Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kajnath. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kajnath. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 września 2024

Sandra Braun - Metryka ślubu - Bukowiec-Königsbach - Messinger - Bajer - Kajnert - Wacker - 1872

 

Sandra Braun, która gościła nie tak dawno w Łodzi, jak i w Bukowcu szukając (i znajdując) swoich przodków, jest w dalszym ciągu bardzo aktywna. Dwa dni temu przesłała mi skan metryki ślubu z 1872 roku z ksiąg kościelnych w Pabianicach z prośbą o tłumaczenie. 

Starałem się jak mogłem, jednak nie dałem rady sam tego przetłumaczyć. Poprzez Kacpra poprosiłem niezawodną w tej materii Anię z Brzezin, która zrobiła perfekcyjne tłumaczenie, za które ponownie bardzo dziękuję! Wszystko co dotyczy Bukowca i jego dawnych mieszkańców staram się zamieszczać na moim blogu, tak też robię obecnie. Jestem przekonany, że te informacje przydadzą się innym, poszukujących swoich przodków.

Sandra w pierwszym e-mailu napisała m.in.: 

.."Co u ciebie słychać? Są jakieś wiadomości? Słyszałem, że na południu Polski są poważne powodzie.

Możesz to dla mnie przetłumaczyć? Myślę, że to jeden z moich bezpośrednich przodków, ale rozpoznaję tylko nazwisko Messinger.



Ania natomiast przesłała przez Kacpra tłumaczenie:

Bukowiec. Działo się to w Pabianicach dnia 17/29 września 1972 roku o godzinie piątej po południu. Wiadomym czynimy w przytomności świadków Jana Bajera 49 lat i Krzysztofa majera lat 45 obu rolników zamieszkałych w Bukowcu, zawarty został religijny związek małżeński pomiędzy Marcinem Messingerem lat 25, kawaler, urodzony w Jasieniu, syn Idziego i Ewy z domu Kajnert, rolników zamieszkałych w wsi Bukowiec, z Elżbieta Bajer, panna lat 20, urodzona we we wsi Bukowiec, córka Krzysztofa i Katarzyny z domu Waker (Wacker), ślubnych małżonków Bajer zamieszkałych w Bukowcu. Małżeństwo to poprzedziły zapowiedzi ogłoszone w kościele ewangelicko-augsburskim w dniach 13/25 sierpnia roku bieżącego...
Tamowania małżeństwa nie było. Nowo zaślubieni małżonkowie nie sporządzili między sobą żadnej umowy przedślubnej. Stawający i świadkowie nie umieją pisać i akt został odczytany i podpisany przez księdza.

Szybka odpowiedź od Sandry:
Witam

Dziękuję! To są moi 2x pradziadkowie!

Wyemigrowali do New Jersey pod koniec lat 80-tych XIX wieku i tam są pochowani.

Moja babcia została poczęta w New Jersey w 1904 roku, kiedy jej rodzina się tam przeprowadziła......, ale zmienili zdanie i wrócili na Wołyń!  Często żałowali tej decyzji...

Elisabeth Bajer w akcie małżeństwa jest bezpośrednim potomkiem Christopha Bayera, który, jak sądzę, jest jednym z pierwotnych kolonistów Bukowiec.

Dziękuję za tłumaczenie.

Sandra


czwartek, 5 października 2023

Bukowiec - Königsbach - Cmentarz ewangelicki - Julianne Wacker - Kajnath - 1866-1944

 

     Cynkowa tablica zachowana w dobrym stanie na nazwisko Julianny Wacker z domu Kajnath. Niestety, nie mam wglądu do aktów zgonu z okresu 2 wojny światowej... Julianna zmarła 7 lutego 1944 roku. Dziwnym jest opóźnienie w zgłoszeniu urodzin Julianny w dniu 5 lutego, kiedy urodziny miały miejsce 16 stycznia. Czyżby warunki zimowe utrudniły dojazd do Pabianic?




Bukowiec - nr. 58/1866
    Działo się w Pabianicach dnia piątego lutego 1866 roku o godzinie piątej po południu. Stawiła się Katarzyna Bühler, akuszerka w Bukowcu zamieszkała, lat pięćdziesiąt óśm mająca obecna połogowi i w przytomności Jerzego Fölker gospodarza, pięćdziesiąt sześć mającego i Ludwika Majera?, robotnika, lat dwadzieścia óśm mającego, obaj w Bukowcu zamieszkałych, okazała nam dziecię płci żeńskiej urodzone w Bukowcu dnia szesnastego stycznia roku bieżącego o godzinie ósmej wieczorem z niezamężnej Maryi Kajnath wyrobnicy w Bukowcu zamieszkałej lat dziewiętnaście mającej.  Dziecięciu temu na chrzcie świętym dziś odbytym nadane zostało imię Julianna, a rodzicami chrzestnymi jego byli wspomiani świadkowie i  Szarlota Majer. Akt ten .... .... stawającej opóźniony, jej i świadkom przeczytany, lecz tylko przez nas podpisany, gdyż stawający nie pisza.


     Eine gut erhaltene Zinkplakette im Namen von Julianna Wacker (geb. Kajnath). Leider liegen mir keine Sterbeurkunden aus der Zeit des Zweiten Weltkriegs vor.... Julianne starb am 7. Februar 1944. Die Verspätung bei der Meldung von Juliannas Geburtstag am 5. Februar, obwohl ihr Geburtstag am 16. Januar war, ist merkwürdig. Könnte es sein, dass die winterlichen Bedingungen die Anreise nach Pabianice erschwert haben?

