Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziennik Narodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziennik Narodowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2025

Kamocin - Piotrków - Kronika wypadków i nie tylko - 1882 - 1948

 

Tydzień. 1882-04-30 R. 10 Nr 18

Licytacyje w Gubernii Piotrkowskiej, - W d. 21 czerw. (3 lipca), w sądzie okręgowym piotrkowskim, na sprzedaż dwóch osad karczmarskich wc wsi Kamocin, od sumy 250 rs. każda.  

Hausfreund : Volks-Kalender für das Jahr 1909. Jg 30

Warschauer Diöcese

 Petrikau u. b. Fil. Kamocin. Johann Buse, Pastor, geb. b. 5. Juni 1859, ordin. 29. Oktober 1882 

Kleszczów u. b. Fil. Dziepułć. Häfke Rob. Pastor, geboren den 2. November 1868, ord. 3. Dezember. 1893 

Diecezja warszawska

Petrikau i b. Fil. Kamocin. Johann Buse, pastor, ur. 5 czerwca 1859 r., ordyn. 29 października 1882 r. 

Kleszczów i b. Fil. Dziepułć. Häfke Rob. Pastor, ur. 2 listopada 1868, ordynowany 3 grudnia. 1893 

Dziennik Piotrkowski : codzienne pismo polityczne i gospodarcze. 1935-09-16 R. 21 no 252

WYPADEK samochodowy 

Samochód ciężarowy S. A. Piotrkowskiej Manufaktury jadąc z przyczepką na ulicy Piłsudskiego obok posesji nr. 77 uderzył w konia należąc go do Józefa Kondejewskiego mieszkańca wsi Kamocin gminy Szydłów. Koń doznał ciężkiego okaleczenia. Winę ponosi nieostrożny wieśniak, który nie zjechał na bok.

Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1937-06-14 R. 14 nr 147

KOBIETA w wieku lat 79, Otylia Zonenberg, wzrostu średniego, pochyła, szpakowata oczy niebieskie, twarz okrągła, szczupła, wyszła z domu we wsi Kamocin gm. Szydłów w niedzielę dnia 6 czerwca i zaginęła. Ktoby wiedział, gdzie się znajduje będzie łaskaw zawiadomić gminę Szydłów pow. Piotrkowski. 

Łodzianin : organ P.P.S. 1938-04-10 no 101

SYNALEK APTEKARZA PRZEJECHAŁ NA ŚMIERĆ MŁODEGO WIEŚNIAKA.

W dniu onegdajszym został śmiertelnie przejechany przez samochód prywatny 16-letni wieśniak, Jan Drabik, ze wsi Kamocin, pod Łodzią. Chłopak jechał wozem jednokonnym, gdy nadjechał nagle samochód prywatny, pędzący z niedozwoloną szybkością. W wyniku zderzenia chłopak dostał się pod koła auta, które przygniotło nieszczęśliwego wieśniaka. Przybyły lekarz pogotowia stwierdził u denata złamanie kręgosłupa i rozdarcie jamy brzusznej i przwiózł go do szpitala, gdzie Dronik, nie odzyskawszy przytomności, zmarł. W dniu wczorajszym udało się policji ustalić Nr. wozu oraz nazwisko jego właściciela. Okazało się, że autem, zaopatrzonym w numer rejestracyjny A 46.397 jechał syn znanego aptekarza tuszyńskiego, 21-letni Karol Ende. Młody Ende prawdopodobnie wracał z jakiejś libacji w towarzystwie kilku osób. Ende został w dniu wczorajszym zatrzymany i osadzony w areszcie do dyspozycji sędziego śledczego.


Głos Piotrkowski : pismo Polskiej Partii Robotniczej. 1947-09-13 nr 252

Karambol na szosie. 10-go września br. o godz. 11-ej na szosie Piotrków - Łask. na 12-tym kilometrze! około wsi Kamocin, samochód ciężarowy najechał na brykę ob. Królikiewicza Władysława, zam. we wsi Kamocin, gm. Szydłów. Królikiewicz wraz z żoną ulegli ogólnym obrażeniom ciała. 

czwartek, 10 kwietnia 2025

Kamocin - Piotrków - Niemieckie osadnictwo - 1900-39


Monika Braun na swojej stronie o Majkowie i okolicy wstawiła kilka zdjęć z nagrobkami z cmentarza ewangelickiego z Kamocina. Zainteresował mnie ten temat, okazało się, że w tej wsi było ok. 1000 ewangelików! W gazetach z okresu międzywojennego wyszukałem kilka materiałów o mieszkańcach tej wsi. Być może kogoś zainteresują.

Tydzień. 1900-02-25 R. 28 Nr 8

Wypadki w powiecie piotrkowskim. W pierwszej połowie lutego w piotrkowskim powiecie miały miejsce następujące wypadki: We wsi Postękalice, skutkiem złego urządzenia komina spalił się dom Głowackiego z oborą i stodołą, zaasekurowany na sumę 300 rub. Niasekurownego inwentarza spaliło się za 80 rb.

-We wsi Srock rządowy, z tej samej przyczyny spalił się dom włościanina Kuchty, zaasekurowany na 320 rub. Nieasakurowanego inwentarza spaliło się za 20 r.

-We wsi Kamocin spalił się dom z obórką włocinina Dominiaka asekurowany na 100 rb.

Tydzień. 1905-09-10 R. 33 Nr 37

Napaść. W dniu 6 b. m. o 8 godzinie wieczorem, na powracającego z Piotrkowa mieszkańca wsi Kamocin Władysława Grochulskiego, szewca, napadł na 2 wiorście za Szczekanicą mieszkaniec m. Piotrkowa Trzaska i po parokrotnych strzałach z rewolweru trafił go w brodę, zadawszy Grochulskiemu nieszkodliwą ranę, poczem ograbił go ze sprawunków i skór oraz rb. 14 i zbiegł. 


Dziennik Piotrkowski. 1937-10-05 nr 274

Ślub z przeszkodami. W dniu 2 bm. o godz. 17 we wsi Kamocin, gm. Szydłów podczas wyjazdu z zagrody Zachariasza Wilhelma młodej pary do ślubu z towarzyszącymi im gośćmi, jeden z gości utrzymujący porządek wyjazdu furmanek Werk Damel, miesz. tejże wsi, chcąc zatrzymać jadącą w oddali od orszaku furmankę Kolasińskiego, chwycił za lejce jego konia. Spłoszony koń dwukrotnie kopnął tylną nogą Werka Damela w głowę, skutkiem czego Werk stracił przytomność i w stanie beznadziejnym został przewieziony do szpitala św. Trójcy w Piotrkowie.

Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1938-02-23 R. 15 nr 39



Po 60 latach po raz pierwszy Polak został sołtysem we wsi Kamocin.

W powiecie piotrkowskim istnieje kilka gromad, w których znaczny odsetek, często nawet połowę mieszkańców stanowią obywatele narodowości niemieckiej, którzy osiedlili się w okolicach Piotrkowa po drugim rozbiorze Polski.

Do takich ośrodków należą: Jarosty, Kamocin, Wiaderno, Meszcze Gieski i wiele innych. Współżycie obu narodowości jest względnie poprawne. Tylko podczas akcji przedwyborczej do Rady gminnej, czy gromadzkiej ścierają się antagonizmy.

Ostatnio terenem ożywionej agitacji była wieś Kamocin pod Piotrkowem w której przewagę liczebną mają gospodarze - koloniści.

Z ich grona od 60 lat wybierany był zawsze sołtys, dzięki solidarnej postawie niemieckich mieszkańców.

Dopiero teraz sytuacja zmieniłą się na korzyść Polaków, którzy w zaciętej walce przeprowadzili swojego kandydata, wybierając sołtysem gospodarza M.Maciejewskiego.

Dziennik Narodowy. 1938-08-26 R. 24 nr 191

Budowa Ewang. Domu Ludowego w Kamocinie. Wieś Kamocin gm. Szydłów należy do największych skupisk obywateli wyznania ewangelickiego na terenie powiatu Piotrkowskiego. Zamieszkuje tam z górą 1000 ewangelików, którzy dotychczas pozbawieni byli odpowiedniej siedziby jako ogniska życia kulturalno oświatowego. Z inicjatywy Proboszcza Parafii Ew. Augsburskiej w Piotrkowie ks. Pastorn M. Petznika rozpoczęto pracę nad budową Domu Ludowego w Kamocinie. Inuguracja prac odbyła się w ubiegły poniedziałek z udziałem przedstawicieli władz państwowych, gminnych i społeczeństwa miejscowego. Dom oddany zostanie do użytku jeszcze w roku najbliższym.

