Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Generał Litzmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Generał Litzmann. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Bitwa o Łódź - Brzeziny - Borowa - Gen. Litzmann - Cmentarze wojenne - Heimatbote -1914 - cz.2

                                  Brzeziny - Wszystkich Świętych 1914 r.

     Teraz pozwolimy wypowiedzieć się rodakom R. Saleskiemu i E. Schulzowi, relacjonującym ze swoich wspomnień bitwę o Brzeziny; jest to relacja ludzi z ludu:

Ldsm. Saleski tak rozpoczyna swój raport: "Generał Litzmann stacjonował ze swoimi oddziałami bojowymi w Wilhelmswald (Borowo). Właśnie prał, gdy oficer przyniósł raport: "Generale, jesteśmy otoczeni!". Generał Litzmann milczał przez chwilę, ale nagle zebrał się na odwagę, wybiegł na zewnątrz do swoich oficerów i wydał rozkaz, aby oddziały uformowały się w linię, piechota w środku, artyleria na zewnątrz, a ta ostatnia do ognia i jeszcze raz do ognia. Generał wrócił do swojego mieszkania, a po około dwóch godzinach artyleryjskiego ostrzału krzyżowego Rosjanie wycofali się na zachodnią stronę. Po ciężkiej walce generał Litzmann odszedł, by pomaszerować na zachód. Placówki zostały oddelegowane aż do Gałkowa; w samym Gałkowie po zachodniej stronie znajduje się kościół katolicki, a obok niego folwark. W tej chacie sierżant Schweigert gotował ziemniaki w mundurkach dla swoich towarzyszy, gdy otworzyły się drzwi i do środka weszło 18 Rosjan! Sierżant musiał oddać całą wędzoną kiełbasę, boczek i szynkę, na którą Rosjanie mieli ochotę, potem udało mu się wyskoczyć przez okno (stare okna były wybite) i wprawić w ruch 3 karabiny maszynowe. Żaden Rosjanin nie uciekł! Sierżant Schweigert był mistrzem żandarmerii w Brzezinach w czasie II wojny światowej i często opowiadał. Marsz i bitwa ciągnęły się przez Gałków na Malczew, a mianowicie wzdłuż zakrętu, gdyż główna droga z Gałkowa ani Brzezin nie była zajęta przez Rosjan, którzy również zalegli w lesie malczewskim. Generał Litzmann wbiegł w pułapkę, czyli prosto w wielką kupę Rosjan i wtedy naprawdę zaczęła się walka i krwawienie; każdy walczył za siebie, czy to oficer, czy muszkieter, bez różnicy. Bitwa była ciężka, straty duże. Generał Litzmann stracił w Malczewie w 1914 roku wielu swoich oficerów, wielu z nich nosiło tytuł hrabiego lub barona. Mój brat widział trupy, a także wielu zabitych Kozaków.

    Po tej bitwie marsz kontynuowano w kierunku Brzezin. 2 km przed miastem generał musiał ściągnąć wojska pod Mroczkowiznę; oddziały niemieckie ledwie odpoczęły, gdy Rosjanie znów przypuścili szturm i trzeba ich było w ciężkiej walce odeprzeć; cenne materiały Niemcy stracili. Mimo to jeszcze tego samego wieczoru dotarli do miasta Brzeziny.



    Następnego dnia, Totensonntag 1914, Rosjanie zaatakowali z trzech stron. Cztery razy zostali odparci; za piątym razem nie doszli do niczego. Generał Litzmann próbował dokonać wyłomu w pobliżu kościoła luterańskiego na szosie strykowskiej w kierunku Strykowa. Przed kościołem luterańskim leżała niesłychana liczba zabitych i rannych; wszystkie domy do 250 m od kościoła były zajęte rannymi. Z niemieckim porucznikiem kwaterował niemiecki pastor Albert Wannagat. Kiedy powiedział "Do widzenia" i wyszedł za drzwi, wszedł rosyjski oficer, który pilnował domu. Oficer wszedł, by przeszukać dom! Obaj oficerowie zasztyletowali się - w drzwiach pastora; byli luteranami, rosyjski oficer pochodził z luterańskiej rodziny. Rosyjski oficer pochodził z bałtyckiej rodziny z Rygi! W każdą niedzielę przed I wojną światową pastor Wannagat przypominał swojemu brzezineckiemu zborowi niedzielę śmierci z 1914 roku, kiedy to krew płynęła w rynsztoku, a zbór opłakiwał na kamiennym chodniku wszystkie niewinne ofiary.

    Oddziały niemieckie w najtrudniejszych warunkach dotarły do Strykowa, tam pomaszerowały na zachód drogą zgierską. Pierwsza wieś na lewo od Strykowa nazywa się Smolice. Niedaleko za Smolicami jest małe wzgórze, za którym się okopali. W międzyczasie z Głowna i Strykowa nadeszło około 4000 Rosjan, którzy zostali całkowicie zaskoczeni przez Niemców za wsią Smolice; ich karabiny maszynowe natychmiast zaszczekały i Rosjanie zostali pokonani w ciężkiej walce. Rosyjski żołnierz opowiadał później mojemu ojcu, jak to było z Rosjanami; był to przyjaciel mojego brata, z którym służył czynnie. Generał Litzmann odzyskał kontakt z jednostkami niemieckimi za Smolice".



                                        Brzeziner Totensonntag 1914

Jetzt lassen wir die Landsleute R. Saleski und E. Schulz zu Wort kommen, die aus ihren Erinnerungen über den Kampf um Brzeziny berichten; es ist die Darstellung von Männern aus dem Volke:

So beginnt Ldsm. Saleski seinen Bericht: "General Litzmann lag mit seinen Kampftruppen in Wilhelmswald (Borowo). Er war gerade am Waschen, als ein Offizier die Meldung brachte: "Herr General, wir sind umzingelt!" General Litzmann war erstmal ganz still, auf einmal packte ihn der Mut er lief nach draußen zu seinen Offizieren und gab den Befehl, die Truppen kesseiförmig aufzustellen, Infanterie drinne, Artillerie draußen und letzterer gebot er, Feuer und nochmals Feuer zu geben. Der General begab sich in seine Wohnung zurück, und nach ungefähr zwei Stunden Artillerie-Kreuzreuer zogen sich die Russen an der Westseite zurück. Nach schwerem Kampf ist General Litzmann zum Marsch nach Westen aufgebrochen. Vorposten waren bis Galkow durch aufgestellt; in Galkow selbst steht auf der westlichen Seite eine katholische Kirche und daneben ein Bauernhäuschen. In diesem Häuschen kochte Feldwebel Schweigert gerade Pellkartoffeln für seine Kameraden, als sich die Tür öffnete und 18 Russen reinkamen! Der Feldwebel mußte alle geräucherte Wurst, Speck, Schinken hergeben, worauf die Russen scharf waren, dann gelang es ihm, aus dem Fenster zu springen (olle Scheiben waren kaputt) und 3 Maschinengewehre in Gang zu bringen. Kein Russe kam davon! Feldwebel Schweigert ist im 2. Weltkrieg Gendarmeriemeister in Brzeziny gewesen und hat es oft erzählt. Der Marsch und Kampf zog sich über Galkow noch Malczew und zwar den Winkelweg hin, denn die Hauptstraße von Galkow noch Brzeziny war von den Russen besetzt, die auch im Malczewer Wald logen. General Litzmann lief in eine Falle, d. h. gerade auf den großen Haufen Russen und da ging das Kämpfen und Bluten erst richtig los; jeder kämpfte für sich, ob Offizier oder Musketier, kein Unterschied. Der Kampf war schwer, die Verluste groß. General Litzmann hot viele seiner Offiziere in Malczew 1914 verloren, viele trugen den Titel Graf oder Baron, mein Bruder hot die Leichen gesehen und auch die vielen toten Kosaken.

   Noch diesem Gefecht ging der Marsch Richtung Brzeziny weiter. 2 km vor der Stadt mochte der General beim Gute Mroczkowizna holt; die deutschen Truppen hatten sich kaum zur Ruhe gelegt, als schon wieder die Russen heranstürmten und in schwerem Kampf zurückgeschlagen werden mußten;· wertvolles Material ging den Deutschen verloren. Dennoch erreichten sie noch am selben Abend die Stadt Brzeziny.

    Am nächsten Tag, Totensonntag 1914, griffen die Russen aus drei Richtungen on. Viermal wurden sie zurückgeschlagen; beim fünften Mal stieß:!n sie ins Leere. General Litzmann versuchte nämlich eine Absetzbewegung in der Nähe der lutherischen Kirche auf die Strykower Straße nach Strykow zu. Vor der luth. Kirche logen unheimlich viele Tote und Verwundete; alle-Häuser bis 250 m von der Kirche wurden mit Verwundeten belegt. Beim deutschen Pastor Albert Wannagat war ein deutscher Leutnant einquartiert. Als er "Auf Wiedersehen" sagte und zur Tür hinausging, kam ein russ. Offizier herein, um das Haus zu durchsuchen! Die beiden Offiziere hoben sich gegenseitig erstochen - beim Pastor vor der Tür; dabei waren się lutherische Glaubensgenossen, der russ. Offizier stammte nämlich aus einer baltischen Familie in Riga! Jeden Totensonntag noch dem 1. Weltkrieg. erinnerte dann Pastor Wannagat seine Brzeziner Gemeinde on den Totensonntag von 1914, wie da dos Blut im Rinnstein floß, und die Gemeinde trauerte um all die unschuldigen Opfer auf dem Steinpflaster.

