Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzeziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzeziny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2026

Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Naprawa ogrodzenia - Weg und Ziel

Nowości z "podwórka grobersów"!

W majowym wydaniu WEG UND ZIEL ukazał się materiał poświęcony budowie ogrodzenia na cmentarzu ewangelickim w Brzezinach w kwietniu tego roku. Praktycznie nie byłem w stanie pracować tego dnia (problemy zdrowotne), jednak tam byłem, przywożąc symbolicznie 7 metalowych słupków i rolkę siatki. Widziałem i podziwiałem wspaniałych wolontariuszy!






Ważny krok w kierunku ochrony:

Nowe ogrodzenie cmentarza ewangelickiego w Brzezinach

Po dziewięciu latach niestrudzonego, wolontariackiego zaangażowania na miejscu, w kwietniu tego roku udało się osiągnąć ważny etap: zamknięcie dużych luk w ogrodzeniu na cmentarzu ewangelickim w Brzeziny. Dzięki wsparciu licznych wolontariuszy i hojnym darowiznom nekropolia jest teraz prawie w całości ponownie ogrodzona.

Realizacja tego projektu była możliwa dzięki niezwykłej hojności darczyńców, którzy udostępnili kompletny system ogrodzeniowy – składający się z siatki drucianej i słupków.

Tylko w ten sposób wieloletnia praca lokalnych wolontariuszy mogła teraz zaowocować tym ważnym zabezpieczeniem konstrukcyjnym. Prace charakteryzowały się starannym planowaniem i energicznym podejściem:

• Przygotowanie gruntu: w ramach intensywnych prac terenowych usunięto liczne korzenie i wyrównano grunt, aby stworzyć solidne podłoże pod ogrodzenie.

• Prace porządkowe: równolegle z budową ogrodzenia oczyszczono zarośla z gruzu i odpadów.

• Imponująca praca zespołowa: na szczególną uwagę zasługuje duża liczba wolontariuszy.

W ciągu zaledwie sześciu godzin wspólnej pracy wykonano ogromną pracę, która trwale poprawiła wygląd cmentarza.

Wynik ten sprawia wszystkim uczestnikom ogromną satysfakcję. Granice cmentarza są teraz niemal całkowicie zamknięte. Jedynie kilka charakterystycznych wyrw pozostawiono celowo otwartych – służą one jako mroczne świadectwo i widoczne ślady wydarzeń ze stycznia 1945 roku.

Organizatorzy serdecznie dziękują wszystkim osobom, które wsparły tę akcję, udostępniając sprzęt, darowizny rzeczowe oraz swój czas, dzięki czemu ten ważny krok stał się możliwy. Jest to wyraźny znak szacunku dla historii naszego regionu.

Źródło: Grupa wolontariuszy „Cmentarz Ewangelicki w Brzezinach” (facebook.com/CmentarzBrzeziny)



Ein wichtiger Schritt für den Erhalt:

Neuer Zaun für den evangelischen Friedhof in Brzeziny

Nach neun Jahren unermüdlichen ehrenamtlichen Engagements vor Ort konnte im April dieses Jahres ein bedeutendes Etappenziel erreicht werden: Die Schließung der großen Zaunlücken auf dem evangelischen Friedhof in Brzeziny. Dank der Unterstützung zahlreicher Helfer und großzügiger Spenden ist die Nekropole nun fast vollständig wieder eingefriedet.

Die Umsetzung dieses Vorhabens wurde durch die außergewöhnliche Großzügigkeit von Spendern ermöglicht, die ein komplettes Zaunsystem – bestehend aus Maschendraht und Pfosten – zur Verfügung stellten.

Nur so konnte die jahrelange Arbeit der örtlichen Freiwilligen nun in diesen wichtigen baulichen Schutz münden. Der Arbeitseinsatz war von einer sorgfältigen Planung und tatkräftigem Anpacken geprägt:

• Bodenvorbereitung: In intensiver Geländearbeit wurden zahlreiche Wurzeln entfernt und der Boden geebnet, um ein solides Fundament für den Zaun zu schaffen.

• Aufräumarbeiten: Parallel zum Zaunbau wurde das Dickicht von Unrat und Abfällen befreit.

• Beeindruckende Teamleistung: Besonders hervorzuheben ist die große Anzahl an Freiwilligen.

In nur sechs Stunden gemeinsamer Arbeit wurde ein enormes Pensum bewältigt, das das Erscheinungsbild des Friedhofs nachhaltig verbessert hat.

Das Ergebnis sorgt bei allen Beteiligten für große Zufriedenheit. Die Grenzen des Friedhofs sind nun fast lückenlos geschlossen. Lediglich einige markante Breschen wurden bewusst offen gelassen – sie dienen als mahnendes Zeugnis und sichtbare Spuren der Ereignisse aus dem Januar 1945.

Die Organisatoren bedanken sich herzlich bei allen Unterstützern, die mit Gerätschaften, Sachspenden und ihrer persönlichen Zeit diesen wichtigen Schritt ermöglicht haben. Es ist ein starkes Zeichen für den respektvollen Umgang mit der Geschichte unserer Region.

Quelle: Freiwilligengruppe „Cmentarz Ewangelicki w Brzezinach“ (facebook.com/CmentarzBrzeziny)

poniedziałek, 23 lutego 2026

Brzeziny - Kościoły - Atlas architektoniczny Polski - 1921

 Bardzo interesująca książka Juckoff Paula z 1921 roku:

Architektonischer Atlas von Polen: Kongress - Polen) - Atlas architektoniczny Polski: Kongres - Polska

                                                                Powiat Brzeziny

Kościół parafialny. Budowla gotycka z XIV i XV wieku. Przebudowy wieży w XVIII wieku w stylu barokowym. Bardzo ładna kopuła jako kaplica boczna. Dobrze zachowana.

Kościół Świętego Ducha (il. 145) Zbudowany w 1737 roku. Barokowy, murowany, otynkowany. Dobrze zachowany.

Kościół reformowany z dawnym klasztorem (il. 144). Zbudowany w 1627 r. przez Kaspra Laskowskiego. Styl barokowy, fronton wejściowy podzielony pilastrami. Nad chórem bogato profilowana barokowa drewniana wieżyczka; nieco zbyt duża. Dobrze zachowany.

Kościół św. Anny. Budowla drewniana z dawną masywną dobudówką zakrystii. Zbudowany w 1719 r. przez Stanisława Bujakiewicza. Dobrze zachowany.









Kreis Brzeziny

Parachial Kirche. Gotischer Bau aus demn 14. und 15. Jahrhundert. Umbauten am Turm aus dem 18. Jahrhundert im Barockstil. Sehr schöner Kuppelanbau als Seitenkappele. Gut erhalten.

Heilige Geistkirche (Ab.b. 145) Erbaut 1737. Barock=Backsteinau verputzt. Gut erhalten.

Reformatenkirche mit früherem Kloster (Abb. 144). Erbaut 1627 von Kaspar Laskowski. Barockstil, der Eingangsgiebel durch Pilaster sein gegliedert. Über dem Chore ein reich profilierter barocker Dachreiter aus Holz; in den Abmessungen etwas groß. Gut erhalten.

St. Annakirche. Holzbau mit älterem massiven Sakristeianbau. Erbaut 1719 von Stanislaus Bujakiewicz. Gut erhalten.





wtorek, 20 stycznia 2026

Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Der Heimatbote - 11/1962

 


                                        Cmentarz w Brzezinach

Pewna rodaczka pisze:

Kiedy znów nadchodzi Niedziela Zmarłych, myśli wędrują do starej ojczyzny. Sercem jestem przy naszych grobach w rodzinnym mieście Brzeziny i w Koluszkach. Moje ręce pragną złożyć tam wieńce, udekorować miejsca spoczynku naszych bliskich. Ale nie tylko tam, również wszędzie w Rosji, gdzie nasi drodzy bracia, ojcowie i krewni spoczywają pod cichą trawą, śpiąc w oczekiwaniu na zmartwychwstanie, chciałabym złożyć kwiaty na znak pamięci, aby wiedzieli, że nie zostali zapomniani. Ach, moje serce myśli o tym tylko we łzach.

Nasz „Heimatbote” przynosi prawdziwe wspomnienia o niezapomnianej ojczyźnie, tak wiele nowości, że zawsze czekam na niego z niecierpliwością. Kiedy go otrzymuję, zastanawiam się, co ciekawego będzie w następnym numerze? Gazeta łączy mnie z dawną, ukochaną ojczyzną.

                                                                                       Olga Wedemann, dawniej gmina Brzeziny                        


                                                           Friedhof in Brzeziny

Eine Landsmännin schreibt:

Wenn wieder Totensonntag kommt, wandern die Gedanken in die alte Heimat. Mit dem Herzen bin ich an unseren Gräbern in der Heimatstadt Brzeziny und in Koluszki. Meine Hände möchten dort Kränze niederlegen, die Ruhestätten unserer Lieben schmücken. Aber nicht nur dort, auch überall in Rußland, wo unsere lieben Brüder, Vattern und Angehörigen unterm stillen Rasen liegen, der Auferstehung entgegen schlafend, möchte ich Blumen zum Zeichen des Gedächtnisses stellen, Sie müßten wissen, daß sie nicht vergessen sind. Ach, nur in Tränen denkt mein Herz daran.

Unser "Heimatbote" bringt wirklich wahre Erinnerungen an die unvergessene Heimat, rauch viel Neues, sodaß ich ihn schon immer sehnsüchtig erwarte. Wenn ich einen bekomme, meine ich, was wird im nächsten Schönes stehen? Das Blatt verbindet mich mit der alten, geliebten Heimat.

                                                                        Olga Wedemann, früher Gemeinde Brzeziny

sobota, 27 grudnia 2025

Powrót do Brzezin - Der Heimatbote - 3/1971

                                         Prawo i niesprawiedliwość 1945

                                          – Powrót pieszo do Brzezin –

Po upadku w kwietniu 1945 r. wróciłem pieszo z Luckau w Łużycach do Brzezin. Nie potrafię opisać szczegółowo, jak straszny los spotkał mnie wtedy. Zostałem brutalnie pobity przez polskich milicjantów, a także cywilów.

 Miałem przyznać się, ilu Polaków i Rosjan zamordowałem lub zabiłem podczas okupacji hitlerowskiej. Nie mogłem już mówić, tak bardzo spuchła mi szczęka, a kilka kości (żeber) było złamanych. Po ustaleniu miejsca pobytu kilku Niemców zostałem również przesłuchany przez śledczego Wacława Pakułę, który przez sześć godzin mnie bił. Byłem naprawdę bardziej martwy niż żywy i w nieznośnym bólu i agonii wyciągnąłem ręce i powiedziałem po polsku: „Moje ręce są czyste jak kryształ! Byłem ofiarą reżimu hitlerowskiego i prawie umarłem z głodu w jego lochach”. Rzeczywiście, 23 kwietnia 1945 r., kiedy Rosjanie wyzwolili nas z hitlerowskich lochów, ważyłem tylko 92 funty. Moja normalna waga wynosi około 170 funtów.

Jeszcze tylko krótko o losie niektórych Niemców z Brzezin. Mistrz kowalski Emil Steigert wraz z Emilem Probkiem zostali zastrzeleni przez Rosjan w 1945 roku w Paprotni*. Ciała leżały tam na łące przez długi czas, zanim zostały zakopane w ziemi. Emil Steigert miał przy sobie podobno dużo pieniędzy. Rosjanie powiedzieli: „Ach, kapitalista”. Polak Teo Halka, do którego domu obaj wbiegli, wydał ich wkraczającym Rosjanom. Rodzina Halka poprosiła panią Steigert o pochowanie tych dwóch „tłustych Szwabów”, ale pani St. odmówiła wykonania tej prośby. Ciała pozostały na miejscu.

Ciekawe jest jeszcze postępowanie sądowe przed łódzkim „Sądem Okręgowym” w 1945 roku. Johann Probek, imiennik wspomnianego wcześniej Emila Probka, został oskarżony o udział w zamordowaniu Polaka Józefa Budkiewicza. We wrześniu 1939 r. Budkiewicz odłączył konia od pługa Niemca Johanna Probka i zaprzęgł go do własnego wozu, aby uciec przed wojskami niemieckimi do Rawy Mazowieckiej lub Warszawy. Po zwycięstwie Wehrmachtu i utworzeniu Warthegau Johann Probek pozwał Budkiewicza za kradzież konia, a niemiecki sąd specjalny nie zwlekał długo i natychmiast skazał B. jako „Polaka” na śmierć. Został on stracony, a w 1945 r. strona polska również skazała Johanna Probka na karę śmierci. Jednak stał się cud: Probek został uniewinniony! Wszyscy jego polscy najemcy i znajomi wystawili mu bowiem dobre referencje. Probek trafił jedynie do obozu Sikawa i był traktowany tak samo jak wszyscy inni Niemcy. Ta sprawa była promykiem nadziei w tamtych czasach.

                                                                                                             Theo Zerbe, dawniej Brzeziny

* - Paprotnia – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie brzezińskim, w gminie Brzeziny. W latach 1975–1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa skierniewickiego. Przez wieś przebiega droga krajowa nr 72. Miejscowość włączona jest do sieci komunikacji autobusowej MPK Łódź: linia 53. Wikipedia

Ich bin während des Zusammenbruchs im April 1945 von Luckau in der Lausitz nach Brzeziny zu Fuß zurückgewandert. Ich kann es Ihnen nicht im einzelnen schildern, welch grauenhaften: Schlcksal ich seinerzeit in die Hände gelaufen bin. Unglaublich brutal wurde ich von den polnischen Milizionären und auch Zivilisten geschlagen. Ich sollte gestehen wieviel Polen und Russen ich während der Hitler -Okkupation ermordet bzw. erschlagen habe. Ich konnte nicht mehr sprechen, so war schon mein Unterkiefer angeschwollen, so waren schon einige Knochen (Rippen) gebrochen. Nach dem Verbleib mehrerer Deutscher wurde ich auch von dem Herrn Untersuchungsbeamten Waclaw Pakula unter sechsstündigen Schlägen. befragt. Ich bin wahrhaftig mehr tot als lebendig gewesen und reckte in meiner unerträglichen Schmerzens- bzw. Todesnot meine Hände aus und sagte in polnischer Sprache: "Meine Hände sind von diesen Taten sauber wie Kristall! Ich bin ein Opfer des Hitlerregimes gewesen und mußte in dessen Kerkern beinahe den Hungertod sterben." Tatsächlich hatte ich am 23. April 1945, als uns die Russen aus dem Hitlerkerker befreiten, nur noch ein Körpergewicht von 92 pfund. Mein normales Uetziges) Körpergewicht sind ca. 170 pfund.

