Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mord. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mord. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2026

Kainowa zbrodnia - Brudnów - Dalików - 1933

 W którym z artykułów jest właściwa nazwa? - Brudnów - Brudłów?

Echo. 1933-04-25 R. 9 nr 113

Kainowa zbrodnia pod Łęczycą. Brat zamordował siekierą brata

Łódź, dnia 25 kwietnia. W dniu wczorajszym wieś Brudnów, gminy Dalików, powiatu łęczyckiego, była terenem krwawej zbrodni bratobójstwa. Pomiędzy braćmi Janem i Józefem Wielkopolanami wynikła bójka na tle nieporozumień mieszkaniowych. W czasie bójki Jan Wielkopolan pochwycił siekierę i uderzył nią w głowę brata Józefa. Gdy ten padł na ziemię Jan Wielkopolan, z pomocą służącego Władysława Klimkowskiego dobili nieszczęśliwego. Zwłoki zamordowanego Józefa Wielkopolana zabezpieczono na miejscu do czasu przeprowadzenia oględzin i Władysława Klimkowskiego osadzono w więzieniu w Łęczycy.

Ilustrowana Republika. 1933-04-26 R. 11 nr 114

Brat zabił brata. Zbrodnia kainowa na wsi pod Łodzią 

Jedna z zagród we wsi Brudłów  gminy Dalików, powiatu łęczyckiego, była widownią tragicznego zajścia. Właścicielami zagrody byli bracia Józef i Jan Wielkopolanie. Między braćmi dochodziło do ustawicznych nieporozumień na tle warunków mieszkaniowych, albowiem cały dom mieszkalny składał się właściwie z jednej izby. Ostatniej niedzieli między braćmi wynikła we wczesnych godzinach rannych wielka awantura, przede wszystkiem o wzajemne zastępowanie sobie w izbie, a po zatem o dysponowanie służącym Jana przez Józefa. Kłótnia przybrała tak ostry charakter, iż Jan Wielkopolan i jego służący Klamkowski, biorący udział chwycili za siekiery i rzucili się na bezbronnego Józefa.

Józef nie zdołał się obronić. Ugodzony kilkakrotnie siekierą w głowę runął na podłogę. Okrutny brat dobił ciężko rannego Józefa kilkoma uderzeniami siekiery. Wieśniacy zwartem kołem otoczyli dom Wielkopolanów, przyczem na obydwu morderców posypał się grad wyzwisk a nawet uderzeń. Jana Wielkopolana i Władysława Klamkowskiego wybawił z opresji patrol policyjny, zaalarmowany przez zdążających do kościoła w Dalikowie wieśniaków. Obydwu morderców odprowadzono do więzienia w Łęczycy. Zwłoki zabitego Józefa Wielkopolana po dokonaniu sekcji, pogrzebano wczoraj na cmentarzu w Brudłowie.

sobota, 17 maja 2025

Radomszczański Maruszeczko - Wola Grzymalina - Mord - Napad - 1938

 Fabuła jak na sensacyjnym filmie gangsterskim, działo się w piotrkowskim i radomszczańskim terenie!

Orędownik : ilustrowane pismo narodowe i katolickie : wydanie ł[ódzkie]. 1938-06-12 R. 68 nr 133

                               Krwawy łańcuch zbrodni zabitego bandyty. 

                   "Radomszczański Maruszeczko" terroryzował dwa powiaty - 

                               Walka oddziału policji z osaczonym bandytą  

P i o t r k ó w 10. 6. - Od dłuższego czasu na terenach powiatów piotrkowskiego i radomszczańskiego grasował groźny bandyta Mieczysław Gajewski z Radomska. Przezywany on był "radomszczańskim Maruszeczką", gdyż potrafił się w porę po dokonanej zbrodni ukryć, poza tym umiał dobrze strzelać z rewolweruu. Uzbrojony Gajewski był postrachem mieszkańców obu powiatów. 

Kroki jego znaczyły się krwią pomordowanych lub ranionych osób. W dniu 7 marca rb. zabił swą żonę Leokadię za rzekomą zdradę małżeńską. Ścigany za zbrodnię skrył się we wsi Kosówka w pow. piotrkowskim i tu śmiertelnie zranił w dniu 18 marca Wieczorka Ignacego, który wkrótce zmarł. Tego samego dnia usiłował dokonać napadu rabunkowego na mieszkanie Chany Kazanowskiej w Piotrkowie. W dniu 7 kwietnia w Radomsku strzelał do ścigającego go policjanta, przy czym zraniona została jedna z przyjaciółek bandyty Waleria Zjawiona z Radomska. 

Wkrótce potem, bo już w dniu 28 kwietnia, we wsi Wola Grzymalina w pow. piotrkowskim ze wspólnikiem swym Tadeuszem Miedziarskim dokonał napadu rabunkowego na sklep spożywczy Józefa Kaczmarka. Po zrabowaniu 12 zł gotówką i artykułów spożywczych ciężko zranił właściciela sklepu, następnie zastrzelił szwagra jego Stanisława Szczęsnego. Miedziarski zaś zastrzelił żonę Kaczmarka, Władysławę. Po zbrodni bandyci zbiegli. Pościg policyjny częściowo się udał, gdyż złapany został Miedziarski, Gajewski zaś zbiegł, wypływając w Piotrkowie, gdzie postrzelił dwu posterunkowych policji w dniu 24 maja na ul. Rolniczej. Do dnia 8 czerwca bandyta nie dał o sobie znaku. Wypłynął on w Gorzkowicach, gdzie, jak się okazało, żebrał. Na skutek informacji o bandycie, który ukrywał się w zbożu przy stacji kolejowej, do Gorzkowic pojechało z Piotrkowa kilku posterunkowych Służby Śledczej z podkomisarzem Olszewskim na czele. W obławie wziął również udział komisarz Nikles, w zastępstwie komendanta powiatowego.

W czasie poszukiwań w zaroślach ustalono miejsce ukrycia się Gajewskiego. Było ono doskonale zamaskowane, gdyż z trzech stron otoczone zostało, groblę z czwartej zaś dotykało zboże. Na widok zbliżającej się policji Gajewski począł strzelać, na co policja odpowiedziała ogniem. Jedna z kul trafiła w głowę przod. służby śledczej Zygmunta Klimaska. Leżący już na ziemi bandyta strzelił do biegnącego komisarza Miklesa raniąc go ciężko w głowę. Kilka strzałów oddanych przez pozostałych policjantów trafiło Gajewskiego, który zmarł na miejscu. Znaleziono przy nim dwa rewolwery kal. 7,65. Komisarza Miklesa przewieziono do szpitala w Łodzi. Wkrótce odbędzie się rozprawa przeciwko wspólnikowi Gajewskiego, Miedziarskiemu, która w części odsłoni burzliwe życie groźnego bandyty i jego wspólnika.

czwartek, 3 kwietnia 2025

Kolonia Majków - Piotrków - Podwójna zbrodnia - Ilustrowana Republika - 1925

 Ohydna zbrodnia która miała miejsce w Majkowie Dużym 100 lat temu w dalszym ciągu przeraża kiedy czyta się ten materiał. Nie podaję pełnego nazwiska mordercy. Być może mieszkają jeszcze potomkowie rodzin S.

Ilustrowana Republika. 1925

Potworna zbrodnia pod Piotrkowem. Widły narzędziem okrutnego mordu. Po dokonaniu straszliwego czynu, zbrodniarz idzie do spowiedzi, a następnie oddaje się w ręce policji. 

Z Piotrkowa donoszą nam: Ubiegłej nocy z środy ma czwartek do komisariatu pol. państwowej zgłosił się Walenty S., lat 40, mieszkaniec kolonji Majków Duży i oznajmił że między godziną 4 a 5 wieczorem zamordował 2 osoby, a mianowicie: małżonków Kutalskich. Wczoraj po otrzymaniu tej wiadomości, delegowaliśmy natychmiast na miejsce zbrodni naszego sprawozdawcę, który też przywiózł nam następujące szczegóły

Kutalscy na „wycugu". W swoim czasie właściciel 15-morgowego gospodarstwa w Majkowie Dużym, Walenty S., kupił od swego sąsiada niejakiego Kutalskiego 12 mórg gruntu. W akcie rejentalnym sprzedający Kutalski zabezpieczył dożywocie czyli tak zwany „wycug", który S. zobowiązał się dać rodzicom Kutalskiego. Przez 2 lata staruszkowie Kutalscy znosili okropne warunki pożycia w domu Szczepaniaków, którzy nieomal na każdym kroku starali się im dokuczać. 

Rozmowa w stodole. Krytycznego dnia około godziny 4 po południu do znajdującego się w stodole S., zajętego rżnięciem sieczki zaszedł 80-letni Kutalski i w zwykłej rozmowie zwrócił uwagę, aby z paszą się obliczał, gdyż posiadany zapas może do nowych zbiorów nie wystarczyć. Słowa te wypowiedziane przez doświadczonego rolnika, nacechowane były troską o dobro gospodarstwa.

Widłami w głowę. W tej chwili stała się rzecz nieoczekiwana, straszna: W odpowiedzi, S. chwycił widły i w mgnieniu oka uderzył starca w głowę. Kutalski zachwiał się: miał jednak na tyle siły że wybiec na podwórze. Rozwścieczony S. podążył za nim i nie przestawał zadawać morderczych ciosów. Kutalski z roztrzaskaną czaszką zwalił się na ziemię; zwierzę jednak dalej masakrowało staruszka, wciąż okładając go widłami. Oszalały S. z temiż widłami wpadł do mieszkania i przebił niemi leżącą w łóżku chorą żonę Kutalskiego, 77-letnią staruszkę. Na krzyk ofiar nadbiegli sąsiedzi, widok jednak rozjuszonego zwierzęcia w ludzkiem ciele przeraził wszystkich. 

Odważna służąca unika śmierci. Jedna tylko odważniejsza służąca staruszków rzuciła się na ratunek, ale i ją omal ten sam los nie spotkał!. S. wymierzył potężny cios, widły jedynak na szczęście ugrzęzły w stojącej obok drabinie, służąca szczęśliwie unikając ciosu, rzuciła się do ucieczki.

Pogoń zbrodniarza za 7-letnim chłopcem. S. nie ustawał w szalonej gonitwie za ofiarami zauważywszy 7-letniego wnuka zamordowanych, puścił się za nim w pogoń. Chłopiec zauważywszy grożące mu niebezpieczeństwo zabarykadował się w stodole, S. widząc bezskuteczność dobijania się, zrezygnował z trzeciej ofiary. Nawoływania żony S. do opamiętania się nie pomagały. 

