Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milnikel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milnikel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2026

Rodzina Werk i Milnikel - Olechów - Cmentarz ewangelicki

 

W nawiązaniu do materiału Pana Marka Derkosa o starym Olechowie, napisał do mnie Horst Milnikel, uzupełniając swoimi wspomnieniami dalsze losy rodziny Werk. Bardzo dziękuję Horstowi!


                                          RODZINA WERK - OLECHÓW

    Rodzina Werków z Olechowa mieszkała przed skrzyżowaniem z ul. Transmisyjną, po prawej stronie idąc w stronę szkoły. Po lewej stronie krzyż.

Za skrzyżowaniem było gospodarstwo Milnikelów i karczma - po prawej stronie drogi.

Według wypowiedzi kuzyna Gerarda Kralla, Werk był najbogatszym gospodarzem na terenie Olechowa. Milnikelowie też nie należeli do najbiedniejszych, posiadali gospodarstwo i karczmę. 

Wiskitno należało do parafii Mileskiej. Wszystkie stypy pogrzebowe odbywały się w drodze powrotnej w tej właśnie karczmie. Mój dziadek chciał kupić folwark, natomiast babcia chciała zarobione oszczędności umieścić w Banku Carskim. Wygrała babcia, pieniądze wpłaciła.... Kiedy wybuchła Rewolucja pieniądze przepadły bezpowrotnie....

Rodzina Krallów mieszkała w Olechowie pod numerem 100. Utrzymywali się z gospodarstwa rolnego i handlu mlekiem i innymi artykułami rolnymi.

Bliski związek rodzin owocował wspólnymi małżeństwami:

1 - 25.11. 1926 rok - Werk Karol ożenił się z Olgą Kroll z d. Kowalską. Z tego związku urodziła się Eugenia Werk (Żenia) jako pogrobowiec.

2. Paweł Milnikel ożenił się z Lidią Werk, data ślubu nieznana, (z informacji mojej starszej siostry). Ślub odbył się zimą w kościele ewangelickim w Andrzejowie. Panna młoda chciała ładnie się zaprezentować, zakładając zbyt lekki strój. W efekcie się przeziębiła i  wkrótce zmarła. Akt zgonu Lidii Milnikel został wystawiony 26 listopada 1927 roku.

Zachowała się Intercyza przedmałżeńska Karola Werka i Olgi Krall z domu Kowalska

- Karol Krall do wspólnoty małżeńskiej wniósł zabudowania gospodarskie i 10 mórg ziemi (ca. 5 ha.) warte 3.000 złotych.

- Olga Kroll do wspólnoty małżeńskiej wniosła 2.000 złotych. ( 1 krowa kosztowała o. 100 zł.)

W roku 1929 wdowiec Paweł Milnikel bierze ślub z wdową Olgą Werk w kościele ewangelickim w Andrzejowie..

Akt ślubu z 22 stycznia 1929 roku.

                   Eugenia Werk, córka olgi Milnikel z I małżeństwa - Olechów , lato 1950 roku.

Z tego związku urodziło się dwoje dzieci: (Eugenia Werk z pierwszego małżeństwa)

- Elfrieda (Fredzia) Milnikel urodzona w 1930 roku.

- Horst Milnikel (autor tego materiału) urodzony w 1942 roku.

Eugenia Werk zmarła w 1952 roku. Została pochowana na cmentarzu ewangelicki w Olechowie obok swojego ojca. W latach 80-tych ubiegłego wieku pospawałem solidny krzyż z rur stalowych, metrowej wysokości. Po kilku latach zniknął.

Andrzejów 07.09.2026                                                                  Horst Milnikel

Paweł Milnikel z córkami Eugenią (z lewej strony) i Elfriedą. Olechów w 1950 roku. Zakładowa 118 za stodołami koło zagajnika.


                               Cmentarz ewangelicki w Olechowie - 1964 rok.



wtorek, 14 kwietnia 2026

Bitwa o Brzeziny 1914 roku - Horst Milnikel - Co słychać w Andrzejowie - cz.3

 Kończyła się amunicja strzelecka i artyleryjska. Brakowało żywności, ciepłej odzieży, lekarstw. Około 1000 wozów zaopatrzenia i z rannymi z braku koni ciągnęło 6.000 jeńców rosyjskich. Mróz dokuczał bardzo, w nocy - 20 stopni C., na wozach zamarzali ranni. Żołnierze obydwu walczących stron umierali z zimna w pozycji strzeleckiej 24 listopada. Sztab, wojsko z rannymi i jeńcy o godzinie 2 w nocy ruszył z Wiskitna w drogę powrotną przez Giemzów na Kurowice, żeby utrzymać w tajemnicy wycofywanie wojsk obręcze kół od wozów "żelaznych" owijano powrósłami ze słomy.

W Kurowicach z powodu ostrzału artyleryjskiego wojska rozdzielają się; dalej maszerują przez zamarznięte pola. Następne spotkanie wojsk w Brzezinach.

- 50 Dywizja maszeruje przez Rokiciny.

- 49 Dywizja maszeruje przez Borowo.

-  3 Dywizja maszeruje przez las gałkowski.

Trzecia Dywizja po przeprawie w Bukowcu przez Miazgę maszeruje na wiś Zielona Góra. Po przygotowaniach do zdobycia torów kolejowych linii Łódź - Koluszki wojska ruszają o godz. 12 w południe do natarcia.

Po uporczywych walkach tory są zdobyte. Po krótkim wypoczynku (sztab zajął kurnik w budynku dróżnika na skraju lasu gałkowskiego od strony Justynowa, gdyż w domku dróżnika byli ranni żołnierze rosyjscy), dywizja rusza o godz. 7:30 wieczorem północnym skrajem lasu gałkowskiego na Gałków i dalej przez Małczew do Brzezin. Po trzygodzinnym marszu przez pola i godzinnej walce ponownie zdobyło Brzeziny. Wzięto do niewoli dwóch generałów. W razie przedłużającego się oporu Rosjan, wschodnia część Brzezin miała być spalona. Następnego dnia dołączyły 49 i 50 Dywizja, które przełamały pierścień okrążenia w okolicach wsi Borowo i Chrusty Stare.

Razem ruszono w kierunku na Lipiny. Artyleria zajęła stanowiska wokół wsi Polik. Tam została zaskoczona atakiem rosyjskiej piechoty. Straciła dwa działa, które 8 dni później zostały wystawione w Petersburgu jako trofea wojenne. Nocą po przełamaniu linii frontu zgrupowanie znalazło się po niemieckiej stronie frontu. Dowódcom wojsk rosyjskich bardzo zależało na wzięciu do niewoli w/w. zgrupowania, gdyż naczelny dowódca Wojsk Rosyjskich wielki książe Mikołaj Mikołajewicz już dwa dni wcześniej ogłosił, że zgrupowanie zostało okrążone i wzięte do niewoli. Dowódcy dobrze wiedzieli, że nie tylko szeregowi żołnierze, ale też generałowie którzy popadli w niełaski, dostawali bilet na Syberię - w jedną stronę.

Ponieważ korpus, który działał w naszej najbliższej okolicy w ciągu dwóch tygodni był ciągle w natarciu lub w odwrocie, atakowany ze wszystkich stron przez wojska rosyjskie, poległych żołnierzy pochowali Rosjanie w masowych grobach.

W okresie okupacji hitlerowskiej groby ekshumowano, około stu poległych zabrały rodziny do Niemiec. Poległych rozdzielono. Cmentarze są wspólne ale mają część rosyjską i niemiecką.

Jak już wspominałem, kwatery poległych Polaków są w części niemieckiej jak i rosyjskiej.

Niemcy gen. Litzmanna okrzyknęli bohaterem. Łódź w okresie okupacji nazwano Litzmannstadt. Pomnik Tadeusza Kościuszki miano obalić, na jego miejscu miał stanąć pomnik generała Litzmanna.

