Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Łódzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Łódzka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2026

Gmina Dalików - Wypadki - Pożary - Morderstwa - Pobicia - 1891- 1951

 Działo się, podobnie jak w innych gminach.

Dziennik Łódzki : pismo przemysłowe, handlowe i literackie. 1891-05-02 R. 8 nr 97

Podczas targu na Starym Rynku weterynarz miejski p. Kwaśniewski, skonfiskował wczoraj 4 pudy ryb zepsutych, które zakopano głęboko w ziemi. 

U kolonisty z gm. Dalików, powiatu łęczyckiego, przybyłego wczoraj na targ do Łodzi, policya skonfiskowała 4 funty cuchnącego masła i 7 funtów sera, w którym w środku znaleziono ciasto. 

Rozwój : dziennik polityczny, przemysłowy, ekonomiczny, społeczny i literacki, illustrowany. 1902-04-09 R. 5 no 81

Pożar. We wsi Wyrobki, gm. Dalików, powiatu łęczyckiego, w niedzielę dnia 6 b. m. zapalił się dom mieszkalny, należący do Józefa Górniaka. Ugaszenie ognia przedstawiało znaczne trudności, gdyż nie było żadnych narzędzi ratunkowych. Dzięki tylko spokojnemu powietrzu, pożar nie przerzucił się na sąsiednie budynki. Dom, który zgorzał, był niedawno wybudowany i nieubezpieczony. 

Rozwój. 1907-05-25 No 113

W dniu 8 września 1906 r. odbyło się uroczyste poświęcenie straży aleksandrowskiej według obrzędu rzymsko-katolickiego i ewangelickiego. Taktyka działalności straży wyraziła się w tern, że do pożarów w okresie sprawozdawczym wyjeżdżała 5 razy, mianowicie do pożaru w nieruchomości Karola Poronickiego w Aleksandrowie; w dn. 2 sierpnia 1906 r. do pożaru we wsi Karolew, odległej o 6 wiorst od Aleksandrowa; do pożaru we wsi Dalików; do pożaru w posiadłości Kopela Handelsmana w Aleksandrowie; do pożaru w posiadłości Paszkego w Aleksandrowie.  

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1915-09-10 No 237 Wyd. wieczorowe

Z Łęczycy. (a) W nocy z dnia 17 na 18 u. m. w majoracie Psary gminy Dalików, spłonął dzierżawiony spichlerz z żytem, przyczem zniszczeniu uległo 350 korcy żyta. Wydano rozporządzenia o wprowadzeniu podatku na psy i o zakazie wywozu cukru. 

Echo. 1928-12-11 R. 4 nr 294

Stóg zboża zamienił się w olbrzymią pochodnię.  Pożar we wsi Prawęcice.  

Łódź, 11. 12. W dniu wczorajszym około godziny 8 wieczorem na polach wsi Prawęcice, gminy Dalików, powiatu łęczyckiego stanął w płomieniach stóg zboża stanowiący własność Ludwika Szkudlarka. Ogień powodowany wiatrem zagrażał kilku stogom pobliskim, lecz skuteczna akcja ratunkowa mieszkańców z Prawęcic pożar zlikwidowała. Stóg Szkudlarka jednakże spłonął doszczętnie. Przyczyną pożaru jak ustalono było podpalenie. Szkudlarek wartość stogu zboża obliczał na sumę 4.000 złotych. Podpalacza poszukuje policja.  


Echo. 1935-07-14 R. 11 nr 194

                 KOS Z REWOLWEREM. ZNÓW KREW NA ZABAWIE TANECZNEJ.

Łódź 14 lipca. W dniu wczorajszym we wsi Woźniki, gminy Dalików, powiatu łęczyckiego. odbywała się zabawa taneczna, urządzona przez miejscową młodzież.. Około godziny 10 wieczór, gdy młodzież męska podochociła sobie nieco, wynikła sprzeczka, która rychło zamieniła się w bójkę. Powaśnionych usiłował pogodzić 21-letni Zygmunt Kos, mieszkaniec Dalikowa, uchodzący w całej okolicy za niepokonanego siłacza. Interwencja ta zakończyła się jednak sromotną porażką Kosa, którego dotkliwie poturbowano. Porażka ta stała się przyczyną drwin i zjadliwych uśmiechów tych, którzy dotąd wierzyli w siłę Kosa. Wyprowadzony tern z równowagi miody wieśniak wyciągnął znienacka rewolwer i zanim zdołano mu w tem przeszkodzić strzelił kilkakrotnie. Jedna z kul raniła w głowę 33-letniego Adama Sęczkowskiego, zamieszkałego w Woźnikach.. Ranny wieśniak z jękiem osunął się na ziemię. Przerażony dokonanym czynem Kos rzucił się do ucieczki. Świadkowie tragicznej sceny ujęli go jednak i rozbrojonego oddali w ręce zawezwanej policji.

Zygmunt Kos osadzony został w areszcie do dyspozycji władz sądowych.

Głos Poranny : dziennik społeczny, polityczny i literacki. 1936-09-23 R. 8 nr 261

6 DOMÓW W PŁOMIENIACH POD ŁODZIĄ

Ubiegłej nocy we wsi Dalików (pow. łódzki) wybuchł pożar, który strawił doszczętnie 6 zagród. Pastwą płomieni padło 6 domów mieszkalnych, obory, stajnie, stodoły itp. wraz z inwentarzem i zbiorami. Straty wynoszą 80 tys. zł. Osiem rodzin pozostało bez dachu nad głową . Władze prowadzą dochodzenie, celem ustalenia przyczyn pożaru oraz organizują pomoc dla pogorzelców.

