Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ceramika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ceramika. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2026

Jan Krause - Ceramika - Andrespol - Weg und Ziel

 

W majowym numerze gazety Weg und Ziel ukazał się mój materiał na temat rodziny Jana Krause i jego fabryki kafli "Ceramiki" w Andrespolu. 



Pionierski duch w Andrespolu: Historia rodziny Krause i ich fabryka ceramiki

Andrespol, miejscowość położona około dwunastu kilometrów na wschód od Łodzi, ma za sobą burzliwą historię. Na początku XIX wieku osiedlili się tu pierwsi niemieccy osadnicy – wśród nich rodzina Kraus (Krause). W tej miejscowości w 1841 roku urodził się Krystian, a w 1843 roku Ludwika Kraus (z domu Praus). Małżonkowie, którzy zajmowali się rolnictwem i nie umieli ani czytać, ani pisać, położyli podwaliny pod rodzinę, która miała wywrzeć trwały wpływ na region. Z ich małżeństwa urodziło się dwóch synów: Jan, urodzony 15 stycznia 1864 roku, oraz jego młodszy o 14 lat brat Christian Adolf.

Obaj bracia okazali się niezwykle utalentowani. Szczególnie Jan Krause wykazał się niezwykłym duchem przedsiębiorczości. Już w wieku 21 lat stał się właścicielem małej fabryki pieców kaflowych. Na początku zatrudniał tylko kilku pracowników i produkował rocznie kafle do około 200 pieców.

Dzięki swojej pracowitości i pomysłowości szybko się rozwijał:

• nabył cegielnię w Chojnach (dzisiaj dzielnica Łodzi).

• Od 1895 roku posiadał młyn parowy we wsi Nowe Rokicie (również dzisiaj Łódź).

Pomimo tej ekspansji nie zaniedbał swojej macierzystej fabryki w Andrespolu. Dwadzieścia lat po założeniu zatrudniał tam już ponad 20 pracowników. Jakość jego produktów była tak wysoko ceniona, że po 1910 roku liczba pracowników wzrosła do ponad 100, w większości mieszkańców Andrespola. Produkcja wzrosła do imponującej liczby 3000 kompletnych pieców rocznie. Teren zakładu powiększono do trzech hektarów, asortyment rozszerzono o płytki ścienne i podłogowe oraz otwarto własne sklepy w takich miastach jak Bydgoszcz, Chorzów, Gniezno i Warszawa. W okresie rozkwitu, podczas okupacji nazistowskiej, firma zatrudniała ponad 400 pracowników i produkowała prawie 4 miliony płytek rocznie. W gazecie „Litzmannstädter Zeitung” z 15 sierpnia 1943 r. w obszernym artykule zatytułowanym „Kiedy w piecu wygina się mały stożek Segera...” napisano:

„Już ponad 50 lat temu rozsławił on wieś Andrespol, wybierając ją na lokalizację swojej fabryki produkującej dachówki. [...] Początkowo z prostej gliny, występującej w okolicy, formowano i wypalano kafelki piecowe, aż w końcu zaczęto produkować tak zwane „kafelki berlińskie”.

Te jasne, białe płytki uzyskiwano przy użyciu gliny szamotowej. Proces ten był bardzo złożony i przypominał produkcję porcelany: glinę rozdrabniano w mieszalniku, aby stała się plastyczna, a następnie przetwarzano ją za pomocą maszyn do cięcia gliny lub formowano ręcznie i w formach gipsowych.

Jan Krause był nie tylko pracowitym przemysłowcem, ale także mecenasem społeczności. Założył zawodową straż pożarną w Andrespolu i wybudował dla swoich pracowników domy mieszkalne przy ulicy Fabrycznej, z których część jest zamieszkana do dziś. Okazała willa rodziny przy ulicy Ceramicznej służy obecnie jako przedszkole gminne.

Po 1945 roku nastąpił jednak upadek. Najpierw huragan poważnie uszkodził budynki, a następnie nastąpiła nacjonalizacja przez komunistów i przymusowa emigracja rodziny. Na początku XXI wieku teren został sprzedany inwestorowi; dziś stoi tam duże centrum handlowe. Po dawnym imperium przemysłowym nie pozostał żaden ślad.

Jan Krause był człowiekiem głęboko wierzącym. W znacznym stopniu wspierał budowę i odbudowę (po 1914 r.) kościoła ewangelickiego w pobliskim Andrzejowie. Niemniej jednak w regionie doszło do napięć na tle religijnym. Ponieważ opieka parafii w Neusulzfeld (Nowosolna) nie wystarczała wielu wiernym, szukali oni większej niezależności. W 1922 roku Andrzejów stał się ostatecznie filią kościoła św. Jana w Łodzi.

Dla wielu zaskakujące było jednak to, że właśnie Jan Krause stał się później założycielem i promotorem Kościoła Wolnego w Andrespolu. Trudno dziś ocenić, czy była to reakcja na wewnętrzne niepokoje i rezygnację popularnego pastora Adolfa Dobersteina w 1927 roku.

Jan Krause zmarł 25 stycznia 1944 roku w wieku 80 lat, zaledwie miesiąc przed swoją żoną Florentine. Po długich poszukiwaniach udało mi się zlokalizować ich grób na zniszczonym obecnie cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie – ostatnie świadectwo człowieka, który jak mało kto wpłynął na historię Andrespola.

                                                                                                    Andrzej Braun





Andrespol, ein Ort etwa ein Dutzend Kilometer östlich von Łódź, blickt auf eine bewegte Geschichte zurück. Zu Beginn des 19. Jahrhunderts ließen sich hier die ersten deutschen Siedler nieder – unter ihnen die Familie Kraus (Krause). In dieser Ortschaft wurden 1841 Krystian und 1843 Ludwika Kraus (geborene Praus) geboren. Die Eheleute, die als Bauern tätig waren und weder lesen noch schreiben konnten, legten den Grundstein für eine Familie, die die Region nachhaltig prägen sollte. Aus ihrer Ehe kamen zwei Söhne hervor: Jan, geboren am 15. Januar 1864, und sein 14 Jahre jüngerer Bruder Christian Adolf.

Beide Brüder erwiesen sich als außerordentlich begabt. Besonders Jan Krause entwickelte einen bemerkenswerten Unternehmergeist. Bereits im Alter von 21 Jahren wurde er Eigentümer einer kleinen Kachelofenfabrik. In der Anfangsphase beschäftigte er nur wenige Mitarbeiter und produzierte jährlich Kacheln für etwa 200 Öfen.

Dank seines Fleißes und Einfallsreichtums expandierte er schnell:

• Er erwarb eine Ziegelei in Chojny (heute ein Stadtteil von

Łódź).

• Ab 1895 besaß er eine Dampfmühle im Dorf Nowe Rokicie (ebenfalls heute Łódź).

Trotz dieser Expansion vernachlässigte er sein Stammwerk in Andrespol nicht. Zwanzig Jahre nach der Gründung beschäftigte er dort bereits über 20 Mitarbeiter. Die Qualität seiner Produkte war so hoch geschätzt, dass die Belegschaft nach 1910 auf über 100 Einwohner von Andrespol anwuchs. Die Produktion stieg auf beeindruckende 3.000 komplette Öfen pro Jahr. Das Werksgelände wurde auf drei Hektar vergrößert, das Sortiment um Wand- und Bodenfliesen erweitert und eigene Geschäfte in Städten wie Bromberg (Bydgoszcz), Königshütte (Chorzów), Gnesen (Gniezno) und Warschau eröffnet. In der Blütezeit während der NS-Besatzungsjahre beschäftigte das Unternehmen über 400 Mitarbeiter und produzierte fast 4 Millionen Fliesen jährlich In der Litzmannstädter Zeitung vom 15. August 1943 hieß es in einem ausführlichen Artikel mit dem Titel „Wenn im Brennofen der kleine, Segerkegel‘ sich biegt...“:

„Bereits vor über 50 Jahren machte er das Dorf Andrespol durch die Produktion von Dachziegeln als Standort seiner Fabrik berühmt. [...] Zunächst wurden aus einfachem Ton, der in der Umgebung vorkam, Ofenkacheln geformt und gebrannt, bis man schließlich begann, sogenannte ‚Berliner Kacheln‘ herzustellen.“

Diese hellen, weißen Kacheln wurden mithilfe von Schamotte-Ton gewonnen. Das Verfahren war hochkomplex und ähnelte der Porzellanherstellung: Der Ton wurde durch Aufschlämmen in einem Rührwerk knetbar gemacht und anschließend mittels Ton-Schneidemaschinen oder durch Hand- und Gipsformung weiterverarbeitet.

Jan Krause war nicht nur ein geschäftiger Fabrikant, sondern auch ein Förderer der Gemeinschaft. Er gründete die Berufsfeuerwehr in Andrespol und baute für seine Mitarbeiter Wohnhäuser in der Fabry-

czna-Straße, die zum Teil bis heute bewohnt sind. Die prächtige Villa der Familie in der Ceramiczna-Straße dient heute als Kindergarten der Gemeinde.

Nach 1945 folgte jedoch der Niedergang. Erst beschädigte ein Orkan die Gebäude schwer, dann folgten die Verstaatlichung durch die Kommunisten und die erzwungene Auswanderung der Familie. Zu Beginn des 21. Jahrhunderts wurde das Gelände an einen Investor verkauft; heute steht dort ein großes Einkaufszentrum. Von dem einstigen Industrieimperium fehlt jede Spur.