Po tych działaniach linia frontu nieznacznie zmieniła się. Wojska okopały się i przeszły do wojny pozycyjnej.

Ofensywa Niemiecka odniosła taki skutek, że Rosjanie nie rozpoczęli zaplanowanego natarcia na Wrocław i Berlin.

Tylko źródła niemieckie podają szczegóły tej batalii i opis walk w naszej okolicy. Informacje zaczerpnąłem z książki Teodora Jakobsa -  Der Löwe von Brzeziny wydanej w 1937 roku.

                                              Wojska Niemieckie maszerują na front.
                        Artyleria Lancelle wspiera działania piechoty. Obleganie Łodzi.

Artylerii Lancelle udało się wjechać galopem przed własną linię wojsk ostrzeliwując ogniem bezpośrednim wroga.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Die Munition für Infanterie und Artillerie ging zur Neige. Es fehlte an Lebensmitteln, warmer Kleidung und Medikamenten. Etwa 1000 Versorgungs- und Verwundetenwagen wurden mangels Pferden von 6.000 russischen Kriegsgefangenen gezogen. Der Frost war sehr bitter, nachts herrschten -20 °C, auf den Wagen erfroren die Verwundeten. Soldaten beider Konfliktparteien starben am 24. November in Schussposition vor Kälte. Der Stab, die Truppen mit den Verwundeten und die Kriegsgefangenen brachen um 2 Uhr nachts von Wiskitno auf den Rückweg über Giemzów nach Kurowice auf, um den Truppenrückzug geheim zu halten; die Felgen der „eisernen“ Wagen wurden mit Strohseilen umwickelt.
In Kurowice teilen sich die Truppen aufgrund von Artilleriefeuer auf; sie marschieren weiter über die gefrorenen Felder. Das nächste Treffen der Truppen findet in Brzeziny statt.
- Die 50. Division marschiert durch Rokiciny.
- Die 49. Division marschiert durch Borowo.
-  Die 3. Division marschiert durch den Gałkowski-Wald.
Nach der Überquerung der Miazga in Bukowiec marschiert die 3. Division auf Zielona Góra zu. Nach den Vorbereitungen zur Eroberung der Eisenbahnstrecke Łódź–Koluszki rücken die Truppen um 12 Uhr mittags zum Angriff aus.
Nach hartnäckigen Kämpfen werden die Gleise erobert. Nach einer kurzen Rast (der Stab bezog einen Hühnerstall im Haus des Gleiswärters am Rande des Gałkowski-Waldes auf der Seite von Justynów, da sich im Haus des Gleiswärters verwundete russische Soldaten befanden), marschiert die Division um 19:30 Uhr am nördlichen Rand des Gałkowski-Waldes in Richtung Gałków und weiter über Małczew nach Brzeziny. Nach einem dreistündigen Marsch über Felder und einem einstündigen Kampf erobert sie erneut Brzeziny. Zwei Generäle werden gefangen genommen. Im Falle anhaltenden Widerstands der Russen sollte der östliche Teil von Brzeziny niedergebrannt werden. Am nächsten Tag schlossen sich die 49. und 50. Division an, die den Umzingelungsring in der Nähe der Dörfer Borowo und Chrusty Stare durchbrachen.
Gemeinsam rückte man in Richtung Lipiny vor. Die Artillerie bezog Stellungen um das Dorf Polik. Dort wurde sie von einem Angriff der russischen Infanterie überrascht. Sie verlor zwei Geschütze, die acht Tage später in St. Petersburg als Kriegstrophäen ausgestellt wurden. In der Nacht nach dem Durchbruch der Frontlinie befand sich die Truppengruppe auf der deutschen Seite der Front. Den russischen Befehlshabern lag sehr viel daran, die oben genannte Truppe gefangen zu nehmen, da der Oberbefehlshaber der russischen Streitkräfte, Großfürst Nikolai Nikolajewitsch, bereits zwei Tage zuvor verkündet hatte, dass die Truppe eingekesselt und gefangen genommen worden sei. Die Kommandeure wussten sehr wohl, dass nicht nur einfache Soldaten, sondern auch Generäle, die in Ungnade gefallen waren, eine Fahrkarte nach Sibirien erhielten – ohne Rückfahrt.
Da das Korps, das in unserer unmittelbaren Umgebung operierte, zwei Wochen lang ständig im Angriff oder auf dem Rückzug war und von allen Seiten von russischen Truppen angegriffen wurde, begruben die Russen die gefallenen Soldaten in Massengräbern.
Während der deutschen Besatzungszeit wurden die Gräber exhumiert, etwa hundert Gefallene wurden von ihren Familien nach Deutschland überführt. Die Gefallenen wurden getrennt beigesetzt. Die Friedhöfe sind gemeinsam, haben aber einen russischen und einen deutschen Teil.
Wie bereits erwähnt, befinden sich die Grabstätten der gefallenen Polen sowohl im deutschen als auch im russischen Teil.
Die Deutschen erklärten General Litzmann zum Helden. Łódź wurde während der Besatzungszeit in Litzmannstadt umbenannt. Das Tadeusz-Kościuszko-Denkmal sollte gestürzt werden, an seiner Stelle sollte ein Denkmal für General Litzmann errichtet werden.
Nach diesen Maßnahmen verschob sich die Frontlinie geringfügig. Die Truppen gruben sich ein und gingen zum Stellungskrieg über.
Die deutsche Offensive hatte zur Folge, dass die Russen ihren geplanten Vorstoß auf Breslau und Berlin nicht starteten.
Nur deutsche Quellen liefern Details zu dieser Schlacht und eine Beschreibung der Kämpfe in unserer Gegend. Die Informationen entnahm ich dem 1937 erschienenen Buch von Theodor Jakobs – „Der Löwe von Brzeziny“.



poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Bitwa o Brzeziny 1914 roku - Horst Milnikel - Olechów - Kurowice - Bukowiec - Karpin - Co słychać w Andrzejowie - cz.2

 Po zdobyciu Borowej i przeprawie na rzece Miazdze w Karpinie, ruszyli dalej na Kurowice. Inna część wojsk tego zgrupowania po ciężkich walkach zdobyła wsie Brójce i Eufeminów. Dywizja gen. Litzmanna walczyła o wieś Bedoń. Rosjanie ostrzeliwali Niemców z dział ustawionych w Andrespolu i Kraszewie. Walki toczyły się nocą przy temperaturze - 10 stopni. Wieś płonęła, kolejne domy zapalały się trafione pociskami armatnimi. Huk wybuchających pocisków mieszał się z jednostajnym szumem skrzydeł opodal stojącego wiatraka. Rankiem zdobyto Bedoń.

Park i zabudowania gospodarcze oraz pałac w Bedoniu, zamienione przez Rosjan w twierdzę broniły się dalej.

Dopiero po użyciu najcięższych dział stojących na południowym skraju Bukowca (w odległości 8 km.) Niemcy przełamali opór Rosjan. Atak na Bedoń prowadził osobiście dowódca regimentu (pułku) gen. mjr. Friedenburg, w asyście dowódców batalionów.

Po zdobyciu szturmem zabudowań dworskich wzięto do niewoli około 1000 jeńców, zdobyto 6 ciężkich karabinów maszynowych. Miazga i mosty na rzece były jeszcze w rękach Rosjan (w tym roku w trakcie prowadzenia robót ziemnych w Bedoniu natrafiono na rowy strzeleckie wypełnione amunicją) w następnej kolejności zdobyto Kraszew i Andrespol.

