Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamocin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamocin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 grudnia 2025

Kamocin - Piotrków - Niemieckie osadnictwo - Der Heimatbote - 6/1961

                                                             Kamocin koło Piotrkowa

Nasza gazeta chce pisać nie tylko o większych gminach w ojczyźnie: o przeszłości, ale także o mniejszych. Dzisiaj przybywamy do okolic Piotrkowa i zajmujemy się filią parafii Kamocin.

10 km od Piotrkowa, przy drodze do Łodzi, do 1945 roku znajdowała się filia parafii Kamocin. Również tutaj mieszkali ewangeliccy rodacy, którzy już wcześniej zbudowali mały kościółek i pielęgnowali język ojczysty oraz tradycje przodków. Już w 1877 roku ich kantora została podniesiona do rangi filii parafii, która składała się z miejscowości Kamocin, Żychlin i Papierze; należeli do niej również Niemcy z kilku innych miejscowości.

Często uczęszczane nabożeństwa odprawiał nauczyciel i kantor; tylko raz w miesiącu przyjeżdżał pastor z Piotrkowa, który udzielał również Komunii Świętej. Corocznie od 20 do 30 konfirmantów było przygotowywanych przez kantora i błogosławionych przez pastora.

Chociaż parafia nie była duża (w 1944 r. liczyła około 157 rodzin), od dawna miała 20-30 trębaczy i śpiewaków. Chociaż młodzi chłopcy i dziewczęta, podobnie jak wszyscy inni w tamtych czasach, nie znali 45- lub nawet 40-godzinnego tygodnia pracy, mieli wystarczająco dużo czasu dla kościoła i uważali za zaszczyt przynależność do chóru trębaczy lub chóru śpiewaczego. Na rzecz chórów szczególnie zaangażowani byli nauczyciele Rossol, Patzer i Fröhlich. Najbardziej aktywnymi członkami byli Wilhelm i Waldemar Zacharias, Hamp, Groß, Kirsch, Stengert, Schindel, Binder i Albert Fenske, kierownik chóru puzonowego.

Szkoła (w 1944 r. uczęszczało do niej 95 dzieci) w latach 1914–1935 należała do „Niemieckiego Związku Szkolnego”. Po przegranej sprawie sądowej w 1936 r. wprowadzono język polski jako język wykładowy, a lekcje niemieckiego i religii zostały usunięte z planu nauczania! Protesty rodziców i strajk uczniów (trwający 5 tygodni!) nie przyniosły żadnego skutku. Mniejszość rzadko ma prawo głosu i szansę na realizację swoich postulatów; nawet w naszej szczęśliwej zachodniej części Niemiec, partia, która zdobywa mniej niż 5 procent głosów, nie ma nic do powiedzenia, niezależnie od tego, jak dobre są jej ideały. Niektóre rodziny walczące o niemiecką szkołę zostały nawet ukarane.

Ponieważ zajęcia w szkole były często zakłócane, gmina postanowiła zbudować dom kultury, aby mieć nowe centrum swojej działalności. Niezbędne fundusze zapewnił bardzo ceniony pastor Petznik, a resztę zebrała gmina; uczestniczyli w tym również baptyści. Budynek został ukończony w 1939 roku; zawierał dwie mniejsze sale do ćwiczeń i jedną większą do uroczystości.

Wkrótce budynek szkoły został rozbudowany o 2 sale lekcyjne. Pan R. Hein podarował na ten cel ziemię, a pan Berthold Below 20 000 cegieł.

Gmina mogła cieszyć się tymi dziełami tylko przez krótki czas! Powoli, ale pewnie zbliżała się burzowa chmura ze wschodu, aż 13 stycznia 1945 r. dotarła również do Kamocina.

W nocy z 13 na 14 stycznia 1945 r. większość mieszkańców uciekała w mrozie. Musieli zostawić cały swój dobytek. Nie wiadomo, ile osób zginęło w drodze. Ci, którzy zostali, lub ci, którzy nieświadomi niczego powrócili, spotkał gorzki los. W bestialski sposób zamordowano 15 Niemców: rodzinę Gustava Jerke (2 osoby). Binder (3 osoby), Karch (2 osoby), Johann Bonik, Adolf Stelzer, Rudolf Fenske, Hugo Groß, Edmund David, Gustav i Reingold Höppner.