Ilustrowana Republika. 1937-02-09 R. 15 nr 40

Na polach koło wsi Dalików pod Łodzią znaleźli przechodnie zwłoki sześciomiesięcznego dziecka. Ciało było zawinięte w szmaty i leżało w rowie. Na ciele dziecka, widnieją ślady śmierci gwałtownej. Władze prowadzą dochodzenie.

Echo. 1938-11-12 R. 14 nr 316


Ilustrowana Republika. 1938-11-13 R. 16 nr 312

                       Zastrzelił sąsiada na polowaniu. Władze wszczęły dochodzenie

Wojewódzki urząd śledczy powiadomiony został o zbrodni, jakiej dokonano we wsi Antoniew gminy Dalików w wojew. łódzkim. W polu znaleziono zwłoki zastrzelonego mężczyzny. W toku dalszych dochodzeń ustalono, iż zmarłym był Antoni Gołębiowski, mieszkaniec wsi Mrowianka( gminy Poddębice).

Ubiegłej nocy aresztowano sprawcę zastrzelenia Gołębiowskiego. Był nim Władysław Krysiak, sąsiad zabitego, który wraz z nim wyruszył na polowanie. Obaj myśliwi pokłócili się w drodze i Krysiak położył na miejscu trupem swego towarzysza. Krysiaka oddano do dyspozycji władz sądowych.


Głos Radomszczański : organ WK i ŁK Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 1951-02-22 R. 4 (7) nr 52

ZUCHWAŁY KUŁAK STANIE PRZED SĄDEM

Najoporniejszym w gromadzie Huta Bardzyńska gm. Dalików pow. łęczyckiego był kułak, Rafał Biernasiak, posiadający 28-hektarowe gospodarstwo. Wobec tego chłopi małorolni postanowili przeprowadzić u niego przymusowe omłoty. W czasie młocki kułak ten rzucił się na nich z widłami. Rozprawa sądowa przeciwko zuchwałemu kułakowi odbędzie się dziś w Dalikowie.

czwartek, 21 grudnia 2023

Gałkówek - PSL - Wiec niepodległościowy - Gazeta Łódzka - 1917

Potwierdza się, że Gałkówek był bardzo ważną i cenioną miejscowością na terenie województwa łódzkiego. Inne wsie, osady, czy też miasteczka mogły tylko pozazdrościć!

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1917-03-21 No 78 Wyd. wieczorowe

WIECE LUDOWE

W niedzielę 11 marca w Gałkówku, w sali Straży Ogniowej odbył się wiec chłopski, zwołany przez Polskie Stronnictwo Ludowe.

Obradom przewodniczył miejscowy włościanin, naczelnik Straży Ogniowej, ob. Ołubek, w asystencji Glębockiego z Moskwy gm. Lipiny, Jana Murczyka z Gałkowa, Samca ze Starych Chrustów, sekretarzem była p. Z. d'H...?

Pierwszy zabrał głos ob. Knap z Jarnówka, nawołując lud wiejski do pracy nad podniesieniem oświaty w duchu czysto polskim i o wielkiej roli, jaka przypadła ludowi w przyszłej wolnej Polsce.

Ob. Neugebauer mówił o 120-ej niewoli, o cierpieniach zesłanych na Syberię, tłumaczył, że tylko w silnej armii leży gwarancja lepszej przyszłości.

Ob. Waker, nadmieniając o dotychczasowej działalności chłopa polskiego, wzywał do uświadamiania przez pisma, zrzeszenia, przez zakładanie w poszczególnych miejscowościach kół Polskiego Stronnictwa Ludowego, oraz wyjaśnił historię zorganizowania Tymczasowej Rady Stanu.


Ob. Kawecki wzywał do bezwzględnego posłuszeństwa Radzie Stanu, wyjaśnił znaczenie walk Legionów Polskich.

Mowę przerywano licznymi okrzykami na cześć Legjonów i ich twórcy. Poczym uchwalono następującą rezolucję:

"Zebrani na wiecu ludowym w dniu 11 marca we wsi Gałkówek widza w Tymczasowej radzie Stanu prawowity Rząd Polski, wyrażają Jej swoje zaufanie i obiecują posłuszeństwo i współpracę przy tworzeniu Państwa Polskiego.

W niezależnej, opartej o Rząd Armji Polskiej, widzą zebrani najlepsze zapewnienie naszej Niepodległości. W zniesieniu granicy okupacyjnej i stopniowym przejmowaniu administracji krajowej w ręce władz polskich, w ujęciu gospodarstwa narodowego, widzieć chcemy drogą urzeczywistnienia się naszej Niepodległości Państwowej".

W dalszej części obszernego materiału opisywany są wiec w Szadku. tego nie zamieszczam na blogu. Zainteresowanych całością, zapraszam czytać ze skanów poniżej.





sobota, 18 lutego 2023

Pałczew - Wola Rakowa - Dalków - Z życia gminy Brójce -1905-39



Działo się w Pałczewie, Woli Rakowej, Dalkowie gminy Brójce:

Tydzień. 1905-03-19 R. 33 Nr 12

                                                          NOWA SZOSA.
    Ogromna wieś, Pałczew, w powiecie łódzkim, jedyna bodaj w parafii Kurowickiej, gdzie nie było szosy, w najbliższym czasie posiądzie drogę bitą przez całą swą długość. jeszcze jesienią nawieźli mieszkańcy kamieni, potłukli je, wyrównali drogę a obecnie zamierzają wysypać ją szabrem.