Sztab gen. Litzmanna i lazaret urządzono w Kurowicach. 20 listopada 1914 roku zaatakowano Rzgów, zdobyto wieś Grodzisko. Dziewiąta Brygada kawalerii przez Stróżę i Szklaną Hutę ma atakować Feliksin, z linii drogi Andrespol - Wiśniowa Góra. Po uporczywych walkach trwających od 8 rano do późnych godzin popołudniowych, szturmem, w walce na bagnety, łopaty, pięści zdobyto wieś. Wzięto do niewoli około 1000 jeńców.

Przygotowania do szturmu na wieś Olechów, którego bronią Dywizje Syberyjskie. Lancelle na swojej drabinie obserwacyjnej na przedpolach Olechowa od strony Wiskitna.
Vorbereitungen für den Sturm auf das Dorf Olechów, das von den Sibirischen Divisionen verteidigt wird. Lancelle auf seiner Beobachtungsleiter vor den Toren von Olechów, von der Seite von Wiskitno aus gesehen.

22 listopada 1914 roku sztab wojsk gen. Litzmanna przeniósł się do wsi Wiskitno. Wojska nacierały w kierunku na Starową Górę. Ponieważ okazało się niemożliwe dotarcie do drogi Łódź - Tuszyn postanowiono zmienić kierunek natarcia na północny. Zaatakowano wsie Dąbrowa i Olechów (dzisiaj ulice Zakładowa i Olechowska). Olechowa broniły doborowe oddziały gwardii moskiewskiej oraz dywizje syberyjskie.

Po ciężkich walkach, które przyniosły duże straty obu walczącym stronom Niemcy zajęli Olechów. Przedpola wsi zalegały setki rannych i zabitych (jeden Regiment - pułk w tej bitwie stracił 6 oficerów i 300 żołnierzy). Wieczorem dotarli łącznicy z korpusu wojsk okrążających Łódź od północy. Uzgodniono, że 23 listopada wojska uderzą na Mileszki i połączą się tamtejszym korpusem. Czas naglił gdyż ze wszystkich kierunków zbliżały się dalsze jednostki wojsk rosyjskich, w celu okrążenia XXV, XX i 3 Dywizji liczących razem około 12.000 żołnierzy.

W tym samym czasie Naczelne Dowództwo wojsk niemieckich wysłało depeszę do doiwódcy całego zgrupowania, żeby kontynuować marsz w kierunku na Brzeziny i dalej do linii frontu.

Dla okrążonych wojsk był to szok. Przed nimi był tylko jeden dzień walk i praktycznie koniec kampanii. Decyzja sztabu zmuszała ich do pokonania tej samej drogi, którą przecierali sobie w nieustannych bojach w ciągu tygodnia.

Wojska niemieckie atakują wojska rosyjskie broniące Olechowa. Atak od strony Wiskitna.
Deutsche Truppen greifen die russischen Truppen an, die Olechow verteidigen. Der Angriff erfolgt von Wiskitno aus.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nach der Einnahme von Borowa und der Überquerung des Flusses Miazga bei Karpin zogen sie weiter nach Kurowice. Ein anderer Teil der Truppen dieser Gruppierung eroberte nach schweren Kämpfen die Dörfer Brójce und Eufeminów. Die Division von General Litzmann kämpfte um das Dorf Bedoń. Die Russen beschossen die Deutschen mit Kanonen, die in Andrespol und Kraszewo aufgestellt waren. Die Kämpfe fanden nachts bei einer Temperatur von -10 Grad statt. Das Dorf brannte, ein Haus nach dem anderen ging in Flammen auf, getroffen von Kanonengeschossen. Der Knall der explodierenden Geschosse vermischte sich mit dem gleichmäßigen Rauschen der Flügel der nahegelegenen Windmühle. Am Morgen wurde Bedoń eingenommen.

Der Park, die Wirtschaftsgebäude und das Schloss in Bedoń, die von den Russen in eine Festung umgewandelt worden waren, leisteten weiterhin Widerstand.

Erst nach dem Einsatz der schwersten Geschütze, die am südlichen Rand von Bukowiec (in 8 km Entfernung) standen, konnten die Deutschen den Widerstand der Russen brechen. Den Angriff auf Bedoń leitete persönlich der Regimentskommandeur, Generalmajor Friedenburg, in Begleitung der Bataillonskommandeure.

Nach der Erstürmung der Gutsgebäude wurden etwa 1000 Gefangene genommen und 6 schwere Maschinengewehre erbeutet. Miazga und die Brücken über den Fluss befanden sich noch in russischer Hand (in diesem Jahr stieß man bei Erdarbeiten in Bedoń auf mit Munition gefüllte Schützengräben); als Nächstes wurden Kraszew und Andrespol eingenommen.

Der Stab von General Litzmann und das Lazarett wurden in Kurowice eingerichtet. Am 20. November 1914 wurde Rzgów angegriffen, das Dorf Grodzisko erobert. Die 9. Kavalleriebrigade soll über Stróża und Szklana Huta Feliksin angreifen, von der Straße Andrespol – Wiśniowa Góra aus. Nach hartnäckigen Kämpfen, die von 8 Uhr morgens bis in die späten Nachmittagsstunden andauerten, wurde das Dorf im Sturmangriff, im Kampf mit Bajonetten, Schaufeln und Fäusten eingenommen. Etwa 1000 Gefangene wurden genommen.

Am 22. November 1914 verlegte der Stab der Truppen von General Litzmann seinen Sitz in das Dorf Wiskitno. Die Truppen rückten in Richtung Starowa Góra vor. Da es sich als unmöglich erwies, die Straße Łódź–Tuszyn zu erreichen, wurde beschlossen, die Angriffsrichtung nach Norden zu ändern. Die Dörfer Dąbrowa und Olechów (heute die Straßen Zakładowa und Olechowska) wurden angegriffen. Olechów wurde von Eliteeinheiten der Moskauer Garde sowie sibirischen Divisionen verteidigt.

Nach schweren Kämpfen, die beiden Seiten große Verluste bescherten, eroberten die Deutschen Olechów. Vor den Toren des Dorfes lagen Hunderte von Verwundeten und Toten (ein Regiment verlor in dieser Schlacht 6 Offiziere und 300 Soldaten). Am Abend trafen Verbindungsleute des Korps ein, das Łódź von Norden her umzingelte. Es wurde vereinbart, dass die Truppen am 23. November auf Mileszki vorstoßen und sich dort mit dem dortigen Korps vereinen sollten. Die Zeit drängte, da sich aus allen Richtungen weitere Einheiten der russischen Armee näherten, um die XXV., XX. und 3. Division mit insgesamt etwa 12.000 Soldaten einzukreisen.

Zur gleichen Zeit sandte das Oberkommando der deutschen Truppen eine Depesche an den Befehlshaber der gesamten Gruppierung, den Marsch in Richtung Brzeziny und weiter zur Frontlinie fortzusetzen.

Für die eingekesselten Truppen war dies ein Schock. Vor ihnen lag nur noch ein Tag des Kampfes und praktisch das Ende der Kampagne. Die Entscheidung des Stabes zwang sie, denselben Weg zurückzulegen, den sie sich in den vergangenen Wochen in ununterbrochenen Kämpfen gebahnt hatten.


niedziela, 12 kwietnia 2026

Bitwa o Brzeziny 1914 roku - Horst Milnikel - Co słychać w Andrzejowie - cz.1

Mój straszy Przyjaciel Horst Milnikel od zawsze interesował się "Bitwą o Łódź", czy też "Bitwą o Brzeziny" Często chwalił się swoją wiedzą podczas spotkań z moimi kolegami. Okazało się, że swoją wiedzą podzielił się na łamach lokalnej gazety wydawanej w Andrzejowie "Co słychać w Andrzejowie", w numerze 111 w dziale historia. Postanowiłem jego wspomnienia zamieścić na moim blogu w kilku częściach, gdyż jest to obszerny materiał, warty prezentacji, zapraszam: 


                                             I WOJNA ŚWIATOWA 

NA ZIEMI ŁÓDZKIEJ I NAJBLIŻSZYCH MIEJSCOWOŚCIACH ANDRZEJOWA.

