Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Straż Pożarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Straż Pożarna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2026

Gmina Dalików - Wypadki - Pożary - Morderstwa - Pobicia - 1891- 1951

 Działo się, podobnie jak w innych gminach.

Dziennik Łódzki : pismo przemysłowe, handlowe i literackie. 1891-05-02 R. 8 nr 97

Podczas targu na Starym Rynku weterynarz miejski p. Kwaśniewski, skonfiskował wczoraj 4 pudy ryb zepsutych, które zakopano głęboko w ziemi. 

U kolonisty z gm. Dalików, powiatu łęczyckiego, przybyłego wczoraj na targ do Łodzi, policya skonfiskowała 4 funty cuchnącego masła i 7 funtów sera, w którym w środku znaleziono ciasto. 

Rozwój : dziennik polityczny, przemysłowy, ekonomiczny, społeczny i literacki, illustrowany. 1902-04-09 R. 5 no 81

Pożar. We wsi Wyrobki, gm. Dalików, powiatu łęczyckiego, w niedzielę dnia 6 b. m. zapalił się dom mieszkalny, należący do Józefa Górniaka. Ugaszenie ognia przedstawiało znaczne trudności, gdyż nie było żadnych narzędzi ratunkowych. Dzięki tylko spokojnemu powietrzu, pożar nie przerzucił się na sąsiednie budynki. Dom, który zgorzał, był niedawno wybudowany i nieubezpieczony. 

Rozwój. 1907-05-25 No 113

W dniu 8 września 1906 r. odbyło się uroczyste poświęcenie straży aleksandrowskiej według obrzędu rzymsko-katolickiego i ewangelickiego. Taktyka działalności straży wyraziła się w tern, że do pożarów w okresie sprawozdawczym wyjeżdżała 5 razy, mianowicie do pożaru w nieruchomości Karola Poronickiego w Aleksandrowie; w dn. 2 sierpnia 1906 r. do pożaru we wsi Karolew, odległej o 6 wiorst od Aleksandrowa; do pożaru we wsi Dalików; do pożaru w posiadłości Kopela Handelsmana w Aleksandrowie; do pożaru w posiadłości Paszkego w Aleksandrowie.  

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1915-09-10 No 237 Wyd. wieczorowe

Z Łęczycy. (a) W nocy z dnia 17 na 18 u. m. w majoracie Psary gminy Dalików, spłonął dzierżawiony spichlerz z żytem, przyczem zniszczeniu uległo 350 korcy żyta. Wydano rozporządzenia o wprowadzeniu podatku na psy i o zakazie wywozu cukru. 

Echo. 1928-12-11 R. 4 nr 294

Stóg zboża zamienił się w olbrzymią pochodnię.  Pożar we wsi Prawęcice.  

Łódź, 11. 12. W dniu wczorajszym około godziny 8 wieczorem na polach wsi Prawęcice, gminy Dalików, powiatu łęczyckiego stanął w płomieniach stóg zboża stanowiący własność Ludwika Szkudlarka. Ogień powodowany wiatrem zagrażał kilku stogom pobliskim, lecz skuteczna akcja ratunkowa mieszkańców z Prawęcic pożar zlikwidowała. Stóg Szkudlarka jednakże spłonął doszczętnie. Przyczyną pożaru jak ustalono było podpalenie. Szkudlarek wartość stogu zboża obliczał na sumę 4.000 złotych. Podpalacza poszukuje policja.  


Echo. 1935-07-14 R. 11 nr 194

                 KOS Z REWOLWEREM. ZNÓW KREW NA ZABAWIE TANECZNEJ.

Łódź 14 lipca. W dniu wczorajszym we wsi Woźniki, gminy Dalików, powiatu łęczyckiego. odbywała się zabawa taneczna, urządzona przez miejscową młodzież.. Około godziny 10 wieczór, gdy młodzież męska podochociła sobie nieco, wynikła sprzeczka, która rychło zamieniła się w bójkę. Powaśnionych usiłował pogodzić 21-letni Zygmunt Kos, mieszkaniec Dalikowa, uchodzący w całej okolicy za niepokonanego siłacza. Interwencja ta zakończyła się jednak sromotną porażką Kosa, którego dotkliwie poturbowano. Porażka ta stała się przyczyną drwin i zjadliwych uśmiechów tych, którzy dotąd wierzyli w siłę Kosa. Wyprowadzony tern z równowagi miody wieśniak wyciągnął znienacka rewolwer i zanim zdołano mu w tem przeszkodzić strzelił kilkakrotnie. Jedna z kul raniła w głowę 33-letniego Adama Sęczkowskiego, zamieszkałego w Woźnikach.. Ranny wieśniak z jękiem osunął się na ziemię. Przerażony dokonanym czynem Kos rzucił się do ucieczki. Świadkowie tragicznej sceny ujęli go jednak i rozbrojonego oddali w ręce zawezwanej policji.

