Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prażki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prażki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2023

Stanisław Reymont - Prażki - Wolbórka - Będków - Odgłosy - 1976

 

Czytając w Odgłosach list pani Zofie Zaleskiej, byłem pod wielkim wrażeniem informacji w nim zawartych. Odbyłem wirtualną podróż, każde słowo "Wolbórka" sprawiało mi radość, byłem w tych miejscach, utożsamiałem się z rzeką, drzewami...... Co najważniejsze, informacje o naszym Wieszczu, nieznane mi dotychczas wzbogaciły moją wiedzę o Nim, dlatego chcę się tym wszystkim podzielić z czytelnikami.

Odgłosy : tygodnik społeczno-kulturalny. 1976-08-26 R. 19 nr 35

W reportażu „Dom” red. Tadeusz Szewera opisuje ..Wolbórkę" — miejsce, w którym Wt. St. Reymont spędzał lata młodości i pisał pierwsze swe utwory m.in. „Komediantkę" 1 „Fermenty". Pragnęłabym uzupełnić ten reportaż i sprostować nieścisłości — podając w kolejności układu treści reportażu. 


     1. Kamień pamiątkowy w miejscu starego domu został ufundowany ze składek społecznych i na skutek starań społeczności wiejskiej z sąsiadujących z Wolbórka wsi: Prążek. Zamościa, Teodorowa i Będkowa. Uroczyste „odsłonięcie” tego pomnika miało miejsce 22 października 1967 r. roku 100-lecia urodzin Reymonta). Odsłonięcia dokonał ówczesny kurator okręgu szkolnego łódzkiego mgr Jerzy Wachnik w obecności władz powiatu brzezińskiego i gminy Będków, oraz licznie zebranych mieszkańców tego terenu oraz rodziny. Godna podkreślenia jest obecność na tej uroczystości rodziny Wachników z sąsiedniej wsi Zamość. Dziad kuratora mgr. Jerzego Wachnika — Józef Wachnik był zaprzyjaźniony z Reymontem i został z imieniem i nazwiskiem uwieczniony w „Chłopach”. Jak również „Wachniki” jako ród. W imieniu rodu Wachników została przy kamieniu złożona wiązanka z napisem na szarfie — „Wielkiemu Pisarzowi — Chłopi z „Chłopów” Poza rodem Wachników w ..Chłopach” występują także rodv Balcerków, Sochów, Płachtów i inne, które do dziś zamieszkują okolice Wolbórki. 

    2. Omyłkowo podano imiona szwagrów Pisarza, zamiast Edmund Munkiewicz winno być — Józef Munkięwicz, oraz zamiast Jan Waldau winno być — Felicjan Waldau, Józef Munkiewicz był długoletnim pracownikiem kolejowym na różnych szczeblach nadzorczych na odcinku Piotrków — Rokiciny. W owym czasie wybudowano drewniane budynki stacyjne w Wolbórce (obecna nazwa stacji — Czarnocin) i w Moszczenicy. Budynki te o szczególnej ornamentacji istnieją do dziś. Przed pierwszą wojną światową były podobno przesyłane jako wzorcowe do ówczesnego Petersburga na wystawę. Obawiam się, że mocno już podniszczone ulegną zagładzie, a warto byłoby zachować je jakoś, Czy nie należałoby także przywrócić obecnej stacji Czarnocin dawną nazwę — Wolbórki? — już były na ten temat głosy w prasie.       3. Starych drzew w otoczeniu domu wolbórkowskiego jest dużo. Wierzby na dawnej grobli były sadzone ręką Józefa Rejmenta ojca Pisarza, a topole przy drodze — przez matkę Pisarza. Wymieniona w reportażu stara lipa zostala już uznana jako zabytek przyrody w latach powojennych i była zabezpieczona cementem i klamrami. Plomby te uległy jednak zniszczeniu. Obecnie Straż Ochrony Przyrody z Łodzi zainteresowała się jej stanem i jest nadzieja na ponowną konserwację. 

    4. Zjazd rodzinny na Wolbórce w 1910 roku wymieniony w reportażu dotyczył uroczystości chrzcin nie córki Katarzyny i Konstantego Jakimowicza, lecz ich wnuczki, a córki Konstantego Sylwina i Stanisławy Jakimowiczów — Marii. 