Dobijanie konającego. Zwyrodniały morderca pobiegł jeszcze na podwórze i leżącego w agonji Ignacego Kutalskiego, dającego słabe oznaki życia, dobił potężnemi uderzeniami trepem Oprzytomnienie. Wkrótce padem S., ochłonął, i zdając sobie sprawę z popełnionego czynu, symulował samobójstwo w ten sposób, że wskoczył do studni.

Zbrodniarz bał się własnej śmierci, albowiem rzucając się do studni, rękoma chwycił się krawędzi studni i zawisł tylko w powietrzu. Po kilka minutach wyciągnięto go stamtąd, nie obezwładniając. Skrucha. Wówczas skruszony zbrodniarz udał się do Gomulina, gdzie w miejscowym kościele wyspowiadał się. S. włóczył się jeszcze kilka godzin po okolicy, wreszcie udaj się do Piotrkowa, gdzie o godz. 9 wieczorem w Komisarjacie policji przyznał się do potwornego mordu. Natychmiast go aresztowano i osadzono w więzieniu. 

Na miejscu zbrodni. Udajemy się na podwórze. Oczom naszym przedstawił się widok mrożący krew w żyłach: Z zniekształconej głowy starca sączy się jeszcze krew. Wchodzimy następnie do budynku. Na łóżku widzimy bodaj czy nie okropniejszy obraz zmasakrowanej czaszki ś.p, Anny Kutalskiej. Mimowoli trzeba się z przerażenia cofnąć. Ś. p. Ignacy Kutalski uchodził w okolicy za człowieka niepośledniej miary. Osoba staruszki napawała każdego mieszkańca głębokim szacunkiem, zarówno w okręgu przez nią zamieszkałym, jak i w dalszych okolicach. Od roku 1877 t.j. od czasu reformy sądów gminnych do 1919 piastował godność starszego ławnika w sądzie Kamocińskim. Ten szereg lat jego pracy społecznej dowodzi wielkiego poczucia obywatelskiego i dobrej opinji, jaką się cieszył, wybierany był bowiem rokrocznie z okręgu czterech gmin jako ławnik. W ciągu lat 4 niejednokrotnie zastępował sędziego. Nic też dziwnego, że cała okolica jest do głębi wstrząśnięta i oburzona na potwornego mordercę. Pogrzeb tragicznie zmarłych Kutalskich odbył się w sobotę dnia 14-go listopada o godz. 9 rano. 

wtorek, 18 czerwca 2024

Instytut Pileckiego - Warszawa - Bundesarchiv - Wiskitno - Mord - cz.4

 

Każda nowa informacja dotycząca mordu na 14 Polakach w maju 1941 roku w Wiskitnie przez niemieckiego okupanta jest bardzo istotna. 

Otrzymałem cały plik skanów dokumentów zarówno polskiej prokuratury jak i niemieckiej. Korespondencja między tymi instytucjami prowadzona była od początku 1960 roku, do 2009 roku. W tych latach przesłuchiwani byli: Stanisław Stańczak, Jan Frączkowski, Aniela Piecyk, Stanisław Grochowski i Janina Kałużka.

Przetłumaczone na niemiecki zeznania świadków wysłano do RFN z prośbą o prowadzenie dalszego śledztwa. Świadkowie podawali w swoich zeznania nazwiska oprawców, szczególnie istotne są zeznania pani Janiny Kałużki. 

W niemieckiej prokuraturze zeznawały żyjące jeszcze osoby związane z tym mordem. Czekam z niecierpliwością na zgodę ze strony Instytutu Pileckiego jak i Bundesarchiv na możliwość zamieszczenia tych niezwykle ważnych materiałów na moim blogu.

Ciekawą informację dotyczącą rodziny żandarma Wackera, znalazłem w dokumentach dotyczących obozu pracy w Olechowie, dokładniej o jednej z wielu egzekucji na Żydach. Świadek składający zeznanie przed prokuratorem, mieszkaniec Andrzejowa Walerian Pawelak 23 września 1969 roku zeznał między innymi:

". W tym czasie Niemcy nie dopuszczali ludności do przyglądania się egzekucji. Przebieg tej egzekucji był taki sam jak poprzedniej. Nie znam nazwisk Niemców, którzy byli przy egzekucji i egzekucję nadzorowali. Nie znam również nazwisk powieszonych Żydów, ani innych Żydów. Przy tej drugiej egzekucji widziałem stojących na drodze żandarmów z posterunku w Wiśniowej Górze, mianowicie Wackera – brata zabitego wcześniej żandarma przez Polaków w Wiskitnie, Wildemana. Było tam żandarmów z tego posterunku więcej, ale nazwisk ich już nie pamiętam. Żandarmi ci jak zauważyłem jak zauważyłem nie dopuszczali ludności do oglądania egzekucji. Mnie nic nie mówili, bo znali mnie jako pracownika Babskiej, zresztą woziłem czasami żandarmów bryczką. Co się stało z wymienionymi żandarmami nie wiem. Nic więcej na temat zbrodni popełnionych przez Niemców w Olechowie nie wiem. Na tym protokół zakończono i po odczytaniu jako zgodny ze złożonymi zeznaniami podpisano".


Jede neue Information über die Ermordung von 14 Polen im Mai 1941 in Wiskitno durch die deutschen Besatzer ist sehr wichtig. 

Ich habe eine ganze Akte mit eingescannten Dokumenten sowohl von der polnischen Staatsanwaltschaft als auch von der deutschen Staatsanwaltschaft erhalten. Zwischen diesen Institutionen gab es von Anfang 1960 bis 2009 eine Korrespondenz. In diesen Jahren wurden Stanisław Stańczak, Jan Frączkowski, Aniela Piecyk, Stanisław Grochowski und Janina Kałużka verhört.

Die ins Deutsche übersetzten Zeugenaussagen wurden mit der Bitte um weitere Ermittlungen nach Deutschland gesandt. Die Zeugen nannten in ihren Aussagen die Namen der Täter, wobei die Aussage von Frau Janina Kałużka von besonderer Bedeutung war. 

Bei der deutschen Staatsanwaltschaft sagten noch lebende Personen aus, die mit dem Mord in Verbindung standen. Ich warte ungeduldig auf die Erlaubnis des Pilecki-Instituts und des Bundesarchivs, diese äußerst wichtigen Materialien in meinem Blog veröffentlichen zu dürfen.

Ich habe eine interessante Information über die Familie des Gendarmen Wacker gefunden, und zwar in Dokumenten über das Arbeitslager in Olechów, genauer gesagt über eine der vielen Hinrichtungen von Juden. Der Zeuge Walerian Pawelak aus Andrzejów, der am 23. September 1969 vor dem Staatsanwalt aussagte, sagte unter anderem aus:


". Damals erlaubten die Deutschen der Bevölkerung nicht, bei den Hinrichtungen zuzusehen. Der Ablauf dieser Hinrichtung war derselbe wie bei der vorherigen. Ich kenne die Namen der Deutschen nicht, die bei der Hinrichtung anwesend waren und die Hinrichtung überwachten. Ich kenne auch nicht die Namen der erhängten Juden oder anderer Juden. Bei dieser zweiten Hinrichtung sah ich Gendarmen vom Posten in Wiśniowa Góra auf der Straße stehen, nämlich Wacker - den Bruder des zuvor von den Polen in Wiskitno getöteten Gendarmen, Wildeman. Es gab noch mehr Gendarmen von diesem Posten, aber ich erinnere mich nicht mehr an ihre Namen. Diese Gendarmen erlaubten, wie ich feststellte, der Bevölkerung nicht, die Hinrichtungen zu beobachten. Zu mir sagten sie nichts, weil sie mich als Angestellten von Babska kannten, schließlich fuhr ich die Gendarmen manchmal in einer Kutsche. Was mit den besagten Gendarmen geschah, weiß ich nicht. Über die Verbrechen, die die Deutschen in Olechów begangen haben, weiß ich nichts mehr. Das war das Ende des Protokolls, das nach dem Verlesen als mit der Aussage übereinstimmend unterschrieben wurde".




niedziela, 12 maja 2024

Łódź - ul. Wólczańska 95 - Podwójne morderstwo - Die Zeit im Bild - 1931

 



                                 O PODWÓJNYM MORDERSTWIE W ŁODZI

W piątek przed Zielonymi Świątkami niejaki Kaczmarek wtargnął do mieszkania Podolskich przy Wólczańskiej 95 z zamiarem obrabowania ich. Obecna w mieszkaniu pokojówka Agnieszka Kaczmarek, krewna przestępcy, została zamordowana ciosami siekiery, podobnie jak 25-letni Edward Podolski, który przypadkowo wrócił do domu i zaskoczył Kaczmarka. Podwójny morderca został zatrzymany następnego dnia w Sulejowie. Grozi mu kara śmierci. - Poniższe zdjęcie przedstawia dom, w którym dokonano zbrodni. Frontowe trzy okna na pierwszym piętrze należą do mieszkania Podolskich.



                                            ZU DEM DOPPELMORD IN LODZ
Am Freitag vor Pfingsten drank ein gewisser Kaczmarek in die Wohnung der Familie Podolski im Hause Wulczanskastrße 95 ein, um zu rauben. Das in der Wohnung anwesende Dienstmädchen Agnieszka Kaczmarek, eine Verwandte des Verbrechens, wurde durch Axthiebe ermordet, ebenso der 25 Jahre alte Edward Podolski, der zufällig nach Hause kam und Kaczmarek überraschte. Der Doppelmörder konnte schon am nächsten Tag in Sulejuw dingfest gemacht werden. Ihm droht die Todesstrafe. - Unter Bild zeigt das Haus, in dem die Tat verübt wurde. Die vorderen drei Fenster im ersten Stock gehören zu der Wohnung der Familie Podolski.


sobota, 2 marca 2024

Niemiecki kolaborant - Morderca - Łaznów - Będków - Rodzina Mantaj

 W dniu wczorajszym przesłał na moją skrzynkę Andrzej Nitek bardzo interesujący materiał dotyczący Będkowa i okolic. Różnie można oceniać ten list..., jako dokument, donos? 

    Podobno w każdej plotce jest troszeczkę prawdy....

    Temat rodziny Mantajów z Będkowa, dokładniej z Prażek, bo tam ta niemiecka rodzina mieszkała interesuje mnie od wielu lat. Legendy (nie zawsze pozytywne) idą w zapomnienie..., bohaterowie moich rozmów odeszli na wieczną służbę... Myślę, z czas najwyższy zebrać cały materiał z mrocznych czasach niemieckiej okupacji i wydać drukiem. Mamy w Będkowie bohaterów którzy zginęli w obozach koncentracyjnych, czy też ginęli na wielu frontach w walkach z Niemcami (Monte Casino). 