Zygmunt Kos osadzony został w areszcie do dyspozycji władz sądowych.

Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1936-09-23 R. 8 nr 261

6 DOMÓW W PŁOMIENIACH POD ŁODZIĄ

Ubiegłej nocy we wsi Dalików (pow. łódzki) wybuchł pożar, który strawił doszczętnie 6 zagród. Pastwą płomieni padło 6 domów mieszkalnych, obory, stajnie, stodoły itp. wraz z inwentarzem i zbiorami. Straty wynoszą 80 tys. zł. Osiem rodzin pozostało bez dachu nad głową . Władze prowadzą dochodzenie, celem ustalenia przyczyn pożaru oraz organizują pomoc dla pogorzelców.

Ilustrowana Republika. 1937-02-09 R. 15 nr 40

Na polach koło wsi Dalików pod Łodzią znaleźli przechodnie zwłoki sześciomiesięcznego dziecka. Ciało było zawinięte w szmaty i leżało w rowie. Na ciele dziecka, widnieją ślady śmierci gwałtownej. Władze prowadzą dochodzenie.

Echo. 1938-11-12 R. 14 nr 316


Ilustrowana Republika. 1938-11-13 R. 16 nr 312

                       Zastrzelił sąsiada na polowaniu. Władze wszczęły dochodzenie

Wojewódzki urząd śledczy powiadomiony został o zbrodni, jakiej dokonano we wsi Antoniew gminy Dalików w wojew. łódzkim. W polu znaleziono zwłoki zastrzelonego mężczyzny. W toku dalszych dochodzeń ustalono, iż zmarłym był Antoni Gołębiowski, mieszkaniec wsi Mrowianka( gminy Poddębice).

Ubiegłej nocy aresztowano sprawcę zastrzelenia Gołębiowskiego. Był nim Władysław Krysiak, sąsiad zabitego, który wraz z nim wyruszył na polowanie. Obaj myśliwi pokłócili się w drodze i Krysiak położył na miejscu trupem swego towarzysza. Krysiaka oddano do dyspozycji władz sądowych.


Głos Radomszczański : organ WK i ŁK Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 1951-02-22 R. 4 (7) nr 52

ZUCHWAŁY KUŁAK STANIE PRZED SĄDEM

Najoporniejszym w gromadzie Huta Bardzyńska gm. Dalików pow. łęczyckiego był kułak, Rafał Biernasiak, posiadający 28-hektarowe gospodarstwo. Wobec tego chłopi małorolni postanowili przeprowadzić u niego przymusowe omłoty. W czasie młocki kułak ten rzucił się na nich z widłami. Rozprawa sądowa przeciwko zuchwałemu kułakowi odbędzie się dziś w Dalikowie.

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Robert Frett - Straż Pożarna - Łódź - Die Heimatbote - 3/1970

 

                                                                    Spotkanie strażaków

W dniach 9 i 10 maja w Hanowerze odbędzie się spotkanie krajowe stowarzyszenia Landsmannschaft Weichsel-Warthe. Jest to doskonała okazja dla dawnych kolegów ze straży pożarnej z Łodzi i okolic, aby ponownie się spotkać. Dlatego wzywam wszystkich byłych członków zawodowej straży pożarnej, ochotniczej straży pożarnej i straży pożarnej zakładowej z naszego regionu, aby przyjechali do Hanoweru!

Każdy, kto uczestniczył w spotkaniu naszych strażaków w dniach 15 i 16 czerwca 1968 r. w Mönchengladbach, wie, jak miło jest po długich latach ponownie porozmawiać z bliskimi znajomymi i wymienić się wspomnieniami. Tylko w ten sposób nasze koleżeństwo przetrwa czas i przestrzeń, jeśli dzięki spotkaniu zyska nowe życie. Zapraszamy wszystkich serdecznie! „Starzy kumple ze straży pożarnej” nie powinni o sobie zapominać.

                                                                                      Z koleżeńskimi pozdrowieniami!

                                                                                             Ewald Neumann, 

8542 Roth, Hans-Sachs-Str. 25

Hauptw. d. Feuerschutzpolizei i. R.


