedawano pod stołem niektórym osobom prywatnym. W końcu usłyszał o tajnej destylarni (produkcja bimbru). Jednym z tych, który prowadził niedozwolony ubój był Antoni Gońdzia. Był służącym u swojego wuja Zygmunta Kałużki. Gdy żandarm zbliżał się na koniu do zagrody Kałużki, zobaczył, że Antoni Gońdzia próbuje uciekać przez pola. Ponieważ od razu podejrzewał, że Gondzia ucieka tylko z powodu złego sumienia, dopadł go i zmusił do przyjścia do gospodarstwa Kałużki. Przed wejściem dołączył do niego także ojciec Gońdzia i zapytał urzędnika: 

"Czego chcesz od mojego syna?"

    Pojawił się również Zygmunt Kałużka. Oficer zsiadł z konia, by wejść na podwórko Kałużki. Wkrótce po przekroczeniu bramy jeden z trzech mężczyzn zaszedł funkcjonariusza od tyłu i rozbił mu kamieniem lewą stronę czaszki.  To był sygnał dla pozostałych mężczyzn, by również rzucili się na oficera i roztrzaskali mu czaszkę kamieniami. Gdy zobaczył to 15-letni chłopak, który trzymał konia posterunkowego żandarma, popędził do najbliższego posterunku żandarmerii po pomoc. Antoni Gońdzia zobaczył pistolet służbowy oficera, zabrał go i uciekł z nim przez pola do Łodzi.

    Kałużka uciekł do Pabianic. Kułużka został złapany już wieczorem i jak już podano, rozstrzelany następnego dnia. Anton Gońdzia został ujęty w nocy z poniedziałku na wtorek i 15 maja postawiony przed Sądem Specjalnym przy Sądzie Okręgowym w Łodzi.

    Późnym wieczorem sąd zwołał się jednak na dokładne rozpoznanie sprawy na rozprawie głównej i po dokładnym przesłuchaniu świadków i biegłego sądowego oraz po uwzględnieniu obszernego materiału dowodowego dostarczonego przez policję kryminalną skazał Antoniego Gońdzię za przestępstwa według § 1 rozporządzenia z dnia 5 grudnia 1939 r. o przestępcach gwałtownych. Oskarżony został dwukrotnie skazany na karę śmierci i przepadek praw obywatelskich, przepadek gospodarstwa za przestępstwa z § 1 rozporządzenia z dnia 5 grudnia 1939 r. o przestępstwach gwałtownych w połączeniu z przestępstwami z § 8 rozporządzenia z dnia 6 czerwca 1940 r. o wprowadzeniu niemieckiego prawa karnego na terenach okupowanych, a także za przestępstwo bezprawnego posiadania broni.

    Oskarżony dopuścił się aktu przemocy wobec niemieckiego policjanta. Za tę zbrodnię prawo przewiduje jedynie karę śmierci. Ponadto zabrał pistolet służbowy żandarma i zakopał go później w Łodzi w znanym tylko sobie miejscu.

    Raz po raz zwraca się uwagę, że Polakom nie wolno posiadać broń, bo ich nieroztropność zawsze prowadzi ich do przemocy.

    W Wiskitnie posłuszny urzędnik niemiecki został zamordowany w tchórzliwy i wyjątkowo okrutny sposób przez przeważających liczebnie Polaków. Ale pokuta nastąpiła pod wpływem impulsu. Sprawca, który początkowo uciekł, również został ujęty i skazany kilka godzin po tym, jak sąd dowiedział się o jego zatrzymaniu.

Niemiecki wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych uderza szybko.


                 

                           DIE DEUTSCHE JUSTIZ SCHLÄGT SCHNELLE ZU.

                   Auch der zweite Mörder des Gendermeriewachtmeisters Eacker abgeurteilt.

     Wie schon aus den Zeitungsberichrten bekannt ist, hat sich  am 10 Mai im Dorfe Wiskitno-Wald, südöstlich von Litzmannstadt, eine schwere Bluttat ereignet.