                                                                       OSPA
    Ospa ogarnęła widocznie nie tylko powiat łódzki, gdzie wobec szczepienia wygasa, ale i sąsiednie. W powiecie łaskim ospa pokazała się w Czyżeminie, w piotrkowskim we wsiach Błeszyn i Zagrody Jutroszowskie. W powiecie łódzkim nowe wypadki ospy zdarzyły się we wsi Wola Rakowa i Połczewin w gminie brójeckiej.






Gazeta Łódzka. 1913-07-29 Nr 172

Dżuma. (c) Dżuma ukazała się wśród trzody chlewnej we wsi Pałczewie, gminy Brójce, gdzie już kilka sztuk padło,  


Łodzianin : organ P.P.S. 1939-06-19 no 169

Budowa szkół w powiecie łódzkim Samorząd Powiatowy w Łodzi przywiązuje dużą wagę do budowy szkół na terenie powiatu łódzkiego, przychodząc z materialną. pomocą. W roku budżetowym 1939 na budowę szkół Wydział Powiatowy przeznaczył 54.000 zł. Subwencje te częściowo zostały wypłacone, Z nowym rokiem szkolnym oddane zostaną już do użytku budynki szkół powszechnych w następujących miejscowościach: Z nowym rokiem szkolnym oddane zostaną już do użytku budynki szkół powszechnych w na.stępujących miejscowościach: 7-mio klasowa szkoła powszechna: Kazimierz, gm. Babice; Nowe Złotno, gm, Brus; Rzgów, gm. Gospodarz; Radogoszcz; Ruda Pabianicka. 4-ro klasowa szkoła powszechna: · Dalków, gm. Brójce; Pałczew, gm. ·Brójce; Dąbrówka, gm. Lućmierz. Nadto w roku bieżącym przystąpiono do budowy gmachów szkolnych w Jedliczu, gm. Brużyca Wielka Chojnach, Stokach, gm. Nowosolna: Madajach, gm. Puczniew.  

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1941-11-05 Jg. 24 nr 307

Landrat Litzmannstadt Pryszczyca. Rolnik Johann Jarke w Palczewie nr 25, powiat brójcki, jest pod urzędowym nadzorem weterynaryjnym w związku z pryszczycą.

 Landrat Litzmannstadt Maul-und Klauensauch. Unter dem Klauentlcrbestnnde de» Bauern Johann Jarke in Palczew Nr. 25, Amtsbezirk Brojce, ist amtstierärztlich der Aus Maul- und Klauenseuche Über das gehöft des Genannte Sperre verhängt.

wtorek, 31 stycznia 2023

Pałczew - Łódź - Wróżka - Szukanie skarbu - Gazeta Łódzka

 Nie tylko ponad 100 lat temu wróżki miały zajęcie i zarabiały sporo kasy, w obecnych czasach ten zawód także dobrze prosperuje....

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1916-11-01 No 302 Wyd. poranne

    W swoim czasie sędzia pokoju I-go rewiru rozważał sprawę wróżki Marji Skalskiej (N. Zarzew. 18), oskarżonej o oszustwo. Sędzia skazał S. na 6 miesięcy więzienia. Niezadowolona z tego wyroku skazana podała skargę apelacyjną, prosząc o uniewinnienie. Według aktu oskarżenia Skalska wyłudziła od małżonków Samiec 1.800 rb. gotówką, oraz produktów spożywczych na sumę l50 marek. Zawezwany w charakterze świadka poszkodowany Jan Samiec, mieszkaniec wsi Pałczew, zeznaje, iż do wróżki na stawianie kart chodziły rezerwistki, wraz z niemi poszła i jego żona, . której wróżka wywróżyła z kart iż ich okradną. łupem złodziei stanie się 2 miljony rb. ukrytych pod krzakiem. Samiec poszedł sam do wróżki, zapłacił 20 kop. honorarium, wróżka powiedziała mu to samo i zażądała pieniędzy na wydostanie skarbu, który trzymają duchy. Świadek dał początkowo 100 rb, później na zrobienie maszynki do wydobycia skarbu 200 rb., w ten sposób wyłudziła od niego 1.800 rb. . Oprócz tego za każdym razem zawoził wróżce jakieś produkty spożywcze, jako to: miód, masło itp., gdyż wróżka gniewała się, gdy przyjeżdżał z pustemi rękami . Produktów spożywczych przywiózł jej na sumę 150 mk. Świadek oznajmia, iż we wsi są jeszcze poszkodowani w osobach Stanisława Musiaka i Wawrzyńca Mirowskiego, którzy wstydzą się podać sprawę do sądu. Skalska nie przyznaje się do winy tłumacząc, iż: wróżyła i pobierała za. to 20 kop. Prokurator w swej mowie oskarżającej zaznacza, że żałuje iż nie podał na wyrok pierwszej instancji protestu, albowiem żądałby skazania wróżki co najmniej na dwa lata. Poprzestaje na poprzednim wyroku, żądając natychmiastowego uwięzienia S. Sąd po naradzie wyrok pierwszej instancji zatwierdził, polecając zaraz aresztować Skalską. 





niedziela, 29 maja 2022

Bechcice - Lutomiersk - Osadnictwo niemieckie - 1 Wojna Światowa - Gazeta Łódzka -1916

 

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1916-09-04 No 244 Wyd. wieczorowe