Bukowiec - Nr. 58/1866
    Sie fand in Pabianice am fünften Februar 1866 um fünf Uhr nachmittags statt. Anwesend war Katarzyna Bühler, Hebamme, wohnhaft in Bukowiec, im Alter von achtundfünfzig Jahren, anwesend bei der Geburt und im Beisein von Jerzy Fölker, Landwirt, sechsundfünfzig Jahre alt, und Ludwik Majer, Arbeiter, beide aus Bukowiec, Arbeiter, achtundzwanzig Jahre alt, beide wohnhaft in Bukowiec, uns ein weibliches Kind vorgestellt, das am sechzehnten Januar des laufenden Jahres um acht Uhr abends in Bukowiec von Maria Kajnath, einer unverheirateten Arbeiterin, wohnhaft in Bukowiec, neunzehn Jahre alt, geboren wurde.  Das Kind wurde bei der heutigen Taufe auf den Namen Julianna getauft, und die Taufpaten waren die oben genannten Zeugen und Scharlota Majer. Dieser Akt .... .... verzögert, ihr und den Zeugen vorgelesen, aber nur von uns unterschrieben, da die Zeugen nicht schreiben können.




niedziela, 1 października 2023

Bukowiec - Königsbach - Cmentarz ewangelicki - Friedrich i Elisabeth Kajnath

 

 Idąc śladami uratowanych nagrobków na cmentarzu ewangelickim w Bukowcu, zamieszczam akty urodzenia i zgonów znalezionych w  Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Pabianicach.

Niestety, nie znalazł w aktach metrykalnych aktu urodzenia Friedricha Kajnata. Co się tyczy jego małżonki Elżbiety, najprawdopodobniej, najprawdopodobniej, przeżyła zakończenie wojny (88 lat) i zamieszkała w Niemczech...

    In Anlehnung an die geretteten Grabsteine auf dem evangelischen Friedhof in Bukowiec veröffentliche ich hier Geburts- und Sterbeurkunden aus dem Personenstandsregister der evangelisch-augsburgischen Kirchengemeinde in Pabianice.

Leider konnte er die Geburtsurkunde von Friedrich Kajnat in den metrischen Aufzeichnungen nicht finden. Was seine Frau Elisabeth betrifft, so hat sie aller Wahrscheinlichkeit nach das Kriegsende (88 Jahre) überlebt und sich in Deutschland niedergelassen....




Nr. 174 Bukowiec:

    Działo się w Pabjanicach dnia siódmego listopada 1922 roku o godzinie w pół do trzeciej po południu. Stawili się Robert Kirh, lat trzydzieści liczący i Wilhelm Egler, lat trzydzieści pięć liczący, obydwaj rolnicy w Bukowcu zamieszkali i oświadczyli, że dnia pierwszego listopada roku bieżącego o godzinie szóstej rano umarł w Bukowcu rolnik Fryderyk Kajnath, przeżywszy lat siedemdziesiąt cztery, urodzony tamże, stały mieszkaniec gminy Brójce, syn Mateusza i Katarzyny z domu Dittermann, zmarłych małżonków Kajnath pozostawiając po sobie wdowę Elżbietę z domu Groschang. Po naocznem przekonaniu się o zejściu Fryderyka Kajnath, akt niniejszy po przeczytaniu przez nas tylko podpisany został, gdyż obecni niepiśmienni.

                                                                                         Urzędnik Stanu Cywilnego

Nr. 174 Bukowiec:

    Es geschah in Pabjanice am siebten November 1922 um halb vier Uhr nachmittags. Robert Kirh, dreißig Jahre alt, und Wilhelm Egler, fünfunddreißig Jahre alt, beide Landwirte, wohnhaft in Bukowiec, erschienen und erklärten, dass am ersten November dieses Jahres um sechs Uhr morgens der Landwirt Fryderyk Kajnath, vierundsiebzig Jahre alt, in Bukowiec verstorben ist, dort geboren, ständiger Einwohner der Gemeinde Brójce, Sohn von Matthäus und Katharina, geb. Dittermann, dem verstorbenen Kajnath, und eine Witwe, Elisabeth, geb. Groschang, hinterlassend. Da die Anwesenden Analphabeten waren, wurde diese Urkunde, nachdem sie Zeuge des Ablebens von Friedrich Kajnath geworden waren, erst nach Verlesung durch uns unterzeichnet.

                                                                                                                       Standesbeamter


Nr. 317 Kolonia Bukowiec:

    Działo się w Pabianicach  dnia piętnastego/dwudziestego siódmego grudnia 1853 roku, o godzinie drugiej po południu stawili się Piotr Groschang, okupnik w Bukowcu zamieszkały, lat dwadzieścia óśm mający w obecności świadków Karola Wildemann, okupnika w Bukowcu, lat trzydzieści, tudzież Jakuba Kischt krawca z Bukowca lat dwadzieścia óśm i ukazał nam dziecię płci żeńskiej, urodzone w Bukowcu w dniu 24 grudnia roku bieżącego o godzinie czwartej z rana z jego małżonki Emilii w Wildemanów, lat dwadzieścia trzy mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym odbytym w dniu dzisiejszym nadane zostało imię Elżbieta, a rodzicami byli wyżej wspomniany Karol Wildemann i Katarzyna Wildemann okupnica w Bukowcu. Akt stawającym świadkom przeczytany przez nas tylko podpisany został, gdyż z stawających żaden pisać nie umie.

Nr. 317 Kolonia Bukowiec:

     Gehalten in Pabianice am fünfzehnten/ siebenundzwanzigsten Dezember 1853, um zwei Uhr nachmittags, erschien Peter Groschang, Bewohner von Bukowiec, achtundzwanzig Jahre alt, in Anwesenheit der Zeugen Karol Wildemann, Bewohner von Bukowiec, dreißig Jahre alt, und Jakub Kischt, Schneider aus Bukowiec, achtundzwanzig Jahre alt, und stellte uns ein weibliches Kind vor, das am 24. Dezember dieses Jahres um 4 Uhr morgens von seiner Frau Emilia Wildemann, dreiundzwanzig Jahre alt, geboren wurde. Das Kind wurde bei einer an diesem Tag abgehaltenen Taufe auf den Namen Elisabeth getauft und seine Eltern waren der oben erwähnte Charles Wildemann und Catherine Wildemann, Bewohner von Bukowiec. Die Urkunde wurde den Zeugen vorgelesen und nur von uns unterschrieben, da keiner der Zeugen schreiben kann.

wtorek, 15 czerwca 2021

Bukowiec - Königsbach - Rodzina Kajnath - Cmentarz ewangelicki - Evangelischer Friedhof - NACH POLEN GEZOGEN - Cz.3

