Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deutsche Post. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deutsche Post. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 grudnia 2024

Zielona Góra - Bukowiec - Łaznowska Wola - Niemiecki Związek - Deutsche Post - 1917

Deutsche Post : organ des "Deutschen Vereins für Lodz und Umgegend" und der "Deutschen Selbsthilfe" : erscheint wöchentlich einmal, Sonntags. 1917-01-14 Jg 3 Nr 2

GRÜNBERG

Członkowie Niemieckiego Stowarzyszenia mieszkający w Grünbergu, którzy wcześniej należeli do lokalnej grupy Königsbach, utworzyli własną grupę. W ostatnią niedzielę, po porannym nabożeństwie, panowie Eichler, Flierl i Alexander Egler wygłosili krótkie przemówienia na temat Związku Niemieckiego i jego działalności. Nowa grupa lokalna liczy już 40 członków. W skład zarządu wchodzą następujący panowie: Johann Bauer jako przewodniczący, Johann Kühler jako drugi przewodniczący, Friedrich Müller jako skarbnik, Adolf Friele jako sekretarz oraz Karl Rittman, Michael Legler, Max Kajnath i Jacob Kajnath jako asesorzy.

KÖNIGSBACH.

W niedzielne popołudnie liczni członkowie Niemieckiego Stowarzyszenia zebrali się na nieformalnym spotkaniu w budynku szkoły. Pan Flierl, redaktor, wygłosił długie przemówienie na temat najważniejszych spraw niemieckich. Przewodniczący lokalnej grupy, pan Egler, poinformował o postępie prac przygotowawczych do planowanej budowy domu modlitwy oraz o darowiznach już otrzymanych z Łodzi i Pabianic.

GRÜNBACH

W niedzielę 14 stycznia w szkole odbyło się spotkanie członków lokalnej grupy i licznych gości. Pan Eichler mówił o przyszłości kolonistów niemieckich w Polsce. - W dyskusji, która się wywiązała, wyrażono życzenie, aby w przyszłości co miesiąc odbywało się jakieś wydarzenie - wykład lub popołudnie rozrywkowe. - Pan nauczyciel Glaß został wybrany drugim sekretarzem grupy lokalnej.

GRÜNBERG

Die in Grünberg wohnhaften Mitglieder des Deutschen Vereins, die bisher der Ortsgruppe Königsbach angeschlossen waren, haben eine eigene Gruppe gebildet. Am vergangenen Sonntag nach der Morgenandacht hielten  die Herren Eichler, Flierl und Alexander Egler kurze Ansprachen über den Deutschen Vereins und seine Tätigkeit. Der neuen Ortsgruppe gehören bereits 40 Mitglieder an. Der Vorstand bilden folgenden Herren: als Vorsitzender Johann Bauer als 2 Vorsitzender Johann Kühler, als Schatzmeister Friedrich Müller, als Schriftführer Adolf Friele und als Beisitzer Karl Rittman, Michael Legler, Max Kajnath, und Jacob Kajnath.

KÖNIGSBACH.

Am Sonntag nachmittag fanden sich zahlreiche Mitglieder des Deutschen Vereins zu einer zwanglosen Zusammenkunft im Gemeindeschulhaus ein. Herr Redakteur Flierl hielt eine längere Ansprache über die wichtigsten deutschen Angelegenheiten. Der Vorsitzende der Ortsgruppe, Herr Egler berschtete über den Fortgang der Vorarbeiten für den in Aussicht genommenen Bau eines Bethauses und über die Spenden aus Lodz und Pabianice, die bereits eingegangen sind.