Piękny kościółek został całkowicie splądrowany i zbezczeszczony, a stara szkoła została przekształcona w remizę strażacką. W dużej sali nowego domu kultury po 1945 r. w każdą niedzielę odbywały się potańcówki; a do dwóch małych pomieszczeń wprowadził się spółdzielczy sklep spożywczy.

Nie chcę kończyć bez podziękowań dla pastora Petznika, który przez 12 lat angażował się na rzecz mieszkańców Petrikau i Kamocin i odważnie występował przeciwko wszelkiej niesprawiedliwości wyrządzanej członkom jego parafii. Miał on dość dobre stosunki z polskim otoczeniem, dzięki czemu w 1939 roku nie doszło tu do żadnych zamieszek. W 1945 r. tłum nie oszczędził jednak również Niemców z Kamocina.

Jako były nauczyciel i kantor filii parafii życzę wszystkim współwyznawcom Bożej pomocy i opieki. Proszę wziąć sobie do serca psalm 66, 8-12 i 126, 5-6.

                                                                                                                    Karl Zielke


                                                               Kamocin bei Petrikau

Unser Blatt will nicht nur über die größeren Gemeinden in der Heimat: von gestern berichten, sondern auch über die kleineren. Wir kommen heute in die Gegend von Petrikau und behandeln die Filialgemeinde Kamocin. 

10 km von Petrikau entfernt, an der Straße nach Lodz, fand man bis 1945 die Filialgemeinde Kamocin. Auch hier lebten evangelische Landsleute, die sich schon früh ein Kirchlein ererbauten und die Muttersprache und Väterart hochhielten. Schon 1877 wurde ihr Kantorat zu einer Filialgemeinde erhoben, die aus den Orten Kamocin, Zychlin und Papierz bestand; auch die .Deutschen einiger anderer Ortschaften gehörten dazu. 

Die stets gutbesuchten Gottesdienste hielt der jeweilige Lehrer und Kantor; nur einmal im Monat kam der Pastor aus Petrikau der auch des hl. Abendmahl austeilte. Die jährlich zwischen 20 und 30 Konfirmanden wurden vom Kantor vorbereitet und vom Pfarrer eingesegnet.

War die Gemeinde auch nicht groß (1944 ungefähr 157 Familien), hatte sie doch von altersher je 20-30 Posaunisten und Sänger. Obwohl die jungen Burschen und Mädchen wie jeder andere damals keine 45-oder gar 40-St-Woche kannten, hatten genug Zeit für die Kirche und rechneten es sich zur Ehre an, entweder zum Posaunenchor oder Gesangverein zu gehören. Für die Chöre setzten sich ganz besonders die Lehrer Rossol, Patzer und Fröhlich ein. Aktivste Mitglieder waren Wilhelm und Waldemar Zacharias, Hamp, Groß, Kirsch, Stengert, Schindel, Binder und Albert Fenske, der Leiter des Posaunenchors.

Die Schule (1944: 95 Kinder) gehörte von 1914 bis 1935 zum "Deutschen Schulverband". Nach einem verlorenen Prozeß wurde 1936 die polnische Unterrichtssprache eingeführt, wurden die deutschen Stunden und Religion aus dem Unterrichtsplan gestrichen! Proteste der Eltern und Streik der Schulkinder (5 Wochen lang!) nützten nichts. Eine Minderheit kommt kaum ingendwo zum Recht und zur Geltung; auch in unserem glücklichen Westdeutschland erreicht die Partei nichts, die weniger als 5 Prozent der Wähler gewinnt, und mögen ihre Ideale noch so gut sein. Einige der für eine deutsche Schule kämpfenden Familien wurden sogar mit Strafe belegt,

Da in dem Schulhaus die Ubungen nunmehr oft gestört wurden, beschloß die Gemeinde, ein Vereinshaus zu bauen, um ein neues Zentrum ihrer Arbeit zu haben. Das nötige Geld vermittelte der sehr geschätzte. Pastor Petznik den Rest brachte die Gemeinde auf; auch die Baptisten beteiligten sich. Das Haus war 1939 im Rohbau fertiggestellt; es enthielt zwei kleineres Räume für Ubungen und einen größeren für Festlichkeiten.

Bald wurde auch das Schulhaus um 2 Klassenräume erweitert Herr R.Hein schenkte dafür das Land und Herr Berthold Below 20 000 Ziegelsteine.