                                        Jednak nie do końca здешний

    Uznałem, że kolejne kroki muszą zmierzać w kierunku metryki ślubu Hermana i Anny, w której najpewniej znajdą się informacje na temat rodziców pana młodego oraz miejsca jego urodzenia. Poza niejasnymi wspomnieniami babci o „jakimś bracie teścia” nie miałem wiedzy na temat jego rodzeństwa. W związku z tym, znów na podstawie założenia, uznałem, że ślub musiał mieć miejsce tuż przed rokiem 1900, jako, że syn został urodzony z „prawowitej małżonki”. Przeszukiwałem wstecz, do momentu, w którym Herman byłby 16-latkiem. Nawet w tamtym czasie, w tym wieku, raczej nie zawarłby związku małżeńskiego. W księgach parafii św. Jana nie odnotowano ślubu wyżej wspomnianych. Skoro chrzest ich syna odbył się w parafii ewangelicko-augsburskiej, to stwierdziłem, że racjonalnym kierunkiem będzie zwrócenie uwagi na drugą tego wyznania, pod wezwaniem św. Trójcy. Stosując tę samą metodę dotarłem do roku 1893 i dowiedziałem się, że Herman urodził się w Radogoszczu z ojca Wilhelma i matki Marii.

    Na podstawie podanego wieku wyliczyłem jego rok urodzenia (plus-minus 5 lat). Zdawałem sobie sprawę, że metryki mogą zawierać nieścisłości. Poza parafią św. Jana oraz św. Trójcy, właściwej dla północnej części miasta (tam, gdzie położony jest Radogoszcz), sięgnąłem także do ksiąg parafii katolickich. Znów bez sukcesu. Wykluczyłem przeoczenie wpisu, gdyż tym razem bazowałem na skorowidzach. Skoro nigdzie nie było „tutejszego” robotnika, musiałem odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? W tym celu zacząłem tworzyć kontekst, w którym mógłbym osadzić obiekt moich obecnych poszukiwań. Rozglądałem się za publikacjami na temat ewangelickich parafii z Łodzi i okolic, przy okazji poznając historię osadnictwa niemieckiego (olęderskiego) na tym obszarze. Okazało się, że w drugiej połowie XIX w. Radogoszcz podlegał terytorialnie parafii w Zgierzu.

    W międzyczasie pojawiła się kolejna kwestia. Dlaczego syn Hermana i Anny urodził się aż 7 lat po ich ślubie? Zauważyłem, że zazwyczaj, dzieci przychodziły na świat kilka miesięcy po zawarciu małżeństwa, w średnio dwuletnich odstępach. Wyglądało na to, że babcia mogła mieć rację. Jej słowa potwierdziło odnalezienie metryki z roku 1894, również z Łodzi. Dotyczyła starszego brata mojego pradziadka. Na chrzcie nadano mu imię Bruno Alfons. Statystycznie rzecz ujmując było miejsce na przynajmniej jeszcze jedno dziecko. Po krótkich poszukiwaniach stwierdziłem, że nie „działo się to w Łodzi”. Wtedy przypomniałem sobie notatkę sprzed dwóch lat. Wróciłem do niej i odszukałem właściwą księgę sporządzoną w parafii Kleszczów. Rok 1897, wpis nr 132. Albert August, którego rodzicami byli Herman oraz Anna. Kilka tygodni później miałem już pewność, że było ich trzech: BRUNO ALFONS, ALBERT AUGUST i HERMAN GUSTAW.

    Wróćmy do ojca tej trójki. Dotarcie do roku 1869 i metryki jego urodzenia nie zajęło mi wiele czasu. Nie sądziłem, że uda mi się zebrać tak wiele informacji. Rozbudziło to we mnie jeszcze większy apetyt na odkrycia. Mimo, że liczyłem się z tym, że w pewnym momencie dotrę do ich kresu, to nie miałem na to najmniejszej ochoty. Metryka co prawda potwierdzała dane dziadków mojego pradziadka, jednak zawierała jedynie stwierdzenie, że byli rolnikami w Radogoszczu liczącymi tyle i tyle lat. Nic na temat miejsca urodzenia, ani danych ich rodziców. Dla własnego spokoju przeszukałem księgi urodzeń z Łodzi i Zgierza do roku, w którym powinien urodzić się Wilhelm (ojciec Hermana), jednak bez rezultatu. 

    Cóż, i tak dowiedziałem się dużo na temat przeszłości swojej rodziny. O wiele więcej niż ktokolwiek z nas wiedział do tej pory. Poszukiwania zakończone, nie mam więcej wskazówek. Tak mi się przynajmniej wydawało.


                                    Aber nicht ganz здешний


    Ich beschloss, dass meine nächsten Schritte in Richtung der Heiratsurkunde von Herman und Anna gehen müssen, die höchstwahrscheinlich Informationen über die Eltern und den Geburtsort des Bräutigams enthalten würde. Abgesehen von den vagen Erinnerungen meiner Großmutter an "irgendeinen Bruder des Schwiegervaters", hatte ich keine Kenntnis von seinen Geschwistern. Daher schloss ich, wiederum aufgrund von Vermutungen, dass die Hochzeit kurz vor 1900 stattgefunden haben muss, da der Sohn von einem "legitimen Ehepartner" geboren wurde. Ich suchte rückwärts bis zu dem Punkt, an dem Herman 16 Jahre alt gewesen wäre. Selbst zu dieser Zeit, in diesem Alter, hätte er wahrscheinlich nicht geheiratet. In den Büchern der Pfarrei St. John's ist die Heirat der oben Genannten nicht verzeichnet. Da die Taufe ihres Sohnes in der Evangelisch-Augsburgischen Gemeinde stattfand, schloss ich daraus, dass es der vernünftige Weg wäre, auf die anderen dieser Konfession zu achten, die unter dem Ruf der Heiligen Dreifaltigkeit stehen. Mit der gleichen Methode erreichte ich das Jahr 1893 und fand heraus, dass Herman in Radogoszcz als Sohn von Wilhelms Vater und Marias Mutter geboren wurde.