    Die deutschen Truppen erreichten unter den schwierigsten Verhältnissen Strykow, dort marschierten sie auf der Zgierzer Straße nach Westen. Das erste Dorf links von Strykow heißt Smolige, dicht hinter Smolige liegt ein kleiner Hügel, dahinter verschanzten sie sich. Unterdes kamen co. 4000 Russen von Glowno noch Strykow und stießen hinter dem Dorf Smolige völlig überrascht auf die Deutschen; deren Maschinengewehre bellten sofort los und in schwerem Kampf wurden die Russen geschlagen. Ein russischer Soldat erzählte später meinem Vater, wie es bei den Russen aussah; er war ein Freund meines Bruders, mit dem er zusammen aktiv gedient hatte. General Litzmann bekam hinter Smolige wieder Verbindung mit deutschen Einheiten."

wtorek, 14 czerwca 2022

Generał Karl Litzmann - Bitwa o Łódź - Kolekcja - Ebay - cz.3

 







Generał Karl Litzmann - Bitwa o Łódź - Kolekcja - Ebay - cz.2

 






Generał Karl Litzmann - Bitwa o Łódź - Kolekcja - Ebay - cz.1

     Postać Karla Litzmanna interesuje mnie od wielu lat, może dokładniej, od czasu mojej przeprowadzki do Bukowca w 2006 roku. Był jednym z dowódców w składzie tzw. "(Grupy Scheffera) podczas zaciętych walk w okolicach Łodzi w listopadzie-grudniu 1914 roku. Miał wielki udział w zwycięskiej bitwie (być może największy) nazywanej "Bitwą o Brzeziny" lub "Bitwą o Łódź".Prawie każdego dnia jadąc, czy też spacerując przemierzam miejsca w których fizycznie przebywał ponad100 lat temu (Gałkówek, Zielona Góra, Borowa).

     Aukcja internetowa na Ebay bardzo mnie zaciekawiła, wstawiono ładną kolekcję książek, pocztówek poświęconych osobie Karla Litzmanna. Cena 250 Euro, jest do przełknięcia pod warunkiem, że jak stoi w opisie, dedykacja i podpis własnoręczny generała są prawdziwe. Jeśli tak, jest to naprawdę wielka gratka dla kolekcjonerów i miłośników historii z tego okresu.

Karl Litzmann (ur. 22 stycznia 1850 w NeuglobsowBrandenburgia, zm. 28 maja 1936 tamże) – pruski generał podczas I wojny światowej, dowódca jednej z trzech dywizji (3 dyw. gwardyjska) w składzie tzw. „grupy Scheffera” (pozostałe dwie to 49 i 50 rezerwowa dywizje piechoty), który swoim manewrem zapewnił zwycięstwo Niemcom w jednej z trzech największych bitew na froncie wschodnim (w tzw. bitwie pod Łodzią); polityk nazistowski.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Die Figur des Karl Litzmann interessiert mich schon seit vielen Jahren, genauer gesagt seit meinem Umzug nach Bukowiec im Jahr 2006. Er war einer der Kommandanten der so genannten "Scheffer-Gruppe" während der heftigen Kämpfe bei Lodz im November-Dezember 1914. Er hatte einen großen Anteil an der siegreichen Schlacht (vielleicht die größte), die "Schlacht um Brzeziny" oder "Schlacht um Lodz" genannt wird. Fast jeden Tag komme ich beim Autofahren oder Spazierengehen an Orten vorbei, an denen er vor über 100 Jahren physisch anwesend war (Gałkówek, Zielona Góra, Borowa).

     Internet-Auktion auf Ebay interessierte mich sehr, eingefügt eine schöne Sammlung von Büchern, Postkarten zur Person von Karl Litzmann gewidmet. Der Preis von 250 Euro ist vertretbar, vorausgesetzt, dass die Widmung und die handschriftliche Unterschrift des Generals, wie in der Beschreibung angegeben, echt sind. Wenn ja, ist dies in der Tat ein großer Leckerbissen für Sammler und Geschichtsinteressierte der damaligen Zeit.

Karl Litzmann (geboren am 22. Januar 1850 in Neuglobsow, Brandenburg, gestorben am 28. Mai 1936 dort) - preußischer General im Ersten Weltkrieg, Kommandeur einer der drei Divisionen (3. Garde-Division) der so genannten "Scheffer-Gruppe" (die beiden anderen waren die 49. und 50. Reserve-Infanteriedivision), der mit seinem Manöver den deutschen Sieg in einer der drei größten Schlachten an der Ostfront (der so genannten Schlacht von Lodz) sicherte; NS-Politiker.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

The figure of Karl Litzmann has interested me for many years, perhaps more precisely since I moved to Bukowiec in 2006. He was one of the commanders of the so called "Scheffer Group" during the fierce fighting near Lodz in November-December 1914. He had a great part in the victorious battle (perhaps the greatest) called the "Battle for Brzeziny" or the "Battle for Lodz". Almost every day while driving or walking I pass places where he was physically present over 100 years ago (Gałkówek, Zielona Góra, Borowa).

     Internet auction on Ebay interested me very much, inserted a nice collection of books, postcards dedicated to the person of Karl Litzmann. The price of 250 Euro, is swallowable provided that, as it stands in the description, the dedication and the general's handwritten signature are genuine. If so, this is indeed a great treat for collectors and history buffs of the time.

Karl Litzmann (born 22 January 1850 in Neuglobsow, Brandenburg, died 28 May 1936 there) - Prussian general during World War I, commander of one of the three divisions (3rd Guards Division) of the so-called "Scheffer Group" (the other two were 49th and 50th reserve infantry divisions), who with his manoeuvre ensured German victory in one of the three largest battles on the Eastern Front (the so-called Battle of Lodz); Nazi politician.














sobota, 4 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Pszanowice - 1918 - cz.8

 



Ciemność zapadła na polu bitwy. Masy trupów, przestrzelonej broni i pojazdów leżących na drodze i wzdłuż niej dawały obraz powagi stoczonej tu bitwy. Wozy i furmanki, kolumna za kolumną, do późnej nocy gnały po utwardzonej drodze i bokiem przez zwalone pole w kierunku celu, jakim były Brzeziny.

W międzyczasie korpus kawalerii Richthofena musiał znosić ciężkie walki pod Łaznowską Wolą z silnie przeważającym Nowikowem. Nadzieja, że Novikov podjedzie do ataku nie spełniła się.

Wycofując się z wysokości na wysokość, z odcinka na odcinek przed ścigającym nieprzyjacielem, dwie dywizje kawalerii zapewniły mu wtedy oparcie pod Mrogą; Gwardia natomiast zabezpieczyła kwaterę grupy armii na zachodzie i południowym zachodzie przed Rosjanami, o których donoszono, że zbliżają się do Lipin, a 49 Dywizja Rezerwowa z kawalerią na południu, 50 Dywizja Rezerwowa z kawalerią na wschodzie zajęły zabezpieczenie.

W ciągu dwóch dni gorących walk wojska niemieckie przełamały rosyjski pierścień.

Cesarzowi pozostały 3 dywizje piechoty i 2 dywizje kawalerii, a jego synowie zostali odesłani do Ojczyzny. Na polu walki padło około 1500 zabitych, naliczono 2800 rannych, z których znacznie ponad 2000 udało się bezpiecznie sprowadzić z powrotem. Długa kolumna wagonów, na które ładowano się, wjechała do Strykowa 25 listopada. Wiele pojazdów było ciągniętych lub pchanych przez więźniów. Zdobyte działa i karabiny maszynowe wisiały na wozach lub były ciągnięte przez jeńców w niekończących się kolumnach. Pochód wywarł uroczyste i głębokie wrażenie na widzach, którym trudno było przypuszczać, że zobaczą jeszcze cokolwiek z Grupy Armii Scheffer.

"Jeden z najpiękniejszych wyczynów zbrojnych kampanii", jak stwierdziło Naczelne Dowództwo w raporcie z 1 grudnia, został dokonany, nie stracono żadnego działa, prawie wszyscy ranni zostali wyleczeni, ale wzięto 16 000 jeńców i zdobyto 64 działa oraz 39 karabinów maszynowych! To było rosyjskie "zwycięstwo", które rosyjsko-angielsko-francuski Bresse przedwcześnie ogłosił całemu światu. Już wieczorem 23-go wiadomo było, że na trasie Skierniewice-Warszawa są gotowe puste pociągi do transportu wziętej do niewoli armii niemieckiej, składającej się z trzech korpusów armijnych i dwóch dywizji kawalerii. Jednak dwadzieścia cztery godziny później Rosjanin musiał potulnie przyznać, że przeciwnikowi niestety udało się uniknąć schwytania poprzez wzorową zmianę frontu. W antyniemieckiej Birschewija Vjedomosti (Wieści Wiejskie), wydanej w Petersburgu 4 grudnia, krytyk milicji Schumski pisał: "Bardzo duża liczba niemieckich batalionów, które dotarły do Rzgowa i Tuszyna, została otoczona ze wszystkich stron przy pomocy dużych mas rosyjskiej kawalerii. Oddziały te jednak, w sile trzech korpusów, bohatersko wywalczyły sobie drogę przez Rosjan, czym zaskarbiły sobie szacowny podziw wszystkich rosyjskich wojskowych."