Nur noch kurz, wie es einigen Deutschen aus Brzeziny erging. Der Schmiedemeister Emil Steigert wurde zusammen mit Emü Probek bei Paprotnia im Wiesental 1945 von Russen erschossen. Die Leichen lagen dort auf der Wiese sehr lange, ehe sie in die Erde eingebuddelt wurden. Emil Steigert hat- te angeblich sehr viel Geld bei sich. Die Russen sagten: "Ah, du Kapitalist." Der PoleTeo Halka, in dessen Haus die beiden hineingelaufen sind, hat diese an die einmarschierenden Russen verraten. Frau Steigert wurde von der Familie Halka aufgefordert, diese beiden "fetten Schwabes" zu beerdigen, aber Frau St. weigerte sich, einer solchen Aufforderung nachzukommen. Die Leichen blieben liegen.

Interessant noch eine Gerichtsverhandlung vor dem Lodzer "Sad Okregowy" (Sond Okrengowy) im Jahre 1945. Da wurde Ldm. Johann Probek, ein Namensvetter des vorerwähnten Emil Probek, des Mitwirkens bei der Ermordung des Polen Jozef Budkiewicz beschuldigt. Dieser Budkiewicz hatte im September 1939 dem Deutschen Johann Probek beim pflügen ein pferd ausgespannt und es an seinen eigenen Wagen angespannt, um damit vor den deutschen Truppen nach Rawa Maz. bzw. Warschau zu flüchten. Nach dem Sieg der Wehrmacht und der Entstehung des Warthegaues hat Johann Probek den Budkiewicz wegen des geraubten pferdes verklagt und das deutsche Sondergericht fackelte damals nicht lange und verurteilte den B. als "Pollacken" unverzüglich zum Tode. Er wurde auch hingerichtet und nun war 1945 für Johann Probek von polnischer Seite auch das Todesurteil vorgesehen. Doch ein Wunder ist geschehen: Probek wurde freigesprochen! Denn alle seine polnischen Mieter und Bekannten haben ein gutes Zeugnis für ihn ausgestellt. Probek kam lediglich in das Lager Sikawa und wurde genauso behandelt wie alle anderen Deutschen. Dieser Fall war ein Lichtblick in jener Zeit.

                                                                                                             Theo Zerbe, früher Brzeziny 

* - Paprotnia – ein Dorf in Polen, gelegen in der Woiwodschaft Łódź, im Landkreis Brzeziny, in der Gemeinde Brzeziny. In den Jahren 1975–1998 gehörte der Ort administrativ zur Woiwodschaft Skierniewice. Durch das Dorf verläuft die Landesstraße Nr. 72. Der Ort ist an das Busnetz MPK Łódź angebunden: Linie 53. Wikipedia

piątek, 19 grudnia 2025

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Pabianice - Der Heimatbote - 2/1965 - cz.10

 

Dnia 3 grudnia gorąco było również pod Pawlikowicami (na południe od Pabianic). Z kolonii Chechło (na południe od Pabianic) czołgi ostrzelały gradem pocisków żołnierzy pomorskich, którzy wciąż byli w fazie rozwoju. Sierżant Zander poległ z flagą w ręku. Major von Knobelsdorff chwycił symbol, ale podobnie jak jego porucznik Eichstädt został śmiertelnie trafiony. To kolejny przykład zaciętości walk.

Dalej na południe 48. Dywizja Rezerwowa zdołała zdobyć przeprawę przez Grabię w Karczynach.

Prawoskrzydłowa część armii Mackensena odniosła kolejny sukces w swojej szeroko zakrojonej ofensywie na Pabianice: w nocy z 3 na 4 grudnia generał von Linsingen osiągnął linię Pawlikowice-Kolonia Chechło-Wymysłów. 5 grudnia Pabianice zostały otoczone od południa, ich opór został złamany, punkt oparcia Pawlikowice został zajęty, a Łódź znalazła się w niebezpieczeństwie w wyniku otwarcia przełęczy. 11. korpus i 24. korpus rezerwowy dotarły w międzyczasie do drogi Pabianice-Wadlew.

Było to udane przedarcie się przez lukę, która powstała między zgromadzonymi pod Łodzią siłami rosyjskimi a grupą bojową z Piotrkowa, i było to całkowitym zaskoczeniem dla wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza. Obleganie południowego skrzydła Łodzi stanowiło jednocześnie przełamanie rosyjskiego centrum i rozdzieliło 1., 2. i 5. armię rosyjską, które stały na froncie Łowicz-Łódź, oraz 4. i 9. armię walczącą pod Piotrkowem i Krakowem. Uniemożliwiło to również próbę przełamania przez Mikołaja pod Bełchatowem. 3 grudnia gwardia wyparła Rosjan z Bełchatowa do Mzurek i Piotrkowa. Walczyli tu również Austriacy pod dowództwem Tersztyńskiego, którzy jednak nie zdołali przełamać rosyjskiej linii Nowo Radomsk- Piotrków. Rosjanie byli jednak tak zajęci walkami w tym rejonie, że nie mogli już atakować prawego skrzydła armii Mackensena pod Pabianicami.

                                                               Łódź ewakuowana w nocy

Generał von Mackensen nie myślał jeszcze o bezpośrednim szturmie na miasto, zwłaszcza że było ono ufortyfikowane, a liczba rosyjskich . Postanowił więc przeprowadzić nocną operację prawoskrętną, aby ominąć pozycje wroga w Łodzi. Z okolic Dłutowa miał zostać przeprowadzony szeroki atak na lewe skrzydło wroga, aby go rozbić.

W nocy z 5 na 6 grudnia Rosjanie atakują gęstymi masami piechoty, zwłaszcza w okolicach Niesułkowa i Głowno. Odnoszą krwawe straty. Niemcy nie mają pojęcia, że ataki te mają na celu jedynie ukrycie wycofania się z Łodzi! W rzeczywistości Iwan opuszcza w nocy i we mgle półmilionowe miasto wraz z całym sprzętem wojennym i samymi żołnierzami; koła pojazdów są owinięte, a Niemcy dopiero rano zdają sobie sprawę, co się dzieje! Wielki książę nakazuje wtedy ostrzał artyleryjski, podczas gdy swoje oddziały wycofuje do przygotowanej pozycji obronnej nad Miazga.

Zaledwie kilka godzin później po zdobytej Łodzi rozbrzmiewają kroki maszerujących Niemców: o godz. 16.45 jako pierwsza jednostka wkracza do naszego rodzinnego miasta XI Korpus. Jest niedziela, 6 grudnia 1914 r.

Bitwa pod Łodzią trwała od 12 listopada do 5 grudnia 1914 r. 78 000 Rosjan trafiło do niewoli. Ponad 39 000 dzielnych mężczyzn, Niemców i Rosjan, straciło życie w burzliwych walkach. Większość z nas zna cmentarz bohaterów w Rzgowie, ale należy również pamiętać o innych cmentarzach z poległymi żołnierzami, np. cmentarzu w Małczewie lub Grabinej Woli przy drodze Łódź-Piotrków, gdzie dzielni niemieccy wojownicy odparli rosyjski atak z Piotrków na flankę i tyły wojsk otaczających Łódź od południa.

                                             Iłów, Łowicz, Piotrków niemiecki

Nasi rodacy będą zainteresowani dalszym przebiegiem wydarzeń. Łódź wprawdzie upadła, ale bitwa w Polsce nie dobiegła końca. Rosyjskie dowództwo armii straciło wprawdzie swoje oparcie wraz z utratą pozycji w Łodzi, ale nie było skłonne do całkowitego wycofania się i ustąpienia przed Warszawą. Niemiecki dowódca naczelny Hindenburg, którego genialna strategia złamała siłę ataku Rosjan w Polsce, musiał ponownie zaatakować. 10 grudnia 1914 r. wysłał więc wojska na linię Iłów-Łowicz, a już 12 grudnia wojska wirtembergskie zdobyły Iłów, macierzystą gminę naszych Niemców nadwiślanych. 17 grudnia generał von Morgen mógł w końcu wkroczyć do silnie bronionego Łowicza. Na rynku tysiące żołnierzy zaśpiewało chorał Lutra, który rozbrzmiał echem w zimową noc wypełnioną pożarami i burzą bitewną.

W połowie grudnia 1914 r. Rosjanie wycofywali się na południu w okolicach Dukli, Grzybowa i Limanowej, przed Krakowem i Częstochową oraz w okolicach Petrikau, a na północy w okolicach Łowicza. Piotrków udało się zdobyć 16 grudnia. Austriacy dotarli przez Nowo-Radomsk do Przedborza. Jednak między Łowiczem a Łodzią Rosjanie wycofali się na wschód dopiero 17 grudnia z Brzezin. Bronili lasów Wiączynia i wzgórza 260 przy drodze Nowosolna-Brzeziny do samego końca i ustąpili dopiero przed bagnetami. Ta kolejna bitwa o dostęp do Brzezin zakończyła serię bitew, w których Hindenburg powstrzymał rosyjski marsz.

Wielki książę wycofał się wraz ze swoimi nieco osłabionymi armiami za bariery rzeczne Bzury, Pilicy, Nidy i Dunajca (w Galicji). Podobnie jak na zachodzie, również na wschodzie rozpoczęła się wojna pozycyjna, przerywana jedynie niewielkimi potyczkami. Jedynie w Galicji i na Mazurach doszło do większych starć.

W nowej wojnie manewrowej wojska niemieckie kontynuowały natarcie wiosną i latem 1915 roku, zajmując między innymi miasta Warszawa i Białystok. Do tych wydarzeń sprzed 50 lat również jeszcze powrócimy.

                                                             KONIEC

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Heiß her ging es am 3. 12. auch bei Pawlikowice (südlich von Pabianice). Und von Kolonie Chechlo (südlich von Pabianice schickten Panzerkraftwagen einen Eisenhagel auf die noch in der Entwicklung begriffenen Pommern. Sergeant Zander fiel mit der Fahne in der Hand. Major von Knobelsdorff ergriff das Wahrzeichen, doch auch ihn wie seinen Leutnant Eichstädt ereilte die mörderische Kugel. Das als ein weiteres Beispiel für die Härte des Kampfes. 

Weiter südlich gelang es der 48. Res.Div., bei Karcziny den Uebergang über die Grabia zu erkämpfen.

Der Südflügel (rechte Flügel) der Armee Mackensen hatte in seinem umfassenden Angriff auf Pabianice weiteren Erfolg: In der Nacht zum 4. 12. erreichte General v. Linsingen die Linie Pawlikowice-Kolonie Chechlo-Wymyslow. Am 5. Dezember war Pabianice von Süden umfaßt, seine Widerstandskraft gebrochen, der Flankenstützpunkt Pawlikowice genommen und Lodz in der aufgerissenen Weiche bedroht. Das 11. Korps und das 24. Res.Korps hatten inzwischen die Straße Pabianice-Wadlew erreicht.

Es war ein erfolgreicher Einbruch in die Lücke, die zwischen den bei Lodz versammelten russischen Kräften und der Petrikauer Kampfgruppe klaffte, und er kam für den Großfürsten Nikolai Nikolajewitsch ganz überraschend. Die Umfassung der Lodzer Südflanke stellte sich zugleich als eine Durchbrechung des russischen Zentrums dar und riß die 1., 2. und 5. Russen- Armee, die in der Front Lowicz-Lodz standen, und die bei Petrikau und Krakau kämpfende 4. und 9. Armee auseinander. Sie machte auch den Versuch Nikolais, bei Belchatow durchzubrechen zunichte. Am 3. 12. trieb die Garde die Russen von Belchatow auf Mzurki und Petrikau zurück. Hier kämpften auch die Oesterreicher unter Tersztyanski, die indes die russische Linie Nowo Radomsk-Petrikau nicht zu nehmen vermochten. Immerhin wurden die Russen hier so stark beschäftigt, daß sie dem rechten Flügel der Armee Mackensen bei Pabianice nicht mehr in die Seite fallen konnten.

                                                      Lodz über Nacht geräumt

General von Mackensen dachte noch nicht an einen unmittelbaren Sturm auf die Stadt, zumal diese festungsartig ausgebaut war und die Zahl der russ. Steilfeuerbatterien sich dort täglich vermehrt hatte. Er beschloß, in nächtlicher Rechtsschiebung die feindliche Stellung von Lodz umgehen zu lassen. Aus der Gegend von Dlutow sollte der Stoß umfassend gegen den feindlichen linken Flügel zum Aufrollen des Gegners angesetzt werden. .

In der Nacht zum 6. 12. greifen die Russen mit dichten Infanteriemassen insbesondere bei Niesulkow und Glowno an Sie holen sich blutige Köpfe. Bei den Deutschen ahnt niemand, daß diese Angriffe nur zur Verschleierung des Abzuges aus Lodz dienen sollen! Tatsächlich verläßt der Iwan bei Nacht und Nebel mit sämtlichem Kriegsgerät und mit der Truppe selbst die Halbmillionenstadt; die Räder der Fahrzeuge sind umwickelt und die Deutschen erkennen erst am Morgen, was los ist! Der Großfürst läßt dann die Artillerie feuern während er seine Truppen in eine an der Miazga vorbereitete' Auffangstellung zurückführt. 

