W książce Otto Heike 150 Jahre Schwabensiedlungen in Polen 1795-1945 na stronach 240-243 znajduje się materiał poświęcony historii Bukowca od 1916 roku do przejęcia władzy przez Hitlera na terenie Niemiec. Sporo miejsca poświęcono przy okazji wynajmowania w okresie letnim pokoi letnikom z Łodzi w Wiśniowej Górze, Kraszewie, Zielonej Górze i w Bukowcu.
Materiał ten przetłumaczyłem z niemieckiego, jest mi potrzebny do mojej książki poświęconej historii Bukowca z lat 1803-1945.
Prośba do czytelników, czy ktoś posiada zdjęcia baraków w Wiśniowej Górze o których wspomniano w tekście?
W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Mocarstwa centralne
już jesienią 1916 r. proklamowały ochronę polsko-niemiecką, ale
ogłoszenie niepodległości nowego państwa polskiego 11 listopada
1918 r. było całkowitym zaskoczeniem dla niezbyt zainteresowanych
wydarzeniami politycznymi Szwabów z Königsbach (Bukowiec). Z dnia
na dzień, by tak rzec, zostaliśmy obywatelami Polski ze wszystkimi
obowiązkami, ale także z wszelkimi prawami obywatelskimi i prawem
do ochrony ze strony państwa „bez względu na pochodzenie
etniczne, język czy wyznanie”, jak głosi konstytucja. Pierwszą
obowiązkową „składkę” jako obywatela polskiego musieli
opłacić mężczyźni pełniący służbę wojskową. Zostali
wcieleni do pospiesznie organizowanej armii polskiej i musieli
walczyć przeciw Armii Czerwonej. Dwóch członków parafii oddało
życie w tej wojnie, a mianowicie Gustav Kling, który mieszkał w
sąsiedniej wsi Kraschew i należał do parafii Königsbach
(Bukowiec), oraz Johann Rau. W administracji miejskiej nie nastąpiły
żadne zmiany administracyjne. Wieś nadal należała do gminy
Brójce. Podczas zbliżających się wyborów wójta na początku 1919
r. rada gminy została pouczona, że tylko człowiek mówiący
po polsku może zostać zatwierdzony na ten urząd.
W Łodzi w
międzyczasie znów ruszyły fabryki; młodzi ludzie przenieśli się
z przeludnionej wioski do miasta, a w niektórych domach znów
pracowały maszyny dziewiarskie. Gospodarstwa nadal kurczyły się z
powodu podziału spadku i ledwo mogły wyżywić swoich właścicieli.
Część rolników przeniosła się do Prus Zachodnich, zwanych
później Pomorzem, gdzie mogli przejąć gospodarstwa na
sprzyjających warunkach, które opuściła emigracja wywłaszczonych
osadników. Wciąż była to trudna walka o byt, zwłaszcza na
farmach karłowatych o powierzchni od 3 do 5 ha. W przeważającej
ilości lekka gleba przyniosiła słabe zbiory, których plony
wystarczały tylko na wyżywienie ludzi i bydła. Niektórzy nie
mieli nawet konia. Skąd powinien pochodzić dochód? Większość
gospodarstw nie nadawała się zbytnio do przyjmowania „letnich
gości”; Jeśli było duże zapotrzebowanie, jedyny pokój dzienny
był opuszczany, aby zostawić go gościom wakacyjnym. Na szczęście
większości drobnych rolników w dolnej wiosce udało się kopać
torf na swoich łąkach; inny materiał grzewczy stanowiłby
przeszkodę. Obfitość drewna w okolicy (Grünberg (Zielona Góra) i
Kraschewer Wald – Kraszewski las) pozostawała zamknięta dla
Königsbacher (Bukowiec). Zbiór drewna do palenia, jagód, wrzosu i
grzybów wymagał pozwolenia, a nawet ci, którzy przyjeżdżali na
lato, musieli je zdobyć, jeśli chcieli wyjść do lasu lub tam
rozstawić leżak.
W tamtych latach
rolnictwo potrzebowało tanich kredytów na zakup maszyn rolniczych i
nawozów. Z drugiej strony w latach dwudziestych panowała wielka
lichwa, która zrujnowała niejednego drobnego dłużnika. Brakowało
również instruktorów, którzy byliby w stanie zapewnić synom
rolników niezbędną wiedzę na kursach i mogliby pokazać
skuteczniejsze sposoby gospodarowania niewielkimi gruntami ornymi.