Dziennik Narodowy. 1939-05-06 R. 25 nr 115

Niemiec znieważył Naród Polski. We wsi Kamocin, gm. Szydłów w pow. piotrkowskim, uważanej za większe skupisko niemieckich kolonistów w powiecie piotrkowskim, w czasie uroczystości majowych pomiędzy mieszkańcami tej kolonii wywiązała się rozmowa na tematy polityczne, w czasie której niejaki Hugo Flatt dopuścił się zniewagi Narodu Polskiego. Zuchwałego Niemca pociągnięto do odpowiedzialności karnej.

Dziennik Piotrkowski. 1939-05-20 nr 138

Kto go zabił. W dniu 18 b. m. na polach wsi Kamocin, gm. Szydłów w przydrożnym rowie znaleziono zwłoki Króla Franciszka lat 52, mieszkańca Górki Pabianickiej. Przyczyna śmierci narazie nieustalona. 



czwartek, 3 kwietnia 2025

Majków - Kronika wypadków i nie tylko.... -- cz.2

Tydzień. 1885-11-15 R. 13 Nr 46

Nad samym ranem d. 12 b. m. zmarł nagle w wieku lat 67 . p. Antoni Przyłuski b. właściciel dóbr Majków - od lat kilku zamieszkały z rodziną w naszem mieście i powszechną cieszący się sympatyją, dla swej nieposzlakowanej niczem prawości charakteru i takichże uczuć rodzinnych i społecznych.

Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1937-05-09 R. 14 nr 115

Na gorącym uczynku. Mieszkaniec Piotrkowa, 17-letni Feliks ....enc (ul. Jerozolimska 53) został ujęty · na gorącym uczynku kradzieży drobiu w zagrodzie Dominika Hoffera, zamieszkałego we wsi Majków Duży, gm. Szydłów.

Dziennik Narodowy. 1938-07-28 R. 24 nr 167

Dzieci puściły z dymem zagrodę. We wsi Majków Duży pod Piotrkowem wybuchł groźny pożar w zabudowaniach Józefa Dziubeckiego. Ogień strawił dom mieszkalny i budynki gospodarcze oraz tegoroczne zbiory siana i narzędzia rolnicze, wyrządzając strat na sumę około 5.000 zł. Jak się okazało pożar wywołały pozostawione bez opieki dzieci, których rodzice bawili w polu przy żniwach. Dzieci rozpaliły ognisko, od którego następnie zajęły się budynki.

Majków - Kronika wypadków i nie tylko.... - 1881 - 1938 - cz.1

Tydzień. 1881-05-22 R. 9 Nr 21

- Tegoż dnia we wsi Majków pow. petrokowskim, znaleziono martwe ciało włościanina N. Janoty, 52 lat. Śladów gwałtu na ciele nie odkryto.

Łódzkie Echo Wieczorne. 1925-11-12 R. 1 nr 253

KRWAWY MORDERCA POD ŁODZIĄ.

Małżeństwo na śmierć zakłute widłami.

 W dniu wczorajszym o godzinie 5 po południu wieś Majków Duży, gminy Szydłów, powiatu piotrkowskiego, była widownia okropnego, podwójnego morderstwa. Mieszkaniec tej wsi Walenty Szczepański dopuścił się zbrodni wyrafinowanego morderstwa. na osobach małżonków Kutalskich. Szczepaniak posprzeczał się o jakąś błahostkę z Ignacym Kutalskim. którego w trakcie kłótni zamordował widłami. Po dokonaniu tego oszołomiony nieludzkim wprost czynem zbrodniarz wpadł do mieszkania zamordowanego i tem samem narzędziem pozbawił życia żonę Ignacego Kutatlskiego. Obydwie ofiary strasznej bestji w ciele ludzkiem po kilku godzinach wyzionęły ducha. Krwawy morderca udał się sam na posterunek policyjny. gdzie został natychmiast aresztowany. Zwłoki zabezpieczono na miejscu do przyjścia śledczych władz sądowych. Szczegóły w jutrzejszym "Kurierze Łódzkim"

Łódzkie Echo Wieczorne. 1927-09-09 R. 3 nr 212

Soczyste jabłka przyczyną zbrodni. Kula złoczyńcy zwaliła z nóg wieśniaka.

Ubiegłej nocy Edward Biech (Blech?), zamożny gospodarz, zamieszkały we wsi Majków Duży, pod Piotrkowem zbudzony został szmerami dochodzącemi z sąsiadującego z domem ogrodu owocowego. Wybiegłszy przed dom ujrzał osobnika strząsającego jabłka. Odważmy wieśniak pochwycił amatora cudzych owoców za ramię, lecz w tejże chwili złodziej uwolniwszy się szarpnięciem z uścisku rzucił się do ucieczki. Kiedy wieśniak zaczął go ścigać, złoczyńca wydobywszy rewolwer strzelił do niego. Kula przeszyła lewą pierś Biecha, ponad sercem. Krzyki rannego zbudziły sąsiadów, którzy nieprzytomnego Biecha odwieźli do szpitala. Stan wieśniaka beznadziejny. Zbiegłego napastnika szukają władze śledcze. 

Ilustrowana Republika. 1929-08-19 R. 7 nr 226

„Tani" węgiel i... oszukany kmiotek.. We wsi Majków powiatu piotrkowskiego do gospodarza Franciszka Pytlocha zgłosił się jakiś nieznajomy i przedstawiwszy się jako kolejarz, zaproponował kupno mu 12 korcy węgla po 4 złote za korzec. Na tak ponętną propozycje Pytloch zgodził się d wyjechał razem z nieznajomym furmanką do Piotrkowa, skąd miał węgiel zabrać. Po drodze nieznajomy wziął od Pytlocha 48 złotych a gdy przyjechali do Piotrkowa nagle znikł. Oszukany kmiotek zawiadomił o tem komisariat policji, (b).

Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1938-01-12 R. 15 nr 8

Piotrkowianin strzela do wieśniaka na zabawie tanecznej 

We wsi Majków Średni gm. gm. Szydłów, pod Piotrkowem odbywała się zabawa taneczna, urządzona staraniem tamtejszej młodzieży. Na zabawę tę w charakterze gościa przybył m. in. niejaki Marian Guć, zam. w Piotrkowie \przy ul. 1-go Maja 6. Osobnik ten, znajdując się w stanie pijanym, wywołał awanturę, która następnie zamieniła się w bójkę. W pewnym momencie Guć dobył rewolweru i strzelił zeń do przeciwników, trafiając w jamę brzuszną mieszkańca wsi: Byki., gm. Szydłów, 27-letniego Jana Piątka. Rannego w stanie bardzo ciężkim przewieziono do szpitala św. Trójcy w Piotrkowie, zaś sprawcą postrzelenia. zainteresowała się policja. 

Dziennik Narodowy. 1938-09-29 R. 24 nr 219

Olbrzymi pożar w folwarku Majków pod Piotrkowem.

W dniu onegdajszym w grodzie Leonarda Filipiaka we wsi Majków Folwark pod Piotrkowem wybuchł groźny pożar który strawił dom mieszkalny, oborę i stodołę z tegorocznemi zbiorami oraz żywy i martwy inwentarz, wyrządzając strat na sumę około 7000 zł. Ustalono, że pożar powstał wskutek zaprószenia ognia przez domowników.


piątek, 17 grudnia 2021

Piotrków - Cmentarz żydowski - Polski napis - Judaika - Dziennik Narodowy - 1922

 Polsko-żydowskie realia okresu międzywojennego... Smutne, zupełnie nie potrzebne problemy, zatargi, także słowa: .."ktoby osadził bezczelnego żydziaka na miejscu"...

Dziennik Narodowy. 1922-11-24 R. 8 nr 237


                             O NAPIS POLSKI NA CMENTARZU ŻYDOWSKIM

    W Piotrkowie zamieszkuje rodzina żydowska o nazwisku Pańscy. Rodzina ta uważa się za polską, toteż gdy jeden z Pańskich zmarł i gdy pochowano go na miejscowym cmentarzu żydowskim, rodzina umieściła na nagrobku odpowiedni napis w języku polskim.

Okazało się jednak, że język polski niewszędzie w Polsce ma prawo obywatelstwa, co więcej są miejsca, gdzie uważany jest za prowokację. Piotrkowska gmina żydowska zażadałą od rodziny nieboszczyka umieszczenia napisu hebrajskiego, a gdzy krewni się nie zgodzili, wniosła opór w drodze administracyjnej przez wszystkie instancje, aż do kompetentnego  w takiej sprawie Ministerjum Wyznań i Oświecenia Publicznego.

I tu następuje naprawdę oszałamiająca decyzja: Polskie Ministerjum Wyznań i Oświecenia Publicznego uznaje napis polski na nagrobku za prowokację i uprawnia gminę żydowską w Piotrkowie do wykonania napisu hebrajskiego na koszt opornej rodziny zmarłego!!!