    Basierend auf dem angegebenen Alter habe ich sein Geburtsjahr berechnet (plus oder minus 5 Jahre). Mir war bewusst, dass Geburtsurkunden Ungenauigkeiten enthalten können. Neben den Pfarreien St. Johannes und St. Dreifaltigkeit, die für den nördlichen Teil der Stadt (wo sich Radogoszcz befindet) zuständig sind, griff ich auch in die Bücher der katholischen Pfarreien. Wieder ohne Erfolg. Einen ausgelassenen Eintrag habe ich ausgeschlossen, weil ich mich diesmal auf Indizes verlassen habe. Da es nirgendwo einen "lokalen" Arbeiter gab, musste ich die Frage beantworten: Warum? Zu diesem Zweck begann ich, einen Kontext zu schaffen, in den ich das Objekt meiner aktuellen Suche einordnen konnte. Ich suchte nach Publikationen über die evangelischen Gemeinden in Lodz und Umgebung und lernte auch die Geschichte der deutschen (Olêder) Kolonisation in diesem Gebiet kennen. Es stellte sich heraus, dass in der zweiten Hälfte des 19. Radogoszcz war territorial der Pfarrei in Zgierz unterstellt.


    In der Zwischenzeit kam eine weitere Frage auf. Warum wurde der Sohn von Herman und Anna erst 7 Jahre nach ihrer Hochzeit geboren? Mir fiel auf, dass die Kinder in der Regel einige Monate nach der Heirat geboren wurden, im Durchschnitt im Abstand von zwei Jahren. Es sah so aus, als hätte Oma vielleicht recht gehabt. Ihre Worte wurden bestätigt, als ich eine Geburtsurkunde aus dem Jahr 1894 fand, ebenfalls aus Łódź. Es betraf den älteren Bruder meines Urgroßvaters. Bei seiner Taufe wurde er auf den Namen Bruno Alfons getauft. Statistisch gesehen, war Platz für mindestens ein weiteres Kind. Nach einer kurzen Recherche fand ich heraus, dass es nicht "in Lodz" passiert ist. Dann erinnerte ich mich an eine Notiz von vor zwei Jahren. Ich ging zurück und fand das richtige Buch, das in der Gemeinde von Kleszczów hergestellt wurde. Das Jahr 1897, Eintrag Nummer 132: Albert August, dessen Eltern Herman und Anna waren. Ein paar Wochen später war ich mir sicher, dass es drei von ihnen waren: BRUNO ALFONS, ALBERT AUGUST und HERMAN GUSTAW.


    Gehen wir zurück zum Vater der drei. Es dauerte nicht lange, bis ich das Jahr 1869 und seine Geburtsurkunde erreicht hatte. Ich hätte nicht gedacht, dass ich so viele Informationen sammeln kann. Das hat meinen Appetit auf Entdeckungen noch mehr geweckt. Obwohl ich erwartete, dass ich irgendwann ihr Ende erreichen würde, hatte ich nicht den geringsten Wunsch, dies zu tun. Obwohl die Geburtsurkunde die Daten der Großeltern meines Urgroßvaters bestätigte, enthielt sie nur die Aussage, dass sie Bauern waren in Radogoszcz für so und so viele Jahre. Nichts über ihren Geburtsort, noch über die Daten ihrer Eltern. Zu meiner eigenen Beruhigung suchte ich in den Geburtsregistern von Lodz und Zgierz bis zu dem Jahr, in dem Wilhelm (Hermans Vater) geboren sein sollte, aber ohne Erfolg.


    Ich habe jedenfalls viel über die Vergangenheit meiner Familie gelernt. Viel mehr als jeder von uns bisher wusste. Die Suche ist vorbei, ich habe keine Hinweise mehr. Zumindest habe ich das gedacht.

sobota, 12 czerwca 2021

Bukowiec - Königsbach - Łódź - Rodzina Kajnath - Kleszczów - NACH POLEN GEZOGEN - Cz.3

                                 Jednak nie do końca здешний

    Uznałem, że kolejne kroki muszą zmierzać w kierunku metryki ślubu Hermana i Anny, w której najpewniej znajdą się informacje na temat rodziców pana młodego oraz miejsca jego urodzenia. Poza niejasnymi wspomnieniami babci o „jakimś bracie teścia” nie miałem wiedzy na temat jego rodzeństwa. W związku z tym, znów na podstawie założenia, uznałem, że ślub

    musiał mieć miejsce tuż przed rokiem 1900, jako, że syn został urodzony z „prawowitej małżonki”. Przeszukiwałem wstecz, do momentu, w którym Herman byłby 16-latkiem. Nawet w tamtym czasie, w tym wieku, raczej nie zawarłby związku małżeńskiego. W księgach parafii św. Jana nie odnotowano ślubu wyżej wspomnianych. Skoro chrzest ich syna odbył się w parafii ewangelicko-augsburskiej, to stwierdziłem, że racjonalnym kierunkiem będzie zwrócenie uwagi na drugą tego wyznania, pod wezwaniem św. Trójcy. Stosując tę samą metodę dotarłem do roku 1893 i dowiedziałem się, że Herman urodził się w Radogoszczu z ojca Wilhelma i matki Marii.

    Na podstawie podanego wieku wyliczyłem jego rok urodzenia (plus-minus 5 lat). Zdawałem sobie sprawę, że metryki mogą zawierać nieścisłości. Poza parafią św. Jana oraz św. Trójcy, właściwej dla północnej części miasta (tam, gdzie położony jest Radogoszcz), sięgnąłem także do ksiąg parafii katolickich. Znów bez sukcesu. Wykluczyłem przeoczenie wpisu, gdyż tym razem bazowałem na skorowidzach. Skoro nigdzie nie było „tutejszego” robotnika, musiałem odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? W tym celu zacząłem tworzyć kontekst, w którym mógłbym osadzić obiekt moich obecnych poszukiwań. Rozglądałem się za publikacjami na temat ewangelickich parafii z Łodzi i okolic, przy okazji poznając historię osadnictwa niemieckiego (olęderskiego) na tym obszarze. Okazało się, że w drugiej połowie XIX w. Radogoszcz podlegał terytorialnie parafii w Zgierzu.