Nur wenige Stunden später hallt der Marschtritt der Deutschen durch das eroberte Lodz: Um 16.45 Uhr rückt als erste Einheit das XI. Korps in unsere Heimatstadt ein. Es ist Sonntag, der 6. Dezember 1914.

Vom 12. 11.-5. 12. 1914 dauerte die Schlacht bei Lodz 78000 Russen fielen in Gefangenschaft. Ueber 39000 tapfere Männer Deutsche und Russen, mußten in den auf- und abwogenden Kämpfen ihr Leben lassen. Die meisten von uns kennen den Heldenfriedhof von Rzgow, aber auch der anderen Friedhöfe mit toten Kämpfern sei gedacht, z. B. des Friedhofes von Malczew oder Grabina Wola an der Straße Lodz-Petrikau wo tapfere deutsche Krieger den russ. Ansturm von Petrikau her gegen Flanke und Rücken der Lodz südlich umfassenden Truppen abgewehrt haben.

                                          Ilow, Lowicz, Petrikau deutsch

Unsere Landsleute wird interessieren, wie es weitergegangen ist. Lodz war ja gefallen, aber die Schlacht in Polen nicht zu Ende. Die russ. Heeresleitung hatte mit der Räumung der Lodzer Stellung zwar ihre Schulterstütze verloren, war indes nicht gesonnen, sich völlig zum Rückzug zu bequemen und auf Warschau zu weichen. Der deutsche Oberbefehlshaber Hindenburg, durch dessen geniale Strategie die russ. Angriffskraft in Polen gebrochen wurde, mußte von neuem angreifen. So ließ er am 10. 12. 1914 auf der Linie Ilow-Lowicz antreten und schon am 12. 12. konnten württembergische Truppen Ilow erobern, die Muttergemeinde unserer Weichseldeutschen. Am 17. 12. konnte General v. Morgen endlich in das stark verteidigte  L o w i c z  einziehen. Auf dem Marktplatz stieg aus tausend Soldatenkehlen der Lutherchoral empor und hallte durch die von Bränden erfüllte und vom Donner der Schlacht aufgewühlte Winternacht.

Mitte Dezember 1914 waren die Russen im Süden bei Dukla, Grybow und Limanowa, vor Krakau und Czenstochau und bei Petrikau und im Norden bei Lowicz im Rückzug. Petrikau konnte am 16. Dezember gestürmt werden. Die Oesterreicher gelangten über Nowo-Radomsk nach Przedborz. Zwischen lowicz u. Lodz gingen die Russen aber erst am 17. 12. von Brzeziny nach Osten zurück. Sie hatten die Waldungen von Wiontschin und die Höhe 260 an der Straße Neusulzfeld-Brzeziny bis zum äußersten gehalten und waren erst dem Bajonett gewichen. Mit diesem abermaligen Kampf um die Zugänge von Brzeziny endete die Schlachtenfolge, in der Hindenburg den Vormarsch Rußlands zum Scheitern gebracht hat.

Der Großfürst zog sich mit seinen etwas angeschlagenen Armeen hinter die Flußschranken der Bzura, Pilica, Nida und des Dunajec (in Galizien) zurück. Wie bereits im Westen begann auch hier im Osten der Stellungskrieg, der nur von kleineren Gefechten unterbrochen wurde. Lediglich in Galizien und Masuren kam es zu größeren Treffen.

In einem neuen Bewegungskrieg sind dann die deutschen Truppen in den Frühjahrs- und Sommermonaten des Jahres 1915 weiter vorgerückt und haben u. a. die Städte Warschau und Bialystok eingenommen. Auch auf diese Ereignisse vor 50 Jahren wollen wir noch zurückkommen.

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Pabianice - Der Heimatbote - 2/1965 - cz.9

                                                           Przełamali pierścień

W ciągu dwóch dni zaciętych walk wojska niemieckie przełamały rosyjski pierścień. Cesarz Wilhelm II zachował trzy dywizje piechoty i dwie dywizje kawalerii generała Richthofena, które w międzyczasie stoczyły ciężkie walki pod Laznowską Wolą (Groembach). Na polu bitwy leżało około 1500 zabitych; odnotowano 2800 rannych, z których ponad 2000 udało się bezpiecznie przetransportować. Długa kolumna wagonów, na których byli przewożeni, wjechała 25 listopada 1914 r. do Strykowa. Wiele pojazdów było ciągniętych lub pchanych przez jeńców. Do wagonów przyczepiono również zdobyte działa (64) i karabiny maszynowe (39), a cały pociąg wywarł uroczyste i głębokie wrażenie na widzach, którzy już prawie nie wierzyli, że kiedykolwiek zobaczą jeszcze coś z grupy armii Scheffera. Przywiózł on jeszcze 16 000 jeńców.

Rosyjski wielki książę Mikołaj Mikołajewicz był jednak wściekły! Na trasie Skierniewice-Warszawa przygotował już puste pociągi do transportu niemieckich jeńców, których uważał już za swoich, ale niestety wszyscy uciekli. Odwołał Rennenkampfa ze stanowiska głównodowodzącego i sprowadził posiłki ze Skierniewic, aby ponownie zaatakować grupę armii Scheffera między Brzeziny a Głowno. Również oddziały naciskające z Petrikau i Rawy otrzymały rozkaz zniszczenia niepowstrzymanego niemieckiego pierścienia ogniowego przemieszczającego się na północ. Ale było już za późno! A później nawet rosyjski krytyk wojskowy Szumski napisał z uznaniem w petersburskiej gazecie: „Bardzo duża liczba niemieckich batalionów, które dotarły do Rzgowa i Tuszyna, została otoczona ze wszystkich stron przy pomocy dużych oddziałów rosyjskiej kawalerii. Jednak oddziały te w heroicznej walce przedarły się przez linie rosyjskie, co wzbudziło szacunek i podziw wszystkich rosyjskich wojskowych.

W stanie wyczerpania ludzi i koni niemożliwe było oczywiście szybkie wycofanie całego taboru uratowanej grupy armii Scheffera. Powrót trwał dość długo, a Rosjanie, którzy mocno naciskali, musieli zostać odparci pod Polikiem i Buczkiem. Dopiero późną nocą ostatnie oddziały dotarły do odcinka Mrożyca koło Niesułkowa, a 26 listopada udało się również zamknąć 15-kilometrową lukę na froncie między Strykowem a Brzezinami.

                                           W centrum walk: okolice Pabianic

Dni od 27 do 30 listopada 1914 r. upłynęły pod znakiem zaciętych walk pozycyjnych. Sytuacja stała się trudniejsza jedynie na północ od Bzury. Rosjanie, którzy przedarli się przez dolinę Bzury od Soboty do Orłowa, zagrażali flankom I Rezerwowego Korpusu i tyły armii, a jedynie dzięki natarciu I Dywizji Piechoty pod dowództwem generała porucznika v. Conta, przeprowadzonemu przez Kiernozię przeciwko tylnym połączeniom wroga, siły rosyjskie zostały wieczorem 28 listopada ponownie wycofane do Soboty. W zwycięskiej ofensywie wzmocniony I Korpus Rezerwowy zdołał do 30 listopada odzyskać opuszczoną 5 dni wcześniej pozycję na wzgórzu na północny zachód od Łowicza.

Z pozostałych posiłków przeznaczonych dla lewego skrzydła 26. Dywizja dotarła 27 listopada do okolic Gostynina, podczas gdy oddział Westernhagen, maszerujący z Torunia, dotarł tylko do Krośniewic. Jednak również Rosjanie sprowadzili z Warszawy nowe silne siły przez Łowicz na front. Aby nie doszło do przełamania po obu stronach Bzury, na skrzydle południowym przeprowadzono atak, który zakończył się sukcesem.

1 grudnia generał von Linsingen, który wyszedł z linii Zduńska Wola-Szadek, w zwycięskim natarciu przez Łask dotarł do odcinka Dobroń-Markówka, podczas gdy dalej na północ korpus Poznań odparł wroga do linii Juljanów-Apolonia, gdzie połączył się z częściami 38. dywizji, które przeszły przez Ner.

W międzyczasie 48. Dywizja Rezerwowa dotarła do odcinka Widawka i po długich walkach wymusiła przejście przez rzekę Widawka. Jeszcze trudniejszą sytuację miał generał broni Trossel ze swoją 3. Dywizją pod Dobroniem; wprawdzie 2 grudnia zdobył szturmem wzgórza położone na południe od wsi Dobroń, ale nowe, silnie ufortyfikowane pozycje na skraju lasu uniemożliwiły dalszy marsz na wschód.

2 grudnia korpus poznański po ciężkich walkach przedarł się do linii Żytowice-Zalew. Najbardziej zacięta walka toczyła się o wzgórze 181 na południe od Bechcic. Tutaj widoczny był czarny drewniany krzyż cmentarza, a dwa tygodnie wcześniej Niemcy musieli się stąd wycofać. Teraz podpułkownik von Taysen wraz ze swoimi dzielnymi Turyńczykami ponownie wkroczył na tę pozycję dominującą nad doliną Neru. Wywiązała się dzika walka wręcz z wysokimi jak drzewa Azjatami! Kolby uderzały w futrzane czapki wroga, który mimo przewagi liczebnej ostatecznie ustąpił. Jednak w ciemnościach wróg powrócił i tylko wysunięte działa artylerii z Naumburga uratowały Niemców. W świetle reflektorów granaty wyrywały szerokie przejścia w atakujących masach, które zostały również otoczone od północnego brzegu Ner przez inne baterie pułku 55. Atakujący wycofali się, ponosząc straszliwe straty. Rosjanie pięciokrotnie próbowali ponowić nocny atak. W końcu ich siły zostały złamane, a 887 syberyjskich zwłok pokryło wąskie pole bitwy przy czarnym drewnianym krzyżu w Bechcicach (koło Konstantynowa).



                                        Sie hatten den Ring durchbrochen

In zweitägigem heißem Kampfe hatten die deutschen Truppen den russischen Ring durchbrochen. Dem Kaiser Wilhelm II. waren 3 Infanterie-Divisionen und die beiden Kavallerie-Divisionen des Generals Richthofen, die unterdessen ernste Kämpfe bei Laznowska Wola (Groembach) zu bestehen gehabt hatten, erhalten geblieben. Etwa 1 500 Tote deckten die Walstatt; 2800 Verwundete wurden gezählt, von denen über 2000 wohlbehalten zurückgebracht werden konnten. Die lange Wagenkolonne, auf der sie verladen waren, zog am 25. 11. 1914 in Strykow ein. Viele von den Fahrzeugen wurden von den Gefangenen gezogen oder geschoben. Auch die eroberten Geschütze (64) und Maschinengewehre (39) hingen an den Wagen, und der ganze Zug machte einen feierlichen und tiefen Eindruck auf die Zuschauer, die kaum noch geglaubt hatten, etwas von der Armeegruppe Scheffer wiederzusehen. Diese hatte noch 16000 Gefangene mitgebracht.

Der russische Großfürst Nikolai Nikolajewitsch aber schäumte vor Wut! Hatte er auf der Strecke Skierniewice-Warschau doch bereits Leerzüge zum Abtransport der deutschen Gefangenen bereitstellen lassen, die er schon in seiner Hand wähnte, die ihm aber leider alle entwichen waren. Er rief Rennenkampf vom Oberbefehl ab und ließ Verstärkungen von Skierniewice heranführen, um die Armeegruppe Scheffer zwischen Brzeziny und Glowno noch einmal anzufallen. Auch die von Petrikau und Rawa nachdrängenden Truppen erhielten Befehl, den unaufhaltsam nach Norden wandernden deutschen Feuerring zu zerschmettern. Aber - es war zu spät! Und hinterher schrieb sogar der russische Militärkritiker Schumski in einer Petersburger Zeitung anerkennend: "Eine sehr große Anzahl von deutschen Bataillonen, die bis Rzgow und Tuschin gelangt waren, sind unter Zuhilfenahme großer russischer Kavalleriemassen von allen Seiten eingekreist gewesen. Diese Truppen haben aber in heldenhaften Kämpfen sich einen Weg durch die Russen gebahnt, was ihnen die achtungsvolle Bewunderung aller russischen Militärs gewonnen hat.

Bei dem erschöpften Zustand von Mann und pferd war es freilich unmöglich, den gesamten Troß der geretteten Armeegruppe Scheffer in kürzester Zeit zurückzuführen. Der Rückmarsch dauerte einige Zeit und heftig andrängende Russen mußten bei Polik und Buczek abgewehrt werden. Erst spät in der Nacht erreichten die letzten Teile den Mrozyca-Abschnitt bei Niesulkow und am 26. 11. konnte auch die zwischen Strykow und Brzeziny noch bestehende Frontlücke von 15 km geschlossen werden.

                               Im Kampfmittelpunkt: der Raum Pabianice

Die Tage vom 27. 11. bis 30. 11. 1914 vergingen in harten Stellungskämpfen. Schwieriger wurde es nur nördlich der Bzura. Im Bzuratale über Sobota bis Orlow vorgedrungene Russen bedrohten die Flanke des I. Reserve-Korps und den Rücken der Armee, und einzig nur dem über Kiernozia gegen die rückwärtigen Verbindungen des Feindes geführten Vorstoß der I. Infanterie-Division unter Gen.Leutnant v. Conta war es zu danken, daß die russischen Kräfte am Abend des 28. 11. wieder bis Sobota zurückgenommen wurden. In siegreichem Vorgehen gelang es dem verstärkten I. Reserve-Korps dann bis zum 30. 11. die vor 5 Tagen aufgegebene Höhenstellung nordwestlich Łowicz zurückzuerobern.

Von den übrigen für den linken Flügel bestimmten Verstärkungen erreichte am 27. 11. die 26. Division die Gegend von Gostynin, während die von Thorn anmarschierende Abteilung Western hagen erst bis Krosniewice gelangte. Aber ,auch die Russen brachten von Warschau her neue starke Kräfte über Lowicz zur Front. Damit nicht noch ein Durchbruch beiderseits der Bzura erfolgte, wurde auf dem Südflügel ein Angriff unternommen, der erfolgreich war.