Jan Krause war ein tief religiöser Mensch. Er unterstützte maßgeblich den Bau und den Wiederaufbau (nach 1914) der evangelischen Kirche im nahegelegenen Andrzejów. Dennoch kam es zu religiösen Spannungen in der Region. Da die Betreuung durch die Pfarrei in Neusulzfeld (Nowosolna) vielen Gläubigen nicht ausreichte, suchten sie nach mehr Eigenständigkeit. 1922 wurde Andrzejów schließlich eine Filiale der St.-Johannes-Kirche in Lodz (Łódź).

Überraschend für viele war jedoch, dass ausgerechnet Jan Krause später zum Gründer und Förderer der Freikirche in Andrespol wurde. Ob dies eine Reaktion auf die internen Unruhen und den Rücktritt des beliebten Pastors Adolf Doberstein im Jahr 1927 war, lässt sich heute nur noch schwer beurteilen.

Jan Krause verstarb am 25. Januar 1944 im Alter von 80 Jahren, nur einen Monat vor seiner Frau Florentine. Nach langer Suche konnte ihr Grab auf dem heute zerstörten evangelischen Friedhof in Andrzejów ausfindig gemacht werden – ein letztes Zeugnis eines Mannes, der die Geschichte Andrespols wie kaum ein anderer prägte.

                                                                                                    Andrzej Braun


piątek, 3 kwietnia 2026

Rodzina Krause - Andrespol - Łódź - Poszukiwania - Mittelpolen.de

 Moja znajoma z Niemiec, Ute, zamieściła na portalu internetowym Mittelpolen.de, moją prośbę dotyczącą potomków Jana i Florentyny Krause, oraz Christiana Adolfa i Emmy Wandy Krause z domu Boksleitner. Na odpowiedź czytelników portalu nie trzeba było długo czekać!

W przeciągu jednej godziny napisali do mnie: Christoph Scherfer

Być może zainteresuje Państwa jeszcze jedna informacja:

Johann i Christian Adolf Krause mieli brata

Alberta Krause, ur. 19 kwietnia 1882 r., zm. 1 lipca 1951 r. (miejsca nieznane)

żonaty z Emmą z domu Lehmann, ur. 27 sierpnia 1885 r., zm. 2 maja 1949 r., mieli troje dzieci, w tym:

Dorothea Krause, ur. 9.05.1909 r. w Łodzi, zm. 02.12.1992 r. w Nordhorn, Dolna Saksonia

żona Rudolfa Hoffmanna, ur. 22.09.1910 r. w Nogacie, Grudziądz, Bydgoskie, Polska, zm. 28.11.1989 r. w Nordhorn

Wnuk tej pary (a więc prawnuk Alberta Krause, 1882–1951) to autor słuchowisk Rainer Gussek:



Vielleicht ist aber das noch von Interesse:

Johann und Christian Adolf Krause hatten einen Bruder

Albert Krause, geb. 19.4.1882, gest. 1.7.1951 (Orte unbekannt)

verheiratet mit Emma geb. Lehmann, geb. 27.8.1885, gest. 2.5.1949, drei Kinder, eines davon:

Dorothea Krause, geb. 9.5.1909 in Lodz, gest. 2.12.1992 in Nordhorn, Niedersachsen

verheiratet mit Rudolf Hoffmann, geb. 22.9.1910 in Nogat, Grudziądz, Bydgoskie, Polen, gest. 28.11.1989 in Nordhorn

Ein Enkel der beiden Letzteren (also ein Urenkel von Albert Krause, 1882-1951) ist der Hörspielautor Rainer Gussek:

Witam,

podczas poszukiwań dotyczących tej rodziny zebrałem następujące informacje:

Johann Krause, ur. 1864 r. (Andrespol (Nowosolna, nr rej. 007/1864), zm. 25 stycznia 1944 r.

żonaty z Klarą Florentine z domu Fiedler, zmarłą 26 lutego 1944 r.

Dzieci:

  • Gerhard Bruno (Łódź św. Jana, nr rej. 1473/1896)
  • Johann Waldemar, ur. 1899
  • Gertrud Emilia Luisa (Łódź św. Jana, nr rej. 394/1901)

A na temat brata Johanna jest drzewo genealogiczne na FamilySearch:

Christian Adolf Krause, ur. 10 lutego 1878 r. (rejestr Nowosolna nr 023/1878), zm. 30 grudnia 1967 r. w Varel, Fryzja

ożenił się 25 maja 1905 r. (Łódź?) z

Emmy Wandą z domu Boksleitner, ur. 8 października 1884 r. w Łodzi, zm. 4 lutego 1969 r. w Varel, Fryzja (inna data w serwisie Familysearch)

Dzieci:

  • Charlotte Hildegard, ur. 7.05.1906 r. w Łodzi, zm. 12.11.1985 r. w Surrey, Kolumbia Brytyjska, Kanada, zamężna z Heinrichem Christianem Müllerem
  • Eleonore Margarete, ur. 20.07.1909 r. w Łodzi, zm. 22.06.1991 r. w Varel, Fryzja, zamężna z Otto Marksem (1905–1951)
  • Gerda Luise, ur. 11.12.1918 r. w Łodzi, zm. 8.08.2004 r. w Wiedniu, Austria, zamężna z Hermannem Leberem (06.08.1900–02.01.1974)

Niestety nie mam żadnych informacji na temat ewentualnych żyjących potomków.

Hallo,

ich hatte bei meiner Recherche zu dieser Familie folgende Informationen zusammengetragen:

Johann Krause, geb. 1864 (Andrespol (Nowosolna Reg. No. 007/1864), gest. 25.1.1944

verheiratet mit Klara Florentine geb. Fiedler, gestorben am 26.2.1944

Kinder:

  • Gerhard Bruno (Lodz sw. Jana, Reg. No. 1473/1896)
  • Johann Waldemar, geb. 1899
  • Gertrud Emilia Luisa (Lodz sw. Jana, Reg. No. 394/1901)

Und zu Johanns Bruder gibt es einen Stammbaum auf FamilySearch:


Christian Adolf Krause, geb. 10.2.1878 (Nowosolna Reg. No. 023/1878), gest. 30.12.1967 in Varel, Friesland

verheiratet am 25.5.1905 (Lodz?) mit

Emma Wanda geb. Boksleitner, geb. 8.10.1884 in Lodz, gest. 4.2.1969 in Varel, Friesland (abweichendes Datum auf Familysearch)

Kinder:

  • Charlotte Hildegard, geb. 7.5.1906 in Lodz, gest. 12.11.1985 in Surrey, British Columbia, Kanada, verheiratet mit Heinrich Christian Müller
  • Eleonore Margarete, geb. 20.7.1909 in Lodz, gest. 22.6.1991 in Varel, Friesland, verheiratet mit Otto Marks (1905-1951)
  • Gerda Luise, geb. 11.12.1918 in Lodz, gest. 8.8.2004 in Wien, Österreich, verheiratet mit Hermann Leber (6.8.1900-2.1.1974)

Zu ggf. noch lebenden Nachfahren kann ich leider nichts beitragen.

czwartek, 5 lutego 2026

Rodzina Krause (Kraus) - Andrespol - Łódź - Ceramika - cz.3

Nadzwyczajny talent synów niepiśmiennych Krystiana i Ludwiki Kraus (Krause) może budzić podziw.

Jan w wieku 21 lat zostaje właścicielem fabryki w Andrespolu produkującej kafle piecowe. O 14 lat młodszy brat Christian Adolf wyemigrował do Łodzi i również jako młody człowiek zostaje fabrykantem. Zakłada wspólnie z Bolesławem Grodzickim Fabrykę: Tkalnię, Farbiarnię Wykańczalnię Tkanin.

Jednak w tej części chciałbym przedstawić postać Jana Krause. Nie chciał iść w ślady swoich rodziców zostając jednym z wielu ciężko pracujących na roli. Otwiera zakład zajmujący się produkcją kafli piecowych. W początkowej fazie produkuje kafle do budowy ok. 200 kompletnych pieców. Jednak nie osiadł na laurach i za zarobione pieniądze kupuje na terenie wsi Chojny (obecnie dzielnica Łodzi) kilka hektarów ziemi. W łódzkiej gazecie "Tydzień" z 28 lipca 1895 roku zamieszczono:

P. Krauze pod Łodzią parceluje swój majątek Chojny, a parcelacyja ta odbywa się w ten sposób, że p. Krauze sporządził plan, który obejmuje cały jego majątek, podzielony tak, ażeby po częściowem rozprzedaniu go, utworzył z czasem przedmieście Łodzi. W tym celu wyznaczone zostało miejsce na rynek, wytknięto ulice, a parcele stanowią place, na których wznoszone mogą być domy i zabudowania gospodarcze, przy których dadzą się urządzać mniejsze i większe ogródki. Szacunek tych placów różny; wszelako nie niższy od rs. 300, a nie wyższy nad rs. 500. Więcej niż połowę tych placów już rozkupiono.

Także na Chojnach zostaje właścicielem cegielni, a od 1895 roku młyna parowego we wsi Nowa Rokita (Nowe Rokicie?)

                                       Zdjęcie ze zbiorów Pani Anny Gajewskiej


Jednak nie zaniedbuje swojej fabryki w Andrespolu. Po 20 latach od jej powstania zatrudnia ponad 20 robotników zdecydowanie zwiększając produkcję kafli jakże potrzebnych do budowy pieców w każdym domu. O jego pracowitości i zaangażowaniu świadczą liczby. Po 1910 roku zatrudnia już 100 robotników w większości miejscowych, produkując kafle do budowy  3.000 piecy. Znacznie powiększa teren swojej firmy na ul. Andrzeja do powierzchni 3 hektarów. Powiększa także asortyment swoich wyrobów. Zaczyna produkować płytki ścienne jak i podłogowe. Przeglądając międzywojenną prasę można znaleźć wiele ogłoszeń reklamujących jego wyroby. Otwiera także swoje sklepy firmowe w Bydgoszczy, Chorzowie, Gnieźnie czy też Warszawie (źródło: Zduńskie Opowieści - Maciej Burdzy). Wydaje także bogaty katalog w którym reklamuje wzory kafli i płytek. 