    W międzyczasie pojawiła się kolejna kwestia. Dlaczego syn Hermana i Anny urodził się aż 7 lat po ich ślubie? Zauważyłem, że zazwyczaj, dzieci przychodziły na świat kilka miesięcy po zawarciu małżeństwa, w średnio dwuletnich odstępach. Wyglądało na to, że babcia mogła mieć rację. Jej słowa potwierdziło odnalezienie metryki z roku 1894, również z Łodzi. Dotyczyła starszego brata mojego pradziadka. Na chrzcie nadano mu imię Bruno Alfons. Statystycznie rzecz ujmując było miejsce na przynajmniej jeszcze jedno dziecko. Po krótkich poszukiwaniach stwierdziłem, że nie „działo się to w Łodzi”. Wtedy przypomniałem sobie notatkę sprzed dwóch lat. Wróciłem do niej i odszukałem właściwą księgę sporządzoną w parafii Kleszczów. Rok 1897, wpis nr 132. Albert August, którego rodzicami byli Herman oraz Anna. Kilka tygodni później miałem już pewność, że było ich trzech: BRUNO ALFONS, ALBERT AUGUST i HERMAN GUSTAW.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                 Aber nicht ganz здешний

    Ich beschloss, dass meine nächsten Schritte in Richtung der Heiratsurkunde von Herman und Anna gehen müssen, die höchstwahrscheinlich Informationen über die Eltern und den Geburtsort des Bräutigams enthalten würde. Abgesehen von den vagen Erinnerungen meiner Großmutter an "irgendeinen Bruder des Schwiegervaters", hatte ich keine Kenntnis von seinen Geschwistern. Daher schloss ich, wiederum aufgrund von Annahmen, dass die Hochzeit muss kurz vor 1900 stattgefunden haben, da ein Sohn von einer "ehelichen Frau" geboren wurde. Ich suchte rückwärts bis zu dem Punkt, an dem Herman 16 Jahre alt gewesen wäre. Selbst zu dieser Zeit, in diesem Alter, hätte er wahrscheinlich nicht geheiratet. In den Büchern der Pfarrei St. John's ist die Heirat der oben Genannten nicht verzeichnet. Da die Taufe ihres Sohnes in der Evangelisch-Augsburgischen Gemeinde stattfand, schloss ich daraus, dass es der vernünftige Weg wäre, auf die anderen dieser Konfession zu achten, die unter dem Ruf der Heiligen Dreifaltigkeit stehen. Mit der gleichen Methode erreichte ich das Jahr 1893 und fand heraus, dass Herman in Radogoszcz als Sohn von Wilhelms Vater und Marias Mutter geboren wurde. Basierend auf dem angegebenen Alter habe ich sein Geburtsjahr berechnet (plus oder minus 5 Jahre). Mir war bewusst, dass Geburtsurkunden Ungenauigkeiten enthalten können. Neben den Pfarreien St. Johannes und St. Dreifaltigkeit, die für den nördlichen Teil der Stadt (wo sich Radogoszcz befindet) zuständig sind, griff ich auch in die Bücher der katholischen Pfarreien. Wieder ohne Erfolg. Einen ausgelassenen Eintrag habe ich ausgeschlossen, weil ich mich diesmal auf Indizes verlassen habe. Da es nirgendwo einen "lokalen" Arbeiter gab, musste ich die Frage beantworten: Warum? Zu diesem Zweck begann ich, einen Kontext zu schaffen, in den ich das Objekt meiner aktuellen Suche einordnen konnte. Ich suchte nach Publikationen über die evangelischen Gemeinden in Lodz und Umgebung und lernte auch die Geschichte der deutschen (Olêder) Kolonisation in diesem Gebiet kennen. Es stellte sich heraus, dass in der zweiten Hälfte des 19. Radogoszcz war territorial der Pfarrei in Zgierz unterstellt.

    In der Zwischenzeit kam eine weitere Frage auf. Warum wurde der Sohn von Herman und Anna erst 7 Jahre nach ihrer Hochzeit geboren? Mir fiel auf, dass die Kinder in der Regel einige Monate nach der Heirat geboren wurden, im Durchschnitt im Abstand von zwei Jahren. Es sah so aus, als hätte Oma vielleicht recht gehabt. Ihre Worte wurden bestätigt, als ich eine Geburtsurkunde aus dem Jahr 1894 fand, ebenfalls aus Łódź. Es betraf den älteren Bruder meines Urgroßvaters. Bei seiner Taufe wurde er auf den Namen Bruno Alfons getauft. Statistisch gesehen, war Platz für mindestens ein weiteres Kind. Nach einer kurzen Recherche fand ich heraus, dass es nicht "in Lodz" passiert ist. Dann erinnerte ich mich an eine Notiz von vor zwei Jahren. Ich ging zurück und fand das richtige Buch, das in der Gemeinde von Kleszczów hergestellt wurde. Das Jahr 1897, Eintrag Nummer 132: Albert August, dessen Eltern Herman und Anna waren. Ein paar Wochen später war ich mir sicher, dass es drei von ihnen waren: BRUNO ALFONS, ALBERT AUGUST und HERMAN GUSTAW.


piątek, 11 czerwca 2021

Bukowiec - Königsbach - Rodzina Kajnath - Cmentarz ewangelicki - Evangelischer Friedhof - NACH POLEN GEZOGEN - Cz.2

 

                                               NACH POLEN GEZOGEN, cz. II

                                             здешний рaботник [tutejszy robotnik]

    Impulsem do wznowienia badań był kontakt ze strony kuzynostwa mojego ojca, również noszącego to samo nazwisko (jednak bez niemego h na końcu). Na początku była to kuzynka, której przekazałem to, co udało mi się ustalić. Ze swojej strony zobowiązała się do zdobycia aktu zgonu swojego dziadka, a mojego pradziadka, Hermana Gustawa. Muszę przyznać, że uzyskanie tego dokumentu nie przyszło mi do głowy, a przecież odpis skrócony aktu był w zasięgu moich możliwości. A zatem czekaliśmy na przygotowanie aktu, w którym widnieć powinno miejsce urodzenia. I rzeczywiście tak było. Jednak nie był to Bełchatów ani jego okolice. Pradziadek urodził się... w Łodzi.

    Krąg poszukiwań zacieśniał się do mniejszego, lecz nadal sporego obszaru. Nie mając dużego doświadczenia w dziedzinie badań genealogicznych, rozpocząłem od ustalenia gdzie w roku 1900 mogła mieszkać jego rodzina. Założyłem, że jak przystało na przełom XIX i XX w., będą stanowili część klasy robotniczej, tak licznie zamieszkującej wtedy to miasto.

