Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirschber - Wiśniowa Góra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirschber - Wiśniowa Góra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 sierpnia 2022

Mord - Wiskitno - Żandarm Wacker Karl - Nekrolog - 1941

       Ostatni dokument jaki znalazłem w sprawie żandarma Karla Wackera.  Wiem gdzie jest                       pochowany, jednak pozostanie to moją tajemnicą z różnych powodów.       

   Litzmannstädter Zeitung 14.5.1941 



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                 

                                                     ZWOŁANIE DO PORZĄDKU


        10 maja 1941 roku tchórzliwy polski zamachowiec zabił pełniącego służbę strażnika

                                                             strażnik żandarmerii

                                                              KARL WACKER

        Posterunek żandarmerii Kirschberg (Wiśniowa Góra), powiat Litzmannstadt (Łódź)

        Ten kamarad poświęcił swoje życie dla pokoju swojej ojczyzny. Jego śmierć jest święta dla nas 

         wszystkich        

         Zawsze będziemy czcić jego pamięć.

         Litzmannstadt, 12 maja 1941 r.


                                                                         Dowódca żandarmerii

                                                                              J. B. Dr. Barfuß

                                                                           Major żandarmerii.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                                     NACHRUF

        Durch feige polnische Mörderhand fiel am 10. Mai 1941 bei Ausübung einer Diensthandlung

                                              der Wachmeister der Gendarmerie

                                                          KARL WACKER

       Gendarmerie - Posten Kirschberg, Kreis Litzmannstadt

      Dieser Kamarad opferte sein Leben für die Vefriedung seiner Heimat. Sein Tod ist uns allen heiliege        Verpflichtung.

      Wir werden sein Andenken stets in Ehren halten.

      Litzmannstadt, den 12. Mai 1941

                                                                         Der Kommandeur der Gendarmerie

                                                                                 J. B. Dr. Barfuß

                                                                             Major  der Gendarmerii.


                                                                    CALL TO ORDER

                          On 10 May 1941, a cowardly Polish assassin killed a guard on duty

                                                                 the gendarmerie guard

                                                                   KARL WACKER

       Gendarmerie post Kirschberg, district Litzmannstadt

       This comrade sacrificed his life for the pacification of his homeland. His death is a sacred  

        obligation to us all.     

        We will always honour his memory.

        Litzmannstadt, 12 May 1941


                                                                         The Commander of the Gendarmerie

                                                                                       J. B. Dr. Barfuß

                                                                               Major of the Gendarmerie.

czwartek, 15 lipca 2021

Wiśniowa Góra - Zdrada - Judaika - Republika - 1932

 

 Działo się w Gminie Andrespol - Wiśniowa Góra - Żydzi - Zdrada - Republika - 20.5.1932