W latach 40-tych zakład Jana Krause w dalszym ciągu się rozwijał, w szczytowym okresie zatrudnienie wzrosło do ponad 400 robotników.

W okupacyjnej gazecie Litzmannstädter Zeitung z 15 sierpnia 1943 roku ukazał się obszerny artykuł o fabryce w Andrespolu pod tytułem: Kiedy mały "Segerkegel" wygina się w piecu. Małą jego część przedstawiam: 

...." Już ponad 50 lat temu rozsławił wieś Andrespol jako siedzibę swojej fabryki poprzez produkcję dachówek. Ród Krause należał do pierwszych niemieckich imigrantów pod koniec XVIII wieku. Początkowo z prostej gliny występującej w okolicach Andrespola formowano - i wypalano - kafle piecowe, aż w końcu zaczęto produkować tak zwane "kafle berlińskie". Dachówki berlińskie, te jasne, białe, można było wydobyć za pomocą glinki szamotowej. To jednak sprawiło, że niemieckie pionierskie prace z obcego niegdyś kraju wróciły na wielki niemiecki rynek. Z punktu widzenia niemieckiej reklamy jest dość odkrywcze, że w normalnych czasach z około 40 milionów dachówek potrzebnych rocznie w Rzeszy, u bram Litzmannstadt produkowano trzy do czterech milionów. Produkcja takich kafli do pieców i ścian ma wiele wspólnego z ogólną produkcją ceramiki i porcelany. Po pierwsze, glina z dodatkami nadaje się do ugniatania, a tym samym jest gotowa do obróbki, poprzez zawiesinę w swego rodzaju korycie, poprzez dodanie wody i przemieszanie jej przez mieszadło. Następnie do akcji wkracza wycinarka do gliny, aby w prosty sposób uzyskać poszczególne elementy do obróbki, która może odbywać się poprzez formowanie ręczne lub w formach gipsowych"....

Po roku 1945 Ceramikę dotknęły dwie katastrofy..., huragan który zniszczył dachy kilku budynków a później nacjonalizacja i wymuszona emigracji najbliższych z rodziny Jana i Florentyny z Polski. Komuniści skutecznie "zniszczyli" Ceramikę, która latami dawała godziwe zarobki setkom mieszkańców Andrespola.

Ze związku Jana i Florentyny urodziło się troje dzieci: Gerhard Bruno urodzony w 1896 roku, Jan Waldemar urodzony w 1899 roku i Gertruda Emilia Luiza urodzona w 1901 roku. Dwa akty urodzin: Gertrudy i Gerharda. pisane po rosyjsku poniżej.

                        Akt urodzenia: Gerhard Bruno urodzony w 1896 roku
Zespół: 1565d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Jana w Łodzi
Jednostka: 1896 / UMZ-1896


Akt urodzenia: Gertruda Emilia Luiza urodzona w 1901 roku. Zespół: 1565d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Jana w Łodzi
Jednostka: 1901 / UMZ-1901





sobota, 31 stycznia 2026

Rodzina Krause (Kraus) - Andrespol - Łódź - Ceramika - cz.1

Nie tak dawno temu miałem przyjemność poznać Pana Michała Boguckiego. Wiedząc, że jest Radnym w gminie Andrespol wspomniałem o rodzinie Jana Krause, właściciela dawnej fabryki kafli "Ceramika", która mieściła się na terenie obecnego Centrum Handlowego w Andrespolu. Miałem pewien pomysł i wczoraj napisał do mnie Pan Michał, że jest szansa na jego realizację. Nie jestem upoważniony do prezentacji zbyt wczesnej, dlatego gdy przyjdzie odpowiedni czas informacje ujrzą światło dzienne. 

Zasługi rodziny Jana Krause w rozwoju Andrespola są nie do podważenia, na moim blogu o wielu lat ten temat był jednym z wiodącym. Ostatnie godziny poświęciłem na "grzebaniu" w archiwach i ku swojemu zadowoleniu znalazłem sporo dokumentów dotyczącej tej rodziny, które z przyjemnością przedstawiam. 

W tych dokumentach najstarszym z członków rodziny Jana Krause, jest jego tata Krystyan Kraus urodzony w 1840 roku i mama Ludwika z Prausów urodzona w 1843 roku. Krystian był gospodarzem urodzonym w Andrespolu, był analfabetą jak i jego żona Ludwika. Trudno wprost uwierzyć, że ich potomkowie Jan, jak i jego dużo młodszy brat Christian Adolf  zbudowali tak wielkie fortuny. Jan został właścicielem jednej z największych fabryk kafli piecowych i dachówek w Europie, zatrudniającej w najlepszych latach rozkwitu ponad 300 pracowników, także był właścicielem dużych terenów ziemskich i cegielni w dawnej wsi Chojny, także młyna parowego na Nowym Rokiciu. Tak samo, dużo młodszy brat, który przeniósł się z Andrespola do Łodzi i został właścicielem Tkalni, Farbiarni i Wykończalni Tkanin przy ulicy Skrzywana 12/14, zatrudniającej ponad 300 pracowników. Tam także znajduje się piękna willa w której zamieszkiwali Emma i Christian. Obecnie jest tam Dom Dziecka.

                       Christian Adolf Krause (1878 -  1967). Fot. ze zbiorów Krzysztofa A.Kuczyńskiego


Piękną pamiątką po Christianie i Emmie Krause jest willa którą pobudowali w 1910 roku. - 
Łódź ul. Skrzywana 14. Obecnie jest tam Dom Dziecka.



Akt urodzenia Christiana Adolfa Krause z 1878 roku.
Zespół: 1602d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Nowosolna
Jednostka: 72 / UMZ-1878-79


                                                    Jan Krause (Kraus) - 1864-1944



Akt urodzenia Jana Krause (Kraus) z 1864 roku/
Zespół: 1602d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Nowosolna
Jednostka: 1862 / UMZ-1864
No. 7 Andrespol
Działo się w Nowosolni dnia 17 stycznia tysiąc osiemset sześćdziesiątego czwartego roku o godzinie czwartej po południu.- Stawił się Krystyan Kraus, gospodarz w Andrespolu zamieszkały, lat dwadzieścia trzy liczący w obecności Jana Hirsekorn, wyrobnika w Andrespolu, lat trzydzieści trzy i Samuela Hepner, gospodarza w Woli Rakowej zamieszkałego lat trzydzieści dwa liczący i okazał nam dziecię płci męzkiej urodzone w Andrespolu, dnia 15 stycznia roku bieżącego o godzinie pierwszej z rana z jego małżonki Ludwiki z Prausów, lat dwadzieścia jeden liczącej. - dziecięciu temu na chrzcie świętym dziś odbytym nadane zostało imię Jan, z rodzicami jego obecnymi byli wspomnieni świadkowie i Krystyna Glas. Akt ten stawającym i świadkom przeczytany lecz nie podpisany, gdyż pisać nie umieją.
                                                                                                               Administrator
===============================================================
Vor nicht allzu langer Zeit hatte ich das Vergnügen, Herrn Michał Bogucki kennenzulernen. Da ich wusste, dass er Stadtrat in der Gemeinde Andrespol ist, erwähnte ich die Familie von Jan Krause, dem Besitzer der ehemaligen Fliesenfabrik „Ceramika”, die sich auf dem Gelände des heutigen Einkaufszentrums in Andrespol befand. Ich hatte eine bestimmte Idee, und gestern schrieb mir Herr Michał, dass es eine Chance gibt, sie umzusetzen. Ich bin nicht befugt, sie zu früh zu präsentieren, daher werden die Informationen zu gegebener Zeit veröffentlicht.
Die Verdienste der Familie von Jan Krause um die Entwicklung von Andrespol sind unbestreitbar, in meinem Blog war dieses Thema viele Jahre lang eines der wichtigsten. Die letzten Stunden habe ich damit verbracht, in den Archiven zu „stöbern”, und zu meiner Freude habe ich viele Dokumente über diese Familie gefunden, die ich Ihnen gerne vorstellen möchte.
In diesen Dokumenten sind die ältesten Mitglieder der Familie von Jan Krause sein Vater Krystyan Kraus, geboren 1840, und seine Mutter Ludwika, geborene Praus, geboren 1843. Krystian war ein in Andrespol geborener Landwirt und ebenso wie seine Frau Ludwika Analphabet. Es ist kaum zu glauben, dass ihre Nachkommen Jan und sein viel jüngerer Bruder Christian Adolf so große Vermögen aufgebaut haben. Jan wurde Eigentümer einer der größten Fabriken für Ofenkacheln und Dachziegel in Europa, die in ihren besten Jahren über 300 Mitarbeiter beschäftigte. Außerdem besaß er große Ländereien und eine Ziegelei im ehemaligen Dorf Chojny sowie eine Dampfmühle in Nowy Rokicie. Ebenso sein viel jüngerer Bruder, der von Andrespol nach Łódź zog und Eigentümer einer Weberei, Färberei und Stoffveredelungsfabrik in der Skrzywana-Straße 12/14 wurde, die über 300 Mitarbeiter beschäftigte. Dort befindet sich auch die schöne Villa, in der Emma und Christian lebten. Heute ist dort ein Kinderheim untergebracht.


czwartek, 19 stycznia 2023

Andrespol - Ceramika - Kolor i szkło - Dziennik Łódzki - 1974

   Bez mała minie 50 lat, kiedy powstał ten materiał. Dużo się pisało o Ceramice w Andrespolu, zakład się rozwijał, zamówienia się zwiększały, dlaczego to wszystko zniknęło, ludzie stracili pracę? - trudno pojąć. Pozostał wspomnień czar, dlatego  z uporem maniaka wstawiam podobne materiały.