Jest rzeczą trudną do zrozumienia, że jakaś gmina żydowska w Polsce ośmiela się wytaczać spór tego rodzaju u polskich władz. Jednak wynik tego sporu, uznanie przez najwyższą polską władzę administracyjną języka polskiego za prowokację - jest czemś zupełnie potwornem.

Ministerjum według biurokratycznego "Szimla" uznało sprawę języka polskiego na cmentarzu żydowskim za sprawę żydowską i dało ją do rozstrzygnięcia referentowi żydowi (bo jest przecież autonomja wyznań). Ten ośmielił się wykonać atak na język polski, a wśród aprobujących decyzję referentów zabrakło w urzędzie p. Kumanieckiego kogoś, ktoby osadził bezczelnego żydziaka na miejscu.

W Gazeta Warszawska podają o ten oburzający fakt do wiadomości publicznej, zaznacza, że żądać będzie zajęcia się nim, komu należy.


POLNISCHE INSCHRIFT AUF DEM JÜDISCHEN FRIEDHOF


    Eine jüdische Familie namens Panscy lebt in Piotrków. Diese Familie versteht sich als polnisch, und als einer der Panscys starb und auf dem örtlichen jüdischen Friedhof begraben wurde, ließ die Familie eine entsprechende Inschrift in polnischer Sprache auf seinen Grabstein setzen.


Es stellte sich jedoch heraus, dass die polnische Sprache nicht überall in Polen erlaubt war, außerdem gab es Orte, an denen sie als Provokation angesehen wurde. Die jüdische Gemeinde in Piotrków verlangte von der Familie des Verstorbenen, dass der Grabstein auf Hebräisch beschriftet wird, und als die Verwandten dem nicht zustimmten, wehrten sie sich auf dem Verwaltungsweg durch alle Instanzen bis hin zum zuständigen Ministerium für Religion und öffentliche Bildung.


Und hier kommt eine wirklich verblüffende Entscheidung: Das polnische Ministerium für Religion und Volksaufklärung erkannte die polnische Inschrift auf dem Grabstein als Provokation an und genehmigte der jüdischen Gemeinde in Piotrków die Anbringung einer hebräischen Inschrift auf Kosten der widerstandsfähigen Familie des Verstorbenen!


Es ist schwer zu verstehen, dass eine jüdische Gemeinde in Polen es wagt, einen Streit dieser Art vor die polnischen Behörden zu bringen. Das Ergebnis dieses Streits, die Anerkennung der polnischen Sprache durch die oberste polnische Verwaltungsbehörde als Provokation, ist jedoch etwas absolut Ungeheuerliches.


Laut der bürokratischen "Shimla" betrachtete das Ministerium die Frage der polnischen Sprache auf dem jüdischen Friedhof als eine jüdische Angelegenheit und überließ die Entscheidung einem jüdischen Beamten (schließlich gibt es eine Autonomie der Religionen). Dieser wagte es, die polnische Sprache anzugreifen, und unter denjenigen, die die Entscheidung billigten, gab es niemanden im Büro von Herrn Kumaniecki, der den unverschämten Juden in seine Schranken hätte weisen können.


Die Zeitung "Gazeta Warszawska" machte diese ungeheuerliche Tatsache öffentlich und kündigte an, dass sie verlangen würde, dass sich wer auch immer damit befassen würde.






środa, 8 grudnia 2021

Kapitan Kazimierz Herwin (Piątek) - Grób - Cmentarz wojenny - Legionista - Dziennik Narodowy - 1915

     Ciekawa historia związana z postacią Kazimierza Herwina (Piątka), kapitana Wojsk Polskich Brygady Piłsudskiego. W szczególności z jego pochówkiem, gdy zmarł w lazarecie woskowym 20 maja 1915 roku w wyniku ran w bitwie pod Konarami dzień wcześniej.

                                       Kazimierz Herwin (Piątek) -1886-1915 - Wikipedia.



Posłużę się informacjami zamieszczoymi na Wikipedii i artykułem w Dzienniku Narodowym z 13 czerwca 1915 roku:

12 sierpnia 1914 jako pierwszy wjechał do Kielc i wprowadził 1 Kompanię Kadrową. 9 października 1914 otrzymał stopień kapitana. Pierwszy raz został ranny pod Łowczówkiem 23 grudnia 1914. Został też ranny podczas walk o wzgórze Kozinek-Płaczkowice w bitwie pod Konarami 19 maja 1915 roku. Przewieziono go do lazaretu wojskowego w Pęcławicach Górnych wraz z czterema innymi oficerami, gdzie zmarł następnego dnia. Przez cały czas służby nosił w tornistrze komplet dzieł Juliusza Słowackiego.

Według jednej wersji, początkowo pochowano wszystkich w pojedynczych grobach (w tzw. Dąbkach w górnej kwaterze) na gruncie rolnika Stanisława Witkowskiego w Pęcławicach Górnych. Jednak pozostałą trójkę zabrały rodziny do ich rodzinnych miejscowości. Po ciało kpt. Herwina Piątka w marcu 1917 zgłosiła się rodzina z Krakowa. Ciało zmarłego miał przewieźć pewien furman, który pracował u Wojciecha Zająca mieszkańca wsi Pęcławice Górne. Wspomniany Wojciech Zając wynajmował konie i wóz staszowskiemu żydowi Siejce (właścicielowi hurtowni metalu). Żyd Siejka prowadził handel: do Krakowa wysyłał artykuły rolne a stamtąd przywoził artykuły przemysłowe. Furmanowi Siejka płacił 1 rubla za dzień pracy a drugiego rubla dostawał od Wojciecha Zająca. Za transport ciała kpt. Herwina żyd zgodził się z rodziną na 800 rubli. Ekshumowano ciało kapitana z Dąbek. Jednak furman chciał większa dolę od żyda za taki transport. W wyniku sporu nie doszło do porozumienia między żydem a furmanem, a ciało kapitana nie wróciło do Pęcławic Górnych, ale zawieziono je do kaplicy cmentarnej w Szczeglicach gdzie spoczywa po dzień dzisiejszy. W dniu 17 maja 2002 roku odsłonięto w Pęcławicach Górnych obok remizy strażackiej pomnik ku czci legionistów Piłsudskiego, zmarłych w tej wsi.

Problemy z miejscem pochówku wynikają z tego, iż w tym miejscu, gdzie pochowane było ciało kpt. Herwina w Pęcławicach Górnych, były dwie kwatery. Górną kwaterę zajmowali oficerowie, natomiast dolną szeregowi. W 1938 kiedy przenoszono pozostałe ciała z Pęcławic Górnych do Gór Pęchowskich, przeniesiono te z dolnej kwatery – ciała szeregowych, bo w górnej kwaterze już nikogo nie było. Ciało „Herwina” zostało wcześniej przeniesione w 1918 r. na cmentarz wojenny w przysiółku Samotnia we wsi Jurkowice.

Według drugiej wersji, opisanej przez badaczkę miejsc pochówku żołnierzy I Brygady Legionów PolskichUrszulę Oettingen, grób Kazimierza Jana Piątka znajduje się w miejscowości Góry Pęchowskie, gdzie została umieszczona tablica pamiątkowa ufundowana przez rodzinę

  

                                                         Jurkowice - Wikipedia.

Dziennik Narodowy. 1915-06-13 R. 1 nr 37

                                                         GRÓB HERWINA 

Idzie się tu przez wieś, za sobą ostawiwszy rozfalowane, młode pola, schodzi się wiejską drożyną aż do parowu i zboczem w górę ku ścianie wielkich szumiących dębów. Po jednej stronie tej żywej, głośnej ściany spada brzeg, porośnięty wszelakim kwiatem zbłądzonym. Po drugiej- płyną łany młode ku innej wsi, ku rozrzuconym wśród pól drzewom i jeszcze dalej ku temu smętnemu czarowi, co tai się za niedojrzanym brzegiem horyzontu. Na tle tej ściany dębów, w szumie, w oddech u drzew tęgich i czcigodnych, jakby w oddechu bezmiernego spokoju i powagi wznosi się biały krzyż z zawieszonym przez ramiona wieńcem uwiędłego bzu. Tyle bezbronnego żalu jest w tych ginących cicho bzu gałęziach i tyle czułości,- bo okwitnąć trzeba, minąć, przeminąć a nikt przecie, jako kwiat żywy za grób nie dojdzie ... Pod krzyżem mogiła z darniny, wkoło niej brzozowe balaski, opodal takaż ławeczka z białosrebrnych pni. Iżby tu można było przyjść, siąść i głowę na ręku oparłszy i oczy utkwiwszy w niebieskiej błękitu pamięci, myśleć, dumać ...