                                                          BECHCICE
     Po lewej stronie szosy, wiodącej z Konstantynowa do Lutomierska, leży wieś Bechcice, przy której toczące się walki w roku 1914 w m. listopadzie decydującą odegrały rolę zdobyciu przez niemiecką armję Łodzi "D. L. Ztg." pisze, że Bechcice jak również tamtejszy cmentarz znalazły już swojego piewcę-poetę doktora W. A. Krennhalsa z Lubeki, który w bohaterskich rymach opiewa walki turyngskiego pułku piechoty nr. 94, noszącego od roku 1870/71 miano ,,żelaznego pułku"; pułk ten, mimo upartego oporu rosjan,. zdobył cmentarz bechcieki i tem rozstrzygnął opuszczenie wioski przez rosjan. W czasie walk wieś Beoheice w dzewięć dziesątych została zniszczona, dzisiaj jednak na gruzach pobudowano się na nowo i na łanach tak obfieie zroszonych krwią, zakwitło nowa życie. Bechcice zamieszkałe są przez kolonistów, którzy przed wielu laty przybyli tu z Hessen-Darmstadtu i mimo kilku pokoleń zachowały swoją odrębność niemiecką.

Bechcice-Wieś – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Lutomiersk. Miejscowość położona jest na Wysoczyźnie Łaskiej. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Wikipedia


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     Auf der linken Seite der Straße von Konstantynów nach Lutomiersk liegt das Dorf Bechcice, wo die Kämpfe im November 1914 eine entscheidende Rolle bei der Einnahme der "D." spielten. L. Ztg." schreibt, dass Bechcice sowie der dortige Friedhof bereits ihren Dichterheiligen Dr. W. A. Krennhals aus Lübeck gefunden haben, der in seinen Heldengedichten die Kämpfe des Thüringer Infanterieregiments Nr. 94, seit 1870/71 das "Eiserne Regiment" genannt, rühmt; dieses Regiment habe trotz des hartnäckigen Widerstandes der Russen den Bechcicer Friedhof erobert und damit entschieden, dass die Russen das Dorf verlassen sollten. Während der Kämpfe wurde das Dorf Bechce in zehn Jahren zerstört, aber heute sind auf den Ruinen neue Gebäude errichtet worden und auf den blutüberströmten Feldern ist neues Leben aufgeblüht. Bechcice wird von Kolonisten bewohnt, die vor vielen Jahren aus Hessen-Darmstadt hierher kamen, und hat trotz mehrerer Generationen seine deutsche Eigenart bewahrt. 

Bechcice-Wieś ist ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódź, Kreis Pabianice, in der Gemeinde Lutomiersk. Das Dorf liegt auf der Hochebene von Łaska. In den Jahren 1975-1998 gehörte das Dorf verwaltungstechnisch zur Woiwodschaft Sieradz. Wikipedia
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     On the left side of the road from Konstantynów to Lutomiersk lies the village of Bechcice, where the battles of November 1914 played a decisive role in the capture of the "D. L. Ztg." writes that Bechcice as well as the local cemetery have already found their poet-saint Dr. W. A. Krennhals from Lübeck, who in heroic rhymes praises the fights of the Thuringian infantry regiment no. 94, which since 1870/71 has been called the "iron regiment"; this regiment, despite the stubborn resistance of the Russians, captured the Bechcice cemetery and thus decided that the Russians should leave the village. During the fights the village of Bechce was destroyed in ten years, but today on the ruins new buildings have been built and on the fields so richly strewn with blood, new life has blossomed. Bechcice is inhabited by colonists who came here many years ago from Hessen-Darmstadt and despite several generations it has retained its German distinctiveness. 
Bechcice-Wieś is a village in Poland situated in Łódź Voivodeship, Pabianice County, in the municipality of Lutomiersk. The village is situated on the Łaska Height. In the years 1975-1998 the village administratively belonged to the Sieradz Province. Wikipedia

środa, 8 grudnia 2021

Łódź - Cmentarz żydowski - Kradzież - Antagonizm polsko-żydowski - Judaika - 1914-15

 

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1915-05-11 No 115 Wyd. wieczorowe


Obywatel-szakalem cmentarnym. 
(o) Stróż cmentarza żydowskiego na Dołach przy ul. Brzezińskiej przyłapał Jana Gosta, właściciela sąsiedniej nieruchomości, na gorącym uczynku wyrąbywania drzewek, rosnących na cmentarzu żydowskim. Śledztwo prowadzi milicja.


Nowa Gazeta Łódzka. 1914-12-08

Antagonizm polsko-żydowski
    Przy każdej sposobności jaskrawo się ujawnia antagonizm polsko-żydowski, Wczoraj przy ul. Piotrkowskiej w czasie pogrzebu Pejsaka Lilienfelda, tramwaj wjechał w tłum odprowadzający zwłoki na cmentarz. - Wywołało to ze strony żydów żywy protest, który następnie zamienił się w kłótnię a groził i czemś więcej. Dopiero interwencja dwuoh żołnierzy niemieckich położyła kres temu zajściu.


poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Gazeta Łódzka - Mlicja - Indyk - Judaika - 1915

        Jest takie przysłowie:
        Myślał indyk i niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli".
        Smutna, zarazem komiczna historia, która zdarzyła się w Łodzi w 1915 roku wydała mi się ciekawa, dlatego ją zamieszczam. W Gazeta Łódzka z 12 i 18 maja 1915 roku jest opis handlarki która chciała sprzedać drób w Łodzi. Cwaniactwo miejscowej milicji przekroczyło wszystkie granice uczciwości.., w myśl: szła głupia baba na targ"...Jest także wątek żydowski: "Ponieważ Rajchmanowa nie włada dobrze językiem polskim". Wykorzystywano często nieznajomość języka polskiego do podobnych oszustw. Mieszkając w Polsce od wielu lat, powinno się władać językiem polskim, gdyż żydzi mieli polskie obywatelstwo.