Dziennik Łódzki. 1974-08-30 R. 30 nr 204

                             W WALCE Z MONOTONIĄ NASZYCH OSIEDLI
                                                  KOLOR I SZKŁO

     Jak Polska długa i szeroka mieszkamy jednakowo. W podobnych osiedlach, w jednakowych, szarych pudełkach - blokach. Monotonia osiedlowa, o której od lat mówimy,że nam grozi, stała się faktem dokonanym. Od lat także mówi się o konieczności zróżnicowania zabudowy osiedlowej drogą wprowadzenia ciekawszej architektury (wygląd samych bloków) i urbanistyki (sposób ustawienia budynków ich wysokościowego zróżnicowania). Nie tylko się o tym mówi - te rzeczy się już wprowadza. Nie oznacza to jednak, że urbanistyka załatwi wszystkie problemy. W dobie wielkiej prefabrykacji, montowania domów z taśm, trzeba sięgać dalej. wykorzystywać wszystkie możliwe środki. Otoczenie człowieka ma bowiem zbyt duży wpływ na jego samopoczucie, by tę sprawę zlekceważyć. Dlatego też, w tym miejscu pragniemy podkreślić interesującą inicjatywę „Miastoprojektu" - Łódź Województwo, które od pewnego czasu poświęca wiele uwagi sprawie elewacji.

Starania idą w dwóch kierunkach - raz by elewacje bloków mieszkalnych były trwałe. dwa - atrakcyjne. Dąży się więc do pokrywania elementów osłonowych bloków naturalnymi kruszywami (wapień, granit). które dają niezłe efekty. Jako nowość postanowiono wprowadzić szklane elewacje. Tak się szczęśliwie składa, że tuż pod Łodzią w Andrespolu działają Łódzkie Zakłady Ceramiki Budowlanej, produkujace m. in. frytę szklaną, stanowiącą półprodukt konieczny do produkcji innego asortymentu. Owa fryta szklana to nic innego, jak szklane granulki wielkości groszku. Andrespol dysponuje granulkami w różnych kolorach - zielonym, brązowym, fioletowym. 

    Będa także żółte, niebieskie, mlecznobiałe. Tańsze są (ze względu na cenę barwnika) kolory zimne - im bliżej czerwieni tym wyższe osiągają ceny. Tymi szklanymi granulkami posypuje się elementy elewacyjne już w wytwórniach prefabrykatów, osiągając bardzo interesujące efekty. Elementy elewacyjne pokryte są szklaną frytą, są nie tylko kolorowe, ale w deszczu i w słońcu błyszczą. Są również trwałe - trzeba się bardzo długo napracować by scyzorykiem - wszystko jest u nas przecież możliwe - granulki wydobyć z betonu.

    Oczywiście frytą nie pokrywa się całych elewacji, a tylko niektóre jej fragmenty.  Frytą szklaną ozdobiono dwa domy typu OWT wzniesione w Łodzi, w ramach pomocy województwa dla miasta Łodzi. Obecnie, dalsze próby czyni się w większości miast województwa. Każde z przedsiębiorstw wznoszące domy OWT, ma obowiązek do końca trzeciego kwartału, oddać co najmniej jeden dom ze szklaną elewacją.

    Nie chcą jednak dopuścić do kolorystycznej anarchii, do stosowania koloru na oko, w myśl nie zawsze wyrobionego smaku aktualnie prowadzących budowę - o kolorze decydować będzie architekt opracowujący urbanistykę osiedla, wspólnie z plastykiem. Rzecz w tym, by nie doprowadzać do dysharmonii, inaczej mówiąc, by nas zęby nie bolały na widok niektórych kolorów, czy niektórych połączeń barw. By ułatwić prace zainteresowanym, „Miastoprojekt" - Łódź Województwo, opracowuje aktualnie katalog barw, które można wprowadzić. Należy bowiem liczyć z możliwościami andrespolskiego zakładu.

    Jesteśmy przekonani, że inicjatywa ta nie skończy się na papierze i nie widzimy w tej sytuacji żadnych przeszkód w tym, by zastosować ją w Łodzi, bowiem monotonnie zbudowanych osiedli nam nie brak.







wtorek, 17 stycznia 2023

Andrespol - Ceramika - Dziennik Łódzki - 1947

 Łza w oku się kręci, że tak wielka fabryka zniknęła .., jak wiele innych.


Dziennik Łódzki. 1947-08-31 R. 3 nr 238

                                       KAFLE DLA ŁODZI, WARSZAWY I ŚLĄSKA
                                        wyrabia fabryka w Andrespolu pod Łodzią.

     Wielki ośrodek przemysłowy, jakim jest Łódź, zaćmiewa inne inne drobniejsze ośrodki, rozłozone wokół naszego miasta. Dlatego może wiele osób nie wie, że w niewielkiej miejscowości Andrespol, leżącej przy piętnastym kilometrze szosy Łódź - Tomaszów Mazowiecki, znajdują się jedne z największych zakładów ceramicznych w Polsce. Przed wojną i podczas okupacji fabryka ta znajdowała się w ręku niemieckim, obecnie przeszła pod zarząd państwowy i podlega Dyrekcji Przemysłu Miejscowego woj. łódzkiego.
    Zakłady nastawione są dziś głównie na wyrób kafli do pieców i płyt szamotowych do piekarń. Produkcję kafli rozpoczyna się od tzw. wyrabiania gliny przez dodawanie szamotu i wody oraz dokładne mieszanie maszynowe. Glina wyrobiona, czyli surowy materiał do wyrobu kafli idzie do działu maszynowego, gdzie specjalne sztance - czyli prasy wyciskają formę kafla dwojaką: zwykła i narożną.
    Glina, posiadająca już kształt kafla musi schnąć kilka dni. Kształt górnym zakończeniom pieca, czyli tzw. karnesom nadają robotnic ręcznie. Gdy kafle są już wysuszone, przewozi się je windą do działu polew, gdzie są glazurowane, czyli polewane specjalną masą, uzyskaną z lekkich glinek i barwników. Masa ta zastyga niemal momentalnie i kafle po kilku minutach można wkładać do pieca.
    Fabryka posiada wielki, nowoczesny piec tunelowy, ogrzewany gazem i mogący produkować 100 tysięcy kafli na miesiąc. Do tunelu pieca wprowadza się wagoniki z kaflami, które co godzinę posuwają się o wielkość jednego wagonika naprzód, by dojść wreszcie do najgorętszego miejsca, gdzie panuje temperatura 1200-1400 stopni. Co godzinę więc wychodzi z drugiej strony tunelu jeden wagonik z wypalonymi już kaflami.
      Rysunek pochodzi z artykułu o Andrespolu z  Litzmannstädter Zeitung  z 15 sierpnia 1943



    Ten duży piec jest jednak na razie nieczynny, gdyż w związku ze słabym ruchem budowlanym fabryka nie ma tak wielkiego zbytu. Kafle wypala się w szeregu mniejszych, opalanych węglem i drzewem. W piecach tych kafle pozostają do 52 godzin.
    Kafel wyjęty z pieca jest już gotowy i zmagazynowany oczekuje na klientów. Nie musi czekać długo. Zjeżdżają się reflektanci z Łodzi, Warszawy, Lublina, Górniczej i in.
    Odbiorcami kafli są w pierwszym rzędzie instytucje państwowe, dalej społeczne, a także osoby prywatne. Produkcja miesięczna kafli wynosi obecnie około 40 tysięcy sztuk miesięcznie, ale w miarę zapotrzebowania może kilkakrotnie wzrosnąć.
    Cena kafla szamotowego wynosi 50 zł. za sztukę zwykłą, a 75 zł. za narożnik. 
    Fabryka zatrudnia obecnie 100 robotników (przed wojną pracowało tu 400 osób). Są to mieszkańcy okolicznych osiedli. Posiadają oni ładnie urządzoną stołówkę i świetlicę, zaopatrzone w głośniki w głośniki radiowe. Rozległy teren fabryczny obejmuje ogrodnictwo, kawałek lasu i kopalnię gliny.
    Dyrektorem fabryki jest były wicewojewoda łódzki Łukasik, a kierownikiem p. Kuczewski.
    Na zakończenie warto dodać, że fabryka w Andrespolu ucierpiała bardzo w roku 1945 od huraganu, ale straty wyrządzone przez żywioł zostały już całkowiecie usunięte.

niedziela, 15 stycznia 2023

Andrespol - Ceramika - Jan Krause - Pumeks - Dziennik Łódzki - 1961

 Tego, że w pobliskim Andrespolu produkowano pumeks nigdy bym nie przypuszczał! Wszystko pięknie opisano, oprócz tego, że fabrykę założył dawno temu osadnik Jan Krause, który spoczywa 2 kilometry dalej od swojej nieistniejącej już fabryki na cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie.... Smutne..

     Smutne jest również to, że nie ma nawet śladu, malutkiej tablicy, że była tam fabryka, która dawała pracę i chleb setkom rodzin w Andrespolu i okolicy przez prawie 100 lat.......