GRÜNBACH

Eine zusammenkunft der Mitglieder der Ortsgruppe und zahlreicher Gäste fand am Sonntag, dem 14. Januar, in der Schule statt. Herr Eichler sprach über Zukunft der Deutschen Kolonisten in Polen. - In der darauffolgenden Aussprache wurde der Wunsch geäußert daß in Zukunft jeden Monat eine Veranstaltung-Vortrags=oder Unterhaltungs=Nachmittags stattfinden möge. - Herr Lehrer Glaß wurde zum zweiten Schriftführer der Ortsgruppe gewählt.


poniedziałek, 2 grudnia 2024

Andrzejów - Kościół ewangelicki - Andrespol - Nowosolna - Deutsche Post - 1917

 

Deutsche Post : blatt des Deutschen Vereins für Lodz und Umgegend und der Deutschen Selbsthilfe : erscheint wöchentlich einmal, Sonntags. 1917-07-08 Jg 3 Nr 27


                                              ŚWIĄTECZNY DZIEŃ W ANDRZEJOWIE

Niedawno pastor Enth opisał na łamach naszej gazety powstanie siostrzanych kolonii Andrzejów i Andrespol oraz zaznaczył, że 29 czerwca ma się odbyć poświęcenie ukończonego krótko przed wojną niewielkiego kościoła w Andrzejowie, zniszczonego przez rosyjskie pociski podczas walk o Łódź w grudniu 1914 roku i odbudowanego w ubiegłym roku.

    Wyczekiwana z niecierpliwością przez mieszkańców obu miejscowości odbudowa dobiegła końca. Starsi i młodsi zapamiętają ją na kolejne dziesięciolecia, bo szczególnego znaczenia nadała jej obecność wielu gości honorowych z Łodzi i Warszawy oraz licznych gości z okolic. Na pierwszy plan wysunęła się duchowa więź, która już teraz - a miejmy nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze silniejsza - łączy miasto i Niemców z regionu.

     Dzień był upalny, nawet porankowi brakowało orzeźwiającego chłodu. Na dworcu kolejowym gości z Łodzi witali panowie z komitetu budowy i wzmocniony chór puzonowy. Kilku młodych mężczyzn jechało na czele pociągu wagonowego, który zabierał gości honorowych. Po tym, jak goście przybywający pociągiem z Warszawy również zostali odebrani ze stacji w swoich zwyczajowych strojach i znaleźli gościnne przyjęcie w domu naczelnika kościoła, pana Friese, obcokrajowcy i miejscowi zebrali się przed domem na uroczystą procesję, na czele której szli przedstawiciele konsystorza z duchowieństwem. 

    Odmówiono modlitwę na pożegnanie poprzedniego miejsca kultu, starej szkoły. Ulicą przeszedł orszak strażacki. Przed drzwiami nowego kościoła stanął zastępca superintendenta generalnego, pan Gundlach. Zastępca superintendenta generalnego, radny konsystorialny Gundlach, wygłosił przemówienie powitalne, w którym podkreślił, że dla parafian i ich proboszcza dzisiejszy dzień jest jednym z najlepszych w ich życiu. Zastępca prezydenta konsystorza, pan Firnhaber, przekazał pozdrowienia i najlepsze życzenia od konsystorza i otworzył nowy kościół kluczem podarowanym mu przez zarząd kościoła. Poświęcenia kościoła dokonał Superintendent Angerstein, który w swoim przemówieniu nawiązał do słów Lutra wypowiedzianych podczas poświęcenia kościoła w Torgau. Liturgię i spowiedź odprawił pastor Gerhardt, który w czasie wojny współzarządzał parafią kantoratu andrzejowskiego z Łodzi. Kazanie wygłosił pastor Enth z Nowosolnej, obecny miejscowy pastor. Przypomniał słuchaczom o wielu punktach orientacyjnych trudnych czasów, w których się znajdujemy; o zniszczonym kościele i pobliskim cmentarzu z pokrytymi kulami kamieniami pamiątkowymi, który stał się również cmentarzem żołnierskim. Pokój Boży powinien teraz wyjść z poświęconego miejsca do niemieckich wiosek Andrzejów, Andrespol, Struża i Wiśniowa Góra, które połączyły się, tworząc parafię kantoratu. Zakończył tekstem biblijnym: „Pamiętaj o Panu na obczyźnie!”. - Uroczystość uświetniły pieśni śpiewane przez chór parafii Trójcy Przenajświętszej w Łodzi oraz chór parafii Braci Mniejszych w Łodzi. Udział wzięły również połączone chóry puzonowe z Andrzejowa i Nowosolnej.