Heroiczna odwaga i śmiertelne poświęcenie ze strony starej gwardii i młodych rezerwistów dokonały tego czynu. Droga była pełna trudności i niebezpieczeństw. Należało przestrzegać ogólnych rozkazów i poleceń dowódcy generalnego. Jego dowódcy dywizji wspierali go życzliwie. Podczas gdy Litzmann przełamał wroga w nocnej bitwie i zdobył Brzeziny w nocy, zdecydowanie zajmując teren wroga i natychmiast wykorzystując sukces, hrabiowie Schweinitz i von Goltz zachowali czas, aby interweniować w sposób oskrzydlający, podczas gdy dywizja kawalerii Richthofena wiernie pilnowała niezbędnej swobody ruchu.


Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Przecław - Witkowice - 1918 - cz.7

 



    Ze wszystkich stron baterie rzuciły się na wzgórza i wkrótce Rosjanie pod niszczącym ogniem artylerii pościgowej cofnęli się w kierunku Brzezin i na zachód. Nadal jednak uparcie trzymali się nasypu kolejowego na południe od Gałkowa. Wreszcie, około godziny 3 po południu, wybiła godzina wyzwolenia także dla ciężko doświadczonych kompanii batalionu Roosen. Nieprzyjaciel został wyparty do lasu na zachód i południowy zachód od Gałkowa. W ten sposób przełamany został ostatni opór.

Wycofujące się na północ resztki V. Korpusu Syberyjskiego zdołały tylko na bardzo krótko zadomowić się w zagrodach na odcinku Mrogi, po czym poszły w kierunku wzgórz Witkowic, zapewne z zamiarem ponownego zatrzymania się tu dla obrony. O ile jednak ścigająca piechota niemiecka na południu osiągnęła już około godziny 14 odcinek Mrogi, o tyle pojawiające się pod Witkowicami oddziały syberyjskie spotkały się z niespodziewanym ogniem szrapnelowym z północy.

Do południa oddziały generała Litzmanna pod Brzezinami wyparły nieprzyjaciela na wschód od miasta do Przecławia, a pieszy 5 pułk gwardii zdobył szturmem leżącą na południe folwark Święta Anna, ponosząc znaczne straty. Wszystkie uwolnione w ten sposób siły zostały zebrane do nowego rozmieszczenia na wzgórzu 237 na południe od miasta. Widok na południe stawał się coraz bardziej napięty; coraz wyraźniejsze grzmoty armatnie nie pozostawiały wątpliwości, że XXV Korpus Rezerwowy stale posuwa się naprzód. Decyzja o posuwaniu się na południe przez Witkowice została zarzucona, gdy na zachód od Witkowic na Małczewie pojawiły się drobne kolumny artyleryjskie. Cztery działa ustawione na 237 zdołały je trafić, inne baterie rosyjskie, podchodzące od południa pod folwark Święta Anna, zostały zestrzelone przez piechotę i kompanię inżynieryjną, a Sybiracy, którzy masowo wracali, poddali się bez walki.

O godzinie 3.30 po południu Rittmeister von Lettow przybył do domu generała Litzmanna. Pięć godzin temu opuścił generała majora Grafa Schweinitza. Jego raport spowodował, że artyleria obawiała się najgorszego. A więc posunięcie na południe zostało jednak zarządzone. Regimenty były już rozstawione, gdy nowe, korzystne wiadomości skłoniły ich do ponownego wstrzymania ruchu. Równocześnie na horyzoncie pojawiły się zaczątki zwycięskiego XXV Korpusu Rezerwowego. Tuż za nimi podążały bagaże i kolumny z rannymi, te z 49 Dywizji Rezerwowej przez Chrusty Stare i Żakowice, te z Dywizji Gwardii przez Bw. Gałkówek i Witkowice. Jeńcy pomagali im posuwać się naprzód po wyboistych i zamarzniętych drogach, a za nimi formowali pułk w kolumnę marszową dla udawania silniejszych sił.

Generał von Scheffer na czele swoich wojsk wjechał do miasta o godzinie 5 po południu. Nastrój, w jakim znalazł się zwycięski wódz najlepiej oddają słowa, jakie skierował do generała-lejtnanta Litzmanna na rynku w Brzezinach: "Gratuluję Panu wczorajszego zwycięstwa, które pozwoliło mojemu korpusowi ocaleć i odnieść sukces. Dziękuję ci za to".



Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Pszanowice - 1918 - cz.6

 



     Kolejny krótki, emocjonujący moment: kilkaset metrów za baterią 50 Dywizji Rezerwowej stojącą przed stacją Koluszki, nagle wjechał pociąg kolejowy z rosyjską piechotą. Bateria zawróciła w ogniu; kilka dobrze wymierzonych pocisków w środek pociągu wystarczyło, by jego mieszkańcy szybko uciekli do lasu.

Tymczasem w 49 Dywizji Rezerwowej bitwa toczyła się wokół nasypu kolejowego, gdzie pułkownik von Kamptz z prawej strony i pułkownik Grebner przy drodze do wsi Borowa, ze swoimi już mocno przerzedzonymi, zbyt słabymi siłami, walczyli o rozstrzygnięcie. Wtedy major Dies z odwagą rzucił swoją lekką dywizję Gwardii-Haubitz do przodu w ostatnim decydującym natarciu. Po przejściu przez strzelców 49 Dywizji, baterie zajęły pozycje tak daleko do przodu, że udało im się oskrzydlić całą długość nasypu. Teraz generał porucznik von Thiesenhausen rozmieścił pojedynczy oddział, batalion Donalies, po prawej stronie drogi, i wspierany przez baterie, z którymi ich dowódca pułku, pułkownik von Etzel, galopował aż do linii strzelców, pułkownik Grebner z hurraoptymizmem szturmował nieszczęsną wysokość 229. Prawie równocześnie pułkownik von Kamptz również dotarł na wysokość od wschodu. Dzięki interwencji 50 Dywizji Rezerwowej, najpierw złapał oddech, szturmował nasyp kolejowy, a następnie zajął Pszanowice. Wspaniale wspierany przez baterie zamontowane na tyłach swoich oddziałów, które zawsze zajmowały pozycje w galopie tuż za siostrzanymi siłami, wyparł wroga z powrotem na północ. Z własnej woli skierował się w stronę wzgórza 229, gdyż stamtąd jego grupa była silnie ostrzeliwana z flanki. O godz. 11.30 pozycja wroga była całkowicie w rękach niemieckich. Tylko na tej wysokości w ręce zwycięzców wpadło 800 jeńców, 6 karabinów maszynowych i 8 dział. Zniszczone dzień wcześniej niemieckie baterie były teraz ponownie w posiadaniu Niemców. Major Ribbentropp szybko zebrał swoich ludzi i przywiózł amunicję, a w zamian za nocny taniec przy pochodniach znalazł ogniste pozdrowienia dla wycofującego się wroga.



piątek, 3 grudnia 2021

Wullfen - Die Schlacht bei Lodz - Bukowiec- Borowa - Gałkówek - Chrusty Stare - Brzeziny - Koluszki - Rokiciny - 1918 - cz.5

     




     Wkrótce po nadejściu meldunku 3 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty, do Dowództwa Generalnego XXV Korpusu Rezerwowego dotarły również pomyślne wieści z 50 Dywizji Rezerwowej. Około godz. 8.15 nadciągnęły i szybko zdobyły teren po obu stronach linii kolejowej Rokiciny-Koluszki. Po zmasowanym kontrataku Abteilungu Hesslera wieczorem 23-go, Rosjanie w nocy oczyścili pole przed frontem dywizji. Gdy nadeszły meldunki, że na drogach marszowych nie ma śladu wroga, a z drugiej strony Rosjanie wciąż trzymają się przed 49 Dywizją Rezerwową, generał porucznik von der Goltz rozkazał masie swojej dywizji uderzyć na lewą flankę. Jego piechota, która bez dywizji Kunowskiego miała prawdopodobnie nie więcej niż 1000 karabinów, była zbyt słaba do ataku, jeśli miała jednocześnie przejąć osłonę artyleryjską. Na lewym skrzydle II batalion 5 pułku grenadierów gwardii i pułk 229 znajdowały się na wzgórzach na zachód od Żakowic, a dalej na północ pod Koluszkami pułk 231 i rezerwowy Jäger-Bataillon 22. Tuż za nimi, częściowo na otwartych pozycjach, znajdował się rezerwowy pułk artylerii polowej 50 i batalion ciężkich haubic polowych II pułku artylerii pieszej 15. Dywizja Kunowskiego stanęła na Lisowicach, aby zajść Rosjan od tyłu i opóźnić ich odwrót na Brzeziny. Wiadomość o przybyciu generała Litzmanna do Brzezin dowódca dywizji otrzymał od przybyłego do niego generała dowodzącego. Z wieżyczki jednego z domów pod Żakowicami obaj oglądali ogromne i makabryczne widowisko rozgrywające się na ich oczach. Niczym z teatralnej loży mogli podziwiać bojową barierę pomiędzy linią kolejową Koluszki - Łódź a niziną Mrogi. Ogień artyleryjski 50 Dywizji Rezerwowej, który trwał zaledwie kilka godzin, przyniósł przytłaczający efekt. Rosyjskie baterie były dobrze osłaniane przez artylerię 49 Dywizji Rezerwowej i 3 Dywizji Gwardii, ale w większości były wystawione na ogień oskrzydlający ze wschodu bez ochrony. Warstwa po warstwie wbijała się w cel, rozbijając wszystko, artylerię, obsługę, osłonę. W krótkim czasie Rosjanie porzucili broń i zniknęli w najbliższej osłonie. Przy kolejnych próbach szarży krzyżowy ogień niemieckiej artylerii położył operatorów i konie w szeregach. Lecące w powietrzu wozy z amunicją zwiększyły zamieszanie i wkrótce wszystko, co jeszcze nie leżało na ziemi lub było ranne, zaczęło uciekać pieszo lub konno. Pojedyncze baterie lub działa, które zdołały uciec z dogodnych pozycji, zostały zmuszone przez niszczycielską zaporę do ponownego przejścia na front w odsłoniętej strefie odwrotu, aby ponownie podjąć walkę; następnie podzieliły los reszty rosyjskiej artylerii. Z rejonu Koluszek skutecznie interweniowały w walce również baterie dywizji Kunowskiego. Szczególną rolę w wielkim sukcesie tego dnia odegrał batalion artylerii pieszej Kuntze, który sam zniszczył 18 dział. Po zniszczeniu artylerii nieprzyjaciela, Szarpnel skwierczał na szarpnellu, pocisk za pociskiem w szerokie, gęste łańcuchy rosyjskich strzelców. Nie minęło wiele czasu, gdy masy ziemno-brązowej piechoty uciekały w masy ziemno-brunatnej piechoty, podążały za kamaradami artylerii, wszystko w kierunku wzgórz Brzezin. W tych bezładnych masach śmierć zbierała krwawe żniwo w wyniku nieprzerwanego niemieckiego ognia pościgowego.