     Piekarz, nocny redaktor, nocny zecer i dozorca nocny — to zawody pożałowania godne. Dzień nie jest dniem, a noc nie jest nocą. Ani człowiek się wyśpi, ani zje jak należy... Jeżeli los zwykłego takiego pracownika nocy nie jest do pozazdroszczenia, to już wręcz piekłem stają się, nie tyle dni, ile noce, gdy człowiek taki ma dane, by sądzić, że go żona zdradza. 60 dni to nie długo, sześćdziesiąt nocy to wiele... Śpiewa Modzelewska i kończy każdą strofkę: „Jutro z Casablanka wrócić ma mój mąż"... Pan Moszek Ajzerman z małżonką nie mieszkali w Casablanka, tylko w innej miejscowości, również egzotycznej, choć położonej tuż pod Łodzią. Państwo Ajzerman mieszkali na Wiśniowej Górze. Tamże zamieszkiwał pan Lejzor Ekerman, który miał zawód, pozwalający mu na oddawanie się w nocy tylko przyjemnościom. Przez sześćdziesiąt, a może i więcej nocy dręczył się pan Ajzerman myślą, że go żona zdradza. Równocześnie Ajzerman piekł chleb i bułki. Ile goryczy, ile westchnień i przekleństw mieściło się w tym chlebie powszednim, który wypiekał Ajzerman na Wiśniowej Górze... O wiele więcej, niż w normalnem pieczywie — to rzecz jasna. Co było z bohaterką piosenki Modzelewskiej, która w ostatnim wierszu „Santa Madonna poratuj" łudzi się, że mąż może jednak spóźni się z tej Casablanki i idzie do kochanka — tego niej wiemy. Wiemy natomiast, co się stało z domniemanym gachem pani Ajzermanowej — Ekermanem. Przypuszczalnie tak samo działo się w gorącej Afryce, co w prozaicznej Wiśniowej Górze. Miłość jest mniej więcej jednakowa wszędzie — niezależnie od szerokości geograficznej. Którejś nocy Ajzerman wracał z pracy. Robak go gryzł mocno, więc go zalał kilku kieliszkami wódki. Po drodze spotkał Ekermana. Nie namyślał się wiele. Miał właśnie, pod ręką dwukilowy odważnik, więc łupnął nim w głowę rywala. Marynarz z Casablanki pewnie zajechałby pod piąte żebro gachowi swej żony jakimś instrumentem południowym — dżaganem na przykład. Różnica jest, ale w narzędziach i dekoracja — po zatem niema żadnej. Ekerman po kuracji szpitalnej wrócił do zdrowia. Piekarz Ajzerman stanął wczoraj przed sądem okręgowym. Skazany został na rok więzienia. Biedak wyśpi się przynajmniej... Wyśpi się w nocy, jak każdy uczciwy człowiek i jak każdy uczciwy więzień. ( G U




niedziela, 27 czerwca 2021

Bukowiec - Königsbach - Pożar - Kist - Straż Pożarna - Litzmannstädter Zeitung - 1942

Działo się w Gminie Brójce - Bukowiec - Königsbach - Pożar - Litzmannstädter Zeitung - 30.7.1942


                   Straty z powodu pożaru w Bukowcu - Königsbach 

Relacja własna L.Z.

W starej osadzie Szwabskiej Königsbach wybuchł w sobotę po południu około godziny 13 w sposób, który nie jest do końca jeszcze wyjaśniony - przypuszcza się, że przez iskry lecące z komina - wybuchł groźny pożar, który zajął dwa gospodarstwa. To były tylko najstarsze budynki kryte strzechą, które padły ofiarą pożaru. W jednej zagrodzie spłonął dom mieszkalny i stajnię, w drugiej również dom mieszkalny, a ponadto jeszcze mały domek stolarza. Podczas gdy w głównej mierze bydło i inwentarz domu można było uratować, u rolnika Kista całe wyposażenie mieszkalne spłonęło wraz z budynkiem. Podobnie jak on, pozostałe ofiary pożaru były Niemcami. Duży kontyngent straży pożarnej ograniczył szybko rozprzestrzeniający się ogień u jego źródła i próbował uratować co się dało. W ten sposób na miejscu pożaru pojawiły się oprócz miejscowej straży pożarnej także straże z Kirschberg - Wiśniowa Góra, Kraschew - Kraszewa, Ändrespol, Hähnen (Kurowice), Warden (Wardzyn), Freirecken (Wola Rakowa) oraz pluton straży pożarnej z Łodzi- Litzmannstadt i przystąpiły do energicznego natarcia.





sobota, 3 kwietnia 2021

Bukowiec - Königsbach - Kraszew - Zielona Góra - Wiśniowa Góra - Hulanka - Judaika - Otto Heike

 

    W książce Otto Heike 150 Jahre Schwabensiedlungen in Polen 1795-1945  na stronach 240-243 znajduje się materiał poświęcony historii Bukowca od 1916 roku do przejęcia władzy przez Hitlera na terenie Niemiec. Sporo miejsca poświęcono przy okazji wynajmowania w okresie letnim pokoi letnikom z Łodzi w Wiśniowej Górze, Kraszewie, Zielonej Górze i w Bukowcu.

     Materiał ten przetłumaczyłem z niemieckiego, jest mi potrzebny do mojej książki poświęconej historii  Bukowca z lat 1803-1945.