     Podczas obiadu gości honorowych w domu naczelnika kościoła, pana Krause, pastor Geißler przekazał pozdrowienia i życzenia od Stowarzyszenia Gustawa Adolfa. Przekazał pozdrowienia i życzenia od Stowarzyszenia Gustawa Adolfa, którego pomoc umożliwiła odrestaurowanie małego kościoła w krótkim czasie. Oprócz wymienionych już gości honorowych, obecni byli również następujący panowie: szef policji dr Loehrs, Oberregirungsrat v. Bernewitz, Rittmeister v. Kessel, Schulrat Sakobielski, Kreisschulinspektor Günther, Referendat v. Otto, Gouvernementspfarrer Liz. Althaus, gubernator pastor Kockot z Lowitsch, pastor Dietrich, pastor Wannagat i pastor Mener.

Po południu w dniu konsekracji w kościele w Andrzejewie odbyło się nabożeństwo odprawione przez radcę konsystorialnego Gundlacha. Niektórzy z honorowych gości udali się do Neusulzfeld, aby powitać macierzysty zbór. Przemówienia wygłosili pastor Geisßler z Warszawy i pastor Mener z Łodzi.

Kościół ewangelicki w Andrzejowie (1917) - po naprawie wojennych zniszczeń. Ze zbioru Horsta Milnikela..



                              AUS UNSEREM VEREINS=GESELLSCHAFTS EBEN

                                              EIN FESTTAG IN ANDRZEJEW

Vor kurzem hat Herr Pastor Enth  in unserem Blatte die Gründung der Schwesternkolonien Andrzejew und Andrespol beschrieben und darauf hingewiesen, daß die Einweihung der kurz vor dem Krieg fertig gebauten und während der Kämpfe um Lodz im Dezember 1914 durch russischen Granate zerstörten und im letzten Jahre wiederhergestellten kleinen Kirche in Andrzejew für den 29. Juni zu erwarten sei.

    Der von der Einwohner der beiden Dörfer freudig erwartete Festung ist nun vorüber. Alte und Junge werden sich noch nach Jahrzehnten seiner erinnern; wurde ihn doch durch die Anwesenheit vieler Ehrengäste aus Lodz und Warschau und durch zahlreiche Festgäste aus der näheren und weiteren Umgegend besondere Bedeutung gegeben. Das geistige Band, das jetzt schon - und hoffentlich in Zukunft noch stärker - Stadt und Landdeutsche umschließt, trat in die Erscheinung.

    Heiß war der Tag; schon der Morgen ließ die erfrischende Kühle vermissen. Herren des Bauauschusses und der verstärkte Posaunenchor empfingen die Lodzer Gäste auf dem Bahnhof. Dem Wagenzug, der die Ehrengäste Abholte, ritten eine Anzahl, junger Männer als Vorreiter voran. Nachdem auch die Warschauer Zug anaekommenen Gäst in äbnlicher Weiße vom Bahnhof abgeholt worden waren und im Hause des Kirchenvortehers Herrn Friese gastfreundliche Aufnahme gefunden hatten, sammelten sich vor dem Hause Auswärtige und Einheimische zum Festzuge, an dessen Spitze die Vertreter des Konsistoriums mit der Geistlichkeit schritten. 