Dziennik Łódzki. 1961-10-03 R. 17 nr 233

                                                ANDRESPOL - JEDYNY NA ŚWIECIE.

                                                 Z PUMEKSEM DO FILHARMONII?

     Trzeba przyznać, że pytanie postawione w tytule brzmi nieco szokująco. Ale naprawdę należy odpowiedzieć twierdząco. Właśnie ten pumeks toaletowy, którego wszyscy używamy, w większych nieco rozmiarach jest bardzo pożyteczny przy budowie wielkich sal koncertowych, teatrów, oper, kin, hal w atelier filmowym, rozgłośni radiowych.
    Prawdziwy pumeks jest przedmiotem eksportu tych krajów, które "cieszą się" z posiadania wulkanów czynnych. Sztuczny pumeks natomiast jest niczym innym jak ... szkłem odpowiednio spreparowanym, po szeregu skomplikowanych czynności otrzymującym nazwę szkła piankowego.
     Jedynym w Polsce producentem szkła piankowego są Łódzkie Zakłady Ceramiki Budowlanej w Andrespolu koło łodzi. Przepraszam - są one jedynym na świecie producentem białego szkła piankowego - gdyż czarny pumeks sztuczny produkują tylko dwa kraje: USA i Czechosłowacja. Tak więc - niewątpliwy powód do dumy.
    Zakłady Ceramiki Budowlanej w Andrespolu można porównać do małej huty szkła, która natychmiast otrzymany półfabrykat tłucze w "drobny maczek". Z tego "maczku" - po dodaniu odpowiednich składników, wypaleniu i ostudzeniu - uzyskuje się pokaźnych rozmiarów bloki, bardzo lekkie i służące do wykładania ścian w różnych budowach przemysłowych (np. w chłodniach) i obiektach użytku kulturalnego. W pierwszym przypadku bloki te służą do izolacji, ciepło - i zimno chroni w drugim - wyśmienicie wzmagają akustykę sali. Również nasze statki, wielokrotnie eksportowane, otrzymują wykładziny ze szkła piankowego - szczególnie odpornego na warunki tropikalne. Wobec dużego zapotrzebowania krajowego, eksport szkła piankowego jest niewielki - niemniej naszymi odbiorcami są kraje strefy dolarowej, takie jak RFN, Dania i Austria.
    W planie 5-letnim planowana jest rozbudowa zakładów - powstanie nowy oddział produkcji szkła piankowego, całkowicie zmodernizowany i nastawiony na nowy proces technologiczny, zbliżony do czeskiego. Tam produkować się będzie czarne szkło piankowe. Rozpoczęcie budowy nowego oddziału przewidziane jest na rok 1963, uruchomienie na rok 1964.
    Trzeba dodać, że jedyny producent białego szkła piankowego, trudni się również wytwarzaniem kolorowych kafli piecowych i polewy kaflarskiej. Są to znane ze swej jakości wyroby - na które zwrócili również uwagę bracia Węgrzy, zakupując andrespolskie kafle w dużych ilościach.
    No i ten pumeks, którego używamy w kąpieli, również pochodzi z Andrespola. Wykonywany jest, rzecz jasna, z odpadów przy produkcji szkła piankowego.
    Tak więc pytanie, " z pumeksem do Filharmonii" znajduje swoje naturalne uzupełnienie w odpowiedzi..., "tak, oczywiście - ale też do łazienki".
                                                                                                          R. Gluth.



sobota, 14 stycznia 2023

Andrespol - Ceramika - Krause - Willa - Express - 1950


Historia Andrespola, historia Ceramiki......z przed 73-laty.

Express Ilustrowany. 1950-08-01 R. 5 nr 209


 

    Pięknie zakończyły dzieci pracowników kaflarni „Andrespol" swój miesięczny pobyt na półkoloniach. Przy ognisku w lesie, a później w świetlicy, gdyż zaczął padać deszcz, pokazały licznie zgromadzonym rodzicom i zaproszonym gościom, bogaty repertuar tańców, piosenek i deklamacji.

    Z dobrze spędzonego miesiąca zadowoleni są rodzice i dzieci. Wszyscy żałują, że to już koniec. Szczególnie martwią się rodzice tych najmłodszych w wieku przedszkolnym.

- Bo co my teraz zrobimy, gdy dzieci wrócą do domu? - skarżą się. 

- Ani żłobka, ani przedszkola nie ma przy naszych zakładach. Idąc do pracy musimy zostawiać dzieci pod opieką kobiet wiejskich. Za ten nadzór płacimy im po dwa tysiące miesięcznie od dziecka. A jak ta opieka wygląda? Dzieci są brudne i zaniedbane. Niedomagania żołądkowe - to tak jak chleb codzienny. Od dawna prosimy o żłobek, ale jak dotąd - bez skutku ...

    Dziwna sprawa. Kaflarnia „Andrespol" jest jedna z największych w Polsce i uważana  jest za wzorowy zakład pracy. Dowód tego dała niedawno, gdy przed 22 lipca załoga wezwała do walki o tytuł najlepszej kaflarni wszystkie tego rodzaju zakłady w kraju. l żeby dać przykład innym, robotnicy sami podjęli długoterminowe zobowiązania.

    Dlaczego więc „Andrespol" nie ma żłobka i przedszkola? Czy kierownictwo zakładu uważa, że to niepotrzebne?

    Blisko sto kobiet zatrudnionych w "Andrespolu" nie może spokojnie pracować, będąc w ciągłej trosce o swe dzieci. Alarmują więc już od dłuższego czasu dyrekcję. A dyrekcja rozkłada ręce.

- nie mamy lokalu - to jedyna odpowiedź.

Ale nie tak sprawa wygląda. Lokal jest i to bardzo odpowiedni.

    Na terenie należącym do kaflarni stoi duża 10 pokojowa willa. Wybudował ją przed wojną dla swego użytku były właściciel "Andrespola" - kapitalista Krause. Tych 10 pokoi, nowocześnie urządzonych i z wszelkimi wygodami, wyśmienicie nadaje się na uruchomienie żłobka w rozmiarach, zaspakających potrzeby pracowników kaflarni.

    Chodzi o dwie rodziny zajmujące pomieszczenia w tej willi. Mieszka tam inspektor pożarnictwa Rzepkowski, zatrudniony w Zjednoczeniu Ceramiki Czerwonej w Łodzi oraz inż. Kucharzyk, pracujący obecnie w Warszawie.

    Inspektor Rzepkowski, na prośbę rady zakładowej "Andrespola", zgodził się opuścić zajmowane mieszkanie. Natomiast inż. Kucharzyk w ogóle nie zdaje sobie sprawy w jakich czasach żyje. Bo tylko chyba w ten sposób można sobie wytłumaczyć jego postawę, zajętą wobec prośby rady zakładowej o zwolnienie zajmowanego mieszkania. Oświadczył mianowicie, że nie wyprowadzi się, bo ma "plecy" w Warszawie i nikt mu nic nie zrobi(?!).

    Nam się jednak wydaje, że ob. Kucharzyk przeliczy się z tymi swoimi "plecami". Tym bardziej, że - jak twierdzą robotnicy "Andrespola" - posiada on, oprócz zajmowanej willi, jeszcze dwa mieszkania: jedno w Łodzi, a drugie - służbowe w Warszawie.

    Inż. Kucharzyk musi jak najprędzej opuścić nieprawnie zajmowaną w Andrespolu willę, bo robotnicze dzieci czekają na żłobek i przedszkole!

poniedziałek, 21 listopada 2022

Andrespol - Jan Krause - Ceramika - 50-lecie Zakładów Ceramicznych - Freie Presse - 1934

 

Jeden z ciekawszych artykułów które miałem przyjemność tłumaczyć w temacie Andrespola i osoby Jana Krause. Podziękowania dla Bartka Jankiewicza z Kraszewa (wspaniałego archiwisty - historyka - nauczyciela historii), za przesłanie tego linka!