     Prośba do czytelników, czy ktoś posiada zdjęcia baraków w Wiśniowej Górze o których wspomniano w tekście?


        W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ


    Mocarstwa centralne już jesienią 1916 r. proklamowały ochronę polsko-niemiecką, ale ogłoszenie niepodległości nowego państwa polskiego 11 listopada 1918 r. było całkowitym zaskoczeniem dla niezbyt zainteresowanych wydarzeniami politycznymi Szwabów z Königsbach (Bukowiec). Z dnia na dzień, by tak rzec, zostaliśmy obywatelami Polski ze wszystkimi obowiązkami, ale także z wszelkimi prawami obywatelskimi i prawem do ochrony ze strony państwa „bez względu na pochodzenie etniczne, język czy wyznanie”, jak głosi konstytucja. Pierwszą obowiązkową „składkę” jako obywatela polskiego musieli opłacić mężczyźni pełniący służbę wojskową. Zostali wcieleni do pospiesznie organizowanej armii polskiej i musieli walczyć przeciw Armii Czerwonej. Dwóch członków parafii oddało życie w tej wojnie, a mianowicie Gustav Kling, który mieszkał w sąsiedniej wsi Kraschew i należał do parafii Königsbach (Bukowiec), oraz Johann Rau. W administracji miejskiej nie nastąpiły żadne zmiany administracyjne. Wieś nadal należała do gminy Brójce. Podczas zbliżających się wyborów wójta na początku 1919 r. rada gminy została pouczona, że ​​tylko człowiek mówiący po polsku może zostać zatwierdzony na ten urząd.


    W Łodzi w międzyczasie znów ruszyły fabryki; młodzi ludzie przenieśli się z przeludnionej wioski do miasta, a w niektórych domach znów pracowały maszyny dziewiarskie. Gospodarstwa nadal kurczyły się z powodu podziału spadku i ledwo mogły wyżywić swoich właścicieli. Część rolników przeniosła się do Prus Zachodnich, zwanych później Pomorzem, gdzie mogli przejąć gospodarstwa na sprzyjających warunkach, które opuściła emigracja wywłaszczonych osadników. Wciąż była to trudna walka o byt, zwłaszcza na farmach karłowatych o powierzchni od 3 do 5 ha. W przeważającej ilości lekka gleba przyniosiła słabe zbiory, których plony wystarczały tylko na wyżywienie ludzi i bydła. Niektórzy nie mieli nawet konia. Skąd powinien pochodzić dochód? Większość gospodarstw nie nadawała się zbytnio do przyjmowania „letnich gości”; Jeśli było duże zapotrzebowanie, jedyny pokój dzienny był opuszczany, aby zostawić go gościom wakacyjnym. Na szczęście większości drobnych rolników w dolnej wiosce udało się kopać torf na swoich łąkach; inny materiał grzewczy stanowiłby przeszkodę. Obfitość drewna w okolicy (Grünberg (Zielona Góra) i Kraschewer Wald – Kraszewski las) pozostawała zamknięta dla Königsbacher (Bukowiec). Zbiór drewna do palenia, jagód, wrzosu i grzybów wymagał pozwolenia, a nawet ci, którzy przyjeżdżali na lato, musieli je zdobyć, jeśli chcieli wyjść do lasu lub tam rozstawić leżak.


     W tamtych latach rolnictwo potrzebowało tanich kredytów na zakup maszyn rolniczych i nawozów. Z drugiej strony w latach dwudziestych panowała wielka lichwa, która zrujnowała niejednego drobnego dłużnika. Brakowało również instruktorów, którzy byliby w stanie zapewnić synom rolników niezbędną wiedzę na kursach i mogliby pokazać skuteczniejsze sposoby gospodarowania niewielkimi gruntami ornymi. Zamiast tego pracowali po szerokim jak ręcznik, czasem dwukilometrowym pasie pól na wzór dziadka. Nie było też organizacji, która dbałaby o postęp w rolnictwie i rozwiązała pewne problemy społeczne, takie jak użycie maszyn do zarządzania ładunkiem. Kasa oszczędnościowo-pożyczkowa została założona 20 czerwca 1917 r., ale niewiele można było zdziałać, biorąc pod uwagę sztywność i nieufność chłopów. Bliskość dużego miasta liczącego ponad pół miliona mieszkańców miała decydujący wpływ na rozwój gospodarczy i społeczny miejscowości. Wielu pracowników znalazło zatrudnienie w fabrykach tekstylnych oraz w branży usługowej, choć dla niektórych przeprowadzka do Łodzi oznaczała emigrację za granicę.