poniedziałek, 22 listopada 2021

Marszałek von Makkensen - Generał Litzmann - Zdobycie Łodzi - 1914 - Litzmannstädter Zeitung - 1941

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1941-12-06 Jg. 24 nr 338

                                                     Zdobywca Łodzi

 Szczególnie dwóch dowódców, których nazwiska są ściśle związane z historią naszego miasta: Litzmann i Mackensen. Generał piechoty Karl Litzmann jako zwycięzca w przełomowej bitwie Brzeziny - Lodsch, Generalfeldmarchall von Makkensen jako zdobywca Lodsch. Fortuna wojenna sprawiła, że generał zajął Łódź właśnie w swoje 65 urodziny. Jego żołnierze podarowali mu nasze miasto jako prezent urodzinowy 6 grudnia 1914 roku. Zdobycie Łodzi przez niemiecką 9 Armię zakończyło trwającą od 11 listopada czwartą fazę bitwy, której nazwa pochodzi od naszego miasta.  O znaczeniu niemieckiego zwycięstwa pod Łodzią świadczy list, który Mackensen napisał do "Deutsche Lodzer Zeitung" w 1916 r., kiedy był jeszcze marszałkiem polnym. Dowódca napisał: "Od czasu Łodzi armia rosyjska poniosła wiele nowych porażek, ale nie wywarły one bynajmniej tak druzgocącego wrażenia, jak ówczesne załamanie się nadziei na zwycięstwo. Z pełnej wiary w zwycięstwo nastrój zmienił się nagle w beznadziejną rozpacz. Rosjanie po klęsce pod Łodzią nie są już zdolni do ofensywy na dużą skalę." Mało który były mieszkaniec Łodzi pamięta jeszcze generała Litzmanna. Jest jednak zapewne wiele osób, które widziały generała von Mackensena w Łodzi, gdyż często można było spotkać tęgą postać dowódcy armii w tamtych czasach na ulicach Łodzi, gdzie spędzał skromne godziny wolnego czasu, na jakie pozwalała mu wojna.

W konsekwencji również Niemcy z naszego miasta poczuli się związani z osobą słynnego dowódcy. 10 grudnia 1916 r., kiedy 2000 niemieckich mężczyzn z Lodsch i okolic Niemieccy mężczyźni z Łodzi i okolic zebrali się w naszym mieście, aby wyrazić swoją zatroskaną troskę o przyszłość germanizmu w Królestwie Polskim, które przed miesiącem zostało proklamowane przez mocarstwa centralne, wysłano również telegram do feldmarszałka von Mackensena z prośbą o zaznaczenie swoich wpływów w celu zachowania narodowości niemieckiej w Polsce. W depeszy zwrotnej feldmarszałek napisał: "Żywię najżywsze współczucie dla nosicieli kultury niemieckiej w Polsce. 

Dziś sędziwy generał spogląda wstecz na 92 lata życia. Jest on jedną z najpopularniejszych postaci w Niemczech i uosabia supremację starej niemieckiej armii, której jest jednym z najwybitniejszych i najszczęśliwszych dowódców. Wśród licznych życzliwych nie mogło zabraknąć miasta, które kiedyś stało się prezentem urodzinowym feldmarszałka. Życzmy staremu dowódcy, który u schyłku życia zjednoczony jest w oglądaniu tak wspaniałych zwycięstw niemieckiego Wehrmachtu, aby mógł jeszcze doświadczyć wiele radości i ostatecznego zwycięstwa swojego narodu. 




                                                             Der eroberer von Lodz

    Zwei Feldherren sind es ganz besonders, deren Namen mit der Geschichte unserer Stadt eng verbunden sind: Litzmann und Mackensen. General der Infanterie Karl Litzmann als Sieger in der Durchbruchsschlacht von Brzeziny - Lodsch, Generalfeldmarchall von Makkensen als Eroberer von Lodsch. Das Kriegsglück fügte es, daß der Feldherr Lodsch gereade an seinem 65 Geburtstag besetzte. Seine Truppen machten ihm unsere Stadt am 6 Dezember 1914 zum Geburtstagsgeschenk. Die Einnahme von Lodsch durch die Neunte deutsche Armee beendete die vierte phase der seit dem 11. November dauernden schlacht, die nach dem damaligen Namen unserer Stadt benannt wurde. Welche Bedeutung der deutsche Sieg von Lodsch hatte, das geht aus einer Zuschrift hervor die Mackensen im Jahre 1916 bereits als Generalfeldmarschall an die „Deutsche Lodzer Zeitung " richtete. Der Feldherr schrieb: ”Seit Lodz hat die russische Armee zwar viele neue Niederlagen erlitten; diese haben aber lange nicht den niederschmetternden Eindruck gemacht wie der damalige Zusammenbruch der Siegeshoffnungen. Aus volle m Siegesbewußtsein war die Stimmung mit einem Male in hoffnungslose Verzweiflung umgeschlagen. Zu einer Offensive großen Stils sind die Russen nach der Niederlage von Lodz nicht mehr fähig." Es dürfte kaum einen ehemaligen Lodscher geben, der sich noch des Generals Litzmann erinnert. Volksgenossen aber, die den General von Mackensen in Lodsch gesehen haben, dürften in größerer Anzahl vorhanden sein, Konnte man der straffen Gestalt des Heerführers doch in jenen Tagen oft in den Straßen von Lodsch begegnen, in denen er sich in den kargen Mußestunden, die der Krieg gönnte, erging.

Auch in der Folge fühlte sich das Deutschtum unserer Stadt mit der Person des berühmten Feldherrn verbunden. Als am 10. Dezember 1916 2000 deutsche Männer aus Lodsch und Umgegend sich in unserer Stadt versammelten, um ihrer bangen Sorge um die Zukunft des Deutschtums in dem vor einem Monat von den Mittelmächten proklamierten Königreich Polen Ausdruck zu geben, da wurde von den Versammelten auch an den Generalfeldmarschall von Mackensen ein Telegramm gerichtet, in dem er um Geltendmachung seines Einflusses Erhaltung deutschen Volkstums in Polen gebeten wurde. In seinem Antworttelegramm drahtete der Generalfeldmarschall: „Die deutschen Kulturträger in Polen besitzen meine lebhaftesten Sympathien."

Heute blickt der greise Feldherr auf 92 Jahre seines Lebens zurück. Er gehört zu den volkstümlichsten Gestalten Deutschlands und verkörpert die Uberliefetung des alten deutschen Heeres, zu dessen hervorragendsten und glücklichsten Führern er zählt. Unter der großen Zahl der Glückwünschenden darf die Stadt, die dem Generalfeldmarschall einst zum Geburtstagsgeschenk wurde, unmöglich fehlen. Wünschen wir dem greisen Feldherrn, dem es an seinem Lebensabend vereint ist, so herrliche Siege der deutschen Wehrmacht zu schauen, daß er noch recht viel Freude und den endgültigen Sieg seines Volkes erleben möge.


czwartek, 11 listopada 2021

Łódź - Bitwa o Łódź - Feldmarszałek von Mackensen - Nowy Sącz - List - Litzmannstädter Zeitung - 1942

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1942-03-17 Jg. 25 nr 76


Jak ważna była postać Feldmarszałka von Mackensen w Bitwie o Łódź, znawcom tego tematu nie muszę przypomniać. Ten list zawiera przemyślenia warte zacytowania:

 ..."Ile wyroków śmierci zawiera mój rozkaz do ataku? To właśnie ta myśl ciąży mi przed każdą bitwą. Ale ja działam zgodnie z rozkazami, pod przymusem niezmiennej konieczności. Ilu z tych silnych, świeżych młodzieńców, którzy wczoraj i dziś maszerowali obok mnie na front, za kilka dni będzie leżało na polu bitwy, spocznie lub zostanie przewiezionych do szpitala wojskowego. Wiele jasnych par oczu, w które mogłem patrzeć, wkrótce się rozpadnie; wiele ust, które radośnie maszerowały pod moim oknem z pieśniami naszych chwalebnych żołnierzy na ustach, zamilknie. Takie są minusy bycia liderem, moja ukochana Leonie".....

