Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogrzeb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogrzeb. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 kwietnia 2025

Rogowiec - Pustkowie - Kleszczów - Pogrzeb - Rodzina Braun

 

Od kilku dni jestem członkiem ciekawej strony na Facebooku, której administratorem jest Monika Braun

Majków i okolice - Nasze Korzenie

W materiałach tam zamieszczanych jest również temat Rogowca i jego mieszkańców (zamieszcza je najlepszy archiwista z okolic Kleszczowa - Stasiu Hejak). Wczoraj swój komentarz zamieściła Ada Braun:

"Dzień dobry, czy mogłabym poprosić o źródło zdjęcia? Chętnie się z nim zapoznam lepiej. Wspomniany w opisie Kazimierz Braun to dziadek męża, Roman również spokrewniony"...

W związku z tym, że wspomniane osoby Kazimierz i Roman są mi bliskie, postanowiłem "pogrzebać" w rodzinnym archiwum i zamieścić zdjęcia które są związane z rodziną Braunów.  W tym miejscu pozdrawiam Adę, z równoczesnym pytaniem: czy posiada zdjęcia związane z Pustkowiem, Rogowcem, rodziną Braunów?

Zamieszczam dwa zdjęcia w smutnym temacie pożegnań... Są na tch zdjęcia osoby które w większości odeszły na zawsze, jest to historia tych ziem zarazem pamięć o nich.

Pogrzeb Romana Brauna


Od lewej:

Franciszek Braun (Franz) - Pustkowie, Stefan Milczarek - Rogowiec, Genowefa Nagoda, Halina Duda, Bolesław Duda, Wacława Duda, Eugenia Duda, Aleksander Braun (Łódź), Jasia Braun, Zenia Laskowska (Łódź), Jan Laskowski (Łódź), Władysława Braun (żona Franciszka), Apolonia Braun (Łódź), Emma Braun (Rogowiec), Lodzia Braun (dziecko), Halina Duda, Halina Braun (Rogowiec), żona Mańka Brauna (Kurnos), Wiesia Piontek (Łódź), Maniek Braun (Kurnos), Jaśka Podlecka, Kazimierz Braun (Pustkowie), Anna Mielczarek, Piotr Podlecki (Łódź), Eugeniusz Braun, żona Kazika Brauna (Pustkowie), Jan Braun, Władysława Braun.

Pogrzeb Franciszka (Franz) Braun - Pustkowie.


Rozpoznano 17 osób:

Jadwiga Braun, Jan Braun, Władysława Braun, Halina Grabarczyk, Zenobia Laskowska, Jan Laskowski, Marian Braun, Roman Braun, Jerzy Braun, Bolesław Duda, Mieczysław Jan Braun - Syn Franciszka, M.Braun - synowa Franciszka, żona Mietka, Adam Kukuła-zięć Franciszka, Zenia Kukuła, Anna Milczarek, Gienia Duda, Stefan Milczarek.

środa, 1 listopada 2023

Niemieckie osadnictwo - Szarłatów - Koło - Pogrzeb - Der Hei matbote

 Der Heimatbote - 3/1971

Pogrzeb w starym kraju.

Zdjęcie zrobione w latach 20-tych XX wieku, prawie 50 lat temu. Pochowane jest dziecko nauczyciela i kantora Frosta w Scharlatowie, powiat Koło. Pastor Krempin z Koła wygłasza mowę pochwalną Kremlin był pastorem w Kole w latach 1919-1936, zmarł w Łodzi w 1940 roku. Był żonaty z Anną, córką łódzkiego pastora Rondthalera! Wciąż możemy zobaczyć część Chór puzonowy. Poniżej od lewej Richard Stellter, Edward Ehrenberg, Wilhelm Elke. Powyżej od lewej Robert Elke, Adolf Ganske, Emil Elke. Za zdjęcie dziękujemy Ldm. Robertowi Elke.