Zdanie w tym liście "W roku 1945 w obawie przed zdemaskowaniem w m. Będków morduje kobietę i jej dziecko narodowości niemieckiej, która wiedziała o jego powiązaniach z okupantem". - dotyczy rodziny Mantajów. Zagadką jest to, czy to dotyczy  żony Artura (syna Alberta-Fryderyka) i ich synka Bogusia, czy też jego mamy.

    Żona Artura Mantaja z synkiem Bogusiem, utopionym w rowie melioracyjnych pomiędzy Prażkami i Będkowem. (oba zdjęcia otrzymałem od kuzynki Irenki Konewki)

Rodzina Mantajów przed ich karczmą w Będkowie, od lewej: osoba nieznana, żona Artura, ojciec Artura Albert-Fryderyk, mama, Artur Mantaj i synek Boguś.




    

                                                                                                              Łódź 21 02 2001

                                                                                              Instytut Pamięci Narodowej

                                                                                              w Warszawie.

                                                                                              Światowy Związek Żołnierzy AK

                                                                                              Warszawa

Proszę o zbadanie sprawy kolaboracji i bandyckiej działalności w okresie II wojny światowej obywatela Mariana B. zamieszkałego obecnie we wsi Łaznów woj. łódzkie gm. Rokiciny.

     W w/w. okresie II wojny światowej zamieszkiwał w m. Będków i współpracował z niemieckimi władzami okupacyjnymi Będkowa i Ujazdu.

     Jego bandycka działalność polegała na napadach i rabowaniu mienia w okolicznych miejscowościach, a także na inwigilacji ruchu oporu.

    W roku 1945 w obawie przed zdemaskowaniem w m. Będków morduje kobietę i jej dziecko narodowości niemieckiej, która wiedziała o jego powiązaniach z okupantem.

    W m. Ujazd uczestniczy w likwidacji rodziny żydowskiej /małżeństwo z małym dzieckiem - wysiedlona z Bydgoszczy/, która to widywała go w asyście Niemców w zamieszkiwanym przez nich budynku.

    U schyłku wojny zostaje schwytany w m. Zacharz na rabunku mienia i przez chłopów oddany w ręce gestapo w Tomaszowie Maz. Przypuszcza się, że Marian B. był sprawcą wydania dowódcy oddziału AK w Olszowie, który to najprawdopodobniej wpadł na trop jego bandyckiej szajki. Aresztowania dokonali Niemcy z którymi Marian B. współpracował i ślad po dowódcy AK zaginął...

    Marian B. w okresie wojny, był sprawcą wielu morderstw m.in. ludzi zajmujących się handlem, uczestniczył w deportacji żydów z Będkowa, mówi się też, że zdezerterował z wojska w czasie kampanii wrześniowej.

    Po wojnie i likwidacji niewygodnych świadków, wstępuje do Milicji Obywatelskiej, uczestniczy w rozstrzeliwaniu ludności niemieckiej w m. Będków przez NKWD., uczestniczy też w maltretowaniu ludzi aresztowanych przez U.B. min. z Zacharza.

    Przed tzw. "odwilżą polityczną" rezygnuje z pracy w milicji i przenosi się do m. Łaznów. W latach 70-tych ubiega się o wstąpienie do ZBOWiD-u, jednakże osoby znające jego przeszłość okupacyjną, blokują mu zapisanie się. Czeka aż umrą - i po ich śmierci w latach 80-tych - jawi się jako były żołnierz AK, komórka do zadań specjalnych. Jest to dobrze wymyślone, gdyż ludzie z takich komórek nie podlegali ewidencji, brak jest nawet świadków w samym A.K.

    Zwłoka z jaką piszę list wynikła z mylnego poinformowania mnie iż Marian B. od kilkunastu lat nie żyje, jak się obecnie dowiedziałem kilkanaście lat temu zmarł jego brat, Marian B. żyje w m.Łaznów..., i chełpi się zasługami w obronie Ojczyzny - tym samym szkalując dobre imię Armii Krajowej. Podobno dają mu jeszcze odznaczenia i awanse - kto za tym stoi ??

                                                                                                          Zenon D. z Łodzi.

Ps. Nie podaję pełnego nazwiska "bohatera" tego listu.

    








sobota, 25 listopada 2023

Klub Historyczny w Brójcach - Mord w Wiskitnie

 

W październiku otrzymałem od dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Brójcach Pani Justyny Jurgi propozycję prowadzenia Klubu Historycznego. Propozycja została przyjęta, uzgodniliśmy, że będziemy się spotykać raz w miesiącu w czwartkowy wieczór. 

     Już na samym wstępie miałem zagwozdkę, co będzie tematem na pierwszym spotkaniu. Nie chciałem być posądzonym o stronniczość..., gdyż najwięcej wiadomości mam o "moim" Bukowcu. Postanowiłem, że pierwszym tematem będzie tragedia jaka miała miejsce 10 maja 1941 roku w Wiskitnie. Oprócz 14 rozstrzelanych mieszkańców naszej gminy Brójce, ponad 50 innych zesłano do obozów koncentracyjnych, powróciło trzech!

    Na moim blogu od kilku lat gromadziłem, wywiady z osobami związanymi z tą tragedią, wycinki prasowe, także po części dokumenty z łódzkiego gestapo. W przyszły czwartek mam nadzieję spotkać potomków bestialsko pomordowanych niewinnych ludzi. Zapraszam moich czytelników na godzinę 18 w czwartek 30 listopada.



wtorek, 31 października 2023

Tomaszów Maz. - Komorów - Getto - Judaika - Proces - Ludobójstwo - Der Heimatbote

 

Mocny materiał o mordercach z terenu Tomaszowa, nie zamieszczam ostatniej części materiału, gdyż w mojej ocenie jest zbyt tendencyjna...

Der Heimatbote - 8/1970

Niemcy z Tomaszowa na ławie oskarżonych

    Od miesięcy w sądzie przysięgłych w Darmstadt toczy się proces o morderstwo, który dla nas, Niemców z Polski, jest szczególnie poruszający: na ławie oskarżonych zasiadają Georg Boettig, urodzony 21 października 1908 r. w Tomaszowie, Benjamin Paul Fuchs, urodzony 30 sierpnia 1911 r. w Komorowie koło Tomaszowa, oraz Alois Reichl, urodzony 18 listopada 1911 r., który, choć pochodził z Monachium, od 29 września 1941 r. do 2 sierpnia 1942 r. służył w Tomaszowie jako "policjant ochronny i przewodnik psów". Proces dotyczy strasznych rzeczy: nękania, tortur i zabijania z powodu niskich instynktów. Georg Boettig jest oskarżony o 16 morderstw, Benjamin Fuchs o 27 morderstw, a Alois Reichl o 8 morderstw żydowskich mieszkańców Tomaszowa w latach 1941-43.

     Polska gazeta natychmiast zbliżyła się do Boettiga i opublikowała biografie trzech wymienionych. Boettig był czwartym synem mistrza rzeźnickiego Boettiga i został rzeźnikiem jak jego ojciec. Uciekł do Niemiec w marcu 1939 roku i powrócił po inwazji Hitlera w listopadzie 1939 roku. Urząd Pracy zatrudnił go jako tłumacza w policji bezpieczeństwa, a Boettig był wykorzystywany przez Kripo i Gestapo do zwalczania spekulacji i czarnego rynku. W sierpniu lub wrześniu 1944 r. został postrzelony w nogę podczas operacji partyzanckiej 30 km od Tomaszowa, a następnie leżał w tomaszowskim szpitalu do stycznia 1945 r. Kontynuował leczenie w Lichtensteinie. Dalsze leczenie przeszedł w Lichtensteinie, a po zwolnieniu podjął pracę. W 1965 r. został aresztowany w Stuttgarcie. Z powodu odniesionej rany został zwolniony i obecnie zeznaje jako wolny człowiek w Darmstadt.

    Drugim, którego życiorys jest tak szczegółowo publikowany przez Polaków, jest Paul Fuchs, który urodził się w Komorowie jako piąte dziecko kowala. W latach 1932-34 służył w polskim wojsku, a następnie pracował w Wilanowie. Powołany do wojska w momencie wybuchu wojny, do listopada 1939 r. był niemieckim jeńcem wojennym. Następnie przeniósł się do Starzyc koło Tomaszowa, a na początku 1940 r. zgłosił się do niemieckiej policji w Petrikau. Wraz ze 180 innymi etnicznymi Niemcami został przeszkolony i jako ochotnik wstąpił do policji ochronnej w Tomaszowie. Był tam odpowiedzialny za kontrolę cen i zwalczanie spekulacji. Jednak często był również wysyłany na kilka dni do patrolowania ulic i gett, i mówi się, że wszystkie rzeczy, o które teraz oskarża go sąd, miały miejsce. Fuchs uciekł z Tomaszowa do Rostocku w styczniu 1945 roku, a następnie udał się do Tybingi, gdzie został aresztowany w 1967 roku. .

    Trzeci z nich, przewodnik psów Reichl z Bawarii, od początku miał za zadanie pilnowanie getta w Tomaszowie. Przybył stamtąd do Lublina i walczył na Ukrainie od jesieni 1943 roku. Od 1931 r. był członkiem NSDAP, a w 1967 r. został aresztowany jako główny strażnik.

Tymczasem w samym Tomaszowie na początku lipca odbyła się lokalna rozprawa. 11 sędziów, prokuratorów i obrońców z sądu przysięgłych w Darmstadt na własne oczy zobaczyło teren byłego getta, w którym podczas wojny wegetowało 18 000 Żydów. Oczywiście także Zapiecek, dawną siedzibę gestapo i browar, w którym odbywały się egzekucje.

    Wszystko po to, by odpokutować za niezrozumiałe rzeczy, które można wytłumaczyć jedynie prawicowym fanatyzmem tamtych czasów. Tylko dzięki ciągłym nazistowskim hasłom: "Musisz stać się twardy, a nawet twardszy" i dzięki ciągłemu czytaniu "Stürmera", największej antysemickiej diatryby wszechczasów, naturalnie dobroduszni młodzi ludzie mogli całkowicie odwrócić swoje myślenie. Stali się ofiarami ówczesnych emocji....