Litzmannstadt i A. von Mackensen

List feldmarszałka von Mackensena do żony z 1915 r.

     Feldmarszałek von Mackensen zdobył miasto Lodsch w czasie wojny światowej, a dokładnie w dniu jego urodzin nasze miasto zostało zajęte przez jego wojska. Wielu mieszkańców Litzmannstadt do dziś pamięta krzepką postać konną sędziwego generała, który wychodził na codzienny spacer lub przejażdżkę z dzisiejszego Fremdenhof General Litzmann, gdzie mieszkał. Swoje przywiązanie do naszego miasta wyraził w 1916 r. w telegramie, w którym opowiadał się za ochroną praw narodowych tutejszych Niemców. W liście do żony z 28 kwietnia 1915 r. dowódca wspomniał o naszym mieście po przeniesieniu dowództwa 9 Armii z Łodzi do Neu-Sandez w Galicji. List ten, który rzuca jasne światło na wysokie cechy ludzkie generała-feldmarszałka, bierzemy z książki Alfreda Richarda Meyera: Soldatenbriefe großer Männer (Deutsche Buchvertriebs- und Verlags-Gesellschaft in Berlin): A. H. Qu. Neu-Sandez 28. 4. (19)15.

Moja ukochana Leonie! 

Siedem lat temu Horst położył na stole weselnym stary Blücher von Stolp, a my wszyscy byliśmy szczęśliwi i cieszyliśmy się na nadchodzący dzień, który miał uświęcić nasze szczęście. Dziś również jestem pełen oczekiwań! Ale nie dotyczą one miłości, lecz walki zabijającej człowieka. Myślę o tym, jak mogę uczynić atak na wroga, który odpowiada mojemu zadaniu, jak najbardziej niszczycielskim dla wroga i jak najmniej kosztownym dla powierzonych mi w tym celu oddziałów. Oczekuje się ode mnie "wielkiego sukcesu, decydującego, a wielkie sukcesy na wojnie zwykle osiąga się tylko wielkimi stratami". Ile wyroków śmierci zawiera mój rozkaz do ataku? To właśnie ta myśl ciąży mi przed każdą bitwą. Ale ja działam zgodnie z rozkazami, pod przymusem niezmiennej konieczności. Ilu z tych silnych, świeżych młodzieńców, którzy wczoraj i dziś maszerowali obok mnie na front, za kilka dni będzie leżało na polu bitwy, spocznie lub zostanie przewiezionych do szpitala wojskowego. Wiele jasnych par oczu, w które mogłem patrzeć, wkrótce się rozpadnie; wiele ust, które radośnie maszerowały pod moim oknem z pieśniami naszych chwalebnych żołnierzy na ustach, zamilknie. Takie są minusy bycia liderem, moja ukochana Leonie. Nie mogę stłumić tych myśli, niezależnie od tego, jak bardzo jestem zajęty tym, co chwalebne. 

Chwalebne obowiązki głównodowodzącego. Dziś znów mamy wspaniałą pogodę. Wybrałem się na dwugodzinną przejażdżkę, głównie drogą wojskową, aby zobaczyć oddziały. Niels również wylądował szczęśliwie. Pojechał na niewłaściwą stację w Łodzi i przyjechał tu wczoraj wieczorem około 22.00. On i Juliusz mieszkają razem w kuchni mojej kwatery. Każdy ma materac, a nie łóżko jak w Łodzi. Wszyscy - ja, chłopcy i konie - mieliśmy to w zwyczaju. ogólnie rzecz biorąc, tam było lepiej: ale u nas też jest dobrze, a przynajmniej lepiej niż się spodziewałem. Ścieżki do jazdy konnej są jednak kiepskie, nie zastąpią łódzkiego parku miejskiego. Ale oko ma przyjemność, której to drugie nie może zaoferować. Położenie miejscowości Neu-Sandez w szerokiej dolinie Dunajca i jego ujścia do Propradu jest pełne piękna. Z mojego okna widzę po przekątnej kotlinę doliny, a za zielonymi wzniesieniami drugiego brzegu, w oddali, ośnieżone i zalesione szczyty Tatr. Nad tym wszystkim świeci dziś słońce. Możesz sobie wyobrazić ten obraz, droga Leonie. Nie ma nic nowego do zgłoszenia. Być może zaatakuję 1 maja. Zanim te słowa trafią do Państwa rąk, dowiedzą się Państwo z gazet, kiedy to się stało i jak przebiegało. Niech Bóg będzie z Tobą, ukochana Leonie, i z nami wszystkimi. Twój August, który jest cały Twój, kocha Cię niewypowiedzianie.   

                                                                                                 August.


Wie wichtig die Figur des Feldmarschalls von Mackensen in der Schlacht von Lodz war, muss ich den Experten auf diesem Gebiet nicht in Erinnerung rufen. Dieser Brief enthält Gedanken, die es wert sind, zitiert zu werden:

 ... "Wie viele Todesurteile enthält mein Angriffsbefehl? Das ist der Gedanke, der mich vor jeder Schlacht belastet. Aber ich handle auf Befehl, unter dem Zwang einer unveränderlichen Notwendigkeit. Wie viele dieser starken, frischen jungen Männer, die gestern und heute neben mir an die Front marschierten, werden in wenigen Tagen auf dem Schlachtfeld liegen, sich ausruhen oder in ein Lazarett gebracht werden. Viele der leuchtenden Augenpaare, in die ich blicken konnte, werden sich bald auflösen; viele der Münder, die freudig unter meinem Fenster marschierten, mit den Liedern unserer ruhmreichen Soldaten auf den Lippen, werden verstummen. Das sind die Schattenseiten des Anführerdaseins, meine geliebte Leonie".....

Litzmannstadt und A. von Mackensen

Ein Brief des Generalfeldmarschalls von Mackensen an seine Gattin vom Jahre 1915


Generalfeldmarschall von Mackensen eroberte im Weltkrieg die Stadt Lodsch, Gerade an seinem Geburstag wurde unsere Stadt von seinen Truppen besetzt. Viele Litzmannstädter erinnern sich noch der straffen Reitergestalt des greisen Feldherrn, der vom heutigen Fremdenhof General Litzmann aus, in dem er wohnte, seinen täglichen Spaziergang oderritt unternahm. Seiner Verbundenheit mit unserer Stadt gab er 1916 in einem Telegramm Ausdruck, in dem er für die Sicherung der völkischen Lebensrechte der hiesigen Deutschen eintrat in einem an seine Frau gerichteten Brief kam der Feldherr am 28. 4. 1915 auf unsere Stadt zu sprechen, nachdem die 9. Armee ihr Hauptquartier von Lodsch nach Neu-Sandez in Galizien verlegt hatte. Wir entnehmen diesem Brief, der die hohen menschlichen Qualitäten des Generalfeldmarschalls in hellem Licht erscheinen läßt, dem Buch von Alfred Richard Meyer: Soldatenbriefe großer Männer (Deutsche Buchvertriebs- und Verlags-Gesellschaft in Berlin): A. H. Qu. Neu-Sandez 28. 4. (19)15.

Meine geliebte Leonie! 

Heute vor 7 Jahren setzte Horst den alten Blücher von Stolp auf den Polterabend-Tisch u. wir Alle waren frohen Sinns u. in Erwartung des kommenden Tages, der unserem Glück die Weihe geben sollte. Heute bin ich auch voller Erwartungen! aber sie liegen nicht auf dem Gebiete der Liebe, sondern beschäftigen sich mi t einer Männer mordenden Schlacht. Ich grübele darüber nach, wie ich den meiner Aufgabe entsprechenden Angriff auf den Feind für diesen wie am vernichtendsten und für die mir dazu anvertrauten Truppen am wenigsten verlustvoll gestalten kann. Einen „großen Erfolg erwartet man von mir, einen entscheidenden, u. große Erfolge sind im Kriege meist auch nur mit großen Verlusten zu erreichen. Wie viele Todesurteile enthält mein Befehl zum Angrifft? Dieser Gedanke ist es, der mich vor jedem Gefecht bedrückt. Aber ich handele nach Befehl; im Zwange unabänderlicher Notwendigkeit. Wie mancher von den kräftigen, frischen Jünglingen, die gestern u. heute an mir nach der Front hin vorbeimarschierten, wird in wenigen Tagen auf dem Schlachtfelde liegen, zur letzten Ruhe gebettet oder in das Lazarett gebracht werden. Manches von den leuchtenden Augenpaaren, in das ich schauen konnte, wird bald gebrochen sein; mancher Mund , der mit unseren herrlichen Soldatenliedern auf den Lippen fröhlich an meinem Fenster vorbeimarschierte, wird verstummen. Das ist die Kehrseite der Führerstellung, meine geliebte Leonie. Ich kann solche Gedanken nicht unterdrücken, so sehr ich mich auch mit den herrlichen. 