Wikipedia: Szarłatów – wieś w Polsce, położona w województwie wielkopolskim, w powiecie kolskim, w gminie Osiek Mały. W latach 1975–1998 wieś administracyjnie należała do województwa konińskiego. Przed II wojnę światową wieś zamieszkiwała w większości ludność pochodzenia niemieckiego. Wikipedia



Eine Beerdigung in der alten Heimat.

Die Aufnahme stammt aus den zwanziger Jahren, ist also fast 50 Jahre ist. Ein Kind des Lehrers und Kantörs Frost in Scharlatowo, Kreis Kolo, wird beigesetzt. Pastor Krempin aus Kolo hält die Trauerrede Kremlin amtierte in Kolo von 1919 bis 1936 und starb 1940 in Lodz. Er war mit der Tochter Anna des Lodzer Pfarrers Rondthaler verheiratet!. Wir sehen noch einen Teil des Posiaunenchors. Unten v.l. Richard Stellter, Edward Ehrenberg, Wilhelm Elke. Oben v.1. Robert Elke, Adolf Ganske, Emil Elke. Für das Bild danken wir Ldm. Robert Elke.

Wikipedia: Szarłatów - ein Dorf in Polen, gelegen in der Woiwodschaft Großpolen, Kreis Kolski, Gemeinde Osiek Mały. In den Jahren 1975-1998 gehörte das Dorf verwaltungstechnisch zur Woiwodschaft Konin. Vor dem Zweiten Weltkrieg war das Dorf hauptsächlich von Menschen deutscher Herkunft bewohnt. Wikipedia

piątek, 9 grudnia 2022

Pogrzeb - Andrzejów - Bedoń - Andrespol - Rodzina Milnikel - 1972

    Moja znajomość z Horstem rozpoczęła się w niecodzienny sposób. Kierownik gminy Brójce zadzwonił do mnie, że ktoś z Andrzejowa chce nawiązać kontakt w tematach historycznych.. To było ponad trzy lata temu, pamiętam jak dzisiaj moją pierwszą wizytę u Państwa Milnikel w Andrzejowie, ani się obejrzałem a minęło 4 godziny (przy przesmacznym  cieście rabarbarowym autorstwa gospodyni domu) i wspomnieniach dawnych czasów. Tak zaczęły się nasze kontakty, spotkania, rozmowy telefoniczne. Horst jest kopalnią wiadomości, właścicielem bardzo ciekawych zdjęć. Dzisiaj podjechałem do Horsta, gdyż zapewniał mnie, że przygotował sporo materiału przeznaczonego do szerszej publikacji. Z wielką przyjemnością wracając z Bełchatowa, odebrałem spory plik dokumentów i fotografii. Od jutra pogoda według zapewnień meteorologów nie będzie sprzyjała spacerom, więc zajmę się zamieszczaniem materiałów na moim blogu. 

Pierwszy temat jakże smutny..., śmierć i pogrzeb jego żony Reginy Milnikel 30 października 1972 roku. Od czasu tej tragedii minęło 50 lat....

Pozostały wspomnienia, zdjęcia z pogrzebu i inne ulice niż obecnie... Ja mam prośbę do czytelników, może ktoś rozpoznaje osoby z fotografii, z wielką chęcią zamieszczę nazwiska uczestników pogrzebu pod poszczególnymi zdjęciami. Mój adre e-mailowy: Borowa1914@interia.pl

Oprócz fotografii poniżej Horst załączył liścik:

Pogrzeb Reginy Milnikel z d. Ławniczek. Rok 1972 Andrzejów ul. Lipowa - Cmentarz w Bedoniu.

Udostępniam niniejsze fotografie szczególnie mieszkańcom: Andrzejowa, Bedonia i Olechowa. Mam nadzieję że odnajdą na fotografiach siebie, swoich rodziców lub dziadków.

                                                                                            H. Milnikel 04.12.2022

- Orkiestra: Strażacy z Andrespola.