Freie Presse. Jg. 12, 1934, nr 123    


   50 lat Zakładów Ceramicznych Johanna Krause w Andrespolu

1 maja (1934) Zakłady Ceramiczne Johanna Krause w Andrespolu koło Łodzi uczciły jubileusz pięćdziesięciolecia istnienia małą uroczystością. Wśród życzliwych, którzy przybyli, by pogratulować założycielowi zakładów, panu Johannowi Krause, znanemu i cenionemu w najszerszych niemieckich kręgach Łodzi i okolic, był dyrektor Łódzkiej Izby Przemysłowo-Handlowej, pan Bajer. Uroczystość, która rozpoczęła się godziną muzyki ofiarowaną jubilatowi przez miejscową straż pożarną, do której należą liczni pracownicy fabryk, przebiegała w sposób niezwykle serdeczny i świadczyła o wielkim szacunku, jakim cieszy się jubilat. Pastor Ostermann-Andrzejow podkreślił w swoim wystąpieniu, że rocznica powstania fabryki w Andrespolu była pamiętnym dniem nie tylko dla samego Andrespola, ale także dla kilku okolicznych wsi, gdyż fabryka dawała pracę i dochód 200 rodzinom. Pastor Ostermann szczególnie podkreślał harmonijne relacje między pracodawcą a pracownikami. Przez 50 lat prawie nigdy nie było strajku. Zakłady ceramiczne w Andrespolu są wymownym świadectwem niemieckiej pracowitości i niemieckiej gospodarności, które przynoszą państwu polskiemu ogromne korzyści. W odpowiedzi na gratulacje i błogosławieństwo pastora Ostermanna dla niego i jego następców w zarządzaniu fabryką, która obecnie została przekazana dzieciom, Johann Krause z humorem opisał początki swojej fabryki, która z prostego warsztatu rozwinęła się w fabryki znane obecnie w całej Polsce. Fakt, że na polu ojca znajdowano glinę, skłonił pana Krause do nauki zawodu garncarza. Pierwsze kroki młodego rzemieślnika nie były bynajmniej udane. Wręcz przeciwnie, były one dość nieudane. Jak losowi udało się w końcu z tego czystego nieszczęścia zrobić sukces, to cała historia, a zarazem ciekawy kulturalno-historyczny przyczynek do mającej dopiero powstać monografii starej Łodzi. Senator Utta uczcił jubilata jako niemieckiego pioniera przemysłowego w Polsce. Z energią i zapałem oraz zamiłowaniem do sprawy, która tworzy wartość, pan Johann Krause prowadził swoje dzieło, które przynosi korzyści państwu polskiemu, honoruje imię niemieckie i daje zasługi tak wielu pracownikom. Dzięki prawdziwej niemieckiej lojalności, szczerości, dobrej woli i bogatemu doświadczeniu pan Krause oddał wielkie usługi niemieckim organizacjom, w których pracuje. Za to należą mu się nasze podziękowania i uznanie, bo zawsze stawał w obronie swojej narodowości. W swoim wystąpieniu inż. Müller z łódzkiego "Barwanilu" podkreślił walory handlowe poprzedniego właściciela firmy i wyraził nadzieję na równie dobre porozumienie z jego następcami. (Firma Johann Krause od kilku lat produkuje również farby). 

Dyrektor misji Bodamer wyraził życzenie, aby duch, który do tej pory kierował firmą, inspirował również nowych właścicieli. Wtedy z pewnością nie zabrakłoby Bożej woli na przyszłość. Wieczór upłynął w bardzo serdecznej atmosferze. Opuszczali to gościnne miejsce z serdecznym życzeniem, aby niemieckie cnoty, które są tam u siebie, nigdy ich nie opuściły.


    Einer der interessanteren Artikel, die ich über Andrespol und die Person von Jan Krause übersetzen durfte. Vielen Dank an Bartek Jankiewicz aus Kraszew (ein wunderbarer Archivar, Historiker und Geschichtslehrer) für die Zusendung dieses Links!

  Freie Presse. Jg. 12, 1934, nr 123                     

                   50 Jahre Keramische Werke Johann Krause in Andrespol


    Am 1. Mai begingen die Keramischen Werke von Johann Krause in Andrespol bei Lodz das Jubiläum ihres fünfzigjährigen Bestehens durch eine Feier in engerem Kreis. Zu den Gratulanten, diegekommen waren, den Gründerder Werke, den in den weitesten deutschen Kreisen von Lodz und Umgegend wohlbekannten und geschätzten Herrn Johann Krause, zu beglückwünschen, gehörte auch der Direktor der Lodzer Industrie- und Handelskammer, Herr Bajer. Die Feier, zu der ein dem Jubilar dargebrachtes Stündchen der Kapell leder Ortsfeuerwehr, zu der zahlreiche Arbeiter der Werke gehören, den Auftakt gab, verlief in überaus herzlicher Weise und bewies, welch großer Wertschätzung der Jubilar sich erfreut. Herr Pastor Ostermann-Andrzejow unterstrich in seiner Rede, daß der Jubiläumstag der Andrespoler Werke ein denkwürdiger Tag sei nicht nur für Andrespol selbst, sondern auch für mehrere Ortschaften der Umgegend, seien es doch 200 Familien, denen die Fabrik Arbeit und damit Unterhalt gebe. Herr Pastor Ostermann hob ganz besonders das harmonische Verhältnis, das zwischen dem Arbeitgeber und den Arbeitnehmern bestehe, hervor. In den 50 Jahren Habs es kaum jemals einen Streik gegeben. Die Andrespoler Keramischen Werke seien ein beredtes Zeugnis deutschen Fleißes und deutschen Sparsinns, die dem polnischen Staat zum großen Nutzen gereichen. In seiner Erwiderung auf die von Herrn Pastor Ostermann zum Ausdruck gebrachten Glück- und Segenswünsche für ihn und seine Nachfolger in der Leitung des nunmehr: den Kindern übergebenen Werkes schilderte Herr Johann Krause in launiger Weise die Anfänge seiner Fabrik, die sich aus einer einfachen Werkstatt zu den heute in ganz Polen bekannten Werken entwickelte. Der Umstand, daß in dem Acker seines Vaters Ton gefunden wurde, veranlaßte Herrn Krause, das Töpferhandwerk zu erlernen. Dis ersten Schritte des jungen Handwerkers waren beileibe nicht erfolgreich. Ihnen war im Gegenteil ein ganz gehöriger Mißerfolg beschieden. Wie das Schicksal aus diesem Reinsall schließlich doch noch einen Erfolg zu machen wußte, das ist eine ganze Geschichte und zugleich ein kulturgeschichtlich interessanter Beitrag für die noch zu schreibende Monographie des alten Lodz. Herr Senator Utta feierte den Jubilar als deutschenI Industrie pionier in Polen. Mit Energie und Tatkraft und der Liebe zur Sache, die Werte schafft, habe Herr Johann Krause sein Werk geführt, das dem polnischen Staat Nutzen bringt, dem deutschen Namen Ehre macht und so vielen Arbeitern Verdienst gibt. Durch wahrhaft deutsche Treue, durch Aufrichtigkeit, guten Willen und reiche Erfahrung habe Herr Krause den deutschen Organisationen, in denen er mitarbeitet, große Dienste geleistet. Dafürgebühre ihm, der sich allzeit zu seinem Volkstum bekannt habe, Dank und Anerkennung. Ing. Müller von der „Barwanil" in Lodz unter strich in seiner Ansprache die kaufmännischen Tugenden des bisherigen Inhabers der Firma und trank aus ein ebenso gutes Einvernehmen mit seinen Nachfolgern. (Die Firma Johann Krause stellt seit einigen Jahren auch Farben her.) 

Herr Missionsdirektor Bodamer sprach den Wunsch aus, daß der Geist, der das Unternehmen bisher regiert hat, auch die neuen Eigentümer beseelen möge. Dann werde es an dem Gegen Gottes für alle Zukunft bestimmt nicht mangeln. Der Abend nahm einen überaus herzlichen Verlauf. Man schied von der gastlichen Stätte mit dem innigen Wunsch, daß die deutschen Tugenden, die dort zu Hause sind, sie niemals verlassen mögen.


środa, 21 lipca 2021

Andrespol - Wiśniowa Góra - Ceramika - Krause - Napad - Śmierć - Echo - 1928

     Działo się w gminie Andrespol! Oprócz terści, fascynuje mnie pierwsze zdjęcie pokazujące dom, zarazem sklep mięsny Stefana Winkla.







Echo. 1928-12-03 R. 4 nr 287

             SZCZEGÓŁY KRWAWEJ TRAGEDJI W ANDRESPOLU

                             Gniazdo zawalidrogów pod bokiem Łodzi.

Zamieszczona w sobotnim nu merze wiadomość, otrzymana od przygodnego korespondenta i— o krwawem zajściu pod Andrzejowem spowodowała wysłanie naszego sprawozdawcy na miejsce wypadku. Z opisu niżej zamieszczonego widzimy, -że chodziło tu o krwawy epilog napadu na spokojnego mieszkańca Andrespola, dokonanego przez notorycznych zawalidrogów, niepokojących stale te okolice. Na wieść o ponurej tragedji w Andrespolu pod Łodzią wyruszyłem niezwłocznie na miejsce. Okazało się, że z Andrzejowa do Andrespola trzeba iść trzy kilometry w górę najpierw drogą polną a później szosą. Jak na złość nigdzie nie mogłem dostać furmanki, zatem wóz ani auto nie jechały szosą. Po godzinie wreszcie, klnąc w żywe kamienie swą wycieczkę, zziajany dobrnąłem do jakiejś knajpy, której właściciel w sposób nadspodziewanie uprzejmy poinformował mnie, że do miejsca tragedji będzie jeszcze kilometr. Zauważy pan taki niski domek przy szosie akurat naprzeciwko kaflarni Krauzego. Ano co robić!-  jeszcze kilometr po miłem swojskiem błotku. Z lewej strony jakiś wielki budynek fabryczny, z prawej parterowy domek drewniany. W nim z frontu dwa sklepy: w jednym rezyduje zegarmistrz o dźwięcznem nazwisku Kajdanow, w drugim mieści się skład wędlin i mięsa Stefana Winkla. Nazwisko to i imię widnieje na szyldach po obu stronach drzwi sklepowych.

A więc to tu!

 Trup znajdował się w sąsiedniej zagrodzie u kowala w szopie.. Idziemy przeto do kowala, brniemy w nieprawdopodobnem błocie przez dziedziniec. W kuźni wre praca. Młoty dzwonią, miech sapie. Gdzie trup? O, tam za temi drzwiami. Takie sobie proste drzwi z nieheblowauych desek. Stajemy u progu szopy. Mieści się w niej widocznie warsztat stolarski, bo widać na ścianach wiszące piły i stające na półkach heble. W szopie tłum ludzi. Jakaś babina w chustce pochlipuje. Tłum, milcząc, rozstępuje się. I oto oczom naszym ukazuje się podłoga, wysłana słomą. Na środku leży „coś" przykryte żółtym papierem. Ukazują się zsiniałe już zwłoki szczupłego czarniawego młodzieńca. Odzianv nędznie: wvszarzała połatanai podarta marynarka, wybrudzona wapnem i gipsem, wdzianą bezpośrednio na brudną koszule. 