     Mit einem Gebet wurde von der bisherigen gottesdienstlichen versammlungsstätte, der alten Schule, Abschied genommen. Im feuerlichen Zuge überschritt man die Straße. Vor der Tür der neuen Kirche hielt der stellvert. Generalsuperintendent Herr Konsistorialrat Gundlach, eine Begrüßung ansprache, in der er hervorhop daß für die Gemeindemitgliedes und ihren Pastor der heutige Tag zu den schönsten ihres Leben gehöre. Der stellvertr., Präsident des Konsistoriums, Herr Regierungsrat Firnhaber, überbrachte Grüße und Gegenwünsche des Konsistoriums und schloß mit dem ihm vom Kirchevorstand überreichten Schlüssel die neue Kirche auf. Die Einweisung der Kirche Vollzog Herr Superintendent Angerstein, der sich in seiner Rede auf Luthers Worte bei der Einweihung der Torgauer Kirche bezog. Herr Pastor Gerhardt der während des Krieges die Andrzejewer Kantoratsgemeinde von Lodz aus mitverwaltete hielt die Liturgie und Beichrede. Die Festpredigt hielt Herr Pastor Enth aus Neusulzfeld, der jetzige Ortspastor. Er errinerte seine Zuhörer an die mancherlei Wahrzeichen der schweren Zeit, in der wir uns befinden; die zerstört gewesene Kirche und den nahen Friedhof mit seinen zerschossenen Denksteinen, der auch zum Soldatefriedhof geworden sei. Aus der geweihten Stätte soll nun Gottesfrieden hinausgehen, in die deutschen Dörfer Andrzejew, Andrespol, Struza und Kirschberg, die sich zum kantoratsgemeinde zusammengeschlossen haben. Er schloß mit dem Bibeltexte: "Gedenket des Herrn im Fremden Lande!" - Verschönert wurde die Feter durch Liedervorträge des Kirchengesangchors der Trinitatisgemeinde in Lodz und des Gesangchors der Brüdergemeinde in Lodz. Auch die vereinigten Posaunenchöre aus Andrzejew und Neusulzfeld wirkten mit.

     Während des Mittagsmahles der Ehrengäste im Hause des Herrn, Kirchenvorstehers Krause übermittelte Herr Pfarrer Geißler. Grüße und Wünsche des Gustav Adolf=Vereins, durch dessen Beihilfe es gelungen war, das Kirchlein in kurzer Zeit wieder herzustellen. Als Ehrengäste waren außer den bereits genannten noch erschienen die Herren: Polizeipräsident Dr. Loehrs, Oberregirungsrat v. Bernewitz, Rittmeister v. Kessel, Schulrat Sakobielski, Kreisschulinspektor Günther, Referendat v. Otto, Gouvernementspfarrer Liz. Althaus, Gouvernementspfarrer Kockot aus Lowitsch, Pastor Dietrich, Pastor Wannagat und Pastor Mener.

Am Nachmittag des Weihetages fand in der Kirche zu Andrzejew ein durch Herrn Konsistorialrat Gundlach gehaltener Gottesdienst statt. Ein Teil der Ehrengäste begab sich nach Neusulzfeld, um die Muttergemeinde zu begrüßen. Ansprachen hielten Herr Pfarrer Geisßler aus Warschau und Herr Pastor Mener aus Lodz.


niedziela, 1 grudnia 2024

Andrzejów - Andrespol - Bukowiec - Zielona Góra - Borowa - Deutsche Post - 1916

 


  Deutsche Post - den Sonntag 21 Mai 1916 - Nr. 21.          

                     Wycieczka po niemieckich koloniach spalonych przez Rosjan

                                                                                                                  Marzec 1915 r.


Lodowaty wiatr zacina w twarz, termometr wskazuje jedenaście stopni poniżej zera. Zatrzymujemy się przy zniszczonym małym kościele protestanckim w Andrzejowie, który został ukończony na krótko przed wybuchem wojny. Nie tylko kościół i szkoła, ale także okoliczne domy zostały ostrzelane. Dziury po kulach w mieszkaniach przy ulicy są przerażające. Dziwne, jak szybko serca miejscowych otwierają się przed moimi polno-szarymi towarzyszami. Narzekamy na ucieczkę proboszcza parafii, bez imienia z przypowieści pasterskiej Jezusa. Życzenie niemieckiego pastora, pastora z niemieckim pochodzeniem, jest wyrażane nieszkodliwie. Niszczycielska rosyjska artyleria dokonała spustoszeń nie tylko w kościele i wokół niego, ... ale także na cmentarzu. 