- Karawan - Rodzina Kijasów z Andrzejowa.
























piątek, 7 października 2022

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Łaznowska Wola - Rokiciny - Nieznane zdjęcia - Pogrzeb - cz.4

  Typowy pogrzeb w latach 60-tych ubiegłego wieku. Mniemam, że orszak pogrzebowy przemieszczał się z Łaznowskiej Woli do Rokicin. Wtedy niosło się trumnę na ramionach, tradycja, przesądy...












niedziela, 21 listopada 2021

Cmentarz wojenny - Warszawa - Pogrzeby - Dziennik Narodowy - 1915

     Przeglądając archiwa ze starymi gazetami, w szczególności z okresu Wielkiej Wojny, można znaleźć ciekawe, niekiedy wstrząsające materiały. jednym z nich jest artykuł dotycząc pochówków żołnierzy poległych na polu bitwy, jak i zmarłych w wojskowych lazaretach. Miejscem pochówku jest cmentarz wojenny w Warszawie opodał cmentarza powązkowskiego. 

Zamieszczam dwa zdjęcia i pocztówkę z moich zbiorów, jakby na przekór tych warszawskim pochówkom, gdzie honorowo i uroczyście żegnano poległych żołnierzy...



Dziennik Narodowy. 1915-05-16 R. 1 nr 13

     Pod powyższym tytułem czytamy w «Świecie» warszawskim wzruszający opis cmentarza ofiar wojny, który wyrósł świeżo daleko, za cmentarzem powązkowskim: Droga z początku równa dobiega do wzgórkowatej części cmentarza, gdzie zaczyna się istny las krzyżów mogilnych świeżo ustawionych. Krzyże te ścisłymi rzędami zatknięte na mogiłach jednolitych. ciągnących się jakby prawidłowe szańce z głębszemi przejściami, kryją bowiem dwie warstwy zwłok jedna nad drugą ściśle układanych w trumnach jedna obok drugiej. Kilkudziesięciu pospolitaków polskich pełni czynności grabarzy, ryjąc się nieustannie w żółtym piasku. Kopią oni dół generalny, głęboki na piętro, ustawiają w nim rzędy trumien zasypują krańcowe, pozostawiając wykop do następnego dnia, nim dół granicy cmentarza sięgnie.

A oto natrafiamy na chwilę, gdy przeszło 40 trumien, ustawionych jedna na drugiej stertami, czeka kolei złożenia w ziemi, a jeszcze to nie koniec, gdyż od bramy cmentarza wlecze się nowa fura ze zwłokami, a zakopywanie trwa do szóstej wieczorem.

Oglądamy bliżej trumny, Stosownie do przyjętego w szpitalu zwyczaju niektóre z nich mają ponaklejane kartki z imieniem i nazwiskiem zmarłego, na innych zaś widnieje tylko kredą nakreślony napis, dozorca zaś pilnuje, by ściśle według ceduły, ustawiano w dole trumny i na tem polega ceremoniał pogrzebowy, modły bowiem odprawiane są w kapliczkach szpitalnych i tylko zrzadka duchowny towarzyszy zwłokom na miejsce wiecznego spoczynku.




To samo wreszcie z braku czasu dzieje się ze zwłokami oficerów i cała różnica polega na tem, że mają oddzielną kwaterę i chowani są jedną warstwą, lecz mogiły ich zdobią takie same, co i na mogiłach żołnierskich krzyżyki.

A oto kwatera, mieszcząca zwłoki żołnierzy katolików. Zaledwie dwie czy trzy mogiły zdobią skromne wianuszki od bliźnich, którzy zdołali się dowiedzieć o zgonie swojego. Reszta czeka na przyszłe odwiedziny, a może tylko na pamięć w dzień Zaduszny ludności warszawskiej, która nie powinna o mogiłach poległych rodaków. Jeszcze dalej kwatera mogił dla jeńców. Leżą tam obok siebie żołnierze austryjaccy i niemieccy, polacy, niemcy, czesi, węgrzy, słowacy, chorwaci..