                                             PRZYGODY  INDYKA
        Milicja I dzielnicy na szosie zgierskiej przyłapała zamieszkałą przy ul.Zgierskiej 46, Surę Ryfkę Rajchman, niosącą ze wsi indyka na sprzedaż. Indyk miał związanie nogi. Gdy o fakcie tym zawiadomiono ucząstkowego II uczątku I dzielnicy, pana Krajewskiego, tenże wydał wyrok, godny sądy Salomona - indyka należy skonfiskować.
        Ptaka otaksowano na dwa ruble i pan ucząstkowy za sumę tę od wystraszonej kobieciny go "nabył". Z dwóch rubli odciągnięto 10 kopiejek kary za męczenie ptaka, oraz 50 kopiejek na czerwony krzyż, resztę t.j. 1 rubla 40 kopiejek oddano Rajchmanowej i wypchnięto ją za drzwi.
        Ponieważ Rajchmanowa nie włada dobrze językiem polskim, przeto dopiero po przybyciu do miasta, poprosiwszy znajomych, udała się po odbiór skonfiskowanego indyka, który ją kosztował 8 rubli.
        Okazało się jednak, ze indyk został już zjedzony przez gości pana Krajewskiego na uroczystości familijnej o reklamacje pozostały bez skutku!


                                             PRZYGODY  INDYKA - C.D.
          W uzupełnieniu notatki, zamieszczonej pod powyższym tytułem w numerze 116 gazety, komunikujemy, iż w ucząstku II dzielnicy I przy ulicy Zgierskiej nr.73 od Sury Ryfki Reichman indyka nabył rewirowy tegoż ucząstku, Hübner, w obecności ucząstkowego p.Krajewskiego, który od sumy kupna, wynoszącej rb.2, odciągnął nałożoną na Rajchmanową grzywną pieniężną, jako karę za związanie nogi ptakowi. Rajchmanowa została zmuszona do sprzedaży ptaka wobec faktu, iż nie maiła pieniędzy na zapłacenie grzywny.
          Dla ścisłości dodać należy, iż Rajchmanowa miała 2 indyki, kurę i koguta i w lokalu odwachu milicji rewirowy nabył od niej indyczkę. P.Krajewski osobiście indyka nie nabywał, co niniejszym prostujemy.
          W sprawie 'tranzakcji indykowej" w lokalu odwachu władze I dzielnicy wdrożyły śledztwo.



Gazeta Łódzka - Łódź - Kronika wypadków - Judaika - Kamienicznik - Bójka - 1915


      Przeglądając stare gazety łódzkie można w kronice wypadków znaleźć niesamowite historie. Wszystkie z nich są tragiczne, miłych rzeczy nie zamieszcza się w tej kronice...
      W GAZETA ŁÓDZKA  z 5 czerwca 1915 roku znalazłem notatkę o scysji właściciela mieszkania w Łodzi przy ulicy Zgierskiej (czy ten dom jeszcze istnieje?) z lokatorem - ubogim handlarzu. Okres 1 wojny światowej był tragiczny wszechmiar, nie tylko trupy i ranni żołnierze, spalone domostwa, ale i nędza tych którzy przeżyli...
      Dla mnie szokiem jest, ze sprawca - właściciel, który swojemu lokatorowi w bójce wybił oko, skazany został na grzywnę: 1 rubla (słownie JEDNEGO RUBLA)!!

                                          Z  POWODU  KOMORNEGO  WYBITO  OKO

      Na Zgierskiej pod nr.80, w domu właściciela, jakiegoś Moszka Kunipola, mieszka od dłuższego czasu na 4 piętrze handlarz, który przez cały wolny czas wojny nie z czego żyć.
      Biedny handlarz, już przez ten czas posprzedawał prawie wszystkie sprzęty domowe i różne naczynia, by utrzymać swą rodzinę. Gdy w tym tygodniu chciał sprzedać ostatnią szafę za 10 rubli, by dać gospodarzowi na rachunek komornego 3 ruble, również zadatkować 3 ruble na drugie mieszkanie, a resztę - 4 ruble zatrzymać na chleb dla swojej rodziny - gospodarz chciał komorne otrzymać całe 10 rubli.
      W środę po południu chciał handlarz się wyprowadzić z mieszkania. Wtedy napadł nań właściciel domu i bijąc dotkliwie, wybił mu oko.
      Na krzyk bitego przybyła milicja, która obu aresztowała i odprowadziła II ucząstku I dzielnicy (Zgierska 97), gdzie za karygodny postępek właściciel domu skazany został na 1 rubla grzywny. Milicja nadto postanowiła nie wypuszczać z mieszkania biedaka handlarza.
       