Okrucieństwa i rozmiar zniszczeń II wojny światowej sprawiły, że I Wojna światowa zniknęła w jej cieniu. Niewiele jest dokumentów czy książek dotyczących tej wojny, być może dlatego, że Polska podzielona rozbiorami, nie brała w niej udziału. Należy jednak pamiętać, że odbywała się ona na ziemiach polskich, a siłą wcieleni do wojska Polacy walczyli w obydwu armiach, często przeciwko sobie. Najwymowniej świadczą o tym cmentarze wojenne - gęsto rozsiane po naszych okolicach, gdzie kwatery poległych Polaków znajdują się wydzielone na rosyjskiej jak i na niemieckiej części cmentarza. Przykładem jest wojskowy cmentarz z okresu I wojny światowej, w lesie wiączyńskim.

Minęło 86 lat 28 czerwca 1914 roku młody Serb Gavrilo Princip w Sarajewie - stolicy Bośni i Hercegowiny (Austro- Węgierskiej prowincji) - zastrzelił Franciszka Ferdynanda, następcę tronu Austro- Węgier,

Choć wówczas nikt nie zdawał sobie z tego sprawy, były to pierwsze strzały w Wielkiej Wojnie, która wkrótce ogarnęła nieomal całą Europę. Do historii przeszła zaś jako I wojna światowa.

Na ziemi łódzkiej, jesienią 1914 roku, rozegrała się jedna z największych bitew 1 wojny światowej. Ofensywa wojsk rosyjskich na linii frontu przebiegającego około 100 km. na wschód od Łodzi. po trwających dwa tygodnie walkach, zepchnęła wojska niemieckie poza Łódź. Linia frontu ustaliła się wzdłuż miast .... Lutomiersk - Aleksandrów - Stryków - Bielawy - Żychlin...

Niemcy cofając się niszczyli linie komunikacyjne, wysadzali i palili mosty drogowe i kolejowe, demontowali urządzenia kolejowe, zwrotnice, rozjazdy, szyny. Rozkopywali nasypy, niszczyli budynki dworcowe w Skierniewicach, Piotrkowie, Koluszkach. Skutkiem tych dywersyjnych działań, były trudności w zaopatrzeniu wojsk rosyjskich, które amunicję dostarczaną koleją do Łowicza, dalej musieli transportować "podwodami" na linię frontu.

W tym czasie Naczelne Dowództwo Wojsk Rosyjskich stacjonujących w Baranowiczach, podjęło decyzję o przygotowaniach do następnej ofensywy, która miała dotrzeć do Wrocławia i Berlina. Natomiast Sztab Wojsk Niemieckich postanowił definitywnie zdobyć Łódź, okrążyć znajdującą się w okolicach Łodzi 2 Armię rosyjską i zniszczyć ją.

- Korpus "Wrocław" miał atakować w kierunku na Sieradz, Widawę.

- Korpus "Poznań" - na Zduńską Wolę. Szadek.

- Brygada kawalerii - na Wadlew.

- Natomiast XI i XVII Korpus miały nękać front rosyjski.

- Korpusy XXV i XX miały ruszyć z miejscowości Niesułków, uderzyć na Brzeziny dalej na Wolę Rakową, Kurowice, Rzgów osiągnąć drogę Łódź - Tuszyn - Monkszyn.

                      Foto. P. Krakowski z Andrzejowa - 2000 rok. Wiączyń - cmentarz wojenny.


19 listopada ofensywa miała być zakończona. Pierścień wokół 2 Armii i Łodzi miał się zamknąć. Jednak żaden z Korpusów nie osiągnął wyznaczonych celów. Po kilkudniowych krwawych walkach nie zdobyto Łodzi. Natomiast Korpusy XXV i XX, które miał wziąć udział w okrążeniu 2 Armii rosyjskiej, same zostały okrążone przez wojska rosyjskie tejże armii. Z wielkim trudem, tracąc wielu żołnierzy zdołały wyrwać się z okrążenia i przedostać na niemiecką stronę frontu. Przełamanie pierścienia wojsk rosyjskich nastąpiło w lesie gałkowskim, wzdłuż linii kolejowej Łódź - Koluszki. Natomiast przejście linii frontu w okolicach wsi Polik koło Lipin.

Ponieważ XXV, XX korpus armijny i 3 Dywizja piechoty pod dowództwem gen. Litzmanna, działały na najbliższym nam terenie chciałbym poświęcić jej więcej uwagi, gdyż to oni pozostawili po sobie trwały ślad - cmentarze wojskowe w Brzezinach, Gałkowie, Wiączyniu, Rzgowie, Łagiewnikach.

Zgrupowanie włączyło się się do boju w okolicach wsi Niesułków po zdobyciu Brzezin, maszerowało na wieś Małczew, którą kilkakrotnie próbowali odbić Rosjanie.Ciężkie walki staczali Niemcy z wojskami rosyjskimi o wieś Borowo, którą Rosjanie ostrzeliwali z dział ustawionych w Kurowicach (strącono wieżę kościelną, a w murze kościelnym do dziś tkwią kule armatnie). W walce o wzgórze 229 przy przejeździe kolejowym we wsi Borowa Niemcy stracili dwie baterie armat i cztery kompanie. wojska.

                                                  Foto. P. Krakowski z Andrzejowa.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mein älterer Freund Horst Milnikel hat sich schon immer für die „Schlacht um Łódź“ oder auch die „Schlacht bei Brzeziny“ interessiert. Bei Treffen mit meinen Freunden prahlte er oft mit seinem Wissen. Es stellte sich heraus, dass er sein Wissen in der lokalen Zeitung „Co słychać w Andrzejowie“, die in Andrzejów erscheint, in Ausgabe 111 in der Rubrik „Geschichte“ geteilt hat. Ich habe beschlossen, seine Erinnerungen in mehreren Teilen auf meinem Blog zu veröffentlichen, da es sich um umfangreiches Material handelt, das es wert ist, präsentiert zu werden. Ich lade Sie herzlich ein:

                                                   DER ERSTE WELTKRIEG

IN DER REGION ŁÓDŹ UND DEN NAHELIEGENDEN ORTSCHAFTEN VON ANDRZEJÓW.

Die Grausamkeiten und das Ausmaß der Zerstörungen des Zweiten Weltkriegs haben dazu geführt, dass der Erste Weltkrieg in dessen Schatten gerückt ist. Es gibt nur wenige Dokumente oder Bücher über diesen Krieg, vielleicht weil Polen, das durch die Teilungen zersplittert war, nicht daran teilnahm. Man darf jedoch nicht vergessen, dass er auf polnischem Boden stattfand und dass die zwangsweise zum Militär eingezogenen Polen in beiden Armeen kämpften, oft gegeneinander. Am aussagekräftigsten zeugen davon die Kriegsfriedhöfe – dicht verstreut in unserer Umgebung, wo die Grabstätten der gefallenen Polen sowohl im russischen als auch im deutschen Teil des Friedhofs abgetrennt liegen. Ein Beispiel dafür ist der Militärfriedhof aus der Zeit des Ersten Weltkriegs im Wald von Wiączyn.

86 Jahre sind vergangen. Am 28. Juni 1914 erschoss der junge Serbe Gavrilo Princip in Sarajevo – der Hauptstadt von Bosnien und Herzegowina (einer österreichisch-ungarischen Provinz) – Franz Ferdinand, den Thronfolger von Österreich-Ungarn.

Obwohl sich damals niemand dessen bewusst war, waren dies die ersten Schüsse des Großen Krieges, der bald fast ganz Europa erfasste. In die Geschichte ging er als Erster Weltkrieg ein.