    W tym celu postanowiłem skorzystać z zasobów Archiwum Państwowego w Łodzi. Moim celem było dookreślenie do której z łódzkich parafii mógł należeć pradziadek oraz prababcia. Odnalezienie metryki urodzenia Hermana Gustawa powinno mnie doprowadzić do jego ojca, a może, gdybym miał szczęście, do jego dziadka. Póki co, nie wybiegałem myślami aż tak daleko. Jestem realistą i uznałem, że maksimum tego na co mogę liczyć, to poznanie imienia dziadka mojego pradziadka. Zakładałem, że na tym zakończę poszukiwania.

    Czas, czy też każda wolna chwila, upływały mi na przeglądaniu ksiąg ludności stałej miasta Łodzi, które obejmowały lata 1864-1902. Początkowy zapał, przeradzał się w coraz większe znużenie. Strona za stroną, księga za księgą. Tempo, w jakim przekopywałem się przez kolejne skany, wskazywało, że spędzę na tym etapie przynajmniej kilka tygodni. Całe szczęście, że całość została zdigitalizowana. Na dostępność źródeł nie mogłem narzekać. Niemniej byłem żądny efektów, których nadal nie było. Nawet najmniejszego śladu pradziadka, w żadnym z cyrkułów, który przerobiłem. W końcu postanowiłem, że równolegle zacznę przeszukiwać księgi parafialne. Dziś już wiem, że od tego powinienem był zacząć.

    Znałem rok, więc nawet jeśli będę szukał po omacku, w końcu trafię na właściwy wpis. Moi dziadkowie są katolikami, a zatem to w katolickich parafiach powinienem coś znaleźć... . Czyżby akt zgonu, który posiadałem zawierał błąd? Wyraźnie napisano: „Miejsce urodzenia ŁÓDŹ”. Skoro tak, to może w przeszłości miały miejsce okoliczności, które skłoniły rodziców Hermana Gustawa do udania się do jednej z parafii ewangelickich? Na początek wybrałem parafię św. Jana, obejmującą zasięgiem południową część miasta. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że znów dał o sobie znać niedobór wiedzy i doświadczenia. Nie pomyślałem o skorowidzach nazwisk. Księgi z roku 1900 przeglądałem sprawdzając każdy wpis po kolei. W obliczu doświadczeń z księgami ludności stałej, te kilkaset stron nie robiło na mnie wrażenia. A zatem do roboty. I znów, strona po stronie, strona po stronie… dotarłem do następującego wpisu [numer 1314]:

„   Działo się w Łodzi…(…), stawił się osobiście HERMAN (…), z jego prawowitej małżonki ANNY (…) nadano imię HERMAN GUSTAW (…)”. Trafiłem! Tak bardzo przyzwyczaiłem się do braku rezultatów, że trudno było mi uwierzyć, że oto przed moimi oczami znajduje się to, czego poszukiwałem od tak długiego czasu.

     Zadowolenie było krótkie i przerodziło się w kolejną zagadkę do rozwiązania. W metryce określono, że ów Herman (czyli prapradziadek) był „tutejszym robotnikiem”. A więc moje korzenie sięgają do Łodzi. Na tym mieście skupiłem zatem swoją uwagę.




Skan fragmentu metryki urodzenia Hermana Gustawa z roku 1900, Łódź. Widoczne są imiona rodziców oraz dane świadków.

Ein Scan eines Fragments von Herman Gustavs Geburtsurkunde von 1900, Łódź. Sie können die Namen der Eltern und die Daten der Zeugen sehen.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                  NACH POLEN GEZOGEN, Teil II

                                                     здешний рaботник [Ortskraft]

    Der Anstoß, die Forschung wieder aufzunehmen, war der Kontakt mit dem Cousin meines Vaters, der ebenfalls den gleichen Nachnamen trägt (aber ohne das stumme h am Ende). Zunächst war es ein Cousin, dem ich weitergab, was ich feststellen konnte. Sie bemühte sich ihrerseits um die Sterbeurkunde ihres Großvaters und meines Urgroßvaters, Herman Gustav. Ich muss zugeben, dass mir die Beschaffung dieses Dokuments nicht in den Sinn gekommen war, und doch war eine verkürzte Kopie der Urkunde in meiner Reichweite. Also warteten wir auf die Erstellung der Bescheinigung, in der der Geburtsort stehen sollte. Und tatsächlich war es so. Aber es war nicht Belchatow oder seine Umgebung. Urgroßvater wurde geboren... in Łódź.

    Der Suchkreis weitete sich auf einen kleineren, aber immer noch beachtlichen Bereich aus. Da ich nicht viel Erfahrung in der Ahnenforschung habe, begann ich damit, herauszufinden, wo seine Familie im Jahr 1900 gelebt haben könnte. Ich nahm an, dass sie, wie es sich für die Wende vom neunzehnten zum zwanzigsten Jahrhundert gehörte, Teil der Arbeiterklasse sein würden, die zu dieser Zeit in der Stadt so zahlreich war. Zu diesem Zweck habe ich mich entschieden, die Ressourcen des Staatsarchivs in Łódź zu nutzen. Mein Ziel war es, festzustellen, zu welcher der Łódź-Gemeinden mein Urgroßvater und meine Urgroßmutter gehört haben könnten. Die Suche nach der Geburtsurkunde von Herman Gustav sollte mich zu seinem Vater führen und vielleicht, wenn ich Glück habe, zu seinem Großvater. Vorerst habe ich nicht so weit vorausgedacht. Ich bin ein Realist und beschloss, dass das Maximum, auf das ich hoffen konnte, war, den Namen des Großvaters meines Urgroßvaters zu erfahren. Ich nahm an, dass dies das Ende meiner Suche sein würde.

    Meine Zeit, bzw. jeder freie Moment, verging damit, die Bücher der ständigen Bevölkerung von Łódź durchzusehen, die die Jahre 1864-1902 umfassten. Meine anfängliche Begeisterung verwandelte sich in wachsende Müdigkeit. Seite für Seite, Buch für Buch. Die Geschwindigkeit, mit der ich mich durch die aufeinanderfolgenden Scans wühlte, deutete darauf hin, dass ich mindestens ein paar Wochen in diesem Stadium verbringen würde. Zum Glück wurde das Ganze digitalisiert. Über die Verfügbarkeit von Quellen konnte ich mich nicht beschweren. Trotzdem war ich gespannt auf Ergebnisse, die immer noch nicht da waren. Nicht einmal die kleinste Spur meines Urgroßvaters in irgendeinem der von mir bearbeiteten Schaltkreise. Schließlich beschloss ich, die Pfarrbücher parallel zu durchsuchen. Heute weiß ich, dass ich genau dort hätte anfangen sollen.