    Zapotrzebowanie miasta na jedzenie było ogromne, więc mieszkańcy Königsbach (Bukowiec) byli w stanie uzyskać dobre ceny za swoje produkty. Zasadniczo to uprawa młodych ziemniaków opłaciła się i przyniosła pożądany dochód, zwłaszcza na skąpe tygodnie przed zbiorem zbóż. Na przykład pomysł uprawy warzyw jeszcze nie przyszedł im do głowy. Ograniczał się do uprawy kapusty i rzepy (brukwi).


     Dochodowym biznesem w Dolnym Bukowcu było wynajmowanie pokoi letnim gościom, w dialekcie szwabskim „letni przewodnik”. W szczególności w latach dwudziestych wzrosła liczba wczasowiczów szukających zdrowego powietrza i relaksu w Königsbach (Bukowiec) i Grünberg (Zielona Góra). Przyjmowano tylko niemieckich letników; rodziny żydowskie wynajmowały pokoje w Kraszewie, Hulance i Wiśniowej Górze (Kirschberg). Niechęć do żydowskich lokatorów nie wynikała z antysemickiej postawy Szwabów z Königsbach (Bukowca). Niemieccy lokatorzy nie chcieli mieszkać w bezpośrednim sąsiedztwie hałaśliwych, przeważnie dużych rodzin żydowskich, które prowadziły inny tryb życia i nie chciały mieszkać razem z chrześcijanami.


    W ostatnich latach przed II wojną światową napływ letnich turystów wyraźnie zmalał; bo na szerszym obszarze Łodzi powstały klimatyczne uzdrowiska, których komfort życia bardziej odpowiadał potrzebom wczasowiczów, niż mogły zaoferować prymitywne chłopskie saloniki obu wsi Szwabii. Bardziej zamożne rodziny miały teraz własne domy wakacyjne. Jedynie wspomniane wcześniej miejscowości Hulanka, Kraszew i Wiśniowa Góra (Kirschberg) pozostały wakacyjnymi bastionami Żydów, zwłaszcza Wiśniowa Góra (Kirschberg) stał się ośrodkiem miejskiej aktywności z restauracjami, lokalami rozrywkowymi i tanecznymi barami.
Na koniec należy zauważyć, że ponad 100 przypominających baraki drwali z Wiśniowej Góry (Kirschbergu) domków służyło w latach wojny jako schronienie dla niemieckich przesiedleńców (volksdojczów) z Polski, Rumunii i Związku Radzieckiego.  

    Rozwój polityczny w Niemczech po „przejęciu władzy” w 1933 r. nie miał znaczącego wpływu na postawę szwabskich chłopów. Jesienią 1934 r., po zawarciu polsko-niemieckiego paktu o nieagresji, wysłannicy z ugrupowań należących do grupy etnicznej próbowali podjąć pracę polityczną w kraju, a także zdobyć przyczółek w Königsbach, ale hasła nacjonalistyczne spotykały się na ogół z wielką niechęcią. Kto by przypuszczał, że po tych wszystkich nadużyciach i wrogości, po nieustającej walce z mniejszościami narodowymi, stosunki między Niemcami a Polską mogą nagle przerodzić się w przyjaźń i zrozumienie. Starsi mieszkańcy wciąż pamiętali przebieg I wojny światowej i konsekwencje zbyt dużej aktywności niemieckich klubów i organizacji. Wtedy jednak nikt nie przypuszczał, że za kilka lat może dojść do niemożliwej do pokonania przepaści między Niemcami a Polakami i do wielkiej katastrofy.