Jak sie nazywał zabity, ile miał lat. gdzie mieszkał? 

Notuję: Mieczysław Głogówski, 23 lata. mieszkaniec Wiśniowej Góry. 

Kto go zabił? - Ano wiadomo: rzeźnik Winkel. Z brauninga go zastrzelił. A w jakich okolicznościach? Kto to może wiedzieć? Kaflarze widzieli, to powiedzą. 

Wchodzimy do sklepu Stefana Winkla. I tu oełno ludzi. Za kontuarom żona Winkla Marjanna. Przystojna kobieta — typ rzeźniczki o tryskających krwią i zdrowiem policzkach. Okazuje sie. że Stefana Winkla niema. Pojechał do Łodzi na badanie". 

Nagle podchodzi do nas jakiś przystojny jeeomość w burce i długich butach. 

— Panowie pewnie z redakcji ?— zadaje zupełnie trafne pytanie. — Opowiem panom wszystko od początku. gdvż byłem obecny przy zajściu i nawet brałem w niem udział. Usadowiliśmy sie w małym pokoiku za sklepem i rozmówca zaczął swe opowiadanie. 

— Nazywam sie Hafensztajn, Robert Hafensztajn. mam lat 33 mieszkam na Wiśniowej Górze handluje nierogacizną wspólnie z Bolesławem Jarzyną. Stefana Winkla znamy bardzo dobrze, pozostajemy z nim bowiem w stosunkach handlowych . Jest to bardzo zacny i porządny człowiek. Poza sklepem detalicznym, prowadzi hurtowy handel schabami wiepierzowemi, dostawia też mięso dla wojska. Onegdaj po o godzinie 5 wieczorem przyjechaliśmy z Jarzyna do Winkla z transportem bitych świń. Zrzuciliśmy mięso z wozu i poszliśmy na piwo do restauracji Rota przy moście. Naraz wpadają do knajpy brat zabitego Mieczysława Głogowsklego 43 letni Woiciech i kolega jego Henryk Wutzke, obydwaj kaflarze od Krauzego. Podbiegają do Jarzvnv i pytają: ilu was tu jest. bo nas tu jest paru"! Widać było. że zamierzają sprowokować awanturę.


Przeczuwając to właściciel restauracjl przywołał do siebie Jarzynę. Tymczasem przed piwiarnia zebrała sie większa banda kolegów Głogowskiego, wobec czego Jarzyna wyszedł kuchnią i udał sie do Winkla. W międzyczasie awanturnicy znaleźli sobie inna ofiarę. Napadli na przechodzaceeo szosą mieszkańca Żakowic 55-letniego Wilhelma Kiblera i pobili go ciężko. 

Jest tu nawet obecny. Zawołam go.

 Po chwili do izbv wchodzi starszy, szpakowaty mężczyzna, ubogo odziany. Na twarzy jego widnieją ślady okaleczeń. — Pobili mnie łobuzy I wódkę kazali sobie stawiać. Bili, a gdy zemdlałem, to mnie woda oblewali znęcali sie dalej.. 

— A teraz wrócimy do Jarzyny — ciągnął dalel Hafensztajn. — Po przyjściu do Winkla usiadł sobie w kuchni. Naraz wpadło dwóch awanturników kaflarzy i zaczełi go bić. Na odgłos bółki wszedł do kuchni Stefan Winkler.

 — Nie pozwolę mojego gościa krzywdzić u mnie w mieszkaniu. — Wspólnie ze mna i z Jarzyną wypchnął awanturników do sklepu, gdzie bvła Mariana Winklowa. Nagle jeden z awanturników wyjął z kieszeni krótki łom żelazny zadał nim Winklowi straszliwy cios w głowe. Jednocześnie w okna posypał sie grąd kamieni. Zalewając się krwią padł rzeźnik na ziemię. Wówczas żona jego nie tracąc przytomności umysłu, pobiegła do kuchni, przyniosła stamtąd wiadro wody i chlusnęła nią w męża. To przywróciło mu przytomność. Zerwał się i pobiegł do sąsiedniego pokoju, skąd po chwili wrócił i braunlngiem w ręku. Stanął w oknie i zaczął prażyć napastników. Rozpierzchli się, a na miejscu pozostali trzej ciężko ranni prowodyrzy: Wojciech i Mieczysław Głogowski oraz Henryk Wutzke. Siedliśmy z rannym Winklem na wóz i pognaliśmy co koń wy skoczy ku stacji w Andrzejowie na posterunek policji. Wkrótce potem przybyło z Łodzi pogotowie ratunkowe, które zabrało do szpitala ciężko rannych Wojciecha Głogowskiego i Henryka Wutzkego. Mieczysław Głogowski przed przybyciem pogotowia zmarł w szopie, do której go przeniesiono. Również i Winkiel pojechał do Łodzi na opatrunek. Taką żeśmy przeżyli straszną tragedję, kończy nasz rozmówca. 

— Winkiel był w prawie strzelać po działał we własnej obronie. Wkrótce potem opuściliśmy sklep Winkla. Jakiś gospodarz ulitował się nad nami i podwiózł nas wozem do stacji. W drodze wyłoniła się rozmowa: - porządny człowiek ten Winkiel.— oświadczył mój woźnica — a ci bracia Głogowscy i Wutzke to znani awanturnicy i nożowcy, jak wogóle wszyscy kaflarze od Krauzego. Niema soboty, by nie wywołali jakiejś krwawej awantury po wypłacie. Przechodniów biją, na furmanki napadają, rabują, uprząż przerzynają.. 

Tu na Wiśniowej Górze i w Feliksinie straszna granda mieszka. W Feliksinie naprzykład żaden obcy się nie pokaże bo go zaraz pobiją i obrabują jeśli nie położą trupem. Toć niedalej, jak trzy lata temu wyrżnięto w Feliksinie wycieczkę młodvch chłopców z Widzewa. Trzech padło trupem, kilku zostało okrutnie pokaleczonych. Takie tu u nas strony. A policji mało. Prawie wcale. Dobrze, że zamożniejsi gospodarze mają broń. Tak gawędząc dojechaliśmy do stacji. W wagonie zastanawialiśmy się nad tem, że tu pod Łodzią istnieje dziki Meksyk, gdzie wyrzynają całe wycieczki. I pomyśleć, że tysiące ludzi nie bacząc na nie, wyjeżdża corocznie na Wiśniową Górę na letnisko. Tak więc bezpieczeństwo publiczne u nas na wsi przedstawia bardzo dużo do życzenia. A w Sejmie mówi się o dalszem okrojeniu wydatków na policje. K.

środa, 30 czerwca 2021

Rodzina Krause - Christian Adolf Krause - Andrespol - Andrzejów - Łódź - Fabrykant - Wspomnienia - cz.2

 


    Być może, ktoś zdziwi się, że bezpośrednio nie poruszam tematu Jana Krause, że przenoszę się na teren Łodzi. O Janie napiszę dużo, dużo więcej w następnych odcinkach.



                Christian Adolf Krause (1878 -  1967). Fot. ze zbiorów Krzysztofa A.Kuczyńskiego


Chciałbym zainteresować czytelników postacią Christiana Adolfa Krause*, młodszego brata, także urodzonego w Andrespolu. W młodym wieku przeniósł się do Łodzi, ożenił się Emmą - Wandą Blockleitner (1884-1947). Z tego związku urodziła się 11 grudnia 1918 roku malutka Gerda. Nie bez swady Gerda wspomina w swoich wspomnieniach, że Niepodległa Polska jest tylko o miesiąc od niej starsza! Gerda odegra w tych materiałach niezwykle ważną rolę, jej wspomnienia dotyczące także Andrespola są niezwykle!

    Christian bardzo pracowity młody człowiek zostaje fabrykantem, jest właścicielem farbiarni i wykańczalni tkanin w Łodzi. Nie była to mała fabryka, zatrudniała do 300 osób! - niestety zniknęła z łódzkiego oblicza jak wiele innych zakładów… Po zakończeniu niemieckiej okupacji fabrykę upaństwowiono, nazwano -Tkalnia, farbiarnia i wykończalnia - Bolesław Grodzicki i spółka. Taki stan rzeczy trwał do pierwszych lat pięćdziesiątych, kiedy to utworzono  Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Andrzeja Struga.

    Piękną pamiątką po Christianie i Emmie Krause jest willa którą pobudowali w 1910 roku. Ze źródeł wynika, że budowniczym był Waldemar Krauze (w tym przypadku są sprzeczne informacje). Tak jak fabrykę, także willę znacjonalizowano.

   

Willa rodziny Krause - Łódź, ul. Skrzywana 12/14 (dawna nazwa Starowólczańska). Fotografia ze zbiorów - Krzysztofa A.Kuczyńskiego (1936).



O PAŁACU:

Willa została wzniesiona w 1910 roku.
Piętrowa rezydencja na czterospadowy dach i w każdym z nich znajduje się okno typu facjatka, tak że można stamtąd patrzyć na cztery świata strony. Przy wejściu do willi przybysza witają dwa posągi amorów.

Ozdobą wnętrz są efektowne dekoracje w klatce schodowej. Na parterze mamy dwa medaliony wypełnione głowami kobiet oraz malowidło ścienne ukazujące anioły w niebie, zaś na piętrze wzrok przyciąga kunsztowna płaskorzeźba przedstawiająca scenę mitologiczną przedstawiającą Apolla i trzy Gracje**.