    Ich kannte das Jahr, also werde ich auch bei der Suche im Dunkeln irgendwann auf den richtigen Eintrag stoßen. Meine Großeltern sind katholisch, also sollte ich in katholischen Kirchengemeinden etwas finden.... . Könnte es sein, dass die Sterbeurkunde, die ich hatte, einen Fehler enthielt? Sie besagt eindeutig: "Geburtsort ŁÓDŹ". Wenn ja, gab es vielleicht in der Vergangenheit Umstände, die Herman

    Herman Gustav in eine der evangelischen Kirchengemeinden gehen? Für den Anfang wählte ich die Gemeinde St. John's, die den südlichen Teil der Stadt abdeckt. An dieser Stelle muss ich darauf hinweisen, dass es mir wieder an Wissen und Erfahrung mangelte. An den Namensindex hatte ich nicht gedacht. Ich sah die Bücher von 1900 durch und prüfte jeden Eintrag einzeln. In Anbetracht meiner Erfahrung mit ständigen Einwohnerregistern haben mich diese mehreren hundert Seiten nicht beeindruckt.

    Und damit zur Arbeit. Und wieder, Seite um Seite, Seite um Seite... erreichte ich den folgenden Eintrag [Nummer 1314]:

    "Es geschah in Lodz...(...), HERMAN (...) erschien persönlich, von seiner rechtmäßigen Frau ANNA (...) wurde der Name HERMAN GUSTAW (...) gegeben". Ich hab's! Ich war so an das Ausbleiben von Ergebnissen gewöhnt, dass es für mich schwer zu glauben war, dass hier vor meinen Augen das war, wonach ich so lange gesucht hatte.

    Die Zufriedenheit war nur von kurzer Dauer und verwandelte sich in ein weiteres zu lösendes Rätsel. In der Geburtsurkunde steht, dass dieser Herman (oder Urgroßvater) ein "lokaler Arbeiter" war. Meine Wurzeln gehen also zurück nach Lodz. Also habe ich meine Aufmerksamkeit auf diese Stadt gerichtet.


czwartek, 10 czerwca 2021

Bukowiec - Königsbach - Rodzina Kajnath - Cmentarz ewangelicki - Evangelischer Friedhof - NACH POLEN GEZOGEN - Cz.1

     Jak ważną rolę ma ten uszkodzony nagrobek na cmentarzu ewangelickim w Bukowcu w historii którą przedstawiam obecnie w kilku cząściach! Kilka lat temu, wspólnie z moim Przyjacielem Krzysiem Comporkiem, pracując na tym zdewastowanym cmentarzu, przywracaliśmy do względnego porządku między innymi i ten grób. Szukaliśmy brakującej części nagrobka, zrezygnowaliśmy po osiągnięciu prawie 1 metra w głąb. Te części które po przywiezieniu do mojego domu skleiłem i odnowiłem litery, także znajdowały się głęboko pod ziemią.

    Myślę, że właśnie ten grób spowodował, że miałem dużo zapytań na moim blogu, telefonów,  jak i odwiedzin bezpośrednio na cmentarzu. Jednym z nich był Pan Jakub Kajnath. Nasza znajomość trwa ponad rok, długie rozmowy wniosły bardzo dużo w temacie niemiecki osadników jak i samej Rodziny Kajnath. Efektem coraz większego zainteresowania samego Pana Jakuba jest materiał który mi wczoraj przysłał, z prawem do publikacji! Serdecznie dziękuję Panie Jakubie, myślę, że po prezentacji, znajdą się nowe fakty i informację.



                                          NACH POLEN GEZOGEN, cz. I

...że jak się Pan nazywa?

    Moje nazwisko zawsze wyróżniało się na tle innych, choć w okolicy, z której pochodzę, nie brakowało i takich, niemiecko brzmiących. Jednak nieme h na końcu było nietypowe, nawet pośród Winterów, Bitnerów czy Hauzerów. Odkąd pamiętam zastanawiało mnie jego pochodzenie oraz powód, dla którego niektórym osobom z trudem przychodziło jego zapamiętanie. Myślę, że zetknąłem się z przynajmniej kilkunastoma jego wersjami.

    Co jakiś czas powracały te same pytania. Skąd wzięło się nasze nazwisko? Skąd pochodził pradziadek? Jedyna odpowiedź to wzruszenie ramionami i stwierdzenie, że to zawsze była „tajemnica”, choć potem okazało się, że bardziej adekwatnym określeniem byłaby „niewiedza”. W miarę upływu lat, pytań było coraz więcej. Dlaczego rodzeństwo dziadka otrzymało imiona takie jak: Erwin, Erna czy Gertruda? Do typowo polskich przecież nie należą. Odpowiedź brzmiała: „Bo ksiądz nie chciał ochrzcić ich inaczej, niż po niemiecku”. Cóż, być może, ale dlaczego ich ojciec, a mój pradziadek, nosił imię Herman Gustaw, skoro przyszedł na świat zanim zjawili się Źli Niemcy, którzy zmuszali księży do udzielania chrztów po niemiecku?

                                                                                          ~

     Swoje poszukiwania rozpocząłem dość chaotycznie, wpisując do wyszukiwarki różne warianty nazwiska, które przychodziły mi do głowy. Co jakiś czas zaczynałem na nowo, żeby znów je porzucić. Podczas któregoś z kolejnych podejść trafiłem na trop prowadzący do Bukowca (najwięcej informacji zaczerpnąłem z bloga Pana Brauna), jednak na tamtym etapie nie przykładałem do tego śladu zbyt dużej wagi. Nic w sposób bezpośredni nie wskazywało, poza kilkoma osobami noszącymi to samo nazwisko, że moi przodkowie mogli być związani z tą miejscowością. Po zrobieniu notatek opartych na serii wpisów z roku 2017, dotyczących wykazów zgonów, porzuciłem ten wątek.