Am 1. 12. erreichte General von Linsingen, der aus der Linie Zdunska Wola-Szadek vorgegangen war, im siegreichen Vordringen über Lask den Abschnitt von Dobron-Markowka, während weiter nördlich das Korps Posen den Feind bis zur Linie Juljanow-Apolonia zurückwarf, wo es Anschluß an die über den Ner gegangenen Teile der 38. Division gewann.

Die 48. Res.Div. erreichte inzwischen den,. Widawka-Abschnitt und erzwang nach langem Kampfe den Uebergang über das Flüßchen Widawka. Noch schwerer hatte es Generalleutnant tJ. Trossel mit seiner 3. Division bei Dobron; er nahm zwar am 2. 12. die südlich des Dorfes Dobron gelegenen Höhen im Sturm, aber neue, am Waldrande befindliche, stark verschanzte Stellungen verhinderten ein weiteres Vordringen nach Osten.

Das Korps Posen stieß am 2. 12. schwer kämpfend bis zur Linie Zytowice-Zalew vor. Am heftigsten tobte der Kampf um die Höhe 181 südlich Bechcice. Hier ragte weihin sichtbar das schwarze Holzkreuz des Friedhofes gen Himmel und vor 2 Wochen hatten sich die Deutschen von hier zurückziehen müssen. Jetzt brach Oberstleutnant von Taysen mit seinen braven Thüringern aufs neue in diese das Nertal beherrschende Stellung ein. Ein wildes Handgemenge entspann sich da mit den baumlangen Asiaten! Der Kolben sauste auf die Pelzmützen des trotz seiner Ueberzahl schließlich weichenden Feindes. Aber der Feind kam in der Dunkelheit wieder, und nur die vorgezogenen Geschütze der Naumburger Artillerie retteten die Deutschen. Im Leuchten der Scheinwerfer rissen die Granaten breite Gassen in die anstürmenden Massen, die auch vom Nordufer des Ner her von den anderen Batterien des Regiments 55 in Flanke und Rücken gefaßt wurden. Unter furchtbaren Verlusten flutete der Angreifer zurück. Noch fünf· mal versuchte der Russe den nächtlichen Ansturm. Dann war seine Kraft gebrochen, und 887 sibirische Leichen bedeckten das engbegrenzte Gefechtsfeld am schwarzen Holzkreuz von Bechcice (bei Konstantynow).

czwartek, 18 grudnia 2025

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Rzeka Miazga - Der Heimatbote - 1/1965 - cz.7

                                                    Generał poległ w Borowej

Borowo to wąska, składająca się tylko z dwóch rzędów domów, ale długa na 6 km wieś, w której do 1945 r. mieszkali niemieccy koloniści. Od zachodu rozciągają się na długości 2 km, a od wschodu, w odległości kilkuset metrów, otaczają ją rozległe lasy. Niemcy dotarli do tej wsi, ale w lasach czaił się wróg. Na przykład z lasu na północ od torów wyłoniła się fala rosyjskich dragonów i Kozaków. Ponad połowa z nich poległa, ale ponad sto szabli spadło na głowy niemieckich artylerzystów, zwłaszcza z ciężkiej baterii. Fala przelała się przez nasyp kolejowy i rzuciła się na lekkie kolumny amunicyjne. W galopie ruszyła w kierunku sztabu dywizji znajdującego się 400 m na południe od torów. Jednak generał von Waenker i jego szybko zebrane oddziały, kierowcy, łącznicy itp. powalili wielu jeźdźców. Z tej brawurowej szarży prawdopodobnie żaden Kozak ani dragon nie wrócił żywy.

Generał udał się następnie ulicą wsi, aby rozejrzeć się za swoją dywizją. Jak okiem sięgnąć, widział tylko obraz zniszczenia. Na prostej, szerokiej ulicy rosyjska artyleria siała spustoszenie. Przewrócone, rozstrzelane lub ugrzęzłe pojazdy, tarzające się konie i martwi woźnicy! Wtedy między domami rozległa się seria z karabinu maszynowego i generał upadł martwy na ziemię! Zastępca (generał porucznik von Thiesenhausen) musiał przejąć dowództwo nad dywizją, która nadal znajdowała się pod ostrzałem z Chrustów Starych i lasu gałkowskiego. - To przykład zaciętości walk.

W mroku wieczoru 23 listopada Niemcy rozpoczęli decydujący atak na nasyp kolejowy. Pułki już dawno stopiły się w bataliony, bataliony zostały wymieszane, ale kiedy bębny ogłosiły szturm, żołnierze jeden po drugim podnieśli się do skoku. Generał porucznik Litzmann stanął na czele z nagim mieczem i poprowadził grenadierów leśną drogą z Justynowa na wroga. I udało się szturmować nasyp kolejowy o godz. 19:00 przy użyciu broni białej!


                                              Ein General fiel in Borowo

Borowo ist ein schmales, nur aus zwei Häuserreihen bestehendes aber 6 km langes Dorf, in dem bis 1945 deutsche Kolonisten gewohnt haben. Es wird im Westen 2 km weit und Im Osten ebenso im Abstande von einigen hundert Metern von ausgedehnten Waldungen begleitet. Die Deutschen erreichten dieses Dorf, aber in den Wäldern steckte der Feind. Zum Beispiel brauste eine Woge russischer Dragoner und Kosaken aus dem Walde nördlich der Bahn heran. Mehr als die Hälfte fiel, aber noch mehr als hundert Säbel sausten auf die Köpfe der deutschen Kanoniere, besonders der schweren Batterie. Die Woge ergoß sich über den Bahndamm, stürzte auf die leichten Munitionskolonnen. Im Galopp ging es auf den 400 m südlich der Bahn befindlichen Divisionsstab zu. Aber General von Waenker und seine rasch zusammengerafften Mannschaften, Fahrer, Funker usw. streckten manchen Reitersmann nieder. Von dem schneidig gerittenen Angriff ist wohl kaum ein Kosak oder Dragoner lebend zurückgekommen.

Der General ging dann über die Dorfstraße, um nach seiner Division Umschau zu halten. Soweit sein Auge reichte, ein Bild der Verwüstung. Auf der schnurgeraden, breiten Straße hatte die russische Artillerie arg gewütet. Umgestürzte, zerschossene oder festgefahrene Fahrzeuge, sich wälzende Pferde und tote Fahrer! Da prasselte Maschinengewehrfeuer zwischen den Häusern hindurch, und tot stürzte der General zu Boden! Ein Ersatzmann (Gen.-ltn. von Thiesenhausen) mußte die Division übernehmen, die weiterhin unter dem Feuer aus Chrusty Stare und dem Galkower Wald lag. - Dies als ein Beispiel für die Härte des Kampfes.

Im Abenddunkel dieses 23. 11. sind dann die Deutschen zum entscheidenden Angriff auf den Bahndamm losgegangen. Die Regimenter waren längst zu Bataillonen geschmolzen, die Bataillone untereinandergewürfelt, aber als die Trommeln zum Sturm schlugen, erhob sich Mann für Mann zum Sprung. Gen.- ltn. Litzmann setzte sich mit blankem Degen an die Spitze und führte die Grenadiere auf der Waldstraße von Justinow gegenden Feind. Und es gelang, den Bahndamm um 7 Uhr abends mit der blanken Waffe zu stürmen!


DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Noc pod Brzezinami - Der Heimatbote - 1/1965 - cz.8

 


                                                   W nocy pod Brzezinami

Zdobycie nasypu kolejowego nie oznaczało jednak przełomu, a generał von Scheffer musiał ponownie wystawić swoje oddziały tej nocy, pomimo ich ogromnego zmęczenia. Jeśli nie udałoby się przebić w ciągu 24 godzin, cały korpus byłby stracony. Rosjanie coraz bardziej zacieśniali pierścień okrążenia. - Oto opis decydujących godzin:

Litzmann wkracza jako pierwszy, 2000 żołnierzy i cztery działa gromadzą się wokół generała. Jest przenikliwie zimno. Oczy palą z braku snu, zmęczone kończyny poruszają się ociężale, północny wiatr rozwiewa ostre kryształki śniegu na zesztywniałych twarzach. Niemcy chwiejnym krokiem wkraczają w noc z rozładowanymi karabinami i wyciągniętymi bagnetami. Wychodzą z lasu i potykają się o zamarznięte pola.

O północy kolumna szturmowa dociera do wejść do Gałkowa. Rosjanie nie spodziewają się ataku. Ich zaspani strażnicy zostają zabici, a wieś zostaje zdobyta w cichej, zaciętej walce na białą broń. Ci, którzy nie padają pod bagnetami, są popychani do tyłu jako chętni jeńcy. Dalej idą przez nocną ulewę; w straszliwej rzezi Małczew również zostaje oczyszczony z wroga. Rosjanie zostali zaskoczeni podczas snu. Kolumna szturmowa potyka się i dyszy, przedzierając się przez pofałdowany teren w kierunku północnym. O 2 w nocy staje przed Brzezinami, na prawym skrzydle głównych sił wroga, które skręciły z nasypu kolejowego wokół lewego skrzydła na północny wschód. Pas drogi ciągnie się bladym śladem w ciemności i kończy się w skupisku domów miasta. Żadna straż polowa nie pilnuje dostępu. Miasto nie ma zapalonych świateł. Gałków spał, Małczew spał, i Brzeziny śpią. Miasto leży za frontem, jest wypełnione strażami sztabowymi i kolumnami taborowymi i służy jako kwatera główna korpusu.

O godzinie 2 grenadierzy i strzelcy, nie oddając ani jednego strzału, przechodzą do szturmu. Zaspani strażnicy padają pod ciosami kolb. Rozciągając się po prawej i lewej stronie, gwardia szturmuje miejscowość utraconą trzy dni temu. Wyczerpani, wyczerpani i pod wpływem strasznego napięcia nerwowego, wpadają do Brzezin i w walce ulicznej przedzierają się do rynku, z którego można kontrolować całe Brzeziny. Jest on wypełniony rosyjskimi wozami wojskowymi. Bagnety i kolby robią miejsce.

Nagle ciszę przerywa wystrzał. Padają salwy, Rosjanie przebudzili się i zebrali siły. Światła przebijają noc. Z okolicznych obozów do miasta rzucają się Kozacy, aby oczyścić uliczki z wtargającego wroga. Z piwnic i luk dachowych strzelają Syberyjczycy. Ale wszystko na próżno. Niemcy nie pozwalają już odebrać sobie miasta. Z Borowej nadchodzi wsparcie i rzuca się do walki, a o świcie Brzeziny zostają zdobyte. Rosjanie ponownie atakują ze wschodniej części miasta, ale pionierzy podkradają się i podpalają domy. Około południa wróg zostaje zepchnięty na wschód od miasta, do Przecławia. Pozostałe części odciętego skrzydła armii również odnoszą zwycięstwo: Schweinitz prowadzi dywizję gwardii przez Gałków, Thiesenhausen przebija się przez główną drogę, a Goltz uniesie lewe skrzydło Rennenkampfa, otaczając je w Koluszkach. Korpus kawalerii Richthofena zatrzymuje nacierającego wroga nad Mrogą.

Na czele swoich oddziałów generał von Scheffer wkracza do Brzezin o godz. 17:00 tego samego dnia, 24 listopada. Na rynku mówi do generała porucznika Litzmanna: „Gratuluję zwycięstwa, które umożliwiło mojemu korpusowi ocalenie i sukces. Dziękuję za to”.



                                             In der Nacht nach Brzeziny

Der eroberte Bahndamm bedeutete aber noch keinen Durchbruch, und General von Scheffer mußte die Truppen trotz ihrer Uebermüdung in dieser Nacht noch einmal antreten lassen. Denn brach man nicht innerhalb von 24 Stunden durch, war das ganze Korps verloren. Die Russen festigten ihren Einschließungsring immer mehr. - Nun die Schilderung der entscheidenden Stunden:

Litzmann tritt zuerst an, 2000 Mann und vier Geschütze sammeln sich um den General. Es ist bitter kalt. Die Augen brennen von ungestilltem Schlaf, schwerfällig regen sich die müden Glieder, der Nordwind stäubt spitze Schneekristalle in die verhärteten Gesichter. Taumelnd schreiten die Deutschen mit entladenen Gewehren und aufgepflanzten Bajonetten in die Nacht. Sie treten aus dem Walde heraus und stolpern über die gefrorenen Sturzäcker.

Um Mitternacht erreicht die Sturmkolonne die Zugänge von Galkow. Die Russen versehen sich keines Angriffs. Ihre verschlafenen Posten werden niedergemacht, das Dorf in stummem, erbittertem Kampf mit der blanken Waffe Renommen. Was nicht unter den Bajonetten fällt, drängt als willige Gefangene nach hinten. Weiter gehts durch die Schauer der Nacht; in furchtbarer Blutarbeit wird auch Malczew vom Feind gesäubert. Die Russen sind überall im Schlaf überrascht worden. Durch das faltige Gelände stolpert und keucht die Sturmkolonne gegen Norden weiter. Um 2 Uhr steht sie vor Brzeziny in der rechten Flanke der feindlichen Hauptmacht, die sich vom Bahndamm um den linken Flügel nach Nordosten abgedreht hat. Das Straßenband zieht sich bläßlich ins Dunkel und endet in dem Häuserklumpen der Stadt. Keine Feldwache hütet den Zugang. Die Stadt hat keine lichter ausgesteckt. Galkow schlief, Malczew hat geschlafen und Brzeziny schläft. Die Stadt liegt hinter der front, ist von Stabswachen und Troßkolonnen angefüllt und dient einem Korps als Hauptquartier.