    5. Do gorących orędowników sprawy Wolbórki, to jest upamiętnienia związku tych okolic z życiem i twórczością Reymonta, należą nie tylko członkowie rodziny, ale i np. p. Stanisław Wachnik emerytowany nauczyciel zamieszkujący w Łodzi, oraz Piotr Szychowski nauczyciel liceum z Tomaszowa Maz. Znaczenie Wolbórki w życiu i twórczości Reymonta znane było także szerszym kręgom osób, świadczy o tym wywiad, jaki przeprowadził bodaj w latach pięćdziesiątych red. Kazimierz Zygmunt z Łodzi z p. Franciszkiem Wachnikiem ówczesnym wójtem gm. Będków i ze mną,  który to wywiad był podany przez rozgłośnię łódzką. Cała nasza rodzina miała i ma wielki sentyment do Wolbórki. Po śmierci sióstr Reymonta i likwidacji ich mieszkań zostawały na Wolbórkę przekazywane znajdujące się u nich uprzednio różne pamiatki z domu rodzinnego Reymontów oraz nieliczne (wskutek zniszczeń wojennych) książki z dedykacjami pisarza i kartki pisane jego ręką. Bardzo niepokoi mnie los powierzonych mi w celu pozostawania ich na Wolbórce kilkunastu kartek pisanych przez Reymonta do siostry Wacławy Waldau (po jej śmierci w 1949 r.). Kartki te zostały ode mnie wypożyczone, były robione z nich odpisy bodaj, dla „Ossolineum”, treść tych kartek jest umieszczona w „Listach do rodziny" Reymonta, ale do Wolbórki nie wróciły i nie wiem co się z nimi dzieje. Idea renowacji starych mebli z domu rodzinnego Reymonta i gromadzenia na Wolbórce innych nielicznych już niestety pamiątek po pisarzu i jego domu rodzinnym dla udostępnienia ich wglądowi publicznemu zaistniała w latach poprzedzających 100-lecie urodzin Laureata Nobla. Inicjatorem tej akcji był mgr Zygmunt Jakimowicz (wnuk Katarzyny), który wiele pracy i serca temu poświęcił. Nie wiem na jakiej podstawie przekazane zostały p. Szewerze domniemane moje plany, cytuję: „Zofia Załęska projektuje oddanie swojej części domu takiej instytucji, która zajęłaby się remontem i jednocześnie zaopiekowała zebranymi przez nią pamiątkami”. Nigdy nie projektowałam i na razie nie projektuję oddania swej części domu jakimikolwiek instytucji o czym informowałam najbliższą rodzinę. W części tej są cztery izby, które są potrzebne do użytku mojego i mojej, często odwiedzającej Wolbórkę rodziny Jest to zbyt małe pomieszczenie do równoczesnego mieszczenia się instytucji i osób postronnych. Przypisywanie mi intencji oddania domu instytucji w celu przeprowadzania przez nią remontu jest również niezgodne z prawda, gdyż jak dotąd znajduję się w sytuacji materialnej, która nie wymaga zasiłku z funduszy społecznych. Zebrane w jednym z pokojów pamiątki są otoczone opieka i dostepne zwiedzającym. Plany moje są inne. Chcę mianowicie przekazać wydzieloną część gruntu na zbudowanie ośrodka pracy twórczej dla literatów lub innych twórców, którzy mieliby patronat nad Wolbórką i co umożliwiłoby upamiętnienie jej na dalsze odległe lata. W tej sprawie poczyniłam Już pewne kroki. 

    7. Odnośnie nazwy „Wolbórka” należy wyjaśnić, że faktycznie nazwę taka ma rzeka, dopływ Pilicy. oraz miała taką nazwę stacja kolejowa (obecnie „Czarnocin”). Dom znajduje się administracyjnie we wsi Prażki gm. Będków. Nazwa hipoteczna — „Osada młyńska Jakubów". Wśród rodziny utarło się jednak wyrażenie, że przebywa się lub wyjeżdża się „do Wolbórki" w Wolbóree działo się to lub tamto, i tak już pozostało, że miejscem rodzinnym jest Wolbórka. I tak oznaczał Pisarz miejsce napisania swvch utworów, lub w liskach zapytywał, co się dzieje na Wolbórce, czy też donosił, te zakopał się u ojca na Wolbórce”. 

