Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komunizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komunizm. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 stycznia 2023

Andrespol - Marszałek J.Piłsudski - Ulica - Komunizm - Głos Kutnowski - 1950

 Głos Kutnowski donosił jak to próbowano usunąć tablicę Marszałka Polski w pobliskim Andrespolu. Karuzela się cały czas kręci, jednych zrzucają innych windują w górę.....Pani C.Z. dopięła swego, Marszałka zdjęto, nazwano im. Karola Świerczewskiego, teraz ta ulica ma nazwę PROSTA.........

Głos Kutnowski : organ WK i ŁK Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 1950-08-12 R. 3 (6) nr 220

O PEWNEJ ULICY W ANDRESPOLU

W osadzie Andrespol na jednej z ulic widnieje tabliczka z napisem "Ulica Piłsudskiego". Jest już najwyższy czas, aby niektóre nazwiska znikły nie tylko z ulic, ale i z oczu i pamięci ludzkiej. Nie chcemy, aby nam przypominały czasy głodu, nędzy i wyzysku. Czyżby Rada osady Andrespol nie doceniała tego zagadnienia, lub co gorsze, może nie wie o tym zupełnie. Pragniemy na każdym kroku widzieć nazwiska budowniczych Polski Ludowej nawet w najmniejszej osadzie.

   Stała czytelniczka Gł. Kut. - C.Z.



piątek, 11 stycznia 2019

Teki Prelegenta - Propaganda - Bierut - Kołchoz - Armia Radziecka - 1950-51

    Na samym początku zastrzegam, że nie propaguję komunizmu!
Nie mogłem powstrzymać się, aby te 3 książeczki propagandowe zostawić w kontenerze z makulaturą na Skupie Złomu i Makulatury. Uważam, że takie rzeczy powinny w części pozostać jako ostrzeżenie przed dominacją, skrzywieniami które człowiek człowiekowi potrafi uczynić....
   Myślę, że wielokrotnie czytelnicy widzieli na filmach fabularnych które pokazywały pierwsze lata powojenne w Polsce, agitatorów-prelegentów którzy jeździli po wsiach?. Na podstawie takich właśnie tek, odbywało się "pranie mózgów". Ile tragedii wydarzyło się przy takich spotkaniach, mówić nie muszę...
    Dwie pierwsze teki mają po 32 strony, trzecia 15 stron, stan wszystkich bardzo dobry. W każdej z nich motto Bieruta:
"Przyjaźń ZSSR, pomoc ZSSR, przykład ZSSR - oto podstawowe źródło naszych zwycięstw"
                                                                                                 (B.Bierut)
Wydano je na wniosek Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej w RSW "Prasa" Warszawa, al. Jerozolimskie 125.







wtorek, 23 października 2018

Judaika - Kwestia żydowska w Polsce - Adwokat - Izrael - Haifa - Łódź - Piotrkowska 128 - Imigracja - 1957



                          Jeden z wielu listów z archiwum łódzkiego adwokata. W 12 odcinkach zapisałem jego opinię w kwestii żydowskiej w Polsce. Miał dużo znajomych i sąsiadów pochodzenia żydowskiego, większość z nich wyjechała z Polski. To jeden z jego sąsiadów, który opisuje pierwsze dni po przyjeździe na stałe do Haify w Izraelu, jego zmartwienia i nadzieje, ciekawy materiał, zapraszam!



Szanowni Państwo!                                                                     Hajfa, dn. 12.5.1957