In der Region Łódź fand im Herbst 1914 eine der größten Schlachten des Ersten Weltkriegs statt. Die Offensive der russischen Truppen an der Frontlinie, die etwa 100 km östlich von Łódź verlief, drängte nach zweiwöchigen Kämpfen die deutschen Truppen aus Łódź zurück. Die Frontlinie stabilisierte sich entlang der Städte ... Lutomiersk – Aleksandrów – Stryków – Bielawy – Żychlin...

Die Deutschen zerstörten auf ihrem Rückzug die Kommunikationswege, sprengten und brannten Straßen- und Eisenbahnbrücken, demontierten Eisenbahnanlagen, Weichen, Kreuzungen und Schienen. Sie gruben Bahndämme auf und zerstörten Bahnhofsgebäude in Skierniewice, Piotrków und Koluszki. Diese Sabotageaktionen führten zu Versorgungsschwierigkeiten für die russischen Truppen, die die per Bahn nach Łowicz gelieferte Munition weiter mit „Unterwasserbooten“ an die Front transportieren mussten.

Zu dieser Zeit beschloss das Oberkommando der in Baranowicze stationierten russischen Truppen, Vorbereitungen für die nächste Offensive zu treffen, die bis nach Breslau und Berlin reichen sollte. Der Stab der deutschen Truppen beschloss hingegen, Łódź endgültig einzunehmen, die in der Umgebung von Łódź befindliche 2. russische Armee zu umzingeln und zu vernichten.

- Das Korps „Wrocław“ sollte in Richtung Sieradz und Widawa angreifen.

- Das Korps „Poznań“ – auf Zduńska Wola und Szadek.

- Die Kavalleriebrigade sollte in Richtung Wadlew vorrücken.

- Die XI. und XVII. Korps sollten hingegen die russische Front bedrängen.

- Die XXV. und XX. Korps sollten von Niesułków aus vorrücken, Brzeziny angreifen, weiter nach Wola Rakowa, Kurowice und Rzgów vorstoßen und die Straße Łódź – Tuszyn – Monkszyn erreichen.

Am 19. November sollte die Offensive beendet sein. Der Ring um die 2. Armee und Łódź sollte geschlossen werden. Doch keines der Korps erreichte die gesteckten Ziele. Nach mehrtägigen blutigen Kämpfen wurde Łódź nicht eingenommen. Die Korps XXV und XX hingegen, die an der Einkreisung der 2. russischen Armee teilnehmen sollten, wurden selbst von den russischen Truppen dieser Armee eingekreist. Mit großer Mühe und unter Verlusten vieler Soldaten gelang es ihnen, aus der Umzingelung auszubrechen und auf die deutsche Seite der Front vorzudringen. Der Durchbruch des russischen Ringes erfolgte im Gałkowski-Wald entlang der Eisenbahnlinie Łódź–Koluszki. Der Übergang der Frontlinie fand hingegen in der Nähe des Dorfes Polik bei Lipin statt.

Da der XXV. und XX. Armeekorps sowie die 3. Infanteriedivision unter dem Kommando von General Litzmann in dem uns am nächsten gelegenen Gebiet operierten, möchte ich ihnen mehr Aufmerksamkeit widmen, denn sie hinterließen bleibende Spuren – Soldatenfriedhöfe in Brzeziny, Gałków, Wiączyn, Rzgów und Łagiewniki.

Die Gruppierung schloss sich nach der Einnahme von Brzeziny den Kämpfen in der Umgebung des Dorfes Niesułków an und marschierte auf das Dorf Małczew zu, das die Russen mehrmals zurückerobern wollten. Die Deutschen lieferten sich heftige Gefechte mit den russischen Truppen um das Dorf Borowo, das die Russen mit Kanonen beschossen, die in Kurowice aufgestellt waren (der Kirchturm wurde zerstört, und in der Kirchenmauer stecken bis heute Kanonenkugeln). Im Kampf um den Hügel 229 am Bahnübergang im Dorf Borowa verloren die Deutschen zwei Kanonenbatterien und vier Kompanien.


niedziela, 1 lutego 2026

HORST MILNIKEL - OLECHÓW - WSPOMNIENIA - Najlepszy życiowy zakup - CZ.3

 Lata powojenne jeżeli chodzi o ubiór były bardzo ubogie. Ludzie ubierali się w to co kto miał. Przerabiano ubrania, cerowano, naszywano łatki. Swetry czy też skarpety robiono na drutach.

Ja do 3 klasy szkoły podstawowej chodziłem w krótkich spodenkach, w pończochach z wełny zrobionych także na drutach, podtrzymywanych gumkami.

Mieszkańcy okoliczni kupowali od Olechowskich kolejarzy, którzy dostawali oprócz deputatu węglowego, przydział sukna kolejowego w kolorze praktycznie czarnym. Z tego mieszkańcy szyli płaszcze, spodnie itp.

Ponieważ byłem żeglarzem, nasze środowisko szyło spodnie z płótna żaglowego, oczywiście w białym kolorze. Takie spodnie to było już coś w tym morzu szarzyzny.

Wielka Łódź, a w niej ul. Piotrkowska była handlowym centrum gdzie było wiele sklepów. Tam też pojawiły się swetry w czerwonym kolorze. Ponieważ nie było już większych rozmiarów, kupiłem dwa swetry, sprułem i pani a Andrzejowa zrobiła mi odpowideni sweter na maszynie. Miałem już bardzo modny komplet: białe spodnie i czerwony sweter!

Przyszedł czas, że powiększono ilość i jakość sklepów. Wybudowano słąwny "Central", powstały sklepu "Pewex" w których można było za obcą walutę kupować deficytowy towar! Płaciło się np. dolarami, ale resztę wydawano w postaci bonów dolarowych, które były ważne tylko na terenie Polski. Jeden z takich "Pewexów" znajdował się przy ul. Sienkiewicza w pobliżu Łódzkiego Domu Kultury. Tam kupiłem sobie wymarzone  spodnie (teksasy wranglery) które miały specyficzny granatowy kolor i z czerwonym swetrem wyglądał super.

Do czasu jednak...., kiedy wybrałem się do Rochny popływać, był to odkryty basen w otoczeniu zieleni.Ponieważ, jak każdy żeglarz byłem słabym pływakiem i po kilku przepłynięciu długości basenu jak wróciłem na miejsce gdzie zostawiłem swoje ubranie, okazało się, że moje wymarzone spodnie skradziono....

Kierownik ośrodka (WOSIR) podarował mi jakieś podarte dresy, na szczęście pieniądze miałem schowane w kieszeni w koszuli. Piechotą dotarłem do Koluszek i dalej pociągiem do Andrzejowa wróciłem smutny do domu.

Moja o 10 lat młodsza sąsiadka bardzo mi współczuła. Ponieważ sama marzyła o takich spodniach. Ta kradzież spowodowała, że wranglery przestały mi się podobać..., jednak postanowiłem współczującej mi sąsiadce takie spodnie sprezentować.

Zaprosiłem ją i pojechaliśmy do Pewexu w Łodzi. Muszę przyznać, że miał figurę modelki, w związku z czym nie było problemu z dopasowaniem odpowiedniego rozmiaru!


Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Andrespolu, pani Mrówka udziela ślubu cywilnego "wranglerowcom" Alicji Łyszcz (Ali) i Horstowi Milnikelowi - 1975 rok. 
Atelier: Zakład Fotograficzny Teresa Radzian - Wiśniowa Góra.


Okazało się, że ten prezent stukrotnie się odpłacił..., po niedługim czasie została moją żoną!

A, że nie nic a nic nie zmyślam, załączam zdjęcia z cywilnego ślubu w Andrespolu.