           Dwa dni później, w wydaniu tej samej gazety jest następujący wpis:
                                             Szanowny Panie Redaktorze

           We wczorajszym numerze Pańskiego poczytnego organu, w kronice znalazła się wzmianka, że w moim domu na ul.Zgierskiej pod Nr.80 zaszła kłótnia między jakimś Moszkiem Kunicpolem i handlarzem mieszkającym na 4 piętrze.
           Po pierwsze z podpisu Szanownego Pana się dowie, że się nazywam nie MoszekKunipol, tylko Moszek Ślepuń, a co się tyczy, tego, co w poczytnej gazecie Pańskiej było podane to wszystko odbiega daleko od prawdy.
           Natomiast istotna treść sprawy będzie przedmiotem obrad sądu niemieckiego , do którego już wniosłem właściwe podanie. Z góry dziękuję za wydrukowanie słów powyższych kreślę się.
                                                                                                    Z poważaniem
                                                                                                    Moszek Ślepuń

czwartek, 8 sierpnia 2019

1 wojna światowa - Gazeta Łódzka - Kotliny - Brójce - Bandycki napad - 1915

    Nie umilkły echa Bitwy o Łódź, większość gospodarstw zostało całkowicie zniszczonych lub spalonych, a tutaj mieszkańcy nie znaleźli spokoju... Bandyckie napady były na porządku dziennym. Przeglądając gazety łódzkie z lat 1914-18 jednymi ze stałych informacji były kradzieże i napady.
    Notatka poniżej była zamieszczona w GAZETA ŁÓDZKA  z piątku 12 marca 1915 roku.
    Obecnie Kotliny znajdują się w gminie Brójce.

    Wójt gminy Czarnocin i Wiskitno zawiadomił VII dzielnicę Milicji Obywatelskiej o dokonaniu w ubiegłym tygodniu napadu bandyckiego we wsi KOTLIN. trzech bandytów napadło na zagrodę ANDRZEJA ZAMSA i pod groźbą śmierci zażądało wydania im pieniędzy. ZAMS oddał im 300 rubli, lecz bandytom wydawało się to za mało.
     Wtrącili zatem rodzinę ZAMSA do piwnicy, nakazując wszystkim siedzieć cicho, gdyż w przeciwnym razie zostaną wszyscy zastrzeleni, poczem splądrowali wszystkie sprzęty w izbie, następnie zabarykadowawszy drzwi od piwnicy sprzętami, zbiegli.
     Dwaj sąsiedzi ZAMSÓW widzieli jak bandyci wychodzili i skierowali się w stronę Łodzi. Bandyci ubrani byli w szare burki krótkie, na twarzy mieli okulary szoferskie. Jeden z bandytów, lat ok.30, jest średniego wzrostu, ma zarost czarny, drugi jego kolega wzrostu średniego bez zarostu, trzeci zaś wysoki blondyn. Bandyci byli uzbrojeni w rewolwery i sztylety.





środa, 7 sierpnia 2019

1 wojna światowa - Gazeta Łódzka - Kołomyja - Rosjanie - 1914-15 - cz.2

    Ludność radowała się. Burmistrz, chcąc do reszty skaptować pułkownika cechina, kazał pozłocić ogromny klucz i nazajutrz wręczył go pułkownikowi na poduszce atłasowej, wygłosiwszy odpowiednią mowę. Pułkownik był wzruszony. Prosił p.Kropaczka, ażeby spiął mowę i w pięknej tece, zaopatrzonej w herb miasta, ofiarował mu. Żądał, także, ażeby w tekście mowy było oznaczone, że ów klucz złocony był swego czasu wręczonym...cesarzowi Franciszkowi Józefowie.
    Kozacy gospodarowali tymczasem po swojemu, rabując przechodniów na ulicy.
            - Ty, jewrej, ile zapłacisz za to futro - mówi kozak do przechodnia, odzianego w piękne futro.
            - Ile zapłacę? - Przecież to moje futro.
            - Tylko bez gadania. Ile zapłacisz?
            - Nic nie zapłacę.
            - Nic? A więc dawaj futro. Zobaczymy, ile inni za nie zapłacą.
     Nie było rady. Żyd okupił się, a kozak, zabrawszy pieniądze, poszedł dalej, ażeby powtórzyć podobny proceder.
     Gdy burmistrz przychodził z zażaleniami, pułkownik karał za mniejsze przekroczenia, za szkody dochodzące do 50 rubli lub 60 koron, ale w razie większych szkód powtarzał:
           - Idź do swojego cesarza. On ci z pewnością zapłaci.
     Pewnego dnia wezwał pułkownik burmistrza do siebie i mówił:
           - Żydzi nie chcą przyjmować rubli po kursie 3K,30h. i zachowują się wyzywająco. Po całych dniach włóczą się po rynku i rozsiewają alarmujące pogłoski. Oduczę ich tego. Na ten cel mam otrzymać kaucję w kwocie 100.000 koron. Przyślij mi pan 20 żydów.
     Gdy żydzi przybyli, oświadczył im, że 10 z nich tak długo zatrzyma w więzieniu, dopuki nie otrzyma 100 tysięcy koron. Do wieczora zebrano 60.000 koron i 7000 koron w papierach wartościowych, resztę zaś pokryto świecznikami srebrnymi. - Pieniądze schował pułkownik, lichtarze kazał sprzątnąć, a następnie zapytał o wartość papierów. Odpowiedziano mu, że papiery mają wartość 7000 koron.
          - W takim razie sprzedaję je kasie miejskiej. Proszę mi natychmiast przysłać pieniądze -
             zawyrokował Cechin.


                                       Pocztówka pochodzi z aukcji internetowej.
      Dnia 28 października kazał pułkownik, ażeby kasa miejska wypłaciła mu 2000 koron. W zamian przyrzekł, że odda miastu wszystkie prowjanty na wypadek odwrotu. - Ludność czekała na wkroczenie naszej armii, ale dnia 23 października gubernator Zahorski wkroczył do miasta na czele nowej załogi rosyjskiej. W nocy żołnierze bili żydów i plądrowali sklepy. Gubernator Zachorski odpowiedział na skargi, że nie może ukarać kozaków, których pułkownik jest jego przyjacielem. Zachorski do swojego pomieszkania zarekwirował meble z hotelu i zabrał je z sobą przy obecnym odwrocie.
      Dnia 15 u.m. wynieśli się Rosjanie z miasta, a nazajutrz wkroczyły do miasta nasze wojska, posród ogromnej radości mieszkańców.