                                                                     Strażak z Łodzi

W imieniu wielu osób zamieszczamy tutaj zdjęcie strażaka z naszej ojczyzny. Jest to Robert Frett, który przez 21 lat służył jako starszy górnik w pierwszej drużynie Ochotniczej Straży Pożarnej w Łodzi, a przez siedem lat był pierwszym dowódcą szóstej drużyny straży pożarnej przedsiębiorstwa Poznański przy ul.Ogrodowej. Zdjęcie przedstawia go jako dowódcę, a obok niego jego córkę Charlotte Thüring-Frett, obecnie mieszkającą pod adresem 4107 Ettingen, I Szwajcaria, Aeschstraße 14. Pani Frett pisze: „Największą radość sprawiło mi zobaczenie w czerwcowym wydaniu z 1968 r., z okazji stulecia łódzkiej Ochotniczej Straży Pożarnej, zdjęcia pierwszej jednostki strażackiej, wykonanego w 1926 r.! W drugim rzędzie od razu rozpoznałam mojego dziadka Josefa Frett, który przez 52 lata należał do pierwszej jednostki strażackiej. Około 1928 roku sama byłam świadkiem uroczystości uhonorowania 50-lecia przynależności mojego dziadka do straży pożarnej. Był to dzień, którego nigdy nie zapomnę, podobnie jak wszyscy, którzy byli świadkami jubileuszowej parady przez Łódź, podobnie jak pogrzeb mojego dziadka dwa lata później, który był prawdziwym pogrzebem państwowym. Na zdjęciu widać również mojego ojca, który w 1916 roku zdobył pierwszą nagrodę w zawodach strażackich. Panów Pfeiffera, Płuciennika, Förstera, Bittnera, Jonasa i wielu innych widocznych na zdjęciu znałem bardzo dobrze jako dziecko z cudownych balów strażackich, na które my, dzieci, mogliśmy przychodzić po południu. Do dziś jest to dla mnie niezapomniany, piękny czas, niestety podczas mojej siedmiomiesięcznej ucieczki z Łodzi do Lörrach z dwójką małych dzieci zgubiłam wszystkie dokumenty i zdjęcia”.

         Strażak z Łodzi Robert Frett z córką. - Lodzer Feuerwehrmann Robert Frett mit Tochter



                                             Wiedersehen der Feuerwehrmänner

Am 9. und 10. Mai findet in Hannover das Bundestreffen der Landsmannschaft Weichsel-Warthe statt. Das ist eine herrliche Gelegenheit für die alten Kameraden aus den Feuerwehren von Lodz und Umgebung, sich wiederzusehen. Darum rufe ich alle ehemaligen Angehörigen der Berufsfeuerwehren, der Freiwilligen Feuerwehren und der Betriebsfeuerwehren unserer Heimat auf, nach Hannover zu kommen! 

Wer an dem Treffen unserer Feuerwehrmänner am 15. Und 16. Juni 1968 in Mönchengladbach teilgenommen hat, weiß, Wie schön es ist, nach langen Jahren wieder mit lieben Bekannten zu plaudern und Erinnerungen auszutauschen. Nur dadurch bleibt unsere Kameradschaft über Zeit und Raum erhalten, wenn sie durch ein Treffen neues Leben erhält. Kommen Sie recht zahlreich! "Alte Kameraden auf dem Feuerwehrweg" sollten einander nicht vergessen.

                                                                                   Mit kameradschaftlichem Gruß!

                                                                                   Ewald Neumann, 8542 Roth, Hans-Sachs-Str. 25

                                                                                   Hauptw. d. Feuerschutzpolizei i. R.

                                        Ein Lodzer Feuerwehrmann

Stellvertretend für viele bringen wir hier das Bild eines Feuerwehrmannes aus unserer Heimat. Es ist Robert Frett, der als Obersteiger 21 Jahre lang bei dem ersten Zug der Lodzer Freiw. Feuerwehr diente und dadurch sieben Jahre lang 1. Zugführer im sechsten Zug der Betriebsfeuerwehr von Poznanski, Ogrodowastraße, war. Das Foto zeigt ihn als Zugführer, neben ihm seine Tochter Charlotte Thüring-Frett, heute 4107 Ettingen, I Schweiz, Aeschstraße 14. Frau Frett schreibt: "Es war für mich die größte Freude, als ich in der Juniausgabe 1968 anläßlich des hundertjährigen Jubiläums der Lodzer Freiwilligen Feuerwehr die Aufnahme des ersten Löschzuges, gemacht im Jahre 1926, sah! Ich entdeckte in der zweiten Reihe sofort meinen Großvater Josef Frett, der 52 Jahre dem ersten Löschzug angehört hat. Ungefähr 1928 erlebte ich selbst noch, wie die 50jährige Zugehörigkeit meines Großvaters zur Feuerwehr geehrt wurde. Es war ein Tag, den ich nie vergessen werde, und alle, die den Jubiläumszug durch Lodz miterlebt haben, werden es nicht vergessen, ebenso wie das Begräbnis meines Großvaters zwei Jahre später, das ein richtiges Staatsbegräbnis war. Auf dem Bild ist auch noch mein Vater zu sehen, der 1916 bei Wettübungen den ersten Preis errang. Die Herren Pfeiffer, Pluciennik Förster, Bittner, Jonas und viele andere auf dem Bild habe ich als Kind sehr gut gekannt von den wundervollen Feuerwehrbällen, die auch wir Kinder am Nachmittag besuchen durften. Es ist für mich auch heute noch eine unvergeßlich schöne Zeit, habe leider auf meiner siebenmonatigen Flucht mit 2 kleinen Kindern aus Lodz bis Lörrach alle Papiere und Fotografien verloren."