Na szczęście willę nie spotkał los fabryki. W roku 2009 przeprowadzono remont kapitalny tego pięknego zabytku za pokaźną sumę ponad 1 miliona złotych. Po nacjonalizacji różnie bywało, początkowo rezydencję przejęła Milicja Obywatelska gdzie dla Nieletnich była Izba zatrzymań. Później otwarto Dom Dziecka. Byłbym całkiej zapomniał i nie podał, gdzie ten zabytek się znajduje: Łódź ul. Skrzywana 14.

Króciutki życiorys Christana Adolfa Krause:

Urodził się 10 lutego 1878 roku w Andrespolu, jego matką była Luisa Preus. Ożenił się Emmą Wandą 25 maja 1905 roku w Łodzi. Byli rodzicami 3 córek (Gerda, Charlotte i Eleonora). Zmarł w wieku 89 lat, 30 grudnia 1967 roku. **


* - Źródło: GC78R42 Łódzkie Rezydencje #24 - Willa Adolfa Krause ...


** - Christian- Adolf Krause (1878–1967) • FamilySearch

*** - Zdjęcia pochodzą z: 

KRONIKA UNIWERSYTETU ŁÓDZKIEGO - PDF Free Download



wtorek, 29 czerwca 2021

Rodzina Jana i Florentyny Krause - Andrespol - Andrzejów - Ceramika - Wspomnienia - cz.1

    Nie potrafię nawet w przybliżeniu podać daty, kiedy po raz pierwszy zainteresowałem się rodziną Jana Krause. Do Bukowca sprowadziłem się z moją żoną Elą w 2006 roku, nie są to odległe czasy, jednak… Interesowały mnie, a to jest oczywiste historie związane z moją Gminą Brójce. Dopiero szukanie w archiwach, rozmowy, wywiady z mieszkańcami uświadomiły mi, że tutaj nie ma granic., jesteśmy wspólnotą. Mocno zająłem się cmentarzem ewangelickim w Bukowcu, historią jej dawnych mieszkańców. Wątki związane z Andrespolem, Andrzejowem pojawiały się na każdym kroku moich poszukiwań. Opisywałem spotkanie w 2016 roku z Helgą Keppler z Berlina, która szukała grobów swoich przodków w Andrespolu, później dopiero w Bukowcu, choć jej korzenie wywodziły się z Bukowca – Königsbach. To właśnie od niej otrzymałem skan zdjęcia na którym stoją członkowie jej rodziny Magdalena i Alex Ohmenzetter, mieszkańcy Andrespola, właściciele piwiarni.

    

Andrespol 1938 rok - Winiarnia - właściciele pod szyldem Piwiarni, Magdalena i Alex Ohmenzetter. Budynek przetrwał do dzisiejszych czasów, spełnia funkcje mieszkalne – Rokicińska 135.


    Wróćmy jednak do rodziny Jana Krause. Będąc często w Andrespolu, także jako pacjent Przychodni Medar, wiedziałem, że znajduję się na terenach dawnej CERAMIKI. To co ja zastałem, to były resztki tej zasłużonej dla regiony fabryki, ona sukcesywnie znikała...Nawiązałem kontakt z Panią Elą Ciesielską, sekretarzem gminy Andrespol. Podczas naszej pierwszej rozmowy zadałem kilka pytań, m.in. gdzie znajduje się grób rodziny Krause, dlaczego tak mało jest śladów mówiących o tej zasłużonej dla regionu rodzinie. Zapracowana Pani Ela umawiała się na dłuższą rozmowę, jednak problemy zdrowotne zawsze stawały na przeszkodzie...Spotkałem się z nią dwukrotnie na „moim” cmentarzu w Bukowcu, kiedy to prosiła o pomoc dla swojej kuzynki o nazwisku Kajnath, której rodzina wywodziła się z Bukowca. W lutym tego roku Pani Ela dzwoniła do mnie, jednak byłem przykuty do szpitalnego łóżka (Covid-19), nie miałem siły odebrać tego telefonu...Później otrzymałem tą smutną dla wszystkich wiadomość…

    Nie rezygnowałem z dalszych poszukiwań. Kilka lat temu odwiedziłem cmentarz ewangelicki w Andrzejowie, rozmawiałem z panem Adamczykiem, nie wiedząc jeszcze, że tam najprawdopodobniej znajduje się grób rodzinny Jana Krause. Zrobiłem dokumentację fotograficzną zachowanych i dostępnych grobów na tej uroczej nekropolii, grobu Krause nie znalazłem. Dopiero kiedy natrafiłem na nekrologi tej rodziny w okupacyjnej gazecie z 1944 roku, byłem pewien, że tropy wiodą do Andrzejowa!

    Tutaj szczególne słowa uznania dla Artura Grochowskiego, administratora strona na Facebooku: Andrespol Fotografia – kiedyś i dziś. Miałem możliwość zamieszczania moich materiałów, zadawania pytań. Nie przypuszczałem, że jest tak duże zainteresowanie historią tego regionu, czytelnicy są „głodni” nowych informacji.

    Otrzymałem sporo informacji także na prywatną skrzynkę. Najbardziej sobie cenię kontakt z Panią Anią Stępowską, która umożliwiła mi spotkanie z jej wujkiem Panem Włodzimierzem Czaińskim.

    Do spotkania w Andrespolu doszło wczoraj przed południem. Pan Włodzimierz zadzwonił do mnie, byłem na Komisji Rady Gminy w Brójcach. Nie mogłem przeoczyć takiej szansy, niezwłocznie pojechałem. Zaproponowałem, że pojedziemy na cmentarz do Andrzejowa, tak też się stało. Pan Włodzimierz był tam przed 10 laty, kiedy kręcono film o Andrespolu i Andrzejowie. Widziałem jego wielkie zdziwienie, nie poznawał tych miejsc, nie przypuszczał, że natura w tak krótkim czasie tak mocno zawładnęła tym terenem. Chodził, to raz w prawo, wracał i ponownie wracał do miejsca gdzie przypuszczalnie znajdował się ten grób. Jednak dzikie róże i inne krzewy tak szczelnie zarosły ten teren, że nawet nie próbowaliśmy choć na metr dostać się w głąb……

    Jednak bardzo serdeczna i interesująca z nim rozmowa wynagrodziła moje wstępne rozczarowanie. W tak krótkim czasie nie mogłem usłyszeć wszystkiego, co wie Pan Włodzimierz, więc umówiliśmy się na następne spotkanie.

    Informacje i materiały od Pana Włodzimierza zamieszczę w następnych częściach, teraz chcę zaprezentować dwa nekrologi związane bezpośrenio z rodziną Krauze i wspomnienie uczestniczki pogrzebu Jana Krause, mamy Pana Włodzimierza..


Zawiadamiamy naszych krewnych, przyjaciół i znajomych, że mój drogi mąż, nasz dobry ojciec, dziadek i pradziadek

                                                                Johann Krause

                                                  właściciel fabryki w Andrespolu

zmarł w wieku 80 lat 25 stycznia. Pogrzeb naszego drogiego zmarłego odbędzie się w dniu 27.b.miesiąca o godz. 15.00 z domu żałobnego w Andrespolu na cmentarz ewangelicki w Andrzejowie.

Głęboko pogrążona w żałobie rodzina

Andrespol , 26.I.1944 r.

Połączenie kolejowe: 13.45 z dworca Fabrycznego (Lizmannstadt Mitte).




 


    Minął zaledwie miesiąc i jeden dzień od śmierci Jana, kiedy jego żona Florentyna podążyła jego śladem, zmarła 26 lutego 1944 roku. Oboje spoczęli w bardzo skromnym rodzinnym grobie w Andrzejowie. Poniżej tego nekrologu zamieszczam wspomnienie mamy Pana Włodzimierza, która była uczestnikiem pogrzebu Jana Krauze.

W miesiąc po śmierci naszego niezapomnianego ojca, nasza kochana mama,

babcia i prababcia

F l o r e n t i n e K r a u s e z domu Fiedler

zmarła 26.2.1944 r. po bardzo ciężkiej chorobie w wieku 74 lat.
Pogrzeb naszego drogiego zmarłego odbędzie się 1 marca 1944 roku.
o godz. 14.30 z kościoła w Andrzejowie na tamtejszy cmentarz.

Głęboko pogrążona w żałobie Rodzina.
Andrespol, 28. 2. 1944.
Połączenie kolejowe: L.-Mitte 1.45 p.m.




    

Wspomnienie:



Jan Krause umarł w 1944 roku. Na pogrzebie było bardzo dużo ludzi.

Był wieziony na platformie którą ciągnęły 4 konie, a żona jego jechała powozem za trumną.

Po pół roku zmarła jego żona, która jest pochowana razem z mężem.

Jan był dobrym człowiekiem, pomagał biednym ludziom, także Polakom. Często odwiedzał moją teściową gdzy była chora, nawet wspomagał pieniężnie.

Blisko zakładu Krauzego jest ulica Fabryczna (do dnia dzisiejszego) nazwana tak, gdyż Krauze budował tam tak zwane „Baraki” dla swoich pracowników. „Baraków” murowanych są cztery i trzy domy drewniane. Do dzisiejszego dnai zamieszkiwane są przez lokatorów.

Miał trzy domy piętrowe. W jednym mieszkał on, w drugim jego syn Waldek, a w trzecim zięć o nazwisku Tarnowski.

W jednym z domów dziś mieści się przedszkole, a w pozostałych dwóch mieszkają lokatorzy, gdyż domy te należą pod Gospodarkę Komunalną.

                                          - Koniec części I -