Nur kurze Zeit konnte sich die Gemeinde an diesen Werken erfreuen! Langsam aber sicher zog die Gewitterwolke aus dem Osten heran, bis sie am 13.1.1945 auch Kamocin erreichte.

In der Nacht zum 14.1.1945 eilten die meisten bei Kälten zu. All Hab und Gut mußte zurückgelassen werden. Wie viele Personen unterwegs umkamen, ist nicht bekannt. Die Zurückgebliebenener oder die ahnungslos Zurückkehrenden traf ein bitteres Los. Allein 15 Deutsche wurden auf bestialische Weise umgebracht: Familie Gustav Jerke (2 Personen). Binder (3 Personen), Karch (2 Personen), Johann Bonik, Adolf Stelzer, Rudolf Fenske, Hugo Groß, Edmund David, Gustav und Reingold Höppner.

Das schöne Kirchlein wurde total ausgeplündert und geschändet, die alte Schule als Feuerwehrschuppen eingerichtet. Im großen Saal des neuen Vereinshauses wurde nach 1945 allsonntäglich getanzt; in die zwei kleinen Räume zog ein vergesellschaftteter Lebensmitteladen ein.

Ich will nicht schließen ohne Dank an Pastor Petznik, der sich 12 Jahren lang für Petrikauer und Kamociner einsetzte und der mutig gegen jedes Unrecht auftrat, das seinen Gemeindegliedern zugefügt wurde. Er hatte dabei ein leidliches Verhältnis zur polnischen Umwelt, sodaß 1939 hier keine Ausschreitungen vorkamen. 1945 freilich verschonte der Pöbel auch die Kamociner Deutschen nichts.

Als gewesener Lehrer und Kantor der Filialgemeinde wünsche ich allen Glaubensgenossen Gottes Beistand und Schutz. Zur Beherzigung Psalm 66, 8-12 und 126, 5-6.

                                                                                              Karl Zielke




piątek, 11 kwietnia 2025

Kamocin - Piotrków - Kronika wypadków i nie tylko - 1882 - 1948

 

Tydzień. 1882-04-30 R. 10 Nr 18

Licytacyje w Gubernii Piotrkowskiej, - W d. 21 czerw. (3 lipca), w sądzie okręgowym piotrkowskim, na sprzedaż dwóch osad karczmarskich wc wsi Kamocin, od sumy 250 rs. każda.  

Hausfreund : Volks-Kalender für das Jahr 1909. Jg 30

Warschauer Diöcese

 Petrikau u. b. Fil. Kamocin. Johann Buse, Pastor, geb. b. 5. Juni 1859, ordin. 29. Oktober 1882 

Kleszczów u. b. Fil. Dziepułć. Häfke Rob. Pastor, geboren den 2. November 1868, ord. 3. Dezember. 1893 

Diecezja warszawska

Petrikau i b. Fil. Kamocin. Johann Buse, pastor, ur. 5 czerwca 1859 r., ordyn. 29 października 1882 r. 

Kleszczów i b. Fil. Dziepułć. Häfke Rob. Pastor, ur. 2 listopada 1868, ordynowany 3 grudnia. 1893 

Dziennik Piotrkowski : codzienne pismo polityczne i gospodarcze. 1935-09-16 R. 21 no 252

WYPADEK samochodowy 

Samochód ciężarowy S. A. Piotrkowskiej Manufaktury jadąc z przyczepką na ulicy Piłsudskiego obok posesji nr. 77 uderzył w konia należąc go do Józefa Kondejewskiego mieszkańca wsi Kamocin gminy Szydłów. Koń doznał ciężkiego okaleczenia. Winę ponosi nieostrożny wieśniak, który nie zjechał na bok.

Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1937-06-14 R. 14 nr 147

KOBIETA w wieku lat 79, Otylia Zonenberg, wzrostu średniego, pochyła, szpakowata oczy niebieskie, twarz okrągła, szczupła, wyszła z domu we wsi Kamocin gm. Szydłów w niedzielę dnia 6 czerwca i zaginęła. Ktoby wiedział, gdzie się znajduje będzie łaskaw zawiadomić gminę Szydłów pow. Piotrkowski. 

Łodzianin : organ P.P.S. 1938-04-10 no 101

SYNALEK APTEKARZA PRZEJECHAŁ NA ŚMIERĆ MŁODEGO WIEŚNIAKA.