wtorek, 28 listopada 2023

Lipiny - Nowosolna - Neu-Sulzfeld - Pożar - Litzmannstädter Zeitung - 1943

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1943-03-27 Jg. 26 nr 86

Poważny pożar w pobliżu Nowosolnej w powiecie łódzkim wybuchł około południa we wtorek we wsi Lipiny w gminie Nowosolna i został spowodowany przez uszkodzony komin. Walka z tym pożarem, który pochłonął życie pięciu niemieckich i ośmiu polskich małych gospodarstw rolnych, była bardzo trudna z powodu silnego wiatru. Oprócz miejscowej straży pożarnej w gaszeniu pożaru wzięły udział zmotoryzowane jednostki straży pożarnej z Löwenstädter (Brzeziny) i Łodzi, a także jednostki straży pożarnej z Nowosolnej i sześciu innych miejscowości. Trzeba było dołożyć wszelkich starań, aby uratować pozostałe gospodarstwa w wiosce, co było trudnym zadaniem przy silnym wietrze. Na miejscu pożaru pojawił się również komendant powiatowy ochotniczej straży pożarnej w okręgu łódzkiego, Bruno Berndt, który sam podjął próbę gaszenia pożaru. Gdyby straż pożarna nie była tak aktywna, całe miasto mogłoby zostać pochłonięte przez płomienie, ponieważ unoszące się iskry groziły pochłonięciem coraz większej liczby budynków,

Lipiny – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie łódzkim wschodnim, w gminie Nowosolna. Do 1954 roku istniała gmina Lipiny. W latach 1954–1972 wieś należała i była siedzibą władz gromady Lipiny. W latach 1975–1998 miejscowość należała administracyjnie do ówczesnego województwa łódzkiego. Wikipedia


Ein Großfeuer bei Neu-Sulzfeld im Litzmannstädter Landkreis brach um die Mittagsstunde des Dienstags ein größeres Schadenfeuer in der Ortschaft Lipiny im Amtsbezirk Neusulzfeld aus und hatte seine Ursache in einem schadhaften Kamin Die Bekämpfung dieses Brandes, dem fünf deutsche und acht polnische Batierugehöfte kleineren Ausmaßes zum Opfer fielen, war infolge orkanartigen Windes sehr erschwert Es handelte sich durchweg um Holzbauten mit Strohdächern. Zur Löschhilfe erschienen außer der Ortsfeuerwehr die Löwenstädter und Litzmannstädter mit Motorspritze, dazu die Wehren von Neusulzfeld und weiterer sechs Ortschaften. Es mußte alles daran gesetzt werden, die übrigen Gehöfte des Dorfes zu erhalten, was bei der großen Windstärke ein schweres Stück Arbeit war. Es gelang aber, und auch das Vieh der abgebrannten Gehöfte konnte fast durchweg in Sicherheit gebracht werden Auch der Bezirksführer der Freiw. Feuerwehren im Reg.- Bezirk Litzmannstadt, Bruno Berndt, erschien an der Brandstätte und bemühte sich selbst um die Durchführung der Bekämpfungsmaßnahmen. Wären die Wehren nicht so tatkräftig bei der Hand gewesen, hätte der ganze Ort ein Raub der Flammen werden können, da der Funkenflug immer weitere Baulichkeiten zu erfassen drohte.