    8. Chciałabym jeszcze sprostować kolejność imion Reymonta. Zmieniając nazwisko z Rejmenta na Reymonta zmienił także kolejność swych imion ze" Stanisław, Władysław na Władysław Stanisław". W rodzinie zawsze był Stanisławem, ,,wujem Stasiem". Przesyłając najistotniejsze moim zdaniem uzupełnienia i sprostowania do reportażu pt. „Dom” uprzejmie proszę o podanie ich w druku w Waszym tygodniku. 

                                                                                            Z poważaniem Zofia Zaleska

niedziela, 22 stycznia 2023

Gmina Będków - Rokiciny - Kosiarze - Sianokosy - Ziemie Zachodnie - Dziennik Łódzki - 1952

     O tym precedensie dowiedziałem się poraz pierwszy czytając ten artykuł! To były czasy, Zachód, Dziki Zachód....

Dziennik Łódzki. 1952-06-04 R. 8 nr 133

                                          SIANOKOSY JUŻ ROZPOCZĘTE.

                    GRUPY KOŚNE WYJEŻDŻAJĄ W OKOLICE SZCZECINA.


   Coraz więcej chłopów rozumie, że wczesne sianokosy - to większa zawartość w sianie cennego białka, to czynnik niezawodny w podnoszeniu mleczności krów. Nie czekając aż trawy obkwitną, rozpoczęli już sianokosy chłopi x gromad Wyborów, Przemysłów i Złaków Kościelny w gm. Jeziorko. Wiele łąk skoszono także w gm. Bąków, Dąbkowice i Puczniew.

     Na rampach najbliższych stacji kolejowych, szczególnie w powiatach ubogich w łąki, od kilku dni panuje ożywiony ruch. Chłopskie grupy kośne ładują do krytych wagonów towarowych drabiniaste wozy, konie, kosiarki, kosy, grabie, kosze z suchym prowiantem i tobołki z bielizną, zapasowym ubraniem, kocami.



 - Jak nie skorzystać z tak wspaniałej okazji, jaką nam daje nasz Rząd Ludowy - oświadcza - 4-hektarowy gospodarz z Brzustowa, Józef Szymor.

- U nas siana jak na lekarstwo, bydło zimą nie dojada i na wiosnę opuszcza obory zupełnie wychudzone, a przecież na Ziemiach Zachodnich łąk i paszy zatrzęsienie, więc czemuż nie pojechać?- powtarza Mieczysłąw Banach, kierownik grupy kośnej z gm. Będków.

- Każdy z nas otrzymał od Państwa po 400 zł pożyczki na wydatki związane z naszą podróżą i przewozem siana, mamy ułatwienia kolejowe, dzierżawę łąk za półdarmo, zapewnioną opiekę w Dąbiu pod Szczecinem i pewność, że przywieziemy tyle dobrego siana, że nam starczy aż do przyszłych sianokosów; nawet gdy każdy z nas powiększy hodowlę o 1 lub dwie sztuki

    W grupie kośnej z gm. Będków, liczącej 55 osób, biorą udział chłopi z gromad Brzustów, Wykno, Praszki, Zamość, Rudnik i Olszowa. Wyjechali oni 1 czerwca ze stacji Rokiciny, zabierając ze sobą 7 wozów drabiniastych oraz 14 koni.

    Na miejsce sianokosów wyjechały również grupy kośne z gmin: Działoszyn 60 kosiarzy, Majaczewice 22, Sobótka 18, Brzeźno i Wróblew 43, Bogusławice 20, Brużyca Wielka 10 oraz ze spółdzielni produkcyjnej Andrzejów 5.

    Według meldunków z powiatów, nadesłanych do 2 czerwca do Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa przy WRN w Łodzi, na sianokosy w okolicach Szczecina zapisało się ponad 1.600 kosiarzy.