Aufgaben des Oberbefehlshabers beschäftige. Wir haben heute wieder herrliches Wetter. Ich habe einen zweistündigen Ritt gemacht, meist längs der Heerstraße, um Truppen zu sehen. Niels ist auch glücklich gelandet. Er war in Lodz auf den falschen Bahnhof gegangen u. erschien hier bereits gestern Abend gegen 10. Er und Julius logieren zusammen in der Küche meines Quartiers. Jeder hat eine Matratze, also nicht, wie in Lodz, ein Bett. Wir Alle — Ich, Burschen u Pferde — hatten es dort im Allgemeinen besser: aber wir haben es auch hier gut, jedenfalls besser als ich erwartete. Die Reitwege sind allerdings schlecht; den Lodzer Stadtpark ersetzen sie nicht . Dafür hat aber das Auge einen Genuß, den jener nicht bieten konnte. Die Lage von Neu-Sandez im breiten Thale des Dunajec und seines Zusammenflusses mit dem Proprad ist voller Schönheit. Von meinem Fenster aus sehe ich schräg über den Thalkessel hinüber u. jenseits der grünen Höhen des anderen Ufers in der Ferne die mit Schnee u. Wald bedeckten Spitzen der Tatra. Uber dem Ganzen heute heller Sonnenscheini Du kannst Dir das Bild ausmalen, liebe Leonie. Neues ist nicht zu berichten. Vielleicht greife ich schon am 1. Mai an. Ehe diese Zeilen in Deine Hände kommen, wirst Du schon aus den Zeltungen erfahren haben, wann es geschehen und wie es verlaufen Ist. Gott mit Dir, geliebte Leonie, und mit uns Allen. Es liebt Dich unsagbar Dein Dir ganz gehörender.                                                                                                              August   

poniedziałek, 8 listopada 2021

Niesułków - Brzeziny - Cmentarz wojenny - Bitwa o Łódź - Litzmannstädter Zeitung - 1943

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1943-10-10 Jg. 26 nr 283

     

Na dawnym polu bitwy powstają nowe wyżyny leśne; Piękny pagórkowaty krajobraz wokół Lwiego Grodu - Brzezin / Las mieszany zamiast dotychczasowych monokultur / Mały rozdział wielkiego zalesiania/.

Na dole po lewej stronie: Malownicza leśna droga przy stawie starego młyna wodnego koło Tadzina (obok); u góry po lewej: Cmentarz bohaterów dwóch wojen koło Sułkowa (Kol. Niesułków); obok: Ostatni świadkowie dawnego zalesienia na wzgórzu, które obecnie zostało ponownie zalesione.

     Ze starego doświadczenia wiadomo, że pole bitwy jest zawsze zdeterminowane przez ukształtowanie terenu. Pasmo górskie, bieg rzeki, bagnista nizina to te uderzające elementy krajobrazu, które praktycznie przywołują na myśl pole bitwy. Czynnikiem decydującym jest również osłona terenu. To nie przypadek, że znane pole bitwy pod Brzezinami stało się polem bitwy w dwóch wojnach, ponieważ jest ono pagórkowate, przeplatane drzewostanem, naturalnymi żywopłotami i lasami, tak jak krajobraz naszego Gau ma się stać ponownie w ogóle. Teren na północ od Löwenstadt, który zyskał taką sławę dzięki słynnemu przełomowi Litzmanna, jest naprawdę uroczy; jego zielony leśny szkielet i zestawienie gór i dolin, przecięte przyjazną małą rzeką - Mrocycą - przypomina nieco Turyngię, zielone serce Niemiec. W każdym razie porównanie to dotyczy bezpośredniego i szerszego otoczenia nadleśnictwa Tadzin, z jego położeniem wśród zieleni, przy czym górska leśna sceneria w tle działa jeszcze bardziej ożywczo. I tak były szef polskiej kliki rządowej, który uciekł w niesławie, wybrał to piękne miejsce na swoją siedzibę; ale nigdy nie udało mu się strzelić, tak jak nie udało mu się strzelić ze swoją nieudaną polityką. A na wyniosłych wzgórzach na skraju lasu nad wsią Grzmionca, Żydzi z Litzmannstadt zabezpieczyli sobie miejsce na kolonię letnią, której domy są prawdziwie idylliczne. Można zrozumieć, dlaczego leśniczówka Tadzin została określona jako jedna z najpiękniejszych leśniczówek w Warthegau. Niedaleko stąd, w pobliżu starego młyna wodnego, mała rzeczka rozszerzyła się w porośnięte drzewami stawy młyńskie. Zarządca Tadzina, posiadający dobrze wyposażone gospodarstwo rolne, jest z wykształcenia leśnikiem. I dobrze się składa, że jest on również jednym z 13 lokalnych starostów powiatu Löwenstadt. Nie tylko z powodzeniem promował zalesianie w swoim okręgu, ale także budował i naprawiał drogi i mosty, przeprowadzał melioracje i wiele innych działań. Duża łąka trzęślicowa w środku lasu jest przykładem sumiennej pracy w leśnictwie. Został osuszony, uprawiany, a następnie zalesiony dzięki licznym grobom i zgromadzeniu w niecce kilkunastu źródeł. Czysta woda źródlana jest umiejętnie kierowana do drewnianych rur i przepustów i z pewnością wystarczyłaby do zaopatrzenia dwóch pobliskich wiosek w dobrą wodę bez powszechnych tutaj studni. Nasza jazda po dawnych leśnych i polnych ścieżkach pokazała, że powstały z nich dobre szutrowe drogi. W służbie leśnictwa powstały użyteczne połączenia komunikacyjne i drogi zrywki drewna, gdzie wcześniej transporty gospodarcze mogły być prowadzone tylko z narażeniem na niebezpieczeństwo. W lesie, którym opiekuje się nadleśnictwo, widać już wyraźne ślady niemieckiej ręki, gdyż powszechne wśród Polaków munokultury, jednostronnie obsadzone sosnami i świerkami, zostały przekształcone w las mieszany przez dodanie drzew liściastych wszelkiego rodzaju. Nasiona do ponownego zalesiania pozyskuje się w różnych ogrodach plantacyjnych. Mimowolnie zatrzymaliśmy się przy 80-letnim drzewostanie sosnowym, bo na korze drzew widać było jeszcze niewielkie ślady dawnego pozyskania. Siekiera zabrzmiała w lesie od ścinania drzew, a starszy pan, który nadszedł po drodze, powiedział zamyślony: "Niemcy to mądrzy ludzie. Kiedy w czasie pierwszej wojny światowej pozyskiwali ten kawałek lasu, powiedzieli, że za dwadzieścia lat wrócimy tu i wytniemy ten gumienny drzewostan. A teraz ten powrót już dawno nastąpił. Niedaleko tego miejsca na drzewach znaleziono jeszcze jedną pamiątkę wojenną, a mianowicie "łuski po nabojach". W miarę jak posuwaliśmy się na północ, uświadamialiśmy sobie coraz wyraźniej, że stoimy na polu bitwy dwóch wojen. Leśny cmentarz przy kolonii Sulken (Niesulkow) z kamieniem pamiątkowym i licznymi prostymi drewnianymi krzyżami świadczył o tym, że pochowano tu zmarłych w latach 1914/18 i 1939. Mieliśmy zobaczyć nowe zalesienie na dawnym polu bitwy, na wzniesieniu, na którym rosło już pół tuzina średniej wielkości sosen, jako znak rozpoznawczy tych prac leśnych. Ale gdy zbliżaliśmy się, mogliśmy zobaczyć, że cała stroma strona wzgórza została już zalesiona. Zasadzono nie mniej niż jedenaście różnych gatunków drewna: sosnę, świerk, brzozę, dąb szypułkowy, modrzew, itd. oraz drzewa akacjowe na zewnętrznej krawędzi jako wiatrochron dla całej kultuty. Wszystko dobrze rosło dzięki starannej pielęgnacji. Nie powiodła się jedynie próba z sosną karłowatą (sosną płożącą), mało wymagającym gatunkiem iglastym z Bergaff poza granicą 1000 m. 

Sadzonki były już chyba za duże, gdy je tu sadzono. I z tej przyszłej wysokości lasu mogliśmy łatwo dostrzec strome zbocza, które mają być jeszcze zalesione, jako planowane zielone pasy w terenie. Tak więc ten pagórkowaty krajobraz stanie się jeszcze bardziej zalesiony. Pewnego dnia obserwatorzy na istniejących już dwóch wieżach przeciwpożarowych będą spoglądać z zawrotnej wysokości na nieobliczalne wierzchołki lasów. Obie wieże są już zajęte w dzień i w nocy,

Niesułków – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie zgierskim, w gminie Stryków. Niesułków położony jest w dolinie Mrożycy, w odległości 5 kilometrów od Strykowa, przy drodze wojewódzkiej nr 708 prowadzącej z tego miasta do Brzezin. Wikipedia


NeueWaldhohe entsteht in einem einfügen Kampfsgelände; Schöne Hügellandschaft rings um Löwenstadt / Mischwald statt der bisherigen Monokulturen / Kleines Kapitel der großen Aufforstung/