Mit dem Uhrschlag 2 gehen Grenadiere und Füsiliere, ohne einen Schuß zu tun, zum Sturm vor. Schlaftrunkene Posten erliegen unter den Kolbenschlägen. Rechts und links zur Umfassung ausgreifend, stürmt die Garde den vor drei Tagen verlorenen Ort. Von der Uebermüdung, den Entbehrungen und der furchtbaren Nervenanspannung zur Raserei gestachelt, brechen sie in Brzeziny ein und dringen im Straßenkampf gegen den Markt vor, von dem aus ganz Brzeziny beherrscht wird. Er ist mit russ. Armeefuhrwerken vollgestopft. Bajonett und Kolben schaffen Platz.

Da peitscht plötzlich ein Schuß durch die Stille. Salven prasseln nach, die Russen sind erwacht und haben sich ermannt. Lichter stechen durch die Nacht. Aus den Lagern der Umgebung werden Kosaken in die Stadt geworfen, um die Gassen von dem eingedrungenen Feind zu säubern. Aus Kellern und Dachluken bricht das Feuer der Sibiriaken. Aber alles ist umsonst. Die Deutschen lassen sich die Stadt nicht mehr entreißen. Von Borowo her naht Unterstützung und stürzt sich ins Gefecht, und im Morgengrauen ist Brzeziny erstürmt. Zwar greifen die Russen aus dem Ostteil der Stadt noch einmal an, aber Pioniere pirschen sich vor und zünden die Häuser an. Gegen Mittag ist der Feind östlich der Stadt auf Przeclaw zurückgeworfen. Die anderen Teile des abgeschnittenen Armeeflügels sind ebenfalls siegreich: Schweinitz führt die Gardedivision über Galkow vor, Thiesenhausen bricht an der Hauptstraße durch und Goltz hebt Rennenkampfs linken Flügel aus dem Stand, indem er ihn bei Koluszki umfaßt. Das Kavalleriekorps Richthofen gebietet dem nachdrängenden Feind an der Mroga Halt.

An der Spitze seiner Truppen reitet General von Scheffer um 5 Uhr nachmittags an diesem 24. November in Brzeziny ein. Auf dem Marktplatz sagt er zu Generalleutnant Litzmann: "lch beglückwünsche Sie zu Ihrem Siege, der meinem Korps Rettung und Erfolg ermöglicht hat. Ich danke Ihnen dafür."


DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Der Heimatbote - 1/1965 - cz.6

 


                                                      Rozkaz wycofania

W wyniku nagłej zmiany sytuacji 5 dywizji zostało zaatakowanych od tyłu i uwięzionych w obszarze między Łodzią, lasem Gałkowskim i rzeką Miazgą.

Brzeziny zostały zdobyte przez rosyjskiego generała Rennenkampfa pomimo bohaterskiego oporu ich załogi, co spowodowało odcięcie 20. niemieckiego korpusu rezerwowego, gwardii i korpusu kawalerii od pozostałych oddziałów niemieckich. Również z Piotrkowa i Tomaszowa nadciągały oddziały rosyjskie, grożąc pokonaniem obrońców Tuszyna i Bab.

Gwardia zyskała przewagę w walce o Łódź przeciwko Andrespolowi, zajęła Wiskitno i szturmowała część wsi Olechów. 49. dywizja rezerwowa walczyła pod Rzgowem i Wiskitnem o południowe podejścia do miasta. Ale teraz nadeszło rozkaz wycofania się. Siłom niemieckim uwięzionym w rejonie południowo-wschodniej Łodzi nie pozostało nic innego, jak zawrócić, otworzyć drogę na północ, którą Rosjanie odcięli, odzyskać Gałków i Brzeziny i przedrzeć się do Strykowa lub też – zginąć z honorem.

Wieczorem 22 listopada 1914 r. generał von Scheffer-Boyadel poczynił przygotowania do tej desperackiej operacji. Podczas gdy wydawano rozkazy, w okolicy kotła toczyła się chaotyczna walka, częściowo jeszcze jako atak na Łódź i obrona na południu, częściowo już jako osłona przed wrogiem z północnego wschodu i wschodu. Na południu 50. Dywizja Rezerwowa odparła wszystkie ataki, na wschodzie korpus kawalerii powstrzymywał wroga, a pod Karpinem straż mostowa walczyła z nacierającymi z Borowej oddziałami generała Rennenkampfa.

O godz. 21:00 rozpoczął się odwrót. Trzeba było niezauważenie oderwać się od wroga, który miejscami znajdował się zaledwie 50 metrów od rosyjskich okopów, i wykonać pełny zwrot na wschód. Udało się to, w zimną, pochmurną noc Rosjanie niczego nie zauważyli. Wieczorem 22 listopada 1914 r. generał von Scheffer-Boyadel poczynił przygotowania do tej desperackiej operacji. Podczas gdy wydawano rozkazy, w okolicy kotła toczyła się chaotyczna walka, częściowo jako atak na Łódź i obrona na południu, częściowo jako osłona przed wrogiem z północnego wschodu i wschodu. Na południu 50. dywizja rezerwowa odparła wszystkie ataki, na wschodzie korpus kawalerii powstrzymywał wroga, a pod Karpinem straż mostowa walczyła z nacierającymi z Borowej oddziałami generała Rennenkampa. O godz. 21:00 rozpoczęła się odwrót. Trzeba było niezauważenie oderwać się od wroga, który miejscami znajdował się zaledwie 50 metrów od rosyjskich okopów, i wykonać pełny zwrot na wschód. Udało się to, w zimną, pochmurną noc Rosjanie niczego nie zauważyli.

                                                      O rzece Miazdze

Jednak nad rzeką Miazgą Niemcy napotkali energiczny opór. Co prawda 49. dywizja nadal utrzymywała most do Karpina, a gwardii udało się nawet szybko zdobyć most w Bukowcu. Jednak do świtu nie udało się jeszcze przeprowadzić kolumn przez szerokie, bagniste i zamarznięte zagłębienie, przez które rzeka Miazga płynie w kierunku południowo-wschodnim.

Rankiem 23 listopada świeciło jasne słońce, a Kozacy pojawili się z przodu i na skrzydle. Z zachodu i południa dochodził hałas walk tylnej straży, z Łodzi nadciągały baterie rosyjskie i rzucały swoje żelazne skrzynie na drogę marszową. Awangarda stoczyła zaciętą walkę przy moście w Karpinie i ostatkiem sił udało jej się wybić wyrwę w szeregach wroga. Wieczorem trzech oficerów i 24 żołnierzy zgłosiło się do swojego generała jako resztki tej bohaterskiej grupy.

Przejście przez Miazgę zostało wykonane, ale wróg, który wycofał się na północ, zablokował drogę z Borowej do Brzezin, prowadzącą między lasami Chrusty i Gałków, i utrzymywał okupację nasypu linii kolejowej Żakowice-Gałków-Andrespol-Łódź. Jak pływacy, którzy daleko od brzegu zmagają się z falami na wzburzonym morzu, odcięte dywizje niemieckie walczyły z rosyjską falą.

50. dywizja rezerwowa przedarła się przez Chrusty, 49. zajęła Borową, a gwardia przedarła się przez las Gałkowski do nasypu kolejowego. Rosjanie jednak pozostali nieugięci na nasypie kolejowym, podczas gdy z Miazgi dochodził odgłos walk tylnych oddziałów, a na flankach atakowali Kozacy. Z Łodzi dochodził huk bitwy, w którą zaangażowane były trzy niemieckie korpusy, nie mogące jednak pomóc odciętym oddziałom.

                                                        Ein Rückzugsbefehl

In jährem Wechsel des Geschickes sahen sich 5 Divisionen im Rücken angefallen und in dem Raum zwischen Lodz, dem Wald von Galkow und dem Wasserlauf der Miazga gefangen. Denn

Brzeziny war von dem russischen General Rennenkampf trotz des heldenmütigen Widerstandes seiner Besatzung genommen worden und damit das 20. deutsche Reservekorps, die Garde und das Kavalleriekorps von den übrigen deutschen Truppen abgeschnitten. Auch von Petrikau und Tomaschow waren russische Truppen im Anmarsch und drohten die Verteidiger von Tuschin und Baby zu überwältigen.

Die Garde hatte in dem Kampf um lodz gegen Andrespol Raum gewonnen, Wiskitno genommen und einen Teil des Dor- fes Olechow gestürmt. Die 49. Reservedivision rang bei Rzgow und Wiskitno um die Südzugänge der Stadt. Aber nun kam der Rückzugsbefehl. Es blieb den im Raume südöstlich Lodz eingeklemmten deutschen Streitkräften nichts übrig, als kehrtzumachen, den Weg nach Norden, den die Russen abgeschnitten hatten, zu öffnen, Galkow und Brzeziny zurückzuerobern und sich nach Strykow durchzuschlagen oder aber - ruhmvoll unterzugehen.

Am Abend des 22. November 1914 traf General von Scheffer-Boyadel die Vorbereitungen zu diesem verzweifelten Unternehmen. Während die Befehle ausgefertigt wurden, tobte im Umkreis des Kessels ein chaotischer Kampf, teils noch als Angriff auf lodz und Verteidigung nach Süden, teils schon als Deckung gegen den von Nordosten und Osten drohenden Feind. Im Süden schlug die 50. Reservedivision alle Angriffe ab, im Osten hielt das Kavalleriekorps den Feind fest, und bei Karpin stand die Brückenwache im Kampf mit den von Borowo andrängenden Vorhuten des Generals Rennenkampf.

Um 9 Uhr abends begann der Rückzug. Man mußte sich vom Feind, es war stellenweise nur 50 Meter bis zu den russ. Gräben, unbemerkt lösen und eine volle Kehrtwendung nach Osten vollziehen. Dies gelang, in der kalten wolkenverhangenen Nacht merkten die Russen nichts. Am Abend des 22. November 1914 traf General von Scheffer-Boyadel die Vorbereitungen zu diesem verzweifelten Unternehmen. Während die Befehle ausgefertigt wurden, tobte im Umkreis des Kessels ein chaotischer Kampf, teils noch als Angriff auf lodz und Verteidigung nach Süden, teils schon als Deckung gegen den von Nordosten und Osten drohenden Feind. Im Süden schlug die 50. Reservedivision alle Angriffe ab, im Osten hielt das Kavalleriekorps den Feind fest, und bei Karpin stand die Brückenwache im Kampf mit den von Borowo andrängenden Vorhuten des Generals Rennenkampf. Um 9 Uhr abends begann der Rückzug. Man mußte sich vom Feind, es war stellenweise nur 50 Meter bis zu den russ. Gräben, unbemerkt lösen und eine volle Kehrtwendung nach Osten vollziehen. Dies gelang, in der kalten wolkenverhangenen Nacht merkten die Russen nichts.

                                                            Ueber die Miazga

Am Flüßchen Miazga aber trafen die Deutschen auf energischen Widerstand. Zwar hielt hier die 49. Division noch die Brücke nach Karpin, und es gelang der Garde sogar, in schnellem Zugriff die Brücke von Bukowiec zu gewinnen. Aber bis zum Morgengrauen war der Uebergang der Kolonnen über die breit versumpfte und vereiste Mulde, durch die sich der Wasserlauf der Miazga nach Südosten quält, noch nicht vollzogen.

Am Morgen des 23. November schien hell die Sonne, und Kosaken tauchten vorn und in der Flanke auf. Von Westen und Süden schallte der lärm der Nachhutgefechte, von Lodz langten Russenbatterien herüber und warfen ihre Eisenkoffer auf die Marschstraße. Die Vorhut kämpfte an der Brücke von Karpin einen Nibelungenkampf, und es gelang ihr mit letzter Kraft eine Bresche in den Feind zu schlagen. Am Abend meldeten sich 3 Offiziere und 24 Mann als Rest dieser Heldenschar bei ihrem General.

Der Uebergang über die Miazga wurde vollzogen, aber der nach Norden gewichene Feind sperrte die Straße von Borowo nach Brzeziny, die zwischen den Wäldern von Chrusty und Galkow hindurchführt und hielt den Damm der Bahnlinie Zakowice-Galkow-Andrspol-Lodz besetzt. Wie Schwimmer, die weit verschlagen auf stürmischem Meer mit den Wogen ringe, kämpften die abgeschnittenen deutschen Divisionen gegen die Russenflut an.

Die 50. Res.-Division drang über Chrusty vor, die 49. nahm Borowo die Garde schlug sich im Galkower Wald bis zum Bahndamm durch. Aber der Russe blieb unerschüttert am Bahndamm während von der Miazga der Gefechtslärm der Nachhuten  herüberschallte und in den Flanken Kosaken angriffen. Von lodz her dröhnte der Donner der Schlacht, in die drei deutsche Korps verstrickt waren, ohne den Abgeschnittenen helfen zu können.


                                                                 

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Der Heimatbote - 12/1964 - cz.5

 

                                         Między Gostyninem a Gąbinem

Atak 9. armii niemieckiej pod dowództwem generała von Mackensena zbliżał się coraz bardziej do Łodzi. Generał nie odpoczywał, mimo że podeszwy zmęczonych żołnierzy stały się ciężkie jak ołów. 16 listopada zaatakował odcinek Bzury. Rosjanie na próżno trzymali się Łęczycy i Orłowa, gdzie wystający brzeg bagnistej Bzury ułatwiał im obronę. Kiedy ich lewe skrzydło zostało otoczone i zaniepokojeni wycofali się w kierunku Uniejowa i Kazimierza, a niemieccy jeźdźcy z Turka i Dobrej podążali za nimi. Łęczyca została zdobyta szturmem, nie pozostało im nic innego, jak wycofać się na linię Zduńska Wola-Szadek -Lutomiersk-Kazimierz-Zgierz-Stryków-Łowicz i okopać się tutaj.