                                                        - KONIEC - 

The people rejoiced. The mayor, wanting to get the rest of the guild Colonel to rest, ordered to gild the huge key and the next day he handed it to the colonel on a satin pillow, giving the appropriate speech. The colonel was touched. He asked Mr. Krapacz to put the speech together and offered him in a beautiful folder with the city's coat of arms. He also demanded that the speech should indicate that the gilded key was once handed to ... Emperor Franciszek Józefów.
Meanwhile, the Cossacks managed their own way, robbing passers-by on the street.
- You, Jewry, how much you will pay for this fur - says the boots to a passerby, dressed in beautiful fur.
- How much will I pay? - It's my fur.
- Just without talking. How much will you pay?
- I won't pay anything.
- Nothing? So give me a fur coat. We will see how much others will pay for them.
There was no advice. The Jew paid for himself, and the Cossack, taking the money, went on to repeat a similar practice.
When the mayor came with complaints, the colonel punished for smaller violations, for damages up to 50 rubles or 60 crowns, but in the case of larger damages he repeated:
- Go to your emperor. He will definitely pay you.
One day he called the mayor's colonel to himself and said:
- Jews do not want to accept rubles at a rate of 3K, 30h. and behave defiantly. After days, they roam the market and spread alarming rumors. I will teach them that. For this purpose I am to receive a deposit of CZK 100,000. Send me 20 Jews.
When the Jews arrived, he told them that 10 of them would keep him in jail for so long until he received 100,000 crowns. By evening, 60,000 crowns and 7,000 crowns in securities had been collected, and the rest was covered with silver candlesticks. - The colonel hid the money, ordered the candlesticks to clean it up, and then asked about the value of the papers. He was told that the papers had a value of SEK 7,000.
- Then I sell them to the municipal office. Please send me money immediately - concluded Sygin.On October 28, he ordered the colonel to pay him 2,000 crowns. In return, he promised that he would give the city all provinces in case of retreat. - The population was waiting for our army to enter, but on October 23 Governor Zahorski entered the city at the head of the new Russian crew. At night, soldiers beat Jews and plundered shops. Governor Zachorski responded to complaints that he could not punish Cossacks whose colonel is his friend. Zachorski confiscated furniture from the hotel to his apartment and took it with him along the current back.
On 15 PM The Russians left the city, and the next day our troops entered the city, amid the great joy of the inhabitants.

   

1 wojna światowa - Gazeta Łódzka - Kołomyja - Rosjanie - 1914-15 - cz.1


      Bardzo ciekawy artykuł dotyczący Kołomyji w Gazeta Polska z 9 marca 1915 roku. Wejście wojsk rosyjskich 15 września 1914 roku do miasta jest opowiedziane bardzo barwnie, myślę, ze to zainteresuje czytelników.



                                                                 Z  KOŁOMYI

        "Pester Lloyd" podaje korespondencję z Kołomyi, opisującą rządy Rosjan w tem mieście.
         Wśród podwójnego rzędu taborów przywiózł mnie samochód z Delatynowa do Kołomyi. Miasto, ozdoba Galicji południowo-wschodniej, nie wykazuje na zewnątrz śladów zniszczenia. - Sklepy i kawiarnie są otwarte i zaludnione, na ulicach ludność przypatruje się pochodowi naszych wojsk. Na każdym rogu stoją setki ludzi: mieszczanie, chłopi, żydzi. Kołomyja na dzień świąteczny. Nic dziwnego, ludność 50-tysięczna tego miasta oswobodzona została z 5-miesięcznej niewoli rosyjskiej.
         Najpierw udałem się do naszego generała komenderującego, który na wstępie oświadczył, że wybiera się w dalszą drogę. - A następnie mówi:
         W mojej skombinowanej grupie mam węgierskich honwedów, polskich legionistów i żołnierzy chorwackich. Dnia 31 stycznia wyruszyliśmy z Kirlibaby i w ciągu dwóch tygodni wymietliśmy Rosjan z Bukowiny. Na południe od Kołomyi walka z doborowymi pułkami strzelców rosyjskich trwała dwa dni. Rosjanie chcieli na ostatek za pomocą beczek napełnionych słomą i oblanych benzyną, podpalić most na Prucie, ale wyparliśmy ich na czas i uratowaliśmy most. Wkroczyliśmy w porządku do miasta, witani z uniesieniem.