Deutsche aus Tomaschow auf der Anklagebank

Beim Schwurgericht Darmstadt läuft seit Monaten ein Mordprozess, der gerade uns Deutsche aus Polen bewegt: Auf der Anklagebank sitzen Georg Boettig, geb. am 21.10.1908 in Tomaschow, Benjamin Paul Fuchs, geb. am 30.8.1911 in Komorow bei Tomaschow, und Alois Reichl, geb. am 18.11.1911, der zwar aus München stammt, aber vom 29.9.1941 bis zum 2.8.1942 als "Schutzpolizist und Hundeführer" in Tomaschow eingesetzt war. In dem Prozess geht es um schreckliche Dinge: um Drangsalierungen, Folterqualen und Tötungen aus niedrigen Instinkten. Dem Georg Boettig werden.16 Morde, dem Benjamin Fuchs 27 Morde und dem Alois Reichl 8 Morde an jüdischen Einwohnern Tomaschows während der Jahre 1941-43 angelastet.

Eine polnische Zeitung brachte Boettig gleich in Großaufnahme und veröffentlichte die Lebensläufe der drei Genannten. Boettig war demnach der vierte Sohn des Fleischermeisters Boettig und wurde wie sein Vater Fleischer. Im März 1939 floh er nach Deutschland und kehrte nach Hitlers Einmarsch im November 1939 zurück. Das Arbeitsamt verpflichtete ihn als Dolmetscher bei der Sicherheitspolizei, und Boettig wurde von Kripo und Gestapo bei der Bekämpfung der Spekulation und des Schwarzen Marktes eingesetzt. Im August oder September 1944 erhielt er bei einem Partisaneneinsatz 30 km von Tomaschow entfernt eine Kugel ins Bein und lag dann bis Januar 1945 im Tomaschower Krankenhaus. In Lichtenstein behandelte man ihn weiter und nach seiner Entlassung nahm er eine Arbeit auf. Im Jahre 1965 wurde er in Stuttgart festgenommen. Wegen seiner Verwundung setzte man ihn auf freien Fuß und er sagt jetzt in Darmstadt als freier Mann aus.

Der zweite, dessen Lebenslauf so ausführlich von den Polen veröffentlicht wird, ist Paul Fuchs, der als fünftes Kind des Schmiedes in Komorow zur Welt kam. Er diente von 1932-34 im polnischen Heer und arbeitete dann in Wilanow. Bei Kriegsausbruch eingezogen, war er anschließend bis November 1939 in deutscher Kriegsgefangenschaft. Er zog dann nach Starzyc bei Tomaschow und meldete sich Anfang 1940 bei der deutschen Polizei in Petrikau. Mit 180 anderen Volksdeutschen wurde er geschult und trat als Freiwilliger in die Schutzpolizei in Tomaschow ein. Dort hatte er die Preiskontrolle und Bekämpfung der Spekulation unter sich. Öfters und jeweils mehrere Tage war er aber auch zu Straßen- und Ghetto-Patrouillen eingesetzt und dabei soll all das vorgekommen sein, was ihm jetzt das Gericht vorwirft. Fuchs flüchtete im Januar 1945 aus Tomaschow nach Rostock und gelangte später nach Tübingen, wo er 1967 festgenommen wurde. .

Der dritte, der Hundeführer Reichl aus Bayer,n, hatte in Tomaschow von vorne herein die Bewachung des Ghettos als Hauptaufgabe. Er kam von da nach Lublin und kämpfte ab Herbst 1943 in der ukraine. Er war schon seit 1931 Mitglied der NSDAP und wurde als Oberwachmeister 1967 festgenommen.

Inzwischen hat Anfang Juli ein Lokaltermin in Tomaschow selbst stattgefunden. 11 Richter, Staatsanwälte und Verteidiger des Schwurgerichts Darmstadt sahen sich das frühere Ghetto- Gelände, wo in der Kriegszeit 18 000 Juden vegetiert haben sollen, mit eigenen Augen an. Natürlich auch den Zapiecek, den ehemaligen Sitz der Gestapo, und die Brauerei, an der die Exekutionen stattfanden.

Man tut hier alles, um schier unbegreifliche Dinge zu sühnen, die nur aus dem damaligen rechtsradikalen Fanatismus erklärbar sind. Nur durch die ständigen Nazi-Parolen: "Ihr müßt hart und noch härter werden" und durch die Dauerlektüre des "Stürmer", des größten antisemitischen Hetzblattes aller Zeiten, konnten von Natur aus gutmütige junge Leute in ihrem Denken ganz umgekrempelt werden. Sie wurden ein Opfer damaliger Emotionen.


środa, 29 marca 2023

Będków - Getto - Egzekucja - Mord - 1942

     Jestem w trakcie gromadzenia archiwalnych dokumentów dotyczących Getta w Będkowie. Moja ostatnia wizyta w Państwowym Archiwum w Tomaszowie Maz. zaowocowała ponad 200 nowymi dokumentami. Przedstawiam jeden z nich. Żydowska Rada podaje wykaz "zmarłych" 28 kwietnia 1942 roku w Będkowie... To były ofiary pokazowej egzekucji przez niemieckiego okupanta. Nawet to było zakazane, żeby napisać słowo "rozstrzelani"... 

Na zdjęciu: Agnieszka Łabęcka z Będkowa, Kacper Buldecki opiekun cmentarza ewangelickiego w Brzezinach, Dominik Trojak z Muzeum w Gałkowie, Damian Polny z Muzeum w Koluszkach, Bogusław Przywara były sołtys z Będkowa.



    W dniu 28 kwietnia zjawiliśmy się w 81 rocznicę barbarzyńskiego mordu na mieszkańcach Będkowa, na leśnym cmentarzu żydowskim. Uroczyście odczytane zostały imiona i nazwiska zamordowanych, złożyliśmy symboliczne kwiaty i elektroniczne znicze.

    W jednym z dokumentów będących w posiadaniu IPN jest informacja, że egzekucji dokonała żandarmeria z Koluszek przy drodze do Będkowa w stronę Łaznowa. Zwłoki ofiar pochowano na cmentarzu żydowskim w Będkowie.

                        Państwowe Archiwum w Tomaszowie Maz.

- Getto w Będkowie.
Utworzone na przełomie IV i V 1942 r. zlikwidowane  we IX 1942 r. Ogółem w getcie przebywało około 300 żydów, m.in. z Będkowa, Rzgowa i Tuszyna. Mieszkańcy getta pracowali na terenie gospodarstwa rolnego, przy budowie drogi Będków - Prażki oraz wykonywali prace porządkowe na terenie Będkowa. 10 osób hitlerowcy rozstrzelali podczas likwidacji getta. Pozostałe wywieźli ze stacji kolejowej Skrzynki* do ośrodka zagłady w Treblince.**...

- Pacyfikacje niemieckie na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej 1939–45

w Łódzkiem; niektóre miejscowości były pacyfikowane wielokrotnie, np. Aleksandrów, gdzie 1939–44 zamordowano 290 mieszk., zraniono 43, deportowano na roboty przymusowe 434, spalono 113 gospodarstw. Większość pacyfikacji cechowało wyjątkowe bestialstwo; we w. Łaźnie 5 dzieci, po zastrzeleniu matek, pogrzebano żywcem; przypadki palenia żywych ludzi zdarzyły się w kilkudziesięciu miejscowościach; po 10 i więcej osób spalono żywcem we w.: Będków, Biała, Borowiec, Brenna, Bór Kunowski, Cecylówka, Ciepielów Stary, Jabłoń-Dobki, Henryków, Michniów, Pogorzany, Przyrów, Rakówka, Raszówka, Serbinów, Skronina, Szarajówka, Ulatowo, Wanaty, Zygmuntów. Ogółem okupanci niem. dokonali na ziemiach pol. kilku tys. pacyfikacji, podczas których mordowali bezbronnych mieszkańców; tylko podczas ok. 800 akcji, w których uśmiercono po 10 i więcej osób, pozbawiono życia 20 tys. ludzi. 

Źródło:

Pacyfikacje niemieckie na ziemiach polskich w czasie II wojny ...

 

- …”Jeszcze w kwietniu 1942 r. Niemcy zamordowali we wsi 6 Żydów, natomiast w lipcu lub sierpniu tego roku Żydzi z Będkowa zostali przesiedleni do Białej Rawskiej”…


Według dokumentów Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich jesienią 1942 roku w Będkowie dwaj żandarmi zastrzelili obywatela polskiego pochodzenia żydowskiego na ulicy,który odmówił oddania kołnierza futrzanego. Zwłoki ofiary pochowano na cmentarzu żydowskim w Będkowie.

czwartek, 2 lutego 2023

Łaznowska Wola - Mord - Zazdrość - Podstęp - Express Wieczorny Ilustrowany - 1927

 

Straszne, nie podaję nazwisk, także dokładnej daty artykułu...



Mózg dziecka na ścianie zagrody. -- Wiejska  nierządnica, chcąc zmusić do ożenku swego kochanka podrzuciła mu dziecko swej siostry.  

                       W przystępie gniewu roztrzaskał on niemowlęciu głowę o ścianę.. 


Zygmunt R., syn bogatego gospodarza ze wsi Wola Łaznowska pod Brzezinami zakochał się w Stefanii R.

    Była to podstarzała panna, sławna nie tyle z urody, ile z romantycznych przygód. 30 letnia dziewoja miłość 20 letniego niedoświadczonego młodzieńca postanowiła wyzyskać w celu zrobienia kariery.

    Zakochany parobczak dał się złowić w nastawione nań sidła...

    Po krótkim czasie Stefka zwiastowała mu... kłopotliwe ojcostwo. Zmartwił się tą niespodzianką. lecz dziewczyna wytłumaczyła kochankowi, że wobec "ich" matrymonialnych zamiarów zwiastowana nowina, nie jest przecież straszną...

   Stefka umiała sprzyjającą okazję wyzyskać i manewrowała w ten sposób, że zmusiła Zygmunta do podzielenia się z rodzicami wmówionym weń zamiarem ożenku.

    Stary R. zwymyślał syna od ostatnich durniów i pod groźbą wydziedziczenia zabronił mu o "głupstwach" nawet wspominać. Zawiedziona w swych nadziejach Stefka wybuchnęła gniewem...

    I zagroziłą Stefanowi konsekwencjami romansu....

    Upłynęło kilka miesięcy i oto w ubiegłym tygodniu pod oknami zagrody R. usłyszano  żałosne kwilenie... Zdarzyło to się w czasie tanecznej zabawy, gdy w mieszkaniu znajdowało się wiele młodzieży z sąsiedztwa. Stary R. wyszedł z izby i po chwili... powrócił z zawiniątkiem w ręku.

    Z tego zawiniątka dochodziło kwilenie.

    Zaciekawieni uczestnicy zabawy przerwali tańce i tłumnie zbliżyli się do R. Odwinięto szmaty i zdumieni goście ujrzeli tęgiego parotygodniowego chłopaka...