Śnić się tu może jakaś urna przeczysta, z której płyną zdroje zasługi świetnej, i płyną i toczą się w nieskończoność. Tak więc w tern ogrodzeniu białem, jak w białej kołysce leży mogiła, na niej kilka ~aboi i jeszcze kwiaty powiędłe. w dół na zbocze spada błam swieżo wzruszonej gliny. Naprzeciw krzyża z potężnej ściany dębów występuje białopienna brzózka, jedna jedyna wśród tych drzew, lekkJ wielkimi warkoczami ciężkie liście głaszcząca. Tu leży -- „Kazimierz Herwin (Piątek) Kapitan Wojsk Polskich Brygady Piłsudskiego. Zginął pod Kozinkiem d. 19.V 1915" - odczytać można na małej drewnianej tabliczce, przybitej u stóp krzyża. Kazimierz Piątek-Herwin, syn malarza, urodził się w r. 1888 w Krakowie, tam ukończył gimnazjum i studjował filozofję. W roku 1911 wstąpił do Związku Strzeleckiego, w którym pracował bardzo gorliwie. W 1913 został komendantem szkoły oficerskiej, z końcem tego roku komendantem okręgu Podgórskiego. Po wypowiedzeniu wojny Rosji wyszedł z pierwszym oddziałem jako komendant plutonu. W Miechowie dostał kompanję, a we wrześniu-bataljon VI-y. Pod Krzywopłotami bataljon VI objął kapitan Fleszar. W grudniu otrzymał Herwin bataljon I pierwszego pułku. Z bataljonem tym walczył pod Łowczówkiem, gdzie był rannym 23.XII. 31-go stycznia, jeszcze nie wyleczony, powrócił do brygady, w kilkanaście dni później otrzymał komendę nad bataljonem V (dziś 1-ym trzeciego pułku) Spokojny ten człowiek, nieustraszony komendant zginął podczas szturmu swego bataljonu w lesie pod Kozinkiem wśród burzy i piekielnego huku kanonady, w potężnym zgiełku nieba i ziemi, rażony kulą w głowę. Nieprzytomnego znieśli żołnierze do wąwozu. Potem w męczarni i w nieprzytomności pogrążone ciało powieźli do wsi, wolno, w mroku, drogą zawaloną przez strudzone okrutnym bojem oddziały. Na czarnym bezgwiezdnem niebie ważył się wciąż świst armatnich wystrzałów. Mieliśmy wszyscy nadzieję, że Herwin wyjdzie z tego ciosu, że natura jego tak tęga, zdrowa, sposób życia tak ogromnie prosty i wstrzemięźliwy zwyciężą. Tymczasem ciężko ranny zmagał się ze śmiercią aż go przemogła. Dnia 20.V zgasł. Odbył się pogrzeb, najlepszy, na jaki nas wówczas było stać. Otwartą trumnę złożono na łące. Lud wiejski osypał ją kwiatami. Tu, ostatni raz,- dziwnie w zaciszu śmierci dumna i wzniosła twarz Herwina patrzyła w niebo. Dzień był blady, powietrze huczało wciąż od wystrzałów. Wartę honorową trzymali przy trumnie ułani. Tu, ostatni raz widziałała twarz Herwina blask polskiej broni i jej dźwięk przezacny tu brzmiał wokoło niego po raz ostatni. Oficerowie wieko przybili, przepłynęła nad trumną pieśń "Nie damy ziemi, skąd nasz ród"- „Jeszcze Polska nie zginęła" odegrali po trzykroć muzykanci. W pogłosie bojów z przed stu lat, w żalu i w harcie żołnierskich spojrzeń resztki tego, co duchem było i mocną dźwignią najdzielniejszych - zeszły w ziemię. Na tle rozłożystej ściany dębów, w oddechu ich szumiącym, rzekłbyś, tchnieniem łaskawej piersi kołysany usypia Herwin na wieki, - zaś przed Nim pola biegną i złocą się chałupy, i ciągnie się w dal to wszystko-polska ziemia i ród-to wszystko, czego bronił tak mężnie„. Zaś nad Nim bzu zwiędłego różańce, wśród dębów brzoza warkoczami wiejąca i wysoko, wysoko czułe pytania ślicznego głosu wilgi. Czerwiec, 1915 Miejsce Postoju I Brygady Legionów Polskich Juljusz Kaden.

niedziela, 21 listopada 2021

Cmentarz wojenny - Warszawa - Pogrzeby - Dziennik Narodowy - 1915

     Przeglądając archiwa ze starymi gazetami, w szczególności z okresu Wielkiej Wojny, można znaleźć ciekawe, niekiedy wstrząsające materiały. jednym z nich jest artykuł dotycząc pochówków żołnierzy poległych na polu bitwy, jak i zmarłych w wojskowych lazaretach. Miejscem pochówku jest cmentarz wojenny w Warszawie opodał cmentarza powązkowskiego. 

Zamieszczam dwa zdjęcia i pocztówkę z moich zbiorów, jakby na przekór tych warszawskim pochówkom, gdzie honorowo i uroczyście żegnano poległych żołnierzy...



Dziennik Narodowy. 1915-05-16 R. 1 nr 13

     Pod powyższym tytułem czytamy w «Świecie» warszawskim wzruszający opis cmentarza ofiar wojny, który wyrósł świeżo daleko, za cmentarzem powązkowskim: Droga z początku równa dobiega do wzgórkowatej części cmentarza, gdzie zaczyna się istny las krzyżów mogilnych świeżo ustawionych. Krzyże te ścisłymi rzędami zatknięte na mogiłach jednolitych. ciągnących się jakby prawidłowe szańce z głębszemi przejściami, kryją bowiem dwie warstwy zwłok jedna nad drugą ściśle układanych w trumnach jedna obok drugiej. Kilkudziesięciu pospolitaków polskich pełni czynności grabarzy, ryjąc się nieustannie w żółtym piasku. Kopią oni dół generalny, głęboki na piętro, ustawiają w nim rzędy trumien zasypują krańcowe, pozostawiając wykop do następnego dnia, nim dół granicy cmentarza sięgnie.

A oto natrafiamy na chwilę, gdy przeszło 40 trumien, ustawionych jedna na drugiej stertami, czeka kolei złożenia w ziemi, a jeszcze to nie koniec, gdyż od bramy cmentarza wlecze się nowa fura ze zwłokami, a zakopywanie trwa do szóstej wieczorem.

Oglądamy bliżej trumny, Stosownie do przyjętego w szpitalu zwyczaju niektóre z nich mają ponaklejane kartki z imieniem i nazwiskiem zmarłego, na innych zaś widnieje tylko kredą nakreślony napis, dozorca zaś pilnuje, by ściśle według ceduły, ustawiano w dole trumny i na tem polega ceremoniał pogrzebowy, modły bowiem odprawiane są w kapliczkach szpitalnych i tylko zrzadka duchowny towarzyszy zwłokom na miejsce wiecznego spoczynku.




To samo wreszcie z braku czasu dzieje się ze zwłokami oficerów i cała różnica polega na tem, że mają oddzielną kwaterę i chowani są jedną warstwą, lecz mogiły ich zdobią takie same, co i na mogiłach żołnierskich krzyżyki.

A oto kwatera, mieszcząca zwłoki żołnierzy katolików. Zaledwie dwie czy trzy mogiły zdobią skromne wianuszki od bliźnich, którzy zdołali się dowiedzieć o zgonie swojego. Reszta czeka na przyszłe odwiedziny, a może tylko na pamięć w dzień Zaduszny ludności warszawskiej, która nie powinna o mogiłach poległych rodaków. Jeszcze dalej kwatera mogił dla jeńców. Leżą tam obok siebie żołnierze austryjaccy i niemieccy, polacy, niemcy, czesi, węgrzy, słowacy, chorwaci..

Niema tam różnic. Lejtnant von Liebert leży obok Józka Kubiaka, poznańczyka; wicefeldfebel pruski Mischke sąsiaduje z szeregowcem z galicji, Grzelakiem, a oficer austryjacki, zapewnie chorwat, Adrian Wlachowic, z węgrem Istwanem Bizar, a potem Schultzów i Müllerów przedzielają Sitarki, Gontale i zające spod tarnowa, Wadowic lub Krotoszyna.

Nieopodal na ziemi odosobniona jeszcze jedna trumna. Leży w niej Fryc Winter, zmarły w szpitalu jeniec. Pospolitakom nie chce się przedłużać grobowego rowu, bo ziemia z wierzchu zmarzła, lecz jeden z nich wpada na praktyczny pomysł wydłubania w bocznej ścianie grobu otworu na trumnę, skąd sypie się miękki piasek i robota za chwilę ukończona.