                                                                                       Horst Milnikel

                                                                                       Andrzejów 2025


wtorek, 13 stycznia 2026

HORST MILNIKEL - OLECHÓW - WSPOMNIENIA - WYJAZD W GÓRY - CZ.2

                  HORST MILNIKEL - OLECHÓW - WSPOMNIENIA  - WYJAZD W GÓRY

Po ukończeniu zawodówki, podjąłem pracę w Janowie. Była to Baza Remontowa Transformatorów. Po kilku miesiącach pracy, chciałem troszeczkę wypocząć, wyjeżdżając w Tatry. Plecak i mapę pożyczył mi kolega Witek Matuszewski. Buty robocze zastąpiły górskie "pionierki".

Moim celem tej wyprawy było zdobycie Brązowej Odznaki Górskiej. Aby ją zdobyć należało zbierać pieczątki ze schronisk do których się dotarło. Dotarcie do tych miejsc, również szczytów górskich było wyceniane w punktach.

Wykupiłem książeczkę "autostopowicza", wyszedłem na drogę i tak przy sporym szczęściu, jadąc okazjami dotarłem pod wieczór do Zakopanego.

Jeden z kierowców który mnie wiózł, zapytał czy mogę go poczęstować papierosem. Ja rzuciłem palenie w wieku 12 lat, ale na wszelki wypadek kupiłem w Łodzi paczkę amerykańskich Camenów. Poczęstowałem go, a on zdziwiony pyta:

- Dlaczego masz papierosy, skoro nie palisz?!

Odpowiedziałem mu, że mam je przy sobie na taką właśnie okazję!

W Zakopanem zanocowałem u Bacy w stodole. Z rana rozpocząłem wędrówkę szczytami od prawa do lewa. Po tygodniu doszedłem do podnóża Kasprowego. Jeszcze między pomiędzy zaliczyłem Muzeum Lenina w Poroninie., za które premia punktowa stanowiła przynajmniej 20% wszystkich punktów.

Po powrocie pojechałem do Łodzi i w siedzibie PTTK otrzymałem BRĄZOWA ODZNAKĘ WYSOKOGÓRKĄ. Odznaka wszystkim się podobała i byłem z niej bardzo dumny.

Zimą postanowiłem pojechać do Wisły na narty na 2 tygodniowe wczasy. Pogoda dopisywała, śniegu nie brakowało. Trzy dni przed zakończeniem turnusu, nadwyrężyłem kostkę i musiałem pauzować.

Na szczęście znalazła się opiekunka i nie nudziliśmy się. Ta kobieta miała męża narkomana i ten pobyt w górach był dla niej wytchnieniem od smutnej rzeczywistości.

Przy rozstaniu powiedziała:

- Pokaż mi tę odznakę. - odkręciła nakrętkę, wzięła ją w dłonie mówiąc, że nie odda mi jej, będzie ona przypominała chwile, które razem spędziliśmy. 

Cóz miałem począć, zgodziłem się....

                                                                                                Horst Milnikel

                                                                                                Andrzejów 2025


niedziela, 11 stycznia 2026

HORST MILNIKEL - OLECHÓW - WSPOMNIENIA - ZABAWA TANECZNA - CZ.1

 HORST MILNIKEL - OLECHÓW - WSPOMNIENIA  - ZABAWA TANECZNA - CZ.1

W niedzielne popołudnie wybrałem się z kolegą Stanisławem Płatkiem na spacer. Poszliśmy zobaczyć jak w Olechowie bawią się na zabawie tanecznej w strażackiej remizie.

Była to według mnie świetlica z zapleczem gastronomicznym. Zbudowana już po wojnie. Idąc od strony szkoły w stronę Andrzejowa, była oddalona jakieś 500 metrów po lewej stronie drogi. Był to parterowy barak sąsiadujący z boiskiem piłkarskim. Sąsiadami świetlicy był dwa gospodarstwa p. Furmańczyka i p. Kiełka.

Zabawa dopiero nabierała rumieńców. Wewnątrz tańczyło kilka dziewcząt (one nie musiały płacić biletu wstępu, miały wabić chłopaków).

Przed świetlicą stało jak zwykle sporo młodzieży. Stasia rozpoznała jedna z dziewcząt, która przyszła ze swoją koleżanką. Ponieważ Stasiu był urodziwy, przystojny i do tego w mundurze leśnika, natychmiast go porwała. Ja zostałem z jej koleżanką. Zaproponowała mi spacer, od niej dowiedziałem się, że jest nową nauczycielką pracującą w nowej także olechowskiej szkole. Miałem na jej życzenie wybrać trasę wycieczki.

Zaproponowałem spacer do rzeki Olechówki. Droga prowadziła od skrzyżowania przy "starej szkole"wzdłuż sadu owocowego dyrektora szkoły, dalej polną drogą w kierunku stacji rozrządowej(obecnie Olechów-Zachód).

Po drodze mieliśmy staw w którym latem zażywano kąpieli. W tym miejscu Olechówka miał już zaznaczony nurt. Po obu jej brzegach rosły olszyny.

Nie powiem, nawet dobrze nam się rozmawiało. Pierwszy raz nie jako uczeń - nauczyciel, tylko jako równorzędny partner. Idąc brzegiem rzeki wypatrzyłem w piaszczystym dnie, ładny krzemień, który bardzo mi się spodobał.

Przy rozstaniu poprosiła abym pokazał jej ten kamień. Wzięła go do ręki, popatrzyła mówiąc:

- ten krzemień zatrzymam dla siebie na wspomnienie naszej krótkiej znajomości.

Cóż miałem zrobić, pogodziłem się...

                                                                                            Horst Milnikiel

                                                                                           Andrzejów 2025

środa, 7 stycznia 2026

Horst Milnikel - Wspomnienia

 Dzisiaj spotkałem się w domu Horsta na jego prośbę. Na przełomie starego i nowego roku spisał swoje wspomnienia. Zapraszam, w najbliższym czasie zamieszczę następne.

        KULINARNE WSPOMNIENIA HORSTA MILNIKELA - ANDRZEJÓW 1973

Koledzy z Biura Konstr. - Technologicznego zapowiedzieli koleżeńską wizytę. Ja musiałem przygotować prawdziwy wiejski rosół z koguta. Oni mieli zadbać o alkohol i przekąski.

Koguta "odpracowałem" u mojej teściowej. Chcąc jeszcze bardziej przypodobać się kolegom kupiłem śliwowicę paschalną "Pejsakówkę", którą produkowano na podhalu pod nadzorem Izraelczyków. To tam rosły śliwki-węgierki, które nadają właściwy smak.

Nadszedł dzień wizyty. Rosół. Niespodziewanie moi koledzy nie mogli go nachwalić, tak wybornie smakował! Stasiu Deredas, który miał w rodzinie opinię najlepszego kucharza stwierdził, że tak smacznego rosołu jeszcze nie jadł.

Z Pejsakówką okazało się, że był to niewypał, nikomu nie smakowała. Wychodząc powiedzieli, że w życiu nie zdarzyło się, żeby wychodząc z imprezy, zostawili alkohol na stole.

Po wyjściu gości zastanawiałem się, co sprawiło, że rosół był tak wyjątkowo smaczny? Przyczyny tego mogły być dwie: 

- W przeciwieństwie do gospodyń, które wydłubują z korpusu płuca, jądra itp. ja ugotowałem koguta w całości.

- Być może to zasługa garnka w którym zazwyczaj gotowane były pieluchy! 

Na tym przyjęciu był nasz szef, inż, Krzysztof Grabarczyk, który w latach okupacji niemieckiej miał 16 lat. Pracował w Grand-Hotelu jak hotelowy Boy. Dochodziła północ, był akurat w hotelowej kuchni, gdy przybiegł przestraszony kelner, gdyż obiad zamówił oficer Wehrmachtu. Kelner podczas rozmowy z nim powiedział, że w nocnej porze podają tylko zimne przekąski. Ta informacja tak zdenerwowała, że wzburzony powiedział:

- To my tam na froncie siedzimy zmarznięci w okopach, a wy nie macie dla mnie obiadu?!