    Do rączki dziecka przytwierdzona była karteczka:

- Baw swego syna Zygmusiu...

Tanecznicy - wśród których znajdował się wielce zafrasowany zajściem Zygmunt R.- wybuchnęli śmiechem.

    Śmiech ów jak trzaśnięcie z bicza podziałał na niego. Ze strasznym przekleństwem porwał Bogu ducha winne maleństwo i nie panując nad gniewem z całych sił rzucił ciałem o ścianę.

    Krzyk zgrozy wydarł się z piersi zebranych. Dziecko z łoskotem odbiło się od twardego muru i zostawiwszy na ścianie ślady wypryśniętego móżdżku z rozstrzaskaną główką padło na ziemię. Rzucono się ku ciałku drgającemu w przedśmiertelnej agonji.Usiłowania ratunku nie zdały się na nic. Dziecko skonało..

    Dzieciobójcę aresztowano.

    Oświadczył on w policji, że względem dziecka nie miał wcale morderczych zamiarów. Zbrodni dokonał w zamroczeniu gniewem, wywołanym drwiącą karteczką i śmiechem zebranych.

    - Opanował mnie szalony gniew na bezczelność Stefki, która podrzuciła mi nie moje dziecko. Dziecka jeszcze ze mną mieć nie mogła, bo nie upłynęło nawet pół roku od chwili, kiedy pierwszy raz mi się oddała. Zabite przeze mnie dziecko widocznie skradłą komuś by mnie ośmieszyć wobec całej wsi, mszcząc się za odmówienie ożenku - zeznał podczas śledztwa.

    Na skutek powyższego aresztowano Stefanję R. i poddano ją ostremu badaniu. Potwierdziłą ona domysły ex-kochanka.

    Dziecko wzięła ona od siostry swej zamężnej zamieszkałej w Smardzewie, 15 kilometrów od Woli Łaznowskiej. Uczyniła to w chęci wywarcia na R. presji. Przypuszczał, że w ten sposób zmusi go do małżeństwa. tragicznego epilogu swego podstępu nie przewidziała. Działała w porozumieniu z siostrą. Licząc na brak orjętacji w czasie niezorjętowanego młodzieńca. Udając się do Smardzewa, świadomie rozgłosiła po wsi, że u siostry swej odbędzie poród. Z R. wcałe w ciąży nie była, a tylko symulowała ją, w celu zmuszenia go do ożenku. Gdy zawiodły ją te obliczenia wspólnie z siostrą obmyśliła podstęp, który znalazł tak tragiczny epilog.

wtorek, 29 listopada 2022

Bedoń - Wesele - Mord - Ilustrowana Republika - 1926

 


Działo się w Bedoniu:

Ilustrowana Republika. 1926-07-09 R. 2 no 188

                                           KAMIENIAMI I KŁONICAMI
                                               okładali się goście weselni.
                 Nikt nie pamięta, kto kogo bił, ale Rychter został zamordowany.

Dnia 19 kwietnia roku ubiegłego w mieszkaniu gospodarza Tomasza Ołubki, zamieszkałego we wsi Bedoń pod Gałkówkiem, odbywała się uroczystość weselna, na którą zaproszono wiele gości ze wsi okolicznych. Między innymi byli tam również wieśniacy z tej samej wsi: Robert Rychter, Leon Zbiciński i Jan Wójcik. Między Leonem Zbicińskim a Robertem Rychterem wynikł spór w czasie libacji, ponieważ jednak ci dwaj „dżentlemeni" nie chcieli zakłócać uroczystości ślubnej, wyszli więc na dwór, gdzie pogruchotali sobie wzajemnie kości przyczem Zbiciński podarł Rychterowi w strzępy nową kamizelkę. Dzięki interwencji gospodyni domu zdołano walczących gości rozdzielić i odprowadzić z powrotem do mieszkania. Spokój ten nie trwał jednak długo. Po upływie 30-tu minut od pierwszej bójki Rychter wyszedł ponownie na dwór w celu odszukania drugiej połowy podartej kamizelki. W ślad za nim wyszli z mieszkania Zbiciński, Jan Wójcik i Stefan Wójcik, którzy napadli na Rychtera, poczęli go bić pięściami, przyczem Jan Wójcik uderzył Rychtera kamieniem w głowę tak nieszczęśliwie, że napadnięty stoczył sie na ziemię, brocząc krwią. Rozbestwieni napastnicy potłukli Jeszcze leżącego bez przytomności Rychtera kłonicami. Goście weselni przenieśli ciężko rannego Rychtera do mieszkania Ołubkl, skąd następnego dnia przewieziono go do szpitala Św. Józefa w Łodzi Rychter stracił zupełnie mowę. Lekarz stwierdził ciężkie rany na głowie i pogruchotane kości. Stan chorego był tak ciężki, że okazało się rzeczą konieczną natychmiastowe przeprowadzenie operacji. Po pierwszej operacji Rychter odzyskał mowę, po drugiej jednak, którą należało również niezwłocznie przeprowadzić, Rychter stracił przytomność i w kilka godzin potem zmarł. Na tej zasadzie pociągnięto do odpowiedzialności sądowej Wójcika i Zbicińsklego, z których pierwszy na śledztwie przyznał się do winy, drugi natomiast zaprzeczał temu, jakoby brał udział w pobiciu Rychtera. Wójcik twierdził, że stanął w obronie własnego życia, gdyż Rychter chciał go pobić, czemu za pobiegł przez uderzenie napastnika kamieniem w głowę. Następnie Wójcik zeznał, że nie bił Rychtera kłonicą, widział natomiast jak czynił to Zbiciński. Zbiciński całą winę zwala na Wójcika. Świadkowie potwierdzili akt oskarżenia, dotyczący Wójcika, co do Zbicińskiego zaś zdania były niepewne i mało obciążające. Sąd pod przewodnictwem sędziego Hertzberga wydał w dniu wczorajszym wyrok, mocą którego Wójcik został skazany na 2 lata i 6 miesięcy więzienia z pozbawieniem praw. Zbichiskiego zaś z braku dowodów uniewinniono.


Nowy Bedoń – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie łódzkim wschodnim, w gminie Andrespol, na Wzniesieniach Łódzkich, w dolinie Miazgi. Nazwa Bedoń funkcjonuje od okresu międzywojennego, wcześniej miejscowość nazywała się Będoń. Wikipedia


Das geschah in Bedonie:

Die illustrierte Republik. 1926-07-09 R. 2 Nr. 188
                                                          STEINE UND STÜTZEN
                                               Die Hochzeitsgäste fielen übereinander her.
                 Keiner weiß mehr, wer wen geschlagen hat, aber Rychter wurde ermordet.
Am 19. April des Vorjahres fand in der Wohnung des Landwirts Tomasz Ołubka, der in dem Dorf Bedoń bei Gałkówko lebte, eine Hochzeitsfeier statt, zu der viele Gäste aus den umliegenden Dörfern eingeladen waren. Unter anderem waren auch Dorfbewohner aus demselben Dorf dabei: Robert Rychter, Leon Zbiciński und Jan Wójcik. Während des Umtrunks kam es zu einem Streit zwischen Leon Zbiciński und Robert Rychter, aber da die beiden "Gentlemen" die Hochzeitsfeierlichkeiten nicht stören wollten, gingen sie nach draußen, wo sie sich gegenseitig die Knochen brachen, wobei Zbiciński Rychters neue Weste in Stücke riss. Dank des Eingreifens der Haushälterin konnten die streitenden Gäste getrennt und in die Wohnung zurückgebracht werden. Diese Ruhe währte jedoch nicht lange. Dreißig Minuten nach dem ersten Kampf ging Rychter wieder nach draußen und fand die andere Hälfte der zerrissenen Weste. Zbiciński, Jan Wójcik und Stefan Wójcik folgten ihm aus der Wohnung, griffen Rychter an und schlugen mit den Fäusten auf ihn ein, wobei Jan Wójcik Rychter mit einem Stein so unglücklich auf den Kopf schlug, dass er blutend zu Boden fiel. Die fröhlichen Angreifer schlugen Rychter, der noch immer bewusstlos dalag, mit Pfählen nieder. Die Hochzeitsgäste trugen den schwer verletzten Rychter in Ołubkls Wohnung, von wo aus er am nächsten Tag in das St. Jozef-Krankenhaus in Łódź gebracht wurde. Der Arzt stellte schwere Wunden am Kopf und zertrümmerte Knochen fest. Der Zustand des Patienten war so schwer, dass eine sofortige Operation notwendig wurde. Nach der ersten Operation konnte Rychter wieder sprechen, aber nach der zweiten Operation, die ebenfalls sofort durchgeführt werden musste, verlor Rychter das Bewusstsein und starb einige Stunden später. Auf dieser Grundlage wurden Wójcik und Zbiciński vor Gericht gestellt, wobei ersterer bei der Untersuchung seine Schuld einräumte, während letzterer jegliche Beteiligung an den Schlägen auf Rychter bestritt. Wojcik behauptete, er habe sein Leben verteidigt, weil Rychter ihn schlagen wollte, was er auch tat, indem er seinen Angreifer mit einem Stein auf den Kopf schlug. Wojcik sagte dann aus, dass er Rychter nicht mit einem Pfahl geschlagen habe, sondern gesehen habe, wie Zbicinski dies tat. Zbicinski wies Wojcik die ganze Schuld zu. Die Zeugen bestätigten die Anklage in Bezug auf Wójcik, während ihre Aussagen in Bezug auf Zbiciński unsicher und nicht sehr belastend waren. Das Gericht unter dem Vorsitz von Richter Hertzberg verkündete gestern sein Urteil und verurteilte Wojcik zu 2 Jahren und 6 Monaten Haft mit Berufsverbot. Zbichiski hingegen wurde aus Mangel an Beweisen freigesprochen.

Nowy Bedoń - ein Dorf in Polen, in der Woiwodschaft Łódź, im östlichen Kreis Łódź, in der Gemeinde Andrespol, im Łódź-Gebirge, im Tal des Flusses Miazga. Der Name Bedoń ist seit der Zwischenkriegszeit gebräuchlich, früher hieß das Dorf Będoń. Wikipedia

piątek, 18 listopada 2022

Buków - Ciosna - Bukowiec- Mord - Freie Presse - 1933

 Freie Presse. Jg. 11, 1933, nr 121

Dziękuję Bartłomiejowi Jankiewiczowi z Kraszewa za przysłanie ciekawych artykułów.