Listy Państwa otrzymaliśmy i jesteśmy Państwu niezmiernie wdzięczni za słowa otuchy w pierwszych, zawsze trudnych chwilach pobytu w nowym kraju. Zdajemy sobie dobrze sprawę, że jakakolwiek zmiana miejsca zamieszkania, pociąga za sobą zawsze szereg przewidzianych i nieprzewidzianych trudności, a tym bardziej emigracja do kraju Bliskiego Wschodu, gdzie język, obyczaje i wszystko inne, nie wyłączając klimatu, jest biegunowo odmienne od przyzwyczajeń całego naszego życia w Polsce. Mamy jednak nadzieję, że po upływie pewnego czasu zaaklimatyzujemy się tutaj i rozpoczniemy nowe życie. Zapytujcie Państwo, jaką mieliśmy podróż. Otóż wyjechaliśmy z Warszawy pociągiem do Wiednia w dn. 30.11.56r., a stamtąd samolotem przybyliśmy do Izraela w dn. 2.12.56r. nad ranem. A więc podróż wspaniała, szybka i bez przykrych wrażeń. Obejrzeliśmy w ciągu kilku godzin Wiedeń i zdołaliśmy się zorientować, że jest pięknym miastem. Po przyjeździe na miejsce, każdy nowy emigrant znajduje się przez pewien czas, dłuższy czas pod opieką specjalnej organizacji pomocy, która zabezpiecza go hotelem, domkiem fińskim lub mieszkaniem, zależnie co posiada w danej chwili, oraz niezbędnymi meblami, naczyniami, żywnością i gotówką. Oczywiście takie miejsce zamieszkania jest tylko przejściowe do chwili przydzielenia stałego mieszkania w miejscu uzyskania pracy. Budownictwo jest tu bardzo rozwinięte. Domy są żelbetonowe, przewiewne, przystosowane do warunków klimatycznych i powstają, jak grzyby po deszczu, a to w celu zabezpieczenia mieszkaniami bardzo licznej imigracji do kraju. Również i my byliśmy przez pewien czas pod opieką tej organizacji, która nam nadto umożliwiła naukę języka na jednym z organizowanych tu licznie kursów dla nowo przybyłych imigrantów. Otrzymaliśmy już przydział mieszkania w domu, który wkrótce zostanie wykończony. Bedzie to mieszkanie, składające się z 2 pokoi, dużego hollu, kuchni, kąpielowego z dużymi przyległościami oraz 2 tarasów. Bardzo się z tego cieszymy, niecierpliwimy się, aby jak najszybciej przejść na własne śmiecie. Kilka dni temu zacząłem również już pracować jako księgowy w urzędzie państwowym i mam nadzieję, że powoli urządzimy się od nowa, tym bardziej, że i żona moja również wkrótce otrzyma posadę. Bagaż nasz, który szedł 3,5 miesiąca, już odebraliśmy. Mieliśmy trochę strat w kryształach (potłukły się), ale ponadto wszystko przyszło w najlepszym porządku. Żywność, materiały, ubrania, buty itp. są tu może droższe jak w Polsce, ale też i pensje są wyższe, jak również i wszystko w lepszych gatunkach. Są tu rzeczy i materiały, szczególnie dla kobiet, w Polsce nie spotykane. Stopa życiowa w ogóle jest na bardzo wysokim poziomie i to nie w gazetach. Miernikiem drożyzny i zarobków może być to, że w Polsce na same utrzymanie, miesięcznie wydawałem całą pensję, tzn. ok.1.500 zł., tu zaś z pensji po wydatkach na samą tylko żywność miesięcznie, pozostaje połowa. Jest tylko jedno "ale" - gdyż w związku z tak liczną imigracją, nie jest obecnie łatwo o pracę, szczególnie dobrą. Z czasem jednak i to się ułoży. Co się tyczy przyrody, to jest ona bardzo piękna. Góry, morze i wspaniałe widoki radują oko. Klimat oczywiście gorący. Przeżyliśmy już tu całą zimę, która się ogranicza do deszczów. Od marca jest już zupełnie ciepło i chodzi się bez marynarki. W kwietniu były upały 40 C. w cieniu. Najgorsze są gorące wiatry, wiejące od czasu do czasu z pustyni, w czasie których ciężko się jest poruszać, gdyż człowiek się poci i pije na zmianę. Ale i do tego można się przyzwyczaić. Rozpisałem się tak, żeby wykorzystać miejsce, nie rozpoczynałem od akapitów, co proszę mi wybaczyć. bardzo nas cieszy, że p.Mecenas rozpoczął już praktykę adwokacką i życzymy Mu na tej drodze wielu sukcesów. mamy nadzieję, że epidemia grypy, jaka panowała w Polsce, nie dała się Państwu we znaki i że córeczka jest już zdrowa. Na początku kwietnia wysłaliśmy dla p.Doktór serramecynę i przypuszczamy, że już nadeszła. Co się tyczy porcelany, cementu i in., żona wysłała do wujka w Ameryce nazwy leków, zostawiając sobie odpisy, więc jeśli jeszcze ich nie wysłano, to poszukamy ich tutaj. Jeśli znajdziemy, nie omieszkamy, dla Pani wysłać. Serdecznie Państwa pozdrawiamy i życzymy Im wszelkiej pomyślności.