Zamiast tego pracowali po szerokim jak ręcznik, czasem
dwukilometrowym pasie pól na wzór dziadka. Nie było też
organizacji, która dbałaby o postęp w rolnictwie i rozwiązała
pewne problemy społeczne, takie jak użycie maszyn do zarządzania
ładunkiem. Kasa oszczędnościowo-pożyczkowa została założona
20 czerwca 1917 r., ale niewiele można było zdziałać, biorąc pod
uwagę sztywność i nieufność chłopów. Bliskość dużego miasta
liczącego ponad pół miliona mieszkańców miała decydujący wpływ
na rozwój gospodarczy i społeczny miejscowości. Wielu pracowników
znalazło zatrudnienie w fabrykach tekstylnych oraz w branży
usługowej, choć dla niektórych przeprowadzka do Łodzi oznaczała
emigrację za granicę.
Zapotrzebowanie
miasta na jedzenie było ogromne, więc mieszkańcy Königsbach
(Bukowiec) byli w stanie uzyskać dobre ceny za swoje produkty.
Zasadniczo to uprawa młodych ziemniaków opłaciła się i
przyniosła pożądany dochód, zwłaszcza na skąpe tygodnie przed
zbiorem zbóż. Na przykład pomysł uprawy warzyw jeszcze nie
przyszedł im do głowy. Ograniczał się do uprawy kapusty i rzepy
(brukwi).
Dochodowym biznesem w Dolnym Bukowcu było wynajmowanie pokoi letnim
gościom, w dialekcie szwabskim „letni przewodnik”. W
szczególności w latach dwudziestych wzrosła liczba wczasowiczów
szukających zdrowego powietrza i relaksu w Königsbach (Bukowiec) i
Grünberg (Zielona Góra). Przyjmowano tylko niemieckich letników;
rodziny żydowskie wynajmowały pokoje w Kraszewie, Hulance i
Wiśniowej Górze (Kirschberg). Niechęć do żydowskich lokatorów
nie wynikała z antysemickiej postawy Szwabów z Königsbach
(Bukowca). Niemieccy lokatorzy nie chcieli mieszkać w bezpośrednim
sąsiedztwie hałaśliwych, przeważnie dużych rodzin żydowskich,
które prowadziły inny tryb życia i nie chciały mieszkać razem z
chrześcijanami.
W ostatnich latach
przed II wojną światową napływ letnich turystów wyraźnie
zmalał; bo na szerszym obszarze Łodzi powstały klimatyczne
uzdrowiska, których komfort życia bardziej odpowiadał potrzebom
wczasowiczów, niż mogły zaoferować prymitywne chłopskie saloniki
obu wsi Szwabii. Bardziej zamożne rodziny miały teraz własne domy
wakacyjne. Jedynie wspomniane wcześniej miejscowości Hulanka,
Kraszew i Wiśniowa Góra (Kirschberg) pozostały wakacyjnymi
bastionami Żydów, zwłaszcza Wiśniowa Góra (Kirschberg) stał się
ośrodkiem miejskiej aktywności z restauracjami, lokalami
rozrywkowymi i tanecznymi barami.
Na koniec należy zauważyć,
że ponad 100 przypominających baraki drwali z Wiśniowej Góry
(Kirschbergu) domków służyło w latach wojny jako schronienie dla
niemieckich przesiedleńców (volksdojczów) z Polski, Rumunii i
Związku Radzieckiego.
Rozwój polityczny w Niemczech po „przejęciu władzy” w 1933 r.
nie miał znaczącego wpływu na postawę szwabskich chłopów.
Jesienią 1934 r., po zawarciu polsko-niemieckiego paktu o
nieagresji, wysłannicy z ugrupowań należących do grupy etnicznej
próbowali podjąć pracę polityczną w kraju, a także zdobyć
przyczółek w Königsbach, ale hasła nacjonalistyczne spotykały
się na ogół z wielką niechęcią. Kto by przypuszczał, że po
tych wszystkich nadużyciach i wrogości, po nieustającej walce z
mniejszościami narodowymi, stosunki między Niemcami a Polską mogą
nagle przerodzić się w przyjaźń i zrozumienie. Starsi mieszkańcy
wciąż pamiętali przebieg I wojny światowej i konsekwencje zbyt
dużej aktywności niemieckich klubów i organizacji. Wtedy jednak
nikt nie przypuszczał, że za kilka lat może dojść do niemożliwej
do pokonania przepaści między Niemcami a Polakami i do wielkiej
katastrofy.