W dniu onegdajszym został śmiertelnie przejechany przez samochód prywatny 16-letni wieśniak, Jan Drabik, ze wsi Kamocin, pod Łodzią. Chłopak jechał wozem jednokonnym, gdy nadjechał nagle samochód prywatny, pędzący z niedozwoloną szybkością. W wyniku zderzenia chłopak dostał się pod koła auta, które przygniotło nieszczęśliwego wieśniaka. Przybyły lekarz pogotowia stwierdził u denata złamanie kręgosłupa i rozdarcie jamy brzusznej i przwiózł go do szpitala, gdzie Dronik, nie odzyskawszy przytomności, zmarł. W dniu wczorajszym udało się policji ustalić Nr. wozu oraz nazwisko jego właściciela. Okazało się, że autem, zaopatrzonym w numer rejestracyjny A 46.397 jechał syn znanego aptekarza tuszyńskiego, 21-letni Karol Ende. Młody Ende prawdopodobnie wracał z jakiejś libacji w towarzystwie kilku osób. Ende został w dniu wczorajszym zatrzymany i osadzony w areszcie do dyspozycji sędziego śledczego.


Głos Piotrkowski : pismo Polskiej Partii Robotniczej. 1947-09-13 nr 252

Karambol na szosie. 10-go września br. o godz. 11-ej na szosie Piotrków - Łask. na 12-tym kilometrze! około wsi Kamocin, samochód ciężarowy najechał na brykę ob. Królikiewicza Władysława, zam. we wsi Kamocin, gm. Szydłów. Królikiewicz wraz z żoną ulegli ogólnym obrażeniom ciała. 

czwartek, 10 kwietnia 2025

Kamocin - Piotrków - Przygoda z Kantorem - Echo - 1933

 

Echo. 1933-11-29 R. 9 nr 330

BURZA W KAMOCINIE. NIEZWYKŁA PRZYGODA AMELJI.

Gdy mój brzuszek zaczął się wdzięcznie a ponętnie zaokrąglać- wysunęły się przed nim dwie alternatywy, przestać jeść i schudnąć, lub dalej jeść i tyć. Lubię jeść. Przecież, gdy tylko chwilkę się zastanowimy dojdziemy wszyscy, jak jeden mąż i wszystkie żony do zgodnego wniosku, że właściwie człowiek tylko po to żyje, aby jeść. Cały świat nie robi nic innego od wielu lat jak tylko zastanawia się nad zagadnieniem aby każdy człowiek mógł jeść tyle ile zechce. Wielka wojna dlatego tylko miała miejsce, że Niemcom przyszedł apetyt na rosyjski kawior bez cła i francuskie wina za fenigi. W rezultacie muszą się wprawdzie zadowolić niemieckiem piwem, które sobie sami nawarzyli ale ochota była i na to tylko po to miliony ludzi poległo w latach 1914- 1918  aby usiłować zrealizować chęć jednego narodu do zjadania przysmaków innego narodu.  

Dzisiejsze wszelkie wyczyny najrozmaitszych konferencyj maja na celu wyłącznie rozwiązanie kwestji jedzenia. Międzynarodowe obrady zbożowe zamierzały rozwiązać kwestje tego rodzaju, aby Chińczyk mógł jeść chleb z polskiej pszenicy, Afrykańczyk z pszenicy amerykańskiej. Kryzys polega na tem, że wielu ludzi nie może jeść tych rzeczy, na które ma apetyt. Radio wymyślono po to, aby muzyczka pomagała ludziom przy trawieniu. Naturalnie nie Polskie Radjo, które jest ponure jak grabarz na własnym pogrzebie i które w porze obiadowej wogóle milczy a przy kolacji poucza nas o mądrościach nawożenia gleby gliniastej. 