Podczas gdy główne siły Mackesensa walczyły pod Łęczycą i Zgierzem, generał v. Morgen przedzierał się w kierunku Ł O W I C Z A. W lesistym terenie między Gostyninem a Gombinem, gdzie do 1945 r. mieszkali niemieccy koloniści w zamożnych wioskach, 16 i 17 listopada toczyły się zacięte walki. 36. Dywizja Rezerwowa wyparła wroga z Luisental Donnersruh Łącka i Stefanowa, 1. Dywizja Rezerwowa poniosła ciężkie straty pod Gombinem. Kiedy dotarła tak daleko, dało się odczuć ciężar nieustannie napływających rosyjskich posiłków. 17 listopada siły niemieckie były wyczerpane. Niemcy musieli okopać się, nie dotarli do Łowicza. Jednak mimo wszystko utworzyli tutaj żelazną blokadę flankową, dzięki której dalszy atak Mackensena na Łódź był zabezpieczony na flance.

                                         W Łodzi rozbrzmiały wszystkie dzwony kościelne

Od 17 listopada bitwa przybrała gigantyczne rozmiary. Ciężkie, zachmurzone niebo wisiało nisko nad Łodzią, która znajdowała się w centrum wydarzeń. Tylko od czasu do czasu błyskał promień słońca, jakby przestraszony, zatrzymując się na morzu dachów miasta i jego płonących przedmieściach i przeskakując po niezliczonych kałużach i strumykach, które plamiły teren przed miastem i wkrótce pokryły się zwodniczą skorupą lodu, a wkrótce przelały się, zmieniając kolor. Potężne strzechy domów wiejskich, np. w Nowosolnej, dymiły czerwonym żarem, a tysiące kruków siedziały w czarnych grupach na topolach i olchach, aby rzucić się na padlinę koni pogrążoną głęboko w odchodach przy drogach kolumnowych. Czerwony, pokryty sadzą las spalonych kominów fabrycznych stał nieruchomo i martwo w burzy artyleryjskiej, która zburzyła wiele kominów i zmiotła gniazdujących w nich obserwatorów. Tak wyglądało pole bitwy pod Łodzią, na którym rozegrała się decydująca bitwa roku 1914.

Im bardziej Niemcy zbliżali się do Łodzi, tym trudniej było im walczyć. 20 listopada ich działa zniszczyły Konstantynów, gdzie Rosjanie przeprowadzili desperackie kontrataki. Na drodze Poddębice-Łódź atak przeprowadzono przez Adamów i Grabieniec. Od Zgierza zdobyli teren przez Antoniew i Marjanów, ale ani tu, ani tam nie przyniosło to rozstrzygnięcia. Im gęściej były rozmieszczone wioski, im bliżej fabryk wielkiego miasta, tym bardziej zacięty i skuteczny był opór. Każdy budynek w gęsto zaludnionym obszarze pluł ogniem z karabinów maszynowych, podczas gdy ukryte baterie niszczyły drogi dojazdowe, a silne kontrataki miały na celu powstrzymanie rozwoju sytuacji.

W każdym razie 21 listopada Łódź była niemal otoczona ze wszystkich stron. Od Lutomierska do Nowosolnej i od Andrespola i Wiskitna do Rzgowa toczyły się zacięte walki. O godz. 15.30 tego dnia w Łodzi zabrzmiały wszystkie dzwony kościelne. Wtedy też z kierunku Olechowa i Łodzi rozpoczęły się jednocześnie silne ataki. Zostały one krwawo odparte. Niemniej jednak 5. pułk gwardii musiał wycofać się na wzgórza Górki Stare. Z tych wzgórz ogromne miasto z licznymi światłami prezentowało się wspaniale. Nagle na rozgwieżdżonym niebie na południu pojawił się jeden, a wkrótce potem na wschodzie trzy potężne, czerwone słupy światła reflektorów! Można było się domyślać: rosyjskie oddziały ratunkowe zgłosiły swoje przybycie!

Wkrótce to nie Niemcy byli oblegającymi, ale prawoskrzydłowa niemiecka flanka została otoczona i uwięziona.

                                                                   (Ciąg dalszy nastąpi)


                                                  Zwischen Gostynin und Gombin

Der Angriff der 9. deutschen Armee unter General von Mackensen kam immer näher an Lodz heran. Der General rastete nicht, so bleiern auch die Sohlen der ermüdeten Truppen geworden waren. Am 16. 11. griff er den Bzuraabschnitt an. Umsonst klammerten sich die Russen an Lentschütz und Orlow, wo ihnen das überhängende Ufer der versumpften Bzura die Verteidigung erleichterte. Als ihr linker Flügel umfaßt wurde und bestürzt in der Richtung Uniejow und Kazimierz auswich deutsche Reiter von Turek und Dobra her folgten und  L e n t s c h ü t z  mit stürmender Hand erobert wurde blieb ihnen nichts übrig, als auf die Linie Zdunska Wola-Szadek-Lutomiersk-Kazimierz-Zgierz-Strykow-Lowicz zurück zu gehen und sich hier einzugraben.

Währen.? Macke~sens Hauptkräfte bei Lentschütz und Zgierz rangen, kämpfte sich General v. Morgen in der Richtung auf  L O W I C Z vor. In dem waldigen Gelände zwischen Gostynin und Gombin, wo bis 1945 in wohlhabenden Dörfern deutsche Kolonisten saßen, wurde am 16. und 17. 11. hart gekämpft. Die 36. Reserve-Division warf den Feind aus Luisental Donnersruh Lonck und Stefanow, die 1. Res.-Div. blutete bei Gombin. Als man so weit gekommen war, machte sich das Gewicht der fortgesetzt zuströmenden russischen Verstärkungen bemerkbar. Am 17. 11. war die deutsche Angriffskraft erschöpft. Die Deutschen mußten sich eingraben, Lowicz hatten sie nicht erreicht. Aber immerhin bildeten sie hier einen eisernen Flankenriegel, durch den Mackensens weiterer Angriff auf Lodz In der Flanke sichergestellt war.

                                           In Lodz läuteten alle Kirchenglocken

Die Schlacht wuchs ab 17. November in riesenhafte Gestalt. Ein schwerer Wolkenhimmel hing tief auf Lodz herab, das im Mittelpunkt des Geschehens lag. Nur dann und wann blitzte ein Sonnenwurt der grell, wie erschrocken, auf dem Dächermeer der Stadt und ihren brennenden Vororten haften blieb und irr über die unzähligen Tümpel und Rinnsale huschte, die das Vorgelände fleckten und bald trügerische Eiskrusten ansetzten bald mißfarbig überquollen. Die mächtigen Strohdächer der Bauernhäuser, wie z. B. in Neusulzfeld, qualmten in roter Brunst vieltausendköpfige Krähenscharen hockten in schwarzen Klumpen auf Pappeln und Erlen, um zum Fraß auf die tief in den Kot eingesunkenen Pferdeleichen an den Kolonnenstraßen niederzustoßen. Der rote, rußgeschwärzte Wald der ausgebrannten Fabrikschlote stand starr und tot im Artilleriesturm der manchen Schornstein niederlegte und die darin nistenden Beobachter wegfegte. Das war das Bild der Walstatt von Lodz auf der die Entscheidungsschlacht des Jahres 1914 geschlagen worden ist.

Die Deutschen hatten es umso schwerer, je näher sie an Lodz herankamen. Am 20. 11. zermalmten ihre Geschütze Konstantynow, wo der Russe zu verzweifelten Gegenstößen vorbrach. An der Straße Poddembice-Lodz wurde der Angriff über Adamow und Grabieniec vorgetragen. Von Zgierz hatte er über Antoniew und Marjanow Raum gewonnen, aber weder hier noch dort die Entscheidung gebracht. Je dichter sich die Dörferhäuften, je näher man. den Fabriken der großen Stadt kam, desto erbitterter und wirksamer wurde der Widerstand. Jedes Bauwerk der reich besiedelten Gegend spie Feuer aus Maschinengewehren, während verdeckt stehende Batterien die Anmarschwege zerschlugen und starke Gegenangriffe die Entwicklung zu hemmen trachteten.

Immerhin war Lodz am 21. 11. beinahe von allen Seiten umstellt. Von Lutomiersk bis Neusulzfeld und von Andrespol und Wiskitno bis Rzgow wurde erbittert gekämpft. Um 15.30 Uhr an diesem Tage läuteten in Lodz sämtliche Kirchenglocken. Daraufhin setzten aus Richtung Olechow und Lodz gleichzeitig starke Angriffe ein. Sie wurden blutig abgeschlagen. Gleichwohl mußte das 5. Garderegiment auf die Höhen von Gorki Stare zurückgehen. Von diesen Höhen bot die Riesenstadt mit ihren zahlreichen Lichtern ein wunderbares Bild. Plötzlich erschienen am sternenklaren Himmel im Süden eine, und bald darauf im Osten drei mächtige, rotleuchtende Scheinwerferlichtsäulen ! Man ahnte: die russischen Entsatztruppen meldeten ihr Eintreffen!

Und bald waren nicht mehr die Deutschen die Belagerer, sondern war der rechte deutsche Umfassungsflügel umfaßt und eingekreist. 

                                                       (Wird fortgesetzt)


środa, 17 grudnia 2025

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Dąbie n. Nerem - Der Heimatbote - 12/1964 - cz.4

 

                                                   Zdobycie Dąbia/Ner

Był wieczór 14 listopada, wojska niemieckie zakończyły ciężką, ale ostatecznie zakończoną sukcesem ofensywę na pozycje rosyjskie pod Chełmnem. Wtedy nadeszło rozkaz zajęcia ważnego przejścia przez Ner w Dąbiu.

Była godzina 22:00, noc była ciemna jak smoła. Z tyłu tylko płonęły i trzeszczały belki zburzonych domów. Naczynia kuchenne i broń brzęczały, wszystko było gotowe. Lekkie zasłony strzelców przedzierały się przez ciemność przed masą żołnierzy. Przemierzali pola i cmentarz.

Wydano rozkaz: rozładować broń, założyć bagnety. Armia poruszała się po omacku w ciszy i ciemności. Po lewej stronie drogi wyłaniały się kontury starego domu. Nagle z niesamowitej ciszy rozległy się huk i trzaski. Był to początek chaosu. Wszystko ożyło. Ogień strzelał z bliska. Krytyczny moment. Wysoko na koniu generał v. Hanstein. Walka toczyła się teraz wszędzie. Rosjanie znaleźli się już między działami a zaprzęgiem i z okrzykiem „Urrah, Urrah” rzucili się do ataku. Błysnęły bagnety, lufy pistoletów, kolby karabinów. Nogi, pięści pracowały; zuchwałe postacie wroga były powalane, dźgane, strzelane, kopane i duszone. Ale wciąż przybywali nowi; splątana kłębka stawała się nie do rozplątania! Przed swoim oddziałem pędził zastępca oficera Gratz. W następnej chwili padł od strzału w brzuch, ale porwał swoich wiernych towarzyszy do bohaterskiego czynu. Tam, gdzie w ciemności nocy czapka odróżniała się od (niemieckiego) hełmu, tam uderzano, kłuto, kopano lub, gdy broń upadała, pomagano duszeniem. Ogrodzenia ogrodowe zostały wyłamane, bramy wyważone, a gospodarstwa zostały zdobyte. Jednym z pierwszych poległ kapitan Böttiger, który szedł na czele swojego batalionu, trafiony strzałem w serce. Walka była nadal zacięta...

W końcu można było kontynuować marsz. Powoli i ciężko masy żołnierzy posuwały się naprzód; z jękiem ciężkie granaty przelatywały przed nimi do Dąbia. Miały one odciąć przeciwnikowi drogę odwrotu, blokując most. Już płomienie z tego miejsca zwiastowały sukces niemieckich pocisków. Blask ognia był najlepszym drogowskazem, do którego zmierzano, przecinając pole bitwy przez okopy i rowy. Na drodze wojskowej panowała dziwna cisza; 15 listopada 1914 r. o godz. 6 rano pułk wkroczył do Dąbia bez przeszkód. Wbrew oczekiwaniom Rosjanie opuścili miejscowość. Straszne straty złamały ich opór.


                                  Die Einnahme von Dombie/Ner

Es war der 14. 11. abends, die deutschen Truppen hatten einen schweren, aber schließlich erfolgreichen Sturm auf die russische Stellung bei Chelmno hinter sich. Da kam der Befehl noch den wichtigen Ner-Uebergang von Dombie zu besetzen.

Es war 10 Uhr abends, stockdunkle Nacht. Rückwärts nur glühten und knisterten noch die Balken der geborstenen Häuser. Kochgeschirre und Waffen klapperten, alles ordnete sich. Leichte Schützenschleier tasteten vor der Masse durch das Dunkel. Ueber Felder ging es und über einen Friedhof.

Es war befohlen: Gewehr entladen, Seitengewehr aufgepflanzt. Das Heer tappte und tastete durch 'das stille Dunkel. Links der Straße erhoben sich die Umrisse eines alten Hauses. Plötzlich krachte und knallte es aus der unheimlichen Stille heraus. Der Auftakt zu einem wüsten Drunter und Drüber. Ueberall wurde es lebendig. Rasendes Feuer aus nächster Nähe. Ein kritischer Augenblick. Hoch zu Roß General v. Hanstein. Ueberall wogte jetzt der Kampf. Schon waren die Russen zwischen den Geschützen und der Bespannung, und mit "Urrah, Urrah" sprangen sie auf. Bajonette blinkten, Pistolen blitzten, Gewehrkolben krachten. Die Füße, die Fäuste arbeiteten; heruntergeschlagen, gestochen, geschossen, getreten und erwürgt wurden die feindlichen verwegenen Gestalten. Doch immer neue kamen; unentwirrbar wurde der Knäuel! Vor seinem Zuge eilte der Offizier-Stv. Gratz vorwärts. Im nächsten Augenblick fiel er durch Bauchschuß; aber seine Getreuen hatte er mitfortgerissen zu herzhafter Tat. Wo im Dunkel der Nacht eine Mütze sich vom (deutschen) Helm unterschied, da wurde hin- geschlagen, gestochen, getreten oder, wenn die Waffe fiel,mit Kehlgriffen nachgeholfen. Gartenzäune wurden eingetreten, Tore eingeschlagen, in die Gehöfte wurde eingedrungen. Als einer der ersten fiel der seinem Bataillon vorausschreitende Hauptmann Böttiger durch einen Herzschuß. Weiterhin wurde erbittert gerungen ...