      W tamtym czasie uwagę skupiłem na okolicach Bełchatowa, a konkretnie na parafii Kleszczów, gdzie zgodnie z indeksem zaczerpniętym z geneteka.genealodzy.pl, pobrali się rodzice mojego dziadka. Jednak i tym razem żmudne, oparte jedynie na nikłych przesłankach, śledztwo okazało się bezowocne. Jedynym interesującym znaleziskiem był pewien wpis w księgach parafialnych. Pojawiło się w nim imię Herman, jednak nie zgadzał się rok zdarzenia. Szukałem osoby urodzonej w 1900 r., a wpis dotyczył roku 1897. Podobieństwo nazwiska skłoniło mnie do zrobienia notatki, w nadziei, że kiedyś informacja o Nie-Tym-Hermanie w jakiś sposób będzie pomocna. Niemal dwa lata później istotnie okazało się, że przeczucie mnie nie myliło. Niemniej, godząc się z porażką, ale uzyskawszy nieco rozproszonych informacji, odłożyłem poszukiwania na bliżej nieokreśloną przyszłość.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Wie wichtig ist dieser beschädigte Grabstein auf dem evangelischen Friedhof in Bukowiec in der Geschichte, die ich gerade in mehreren Teilen vorstelle! Vor ein paar Jahren haben wir zusammen mit meinem Freund Krzysztof Comporek auf diesem verwüsteten Friedhof gearbeitet und dieses Grab wieder in eine relative Ordnung gebracht. Wir waren auf der Suche nach einem fehlenden Teil eines Grabsteins, aber wir gaben auf, nachdem wir fast einen Meter Tiefe erreicht hatten. Die Teile, die ich zusammenklebte und die Buchstaben restaurierte, nachdem ich sie zu mir nach Hause gebracht hatte, lagen ebenfalls tief unter der Erde.


    Ich denke, es war dieses Grab, das mir viele Anfragen auf meinem Blog, Telefonanrufe sowie Besuche direkt auf dem Friedhof bescherte. Einer von ihnen war Herr Jacob Kajnath. Unsere Bekanntschaft hat mehr als ein Jahr gedauert, und die langen Gespräche haben viel zum Thema der deutschen Siedler und der Familie Kajnath selbst beigetragen. Das Ergebnis des wachsenden Interesses von Herrn Jakub ist das Material, das er mir gestern geschickt hat, mit dem Recht der Veröffentlichung! Vielen Dank Herr Jakub, ich denke, dass es nach der Präsentation neue Fakten und Informationen geben wird.


                                                  NACH POLEN GEZOGEN, Teil I


...wie ist Ihr Name?


    Mein Nachname hat sich immer von den anderen abgehoben, obwohl es in der Gegend, aus der ich komme, keinen Mangel an deutsch klingenden Namen gab. Das stille h am Ende war allerdings ungewöhnlich, selbst bei den Winters, Bitners oder Hauzers. Seit ich mich erinnern kann, rätselte ich über seinen Ursprung und den Grund, warum es manchen Menschen schwer fiel, sich daran zu erinnern. Ich glaube, ich bin auf mindestens ein Dutzend Versionen davon gestoßen.


    Immer wieder kamen die gleichen Fragen auf. Woher kommt unser Nachname? Woher kam der Urgroßvater? Die einzige Antwort war, mit den Schultern zu zucken und zu sagen, dass es schon immer ein "Mysterium" gewesen sei, obwohl sich später herausstellte, dass der passendere Begriff "Unwissenheit" wäre. Im Laufe der Jahre gab es immer mehr Fragen. Warum bekamen die Geschwister des Großvaters Namen wie: Erwin, Erna oder Gertruda? Schließlich gehören sie nicht zu den typisch polnischen. Die Antwort war: "Weil der Pfarrer sie nicht anders als auf Deutsch taufen wollte". Nun, vielleicht, aber warum wurde ihr Vater, und mein Urgroßvater, Herman Gustaw genannt, wenn er geboren wurde, bevor die bösen Deutschen kamen, die die Priester zwangen, sie auf Deutsch zu taufen?


                                                                                          ~


     Ich begann meine Suche eher chaotisch, indem ich die verschiedenen Variationen des Namens, die mir in den Sinn kamen, in eine Suchmaschine eintippte. Ab und zu fing ich wieder an, nur um es dann wieder aufzugeben. Bei einem der folgenden Versuche fand ich einen Hinweis, der nach Bukowiec führte (die meisten Informationen habe ich aus dem Blog von Herrn Braun übernommen), aber zu diesem Zeitpunkt habe ich dieser Spur keine allzu große Bedeutung beigemessen. Nichts deutete direkt darauf hin, abgesehen von ein paar Personen, die den gleichen Nachnamen trugen, dass meine Vorfahren mit diesem Dorf verbunden gewesen sein könnten. Nachdem ich mir anhand einer Reihe von Einträgen aus dem Jahr 2017 Notizen zu Todeslisten gemacht habe, habe ich diesen Thread verlassen.


      Damals richtete ich meine Aufmerksamkeit auf die Gegend um Bełchatów, konkret auf die Gemeinde Kleszczów, wo laut dem Index aus geneteka.genealodzy.pl die Eltern meines Großvaters verheiratet waren. Doch auch diesmal erwies sich die mühsame Untersuchung, die auf nur spärlichen Beweisen beruhte, als fruchtlos. Der einzige interessante Fund war ein bestimmter Eintrag in den Pfarrbüchern. Der Name Herman erschien darin, aber das Jahr des Ereignisses stimmte nicht überein. Ich war auf der Suche nach einer Person, die 1900 geboren wurde, und der Eintrag bezog sich auf das Jahr 1897. Die Ähnlichkeit des Namens veranlasste mich, eine Notiz zu machen, in der Hoffnung, dass die Informationen über Nie-Tym-Herman eines Tages irgendwie hilfreich sein würden. Fast zwei Jahre später stellte sich tatsächlich heraus, dass meine Vermutung richtig war. Dennoch akzeptierte ich die Niederlage, aber nachdem ich einige verstreute Informationen erhalten hatte, verschob ich meine Suche auf unbestimmte Zeit.