    







sobota, 21 stycznia 2023

Prażki - Będków - DOM LUDOWY IM. REYMONTA - Orędownik - 1938

 Orędownik - 9.5.1938


                                                   DOM LUDOWY IM. REYMONTA

    Mieszkańcy wsi Prażki pragnąc uczcić pamięć Reymonta postanowili wznieść Dom Ludowy imienia wielkiego pisarza. Budynek ten ma stanąć na placu gromadzkim w pobliżu szkoły.

    W bieżącym roku, jako w 70 rocznicę zgonu wielkiego twórcy, ma być budowa rozpoczęta. Lokalny komitet gromadzki czyni usilne starania, aby prace zacząć jak najprędzej.




    Decydujący głos w tej sprawie - stwierdza w rozmowie ze mną prezes komitetu gromadzkiego Paweł Janusik - ma komitet powiatowy. Wystąpił on z projektem wzniesienia domu kosztem 20 tys. zł. My o własnych siłach takiemu zadaniu nie podołamy. Pomimo wszystko ze swego projektu nie zrezygnujemy. Jeśliby komitet powiatowy wycofał się z pierwotnie przez siebie zajętego stanowiska, to i tak myśl uczczenia Reymonta wypełnimy; stanie może dom mniej wspaniały, ale świadczący o tężyźnie naszej gromady. Musimy wykazać, że chłop polski od czasów,  kiedy Reymont pisał swoją powieść, zmienił się wyraźnie: zerwał z gnuśnością i potrafi tworzyć wielkie społeczne wartości.





Prażki - Będków - Czarnocin - Stanisław Reymont - cz.3

 Orędownik - 9.5.1938

                                           CO MÓWI ŁUKASIK?

    Droga do Łukasika wypada mi znów nad torem. W domu zastanę Łukasikową, żywą i ruchliwą niewiastę.

- Mąż sadzi ziemniaki za torem. W nieporęczny czas pan przyszedł.

    Po krótkim rozhoworze wytargowałem chwilę rozmowy z Łukasikiem. Nim on nadszedł, zawołany przez zgrabną i ładną córkę, gospodyni opowiadała:

- W tym czasie, kiedy młody Reymont przebywał u Mąkiewiczów, biednie było koło niego. Odzienie miał marne, a nogi wychodziły z kamaszów.




    W dalszym ciągu opowiada już Łukasik, gospodarz zażywny, choć już 70 lat liczący. Łukasik na wstępie stwierdza:

- Szła gadka u nas, że pierwsze,co Reymont opisał, to była pielgrzymka do Częstochowy. W "Chłopach" pokazał ciekawości, o których, liczyć, nie było jeszcze w księgach.

    Po tym wstępie odsapnął, skręcił papierosa i ciągnął dalej:

- Najpierw pracował Reymont wedle moich wiadomości we młynie u ojca. Potem uczył się za krawca w Warszawie. Uciekł jednak stamtąd i jeździł z budą cygańską. Następnie był pomocnikiem u dozorcy na kolei. Długo tam jednak miejsca nie zagrzał... U Mąkiewiczów zamieszkał Reymont na jakiś czas po przyjeździe z zagranicy. Mąkiewicz był dozorcą odcinka kolejowego, a ja byłem u niego lokajem....

    Gospodarz znów odsapnął i po chwili wznowił opowieść.

- U Mąkiewiczów Reymont dużo pisał. Niezadowolona była z tego pisania rodzina. Siostra jego Kamila często z wyrzutem do niego mówiła:

- Satasiu (drugie imię Reymonta), co ty robisz?

    Reymont siostrę uspakajał twierdząc, że jeszcze będzie bogaty. W tym czasie taki jednak był u niego ścisk, że nie miał co palić. Pisał przeważnie noca. Na tę porę zawsze mu lampę oprawiałem, wyszykowałem i herbatę zrobiłem. Kiedy wychodził na spacer, zawsze do mnie mówił: "Franciszku, cholera! Jakby sią ta buda paliła, to nic nie ratuj, tylko moje papiery. Bez nich nic by nie było po mnie".

    - I co wówczas Reymont pisał?

Gospodarz ze śmiechem odpowiada na to:

- To wszystko, co dziś w "Chłopach" podziwiamy.