Lipiny - ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódzkie (Woiwodschaft), östlicher Kreis Łódzkie, in der Gemeinde Nowosolna. Bis 1954 gab es eine Gemeinde Lipiny. In den Jahren 1954-1972 gehörte das Dorf zur Gemeinde Lipiny und war Sitz der Behörden. In den Jahren 1975-1998 gehörte das Dorf verwaltungsmäßig zur damaligen Woiwodschaft Łódzkie. Wikipedia


niedziela, 19 listopada 2023

Olechów - Łódź - Kradzieże - Podpalenia - Straż Pożarna - Rozwój - Hasło Łódzkie- Republika - Echo - 1899-1939

Rozwój. 1899-06-10 No 130

Kradzieże. Mieszkańcowi wsi Olechów w powiecie łódzkim Karolowi Rot skradziono z mieszkania w gotowiźnie 55 rb. W kradzieży tej podejrzany jest Krzysztof Majer, który został aresztowany. 

Diebstähle. Einem Bewohner des Dorfes Olechów im Distrikt Lodz, Karol Rot, wurden 55 Rupien aus seiner Fertigbauwohnung gestohlen. Krzysztof Majer wird des Diebstahls verdächtigt und wurde festgenommen.

Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny. 1929-09-14 R. 3 nr 252

Pożar na wsi. Wczoraj w nocy wybuchł pod Łodzią we wsi Olechów gminy Wiskitno pożar w zagrodzie Franciszka Furmańczyka. Pomimo energicznej akcji ratowniczej straży pożarnych Jędrzejowa, Chojen i Wiskitna. spłonęła doszczętnie stodoła i szopa. Straty wynoszą przeszło 16 tys. złotych. Policja wdrożyła energiczne dochodzenie celem ustalenia przyczyny pożaru. Pożar jest o tyle zagadkowy ponieważ w zeszłą sobotę spalił się Furmańczykowi dom mieszkalny. 

Feuer auf dem Lande. Gestern Abend brach in der Nähe von Łódź im Dorf Olechów in der Gemeinde Wiskitno auf dem Gehöft von Franciszek Furmańczyk ein Feuer aus. Trotz eines energischen Einsatzes der Feuerwehren von Jędrzejów, Chojny und Wiskitno brannten die Scheune und der Schuppen bis auf die Grundmauern nieder. Der Schaden beläuft sich auf mehr als 16 000 PLN. Die Polizei hat eine intensive Untersuchung eingeleitet, um die Brandursache zu ermitteln. Das Feuer ist umso rätselhafter, als am vergangenen Samstag ein Furman-Haus abgebrannt ist.

Ilustrowana Republika. 1931-06-16 R. 9 nr 163

Podpalił zagrodę by podjąć premię asekuracyjną. Nocy ubiegłej wybuchł pożar we wsi Olechów pod Łodzią. Olbrzymia łuna zajaśniała nad wioską budząc ze snu wszystkich mieszkańców. Natychmiast zaalarmowano wszystkie okoliczne oddziały, straży ogniowej, które energicznie zabrały się do ratowania płonącej zagrody i stodoły. Jak wykazało wdrożone dochodzenie pożar powstał skutkiem podpalenia, na co wskazywał a przede wszystkiem okoliczność, że ogień wybuchł jednocześnie w czterech rogach stodoły. W trakcie wdrożonego śledztwa aresztowany został właściciel gospodarstwa Ign. Kowalski, którego pod eskortą przewieziono do Łodzi i osadzono do dyspozycji sędziego śledczego. Spalone gospodarstwo ubezpieczone było na sumę 8,000 zl. a powodem podpalenia jak ustalono była chęć podjęcia premji asekuracyjnej, 

Er legte Feuer in einem Gehöft, um eine Versicherungsprämie zu kassieren. In der vergangenen Nacht brach in dem Dorf Olechów bei Łódź ein Feuer aus. Ein riesiger Feuerschein erhellte das Dorf und weckte alle Bewohner aus dem Schlaf. Alle örtlichen Feuerwehren wurden sofort alarmiert und machten sich an die Rettung des brennenden Gehöfts und der Scheune. Die Ermittlungen ergaben, dass das Feuer durch Brandstiftung verursacht wurde, worauf vor allem die Tatsache hindeutete, dass das Feuer gleichzeitig in den vier Ecken der Scheune ausbrach. Während der erzwungenen Ermittlungen wurde der Eigentümer des Bauernhofs Ign. Kowalski, der nach Łódź eskortiert und dem Ermittlungsrichter zur Verfügung gestellt wurde. Der abgebrannte Bauernhof war für 8.000 Zloty versichert, und es wurde festgestellt, dass der Grund für die Brandstiftung der Wunsch war, eine Versicherungsprämie abzuschließen,

Echo. 1932-07-09 R. 8 nr 188

.....Na terenie powiatu łódzkiego, w czasie burzy pioruny spowodowały dwa pożary. Jeden z nich we wsi Kalinka, gminy Gospodarz, gdzie spaliła się doszczętnie zagroda niejakie Wilczaka, a drugi we wsi Olechów, gminy Wiskitno, gdzie spaliła się zagroda Wilhelma Urlicha.....