Endlich konnte der Vormarsch fortgesetzt werden. Langsam und dumpf wälzten sich die Massen vorwärts; stöhnend sausten die schweren Granaten vorweg nach Dombie hinein. Sie sollten durch Sperrung der Brücke dem Gegner den Rückzug obschneiden. Schon verkündeten die Flammen von dort den Erfolg der deutschen Geschosse. Der Feuerschein war der beste Wegweiser, auf ihn ging es zu, querfeldein über die Schützenlöcher und Gräben. Merkwürdig still, blieb es auf der Heerstraße; unbehelligt marschierte das Regiment am 15. November 1914 um 6 Uhr morgens in Dombie ein. Wider Erwarten  hatte der Russe den Ort geräumt. Die furchtbaren Verluste hatten seine Widerstandskraft gebrochen.


DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Der Heimatbote - 12/1964 - cz.3

 

Przedstawiamy kolejne fragmenty z pamiętnych dni listopada i grudnia 1914 roku, kiedy to w naszej dawnej ojczyźnie toczyła się zacięta bitwa, którą starsi rodacy wciąż dobrze pamiętają.

Najpierw krótkie podsumowanie: w październiku 1914 roku wojska niemieckie i austro-węgierskie przedostały się z Galicji aż do okolic Dęblina i Warszawy. Tam jednak groziło im otoczenie przez bardzo silne siły rosyjskie, tak że Hindenburg musiał wycofać swoje wojska w kierunku Górnego Śląska. W rezultacie sojusznicy austriaccy również musieli wycofać się do Krakowa. Z powodu trwałych zniszczeń dróg i linii kolejowych Rosjanie mogli podążać za nimi tylko powoli. Jednak ich głównodowodzący Nikołaj Nikołajewicz zgromadził ogromne siły, którymi stopniowo posuwał się w kierunku Warty, aby wkroczyć do Śląska i zdobyć Wrocław, a być może także Poznań. W Paryżu i Londynie oczekiwano już rosyjskiego przełomu.

Hindenburg miał jednak swój plan: nie czekał na frontalny atak Mikołaja wzdłuż rozległej granicy niemieckiej, któremu z trudem mógłby się oprzeć ze względu na przewagę Rosjan, ale 11 listopada niespodziewanie zaatakował słabsze północne skrzydło Rosjan. Kazał 9. armii niemieckiej z Torunia zaatakować Rosjan z flanki i odniósł wielki sukces: udało się otoczyć kilka rosyjskich korpusów w okolicach Łodzi! Jednak wielki książę Mikołaj obudził się z poczucia bezpieczeństwa, w którym się kołysał. Wprowadził silniejsze siły z północnego wschodu przeciwko Niemcom i otoczył ich lewą flankę. Niebezpieczeństwo stało się poważne, ale przełamanie w Brzezinach przywróciło równowagę. Na początku grudnia Rosjanie zostali zepchnięci za Bzurę i górną Pilicę; Łódź została zdobyta. Następnie również na wschodzie, podobnie jak już na zachodzie, doszło do wojny pozycyjnej.

Tak wyglądały ogólne zarysy walk. Teraz, podobnie jak w poprzednim numerze, mogą nastąpić poszczególne epizody.

                                                             Do Włocławka i Lipna!

11 listopada rozpoczęła się ofensywa 9. armii niemieckiej pod dowództwem generała von Mackensena z okolic Torunia i szybko posuwała się w kierunku Włocławka. 12 listopada około południa Falborz i Wieniec znalazły się w rękach 36. Dywizji Rezerwowej; kilka godzin później prawe skrzydło 49. Dywizji Rezerwowej szturmowało nieosłonięte łąki i przeprawiło się przez bogaty w wodę potok Zglowionczkabach, zajmując wioski Machnacz i Marjanki. Również na lewym skrzydle walki przebiegały pomyślnie. O zmroku w zachodnich przedmieściach Włocławka toczyły się zacięte walki; bagnety i kolby spełniały swoje zadanie. Rosjanie byli wyciągani z domów setkami. Ostrzał z broni palnej niemal ucichł. W poczuciu zwycięstwa generał von Briesen, który osobiście dowodził atakiem najpierw na prawym, a następnie na lewym skrzydle swojej dywizji, przejechał na drugą stronę nasypu kolejowego i wydał rozkaz swojej straży sztabowej, aby zbadała most nad potokiem Zglowionczkabach znajdujący się w mieście. Galopując po kamiennej nawierzchni, nagle rozpoczęła się gwałtowna strzelanina ze wszystkich domów. Cztery konie przewróciły się na bruku i przygniotły swoich jeźdźców. Dywizja straciła również swojego śmiałego dowódcę. Trafiony w szyję generał von Briesen zginął tu śmiercią bohaterską.

Zachodnia część miasta znalazła się w rękach Niemców. 1200 jeńców było łupem dnia, ale V Korpus Syberyjski zdołał uniknąć planowanego okrążenia.

Podczas walk o Włocławek dywizja cierpiała z powodu ostrzału artylerii z północnego brzegu Wisły. Ponieważ most na Wiśle został zniszczony, 13 listopada batalion został przewieziony łodziami przez rzekę i wysunięty na drogę do Lipna. LIPNO zostało jednak tego dnia zajęte przez oddziały okupacyjne z Torunia i brygadę Gregrory należącą do 50. Dywizji Rezerwowej, po tym jak dzień wcześniej oddziały te pokonały w krwawej bitwie pod Kikole silne siły należące do VI Korpusu Armii Rosyjskiej.

Aby przyjąć V Korpus Syberyjski, który wycofał się z okolic Włocławka przez Kowal do Gostynina i do doliny Wisły, wróg pozwolił VI Korpusowi Syberyjskiemu przekroczyć Wisłę pod Płockiem i sprowadził 11 Korpus Armii znajdujący się w okolicy Łęczyca-Krośniewice. Wcześniej rosyjskie dowództwo armii nakazało, aby 14 listopada armie „frontu północno-zachodniego” przeszły do ofensywy, dokonały głębokiego najazdu na Niemcy i zajęły linię Jarocin-Ostrowo-Kluczbork-Katowice. Ale stało się zupełnie inaczej!



Wir bringen hier weitere Ausschnitte aus den denkwürdigen November- und Dezembertagen des Jahres 1914, als in unserer alten Heimat eine erbitterte Schlacht tobte, an die sich die älteren Landsleute noch lebhaft erinnern werden.

Zunächst eine zusammenfassende Darstellung: Im Oktober 1914 waren die deutschen und österreichisch-ungarischen Truppen aus Galizien heraus bis in die Gegend von Demblin und Warschau vorgedrungen. Dort drohte ihnen aber eine Umfassung durch sehr starke russische Kräfte, so daß sich Hindenburg zu einem Rückzug seiner Truppen in Richtung Oberschlesien veranlaßt sah. Infolgedessen mußten auch die verbündeten Oesterreicher wieder bis Krakau zurück. Infolge der nachhaltigen Wege- und Eisenbahnzerstörungen konnten die Russen nur langsam folgen. Aber ihr Oberbefehlshaber Nikolai Nikolajewitsch hatte eine gewaltige Masse an Truppen zusammengeballt, mit denen er allmählich gegen die Warthe vorrückte, um in Schlesien einzubrechen, um Breslau und vielleicht auch Posen einzunehmen. In Paris und London erwartete man schon den russischen Durchbruch.

Aber Hindenburg hatte seinen Plan: Er wartete nicht Nikolais Frontalangriff längs der ausgedehnten deutschen Grenze eb, dem er infolge der russischen Uebermacht kaum standhalten konnte, sondern griff ganz unvermutet am 11. 11. den schwächeren russischen Nordflügel an. Er ließ die 9. deutsche Armee von Thorn aus den Russen in die Flanke fallen und hatte damit einen großartigen Erfolg: Die Einkesselung mehrerer russischer Korps um Lodz gelang! Doch Großfürst Nikolai wachte aus der Sicherheit auf, in die er sich gewiegt hatte. Stärkere Kräfte führte er von Nordosten gegen die Deutschen und schloß ihre linke Umfassungsflanke ein. Die Gefahr wurde groß, doch der Durchbruch von Brzeziny stellte dann die Lage wieder her. Anfang Dezember wurden die Russen hinter die Bzura und obere Pilica zurückgedrängt; Lodz wurde genommen. Dann kam es auch hier im Osten, ähnlich wie bereits im Westen zum Stellungskrieg. 

Das war das Kampfgeschehen in großen Zügen. Jetzt mögen, wie schon in der vorigen Nummer, einzelne Episoden folgen.

                                  Hinein nach Wloclawek und Lipno!

Am 11. 11. hatte der Angriff der 9. deutschen Armee unter General von Mackensen aus dem Raume Thorn heraus be- gonnen, und zügig ging es in Richtung Wloclawek voran. Am 12. 11. gegen Mittag waren Falborz und Wieniec im Besitze der 36. Reserve-Division; wenige Stunden später stürmte der rechte Flügel der 49. Res.-Div. über einen deckungslosen Wiesengrund und durch den wasserreichen Zglowionczkabach die Dörfer Machnacz und Marjanki. Auch auf dem linken Flügel war das Gefecht gut vorwärts gegangen. Bei einbrechender Dunkelheit wurde in den westlichen Vororten von Włocławek mit großer Erbitterung gekämpft; Bajonett und Kolben taten ihre Schuldigkeit. Zu Hunderten wurden die Russen aus den Häusern gezogen. Das Gewehrfeuer verstummte fast. Im Gefühl des Siegers ritt General von Briesen, der den Angriff zunächst auf dem rechten, dann auch auf dem linken Flügel seiner Division persönlich geleitet hatte, bis jenseits des Eisenbahndammes vor und gab seiner Stabswache Befehl, die in der Stadt gelegene Brücke über den Zglowionczkabach zu erkunden. Im Galopp ging es auf dem Steinpflaster vor, da begann plötzlich ein rasendes Schießen aus allen Häusern. Vier Pferde wälzten sich auf dem Straßenpflaster und begruben ihre Reiter unter sich. Auch ihres kühnen Führers wurde die Division beraubt. Durch den Hals getroffen, fand General von Briesen hier den Heldentod.

Der Westteil der Stadt war im Besitze der Deutschen 1 200 Gefangene die Beute des Tages; aber dem V. sibirischen Korps gelang es, sich der ihm zugedachten Einkesselung zu entziehen. 

Während der Kämpfe um Wloclawek hatte die Division unter flankierendem Artilleriefeuer vom nördlichen Weichselufer zu leiden gehabt. Da die Weichselbrücke zerstört war wurde am 13. November ein Bataillon auf Kähnen über der Strom gesetzt und auf der Straße nach Lipno vorgeschoben. LIPNO aber wurde an diesem Tage von Thorner Besatzungstruppen und der zur 50. Res.-Div. gehörigen Brigade Gregrory genommen, nachdem diese Truppen tags zuvor starke, zum VI. russ. Armeekorps gehörende Kräfte bei Kikol blutig zurückgeschlagen hatte. 

Zur Aufnahme des V. sibir. Korps, das aus der Gegend Wloclawek über Kowal auf Gostynin und im Weichseltal zurückgegangen war, ließ der Feind das VI. sibir. Korps bei Plock die Weichsel überschreiten und holte das in Gegend Lentschütz- Krosniewice befindliche 11. Armeekorps heran. Vorher hatte die russ. Oberste Heeresleitung befohlen, daß am 14. 11. die Armeen der "Nordwestfront" zum Angriff übergehen, einen tiefen Einfall in Deutschland machen und sich der Linie Jarotschin-Ostrowo-Kreuzburg-Kattowitz bemächtigen sollten. Aber - es war ganz anders gekommen!

wtorek, 16 grudnia 2025

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Der Heimatbote - 11/1964 - cz.2

                                                             Bitwa o Malczew

49. Dywizja Rezerwowa i 3. Dywizja Gwardii Piechoty miały 18 listopada 1914 r. zająć kwatery poza Brzezinami, ale większość z nich była nadal zajęta przez wroga. Wszędzie doszło więc do zaciętych walk o noclegi. 5. pułk piechoty gwardii dopiero o północy zdołał zdobyć swoje miejsce zakwaterowania w Małczewie. Jego kapitan v. Seeler poległ, a wielu dzielnych grenadierów poszło za nim w śmierć. W gwiaździstą noc pułk musiał jeszcze odeprzeć trzy wściekłe kontrataki prowadzone przez znacznie przeważające siły wroga. O świcie przed jego umocnieniami leżało ponad 800 martwych Rosjan, a 4 oficerów i 250 żołnierzy zostało rannych i wziętych do niewoli. Oczywiście budynki majątku i wsi Malczew były już przepełnione własnymi rannymi.

Przykładem tego, że Rosjanie już podczas I wojny światowej atakowali bez względu na straty, choć walka nie miała jeszcze bolszewickiej zaciekłości z lat 1941-45, jest bitwa pod Adamowem 20 listopada 1914 r.:

Nadchodzili Rosjanie; nadchodzili z północy, z wielkiego lasu, nadchodzili ze wschodu, a także z zachodu. Rozległa się szalona seria szybkiego ognia ze wszystkich dział, karabinów i karabinów maszynowych. Ale nadchodzili gęstą brązową masą. Wielu poległo, ale brązowa masa nieustannie posuwała się naprzód. Mieszkańcy Prus Wschodnich widzieli już biel w oczach Syberyjczyków! Wróg był już tylko sto kroków od luf (karabinów)! Ale działa ryknęły; 50 metrów przed lufą pociski eksplodowały z ogromną siłą i rozszarpały rosyjskie linie. Zatrzymali się, cofnęli, a przed frontem pozostała tylko brązowa ściana trupów. Również za drugim i trzecim razem Syberyjczycy zbliżyli się tylko na 50 metrów, a potem ich atak za każdym razem się załamywał. Brązowa ściana rosła w górę. Jednak odparcie kolejnego ataku nie byłoby możliwe; ostatni nabój był załadowany, ostatni pocisk tkwił w lufie działa. Wokół wrogowie; co miało się stać? O godz. 15:00 pojawił się adiutant 79. pułku artylerii polowej; w nocy przejechał przez zajęty przez Kozaków las Gałkow i przez Karpin nawiązał kontakt z Gwardią. Dowództwo przejął generał porucznik Litzmann; brygada miała wycofać się do Woli Rakowej. Na szczęście, krótko po ostatnim ataku Rosjan, opadła lekka mgła, tworząc ochronną zasłonę i umożliwiając spokojny odwrót o zmierzchu.