     Bei der Durchsicht von Archiven mit alten Zeitungen, vor allem aus der Zeit des Ersten Weltkriegs, kann man interessante, manchmal auch schockierende Materialien finden. Eines davon ist ein Artikel über die Beerdigung von Soldaten, die auf dem Schlachtfeld gefallen sind, sowie von solchen, die in Lazaretten gestorben sind. Die Begräbnisstätte ist der Kriegsfriedhof in Warschau in der Nähe des Powazki-Friedhofs.

    Hier sind zwei Fotos und eine Postkarte aus meiner Sammlung, als ob ich trotz der Warschauer Gräber, auf denen die gefallenen Soldaten ehrenvoll und feierlich verabschiedet wurden... 

     Unter dem oben genannten Titel lesen wir in der Warschauer "Welt" eine bewegende Beschreibung des Friedhofs der Kriegsopfer, der frisch hinter dem Pow±zki-Friedhof entstanden ist: Die zunächst ebene Straße erreicht den hügeligen Teil des Friedhofs, wo ein wahrer Wald von frisch aufgestellten Grabkreuzen beginnt. Diese Kreuze stehen in dichten Reihen auf gleichförmigen Gräbern, die sich wie richtige Schanzen mit tieferen Gängen ausdehnen, da sie zwei übereinander liegende Schichten von Leichen verbergen, die dicht nebeneinander in Särgen angeordnet sind. Mehrere Dutzend polnische Bürger sind als Totengräber tätig und graben ständig im gelben Sand. Sie heben eine allgemeine Grube aus, die ein Stockwerk tief ist, stellen darin die Sargreihen auf und füllen die letzten Särge ein, wobei sie die Grube bis zum nächsten Tag verlassen, bevor sie die Grenze des Friedhofs erreicht. 

Und hier erleben wir einen Moment, in dem mehr als vierzig Särge, haufenweise übereinander gestapelt, der Reihe nach darauf warten, in die Erde gebracht zu werden, und das ist noch nicht das Ende, denn ein neuer Wagen mit Leichen wird vom Friedhofstor hereingeschleppt, und die Beerdigung dauert bis sechs Uhr abends.

Nach dem Brauch des Krankenhauses sind einige Särge mit Aufklebern mit dem Vor- und Nachnamen des Verstorbenen versehen, während auf anderen nur eine Inschrift mit Kreide zu sehen ist. Der Hausmeister achtet darauf, dass die Särge streng nach der Zeder aufgestellt werden, und darum geht es bei der Beerdigungszeremonie, denn in den Krankenhauskapellen werden Gebete gesprochen, und nur selten begleitet ein Priester den Leichnam zu seiner ewigen Ruhestätte.

Der Unterschied besteht darin, dass sie ein separates Quartier haben und in einer Schicht beigesetzt werden, aber ihre Gräber sind mit denselben Kreuzen geschmückt wie die der Soldaten.

Und hier ist der Bereich, in dem die Leichen der katholischen Soldaten liegen. Nur zwei oder drei Gräber sind mit bescheidenen Girlanden von den Nachbarn geschmückt, denen es gelungen ist, vom Tod ihrer Angehörigen zu erfahren. Die übrigen warten auf künftige Besuche oder vielleicht auch nur auf das Gedenken der Warschauer an Allerseelen, die die Gräber ihrer gefallenen Landsleute nicht vergessen sollten. Außerdem gibt es noch ein Viertel der Gräber für die Kriegsgefangenen. Österreichische und deutsche Soldaten, Polen, Deutsche, Tschechen, Ungarn, Slowaken, Kroaten liegen dort Seite an Seite.

Es gibt keine Unterschiede. Leutnant von Liebert liegt neben Józek Kubiak, einem Posener; der preußische stellvertretende Oberst Mischke neben einem Gefreiten aus Galizien, Grzelak, und ein österreichischer Offizier, wahrscheinlich ein Kroate, Adrian Wlachowic, mit einem Ungarn, Istwan Bizar, und dann sind die Schultzes und Müllers durch Sitarki, Gontale und Hasen aus Tarnów, Wadowice oder Krotoszyn getrennt.

In der Nähe liegt ein weiterer Sarg einsam auf dem Boden. Darin liegt Fryc Winter, ein Kriegsgefangener, der im Krankenhaus starb. Die Bürger wollen die Grabgrube nicht erweitern, da der Boden darüber gefroren ist, aber einer von ihnen kommt auf die praktische Idee, ein Loch in die Seite des Grabes für den Sarg zu graben, aus dem weicher Sand fällt, und die Arbeit ist im Handumdrehen erledigt. 

sobota, 13 listopada 2021

Rogowiec - Kleszczów - Szkoła - Utonięcie - Dziennik Narodowy - Tydzień - Głos Trybunalski - 1906 - 1927

     Nie przypuszczałem, że znajdę jakiekolwiek artykuły poświęcone malutkiej kiedyś wsi Rogowiec w gminie Kleszczów! Napisałem nie bez kozery: "malutkiej", bo teraz jest jedną z najbardziej znanych w Polsce (elektrownia w Rogowcu).

    O budowie szkoły w Rogowcu pisałem na moim blogu, wspominał o tym mój nieżyjący już Tata Jan Braun. Niestety, szkoła nie doczekała się ukończenia budowy, po wejściu Niemców w 1939 roku, mury niedoszłej szkoły rozebrano, składowaną dachówkę z tymi cegłami przewieziono do Kleszczowa. Materiały posłużyły do budowy mleczarni...

Dziennik Narodowy. 1927-01-28 R. 13 nr 17

Z KOMISJI OŚWIATOWEJ SEJMIKU PIOTRKOWSKIEGO.

Na ostatniem posiedzeniu komisji oświatowej pod przewodnictwem posła Fijałkowskiego, z udziałem starosty p. St. Kaczyńskiego, obradowano nad oddaniem do użytku szkół świeżo zbudowanych w Gazomi (gmina Bogusławice), Wronkowice (gmina Rozprza), oraz nad sposobami dokończenia szkół rozpoczetych jeszcze przed wojną w Żarnowie i Rogowcu (gminie Kleszczów) - Postanowiono gminie Kleszczów przyjść z pomocą finansową dla dokończenia budowy......



Głos Trybunalski : niezależny organ polityczny. 1927-09-23 R. 4 nr 218

SZKOLNICTWO I OŚWIATA.
Przy zatwierdzeniu preliminarza budżetowego na rok 1926 władze nadzorcze bardzo poważnie 
zredukowały preliminowane sumy na dalszą budowę gmachów dla szkół powszechnych, pozostawiając jedynie na roboty zachowawcze zł. .20 000.
Takie obcięcie kredytów nie pozwoliło wykonać programu nakreślonego przez Sejmik i wykończyć
zgodnie z tym programem całkowicie gmachu szkolnego pięcioklasowej szkoły powszechnej we wsi Gazomia gminy Bogusławice , gmachu trzyklasowej szkoły powszechnej w Żłobnicy i dwuklasowej szkoły powszechnej w Rogowcu....



Jak tylko sięgam pamięcią, w Rogowcu było dużo kanałów, torfowisk i cudowny strumyk, przydomowe studnie z czerwonawą wodą (duża zawartość żelaza) . Po wybudowaniu kopalni, wszystko wyschło, Rogowiec stał się pustynią...

Tydzień. 1906-07-29 R. 34 Nr 30

Utonięcie. D. 20 b. m. we wsi Rogowcu gm. Kleszczów, powiatu piotrkowskiego, pozostawiona bez dozoru Emma Szulc lat 7, bawiąc się nad wodą, wpadła do rowu napełnionego wodą i utonęła.

piątek, 12 listopada 2021

Piotrków - Cmentarze wojenne - Władysław Sikorski - Dziennik Narodowy - 1915 - cz.2

 Ciekawy jest wątek z obecności Władysława Sikorskiego w randze pułkownika Legionów Polskich!

    Wśród uroczystego nastroju, kapelan ks. Jirsa, odprawił modły kościelne i gdy z kolei wezwał obecnych do zmówienia pacierza za dusze poległych, muzyka zaintonowała chorał kościelny.

Po skończonem nabożeństwie komendant obwodu pułkownik Schneider przemówił w te słowa:

"Gdy nasz najłaskawszy Cesarz i Pan powołał do obrony przed narzuconą wojną, pospieszyły wszystkie narody austro-węgierskiej monarchji w bezprzykładnej jedności i z najwyższem entuzjazmen pod sztandary. 



Dawny Piotrków
Cmentarz wojskowy 1917r. | Dawny Piotrków - archiwalne zdjęcia i pocztówki m. Piotrków Trybunalski


Ramię przy ramieniu stoją z nami od początku w krwawej walce nasi dzielni sprzymierzeńcy niemieccy. Jak za życia ramię przy ramieniu walczyli tak teraz razem są pogrzebani jeszcze po śmierci, dając obraz nierozłącznej jedności i mocno zwartego stawania społem za cesarza, państwo i wspólną słuszną sprawę".