Wyciągnął pistolet, kładąc go na stole i powiedział:

- Masz przynieść ciepły obiad, w przeciwnym razie zastrzelę Ciebie!

Szef kuchni tylko się uśmiechnął i powiedział, że nie ma problemu. Wyciągnijcie z pojemnika w którym są resztki po obiadowe, kawałki ziemniaków, opłuczcie je i przysmarzcie. Natomiast z pojemnika ze zlewkami wybierzcie porcję zupy, zagrzejcie i przyprawcie to zieleniną. - Jak rozkazał, tak zrobili!

Kelner niesie obiad, oficer powiada, widzisz, jak cię postraszyłem, to obiad się znalazł!

MNie, też Niemiec chciał zastrzelić. To zdarzyło się w Karl-Marks - Stadt - Chemnitz, w zakładach "Orst Hydraulik". Było w nim zatrudnione 80 pracowników Instalu Rzeszów. Do tłumaczenia było 6 tłumaczy. Mnie skierowali do biura. Łącznikiem między kierownikiem tej grupy pracowników Instalu Rzeszów, a kierownictwem "Orst Hydraulik" był Teischner. Codziennie przychodził do biura uzgadniając bieżące sprawy.

Ponieważ nasz kierownik nie znał niemieckiego, ja pośredniczyłem w rozmowach. Każda z nich kończyła się kawą i wspomnieniami.

Tego dnia Teischner wspominał końcówkę wojny i czas powojenny. Miał wtedy 17 lat i przydzielono go do kuchni Wojsku Polskim. 

Wspominał, że nie jest w stanie zliczyć, ile dostał kuksańców i poszturchiwań. Ja mu na to odpowiedziałem uśmiechając się:

- Widzisz, na dobre ci to wyszło, wyprowadzili cię na porządnego człowieka!

Jego natychmiastowa odpowiedź brzmiała: -- Horst, ja ciebie zastrzelę!

W Chemnitz zastało nas zburzenie Muru Berlińskiego i Zjednoczenie Niemiec. Każdy z pracowników mógł wymienić 4.500 Marek wschodnich na 4.500 Marek zachodnich. Jedna Marka zachodnia t w przeliczeniu 3 Marki wschodnie. 

Wszyscy o tym tylko mówili i każdy starał się tę kwotę zgromadzić. Wymiana na miejscu w zakładzie. Nawet pracownicy Instalu Rzeszów, którzy obsługiwali Export, pieniądze wymienili. To trwało 2 tygodnie. Po tym czasie, przyszedł nasz pracownik do Biura i chciał wymienić pieniądze. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą, że jest za późno! Mimo tego, poszedłem z nim do punktu wymiany walut, mówiąc, ze kolega zaspał i czy da się coś z tym zrobić? Pani tam pracująca odpowiedziała:

-Wy macie jednego gamonia, a my mamy wielu! Przewidzieliśmy takie sytuacje. Sprawa została załatwiona pozytywnie!

                                                                                              Horst Milnikel

                                                                                              Andrzejów 01.01.2026


czwartek, 16 października 2025

Śladami Olechowa - Fundacja Kewla - Łódż - Szkoła Podstawowa - Horst Milnikel

 Miałem przyjemność wraz z moją małżonką na zaproszenie pani Izabeli Wereckej-Szczepańskiej, prezes Fundacji Kwela, być obecnym na spotkaniu dotyczącym historii Olechowa.

Miejscem spotkania była Szkoła Podstawowa nr. 205 w Łodzi, ul. Dąbrówki 1. Prelekcję prowadziła oczywiście pani Izabela, gościem honorowym był Horst Milnikel, którego przodkowie byli jednymi z pierwszych niemieckich osadników przybyłych na początku XIX wieku. Spotkanie trwało ponad godzinę, przy pełnej sali uczniów tej szkoły jak i spora grupa mieszkańców Olechowa. Myślę, że to pierwsze z trzech planowanych spotkań powiększyło wiedzę w tym temacie. Można tylko pogratulować Fundacji Kwela dobrego pomysłu, być może cmentarz ewangelicki znajdujący się w najbliższej odległości od szkoły znów będzie się godnie prezentował. Tam spoczywa setki mieszkańców którzy tworzyli miejscową historię.

Informacje Fundacji Kwela dotyczące tego spotkania:

Zapraszamy na otwarte spotkanie „Olechów – od kolonii Olędrów do nowoczesnego osiedla”. Wspólnie cofniemy się do końca XVIII w., gdy na terenach dzisiejszego Olechowa pojawili się pierwsi Olędrzy i zaczęła się historia tej niezwykłej osady. Prześledzimy, jak z małej kolonii rolniczej powstawała wieś, jak zmieniała się liczba mieszkańców i domów, jak kolejne pokolenia przechodziły przez burzliwe wydarzenia XX w., aż wreszcie Olechów stał się nowoczesnym osiedlem, które znamy dziś.
Spotkanie to okazja do poznania przeszłości miejsca, które przez ponad 200 lat budowali zwyczajni ludzie - gospodarze, robotnicy, osadnicy i nowe rodziny przybywające tu po wojnie. To historia o ciągłości życia, zmianach i pamięci lokalnej społeczności.
Spotkanie ma charakter bezpłatny i otwarty.
Zapraszamy wszystkich mieszkańców Olechowa, uczniów i nauczycieli szkoły oraz wszystkich zainteresowanych historią tej części Łodzi.
Data: 16 października 2025 (czwartek)
Start: godz. 13.00
Miejsce: Szkoła Podstawowa nr 205 w Łodzi, ul. Dąbrówki 1
Prowadzenie: Izabela Werecka-Szczepańska









niedziela, 3 listopada 2024

Olechów - Szlakiem obozu pracy - Spotkanie - Horst Milnikel - cz.3

 

Zamieszczam serię zdjęć z wczorajszej wyprawy po Olechowie. Horst tak wiele opowiadał, że nie jestem w stanie posortować wszystkich informacji... Myślę, że przeglądając te zdjęcia, Horst opisze ciekawe zdarzenia które pamięta z dawnych lat, liczę na to... Wielkie dzięki Przyjacielu, że miałem okazję i przyjemność być razem z Tobą i Dominikiem śladami starego Olechowa!














Olechów - Szlakiem obozu pracy - Spotkanie - Cmentarz ewangelicki - Horst Milnikel - cz.2

 Zacznę od końca naszej wycieczki po Olechowie. Nigdy wcześniej nie byłem na cmentarzu ewangelickim, nie miałem pojęcia gdzie dokładnie się znajduje. Horst poprowadził nas na teren tej nekropolii. Niestety, cmentarz bardzo zaniedbany, trudno dostać się do pojedyńczych mogił, natura przejęła ten teren w swoje władanie.... Co mnie pozytywnie zaskoczył, to ilość zniczy. Na wielu grobach stało ich po kilka sztuk! Dobrze, że kilka lat temu dzięki Mariuszowi Wasilewskiemu ogrodzono ten cmentarz. 











niedziela, 28 stycznia 2024

Historia Olechowa - Lokomotywownia - Wspomnienia - Horst Milnikel


                                        LOKOMOTYWOWNIA    OLECHÓW   

                                                        Lata   powojenne

 

             Lokomotyw  obsługujących stację    kolejową  ŁÓDŹ   OLECHÓW   było  z  pewnością  kilkadziesiąt.  Większość  z  nich  była  w  ciągłej  drodze.  W  przerwie  między  wyjazdami  w  trasę,  w  Olechowie  realizowały  swoje  potrzeby.  Podobnie  jak  człowiek  szykuje  się  do  podróży.   Szykując  się  do  drogi,  obsługa  lokomotywy  musiała;

- Napełnić  zbiornik  zbiornik suchym  drobnym  piachem,  który  znajdował  się  obok  komina  lokomotywy.  Przed  składem  węgla,  znajdował  się  budynek   w  którym,  magazynowany, był suchy  bardzo  drobny  piach.  Napełniania  dokonywano,  wykorzystując  sprężone  powietrze.