Pamiętam historię, którą usłyszałem w grudniu od członka batalionu Landsturmu, który podjął ryzyko pochowania poległych towarzyszy na cmentarzu podczas rosyjskiego ostrzału. Cmentarz zasypał deszcz odłamków. Przedsięwzięcie musiało zostać porzucone, a ciała pochowane w innym miejscu. Niektórzy z niemieckich żołnierzy, którzy polegli podczas listopadowej próby okrążenia, zostali pochowani bezimiennie. Rosyjscy żołnierze oraz wiejskie i miejskie tłumy ograbiły ciała i zabrały identyfikatory.

                             
   Zniszczony kościół w 1915 roku. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów prywatnych Horsta Milnikela.



     W sąsiedniej kolonii Andrespol wzrosła liczba niemieckich majątków zniszczonych przez Rosjan całkiem bezsensownie, z niestrategicznych powodów. Im dalej Rosjanie wycofywali się z Łodzi, tym bardziej barbarzyńska stawała się ich odwaga z powodu „wewnętrznych Niemców”. Jeden z właścicieli opowiada, jak niemiecki patrol oficerski cicho zapukał do jego okna w noc po wkroczeniu Niemców do Łodzi i zapytał, czy Rosjanie nadal są we wsi. „Na miłość boską, przyjdźcie szybko, Rosjanie chcą podpalić naszą kolonię!” błagał. I Niemcy przybyli. Rosyjska artyleria musiała zrobić to, czego Kozacy, ze swoimi opatentowanymi zapalnikami, nie byli w stanie zrobić z powodu szybkiego natarcia wojsk niemieckich.

Zatrzymujemy się na posiłek w Königsbach. Z kwitnącej kolonii pozostało tylko dwadzieścia domów, ponad siedemdziesiąt karczm zostało spalonych przez Rosjan. Rosjanie nie zostawili nic biednym, którzy mieli stracić swój dobytek. A dobra, zostały z niczym. Nieliczne rzeczy, które udało się uratować na wypychanych wagonach, wrzucano do ognia lub palono razem z wagonem. A robili to ludzie, którzy do ostatniej chwili okazali się lojalni wobec cesarza i których krewni w armii zapłacili rosyjskiemu cesarzowi daninę krwi. Szwabska małostkowość i uczciwość znajduje odzwierciedlenie w charakterze ludzi. Ciekawe, czy w którejś z okolicznych wsi, których mieszkańcy pozowali na zbawców państwa, co robili właściciele poszczególnych domów przy drodze, rozdając setki kromek chleba i szklanek herbaty maszerującym z głodu rosyjskim żołnierzom? - Również tutaj, podobnie jak w Andrzejewie i innych niemieckich wsiach, w chwili wybuchu wojny powołano nieprzeszkolonego nauczyciela wojskowego. Nauczyciele byli najchętniej wykorzystywani w służbie kolejowej, tak jakby w Rosji brakowało ludzi, którzy wiedzieliby, jak kierować linią, a było mnóstwo inteligentnych ludzi, więc można było pozwolić sobie na luksus używania praktykantów jako wozaków.

    Podróż kontynuujemy przez Grünberg - Zieloną Górę.  Tutaj również Rosjanie podpalili szereg gospodarstw. Straszny widok! Zatrzymujemy się przy szkole. Poproszony nauczyciel wychodzi, a wkrótce podchodzi do nas kilku mężczyzn i kobiet z ocalałych budynków. Wielokrotnie zadawali pytanie:

- „Czy Rosjanie naprawdę nie wrócą?” moim towarzyszom. Oczy otaczających nas osób rozjaśniają się, gdy po raz drugi i trzeci słyszą potwierdzenie, że Rosjanie, którzy zapisali się w pamięci tych ludzi jako okrutni oprawcy i mordercy, zgodnie z ludzką przezornością już się wycofali.