Nie wierzcie ludziom, którzy powiadają: ach dla mnie jedzenie nie odgrywa najmniejszej roli Tak mówią tylko ludzie, którzy mają chory żołądek i lekarz zabronił im przyjemnie się odżywiać, lub też cierpią na cukrzycę. Zresztą co tu dużo gadać. Wiadomem jest ponad wszelką wątpliwość, że człowiek głodny, względnie człowiek jedzący bardzo skromnie jest zazwyczaj w złym humorze, jest ponury jak program Polskiego Radja i żołądkuje się o byle głupstwo. Zupełnie inaczej układa swój stosunek do życia człowiek, który lubi jeść i który ma za co jeść. Taki człowiek jest jowialny, patrzy na świat i życie z uśmiechem, niczem się nie przejmuje, jest zawsze w dobrym humorze, uważa kobiety za zło, ale zło bardzo przyjemne, stara się unikać małżeństwa, pije wódkę gdyż jest życzliwie usposobiony dla państwa a więc i dla monopolu, nie narzeka nigdy na podatki, tylko po prostu ich nie płaci, to samo robi się z Kasą Chorych, słowem zachowuje się w życiu jak człowiek rozsądny. 
W ZACISZNYM POKOIKU. 
Panna. a w każdym razie niezamężna Amelja Majer z Kamocin przeżyła niesamopwitą przygodę. Zaczęła się ta niezwykła i jedyna w dziejach ludzkości przygoda zgoła niewinnie. Faktem jest że kantor i nauczyciel Kamocin, pan Freilich zaprosił pewnego wieczoru Amelię aby w pokoju odśpiewać z nią pieśni, które następnie miały być wykonane w towarzystwie całego kamocińskiego chóru. Samo zaproszenie nie było dziwne, gdyż Freilich często zapraszał do siebie „pojedyncze" chórzystki, by z dala od gwaru ludzkiego przerabiać z niemi na osobności poszczególne pieśni.
Zaczęło się od pieśni i to jest najdziwniejsze, nie bardzo wiadomo, na czem się właściwie skończyło. W każdym razie przygoda ta zaważyła poważnie na życiu Ąmelji Majer - Podczas owej pierwszej wizyty Freilich poczęstował ją winem, które miało dziwnie słodkawy i odurzający smak. I od owej chwili coś się zmieniło w życiu Amelji. Dzień w dzień zachodziła do Freilicha i długo u niego bawiła. Chodziła tam, jak sama opowiada, pod jakimś wewnętrznym przymusem. Te długie i częste wizyty, przeciągające się niekiedy do późnej nocy, zwróciły uwagę co ciekawszych mieszkańców Kamocina, którzy poczeli bacznie przvglądać sie Amjlii i Freilichowi i wyciągać z ich wyglądu swoiste wnioski. Jak owi ciekawi opowiadają, widzieli oni przez szpary okien mieszkania Freilicha niesłychane rzeczy, nie licujące według ich niesłusznego zdania z godnością kantora i nauczyciela. W Kamocinie zawrzało jak w kotle. Mieszkańcy podzielili się na dwa obozy. Jeden potępiał z oburzeniem kantora, drugi twierdził, że to wszystko są wymysły zawistnych. Żądano przeniesienia kantora do innej miejscowości. Sprawą zainteresował się wreszcie pastor i konsystorz gminy. Pastor przeprowadził w tej sprawie dochodzenie, w którego świetle kantor Freilich okazał się winny. Sąd Grodzki wysłuchał wyników dochodzeń pastora kamocińskiego i obrony pełnomocnika kantora i na tem tymczasem sprawę zakończył. Niesamowite przygody Amelii Majer będą we właściwym czasie podane, w formie zakończenia ich, do wiadomości czytelników krateczek. Jerzy Krzecki.

Kamocin - Piotrków - Niemieckie osadnictwo - 1900-39


Monika Braun na swojej stronie o Majkowie i okolicy wstawiła kilka zdjęć z nagrobkami z cmentarza ewangelickiego z Kamocina. Zainteresował mnie ten temat, okazało się, że w tej wsi było ok. 1000 ewangelików! W gazetach z okresu międzywojennego wyszukałem kilka materiałów o mieszkańcach tej wsi. Być może kogoś zainteresują.

Tydzień. 1900-02-25 R. 28 Nr 8

Wypadki w powiecie piotrkowskim. W pierwszej połowie lutego w piotrkowskim powiecie miały miejsce następujące wypadki: We wsi Postękalice, skutkiem złego urządzenia komina spalił się dom Głowackiego z oborą i stodołą, zaasekurowany na sumę 300 rub. Niasekurownego inwentarza spaliło się za 80 rb.

-We wsi Srock rządowy, z tej samej przyczyny spalił się dom włościanina Kuchty, zaasekurowany na 320 rub. Nieasakurowanego inwentarza spaliło się za 20 r.

-We wsi Kamocin spalił się dom z obórką włocinina Dominiaka asekurowany na 100 rb.