     Der Gendermeriewachtmeisters Wacker hatte die zur Sicherstellung der Ernährung des deutschen, aber auch des polnischen Volkes erforberliche Kontrolle durchzuführen, daß nirgends schwarzegeschlachtet wurde. Als er in dem  Dorfe Wiskitno-Wald zu tun hatte, erfuhr er, daß an mehreren Stellen schwarzegeschlachtet worden war, und daß Milch, die abgeliefert werden mußte, unter der Hand an einige Privatpersonen verkauft wurde. Schließlich hörte er nach von einer geheimen Schapsbrennerei. Einer von denen, die schwarzegeschlachtet hatten, war Anton Gondzia. Er war Knechtbei seinem Onkel Zygmunt Kaluzka. Als nun  der Gendermeriewachtmeisters auf seinem Pferde sich dem Gehöft des Kaluzka näherte, sah er, wie Anton Gondzia über der Felder zu fliehen versuchte. Da er sofort vermutete, daß Gondzia nur infolge eines bösen Gewissens ausriß feßte er im nach erreichte ihn und zwang ihn, zum Hof des Kaluzka zu kommen. Vor der Eingang kam auch der Vater des Gondzia hinzu und fragte den Beamten: 

"Was wollen Sie von meinem Sohn?"

     Auch Zygmunt Kaluzka kam hinzu. Der Beamte stieg vom Pferd um in den Hof des Kaluzka hineinzugehen. Kurz nach dem er das Tor passiert hatte, stürzte sich einer der drei Männer von hinten auf den Beamten und schug ihm mit einem Stein die linke Schädeldecke ein.  Das war das Signal für die übrigen Männer, sich ebenfalls auf den Beamten zu stürzen und ihm mit Steine den Schädel vollens zu zertrümmern. Als ein 15-jähriger Junge, der dem Gendermeriewachtmeisters das Pferd gehalten hatte, das sah, eilte er zum nächstern Gendermerieposten, um Hilfe zu holen. Anton Gondzia erblickte in der Hand des Beamten dessen Dienstpistole, nahm sie an sich und flüchtete damit über der Felder nach Litzmannstadt. 

     Kałuzka flüchtete nach Pabianice. Kuluzka wurde bereits am Abend gefaßt und, wie bereits gemeldet, am nächsten Tag erschossen. Anton Gondzia wurde in der Racht von Montag zum Dienstag gefaßt und am 15. Mai dem Sondergericht beim Landgericht Litzmannstadt vorgeführt.

     Doch spät abends trat das Gericht zu einer gründlichen Untersuchung des Falles in der Hauptverhandlung zusammen und verurteilte nach eingehendem Berhör der Zeugen und des Sachverständigen unten Hinzuziehung eines unfangreichen, von der Kriminalpolizei herbeigeschafsten Beweismaterials den Anton Gondzia wegen Verbrechens gemäß  § 1 der Gewaltverbrecherverordnung von 5. Dezember 1939 in Tateinheit mit Verbrechen gemäß  § 8 der Verbrechung über die Einführung des deutschen Strafrechts in den besetzten Gebieten vom 6. Juni 1940 sowie wegen Verbrechens des unerlaubten Waffenbesitzes zweimal zum Tode und zum Verust der bürgerlichen Ehrenrechte auf Lebensbauer.

     Der Angeklakte hatte an einem deutschen Polizeibeamten eine Gewalttat begengen. Für dieses Verbrechen steht das Gestzt nur die Todesstrafe vor. Weiter aber hatte er die Dienstpistole des Gendermeriewachtmeisters an sich genommen und später in Litzmannstadt an einer nur ihm bekannten Stelle vergraben.

     Immer wieder wird darauf hingewiesen, daß die Polen seine Waffen bestzen dürfen, wiel ihren Unünberlegtheit sie immer wieder zum Gewaltatten hinreitzt.

     In Wiskitnowar ein pflichttreuer deutscher Beamter in feiger und besonders roher Weise von in der Überzahl befindlichen Polen ermordet worden. Die Sühne folgte aber auf dem Jutze. Auch der Täter, der zunächts entkommen war, wurde gefaßt und bereits einige Stunden, nachdem das Gerichts von seiner Festnahme Kenntnis erhalten hatte, abgeurteilt.

     Der deutsche Straffjustiz schlägt schnell zu.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                    GERMAN JUDICIARY STRIKES SWIFTLY.

                  The second murderer of Gendarme Post Wacker was also convicted.


     As is already known from press reports, the serious bloody act took place on 10 May in the village of Wiskitno-Wald, south-east of Litzmannstadt.