                                                                                                       J.Janowski
ps. Prosimy odpisać, zwracając uwagę na nasz nowy adres.

Drodzy Państwo!
Tym razem przyjemność napisania listu do Państwa miał mój mąż. Zostaje mi tylko serdecznie Państwa pozdrowić i życzyć wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam serdecznie Tenię. Jak ona obecnie się czuje po przebytej grypie? prosimy o szczegółową odpowiedź.
                                                                                                       Basia

Judaika - Kwestia żydowska w Polsce - Adwokat - Wspomnienia - Łódź - cz.12



                       Uważałem, ze dla dobra zarówno narodu polskiego, jak i żydowskiego, sprawę tę należy postawić na forum międzynarodowym i obydwie strony powinny ją ustnie formować. Żydom należało się własne państwo, gdzie mając swoją ziemię, swego chłopa, mogliby się jako naród normalnie rozwijać, bo niewątpliwie nienormalna sytuacja w diasporze, paczyła ich charaktery. Tak Polacy, jak Żydzi polscy i zagraniczni powinni podnosić alarm na cały świat z powodu niezdrowej sytuacji, jaka istniała w Polsce i na konieczność ludzkiego jej rozwiązania.
                        Gdyby wobec uporu Anglików (mimo deklaracji Balfoura z 1917r.), nie udało się przesiedlenie Żydów do Palestyny, w której zresztą i tak cały naród by się przemieścił, to przecież na kuli ziemskiej było jeszcze dość miejsca (mówiło się np. o Madagaskarze), aby utworzyć dostatecznie obszerne państwo żydowskie. Obowiązkiem wszystkich państw, nie włączając Polski, byłoby sfinansowanie tej akcji i wydatnie pomożenia Żydom  w urządzenie sobie życia. (z mojego punktu widzenia, wolałbym przenieść się właściwego państwa, choćby na Madagaskar, niż być członkiem ....(nie czytelne).
                        Gdy po dojściu Hitlera do władzy, zaczęły napływać alarmujące wiadomości z Niemiec. Uważałem, że są przesadzone i rozdmuchane z właściwą Żydom egzaltacją. Kiedy jednak w Polsce zaobserwowałem narastającą nienawiść przeciwko Żydom, zaniepokoiłem się na dobre. Nie zdawałem sobie oczywiście sprawy z tego, ze wojna jest już tak blisko, i że Niemcy tak łatwo opanują Polskę, a już w żadnym razie, że dopuszczą się tak potwornej zbrodni, jak wymordowanie całej ludności żydowskiej. W moich rozmowach z kolegami Żydami, gdy zeszliśmy na ten temat, usiłowałem ich przekonać, że fala nienawiści niebezpiecznie wzrasta, że trzeba robić to co wyżej napisałem t.j. stworzyć warunki do masowej emigracji, ze sprawa ma charakter międzynarodowy, że wymaga solidarnej akcji polsko - żydowskiej. Wydawało mi się, że jest jeszcze dość czasu na to, nie przypuszczałem bowiem, że niebezpieczeństwo stoi już za progiem.
                           Koledzy Żydzi nie godzili się ze mną, twierdzili, że ponieważ tu się urodzili i tu jest ich ojczyzna, z której się nie ruszą. Nie chciałem im robić przykrości i powiedzieć prawdę, że czują się przede wszystkim Żydami, a nie Polakami, ze interesy Polski i narodu polskiego stawiają na dalszym planie, gdyż pochłonięci interesami własnego narodu, że przy tym nastawieniu są dla nas ciężarem i swoim uporem prowokują nieszczęście.