                             Pokonani przez sprawiedliwość po 14 latach

                           Niewinny człowiek siedział w więzieniu od 10 lat

    Przed Sądem Okręgowym w Łodzi stanął wczoraj 34-letni Juljan Górka, którego zbrodnia została opisana w aktach oskarżenia w następujący sposób: w dniu 8 kwietnia 1919 r. do nauczyciela szkoły we wsi Buków, parafia Ciosny, powiat Brzeziny przyszło dwóch mężczyzn w mundurach wojskowych. Jeden nosił insygnia sierżanta, a drugi dowódcy plutonu. Poprosili o samochód, którym mogliby pojechać do Bukowca. Dyrektor szkoły odpowiedział, że natychmiast sprawdzi, którzy chłopi muszą zapewnić furmankę. W tym momencie żołnierze zobaczyli dwa konie przy pracy na polu szkolnika Walentego Bilkowskiego, które należały do rolnika Michała Pryczki. Oświadczyli, że chcą jeździć z tymi końmi. Mimo oporu Pryczki, zaprzęgli konie do wozu i odjechali. Zabrali ze sobą 17-letniego syna Pryczki, Piotra, atletycznie zbudowanego młodzieńca. Choć minęło kilka dni, chłopiec nie wrócił, podobnie jak nie odesłano koni. Zaniepokojony ojciec zgłosił sprawę do urzędu gminy i różnych komisariatów. Na podstawie dostarczonego przez niego opisu personalnego, komendantowi policji w Rzgowie udało się zatrzymać dwóch sierżantów, którzy byli uzbrojeni w karabiny. Sierżant przedstawił się jako Bolesław Wolski, a plutonowy jako Jan Janikowski. Kiedy ci dwaj zostali skonfrontowani przez Pryczkę, Białkowskiego i innych, okazało się, że ukradli konie. Niemal w tym samym czasie otrzymano zgłoszenie o znalezieniu ciała Piotra Pryczki w rowie w pobliżu wsi Janów, Nowosolna. Sekcja zwłok wykazała, że Pryczka został uduszony. Obaj aresztowani mężczyźni stanowczo zaprzeczyli, że popełnili morderstwo. Stwierdzili, że po przyjeździe do Łodzi odesłali chłopca do domu. W trakcie krzyżowego badania Janikowski ostatecznie zeznał następująco: Na początku kwietnia 1919 r. uciekł z obozu w Bartodziejach. We Lwowie poznał Górkę, który podawał się za chorążego Zygmunta Dombrowskiego. Początkowo szli ze strażnikiem Bolesławem Wolskim, ale potem on się od nich odłączył. Od tego czasu Górka podawał się za sierżanta Wolskiego. W Łodzi spotkali Aleksandra Manieńskiego, który zaproponował, aby dostarczyli mu parę koni. Udali się zatem do Bukowa, gdzie zarekwirowali konie. W drodze do Łodzi Górka zaproponował, że poprowadzi konie, aby Pryczka mógł odpocząć. Usiadł zatem na przednim siedzeniu, natomiast Pryczka zajął miejsce obok Górki. Po jakimś czasie otrzymał kopnięcie w plecy. Gdy się odwrócił, zobaczył Górkę klęczącego na Pryczce i duszącego go. Ponieważ Gorka groził mu zastrzeleniem, nie przejmował się tym, co zrobił. Górka kazał następnie wjechać samochodem w pole, gdzie pochował Pryczkę. Na procesie Janikowski został skazany na 15 lat więzienia. Zmarł w więzieniu 1 marca 1923 r. Górce udało się uciec z zakładu karnego w Warszawie. W 1922 roku aresztowano prawdziwego Wolskiego jako domniemanego sprawcę; jego niewinność wyszła na jaw dopiero pod koniec ubiegłego roku, gdy aresztowano Górkę. Pod koniec ubiegłego roku Juljan Górka musiał odpowiedzieć za kradzież przed łódzkim Sądem Rejonowym. Został skazany na 6 miesięcy więzienia, z którego został zwolniony na mocy amnestii. Podczas procesu przypomnieli sobie jednak o morderstwie sprzed 14 lat i aresztowali Górkę. Wczoraj musiał odpowiedzieć za morderstwo. Zaprzeczył i stwierdził, że zabójstwa dokonał Janikowski. Oskarżony cierpi na zaawansowaną chorobę konsumpcyjną. Podczas kierowanych do niego pytań nagle zasłabł, przez co proces musiał zostać przerwany. Po długiej naradzie sąd skazał oskarżonego na 12 lat więzienia.,




                               Nach 14 Jahren von der Gerechtikheit ereilt

                               Ein Unschuldiger sitzt 10 Jahre in Gefängnis

p. Vor dem Lodzer Bezirksgericht stand gestern der 34 Jahre alte Juljan Gorka, dessen Verbrechen die Anklageakte folgendermaßen schilderte: Am 8. April 1919 kamen zu dem Schulzen des Dorfes Bukow, Gem. Ciosny, Kreis Brzeziny, zwei Männer in Militäruniform. Der eine trug die Abzeichen eines Gergeanten und der zweite die eines Zugführers. Sie verlangten einen Wagen, mit dem sie nach Bukowiec fahren könnten. Der Schulze erwiderte, daß er sofort nachprüfen werde, an welchen Bauern die Reihe zur Stellung eines Wagens sei. In dem Augenblick sahen die Soldaten auf dem Felds des Schulzen Walenty Bilkowski zwei Pferde bei der Arbeit, dis dem Bauern Michal Pryczka gehörten. Sie erklärten, daß sie mit diesen Pferden fahren wollten. Trotz des Widerstandes Pryczkas schirrten sie die Pferde an einen Wagen und fuhren davon. Sie nahmen den 17 Jahre alten Sohn Pryczkas, Piotr, einen athletisch gebauten Jüngling, mit. Obgleich einige Tage vergingen, kehrte der Bursche nicht zurück, ebenso wie die Pferde nicht zurückgesandt wurden. Der beunruhigte Vater erstattete im Gemeindeamt und bei verschiedenen Polizeiposten Mitteilung. Auf die von ihm gelieferte Personalbeschreibung hin gelang es dem Polizeikommandanten in Rzgow, zwei Unteroffiziere festzunehmen, die mit Gewehren bewaffnet waren. Der Sergeant gab sich als Boleslaw Wolski und der Zugführer als  Jan Janikowski aus. Als die beiden dem Pryczka, Bialkowski und anderen gegenübergestellt wurden, ergab es sich, daß fie die Pferde geraubt Hatten. Fast gleichzeitig lief die Meldung ein, daß in einem Weggraben in der Nähe des Dorfes Janow, Gem. Nowosolna, die Leiche des Piotr Pryczka gefunden wurde. Die Sezierung der Leiche ergab, daß Pryczka erwürgt worden war. , Die beiden Festgenommenen leugneten entschieden, den Mord verübt zu haben. Sie erklärten, daß sie den Burschen nach ihrer Ankunft in Lodz nach Hause gesandt hätten. Während des Kreuzverhörs sagte Janikowski schließlich folgendes aus: Anfang April 1919 war er aus dem Lager in Bartatow geflohen. In Lemberg lernte er Gorka kennen, der sich als Fähnrich Zygmunt Dombrowski ausgab. Amsanglich seien sie mit dem Sorgeanten Boleslaw Wolski gewandert, der sich aber dann von ihnen absonderte. Von der Zeit an habe sich Gorka als Sergeant Wolski ausgegeben. In Lodz lernten sie einen Alexander Maninski kennen, der ihnen den Vorschlag machte, ihm ein Paar Pferde zu liefern. Sie seien deshalb nach Bukow gegangen, wo sie die Pferds requiriert hätten. Unterwegs nach Lodz hatte Gorka ihm vorgeschlagen, die Pferds zu lenken, damit Pryczka ausruhen könne. Er habe sich deshalb auf den Vordersitz gesetzt, während Pryczka den Platz neben Gorka einnahm. Nach einiger Zeit habe er einen Fußtritt in den Rücken erhalten. Als er sich umdrehte, sah er, wie Gorka auf Pryczka kniete und ihn würgte. Da ihm Gorka mit Erschießen gedroht habe, habe er sich um sein Tun nicht weiter gekümmert. Gorka habe dann den Wagen aufs Feld lenken lassen, wo er Pryczka verscharrt habe. In der Gerichtsverhandlung wurde Janikowski zu 15 Jahren Zuchthaus verurteilt. Am 1. März 1923 starb er im Gefängnis. Gorka gelang es, aus dem Strafgefängnis in Warschau zu fliehen. 1922 wurde der richtige Wolski als vermeintlicher Täter verhaftet; seine Unschuld kam erst Ende v. J . an den Tag, als Gorka verhaftet wurde. Ende vorigen Jahres hatte sich nämlich Juljan Gorka vor dem Lodzer Bezirksgericht wegen Diebstahls zu verantworten. Er wurde zu 6 Monaten Gefängnis verurteilt, die ihm auf Grund der Amnestie erlassen wurden. Während der Verhandlung erinnerte man sich aber an den Mord vor 14 Jahren und verhaftete Gorka. Gestern hatte er sich wegen des Mordes zu verandworten. Er leugnete und erklärte, daß den Mord Janikowski verübt habe. Der Angeklagte leidet an weit fortgeschrittener Schwindsucht. Während der au ihn gerichteten Fragen wurde er plötzlich ohnmächtig, so daß die Verhandlung unterbrochen werden mußte. Rach einer längeren Beratung verurteilte das Gericht den Angeklagten zu 12 Jahren Gefängnis

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Bukowiec-Königsbach - Wiskitno - Mord - Gauleiter Greiser - Litzmannstadter Zeitung - 1941

     

     Tylko taka mała wzmianka (w dużej części zakłamana) o straceniu 14 Polaków zamieszczona była w obszernym artykule o wizycie namiestnika Kraju Warty Artura Greisera w Strykowie w Litzmannstadter Zeitung 13 maja 1941 roku. Oprócz 14 rozstrzelanych, 28 innych mieszkańców Wiskitna zesłano do obozów koncentracyjnych, powróciły tylko 2 osoby. Tyle było warte ludzkie życie..... 

     10 maja w południe sierżant żandarmerii Wacker przeprowadził rewizję gospodarstwa we wsi Wiskitno w powiecie Litzmannstadt. Podczas tych badań Wacker został obezwładniony od tyłu przez kilku Polaków i pobity na śmierć. Jeden ze sprawców, który uciekł po dokonaniu przestępstwa, został ujęty i aresztowany tego samego dnia, natomiast na drugiego trwa obława.