    Es ist eine alte Erfahrungssache. daß Schlachtfelder immer wieder geländemäßig bedingt sind. Ein Höhenzug, ein Flußlauf, eine Sumpfniederung sind jene markanten Gegebenheiten der Landschaft, die den Ktiegsschau platz geradezu hervorrufen. Die Deckung, die ein Gelände bietet, ist dabei ebenso mitbestimmend. So ist es kein Zufall, daß das bekannte Schlachtfeld von Brzeziny (Löwenstadt) Kampf platz in zwei Kriegen wurde, denn es ist hügelig, mit Baumbeständen, Naturhecken, Wäldern durchsetzt, so wie es die Landschaft unseres Gaues wieder allgemein werden soll. Die Gegend nördlich von Löwenstadt, das so bekannt wurde durch den berühmten Litzmann-Durchbruch, ist wirklich reizvoll, sie erinnert in ihrem grünen Waldrahmen und dem Nebeneinander von Berq und Tal. durchzogen von einem freundlichen Flüßchen — es ist die Mrocyca — leicht an Thüringen, das grüne Herz Deutschlands. Jedenfalls trifft dieser Vergleich auf die engere und weitere Umgebung der Revierförsterei Tadzin, mit ihrer Lage mitten im Grünen, zu, wobei die bergige Waldkulisse im Hintergrund noch belebend wirkt. So hat sich denn auch der einstige Häuptling der schnöde abgehauenen polnischen Regierungsclique dies schöne Fleckcken als Jaqdsitz ausgesucht; er ist aber hier, wie bei seiner verfehlten Politik nicht mehr zum Schuß gekommen. Und auf erhabener Höhe am Waldrand über der Ortschaft Grzmionca hatten sich einst Litzmannstädter Juden das Gelände für eine Sommerkolonie gesichert, deren Häuser wirklich idyllisch daliegen. Man kann es begreifen, wenn man das Forsthaus Tadzin als eine der schönsten Förstereien im Warthegau bezeichnet hat. Nicht weit davon ist bei einer alten Wassermühle ein Flüßchen zu baumumsäumten Mühlenteichen ausgeweitet. Der Verwalter von Tadzin, dem ein gut ausgestatteter Wirtschaftshof gehört, ist Forstmann durch und durch. Und es verbindet sich bei ihm gut, daß er gleichzeitig einer der 13 Ortsvorsteher des Amtsbezirk Löwenstadt ist. So hat er nicht nur in seinem Revier die Aufforstung erfolgreich vorwärtsgetrieben, sondern auch Straßer und Brücken gebaut bzw. instand gesetzt, Entwässerungen vorgenommen und dgl. mehr. Eine größere Moorwiese mitten im Wald ist ein Beispiel eifriger Arbeit auf forstlichem Gebiet. Sie wurde nämlich durch zahlreiche Gräber und durch Sammlung von über ein Dutzend Quellen in einem Bassin entwässert, kultiviert und dann aufgeforstet. Kunstvoll ist das klare Quellwasser in Holzröhren und Durchlässen verjent und würde bestimmt genügen, um zwei nahe Ortschaften mit gutem Wasser ohne die hier üblichen Brunnen zu versorgen. Unsere Fahrt über die verschiedenen Wald - und Feldwege von einst ließ erkenrten, daß daraus gute Kiesstraßen entstanden sind. Im Scharwerkdienst wurden damit brauchbare Verkehrsverbindungen und Holzabfuhrwege geschaffen, wo vordem Wirtschaftsfuhren nur mit Gefahr geleitet werden konnten. Der von der Revieiförsterei aus betreute Wald weist schon deutlich die Spuren der deutschen Hand auf denn allenthalben sind die bei den Polen üblich gewesenen Munokulturen einseitige Bepflanzung mit Kiefern und Fichten, durch Zubringen von Laubhölzern aller Art zu Mischwald geworden. In verschiedenen Pflanzgärten wird Saatgut für die Aufforstung gewonnen. Bei einem 80jährigen Kiefernbestand blieben wir unwillkürlich stehen, denn die Bäume zeigten noch geringe Spuren einstiger Hatzentnähme an der Rinde. Die Axt klang im Walde vom Baumfällen und ein alter Mann der des Weges kam, meinte nachdenklich: „Die Deutschen sind doch kluge Leute. Als sie in ersten Weltkrieg an diesem Waldstück die Harzung vornahmen, sagten sie, in zwanzig Jahren werden wir wieder hierher kommen und diesen entharzten Bestand fällen. Und nun ist dies Wiederkommen längst eingetreten. Nicht weit von dieser Stelle fand sich noch eine Kriegserinnerung an Bäumen, nämlich „Steckschüsse" von Patronen. Auf der Weiterfahrt in nördlicher Richtung sollen wir dann noch plastischer erkennen, daß wir auf dem Kampfboden von zwei Kriegen standen. Ein Waldfriedhof bei der Kolonie Sulken (Niesulkow) zeigte mit seinem Gedenkstein und zahlreichen schlichten Holzkreuzen, daß hier Gefallene von 1914/18 und ebenso solche von 1939 ruhen. Die Neubewaldung auf ehemaligem Schlachtgelände sollten wir auf einer beherrschende, Höhe sehen, die wie ein Merkzeichen für diese forstliche Arbeit bereits ein halbes Dutzend mittelgroßer Kiefern trug. Doch beim Näherkommen war zu erkennen, daß die ganze Steilseite des Hügels schon durchweg aufgeforstet war. Nicht weniger als elf verschieden Holzarten wurden dabei angepflanzt: Kiefer, Fichten, Birken, Kroneichen, Lärchen u. a. m. sowie als Windschutz für die ganze Kultut Akazien am äußeren Rand. Alles war bei sorgsamer Pflege gut angewachsen. Nur ein Versuch mit Zwerglatschen (Kriechkiefern), jener anspruchslosen Nadelholzart aus den Bergaff über die 1000-m-Grenze hinweg war nicht an glückt. Wahrscheinlich waren die Setzlinge schon zu groß, als sie hier zum Ansatz kamen. Und von dieser künftigen Waldhöhe aus konnten wir leicht die Steilen ausmachen, die noch als geplante Grünstreifen im Gelände aufgeforstet werden sollen. Diese Hügellandschaft wird also noch waldreicher werden. Es werden einmal die Beobachter auf den bereits vorhandenen beiden Feuertürmen aus schwindelnder Höhe über unabsehbare Waldwipfel hinwegschauen. Schon jetzt sind die beide Türme Tag und Nacht besetzt,


Niesułków ist ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódź, im Landkreis Zgierz, in der Gemeinde Stryków. Niesułków liegt im Tal des Flusses Mrożyca, 5 km von Stryków entfernt, an der Provinzstraße Nr. 708, die von dieser Stadt nach Brzeziny führt. Wikipedia

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Brzeziny - Gałkówek - Bitwa o Brzeziny - Generał Litzmann - Litzmannstädter Zeitung

 Piękny kawałek historii opowiadającej o krwawych walkach w dfniach 23-24 listopada na łamach 

Litzmannstädter Zeitung. Być może ten materiał wniesie coś nowego.

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1941-11-25 Jg. 24 nr 327

                             Miejsca przełomowej bitwy pod Brzezinami.


      Spacer z miasta Brzeziny przez pola bitewne wojny światowej sprzed 27 lat / 25,5 km. 



    Odjazd z Deutschlandplatz autobusem pocztowym o godz. 9.40, przyjazd do Brzezin o godz. 10.27. Na przystanku końcowym autobusu znajduje się restauracja. Zawracamy przez miasto na Markplatz, gdzie znajduje się nowo wyremontowany Hotel "Pod Lwem" Generals Litzmann z listopada 1914 roku. Spędził on tu noc po katastrofie w nocy z 23 na 24.11.1914 r. Podążając drogą do Łodzi w kierunku wschodnim dotrzecie Państwo do średniowiecznego kościoła w Brzezinach z godną uwagi starą wieżą i gotyckimi schodami. Tuż za kościołem droga odchodzi w lewo w kierunku południowym, skąd skręca w prawo i łączy się z drogą do Małczewa, która prowadzi na południowy zachód na wzgórza w kierunku południowym.

    Jedziemy tą drogą do punktu i skręcamy w lewo w drogę gruntową przez wzgórze 230. Po około ½ km droga gruntowa skręca ostro w prawo i prowadzi przez drogę z Witkowic do majątku Malczew, obok zagród czyczykowskich i na południe do skraju lasu Gałkówek. Tutaj, w północnym rogu lasu, znajduje się duży cmentarz w Brzezinach, bardzo klimatyczny wśród wysokich sosen i dębów.

Wzdłuż skraju lasu ścieżka prowadzi doliną Mrogi do wsi Gałkówek, gdzie skręcamy w lewo. Po kilku krokach, za zagrodą, skręcamy w prawo na polną drogę, która prowadzi w kierunku południowym z północnego rogu dużego Lwiego Grodu. Stąd Mrogatal ma dostęp do drogi z Gałkowa do Brzezin, która przecina Mrogatal na posterunku Gałkówek. W czasie walk w dniach 23-24 listopada 1914 r. główna pozycja artylerii rosyjskiej znajdowała się w rejonie Gałkówka, skąd skutecznie powstrzymywała posuwanie się 49 i 50 Dywizji Rezerwowej gen. Scheffera przez linię kolejową Gałków-Koluszki.




   Z narożnika lasu idziemy w kierunku południowym skrajem lasu i po około dwóch kilometrach dochodzimy do wejścia na drogę wiejską Gałków i Lwie Miasto Las. Gałków był główną bazą wojsk rosyjskich w czasie wojny. Ścieżka prowadzi dalej przez las aż do nasypu kolejowego Łódź-Koluszki. Tutaj skręcamy w prawo po północnej stronie torów i idziemy krótko w kierunku zachodnim przez piękny las mieszany z wysokimi drzewami. Tutaj można jeszcze zobaczyć liczne rosyjskie okopy i luki z listopada 1914 roku.