                           Zdarzali się i tacy (oczywiście nie wśród moich kolegów), którzy ośmielali się głośno mówić: "wasze ulice, nasze kamienice", co niestety stawało się extrem oczywistą prawdą, a jeszcze starczało im pieniędzy na to, aby lokować je za granicą między innymi w Izraelu, gdzie kupowali domy, działki, sady z cytrusowymi drzewami itp. Ten wywóz pieniędzy przybrał takie rozmiary, że wreszcie Polska, na 3 lata przed wojną wprowadziła przepisy dewizowe, które zresztą ludność żydowska, z właściwym sobie sprytem i zapobiegliwością, potrafiła omijać.
                           Gdy po wojnie niektórzy, mało mnie osobiście znający, adwokaci Żydzi, zaczęli mi, "szyć buty" jako "antysemicie", Bernard Bruzda dobrze im powiedział:
- Czego od niego chcecie?
- Czy nie miał racji mówiąc, że jest źle, że narasta fala antysemityzmu, że grozi nam poważne
  niebezpieczeństwo, że trzeba emigrować!
Tutaj muszę się jeszcze wspomnieć o młodym bezdzietnym małżeństwie żydowskim , które poznałem na początku okupacji w Warszawie. Ponieważ przestałem być adwokatem, a nie miałem z czego żyć, więc wziąłem za handel manufakturą i nawiązałem kontakt z owym małżeństwem, które mieszkało  też przy Placu Krasińskich. On był bogatym hurtownikiem materiałów włókienniczych i dlatego się z nim zetknąłem. Byłem u niego wielokrotnie i dużo ze sobą rozmawialiśmy (mówił mi np. że ma trzypiętrową wille w Tel Awiwie). Gdy Niemcy zaczęli budować mur wokoło ghetta i mówiło się, że robią to w celu jego zamknięcia, zacząłem przekonywać go, że powinien z żoną uciekać, póki jeszcze nie jest za późno. Nie przyszło mi oczywiście do głowy, że Niemcy mogą wszystkich w Ghetcie wymordować, a ale z doświadczenia pierwszej wojny światowej wiedziałem, że w obozach niemieckich jenieckich, panował z reguły głód. Kiedy mu to udowodniałem odparł, ze ma dość pieniędzy, aby to zamknięcie przetrzymać. Jakże biedak się mylił! Przytaczam ten fakt jako charakterystyczny dla naszej nieświadomości z kim mamy do czynienia i dla zaufania jakie Żydzi pokładali zawsze w złocie.
                           Czy byłoby lepiej, gdyby Żydzi w Polsce się za asymilowali? Dla nich niewątpliwie tak, gdyż uniknęliby potworne hitlerowskiej masakry. A dla nas? Gdyby z tej mieszanki wyszło społeczeństwo o zaletach narodu polskiego i żydowskiego, byłoby to wspaniałe, ale po co teoretyzować, skoro Żydzi nawet przez setki lat nie próbowali się spolszczyć w swej masie, a przeciwnie, całą siłą strzegli swojej odrębności narodowej. W XIX i pierwszej połowie XX wielu, gdy np. Polka wyszła za mąż za Żyda, lub Polak ożenił się z Żydówką, w polskim społeczeństwie budziło to najwyżej zdziwienie, podczas gdy wśród ortodoksyjnych Żydów fakt taki wywoływał głębokie oburzenie, awantury a nawet czynne wystąpienia.
                            Konkretyzując twierdzę, że kwestię żydowską można było po ludzku rozwiązać, ale akcja musiałaby być solidarna obu narodów, zdecydowania, nie szczędząca wszelkiego wysiłku i zaczęta wiele dziesiątków lat wcześniej. Nie doszłoby wówczas do tak straszliwego nieszczęścia ludności żydowskiej. Dzisiaj nie ma kwestii żydowskiej w Polsce. Byłem i jestem pełen sympatii dla narodu żydowskiego  w Izraelu, dla jego zalet które tak pięknie rozwinęły się w naturalnych warunkach posiadania własnej ziemi i własnej państwowości. Poza tym tam przecież serdecznych przyjaciół, których los leży mi na sercu i którym życzę jak najlepiej.