     14 Polaków, sprawców i osób stojących za zbrodnią, zostało następnie osądzonych i rozstrzelanych 11 maja.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




      In einem ausführlichen Artikel über den Besuch des Gouverneurs des Warthelandes Artur Greiser in Strykow in der Litzmannstadter Zeitung vom 13. Mai 1941 wurde die Hinrichtung der 14 Polen nur am Rande (und weitgehend heuchlerisch) erwähnt. Neben den 14 Erschossenen wurden 28 weitere Einwohner von Wiskitno in Konzentrationslager geschickt, nur 2 Personen kehrten zurück. So viel war ein Menschenleben wert..... 

Es wird durchgegriffen!

     Am 10. Mai mittags, führte der Gendarmerie-Wachmeister Wacker auf einem Gehöft im Dorfe Wiskitno, im Landkreis Litzmannstadt, Erhebungen wegen Schwarzschlachtensdurch. Bei diesen Erhebungen wurde Wacker von mehreren Polen von hinten überwältig und erschlagen. Einer der Täter, die nach der Tat flüchten, konnte noch am selben Tag gestellt und verhaftet werden, während nach dem anderen gefahndet wird.

14 Polen, Täter und Hintermänner, wurden daraufhin am 11. Mai abgeurteilt und erchossen.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Only such a small mention (largely hypocritical) of the execution of the 14 Poles was included in an extensive article about the visit of the governor of the Wartheland Artur Greiser to Strykow in the Litzmannstadter Zeitung on 13 May 1941. In addition to the 14 who were shot, 28 other inhabitants of Wiskitno were sent to concentration camps, only 2 people returned. This is how much a human life was worth..... 

There will be a crackdown!

    On 10 May at noon, the gendarmerie sergeant Wacker carried out a survey of a farmstead in the village of Wiskitno in the district of Litzmannstadt. During these investigations Wacker was overpowered from behind by several Poles and beaten to death. One of the perpetrators, who fled after the crime, was caught and arrested the same day, while a manhunt is underway for the other.

    14 Poles, perpetrators and those behind the crime, were subsequently tried and shot on 11 May.




Bukowiec-Königsbach - Borowa Wilhelmswalde - Gauleiter Greiser - Litzmannstadter Zeitung - 1941

       Ważny materiał zamieszczony w Litzmannstadter Zeitung z 11 maja 1941 roku. Ważny w związku z mordem na 14 zakładnikach z Wiskitna i Bukowca. Otóż tego właśnie dnia (10 maja) kiedy namiestnik Kraju Warty Artur Greiser wizytował w Bukowcu, zginął żandarm Karl Wacker w pobliskim Wiskitnie. Karl Wacker urodził się w Bukowcu 7 czerwca 1913 roku. Być może, gdyby nie ta wizyta, nie byłoby tylu ofiar. Zaprezentuję fragment materiału który mi udostępnił Pan Bartłomiej Jankiewicz z Kraszewa, blisko spokrewniony z Ludwikiem Jankiewiczem, jednym z 14 rozstrzelanych (pradziadka brat).

"....namiestnik Kraju Warty Artur Greiser zarządził w porozumieniu z prezesem rejencji łódzkiej Friedrichem Übelhörem, publiczną pokazową egzekucję w Wiskitnie. W nocy z 10 na 11 maja 1941 r. dokonano aresztowań w Wiskitnie 42 Polaków. Aresztowanych przewieziono do siedziby Gestapo, a potem osadzono w łódzkim więzieniu na ul. Sterlinga. Spośród aresztowanych wybrano 12 gospodarzy z Wiskitna na czele z Zygmuntem Kałużką i 2 z Bukowca"....

Cały materiał, który zgromadziłem razem z przesłuchaniami w łodzkim Gestapo osób powiązanych z wypadkiem w Wiskitnie chciałbym zaprezentować w książce, bardzo potrzebnej w naszym okręgu (Łódź, gmina Andrespol i gmina Brójce).

        Brakuje zdjęć z wizytacji w Bukowcu, dlatego zamieszczam zdjęcie ze Zgierza.


                                        Niemieccy rolnicy witają

     Gość został również ciepło przyjęty w Strykowie. Lider grupy lokalnej składał Gauleiterowi raporty z pracy swojej grupy lokalnej, a Gauleiter Greiser odwiedzał różne biura po Domu Partii i osobiście widział postępy prac.

     W dalszej podróży Gauleiter i jego towarzysze byli zaskoczeni zastaniem niemieckich nierozliczonych rolników na ich gospodarstwach w Lipce. Niemieccy rolnicy zdali szczegółową relację ze swojej pracy. Z ich opowieści wynikała wdzięczność za przesiedlenie. Gauleiter mógł tu również dokonać ustaleń, co oznaczało niewielką pomoc dla chłopów. Jako prezent od Gauleitera będą go zawsze pamiętać.

     Około południa Gauleiter Greiser przybył do Löwenstladt (Brzezin) na historyczny grunt Brzezin, gdzie został powitany przez burmistrza S.A. Oberführera Jansa. Burmistrz przekazał Gauleiterowi szczegółowy raport o rozwoju politycznym Löwenstadt i poinformował go o stanie prac planistycznych. W drodze do Wilhelmswalde (Borowa) niemieccy chłopcy i dziewczęta wielokrotnie pozdrawiali swojego Gauleitera zbawiennymi okrzykami, a liczni Volksgenssenowie ustawiali się przy drodze. Widoczne z daleka transparenty wyrażały powitanie, a samochód Gauleitera musiał się raz po raz zatrzymywać, by przyjąć pozdrowienia i życzenia od ludzi.

     W Wilhemswald (Borowa) zastępca Gauleitera, Bg. Schmalz, zabrał głos w poruszającym przemówieniu, w którym wyraził podziękowanie Gauleitera za dotychczasową pracę. "Fuehrer potrzebuje was i waszej pracy, a wy potrzebujecie Fuehrera" - wykrzyknął mówca - "i dopilnujecie, aby Warthegau (Kraj Warty) nie różniło się kiedyś pod żadnym względem od Starej Rzeszy". Również tutaj Gauleiter Greiser mógł obiecać partii swoje wsparcie i pomoc w dalszej pracy. Szczególnie ciepłe było pożegnanie młodzieży z Gauleiterem.

     Gość został bardzo uroczyście powitany w Königsbach (Bukowiec), gdzie witano go z prawdziwą szwabską lojalnością i otwartością. Świeże głosy śpiewały stare ludowe piosenki i wkrótce rozwinął się mały program uroczystości, który został ułożony z wielką miłością i starannością. Recytacje poezji ze szwabskich zwyczajów przeplatały się ze śpiewami, a na koniec Szwabowie z Warthelandu pokazali się jako dobrzy aktorzy w żywym przedstawieniu. Tutaj również towarzysze ludowi otrzymali podziękowania od kierownictwa Gau.

     Wieczorem odbył się również wieczór środowiskowy z uczniami Facheinsatz Ost z Litzmannstadt (Łódź), o którym będziemy informować w związku z rajdem w obozie osadników Kirschberg (Wiśniowa Góra).

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wikipedia:

Arthur Karl Greiser (ur. 22 stycznia 1897 w Środzie Wielkopolskiej, zm. 21 lipca 1946 w Poznaniu) – niemiecki polityk narodowosocjalistycznyobergruppenführer SSNamiestnik Rzeszy (Reichsstatthalter) w Kraju Warty, przedtem prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańskazbrodniarz wojenny.

Najwyższy Trybunał Narodowy uznał go winnym zbrodni i skazał Greisera na śmierć. Końcowa sentencja sądu z dnia 9 lipca 1946 brzmiała:

„Arthura Greisera należy uznać winnym wszystkich zbrodni i zarzucanych mu przestępstw, z tym ograniczeniem, że zabójstw, uszkodzeń cielesnych i znęcań się Arthur Greiser osobiście nie dokonywał. Za powyższe przestępstwa skazać Arthura Greisera na karę śmierci, nadto orzec utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz konfiskatę całego jego mienia; od momentu ponoszenia kosztów sądowych i uiszczenia opłaty sądowej zwolnić go. Dowody rzeczowe pozostawić przy aktach sprawy”

Przewodniczący KRN Bolesław Bierut nie uwzględnił ani wniosku Greisera o łaskę, ani prośby o to samo skierowanej do niego przez papieża Piusa XII'

Arthur Greiser został stracony 21 lipca 1946 o godzinie 7.00 przez powieszenie w obecności tysięcy zgromadzonych osób na stoku poznańskiej cytadeli. W czasie wieszania Greisera stutysięczna publiczność, wśród której były także dzieci, klaskała i gwizdała. Była to ostatnia egzekucja publiczna w Polsce. Po fali krytyki takich egzekucji minister sprawiedliwości Henryk Świątkowski podjął decyzję o ich zaprzestaniu.

Ciało Greisera, po przeprowadzeniu sekcji w Zakładzie Anatomicznym Uniwersytetu Poznańskiego, zostało spalone w tym samym krematorium, w którym palono zwłoki mordowanych Polaków w poznańskim więzieniu. Prochy zostały oddane do dyspozycji Prokuratury Sądu Specjalnego.


                                                                                          

Wichtiges Material in der Litzmannstadter Zeitung vom 11. Mai 1941. Wichtig im Zusammenhang mit der Ermordung von 14 Geiseln aus Wiskitno und Bukowiec. Nun, genau an diesem Tag (10. Mai), als der Gouverneur des Warthelandes Artur Greiser Bukowc besuchte, wurde der Gendarm Karl Wacker im nahe gelegenen Wiskitno getötet. Karl Wacker wurde am 7. Juni 1913 in Bukowiec geboren. Hätte es diesen Besuch nicht gegeben, hätte es vielleicht nicht so viele Opfer gegeben. Ich werde einen Auszug aus Materialien präsentieren, die mir von Herrn Bartłomiej Jankiewicz aus Kraszewo zur Verfügung gestellt wurden, der eng mit Ludwik Jankiewicz, einem der 14 Hingerichteten (Bruder des Urgroßvaters), verwandt ist.

".... Der Gouverneur des Warthelandes, Artur Greiser, ordnete in Absprache mit dem Präsidenten der Region Lodz, Friedrich Übelhör, eine öffentliche Schauhinrichtung in Wiskitno an. In der Nacht vom 10. auf den 11. Mai 1941 wurden in Wiskitno 42 Polen verhaftet. Die Verhafteten wurden zum Gestapo-Hauptquartier gebracht und anschließend im Lodzer Gefängnis in der Sterlinga-Straße inhaftiert. Unter den Verhafteten wurden 12 Landwirte aus Wiskitno, angeführt von Zygmunt Kałużka, und 2 aus Bukowiec ausgewählt.".....