         Pożegnawszy generała, wyszedłem na miasto. Stanąłem przed hotelem Bahra, a na moje pytania odpowiadała mi cała grupa ludzi, przerywając sobie nawzajem.
         - Dnia 15 września pułk piechoty rosyjskiej zaatakował miasto. - opowiadał jeden z interlokutorów. - Załoga nasza składała się z 200 miejscowych gosplidaków i 120 liniowych żołnierzy - Proboszcz przedmieścia Mariabilfe błagał załogę, ażeby wobec olbrzymiej przemocy wroga oddała miasto w ręce Rosjan dobrowolnie bez przelewania krwi. Jednakże żołnierze nasi nie chcieli o tem słyszeć i dopiero po długiej walce wkroczyli Rosjanie do miasta. O godzinie 4 po południu zjawił się w mieście partol kozacki. Oficer wezwał przedstawiciela miasta do siebie i polecił mu, ażeby z deputacją udał się na granicę miasta, celem przyjęcia dowodzącego pułkownika rosyjskiego. Ani burmistrz ani jego zastępcy nie było, a miastem rządził emerytowany radca policji Kropaczek. Otóż radca Kropaczek wyjechał powozem w towarzystwie urzędnika magistratu na granice miasta, a na koźle obok stangreta siedział woźny  magistratu, dzierżąc w ręce białą chorągiew. Radca Kropaczek przyjął chlebem i solą pułkownika Cechina, który siedział dumnie na koniu.
         - Gdzie są klucze od miasta? - zapytał pułkownik.
         - Nie ma kluczy, nasze miasto jest otwarte - odpowiedział burmistrz.
         Ale pułkownik nie zadowolił się ta odpowiedzią, więc posłano woźnego do ratusz po klucze. Woźny  powrócił z kilku kluczami od piwnic. Pułkownik odebrał je, potrząsając głową na znak niezadowolenia. Nastąpił pochód do miasta. W godzinę później Cechin  wezwał do siebie radcę Kropaczka, zamianował go burmistrzem, a następnie rzekł:
         - To wszystko jest bardzo piękne. Ale żądam gwarancji, że ludność zachowa się spokojnie. Jutro o godzinie 8 rano przyniesiesz mi pan 100.000 koron. Jeśli nie - to miasto puszczę z dymem. Nie pomogły prośby i perswazje burmistrza. Pułkownik oświadczył jedynie, że z braku pieniędzy przyjmie klejnoty, złoto i srebro. O godzinie 8 wieczorem zebrano 60.000 koron gotówką, a kasjer rady powiatowej oświadczył, że wyda z kasy zapisy dłużne na kwote 40.000 koron. W ciągu nocy pułkownik wezwał do siebie burmistrza.
         - Co pan zdziałał dotąd? - zapytał.
         - Zgromadziłem potrzebne pieniądze.
         - Jaką sumę?
         - Gotówką 60.00 koron. Mam nadzieję, że do rana otrzymam resztę.
         - Dzielnie! - rzekł pułkownik - Teraz ufam ludności, więc nie żądam już kaucji. Zwróć pan ludności pieniądze.

                                      Zdjęcie pochodzi z aukcji internetowej.
                                                

                                                             - ciąg dalszy nastąpi -

"Pester Lloyd" reports correspondence from Kolomyia describing Russian rule in this city.
Among the double row of rolling stock, a car brought me from Delatynów to Kołomyja. The city, decoration of south-eastern Galicia, shows no signs of destruction outside. - Shops and cafes are open and populated, on the streets people are watching the procession of our troops. There are hundreds of people on every corner: townspeople, peasants, and Jews. Kolomyia for the holiday. No wonder, the city's 50,000 population was liberated from 5-month Russian captivity.
First, I went to our general commanding general, who at the beginning stated that he was going on his journey. - And then says:
In my combined group I have Hungarian Honweds, Polish legionnaires and Croatian soldiers. On January 31, we set off from Kirlibaby and within two weeks swept the Russians from Bukovina. To the south of Kolomyia, the fight against Russian rifle selection regiments lasted two days. Lastly, the Russians wanted to set fire to the bridge over Pruty using barrels filled with straw and covered with gasoline, but we denied them in time and saved the bridge. We entered the city fine, greeted with elation.After saying goodbye to the general, I went out into the city. I stood in front of the Bahra Hotel and a whole group of people answered my questions, interrupting each other.
- On September 15, a Russian infantry regiment attacked the city. - said one of the interlocutors. - Our crew consisted of 200 local gosplidaków and 120 line soldiers - the priest of the suburb of Mariabilfe begged the crew that in the face of huge enemy violence she gave the city to the Russians voluntarily without bloodshed. However, our soldiers did not want to hear about it and only after a long fight did the Russians enter the city. At 4 o'clock Cossack partol arrived in the city. The officer summoned a city representative to himself and ordered him to deputy go to the city border to receive a commanding Russian colonel. There was neither the mayor nor his deputy, and the city was ruled by retired police counselor Kropaczek. Well, counselor Kropaczek went in a carriage in the company of a magistrate clerk to the city limits, and on the kid next to the coachman sat the magistrate janitor, holding a white banner in his hands. Attorney Kropaczek received the bread and salt of Colonel Cechin, who was sitting proudly on a horse.
- Where are the keys to the city? asked the colonel.
"There are no keys, our city is open," the mayor replied.
But the colonel was not satisfied with this answer, so the janitor was sent to the town hall for the keys. The janitor returned with a few cellar keys. The colonel picked them up, shaking his head in displeasure. There was a march to the city. An hour later, Cechin called counselor Kropaczka to himself, appointed him mayor, and then said:
- It's all very beautiful. But I demand a guarantee that the population will remain calm. Tomorrow at 8am you will bring me 100,000 crowns. If not - I will smoke the city. The mayor's pleas and persuasions did not help. The colonel merely stated that he would accept jewels, gold and silver for lack of money. At 8 pm, 60,000 crowns were collected in cash, and the cashier of the poviat council stated that he would issue debts for the amount of 40,000 crowns. Overnight, the colonel summoned the mayor.
- What have you done so far? - He asked.
- I collected the money I needed.
- What amount?
- Cash 60.00 kronor. I hope to get the rest by morning.
- Bravely! said the colonel, "I trust the people now, so I don't demand bail anymore. 
Return the money to the population.

                                                      
                               - to be continued -
ps. Dzieki tłumaczeniu Pani Jadwigi Sionko, pozwalam sobie zaprezentować ten 
tekst po angielsku.