                                             Niedziela Zaduszna w Brzezinach 1914

Teraz oddajemy głos naszym rodakom, R. Saleskiemu i E. Schulzowi, którzy opowiadają o swoich wspomnieniach z bitwy o Brzeziny; jest to relacja ludzi z ludu:

Tak rozpoczyna swoją relację Ldsm. Saleski:

„Generał Litzmann przebywał wraz ze swoimi oddziałami bojowymi w Wilhelmswaldzie (Borowo). Właśnie się mył, gdy oficer przyniósł wiadomość: „Panie generale, jesteśmy otoczeni!”. Generał Litzmann najpierw milczał, ale nagle ogarnęła go odwaga, wybiegł na zewnątrz do swoich oficerów i wydał rozkaz ustawienia oddziałów w kształcie kotła, piechoty wewnątrz, artylerii na zewnątrz, a tej ostatniej nakazał strzelać i strzelać ponownie. Generał wrócił do swojego mieszkania i po około dwóch godzinach ostrzału artyleryjskiego Rosjanie wycofali się z zachodniej strony. Po ciężkiej walce generał Litzmann wyruszył na marsz na zachód.

Posterunki zostały rozstawione aż do Gałkowa; w samym Gałkowie po zachodniej stronie znajduje się kościół katolicki, a obok niego mała chata wiejska. W tej chatce sierżant Schweigert właśnie gotował ziemniaki w mundurkach dla swoich towarzyszy, gdy drzwi się otworzyły i weszło 18 Rosjan! Sierżant musiał oddać całą wędzoną kiełbasę, boczek i szynkę, na które Rosjanie mieli ochotę, po czym udało mu się wyskoczyć przez okno (wszystkie szyby były rozbite) i uruchomić 3 karabiny maszynowe. Żaden Rosjanin nie uciekł! Sierżant Schweigert był w czasie II wojny światowej sierżantem żandarmerii w Brzezinach i często o tym opowiadał.

Marsz i walka ciągnęły się przez Gałków i Malczew, a dokładniej przez Winkelweg, ponieważ główna droga z Gałkowa do Brzezin była zajęta przez Rosjan, którzy również kwaterowali w lesie malczewskim. Generał Litzmann wpadł w pułapkę, tzn. prosto na dużą grupę Rosjan i wtedy naprawdę zaczęła się walka i rozlew krwi; każdy walczył dla siebie, bez względu na to, czy był oficerem, czy muszkieterem. Walka była ciężka, straty duże. Generał Litzmann stracił wielu swoich oficerów w Małczewie w 1914 roku, wielu z nich nosiło tytuł hrabiego lub barona. Mój brat widział zwłoki, a także wielu zabitych Kozaków.

Po tej bitwie marsz ruszył dalej w kierunku Brzezin. 2 km przed miastem generał zatrzymał się w majątku Mroczkowizna; niemieckie oddziały ledwie zdążyły się rozłożyć, gdy Rosjanie ponownie ruszyli do ataku i musieli zostać odparci w ciężkiej walce; Niemcy stracili cenny sprzęt. Niemniej jednak jeszcze tego samego wieczoru dotarli do miasta Brzezin.

Następnego dnia, w niedzielę 1914 r., Rosjanie zaatakowali z trzech kierunków. Cztery razy zostali odparci, a za piątym razem natrafili na pustkę. Generał Litzmann próbował bowiem przeprowadzić odwrót w pobliżu kościoła luterańskiego na ulicę Strykowską w kierunku Strykowa. Przed kościołem luterańskim leżało niezwykle wiele ciał zabitych i rannych; wszystkie domy w promieniu 250 m od kościoła były zajęte przez rannych. U niemieckiego pastora Alberta Wannagata zakwaterowany był niemiecki porucznik. Kiedy powiedział „do widzenia” i wyszedł, do domu wszedł rosyjski oficer, aby go przeszukać! Obaj oficerowie zabili się nawzajem nożami – u pastora przed drzwiami; a przecież byli wyznawcami luterańskiej wiary, rosyjski oficer pochodził bowiem z bałtyckiej rodziny w Rydze!

W każdą niedzielę po I wojnie światowej pastor Wannagat przypominał swojej parafii w Brzeziny o niedzieli po I wojnie światowej w 1914 roku, kiedy to krew płynęła w rynsztoku, a parafia opłakiwała wszystkie niewinne ofiary na kamiennym bruku.

W najtrudniejszych warunkach wojska niemieckie dotarły do Strykowa, gdzie maszerowały dalej na zachód ulicą Zgierską. Pierwsza wieś na lewo od Strykowa nazywa się Smolige, tuż za Smolige znajduje się niewielkie wzgórze, za którym się okopali. W międzyczasie około 4000 Rosjan z Głowna dotarło do Strykowa i całkowicie zaskoczyło Niemców za wsią Smolige; ich karabiny maszynowe natychmiast zaczęły strzelać i w ciężkiej walce Rosjanie zostali pokonani. Rosyjski żołnierz opowiedział później mojemu ojcu, jak wyglądała sytuacja po stronie rosyjskiej; był on przyjacielem mojego brata, z którym razem służył w wojsku. Generał Litzmann ponownie nawiązał kontakt z niemieckimi oddziałami za Smoligiem.


                                                  Der Kampf um Malczew

Die 49. Reserve- und 3. Garde-Infanterie-Division sollten am 18. 11. 1914 außerhalb Brzeziny Unterkunft beziehen, aber sie fanden ihre Unterkunftsorte zum großen Teil noch vom Feind besetzt. So kam es überall zu harten Gefechten um das Nachtquartier. Das 5. Garde-Regiment zu Fuß gelangte erst um Mitternacht in den Besitz seines Unterkunftsortes Malczew. Sein Hauptmann v. Seeler war gefallen und so mancher brave Grenadier ihm in den Tod gefolgt. In' der sternklaren Nacht hatte das Regiment dann noch drei wütende, mit weit überlegenen Kräften geführte Gegenangriffe abzuwehren. Bei Tagesanbruch sah es mehr als 800 tote Russen vor seinen Steilungen liegen, 4 Offiziere und 250 Mann hatte es verwundet gefangen. Freilich waren die Gebäude des Gutes und Dorfes Malczew schon von eigenen Verwundeten überfüllt. 

Daß die Russen schon im 1. Weltkrieg ohne Rücksicht auf Verluste angriffen, wenngleich dem Kampf noch die bolschewistische Härte von 1941-45 fehlte, dafür als Beispiel das Gefecht bei Adamow am 20. 11. 1964:

Es kamen die Russen; sie kamen von Norden her aus dem großen Walde, sie kamen von Osten und auch von Westen. Ein rasendes Schnellfeuer aus allen Geschützen, aus Gewehren und Maschinengewehren brach los. Doch sie kamen in dicken braunen Massen. Viele fielen; die braune Masse aber drängte schier unaufhaltsam vorwärts. Schon sahen die Ostpreußen das Weiße in der Sibirier Augen!. Hundert Schritt nur noch war der Feind von den Mündungen (der Gewehre) entfernt! Aber die Geschütze brüllten; 50 Meter vor dem Rohr zerbarsten die Geschosse mit ungeheurer Wirkung und zerfledderten die russischen Linien. Sie stutzten; sie gingen zurück, und nur ein brauner Wall von Leichen blieb vor der Front. Auch ein zwei- tes, ein drittes Mal ~amen die Sibirier nur bis auf 50 m heran, dann brach ihr Angriff immer wieder zusammen. Der braune Wall wuchs in die Höhe. Doch - noch einen Angriff abzuschlagen wäre nicht möglich gewesen; die letzte Patrone war geladen, das letzte Geschoß steckte im Geschützrohr. Ringsum der Feind; was sollte werden? Da erschien um 3 Uhr nachmittags der Adjutant des Feldartillerie-Regiments 79; er war in der Nacht durch den von Kosaken besetzten Wald von Galkow geritten und hatte über Karpin Verbindung mit der Garde gewonnen. Generalleutnant Litzmann hatte den Befehl übernommen; die Brigade sollte nach Wola Rakowa ausweichen. Und zum Glück senkte sich kurz nach dem letzten Ansturm der Russen leichter Nebel als schützender Vorhang herab und ermöglichte in der Abenddämmerung den ungestörten Abmarsch.

                                                    Brzeziner Totensonntag 1914

Jetzt lassen wir die Landsleute R. Saleski und E. Schulz zu Wort kommen, die aus ihren Erinnerungen über den Kampf um Brzeziny berichten; es ist die Darstellung von Männern aus dem Volke:

So beginnt Ldsm. Saleski seinen Bericht:

"General Litzmann lag mit seinen Kampftruppen in Wilhelmswald (Borowo). Er' war gerade am Waschen, als ein Offizier die Meldung brachte: "Herr General, wir sind umzingelt!" General Litzmann war erstmal ganz still, auf einmal packte ihn der Mut, er lief nach draußen zu seinen Offizieren und gab den Befehl, die Truppen kesselförmig aufzustellen, Infanterie drinne, Artillerie draußen und letzterer gebot er, Feuer und nochmals Feuer zu geben. Der General begab sich in seine Wohnung zurück, und nach ungefähr zwei Stunden Artillerie-Kreuzieger zogen sich die Russen an der Westseite zurück. Nach schwerem Kampf ist General Litzmann zum Marsch nach Westen aufgebrochen.

Vorposten waren bis Galkow durch aufgestellt; in Galkow selbst steht auf der westlichen Seite eine katholische Kirche und daneben ein Bauernhäuschen. In diesem Häuschen kochte Feldwebel Schweigert gerade Pellkartoffeln für seine Kameraden, als sich die Tür öffnete und 18 Russen reinkamen! Der Feldwebel mußte alle geräucherte Wurst, Speck, Schinken hergeben, worauf die Russen scharf waren, dann gelang es ihm, aus dem Fenster zu springen (alle Scheiben waren kaputt) und 3 Maschinengewehre in Gong zu bringen. Kein Russe kam davon! Feldwebel Schweigert ist im 2. Weltkrieg Gendarmeriemeister in Brzeziny gewesen und hat es oft erzählt.

Der Marsch und Kampf zog sich über Galkow noch Malczew und zwar den Winkelweg hin, denn die Hauptstraße von Galkow noch Brzeziny war von den Russen besetzt, die auch im Malczewer Wald logen. General Litzmann lief in eine Falle, d. h. gerade auf den großen Haufen Russen und da ging das Kämpfen und Bluten erst richtig los; jeder kämpfte für sich, ob Offizier oder Musketier, kein Unterschied. Der Kampf war schwer, die Verluste groß. General Litzmann hot viele seiner Offiziere in Malczew 1914 verloren, viele trugen den Titel Graf oder Baron, mein Bruder hot die Leichen gesehen und auch die vielen toten Kosaken.

Noch diesem Gefecht ging der Morsch Richtung Brzeziny weiter. 2 km vor der Stadt mochte der General beim Gute Mroczkowizna holt; die deutschen Truppen hotten sich kaum zur Ruhe gelegt, als schon wieder die Russen heranstürmten und in schwerem Kampf zurückgeschlagen werden mußten;· wertvolles Material ging den Deutschen verloren. Dennoch erreichten sie noch am selben Abend die Stadt Brzeziny.

Am nächsten Tag, Totensonntag 1914, griffen die Russen aus drei Richtungen on. Viermal wurden sie zurückgeschlagen; beim fünften Mol stieß:!n sie ins Leere. General Litzmann versuchte nämlich eine Absetzbewegung in der Nähe der lutherischen Kirche auf die Strykower Straße nach Strykow zu. Vor der luth. Kirche logen unheimlich viele Tote und Verwundete; alle Häuser bis 250 m von der Kirche wurden mit Verwundeten belegt. Beim deutschen Pastor Albert Wannagat war ein deutscher Leutnant einquartiert. Als er "Auf Wiedersehen" sagte und zur Tür hinausging, kam ein russ. Offizier herein, um dos Haus zu durchsuchen! Die beiden Offiziere hoben sich gegenseitig erstochen - beim Pastor vor der Tür; dabei waren sie lutherische Glaubensgenossen, der russ. Offizier stammte nämlich aus einer baltischen Familie in Riga!

Jeden Totensonntag noch dem 1. Weltkrieg. erinnerte dann Pastor Wannagat seine Brzeziner Gemeinde on den Totensonntag von 1914, wie da dos Blut im Rinnstein floß, und die Gemeinde trauerte um oll die unschuldigen Opfer auf dem Steinpflaster.

Die deutschen Truppen erreichten unter den schwierigsten Verhältnissen Strykow, dort marschierten sie auf der Zgierzer Straße noch Westen. Das erste Dorf links von Strykow heißt Smolige, dicht hinter Smolige liegt ein kleiner Hügel, dahinter verschanzten sie sich. Unterdes kamen co. 4000 Russen von Glowno noch Strykow und stießen hinter dem Dorf Smolige völlig überrascht auf die Deutschen; deren Maschinengewehre bellten sofort los und in schwerem Kampf wurden die Russen geschlagen. Ein russischer Soldat erzählte später meinem Vater, wie es bei den Russen aussah; er war ein Freund meines Bruders, mit dem er zusammen aktiv gedient hotte. General Litzmann bekam hinter Smolige wieder Verbindung mit deutschen Einheiten."