Tak  jak  w  miastach, zimą   drogi  i  chodniki  posypujemy  piachem,  tak  maszynista,  ruszając  ciężkim  składem   wagonów,  lub  jadąc  pod  górę,  odpowiednią  dźwignią  uruchamiał  posypywanie  szyn  piachem,  który  sypał  się z rur przed  kołami  lokomotywy.

   Następnie  podjeżdżał   pod  skład  węgla, a  dokładnie  pod  /KRAN /  ŻURAW  DŹWIGOWY

  Obsługa  nawęglania  składała  się  z  4   pracowników,  jeden  z  nich   miał  uprawnienia do  obsługi  żurawia. Węgiel  ładowano  łopatami  do  stalowych  wózków,  jednotonowych.

 Wózkiem  podjeżdżano  pod  kran,  zaczepiano  odpowiednią  belkę  podwieszoną  do  haka gdy  wózek znalazł się  nad lokomotywą, /tendrem /  pracownik  stojący  na  pomoście, metalowym  prętem,  uderzał  w  rygiel,  uwalniając  blokadę, wózek  przechylał  się   pod ciężarem  węgla  i  zawartość  wysypywała  się.                                                                                                                            

   W  ciągu doby  lokomotywy  pobierały  kilka  wagonów  węgla.                                                  

 Węgiel  przywożony  wagonami rozładowywano ręcznie. / łopatami /  z  wagonów stojących  wzdłuż  muru  składu. W murze była przerwa na długość jednego wagonu.W ten sposób mogli  sobie  dorobić  w  czasie  pracy, sypiąc węgiel bezpośrednio do wózków. Za rozładunek tego wagonu, mieli  dodatkową  zapłatę.

    Kolejarze pracowali w systemie dwuzmianowym; 12 na 24 godziny. Zmiany trwały od 7 rano do 19  wieczór. Mimo że kolejarze mieli deputat węglowy, to wracając  z  roboty,  ci  którzy mieszkali na  wsi  przynosili do domu bryłę węgla. Niewdzięczne żony jeszcze narzekały, że węgiel źle się palił,  albo było za  dużo  popiołu..                                                                                                                     

    Opowiadano o takim tragikomicznym zdarzeniu;  Jeden z kolejarzy miał liczną rodzinę i dorabiał  sobie tym węglem. Była zima, w nocy spadł śnieg. Pechowiec niosąc dwie bryły  węgla,  na  postronku  przełożonym  przez  ramię, wpadł do dwumetrowej studzienki odwadniającej i zablokował się. Idący  na poranną zmianę kolejarz usłyszał rozpaczliwe wołanie: LUDZIE RATUJCIE, MOŻE BYĆ  NAWET  SOKISTA.

    Inne  zdarzenie. Nasi  ojcowie  pracowali  przy  nawęglaniu, mieszkaliśmy w Olechowie, to żony lub  dzieci, zanosiły obiad na skład węgla,  gdzie  obsługa  miała  swoje  pomieszczenie. Właśnie  żona  przyniosła  obiad, mąż  go  spożywał  a  pracownik  siedzący  obok  powiada; ubogi  ten  obiad.  MĄŻ  DO  ŻONY :  STEFCIU  JAK  TY  KRASISZ,  WSZYSTEK  TŁUSZCZ  OPADŁ  NA  DNO.

 Po  załadunku  węgla,  lokomotywa  jadąc  po  tym  samym  torze,  tankowała  wodę  do zbiornika  /tendra /  Lokomotywa  zatrzymywała  się  pod   obrotowym,  kranem wodnym...Pomocnik  obracał  ramię kranu /rura o średnicy 120 mm/ kierując ją w otwór wlewowy. Kołem żeliwnym, otwierał  przeływ wody.

       Osiedle  Kolejowe  i  Stacja  Kolejowa,  były  skanalizowane.  Oczyszczalnia  ścieków  była  w pobliżu wieży ciśnień, nazywano  ją;  /BIEROGICZNA /  Oczyszczoną  wodę,  kanałem podziemnym, doprowadzano,  do rzeki Olechówki, w okolicy Olechowa Małego.

   Wodę dostarczała  wieża  ciśnień,  studnie  głębinowe były, w dorzeczu rzeki NER. Po  zatankowaniu wody, lokomotywa  przejeżdżała jakieś 30 m., gdzie  odbywało się szlakowanie  / czyszczenie  paleniska /.  Odbywało się w ten sposób: Lokomotywa  stała  na  torach, w których był  kanał,  podobny jak kanał, w warsztacie samochodowym.W kanale był odpowiedniej wielkości i  kształtu, pojemnik stalowy, dopasowany do profilu kanału. Pomocnik może, odpowiedni pracownik,  wchodził do kanału, mając odpowiednią /gracę/ pręt stalowy zakończony blachą, wygarniał z  paleniska, żużel i popiół.

   Po  odjechaniu lokomotywy, wciągarką elektryczną wyciągano pojemnik ze szlaką z kanału.  Wciągarka podwieszona do stalowej belki, przemieszczała się poziomo, wysypując zawartość między  torami.

     Szlakę wykorzystywano do utwardzania dróg, na terenie stacji. W latach  50-tych tą szlaką  utwardzano drogę, do magazynów, oraz drogę od  ul. Przylesie do Osiedla  Kolejowego. Szlakę  transportowano ręcznie, używając JAPONEK – tą  robotę wykonywały kobiety.

   P/s  Ówczesne JAPONKI niczym nie przypominały /japonek/  teraźniejszych. Tamte miały w  uproszczeniu kształt jaja przeciętego poprzecznie. Objętości około 0,5 metra sześciennego.  Przemieszczała się na 2 stalowych  kołach, takich jak od maszyn rolniczych o średnicy 1,2 m.

  Jeżeli lokomotywa miała jakąś usterkę, wjeżdżała do parowozowni, gdzie dokonywano, przeglądu,  konserwacji, smarowania łożysk ślizgowych, drobnych napraw.Wymieniano żeliwne klocki  hamulcowe  z  lokalnej  odlewni.   W  szczycie  lokomotywowni  były, pomieszczenia  socjalne; natryski, szatnie itd. Na zewnątrz lokalna kotłownia. Skład węgla, w tym składzie, kolejarze  realizowali swoje deputaty węglowe.        

   PKP to instytucja poważna i odpowiedzialna ale zdarzają się wpadki. W latach siedemdziesiątych w  okolicy Częstochowy, zdarzył się wypadek kolejowy. W nocy pociąg osobowy, jak się potem  wyjaśniło jadąc pod górę, nieoczekiwanie zaczął się cofać. Pasażerowie pytają  konduktora,  dlaczego cofamy się do stacji z której dopiero co wyjechaliśmy?  Na to konduktor:  Na kolei już tak jest; RAZ DO PRZODU RAZ DO TYŁU,  no i po chwili zderzyli się  z  pociągiem, który jechał za nimi. Komisja  śledcza  wyjaśniła  przyczynę. Maszynista po przekroczeniu semafora, otworzył drogę dla następnego  pociągu,  ale  przysnął  jadąc pod górę nie dodał /gazu / i pociąg zaczął się cofać.

                                                                                         

                                                                                  Horst  Milnikel

                                                                                22.01.2024r. Łódź