     The gendarme Wacker had to carry out the necessary checks for the protection of the German people, including the Polish, to ensure that no prohibited slaughter was taking place anywhere. When he was working in the village of Wiskitno-Wald, he found out that forbidden slaughtering was taking place in several places, and that milk that should have been delivered for purchase was being sold under the table to some private individuals. Finally, he heard about a secret distillery (production of moonshine). One of those who carried out unauthorised slaughtering was Antoni Gońdzia. He was a servant with his uncle Zygmunt Kalużka. When a gendarme was approaching Kalużka's homestead on horseback, he saw Antoni Gońdzia trying to flee across the fields. Since he immediately suspected that Gondzia was only running away because of a bad conscience, he caught up with him and forced him to come to Kalużka's farm. Before entering, Gondzia's father also joined him and asked the official: 

"What do you want from my son?"

     Zygmunt Kalużka also appeared. The officer dismounted from his horse to enter Kalużka's yard. Soon after crossing the gate, one of the three men cornered the officer from behind and smashed the left side of his skull with a stone.  This was the signal for the other men to also rush at the officer and smash his skull with stones. When a 15-year-old boy who was holding the gendarme constable's horse saw this, he rushed to the nearest gendarmerie post for help. Antoni Gońdzia saw the officer's service pistol, took it and fled with it across the fields to Lodz.

     Kałużka fled to Pabianice. Kalużka was caught already in the evening and, as already reported, shot the next day. Anton Gondzia was captured on the night of Monday to Tuesday and brought before the Special Court at the District Court in Lodz on 15 May.

    Late in the evening, however, the court convened for a thorough examination of the case at the main hearing and, after carefully questioning witnesses and an expert witness and taking into account the extensive evidence provided by the criminal police, convicted Anton Gońdzia of offences under § 1 of the Violent Offenders Ordinance of 5 December 1939. The accused was sentenced twice to death and forfeiture of civil rights, forfeiture of his farm for offences under § 1 of the Violent Offenders Ordinance of 5 December 1939 in combination with offences under § 8 of the Ordinance of 6 June 1940 on the introduction of German criminal law in the occupied territories, as well as for the offence of unlawful possession of weapons.

     The accused committed an act of violence against a German police officer. For this crime, the law provides only for the death penalty. In addition, he took the gendarme's service pistol and buried it later in Lodz in a place known only to himself.

     Time and again, it is pointed out that Poles are not allowed to own guns because their imprudence always leads them to violence.


    In Wiskitno, an obedient German official was murdered in a cowardly and extremely cruel manner by the outnumbered Poles. But the atonement occurred on impulse. The perpetrator, who had initially fled, was also apprehended and sentenced a few hours after the court learned of his arrest.

     The German criminal justice system strikes quickly







środa, 19 maja 2021

Wiskitno - Stróża - Kurowice - Mord - Otto Heike

                                      

    Powracam do mordu na 14 Polakach w Wiskitnie. Ciągle brakuje mi ważnych faktów, liczę, że w najbliższym czasie otrzymam pomoc ze strony IPN w Łodzi. Mam kilka wspomnień, każde z nich różni się detalami...Dzisiaj zamieszczam dwa materiały, pierwszym jest moje tłumaczenie z książki Otto Heike 150 Jahre Schwabensiedlungen in Polen 1795-1945, na stronie 246:

    Jesienią 1943 r. doszło do niespodziewanej dużej akcji odwetowej, w wyniku której rozstrzelano 14 Polaków. Żandarmeria w Königsbach otrzymała poufne informacje, że w odległym gospodarstwie w Wiskitnie ma miejsce niedozwolony ubój. Po czym ochroniarz Friedrich Wacker z Königsbach udał się we wskazane miejsce i zaskoczył Polaków swoją niezapowiadaną wizytą. Zgorzkniałość i być może strach przed karą śmierci za takie przestępstwa musiała kompletnie zdziwić Polaków. Obezwładnili ochroniarza, zastrzelili go z jego własnego pistoletu służbowego i pochowali w pobliskim lesie. Wiadomość o ohydnym zabójstwie Wackera dotarła do Königsbach, kiedy Gauleiter Greiser właśnie przybył na inspekcję. Nakazał akcję odwetową i aresztowano łącznie 14 Polaków, w tym Ludwiga Jankiewicza z Unterdorf, zupełnie nieszkodliwego człowieka, który mówił w szwabskim dialekcie i na początku 1940 roku musiał oddać swoje gospodarstwo synowi rolnika z Königsbach. Zakładników najpierw aresztowano w Kirschbergu (Wiśniowa Góra), a następnego dnia przewieziono do Wiskitna, związano i rozstrzelano w tym samym miejscu, w którym zamordowano niemieckiego policjanta. Polacy mieszkający w okolicy musieli wziąć udział w egzekucji jako widzowie.