Niema tam różnic. Lejtnant von Liebert leży obok Józka Kubiaka, poznańczyka; wicefeldfebel pruski Mischke sąsiaduje z szeregowcem z galicji, Grzelakiem, a oficer austryjacki, zapewnie chorwat, Adrian Wlachowic, z węgrem Istwanem Bizar, a potem Schultzów i Müllerów przedzielają Sitarki, Gontale i zające spod tarnowa, Wadowic lub Krotoszyna.

Nieopodal na ziemi odosobniona jeszcze jedna trumna. Leży w niej Fryc Winter, zmarły w szpitalu jeniec. Pospolitakom nie chce się przedłużać grobowego rowu, bo ziemia z wierzchu zmarzła, lecz jeden z nich wpada na praktyczny pomysł wydłubania w bocznej ścianie grobu otworu na trumnę, skąd sypie się miękki piasek i robota za chwilę ukończona.






     Bei der Durchsicht von Archiven mit alten Zeitungen, vor allem aus der Zeit des Ersten Weltkriegs, kann man interessante, manchmal auch schockierende Materialien finden. Eines davon ist ein Artikel über die Beerdigung von Soldaten, die auf dem Schlachtfeld gefallen sind, sowie von solchen, die in Lazaretten gestorben sind. Die Begräbnisstätte ist der Kriegsfriedhof in Warschau in der Nähe des Powazki-Friedhofs.

    Hier sind zwei Fotos und eine Postkarte aus meiner Sammlung, als ob ich trotz der Warschauer Gräber, auf denen die gefallenen Soldaten ehrenvoll und feierlich verabschiedet wurden... 

     Unter dem oben genannten Titel lesen wir in der Warschauer "Welt" eine bewegende Beschreibung des Friedhofs der Kriegsopfer, der frisch hinter dem Pow±zki-Friedhof entstanden ist: Die zunächst ebene Straße erreicht den hügeligen Teil des Friedhofs, wo ein wahrer Wald von frisch aufgestellten Grabkreuzen beginnt. Diese Kreuze stehen in dichten Reihen auf gleichförmigen Gräbern, die sich wie richtige Schanzen mit tieferen Gängen ausdehnen, da sie zwei übereinander liegende Schichten von Leichen verbergen, die dicht nebeneinander in Särgen angeordnet sind. Mehrere Dutzend polnische Bürger sind als Totengräber tätig und graben ständig im gelben Sand. Sie heben eine allgemeine Grube aus, die ein Stockwerk tief ist, stellen darin die Sargreihen auf und füllen die letzten Särge ein, wobei sie die Grube bis zum nächsten Tag verlassen, bevor sie die Grenze des Friedhofs erreicht. 

Und hier erleben wir einen Moment, in dem mehr als vierzig Särge, haufenweise übereinander gestapelt, der Reihe nach darauf warten, in die Erde gebracht zu werden, und das ist noch nicht das Ende, denn ein neuer Wagen mit Leichen wird vom Friedhofstor hereingeschleppt, und die Beerdigung dauert bis sechs Uhr abends.

Nach dem Brauch des Krankenhauses sind einige Särge mit Aufklebern mit dem Vor- und Nachnamen des Verstorbenen versehen, während auf anderen nur eine Inschrift mit Kreide zu sehen ist. Der Hausmeister achtet darauf, dass die Särge streng nach der Zeder aufgestellt werden, und darum geht es bei der Beerdigungszeremonie, denn in den Krankenhauskapellen werden Gebete gesprochen, und nur selten begleitet ein Priester den Leichnam zu seiner ewigen Ruhestätte.

Der Unterschied besteht darin, dass sie ein separates Quartier haben und in einer Schicht beigesetzt werden, aber ihre Gräber sind mit denselben Kreuzen geschmückt wie die der Soldaten.