                                                        - Koniec -

niedziela, 21 października 2018

Judaika - Kwestia żydowska w Polsce - Adwokat - Wspomnienia - Łódź - Komunizm - cz.11



                        Żydzi jako naród stary i doświadczony, unikali ciężkiej pracy fizycznej. Domeną ich działalności był handel i rzemiosło, skupowali domy i fabryki i w końcu wytworzyła się taka paradoksalna sytuacja, że chłop polski miał tylko jedną drogę z przeludnionej wsi - zagranicę, na emigrację zarobkową lub roboty (tzw."saksy"). Naturalnym awansem gospodarczym wychodzącego z ziemi chłopa, jest drobny handel i rzemiosło w miasteczkach, potem większe interesy w większym mieście i tak dalej, co raz wyżej i szerzej. Ale nasz chłop miał te normalną drogę zamkniętą, gdyż wszystkie miasteczka w b. Kongresówce i byłej Galicji i na Kresach Wschodnich zajęte były przez wyłącznie przez ludność żydowską i ona to awansowała, zamiast chłopa.
                        Czy można było spokojnie patrzeć na to, ze brat-Polak, musi iść za chlebem w świat, bo obcy naród zajmuje mu miejsce? Nie mogłem zrozumieć naszej lewicy, która mimo tego oczywistego faktu, nie chciał widzieć i twierdziła uparcie, że kwestii żydowskiej w Polsce nie ma, że wymyślili ją szowiniści. Tłumaczyłem to sobie faktem, że we władzach partii lewicowych było bardzo dużo ludzi pochodzenia żydowskiego, ale dokąd mieli iść ci działacze? na prawicę, która uważała, że Żydzi są tu niepotrzebni? Szli więc tam, gdzie mieli szanse utrzymania narodowościowo doby czasowej - stany rzeczy t.j. na lewicę. W ten sposób socjalistami  z imienia stawali się bogaci lub wpływowi inteligencji pochodzenia żydowskiego, którzy nawet demonstrowali swoją polskość, ale w istocie pozostawali zawsze tym czym byli, co natychmiast można było zauważyć, gdy rozmowa zeszła na kwestie żydowską. W tedy od razu wychodziło na jaw, ze interes narodu żydowskiego stoi dla nich przed interesem narodu Polskiego.
                          Ortodoksyjni Żydzi rozmnażali się szybciej niż Polacy, gdyż według religii, ilość dzieci świadczyła o wielkości łaski boskiej. Płodzili się więc bez względu na swoje warunki materialne, często bardzo ubogie. To powodowało silne zróżnicowanie w stanie majątkowym wśród ludności żydowskiej, większe niż w społeczeństwie polskim. Było wielu Żydów bogatych i bardzo bogatych, ale było również nader wielu biedniejszych. Często nie wiadomo, z czego żyjących. Ci biedacy, którzy zdołali się wyłamać z pod wpływu rabinów, stawali się często komunistami, cóż bowiem mieli do stracenia? Ojczyznę? Dobrobyt?
                           A zwycięstwo komunizmu, patrząc na rewolucję rosyjską, dawało im dużą szansę nieograniczonej władzy (dyktatury proletariatu), możliwość zemsty nad tymi, którzy nimi pogardzali, oraz widoki osobistego dobrobytu, jaki daje posiadanie władzy. Po zdelegalizowaniu Partii Komunistycznej w Polsce, widywałem na ławie oskarżonych komunistów w następującej przeciętnej proporcji 7-8 Żydów na 2-3 Polaków.

                                                          - ciąg dalszy nastąpi -
                      

wtorek, 16 stycznia 2018

Pogrzeb - Marszałek Polski M.Spychalski - Pędzimąż - Zgierz - Pachniewicz - 1967

Bardzo ciekawe zdjęcie ze zbioru rodziny Pachniewicz - Konewka.
Pogrzeb w Zgierzu, widoczny karawan, orszak pogrzebowy, jeden z wielu. Najciekawsza jednak jest dedykacja z tyłu zdjęcia, pisał ją Marszałek Polski Marian Spychalski!
Z treści wynika, że był uczniem zmarłego, nic więcej na ten czas nie mogę napisać. Rodzina Pędzimąż była spokrewniona z Pachniewiczami.




Oto treść dedykacji:
Marian Spychalski
Marszałek Polski
                                                                                  Pani
                                                                                  Leokadia Pędzimąż
                                                                                  Zgierz
                                                                                  ...............................

         Proszę o przyjęcie wyrazów mego najgłębszego współczucia z powodu zgonu Małżonka Pani, zasłużonego wychowawcy wielu pokoleń młodzieży, którego szlachetność charakteru i zalety umysłu dane mi były je znać w czasach kiedy miałem zaszczyt być jego uczniem.  21.1.67.

                                                                                                                                                                    

Materiał o Marszałku (przebogaty życiorys) z:  

Marian Spychalski - Internetowy Polski Słownik Biograficzny - NInA

www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/marian-spychalski   

Spychalski Marian, pseud.: Marek, Mik, Orka, Turski, przybrane nazwisko: Maciej Sokołowski (1906–1980), architekt, działacz komunistyczny, minister obrony narodowej, marszałek Polski, przewodniczący Rady Państwa. Ur. 6 XII w Łodzi, był najmłodszym synem Józefa i Franciszki z Leśkiewiczów, bratem Józefa (zob.).  

 Zdjęcie:

Marian Spychalski – Wikipedia, wolna encyklopedia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Spychalski