Po rozstrzelaniu zakładników w 1945 roku nastąpiły makabryczne następstwa. Niemieccy więźniowie obozu z Königsbach otrzymali od polskiej milicji rozkaz, aby gołymi rękami wydobywać zwłoki, które w tamtym czasie tymczasowo zostały zakopane. Kilku Königsbacherów, o których mówiono, że pomogli wybrać zakładników, zostało wysłanych na śmierć przez nowych władców.


                                 
                                                           Mogiła w Strózy.


Wczoraj spotkałem się z pewnym panem (prosił, żeby nie podawać jego nazwiska), który kilka lat temu opisał ten mord (urodził się w Wiśniowej Górze w 1942 roku).:

                                 MORD ZAKŁADNIKÓW WISKICKICH.


    Informacje które zebrałem w ciągu mego zycia pochodzą z obydwóch stron. To znaczy upraszczając od Polaków i miejscowych Niemców.

    W czasie okupacji niemieckiej zabronione było tzw (szlachtowanie - ubijanie) zwierząt bez zgody okupanta. Były też obowiązkowe podatki w naturze, płodów rolnych. Za nielegalny ubój groziły bardzo surowe kary (kara śmierci). Według wersji mojej rozmówczyni, żandarmi którzy kontrolowali ludność na rogatkach miasta Łodzi, w tym przypadku na ul. Rokicińskiej pod mostem na Widzewie, przy kontrolowanej kobiecie znaleźli tzw. "rąbankę"(mięso). Musiała powiedzieć gdzie to mięso nabyła.

    Do tego gospodarza w Wiskitnie wysłano żandarma konno z Bukowca, bo tam był posterunek żandarmerii. Żandarm zastał gospodarza na "gorącym uczynku". Tą samą siekierą zabił żandarma, koń spłoszył się i bez jeźdzca wrócił na posterunek. Ponieważ wiadomo było dokąd był wysłany, wszystko stało się jasnym.

    Co do sposobu wyboru zakładników nie otrzymałem żadnych informacji. Wybrano 12-tu zakładników, wywieziono ich na skraj lasu kraszewskiego od strony Woli Rakowej. Tam dwóch dodatkowych ludzi musiało wykopać dół do którego wrzucono 12-tu rozstrzelanych zakładników i tych dwóch co wykopali dół. Całe to zajście wypatrzyli chłopcy, wspieli się na drzewa i całe to zajście obserwowali.

    Drugi rozmówca, kolega z pracy, wtedy miał około 18-tu lat opowiedział mi, że tym zakładnikom żona rzeźnika z Wiskitna osobiście drutem kolczastym wiązała dłonie. Gdzy przeszło wyzwolenie nie zdążyła uciec i miejscowi zakopali ją żywcem.

    Trzeci rozmówca w 2015 roku powiedział, ze wśród tych zamordowanych był jego wujek, jak go po wojnie odkopali, to poznali go, bo miał na sobie kożuch, a w nim pieniądze. W/g słów jego mamy miał związane dłonie, ale czym, tego nie wiedział.

    Po wyzwoleniu - to był jesienią, zebrano kobiety z okolicznych wsi niemieckich. Miały iść na kopania ziemniaków. Zostawiono tylko kobiety z małymi dziećmi. faktycznie przyprowadzono do tej zbiorowej mogiły. Tam już czekały rodziny zamordowanych. Kobiety gołymi rękami musiały rozkopać grób. Co się działo nie trudno sobie wyobrazić. w pierwszej wersji rozmówczyni powiedział, ze rosjanie wiedząc co się wydarzy, wysłali oficera który zaczął strzelać, ludzie rozpierzchli się i to uratowało im życie.

    W drugiej wersji, po kilku latach wyglądąło to inaczej, ale też było możliwe. Więc, gdy wydobywano kolejne ciała zamordowanych, gniew rodzin był tak wielki, że wyładowano go na kobietach. Wtedy nadleciał samolot (kukuróźnik), który zaczął ostrzeliwać tłum. Tłum rozpierzchł się i skończyło się tylko na cięzkich pobiciach.

    Z tym samolotem może być prawda, bo lotnisko polowe znajdowało się między Przylesiem (Bolesławowem) a Feliksinem, obok "kipy" nasypu pod obwodnicę drogową z Łodzi do Andrespola...