Głęboko i serdecznie wzruszeni stoimy w tym pamięci wszystkich zmarłych poświęconym dniu na ich ostatniemi miejscami spoczynku, które wdzięczna ojczyzna uczciła godnie tej bohaterskiej śmierci, którą pomarli.

Zanim wam, panowie, przedstawiciele miasta i duchowieństwa piotrkowskiego oddam w opiekę ten pomnik najwierniejszego spełnienia obowiązku i poza śmierć sięgającego bohaterstw broni, muszę jeszcze chwalebnie uczcić pamięć waszych rodaków, którzy przez nasze szeregi wzmocnili i obecnie po bohaterskich walkach za swoje ideały w oswobodzonej ziemi ojczystej spoczywają.

Pokój wam, waleczni Koledzy!

Po przemówieniu, złożył pułkownik Schneider wieniec u stóp pomnika. W tej chwili zagrzmiała salwa honorowa, poczem muzyka zagrała austrjacki hymn ludów.

Z kolei w krótkich słowach przemówił generał lejtnant Barth i oddając w imieniu sprzymierzonej armii niemieckiej, hołd poległym żołnierzom, złożył wieniec u stóp pomnika. Znowu zagrzmiała salwa, a mużyka zaintonowała hymn niemiecki.

Wreszcie zjawił się obok pomnika pułkownik Legionów Sikorski i składając w imieniu Legionów Polskich wieniec na grobach poległych, przemówił:

"Cześć i pokój wieczysty bohaterom Legionów Polskich, którzy w walce o swą Ojczyznę złożyli Jej dobrowolnie swe życie w ofierze"

Zagrzmiała salwa honorowa a w chwilę potem odezwały się podniosłe tony hymnu "Boże coś Polskę", którego wysłuchano w pozycji na baczność.

Na tem zakończyła się uroczystość na cmentarzu katolickim, poczem delegacje wojskowe, oraz tłumy publiczności, pospieszyły na cmentarz ewangelicki. Tu po odprawieniu modłów przez pastora Beshego, przemówił znowu pułkownik Schneider, wyrażając podziw dla wiernego braterstwa broni armii austro-węgierskiej i niemieckiej, dzięki któremu armje sprzymierzone pokonały wroga na wszystkich frontach a niebawem osiągną zupełne zwycięstwo. Oddając cmentarz w opiekę gminy ewangelickiej, prosił mówca o pieczołowitość w przechowywaniu tego pomnika.

Wśród salw karabinowych, przy akampanjamencie hymnów narodowych obu państw sprzymierzonych odegranych przez orkiestrę, pułkownik Schneider i generał Barth złożyli wieńce na grobach poległych żołnierzy.

Z równą uroczystością złożono również wieńce na grobach poległych żydów.

Już po godzinie 12, przy udziale tłumów publiczności odbyło się uroczyste poświęcenie wspólnego grobu żołnierzy rosyjskich. Modły odprawił ksiądz Jirsa, poczem po krótkim przemówieniu pułkownik Schneider i generał Barth złożyli wieńce u stóp krzyża. podczas uroczystości bataljon piechoty dał salwy honorowe, a muzyka odegrała chorał kościelny.

Po uroczystości Komenda Obwodowa podejmowała gości.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Es gibt einen interessanten Thread über die Anwesenheit von Wladyslaw Sikorski im Rang eines Obersts in den polnischen Legionen!


    Inmitten der feierlichen Stimmung sprach der Kaplan, Pater Jirsa, das Kirchengebet, und als er seinerseits die Anwesenden aufforderte, ein Gebet für die Seelen der Gefallenen zu sprechen, stimmte die Musik einen Kirchengesang an.


Nach dem Gottesdienst sprach der Kommandeur des Bezirks, Oberst Schneider, mit diesen Worten:


"Als unser gnädigster Kaiser und Herr uns aufforderte, uns gegen den aufgezwungenen Krieg zu verteidigen, eilten alle Nationen der österreichisch-ungarischen M

Unsere tapferen deutschen Verbündeten haben seit Beginn des blutigen Kampfes Seite an Seite mit uns gestanden. So wie sie zu Lebzeiten Seite an Seite gekämpft haben, werden sie nun nach ihrem Tod gemeinsam begraben, was ein Bild der unzerbrechlichen Einheit und des festen Zusammenstehens für den Kaiser, den Staat und die gemeinsame gerechte Sache vermittelt.


Tief und herzlich bewegt stehen wir an diesem Tag, der dem Gedenken aller Verstorbenen an ihren letzten Ruhestätten gewidmet ist, an denen das dankbare Vaterland den Heldentod, den sie starben, mit Würde würdigte.


Bevor ich Ihnen, meine Herren Vertreter der Stadt und des Klerus von Piotrków, dieses Denkmal treuester Pflichterfüllung und über den Tod hinaus greifender heroischer Waffen überreiche, muss ich auch das Andenken an Ihre Landsleute glorreich ehren, die durch unsere Reihen gestärkt und nun nach heldenhaften Kämpfen für ihre Ideale in der befreiten Heimat ruhen.


Friede sei mit euch, ihr tapferen Kollegen!


Nach der Rede legte Oberst Schneider einen Kranz am Fuß des Denkmals nieder. In diesem Moment wurde ein Ehrensalut abgefeuert und die Musik spielte die österreichische Nationalhymne.


Generalleutnant Barth hielt seinerseits eine kurze Ansprache und legte zum Gedenken an die gefallenen Soldaten im Namen der alliierten deutschen Armee einen Kranz am Fuß des Denkmals nieder. Wieder ertönte ein Salut, und die Musiker stimmten die deutsche Hymne an.


Schließlich erschien Oberst Sikorski von den Legionen neben dem Denkmal und legte einen Kranz im Namen der polnischen Legionen an den Gräbern der Gefallenen nieder:


"Ehre und ewiger Friede den Helden der polnischen Legionen, die im Kampf für ihr Vaterland freiwillig ihr Leben geopfert haben".


Ein Ehrensalut wurde abgefeuert, und einen Moment später ertönten die feierlichen Töne der Hymne "Boże coś Polskę" ("Gott schütze Polen"), die aufmerksam verfolgt wurde.


Damit endete die Zeremonie auf dem katholischen Friedhof, woraufhin die Militärdelegationen und die zahlreichen Zuschauer zum evangelischen Friedhof eilten. Hier ergriff Oberst Schneider nach dem Gebet von Pfarrer Beshe erneut das Wort und drückte seine Bewunderung für die treue Waffenbrüderschaft zwischen dem österreichisch-ungarischen und dem deutschen Heer aus, dank derer die alliierten Armeen den Feind an allen Fronten besiegt haben und bald einen vollständigen Sieg erringen werden. Der Redner, der den Friedhof in die Obhut der evangelischen Gemeinde gegeben hat, bat darum, für die Erhaltung dieses Denkmals Sorge zu tragen.


Inmitten von Salutschüssen, begleitet vom Klang der Nationalhymnen der beiden verbündeten Länder, die von einem Orchester gespielt wurden, legten Oberst Schneider und General Barth Kränze an den Gräbern der gefallenen Soldaten nieder.


Mit der gleichen Feierlichkeit wurden auch Kränze auf den Gräbern der gefallenen Juden niedergelegt.


Bereits nach 12 Uhr fand im Beisein zahlreicher Zuschauer die feierliche Einweihung des Gemeinschaftsgrabes der russischen Soldaten statt. Nach einer kurzen Ansprache legten Oberst Schneider und General Barth Kränze am Fuße des Kreuzes nieder, während der Zeremonie gab ein Infanteriebataillon einen Ehrensalut ab und die Musik spielte einen Kirchengesang.


Nach der Zeremonie unterhielt das Regionalkommando die Gäste.


Piotrków - Cmentarze wojenne - Dziennik Narodowy - 1915 - cz.1

 Ciekawy materiał o cmentrzach w Piotrkowie i grobach wojskowych podczas 1 Wojny Światowej.

Dziennik Narodowy. 1915-11-04 R. 1 nr 174

           Poświęcenie piotrkowskich cmentarzy wojennych.

     Już drugie Święto Umarłych czcimy w tym burzliwym czasie, w którym na ziemiach naszych rosną mogiły żołnierskie, kryjące w sobie na wieki historię wielkiej światowej wojny. Beż różnicy spoczęli w nich na sen wieczny i ci co walczyli o nowy porządek i prawo w Europie, jak i ci co bronili starego ładu wraz z krwawym uciskiem caratu. Na zawsze pozostaną te mogiły, jak pomnik krwawej tragedji ludzkiej, ku nim będa zwracać sie myśli całej nowej Europy, która już niebawem wyłoni się z tej krwawej zawieruchy. My, gospodarze tej ziemi, jesteśmy zarazem stróżami tych mogił, którzy powinni z pietyzmem zachować je dla potomności.