Ich möchte das gesamte Material, das ich zusammen mit den Verhören von Personen, die mit dem Vorfall in Wiskitno in Verbindung stehen, bei der Gestapo in Lodz gesammelt habe, in einem Buch zusammenfassen, das in unserem Bezirk (Lodz, Gemeinde Andrespol und Gemeinde Brójce) dringend benötigt wird.


                                                    Deutschen Bauern grüßen

    Auch in Strykow wurde der hohe Gast auf das herzlichste begrüßt. Der Ortsgruppenleiter berichtete dem Gauleiter über die Arbeit seiner Ortsgruppe, und Gauleiter Greiser besuchte nach dem Parteihaus verschiedene Amter und überzeugte sich persönlich von dem Fortschritt der Arbeiten.

    Auf der Weiterfahrt traf der Gauleiter mit seiner Begleitung noch in Lipka überraschend bei wolhyniendeutschen Unsiedlern auf ihren Höfen ein. Eingehend berichteten die deutschen Bauern von ihren Arbeiten. Auf ihren Geschichtern las man dabei die Dankbarkheit für ihre Umsiedlung. Der Gauleiter konnte auch hier Unordnungen treffen, die eine kleine Hilfe für die Bauern bedeuten. Als Geschenk des Gauleiters wird es ihnen in steter Erinnerung bleiben.

    Um die Mittagszeit traf dann Gauleiter Greiser in Löwenstadt auf dem historischen Boden von Brzeziny ein, wo er von Bürgermeister S.A. Oberführer Jans begrüßt wurde. Der Bürgermeister berichtete dem Gauleiter ausführlich über die politische Entwicklung Löwenstadts und unterrichtete ihn über den Stand der Planungsarbeiten. Auf der Fahrt nach Wilhelmswalde grüßten immer wieder deutsche Jungen und Mädel ihren Gauleiter durch heilrufe, während zahlreihe Volksgenssen den Straßenrand säumten. Transparente drücken, weithin sichtbar, den Willkommengruß aus, und immer wieder mußte der wagen des Gauleiters halten, um die Grüße und Wünsche der Bevölkerung entgegenzunehmen.

    In Wilhemswald ergriff der stellvertretende Gauleiter Bg. Schmalz das Wort zu einer zündenden Ansprache, in der er den Dank des gauleiters für die bisher geleistete Arbeit aussprach. "Der Führer braucht Euch und Eure Arbeit und Ihr braucht den Führer", so rief der Redner aus, "und Ihr werbei dafür sorgen, daß der Warthegau sich einmal in nichts mehr vom Altreich unterschiden wird." Auch hier konnte Gauleiter Greiser der Partei für die weitere Arbeit seine Unterstützung und Hilfe zusagen. Besonders herzlich war der Abschied der Jugend vom Gauleiter.

    Sehr festlich wurde der hohe Gast in Königsbach empfangen, wo ihn echte Schwabentreue und erliche Offenheit grüßten. Frische Stimmen brachten alte Volkslieder zu Gehör, und bald wickelte sich ein kleines Festprogramm ab, das mit viel Liebe und Sorgfalt zusammengestellt war.Gedichtsvorträge aus schwäbischem Brauchtum wechselten mit Schprechören ab, und schließlich zeigten sich in einem flotten Spiel die Schwaben des Warthelandes noch als Gute Schauspieler. Auch hier wurde den Volksgenossen der Dank der Gauleitung übermittelt.

    Auch Abend fand noch ein Gemeinschaftsabend mit Studenten des Facheinsatzes Ost aus Litzmannstadt statt, über den wir im Zusammenhang mit der Kungebung im Unsiedlerlager Kirschberg noch berichten werden.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wikipedia:

Arthur Karl Greiser (geboren am 22. Januar 1897 in Środa Wielkopolska, gestorben am 21. Juli 1946 in Poznań) - deutscher nationalsozialistischer Politiker, SS-Obergruppenführer, Reichsstatthalter im Wartheland, davor Präsident des Senats der Freien Stadt Danzig, Kriegsverbrecher.

Das Oberste Nationalgericht befand ihn des Verbrechens für schuldig und verurteilte Greiser zum Tode. Das Schlussurteil des Gerichts vom 9. Juli 1946 lautete:

"Arthur Greiser ist aller ihm zur Last gelegten Verbrechen und Vergehen für schuldig zu befinden, mit der Einschränkung, dass die Morde, Körperverletzungen und Misshandlungen nicht von Arthur Greiser persönlich begangen wurden. Arthur Greiser wegen der oben genannten Straftaten zum Tode zu verurteilen, ferner die Verwirkung seiner öffentlichen und bürgerlichen Ehrenrechte auf ewig und die Einziehung seines gesamten Vermögens anzuordnen; ihn von den Gerichtskosten und Gerichtsgebühren zu befreien. Lassen Sie das Beweismaterial in der Akte".

Der Präsident der KRN, Boleslaw Bierut, gab Greisers Gnadengesuch nicht statt, ebenso wenig wie das Gnadengesuch, das Papst Pius XII. an ihn richtete.

Arthur Greiser wurde am 21. Juli 1946 um 7 Uhr morgens vor Tausenden von versammelten Menschen am Hang der Posener Zitadelle durch den Strang hingerichtet. Als Greiser gehängt wurde, klatschten und pfiffen die 100.000 Zuschauer, unter denen auch Kinder waren. Es war die letzte öffentliche Hinrichtung in Polen. Nach einer Welle der Kritik an solchen Hinrichtungen beschloss Justizminister Henryk Swiatkowski, sie einzustellen.

Greisers Leiche wurde nach der Sezierung in der Anatomischen Abteilung der Universität Posen in demselben Krematorium verbrannt, in dem auch die Leichen der in einem Posener Gefängnis ermordeten Polen verbrannt wurden. Die Asche wurde der Staatsanwaltschaft des Sondergerichts zur Verfügung gestellt.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Important material included in the Litzmannstadter Zeitung of 11 May 1941. Important in connection with the murder of 14 hostages from Wiskitno and Bukowiec. Well, on that very day (10 May) when the governor of the Wartheland Artur Greiser was visiting Bukowc, the gendarme Karl Wacker was killed in nearby Wiskitno. Karl Wacker was born in Bukowiec on 7 June 1913. Perhaps, had it not been for this visit, there would not have been so many victims. I will present an excerpt from material that was made available to me by Mr. Bartłomiej Jankiewicz from Kraszewo, closely related to Ludwik Jankiewicz, one of the 14 executed (great-grandfather's brother).

".... The governor of the Wartheland, Artur Greiser, ordered, in consultation with the president of the Lodz region, Friedrich Übelhör, a public show execution in Wiskitno. On the night of 10 to 11 May 1941, 42 Poles were arrested in Wiskitno. The arrestees were taken to the Gestapo headquarters and then imprisoned in the Lodz prison on Sterlinga Street. Among those arrested, 12 farmers from Wiskitno, headed by Zygmunt Kałużka, and 2 from Bukowiec were selected".....

I would like to present all the material I have gathered together with the interrogations at the Lodz Gestapo of people connected with the Wiskitno incident in a book, which is very much needed in our district (Lodz, Andrespol borough and Brójce borough).

                                                 German farmers greet


    The guest was also warmly welcomed in Strykow. The leader of the local group reported to the Gauleiter on the work of his local group, and Gauleiter Greiser visited various offices after the Party House and personally saw for himself the progress of the work.

     On their onward journey, the Gauleiter and his companions were surprised to find German unsettled farmers on their farms in Lipka. The German farmers gave a detailed account of their work. Their stories showed gratitude for their resettlement. The Gauleiter was also able to make arrangements here which meant a little help for the peasants. As a gift from the Gauleiter, they will always remember it.

     Around noon Gauleiter Greiser arrived in Löwenstladt on the historic ground of Brzeziny, where he was welcomed by Mayor S.A. Oberführer Jans. The mayor gave the Gauleiter a detailed report on the political development of Löwenstadt and informed him about the status of the planning work. On the journey to Wilhelmswalde, German boys and girls repeatedly greeted their Gauleiter with salutary shouts, while numerous Volksgenssen lined the roadside. Banners, visible from afar, expressed the welcome, and again and again the Gauleiter's car had to stop to accept the greetings and wishes of the people.

     In Wilhemswald, the deputy Gauleiter, Bg. Schmalz, took the floor for a stirring speech in which he expressed the Gauleiter's thanks for the work done so far. "The Fuehrer needs you and your work, and you need the Fuehrer," the speaker exclaimed, "and you will ensure that the Warthegau will one day be no different from the Old Reich in any way." Here, too, Gauleiter Greiser was able to promise the party his support and help for further work. The farewell of the youth to the Gauleiter was particularly warm.

     The guest was given a very festive welcome in Königsbach, where he was greeted with genuine Swabian loyalty and openness. Fresh voices sang old folk songs, and soon a small programme of festivities unfolded, which had been put together with much love and care. Poetry recitations from Swabian customs alternated with chants, and finally the Swabians of Wartheland showed themselves as good actors in a lively play. Here, too, the people's comrades were thanked by the Gau leadership.

     In the evening, there was also a communal evening with students of the Facheinsatz Ost from Litzmannstadt, which we will report on in connection with the rally in the Kirschberg settlers' camp.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wikipedia:

Arthur Karl Greiser (born 22 January 1897 in Środa Wielkopolska, died 21 July 1946 in Poznań) - German National Socialist politician, obergruppenführer SS, Reich Governor (Reichsstatthalter) in the Wartheland, before that President of the Senate of the Free City of Danzig, war criminal.

The Supreme National Tribunal found him guilty of the crime and sentenced Greiser to death. The court's final sentence of 9 July 1946 read:

"Arthur Greiser should be found guilty of all the crimes and offences alleged against him, with the limitation that the murders, bodily injuries and abuses were not personally committed by Arthur Greiser. sentence Arthur Greiser to death for the above offences, furthermore order the forfeiture of his public and civil honour rights for ever and the confiscation of all his property; exempt him from court costs and court fees. Leave the material evidence in the case file".

KRN Chairman Boleslaw Bierut did not grant Greiser's request for clemency, nor the request for the same from Pope Pius XII'

Arthur Greiser was executed on 21 July 1946 at 7 a.m. by hanging in the presence of thousands of gathered people on the slope of the Poznan citadel. At the time of Greiser's hanging, the 100,000-strong audience, which included children, clapped and whistled. It was the last public execution in Poland. After a wave of criticism of such executions, Minister of Justice Henryk Swiatkowski decided to stop them.

Greiser's body, after being dissected at the Anatomical Department of the University of Poznan, was burned in the same crematorium where the corpses of murdered Poles in a Poznan prison were burned. The ashes were placed at the disposal of the Prosecutor's Office of the Special Court.