Und hier ist der Bereich, in dem die Leichen der katholischen Soldaten liegen. Nur zwei oder drei Gräber sind mit bescheidenen Girlanden von den Nachbarn geschmückt, denen es gelungen ist, vom Tod ihrer Angehörigen zu erfahren. Die übrigen warten auf künftige Besuche oder vielleicht auch nur auf das Gedenken der Warschauer an Allerseelen, die die Gräber ihrer gefallenen Landsleute nicht vergessen sollten. Außerdem gibt es noch ein Viertel der Gräber für die Kriegsgefangenen. Österreichische und deutsche Soldaten, Polen, Deutsche, Tschechen, Ungarn, Slowaken, Kroaten liegen dort Seite an Seite.

Es gibt keine Unterschiede. Leutnant von Liebert liegt neben Józek Kubiak, einem Posener; der preußische stellvertretende Oberst Mischke neben einem Gefreiten aus Galizien, Grzelak, und ein österreichischer Offizier, wahrscheinlich ein Kroate, Adrian Wlachowic, mit einem Ungarn, Istwan Bizar, und dann sind die Schultzes und Müllers durch Sitarki, Gontale und Hasen aus Tarnów, Wadowice oder Krotoszyn getrennt.

In der Nähe liegt ein weiterer Sarg einsam auf dem Boden. Darin liegt Fryc Winter, ein Kriegsgefangener, der im Krankenhaus starb. Die Bürger wollen die Grabgrube nicht erweitern, da der Boden darüber gefroren ist, aber einer von ihnen kommt auf die praktische Idee, ein Loch in die Seite des Grabes für den Sarg zu graben, aus dem weicher Sand fällt, und die Arbeit ist im Handumdrehen erledigt. 

wtorek, 21 września 2021

Czarnocin - Pogrzeb - Ksiądz Roman Bulczyński - Kurowice - Tydzień - 1897

 

Tydzień. 1897-10-17 R. 25 Nr 42



W dniu 3 b. m. zakończył życie w Czarnocinie, powiecie łódzkim, 3 mile od Piotrkowa Ś. p. ks. Roman Bulczyński, proboszcz parafii Czarnocin. Urodzony 6 września 1835 roku w księztwie Poznańskiem w miasteczku Pobiedziskach, po ukończeniu szkół w Trzemesznie przeszedł do seminaryjum w Włocławku, które zakończył w 1865 r. Po wyświęceniu był wikaryjuszem w Turku, Dłutowie, Gaworznie, a następnie proboszczem w Kościelcu, Stęczniewie i wreszcie przez 11 lat w Czarnocinie, w którym cały kościół z gruntu wewnątrz i zewnątrz odrestaurował. Na pogrzeb zmarłego przybyło 18 kapłanów z okolicy, kolegów i z archidyjecezyi. Przewodniczyli pogrzebowi ks. dziekan Jankowski i ks. kanonik Sałaciński z Piotrkowa. Mowy pogrzebowe wygłosili ks. Hoffman Aleksy, wikary ze Srocka i ks. Antoni Zagrzejewski, proboszcz z Kurowic. Tak w kościele jak na cmentarzu przygrywała miejscowa muzyka włościańska.

wtorek, 29 czerwca 2021

Rodzina Jana i Florentyny Krause - Andrespol - Andrzejów - Ceramika - Wspomnienia - cz.1