Reymont chodził pomiędzy ludzi, przyglądał się ich zachowaniu, zwyczajom, zabawie, a potem to wszystko opisywał. Prażkę naszą w książce umieścił, Zamość, Rzepki, Lipce i ludzi tych wiosek.















Prażki - Będków - Czarnocin - Stanisław Reymont - cz.2

                                             

Orędownik - 9.5.1938

                                               POD KONARAMI WIEKOWEJ LIPY.

    U wejścia na podwórzec młyna wita olbrzymia, wiekowa lipa, pod którą podobno często dumał wielki pisarz narodowy. Pragnąc się bardziej skupić, nakrywał się płaszczem i pisał skrzętnie w zeszycie.

    Spod gospodarskich budynków wypada pies, alarmując głośnym szczekaniem domowników, lecz wnet ulega nastrojowi i podbiega w podskokach i łasząc się przymilnie.

    KLin podwórza od strony drogi do wsi Prażki zajmuje młyn. Wraz z przynależnymi do niego ponad 30 morgami gruntu tworzy on przysiółek Jakubów. Dawniej przysiółek, ten był własnością ojca autora "Chłopów", a dziś jest w posiadaniu jego siostry Heleny Załęskiej. Dzierżawca przysiółka Franciszek Włodarczyk opowiada, że pani Załęska wraz z mężem spędza tutaj zwykle lato zamieszkując pobliski dworek, normalnie zamknięty na cztery spusty. Pan Włodarczyk dzierżawi młyn od lat 13.




                                                 U SĄSIADA OJCA REYMONTA.

    Wygodną drogą idę oddaloną do o kilkadziesiąt metrów od Jakubowa oddalonej wsi Prażki, by przede wszystkim porozmawiać z najbliższym sąsiadem ojca Reymonta, Szymonem Lasotą.


       Zastaję go w sadzie. Ogląda z radością kwitnące jabłonie.

- Jak ja zakupiłem tę osadę, a było to około czterdzieści lat temu - opowiada Lasota - to stary Reymont juz tu mieszkał. Miał jeszcze jedną córkę niezamężną i razem z nią gospodarzył. Młody Reymont, niby późniejszy pisarz, był poza domem. Stary raz mi o synu opowiadał, że książkę układa, za którą dostanie wiele pieniędzy. Młody był u ojca za mej pamięci dwa razy: raz jako jeszcze kawaler, drugi raz jako żonaty.

- Odwiedzał pana ojciec Reymonta?

- Od czasu do czasu. Miałem kuźnię przecież. Stary Reymont był bardzo miłym i dobrym człowiekiem. Pomarł w Piotrkowie, dokąd pojechał po "pytel", gazę do mąki. Jeśli się pan chce dowiedzieć ciekawych rzeczy o młodym Reymoncie - mówi na zakończenie Lasota - to niechaj pan przejdzie do Łukasika, który był lokajem u szwagra Reymonta Mąkiewicza, u którego on jakiś czas przebywał.







piątek, 20 stycznia 2023

Prażki - Będków - Czarnocin - Stanisław Reymont - cz.1

 Orędownik - 9.5.1938

Bardzo ciekawy, zarazem obszerny artykuł dotyczący naszego Wieszcza Stanisława Reymonta i miejscach w których mieszkał, tworzył i pracował! 


Ł ó d ź, w maju'

 Lokomotywa westchnęła chrapliwie i pociąg zatrzymał się na przystanku Czarnocin, położonym na linii Koluszki-Piotrków. Niedaleko już stąd do młyna Jakubów i wsi Prażki, gdzie mieszkał Stanisław Reymont i skąd czerpał materiał do swej wielkopomnej epopei "Chłopi".

Uprzejmy dróżnik wyjaśnia mi, że najbliższa droga do młyna prowadzi nad torem, a potem trzeba przez łąki z biegiem rzeczki przejść przez kładkę i jest się już na miejscu.

     W drodze do Jakubowa

     Spotkanego przy kolejnym moście z waszęcia przybranego mężczyznę zapytuję znów dla upewnienia się, czy, czy dobrze zorientowałem się w terenie, o młyn Jakubów. Zapytany z widocznym zdziwieniem przyjmuje zwrócone do niego słowa o mówi:

- Nie znam takiego młyna.