.....Im Bezirk Lodz verursachte ein Blitzschlag während eines Gewitters zwei Brände. Einer davon im Dorf Kalinka, Gemeinde Gospodarz, wo das Gehöft eines Mannes namens Wilczak bis auf die Grundmauern niederbrannte, und der andere im Dorf Olechów, Gemeinde Wiskitno, wo das Gehöft von Wilhelm Urlich verbrannt wurde......

Ilustrowana Republika. 1939-05-22 R. 17 nr 140

                                    GROŹNY POŻAR POD ŁODZIĄ.

Nocy wczorajszej wybuchł groźny pożar we wsi Olechów pod Łodzią. Ponieważ niebezpieczeństwo rozszerzenia pożaru było bardzo groźne, sprowadzono z Łodzi straż ogniową i przy jej pomocy, pod kierownictwem komendanta Kalinowskiego, zabezpieczono sąsiednie zabudowania.
    Nie udało się jednak uratować zagrody Manuela Grudkego, przy czym spłonęły dom mieszkalny, stodoła, obora i wszystkie zabudowania gospodarcze.
    Koło godziny pierwszej w nocy, straż powróciła do koszar. - Wobec tajemniczych okoliczności wybuchu pożaru, władze śledcze wdrożyły dochodzenie.


                                        GEFÄHRLICHES FEUER BEI ŁÓDŹ.

Gestern Abend brach im Dorf Olechów bei Łódź ein gefährliches Feuer aus. Da die Gefahr einer Ausbreitung des Feuers sehr groß war, wurde eine Feuerwehr aus Łódź hinzugezogen, mit deren Hilfe unter der Leitung von Kommandant Kalinowski die benachbarten Gebäude gesichert wurden.
    Das Gehöft von Manuel Grudke konnte jedoch nicht gerettet werden, da das Wohnhaus, die Scheune, der Kuhstall und alle Nebengebäude abbrannten.
    Gegen ein Uhr nachts kehrte die Feuerwehr in die Kaserne zurück. - Angesichts der mysteriösen Umstände des Brandes leiteten die Ermittlungsbehörden eine Untersuchung ein.


czwartek, 9 lutego 2023

Pabianice - 50-lecie Ochotniczej Straży Pożarnej w Pabianicach 1880-1930 - cz.6

 


                        ODDZIAŁ FABRYCZNY FIRMY KRUSCHE I ENDER.

         Nazwisko imię

           Stanowisko

     Staż

 Harnos Rudolf

 Dowódca

 7

 Fałkiewicz Edward

 Sierżant

 12

 Krzywański Antoni

 Szeregowy

 23

 Hilderbrandt Karol

 Szeregowy

 30

 Łyszkowski Franciszek

 Szeregowy

 37

 Olszewski Konstanty

 Szeregowy

 26

 Sosnowski Adam

 Szeregowy

 12

 Schmidt Emil

 Szeregowy

 31


                       ODDZIAŁ FABRYCZNY  P. Z. W.  DAWNA  R.KINDLER

      Nazwisko imię

          Stanowisko

    Staż

 Łapiński Wacław inż. 

 Dowódca

 9

 Kraj Franciszek

 Szeregowy

25 

 Szczeczyński Marjan

 Szeregowy

19 

 Fogiel Gustaw

 Szeregowy

 26

 Bolonek Sylwester

 Szeregowy

 21

 Rojewski Stanisłąw

 Zastępca dowódcy

 

 Kowalski Józef

 Szeregowy

 

 Musiał Henryk

 Szeregowy

 





                                                   




Oddział przy fabryce Chemicznej

               Nazwisko imię

             Stanowisko

    Staż

 Pross Jan

 Dowódca oddziału

 7

 Hepner Gotfryd

 Adjutant

 7

 Tyszko Józef

 Adjutant

 7

 Moritz August

 Sierżant

 7

 Kuczewski Jan

 Dowódca sikaw.