    Nie potrafię nawet w przybliżeniu podać daty, kiedy po raz pierwszy zainteresowałem się rodziną Jana Krause. Do Bukowca sprowadziłem się z moją żoną Elą w 2006 roku, nie są to odległe czasy, jednak… Interesowały mnie, a to jest oczywiste historie związane z moją Gminą Brójce. Dopiero szukanie w archiwach, rozmowy, wywiady z mieszkańcami uświadomiły mi, że tutaj nie ma granic., jesteśmy wspólnotą. Mocno zająłem się cmentarzem ewangelickim w Bukowcu, historią jej dawnych mieszkańców. Wątki związane z Andrespolem, Andrzejowem pojawiały się na każdym kroku moich poszukiwań. Opisywałem spotkanie w 2016 roku z Helgą Keppler z Berlina, która szukała grobów swoich przodków w Andrespolu, później dopiero w Bukowcu, choć jej korzenie wywodziły się z Bukowca – Königsbach. To właśnie od niej otrzymałem skan zdjęcia na którym stoją członkowie jej rodziny Magdalena i Alex Ohmenzetter, mieszkańcy Andrespola, właściciele piwiarni.

    

Andrespol 1938 rok - Winiarnia - właściciele pod szyldem Piwiarni, Magdalena i Alex Ohmenzetter. Budynek przetrwał do dzisiejszych czasów, spełnia funkcje mieszkalne – Rokicińska 135.


    Wróćmy jednak do rodziny Jana Krause. Będąc często w Andrespolu, także jako pacjent Przychodni Medar, wiedziałem, że znajduję się na terenach dawnej CERAMIKI. To co ja zastałem, to były resztki tej zasłużonej dla regiony fabryki, ona sukcesywnie znikała...Nawiązałem kontakt z Panią Elą Ciesielską, sekretarzem gminy Andrespol. Podczas naszej pierwszej rozmowy zadałem kilka pytań, m.in. gdzie znajduje się grób rodziny Krause, dlaczego tak mało jest śladów mówiących o tej zasłużonej dla regionu rodzinie. Zapracowana Pani Ela umawiała się na dłuższą rozmowę, jednak problemy zdrowotne zawsze stawały na przeszkodzie...Spotkałem się z nią dwukrotnie na „moim” cmentarzu w Bukowcu, kiedy to prosiła o pomoc dla swojej kuzynki o nazwisku Kajnath, której rodzina wywodziła się z Bukowca. W lutym tego roku Pani Ela dzwoniła do mnie, jednak byłem przykuty do szpitalnego łóżka (Covid-19), nie miałem siły odebrać tego telefonu...Później otrzymałem tą smutną dla wszystkich wiadomość…

    Nie rezygnowałem z dalszych poszukiwań. Kilka lat temu odwiedziłem cmentarz ewangelicki w Andrzejowie, rozmawiałem z panem Adamczykiem, nie wiedząc jeszcze, że tam najprawdopodobniej znajduje się grób rodzinny Jana Krause. Zrobiłem dokumentację fotograficzną zachowanych i dostępnych grobów na tej uroczej nekropolii, grobu Krause nie znalazłem. Dopiero kiedy natrafiłem na nekrologi tej rodziny w okupacyjnej gazecie z 1944 roku, byłem pewien, że tropy wiodą do Andrzejowa!

    Tutaj szczególne słowa uznania dla Artura Grochowskiego, administratora strona na Facebooku: Andrespol Fotografia – kiedyś i dziś. Miałem możliwość zamieszczania moich materiałów, zadawania pytań. Nie przypuszczałem, że jest tak duże zainteresowanie historią tego regionu, czytelnicy są „głodni” nowych informacji.

    Otrzymałem sporo informacji także na prywatną skrzynkę. Najbardziej sobie cenię kontakt z Panią Anią Stępowską, która umożliwiła mi spotkanie z jej wujkiem Panem Włodzimierzem Czaińskim.