Gorący podmuch burzy wojennej usypał i tu pod murami naszego miasta mogiły żołnierskie. Zrazu, było ich niewiele, ale potem w ciągu długich walk nad Pilicą urosło ich setki. Władze austro-węgierskie z pietyzmem zajęły się uczczeniem grobów poległych żołnierzy, pragnąc pamięć o nich zachować dla blizkich. Obok cmentarzy miejskich, nie szczędząc kosztów i trudów, Komenda Obwodowa zajęła się urządzeniem czterech cmentarzy wojskowych, a mianowicie: katolickiego, ewangelickiego, prawosławnego i żydowskiego.

Wykonaniem planu zajął się gorliwie radca Pietraszkiewicz i dzięki jego energji chrześcijańskie dzieło zostało wkrótce ukończone.

Na cmentarzu katolickim, największym z cmentarzy wojskowych, spoczęło ponad 500 żołnierzy, wśród których obok żołnierzy węgierskich i niemieckich, spotykam liczne nazwiska rdzennie polskie oraz groby Legjonistów. Ponad rzędami nizkich w kwadrat odarnionych mogiłek, góruje piękny kamień pamiątkowy, a dalej wielki krzyż dębowy, opleciony koroną cierniową.

Podobny wygląd nadano cmentarzowi ewangelickiemu, na którym spoczęły zwłoki dwudziestu kilku żołnierzy. Zwłoki dwunastu żołnierzy-żydów złożono na osobnem miejscu cmentarza żydowskiego. Dowodem prawdziwej humanitarności jest wzniesienie pięknej wspólnej mogiły żołnierzy armii rosyjskiej, kryjącej zwłoki przeszło 200 oficerów i szeregowców. Ponad dwoma krzyżami łacińskimi, góruje tam wielki krzyż trójramienny z napisem: "Część dzielnemu nieprzyjacielowi".

W "Dzię Zaduszny", odbyła się przed południem uroczystość poświęcenia piotrkowskich cmentarzy wojskowych, w której wzięli udział delegaci armji niemieckiej, tutejsze władze austro-węgierskie, wojskowość, reprezentanci Legjonów polskich, Delegacji Rady miejskiej, duchowieństwo, oraz liczne rzesze publiczności.

Mimo mglistej niepogody już przed rozpoczęciem uroczystości zebrały się na cmentarzu tłumy obywateli. Opodal uszykował się bataljon stacjonowanego w Piotrkowie pułku piechoty z muzyką, a dalej wielu legjonistów i żołnierzy.

Punktualnie o 10 godzinie 15 minut weszli na cmentarz w towarzystwie komendanta obwodu pułkownika Juljusza Schneidera i adjutanta porucznika księcia Puzyny delecaci armii niemieckiej, a więc generał lejtnant Barth, komendant etapowy w Łodzi, pułkownik v. Engelmann z rawy, naczelnik powiatu rawskiego Weiss, landrat v. Zizewitz z Łodzi, sędzia v. Kühlwein z Rawy, naczelny inżynier dr. Moser z Łodzi. Wśród delegacji wojskowej, zjawił się dalej szef Departamentu Wojskowego podpułkownik Sikorski z adjutantem podporucznikiem Burzyńskim, podporucznikami Legjonów Okołowiczem, Biłykiem, Głowińskim i podporucznikiem Wąsowiczem, oraz delegatami cywilnych współpracowników Departamentu. Wzięła ównież udział w uroczystości reprezentacja pułku piechoty, stacjonowanego w Piotrkowie, podpułkownik Charauza, komendant bataljonu, delegacja pułku ułanów z porucznikiem Wołkowickim i hrabią Starzeńskim.


Dawny Piotrków
Cmentarz wojskowy 1915r. | Dawny Piotrków - archiwalne zdjęcia i pocztówki m. Piotrków Trybunalski


Wśród licznej delegacji władz miejscowych zjawili się wszyscy urzędnicy Komendy Obwodowej z starostą dr. Dunikowskim na czele, dalej grono sędziów i audytorów z pułkownikiem audytorem Wośnieckim, radcą Kaslczyńskim i sędzią Planetą, żendarmerja z rotmistrzem Weinrichterem, nadkomisarz Drzewiński, szef komisarjatu policyjnego, reprezentanci poczty z naczelnikiem p. Sassowerem i w. i. Wreszcie reprezentacja duchowieństwa z kanonikiem księdzem Zagrzejewskim, Rady miejskiej z p. Krzemieniewskim na czele, dalej liczna grupa pań zaproszonych, reprezentanci prasy i wielu ważnych obywateli miasta.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Interessantes Material über Friedhöfe in Piotrkow und Soldatengräber während des 1. Weltkriegs.


National Journal. 1915-11-04 R. 1 Nr. 174

           Die Einweihung der Kriegsfriedhöfe von Piotrków.


     Es ist das zweite Totenfest, das wir in dieser turbulenten Zeit begehen, in der sich auf unseren Ländereien Soldatengräber befinden, die jahrhundertelang die Geschichte des großen Weltkriegs verbergen. Diejenigen, die für die neue Ordnung und das Recht in Europa gekämpft haben, sowie diejenigen, die die alte Ordnung gegen die blutige Unterdrückung des Zaren verteidigt haben, ruhen dort in ewigem Schlaf, ohne Unterschied. Diese Gräber werden für immer als Mahnmal für die blutige menschliche Tragödie bestehen bleiben, und die Gedanken des gesamten neuen Europas, das bald aus diesem blutigen Wirrwarr hervorgehen wird, werden sich ihnen zuwenden. Wir, die Hüter dieses Landes, sind auch die Hüter dieser Gräber, die sie mit Ehrfurcht für die Nachwelt erhalten sollten.

Ein heißer Kriegssturm hob die Soldatengräber unter den Mauern unserer Stadt an. Zunächst gab es nur wenige von ihnen, doch während der langen Kämpfe am Fluss Pilica wurden Hunderte von ihnen gebaut. Die österreichisch-ungarischen Behörden pflegten die Gräber der gefallenen Soldaten pietätvoll und wollten ihr Andenken für die Angehörigen bewahren. Neben den städtischen Friedhöfen richtete das Regionalkommando ohne Kosten und Mühen vier Soldatenfriedhöfe ein, nämlich einen katholischen, einen evangelischen, einen orthodoxen und einen jüdischen.


Stadtrat Pietraszkiewicz war derjenige, der den Plan in die Tat umsetzte, und dank seiner Energie wurde das christliche Werk bald vollendet.


Auf dem katholischen Friedhof, dem größten der Soldatenfriedhöfe, sind über 500 Soldaten begraben, unter denen ich neben ungarischen und deutschen Soldaten auch zahlreiche polnische Namen und die Gräber der Legionäre finde. Über den Reihen der niedrigen, quadratischen Gräber befindet sich ein schöner Gedenkstein und weiter hinten ein großes Eichenkreuz, das von einer Dornenkrone umgeben ist.


Ein ähnliches Bild bot sich auf dem evangelischen Friedhof, wo die Leichen von etwa zwanzig Soldaten beigesetzt wurden. Die Leichen von zwölf jüdischen Soldaten wurden in einem separaten Bereich des jüdischen Friedhofs beigesetzt. Ein Beweis für wahre Humanität ist die Errichtung eines schönen Gemeinschaftsgrabes für die Soldaten der russischen Armee, in dem die Leichen von über 200 Offizieren und Gefreiten ruhen. Über zwei lateinischen Kreuzen befindet sich ein großes dreiarmiges Kreuz mit der Inschrift: "Teil des tapferen Feindes".


Am Allerseelentag fand vormittags eine Zeremonie zur Einweihung der Soldatenfriedhöfe von Piotrków statt, an der Delegierte der deutschen Armee, der örtlichen österreichisch-ungarischen Behörden, des Militärs, Vertreter der polnischen Legionen, eine Delegation des Stadtrats, Geistliche und zahlreiche Bürger teilnahmen.


Trotz des nebligen Wetters hatten sich bereits vor Beginn der Zeremonie zahlreiche Bürger auf dem Friedhof versammelt. In der Nähe war ein Bataillon eines in Piotrków stationierten Infanterieregiments mit Musik aufgereiht, gefolgt von vielen Legionären und Soldaten.