 6

 Witusik Aleksander

 Starszy topornik

 7

 Duczke Juljusz

 Topornik

 6

 Łuczak Józef

 Topornik

 6

 Iciek Adam

 Topornik

 1

 Starzyński Leon

 Topornik

 7

 Kwaśniak Aleksander

 Topornik

 7

 Półtoranos Jan

 Topornik

 7

 Wajruch Józef

 Topornik

 7

 Nagel Berthold

 Topornik

 3

 Osieja Władysław

 Topornik

 6

 Szubski Michał

 Topornik

 7

 Kaźmierczak Franciszek

 Sikawkowy

 7

 Wilgocki Konstanty

 Sygnalista

 7

 Brzeziński Józef

 Sanitariusz

 7

 Kobus Antoni

 Sikawkowy

 5

 Dobrzejewski Piotr

 Sikawkowy

 6

 Jagusiak Stanisław

 Sikawkowy

 7

 Krawczyk Józef

 Sikawkowy

 5

 Grabarczyk Stefan

 Sikawkowy

 5

 Jurek Roch

 Sikawkowy

 5

 Herszel Feliks

 Sikawkowy

 4

 Knop Edward

 Sikawkowy

 4

 Listwoń Stanisław

 Sikawkowy

 3

 Hajer Teodor

 Sikawkowy

 3

 Engelhorn Karol

 Sikawkowy

 2

 Heine Adolf

 Sikawkowy

 2

 Kowalczyk Adam

 Sikawkowy

 2

 

 

 


                                                             ODDZIAŁ WETERANÓW

            Nazwisko imię

                 Stanowisko

    Staż

 Zakrzewski Jan

 Naczelnik

 50

 Gruszczyński

 Dowódca

 46

 Błoch Adam

 

 38

 Lewandowski Stanisław

 

 43

 Kowalski Leonard

 

 22

 Janicki Ignacy

 

 13

 Ciepliński Jan

 

 27

 Borkowski Bolesław

 

 43

 Ciszewski Ludwik

 

 38

 Piskorski Wincenty

 

 52

 Nowacki Jan

 

 42

 Wojciechowski Jan

 

 46

 Pieszczyński Teofil

 

 19

 Fibiger Adolf

 

 13

 Hoffman August

 

 29

 Śmiechowicz Józef

 

 18

 

 

 




                                                         Na drabinie humoru.

 FELJETON. Profesor Casco Mundurini w słynnem dziele swern "Strażak, pożar sikawka" zaznacza słusznie, że na strażaka trzeba się urodzić. 

     Słusznie, bo kto się nie urodzi, strażakiem być nie może. Osobnik, mający inklinację do pożarnictwa, już w niemowlęctwie zdradza pewne specjalne skłonności. 

     Jedna z moich znajomych, matka ośmiu synów, z których czterech zostało strażakami, a czterech umarło w młodych latach wskutek wstrętu do gaszenia pragnienia, mówiła mi, że po zachowaniu się każdego ze swych niemowląt poznawała, czy będzie strażakiem, czy nie? 

    Jeśli taki bęben bardzo często zmuszał matkę do suszenia pieluszek i bezustannie wydawał dźwięki, przypominające trąbkę alarmową - to niewątpliwie w przyszłości zapisywał się do Straży Pożarnej.      

    Młodzieniec, wstępujący w szeregi Straży, musi pasiadać do wszystkiego dużo ochoty. Dlatego też Straż nosi nazwę ochotniczej. 

    Jak przejawia się ta "ochota"? Najpierw czuje ogień w żyłach; serce mu gore i dlatego pali się do wszystkiego, najbardziej jednak do płci nadobnej. 

    Ogień tryska mu z oczu tak, że na niejedną buzię występują rumieńce, a ślepięta płoną i rzucają ognie, jak brylant... czeski. 

    Młodzian czuje ogień pod nogami; w tańcu krzyczy: z ogniem, panowie - i krzesze ognia podkówkami nie tylko w oberku, ale w shimmi'm, a nawet w dostojnym polonezie. 

    Do domu wpada po pracy, jak po ogień. A kiedy na pełną żaru głowę kładzie kask, taka bije od niego łuna, że cały jest jakby ognisty. Przypomina wtedy niemniej ognistego rumaka, ciągnącego parową sikawkę. 

    Nadchodzi jednak wkrótce "wiek męski, wiek klęski". 

    Zwierzchność strażaka bieże go we dwa ognie. Z iście świętą cierpliwością słucha wskazań i pouczeń, których boi sict, jak ognia; a błyski gniewne towarzyszą mu, jak płomyki ogniste, gdy wspina się po trzeszczącej drabince, lub sika z węża na brudne mury fabryczne. 

    A kiedy wreszcie w służbowym szeregu słyszy ostanie słowa komedy, odwraca się z radością od zażywnego brzuszka szarży i czemprędzej opuszcza ćwiczebny plac. 

    Nuci sobie wówczas wesoło na melodję Madelon: gdy po ćwiczeniach nadszedł wreszcie czas ...      

    Czas odpoczynku. 