    Po drugiej, południowej stronie nasypu kolejowego, linia kolejowa odgałęzia się na południe do lasu. Prowadzi ona do polskiego składu amunicji, którego w czasie wojny jeszcze nie było. Tuż za skrzyżowaniem tego bocznego toru, po południowej stronie linii kolejowej znajduje się domek strażnika kolejowego. 

    Ze względu na istniejące możliwości komunikacyjne, marsz ten musiał być prowadzony w kierunku natarcia niemieckiego podczas przełomowych walk 23 i 24 listopada 1914 roku.




    Jest to historyczna strażnica, gdzie w nocy z 23 na 24 listopada generał Litzmann i Dywizja Gwardii przypuścili szturm na przeprawę, kończąc w ten sposób bitwę zwycięsko. Sukces ten nie przyniósł jednak efektów aż do popołudnia następnego dnia, podczas gdy 49 Dywizja Rezerwowa walczyła dalej na wschód pod Gałkowem i Borową (Wilhelmswald) w dniach 23.11-24.11 w ciężkich walkach o przeprawę. Dopiero gdy generał Litzmann zaatakował Rosjan na tyłach od północy pod Brzezirnami, a 50. dywizja rezerwowa na wschód od Zakowic odparła rosyjskie kontrataki z kierunku Koluszek i posunęła się na północ przez linię kolejową, udało się złamać niezwykle uparty opór i tak zniewolić Rosjan, że tylko znacznie osłabione resztki uciekły przez Helenów i Nowosolną (Neusulzfeld) do Litzmannstadt. Podczas przeprawy generał Litzmann nie został zakwaterowany w wartowni, gdyż była ona pełna rannych Rosjan, lecz w małej przyległej piwnicy magazynowej. Po sforsowaniu przejazdu kolejowego dowódcy zwrócili się do Litzmanna z prośbą o odpoczynek dla oddziałów wyczerpanych poprzednimi walkami wokół Łodzi i długim marszem powrotnym. Litzmann postanowił jednak wykorzystać sukces i pomaszerować dalej na Brzeziny, zabierając ze sobą tylko jedną baterię polową, gdyż reszta jego artylerii nie mogła przedostać się przez zaśnieżone leśne drogi. Przy 14-stopniowym mrozie było to niezwykłe obciążenie dla oddziałów, ale Litzmann, dzięki swojemu osobistemu zaangażowaniu i przykładowi, ponieważ był starym człowiekiem maszerującym pieszo z oddziałami, zdołał jeszcze raz przeprowadzić swoje pułki gwardii. Przekraczamy tu linię kolejową, niestety dom strażnika kolejowego jest obecnie bardzo zaniedbany, podłoga i drzwi zostały wyłamane i najwyraźniej spalone. Dobrze byłoby o nią zadbać i postawić pamiątkową tablicę. Od stróżówki idziemy na wschód wzdłuż południowej strony torów do wyjścia z lasu i skręcamy w prawo na drogę prowadzącą z Gałkowa do Małego-Gałkowa. Po krótkiej chwili docieramy skrajem lasu do drogi wiejskiej Mały-Gałków, gdzie na skrzyżowaniu znajduje się gospoda. Idziemy na wschód wzdłuż drogi wiejskiej przez krótki odcinek, a następnie skręcamy w lewo na nasyp kolejowy. Po północnej stronie nasypu kolejowego kontynuujemy jazdę drogą gruntową w kierunku wschodnim, mijając stację kolejową Gałkówek. Pod osłoną nasypu kolejowego piechota rosyjska stawiła tu 23 i 24 listopada 1914 r. zacięty opór i wspierana przez Kozaków posuwała się chwilami także w kierunku Małego-Gałkowa. 49 Dywizji Rezerwowej udało się dopiero po południu 24 listopada, po ciężkich i kosztownych walkach, zdobyć nasyp kolejowy. Na wschodnim krańcu wsi Gałków skręcamy w lewo polną ścieżką na drogę wiejską Gałków i idziemy drogą wiejską w prawo w kierunku wschodnim do wysokości 229, na której wznosi się zabytkowy wiatrak. Do godz. 8.00 rano 23 listopada 1914 r. awangarda 49 Dywizji Rezerwowej przeszła z Borowej przez linię kolejową i zajęła skrzydło i osiedle na wschód od węzła drogowego. Dwie baterie polowe i ciężka bateria również zostały wysunięte na tę wysokość. Rosjanom udało się jednak znacznie zakłócić tylne połączenie tej awangardy we wsi Borowa, leżącej na południe od linii kolejowej, a w końcu całkowicie je odciąć, tak że pozostawiona sama sobie niemiecka awangarda walczyła bohatersko przez cały 23 listopada 1914 r., aż wieczorem została rozbita i zniszczona po utracie wszystkich dział. Tylko nielicznym udało się wycofać przez nasyp kolejowy do Borowej. Ostatni z ocalałych, major Ribbentropp, ojciec ministra spraw zagranicznych Rzeszy, który do końca był jedynym operatorem działa polowego, po szturmie Rosjan przedostał się na wschód do Rużycy do 50 Dywizji Rezerwowej.




    Tak zwanego "Domu Doktora", położonego przy drodze do Borowej, pośrodku między majątkiem a nasypem kolejowym, bronił do około godziny 6 dowódca straży przedniej, generał von Saucken. Generałowi z 24 piechurami, z których część była ranna, do których wiernie dołączyła grupa rosyjskich jeńców, udało się wycofać na południe przez linię kolejową. Lazarett-Gehöft" (szpital wojskowy), który znajdował się na wschód od drogi na południe od nasypu kolejowego, został również zaatakowany przez Rosjan około godziny 8 wieczorem, ale tylko ciężko ranni wpadli w ich ręce. Tylko doskonała pozycja taktyczna wzgórza 229 umożliwiła straży przedniej tak długą obronę przed przeważającymi siłami. Gdyby 49. dywizji rezerwowej udało się w ciągu 23.11.11 sprowadzić posiłki przez Borową, przełamanie prawdopodobnie udałoby się już 23.11.14. Z wiatraka rozciąga się daleki widok na północ i północny wschód. Löwenstadt jest jednak ukryte przez wzgórza na południu, a dolina Mrogi nie jest stąd widoczna. Przechodzimy kilka kroków na wschód do dworu, który nie nosi już śladów walki, a następnie skręcamy w prawo na drogę wiejską Borowa. Po prawej stronie drogi, pośrodku między dworem a nasypem kolejowym, znajduje się "Dom Doktora", duża stara zagroda z dachem krytym strzechą i studnią czerpalną. Po przekroczeniu linii kolejowej, w drugim gospodarstwie po lewej stronie znajduje się "Lazarett-Gehöft", w którym przez pewien czas w czasie wojny mieścił się sztab 49 Dywizji Rezerwowej. Śladów walk nie widać już także w tej zagrodzie. Drogą wiejską Borowo idziemy w kierunku południowo-zachodnim. Po krótkiej wędrówce przekraczamy odchodzącą z lewej strony drogę gruntową Chrusty Stare. Po obu stronach drogi w niewielkiej odległości znajdują się lasy, z których widoczne są pojedyncze małe laski w pobliżu zabudowań wsi, zbudowanych wzdłuż drogi. Jest oczywiste, że Rosjanom łatwo było posuwać się z tych lasów przez małe lasy do zagród i przerywać długą rozproszoną kolumnę 49 Dywizji Rezerwowej zbliżającą się od południa. Około 500 metrów na południe od skrzyżowania z polną ścieżką Chrusty Stare odchodzi w prawo polna ścieżka, która obok kilku pojedynczych fragmentów lasu prowadzi do dużego lasu Löwenstadt. 




    Na skraju lasu znajduje się kilka małych domków i straganów. Ścieżka prowadzi przez piękny las mieszany w lewo, aż do widocznej z daleka wysokości z wysokimi sosnami, gdzie w środku lasu urządzono cmentarz wojenny. Tu spoczywa część żołnierzy niemieckich i rosyjskich, którzy zginęli w listopadowych walkach w lesie. Z zachodniej granicy cmentarza rozciąga się bardzo piękny widok na dolinę biegnącą z północy na południe przez las, w której biegnie ścieżka. To właśnie tą drogą dywizja gwardii pod dowództwem Litzmanna przedostała się do linii kolejowej. Od wejścia na cmentarz należy iść w kierunku północnym drogą przez las w dół do dna doliny. Po krótkim odcinku ścieżka skręca w połowie w prawo i prowadzi w kierunku północnym wzdłuż lasu do drogi wiejskiej Klein-Galkow. Tutaj skręcamy w lewo na drogę polną do Justynowa i wjeżdżamy do lasu. Po około 2,5 kilometrowej wędrówce przez piękny wysoki las mieszany dochodzimy do drogi wiejskiej w Justynowie, gdzie skręcamy w prawo i po około 0,5 kilometra dochodzimy do stacji Justynów. Stacja z małą poczekalnią znajduje się po lewej stronie za przejazdem kolejowym. Odjazd z Justynowa o godz. 20.56, przyjazd do Litzmannstadt-Ost o godz. 21.23. Walter Eplinius.