Pünktlich um 10 Uhr, 15 Minuten später, betraten die Abgesandten der deutschen Armee, d.h. Generalleutnant Barth, der Etappenkommandant in Łódź, Oberst v. Engelmann aus Rawa, der Chef des Rawaer Poviats Weiss, Landrat v. Zizewitz aus Łódź, Richter v. Kühlwein aus Rawa und Oberingenieur Dr. Moser aus Łódź, den Friedhof, begleitet vom Kreiskommandanten, Oberst Juliusz Schneider und Oberleutnant Prinz Puzyna. Zur militärischen Delegation gehörten auch der Leiter der Militärabteilung, Oberstleutnant Sikorski mit seinem Adjutanten Oberleutnant Burzyński, die Oberleutnants der Legionen Okołowicz, Biłyk, Głowiński und Oberleutnant Wąsowicz sowie Delegierte der zivilen Mitarbeiter der Abteilung. An der Zeremonie nahmen auch Vertreter des in Piotrków stationierten Infanterieregiments, Oberstleutnant Charauza, der Kommandeur des Bataillons, eine Delegation des Lanzenreiterregiments mit Leutnant Wołkowicki und Graf Starzeński teil.

Unter den zahlreichen Delegationen der lokalen Behörden befanden sich alle Beamten des regionalen Hauptquartiers unter der Leitung von Starost Dr. Dunikowski, dann eine Gruppe von Richtern und Auditoren unter der Leitung von Oberst Auditor Wośniecki, Stadtrat Kaslczyński und Richter Planeta, die Militärpolizei unter der Leitung von Rotamaster Weinrichter, Superintendent Drzewiński, Leiter der Polizeistation, Vertreter der Post unter der Leitung von Herrn Sassower und w. i. Schließlich kamen Vertreter des Klerus mit Kanonikus Pater Zagrzejewski, der Stadtrat unter Leitung von Herrn Krzemieniewski, eine große Gruppe geladener Damen, Vertreter der Presse und viele wichtige Bürger der Stadt.





czwartek, 11 listopada 2021

Piotrków - Cmentarze - Groby wojenne - Dziennik Narodowy - 1916

     Bardzo interesujący materiał dotyczący cmentarzy wojennych z terenu Piotrkowa. Ciekaw jestem, czy wszystkie wymienione w tym materiale groby zachowały się do dzisiejszch czasów? Być może ktoś, kto zajmuje się tą tematyką coś dopisze, może stare fotografie?

Dziennik Narodowy. 1915-10-16 R. 1 nr 156


                                                     NA ZAWSZE ZOSTALI.

    Są w Piotrkowie uczestnicy wojny, cisi, pozostali na zawsze... leżą w paru miejscach. Ostatnio staraniem Komendy Obwodowej uporządkowano ich groby.

Białe ogrodzenie w obrębie Nowego cmentarza oznacza ich odrębnośc; tworzą odrębną osadę - kompanję: groby jednakowe wyciągnięte szeregami, obłożone darniną z małymi krzyżykami, na których mieszczą się nazwiska.

Wielki dębowy krzyż (w głowach) potężne swe ramiona rozpostarł, jakby w błogosławieństwie, nad nimi, dźwigając wielką żelazną, cierniową koronę - jako symboli!.. Pośrodku wznosi się pomnik - olbrzymi kamień, otoczony ogrodzeniem z łańcucha.

Pierwsza mogiła młodego legionisty mieści się w prawym rogu cmentarza; zmarł wskutek wypadku z bronią w r. 1914... wkrótce śmierć rozpoczęła żniwo; przybył pomnik podoficera - Polaka, ufundowany przez towarzyszy szwadronu, przybyły te mogiły z krzyżykami o nazwiskach polskich, czeskich, węgierskich i niemieckich i innych....Przybysze nieznani, którym los Piotrków, a nie strony rodzinne, u kresu życia wyznaczył...

Na starym cmentarzu parę mogił oficerskich, wśród nich dwóch lotników, pochowanych w jednym grobie, którzy w kwietniu w Piotrkowie u celu podróży spadli z kilkunastopiętrowej wysokości wskutek uszkodzenia aparatu...Zdobią te mogiły wielkie kamienie i kwiaty...

Obok nowego cmentarza (poza jego ogrodzeniem) w ostatnich czasach ogrodzono też groby żołnierzy z rosyjskiego wojska; stoi tam jeden duży krzyż prawosławny i dwa po bokach katolickie... na wielkim kamieniu napisano... bohaterom przeciwnikom...

Na cmentarzu prawosławnym w kilku rzędach w mogiłach szarych, stwardniałych, spoczywa kilkudziesięciu szarych wojowników "prikazu", napisy na krzyżach głoszą "... do obłasti:, z boku skromny pomnik oficera gwardii...



"Gwardyjcowi" było w Polsce wesoło, szarym żołnierzykom "nowo i przyjemnie", wreszcie na zawsze w niej zostali, nie wiedząc, za co walczą i po co? Są dziś wszyscy w jednym mieście - pojednani wiecznym pokojem!...

"Neutralne" słońce posyła grobom piękne jesienne promienie, wierne im będzie długo..., na wiosnę na grobach ich powoła do życia kwiaty....

Za kilka dni smutni ludzie z daleka zawitają do Piotrkowa, by ujrzeć drogie mogiły...

Za lat kilkadziesiąt przeszłe pokolenia będą prowadzić tu starcy i ze czcią dla krwawych wspomnień wskazywać będą stare mogiły bohaterów wszechludzkiej tragedii...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sehr interessantes Material über Kriegsgräberstätten in der Umgebung von Piotrków. Ich frage mich, ob alle Gräber, die in diesem Material erwähnt werden, bis zum heutigen Tag erhalten geblieben sind. Vielleicht kann jemand, der sich mit diesem Thema beschäftigt, etwas hinzufügen, vielleicht alte Fotos?

                                     SIE BLIEBEN FÜR IMMER.


        Es gibt Kriegsteilnehmer in Piotrków, die Stummen, sie sind für immer geblieben Sie liegen an mehreren Stellen. Vor kurzem wurden ihre Gräber dank der Bemühungen des Regionalkommandos gesäubert.

Ein weißer Zaun innerhalb des Neuen Friedhofs markiert ihre Abgrenzung; sie bilden eine eigene Siedlung - eine Gesellschaft: identische Gräber in Reihen, bedeckt mit Rasen und kleinen Kreuzen mit ihren Namen.

Ein großes Eichenkreuz (in den Köpfen) breitet seine mächtigen Arme wie zum Segen über sie aus und trägt eine große eiserne Dornenkrone - als Symbol! In der Mitte erhebt sich ein Denkmal - ein riesiger Stein, umgeben von einem Maschendrahtzaun.

Das erste Grab des jungen Legionärs befindet sich in der rechten Ecke des Friedhofs; er starb an den Folgen eines Unfalls mit einem Gewehr im Jahr 1914... Schon bald forderte der Tod seinen Tribut; ein Denkmal für einen Unteroffizier - einen Polen -, das von den Kameraden des Geschwaders finanziert wurde, kam zu diesen Gräbern mit Kreuzen mit polnischen, tschechischen, ungarischen und deutschen Nachnamen und anderen....Unbekannten, die am Ende ihres Lebens nicht in ihrer Heimatstadt, sondern in Piotrków eingesetzt wurden...

Auf dem alten Friedhof gibt es einige Offiziersgräber, darunter zwei in einem Grab bestattete Flieger, die im April in Piotrków an ihrem Bestimmungsort infolge einer Geräteverletzung aus einer Höhe von mehreren Stockwerken stürzten...Diese Gräber sind mit großen Steinen und Blumen geschmückt...

Neben dem neuen Friedhof (außerhalb seiner Umzäunung) wurden in jüngster Zeit auch die Gräber von Soldaten der russischen Armee eingezäunt; auf den Seiten.... befinden sich ein großes orthodoxes und zwei katholische Kreuze. Auf einem großen Stein steht geschrieben ... zu den Helden zu den Feinden...

Auf dem orthodoxen Friedhof in mehreren Reihen in Gräbern von grau, gehärtet, ruhen ein paar Dutzend graue Krieger von "prikazu", Inschriften auf den Kreuzen verkünden "... zu oblasti:, an der Seite befindet sich ein bescheidenes Denkmal für einen Vormundschaftsbeamten...

"Die Wächter hatten eine gute Zeit in Polen, die grauen Soldaten hatten eine "neue und angenehme Zeit", und schließlich blieben sie für immer dort, ohne zu wissen, wofür sie kämpften und warum. Heute sind sie alle in einer Stadt - versöhnt durch den ewigen Frieden!...

"Neutrale" Sonne schickt schöne Herbststrahlen auf die Gräber, wird ihnen lange Zeit treu sein..., im Frühling wird sie Blumen auf ihren Gräbern zum Leben erwecken....

In ein paar Tagen werden traurige Menschen von weit her nach Piotrków kommen, um die lieben Gräber zu sehen...

In ein paar Dutzend Jahren werden die vergangenen Generationen die alten Menschen hierher führen, und mit Ehrfurcht vor den blutigen Erinnerungen werden sie auf die alten Gräber der Helden der gesamtmenschlichen Tragödie zeigen...