    By zapomnieć o palącem spojrzeniu władzy i wodzie, z którą ciągle musi się bratać - wstępuje tam, gdzie można napić się wszystkiego, prócz wody -- (zamienia ten płyn zimny na szlachetnieiszą, rozpalającą krew w żyłach, przepalankę, lub, tak ulubioną przez Indjan, wodę ognistą). 

    Roziskrzonym wzrokiem patrzy na potężny antałek, który-aczkolwiek przypomina mu brzuszek zwierzchnika - jest jednak pełen, gaszącego pragnienie, nektaru. 

    Stara się wtedy przy jednym ogniu upiec dwie pieczenie i ... "wesoło z przyjaciółmi, słodko spływa czas ... " na pogawędce i wspomnieniach. 

    Gasi wtedy młodzieńcze zapały, a ognia boi się jak ... ognia! 

    Z nienawiścią myśli nawet o sztucznych, to jest tych, które są fabrykowane przy pomocy bańki z benzyną i bawełny. 

    Rycerskiego okrzyku: ognia z pakuł - nie uznaje, aczkolwiek stoi marnie na stanowisku państwowem i to podwójnie: państwa i państwówki. 

    Lubi ogromnie ognie bengalskie i ogień z zapalniczki, szczególnie do papierosa, którym poczęstuje przyjaciel. 

    Zalawszy uczciwie robaka, kroczy do domu. A kiedy mija rumianą młodą wspinalnię patrzy niechętnie tam, skąd tak często rozlegają się chrapliwe dźwięki syreny. 

    W domu oczekują nań też syreny, w dodatku dwie: żona i teściowa. 

    Pełen wyrozumiałości, ze spokojem słucha ich syków i przygotowuje się do zasłużonego snu. 

    Ze zgrozą spostrzega, że nowy kask jego stoi pod łóżeczkiem najmłodszego syna; na lince wisi bielizna, a wyszczerbiony toporek leży w skrzyni do węgla. Nie ma jednak sił do walki z żywiołem babskiego gderania, milcząc patrzy ·na płomienie złości, buchające z piekielnych czeluści, zamieszkałych przez pytlujący ni~miłosiernie ozór. 

    Na to, by je zgasić, potrzeba chyba całego oddziału. 

    A on jest jeden. 

    "Sam jeden, sam jeden na cały ten świat" nuci melancholijnie rzuca się w słodki żar marzeń sennych. Miewa jednak taki nieborak i piękne chwile. Tak uroczyste i rzewne, że często łzy wyciskają z oczu; choć złośliwi mówią, że to ... wódka płacze.

Uroczystość ! 

    Nastrój podniosły. Czerwona jak ogień i jak ogień gorąca (45 %) wiśniowa pocieszycielka krąży wokoło, ja~ młoda tancerka. 

    Aromat odgrzewanej "siekanej" unosi się w powietrzu, jak biały obłok. Stuk noża o talerz. Komiczna mowa. I ten krzepiący serca tusz, który nietylko, że nie tuszuje, ale przeciwnie... pobudza. Kochajmy się. A troski, zwątpienia i bóle ... niech piorun spali!... 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------      Była godzina piąta rano. 

    Święty Florjan, kołysał się lekko, stąpał ostrożnie z obłoku na obłok i usiłował niepostrzeżenie ominąć drzemiącego św. Piotra. 

    Ale staruszek dostrzegł go. 

    Brzęknął groźnie kluczami. 

    - Florek, chodź no tu. Bliżej! Bój się zegara; gdzieś się tak urżnął, jak nieboskie stworzenie? Gadaj! 

    - Piotruś, nie gniewaj się. Widzisz Ochotnicza Straż Pożarna w Pabjanicach obchodziła pięćdziesięciolecie istnienia. Trzeba było, uważasz, Piotruś reprezentować ! No i trochę tego ... 

    Mówię ci, wszyscy się urżnęli; tylko ja uważasz; trzymałem się ... Teraz mnie trochę w drodze do nieba zawiało. 

    Ale w Pabjanicach morowe chłopy i i zarząd i Komenda i strażacy. 

    Niech żyją! 

    - Florek, co robisz? Nie wrzeszcz! Wszystkie aniołki obudzisz. 

    - Nie szkodzi. Piotruś, nie gadaj - serce grunt. 

    A oni tam w Pabjanicach serca mają płomienne! 

    Dlatego: Sto lat! Sto lat niech żyją nam! 

    Tu św. Florjan ułożył się i zaraz usnął, albowiem sfatygował się srodze wśród braci strażackiej, w dniu jubileuszowym.  



                                                                                        KONIEC