    Do spotkania w Andrespolu doszło wczoraj przed południem. Pan Włodzimierz zadzwonił do mnie, byłem na Komisji Rady Gminy w Brójcach. Nie mogłem przeoczyć takiej szansy, niezwłocznie pojechałem. Zaproponowałem, że pojedziemy na cmentarz do Andrzejowa, tak też się stało. Pan Włodzimierz był tam przed 10 laty, kiedy kręcono film o Andrespolu i Andrzejowie. Widziałem jego wielkie zdziwienie, nie poznawał tych miejsc, nie przypuszczał, że natura w tak krótkim czasie tak mocno zawładnęła tym terenem. Chodził, to raz w prawo, wracał i ponownie wracał do miejsca gdzie przypuszczalnie znajdował się ten grób. Jednak dzikie róże i inne krzewy tak szczelnie zarosły ten teren, że nawet nie próbowaliśmy choć na metr dostać się w głąb……

    Jednak bardzo serdeczna i interesująca z nim rozmowa wynagrodziła moje wstępne rozczarowanie. W tak krótkim czasie nie mogłem usłyszeć wszystkiego, co wie Pan Włodzimierz, więc umówiliśmy się na następne spotkanie.

    Informacje i materiały od Pana Włodzimierza zamieszczę w następnych częściach, teraz chcę zaprezentować dwa nekrologi związane bezpośrenio z rodziną Krauze i wspomnienie uczestniczki pogrzebu Jana Krause, mamy Pana Włodzimierza..


Zawiadamiamy naszych krewnych, przyjaciół i znajomych, że mój drogi mąż, nasz dobry ojciec, dziadek i pradziadek

                                                                Johann Krause

                                                  właściciel fabryki w Andrespolu

zmarł w wieku 80 lat 25 stycznia. Pogrzeb naszego drogiego zmarłego odbędzie się w dniu 27.b.miesiąca o godz. 15.00 z domu żałobnego w Andrespolu na cmentarz ewangelicki w Andrzejowie.

Głęboko pogrążona w żałobie rodzina

Andrespol , 26.I.1944 r.

Połączenie kolejowe: 13.45 z dworca Fabrycznego (Lizmannstadt Mitte).




 


    Minął zaledwie miesiąc i jeden dzień od śmierci Jana, kiedy jego żona Florentyna podążyła jego śladem, zmarła 26 lutego 1944 roku. Oboje spoczęli w bardzo skromnym rodzinnym grobie w Andrzejowie. Poniżej tego nekrologu zamieszczam wspomnienie mamy Pana Włodzimierza, która była uczestnikiem pogrzebu Jana Krauze.

W miesiąc po śmierci naszego niezapomnianego ojca, nasza kochana mama,

babcia i prababcia

F l o r e n t i n e K r a u s e z domu Fiedler

zmarła 26.2.1944 r. po bardzo ciężkiej chorobie w wieku 74 lat.
Pogrzeb naszego drogiego zmarłego odbędzie się 1 marca 1944 roku.
o godz. 14.30 z kościoła w Andrzejowie na tamtejszy cmentarz.

Głęboko pogrążona w żałobie Rodzina.
Andrespol, 28. 2. 1944.
Połączenie kolejowe: L.-Mitte 1.45 p.m.




    

Wspomnienie:



Jan Krause umarł w 1944 roku. Na pogrzebie było bardzo dużo ludzi.

Był wieziony na platformie którą ciągnęły 4 konie, a żona jego jechała powozem za trumną.

Po pół roku zmarła jego żona, która jest pochowana razem z mężem.

Jan był dobrym człowiekiem, pomagał biednym ludziom, także Polakom. Często odwiedzał moją teściową gdzy była chora, nawet wspomagał pieniężnie.

Blisko zakładu Krauzego jest ulica Fabryczna (do dnia dzisiejszego) nazwana tak, gdyż Krauze budował tam tak zwane „Baraki” dla swoich pracowników. „Baraków” murowanych są cztery i trzy domy drewniane. Do dzisiejszego dnai zamieszkiwane są przez lokatorów.

Miał trzy domy piętrowe. W jednym mieszkał on, w drugim jego syn Waldek, a w trzecim zięć o nazwisku Tarnowski.

W jednym z domów dziś mieści się przedszkole, a w pozostałych dwóch mieszkają lokatorzy, gdyż domy te należą pod Gospodarkę Komunalną.