- To ten, który był własnością ojca Reymonta - dodaję.

- Ach tak - stwierdza zagabnięty z uśmiechem. - Młyn o który pan pyta, to ten budynek w oddali za rzeką, ukryty wśród drzew.

    Schodzę na płaszczyznę łąki ukwieconej bogato stokrociami. Docieram do wartko bieżącej rzeczułki i z rozkoszą wchłaniam w siebie atmosferę wsi, tak różną i tak odmienną od nastroju wielkoprzemysłowego środowiska łódzkiego.

    Słońce, które jeszcze tak niedawno pieściło delikatnie zieleń łąk, świeżą ruń ozimin, dodawało blasku kaczeńcom i stokrociom, nakryło się oponą ciężkich, ołowianych chmur, wróżących deszcz. W okolicach dalszych Czarnocina niebo połączyło się już z ziemią smugą deszczu.

    Od łąk popłynęła falą gędźba chórów żabich.

    Gdy przechodzę mostek świadom już jestem tego, że dotrę do młyna zanim deszcz zacznie rosić.Tylko kilkadziesiąt kroków dzieli mnie przecież od celu. Na tym odcinku drogi rzeczka obramowana jest rządami drzew. Pięknie tu musi być i zacisznie w skwarny dzień lata.


                                                               - Część 1 -



środa, 30 czerwca 2021

Będków - Prażki - Władysław Reymont - Komitet - Republika - 1932

 Republika - 4 lutego 1938




               REYMONT W POWIECIE ŁÓDZKIM

            W gminie Będków powstał komitet uczczenia pamięci wielkiego pisarza.

    Władysław Stanisław Reymont pewien okres swego życia spędził na ziemi łódzkiej, w samej Łodzi i w okolicy. W Łodzi mieszkał przy ul. Legionów 8 i tu powstała nieśmiertelna „Ziemia obiecana". Przed tym jednak jeszcze mieszkał on w powiecie brzezińskim. Autor „Chłopów' wspomina o tym całkiem wyraźnie w swej autobiografii, że mianowicie rodzice jego kupili młyn z paru włókami ziemi przy drodze kolei Warszawsko - Wiedeńskiej między stacjami Baby — Rokiciny, obok wsi Prażki, gminy Będków, powiatu brzezińskiego. Młyn ten obecnie jest własnością p. Zaleskiej siostry pisarza. Obok młyna stoi potężna lipa, której pień pomarszczony wiekami dźwiga olbrzymie konary, a w cieniu tej lipy Reymont przesiadywał godzinami i skwapliwie notował coś w zeszycie. Wieś Prażki uważa się za opisywane w ..Chłopach" — Lipce. Same Prażki i okolica obfitują w nazwiska spotykane w „Chłopach", a więc Balcerki, Przele, Sikory, Paczesie, Sochy i Wachniki. Ale nie tylko z Prażek, zdaniem tamtejszych mieszkańców Reymont materiał do swej pracy, która dała mu rozgłos światowy, przeniósł on do „Chłopów" szlachtę Rzepecką z sąsiedniego powiatu piotrkowskiego, dziedzica z Woli Drzazgowej (gminy Będków), księdza z obok położonego Łaznowa, (a był nim podobno ks. Mierzwiński), i dziedzica z Raciborowic — sędziego Wylazłowskiego, W księgach stałej ludności gminy Będków figuruje Władysław Stanisław Reymont, jako stały mieszkaniec tej gminy, a wójt obecny gminy Będków Józef Wachnik, którego ojciec pracował w młynie Jakubów opowiada wiele ciekawych szczegół o Reymoncie. Nic też dziwnego, że wieś Prażki, jak i cała gmina Będków myśli o uczczeniu pamięci wielkiego pisarza a swego gminniaka. Rady gromadzkie gromad Będków i Prażki oraz Rada Gminna gminv Będków zastanawiają się nad tym jakby najlepiej można uczcić jego pamięć i w tym celu wyłoniono komitet, przygotowujący wielkie uroczystości na dzień 7 maja rb. jako 70 rocznicę urodzin Władysława - Stanisława Reymonta.