Tydzień. 1905-09-10 R. 33 Nr 37

Napaść. W dniu 6 b. m. o 8 godzinie wieczorem, na powracającego z Piotrkowa mieszkańca wsi Kamocin Władysława Grochulskiego, szewca, napadł na 2 wiorście za Szczekanicą mieszkaniec m. Piotrkowa Trzaska i po parokrotnych strzałach z rewolweru trafił go w brodę, zadawszy Grochulskiemu nieszkodliwą ranę, poczem ograbił go ze sprawunków i skór oraz rb. 14 i zbiegł. 


Dziennik Piotrkowski. 1937-10-05 nr 274

Ślub z przeszkodami. W dniu 2 bm. o godz. 17 we wsi Kamocin, gm. Szydłów podczas wyjazdu z zagrody Zachariasza Wilhelma młodej pary do ślubu z towarzyszącymi im gośćmi, jeden z gości utrzymujący porządek wyjazdu furmanek Werk Damel, miesz. tejże wsi, chcąc zatrzymać jadącą w oddali od orszaku furmankę Kolasińskiego, chwycił za lejce jego konia. Spłoszony koń dwukrotnie kopnął tylną nogą Werka Damela w głowę, skutkiem czego Werk stracił przytomność i w stanie beznadziejnym został przewieziony do szpitala św. Trójcy w Piotrkowie.

Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1938-02-23 R. 15 nr 39



Po 60 latach po raz pierwszy Polak został sołtysem we wsi Kamocin.

W powiecie piotrkowskim istnieje kilka gromad, w których znaczny odsetek, często nawet połowę mieszkańców stanowią obywatele narodowości niemieckiej, którzy osiedlili się w okolicach Piotrkowa po drugim rozbiorze Polski.

Do takich ośrodków należą: Jarosty, Kamocin, Wiaderno, Meszcze Gieski i wiele innych. Współżycie obu narodowości jest względnie poprawne. Tylko podczas akcji przedwyborczej do Rady gminnej, czy gromadzkiej ścierają się antagonizmy.

Ostatnio terenem ożywionej agitacji była wieś Kamocin pod Piotrkowem w której przewagę liczebną mają gospodarze - koloniści.

Z ich grona od 60 lat wybierany był zawsze sołtys, dzięki solidarnej postawie niemieckich mieszkańców.

Dopiero teraz sytuacja zmieniłą się na korzyść Polaków, którzy w zaciętej walce przeprowadzili swojego kandydata, wybierając sołtysem gospodarza M.Maciejewskiego.

Dziennik Narodowy. 1938-08-26 R. 24 nr 191

Budowa Ewang. Domu Ludowego w Kamocinie. Wieś Kamocin gm. Szydłów należy do największych skupisk obywateli wyznania ewangelickiego na terenie powiatu Piotrkowskiego. Zamieszkuje tam z górą 1000 ewangelików, którzy dotychczas pozbawieni byli odpowiedniej siedziby jako ogniska życia kulturalno oświatowego. Z inicjatywy Proboszcza Parafii Ew. Augsburskiej w Piotrkowie ks. Pastorn M. Petznika rozpoczęto pracę nad budową Domu Ludowego w Kamocinie. Inuguracja prac odbyła się w ubiegły poniedziałek z udziałem przedstawicieli władz państwowych, gminnych i społeczeństwa miejscowego. Dom oddany zostanie do użytku jeszcze w roku najbliższym.

Dziennik Narodowy. 1939-05-06 R. 25 nr 115

Niemiec znieważył Naród Polski. We wsi Kamocin, gm. Szydłów w pow. piotrkowskim, uważanej za większe skupisko niemieckich kolonistów w powiecie piotrkowskim, w czasie uroczystości majowych pomiędzy mieszkańcami tej kolonii wywiązała się rozmowa na tematy polityczne, w czasie której niejaki Hugo Flatt dopuścił się zniewagi Narodu Polskiego. Zuchwałego Niemca pociągnięto do odpowiedzialności karnej.

Dziennik Piotrkowski. 1939-05-20 nr 138

Kto go zabił. W dniu 18 b. m. na polach wsi Kamocin, gm. Szydłów w przydrożnym rowie znaleziono zwłoki Króla Franciszka lat 52, mieszkańca Górki Pabianickiej. Przyczyna śmierci narazie nieustalona.