                                          - Koniec części I - 

czwartek, 20 maja 2021

DAWNY ANDRZEJÓW I ANDRZEJOWIANIE NA STAREJ FOTOGRAFII - Andrzejów - Schmidt - Pogrzeb - Karawan - 1935 - cz.2


    Następne bardzo interesujące zdjęcia z okresu międzywojennego z Andrzejowa.

W związku z nimi nasuwa się kilka pytań?

- gdzie mieścił się w Andrzejowie ten skład węgla?

- czy pan Schmidt był ewangelikiem?

- czy ten orszak pogrzebowy zmierza na cmentarz ewangelicki, czy też katolicki?

Mam nadzieję, że czytelnicy pomogą w odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.




            Pogrzeb p. Schmidta właściciela składu węglowego w Andrzejowie (1935r.)

środa, 28 listopada 2018

Łódź ? - Pogrzeb - Zdjęcie - ok.1930

          Zdjęcie formatu pocztówkowego kupiłem w ubiegłym roku na łódzkiej giełdzie "samochodowej". Niestety, nie ma lokalizacji, jednak nie mogłem się oprzeć, żeby tego zdjęcia nie kupić...Czuję łódzkie klimaty, być może w pobliżu Łodzi...., mnie się podoba, bez względu na smutną ceremonię.








wtorek, 16 stycznia 2018

Pogrzeb - Marszałek Polski M.Spychalski - Pędzimąż - Zgierz - Pachniewicz - 1967

Bardzo ciekawe zdjęcie ze zbioru rodziny Pachniewicz - Konewka.
Pogrzeb w Zgierzu, widoczny karawan, orszak pogrzebowy, jeden z wielu. Najciekawsza jednak jest dedykacja z tyłu zdjęcia, pisał ją Marszałek Polski Marian Spychalski!
Z treści wynika, że był uczniem zmarłego, nic więcej na ten czas nie mogę napisać. Rodzina Pędzimąż była spokrewniona z Pachniewiczami.




Oto treść dedykacji:
Marian Spychalski
Marszałek Polski
                                                                                  Pani
                                                                                  Leokadia Pędzimąż
                                                                                  Zgierz
                                                                                  ...............................

         Proszę o przyjęcie wyrazów mego najgłębszego współczucia z powodu zgonu Małżonka Pani, zasłużonego wychowawcy wielu pokoleń młodzieży, którego szlachetność charakteru i zalety umysłu dane mi były je znać w czasach kiedy miałem zaszczyt być jego uczniem.  21.1.67.

                                                                                                                                                                    

Materiał o Marszałku (przebogaty życiorys) z:  

Marian Spychalski - Internetowy Polski Słownik Biograficzny - NInA

www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/marian-spychalski   

Spychalski Marian, pseud.: Marek, Mik, Orka, Turski, przybrane nazwisko: Maciej Sokołowski (1906–1980), architekt, działacz komunistyczny, minister obrony narodowej, marszałek Polski, przewodniczący Rady Państwa. Ur. 6 XII w Łodzi, był najmłodszym synem Józefa i Franciszki z Leśkiewiczów, bratem Józefa (zob.).  

 Zdjęcie:

Marian Spychalski – Wikipedia, wolna encyklopedia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Spychalski
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

niedziela, 18 czerwca 2017

Kotliny - Dalków - Kurowice - Jan Maślanka - Łaznów - Cmentarz - Pogrzeb - cz.4

Seria smutniejszych zdjęć, pogrzeby...
Pierwsze z nich przedstawia pogrzeb pana Ciepluchy na miejscowym cmentarzu w Łaznowie.



Na drugim z nich widoczna konna bryczka a na niej trumna z ciałem tęściowej pana Jana, pani Klejman . Orszak pogrzebowy pieszo szedł z Dalkowa na cmentarz w Kurowicach.