    Teraz skręcamy w historyczną ścieżkę przez bardzo długą kolonię Wilhelmswald (Borowo). To stąd nastąpiło przełamanie Brzezin. To właśnie w tej wsi niemieckie dowództwo podjęło trudną decyzję o próbie przebicia się. Samochód musi przejechać przez zaspę utworzoną przez wiatr na wiejskiej drodze. Daje z siebie wszystko i nie może jechać dalej. Wywiązuje się rozmowa. Nauczyciel tej kolonii również jest na wojnie. Zostajemy skierowani do posiadacza dewocjonaliów. Jego życzenie dostarczenia jemu i mieszkańcom wioski materiałów do czytania zostało spełnione, podobnie jak w koloniach, które odwiedziliśmy jako pierwsze. Z radością odpowiada na pytanie, że nie ma już zagrożenia ze strony Rosjan. Wilhelmswald nie ucierpiał zbytnio podczas dni walk.

    Droga do Brzezin jest kiepska. Prawdopodobnie w przeszłości nie była dużo lepsza. Teraz wjechały na nią kolumny. Wielokrotnie natrafiamy na wojenne ruiny. W Brzezinach wiele domów jest zgrupowanych razem. Wielki kontrast polega na tym, że we wsiach znajdujemy niemiecką otwartość, tutaj w mieście widzimy rezerwę i stonowaną naturę. „Dobre niemieckie serce” Niemców w Brzezinach nie wyszło jeszcze na pierwszy plan.  Słyszymy, że Brzeziny siedem razy przechodziły z rąk do rąk. Można odnieść wrażenie, że tutejsi mieszkańcy czekają na ósmą zmianę właściciela.


         Eine Rundfahrt durch die von den Russen niedergebrannten deutschen Kolonie

                                                                                                                              März 1915

Ein eisiger Wind schneidet uns ins Gesicht; elf Grad Frost des wir am Thermometer. An der zerstörten, erst kurz vor Kriegsausbruch fertiggestellten kleinen evangelischen Kirche in Andrzejew wird halt gemacht. Richt nur Kirche und Schule, auch die Häuser in der Nähe sind zerschossen. Grauenhaft sind die    der Geschoßsprengstücke in den Wohnungen der Landstraße. Merkwürdig, wie rasch die Herzen der Einheimischen in die Aussprache sich meinen feldgrauen Begleiter öffnen. Wir Klagen über die Flucht des Pastors dews Kirchspiels, ohne Bezeichnung aus einem Hirtengleichnis Jesu wird ihm gesehen. Harmlos wird der Wunsch nach einem reichsdeutschen, ist deutschgefinnten Pastor ausgesprochen. Das vernichtende der russische Artillerie hat nicht nur in und an der Kirche, … auch auf dem Friedhof Berheerungen angerichtet. 

     Ich innere mich an die im Dezember gehörte Erzählung eines mitäters aus einem Landsturm=Bataillons, der das Wagnis untenahm, während des russischen Feuers gefallene Kamaraden auf dem Friedhof zu bestatten. Ein Schrapnellregen bestrich den Gottesacker. Man mußte das Unternehmen aufgeben und die Leichen an anderer Stelle der Erde übergeben. Einige in den Novembertagen bei dem Umzingelungsversuch gefallene deutschen Krieger sind namenlos beerdigt. Russische Soldaten und Dorf=und Stadtpöbel hatten die Leichen beraubt und auch die Erkennungsmarken verschleppt.

    In der Nachbarkolonie Andrespol mehren sich die von den Russen ganz sinnlos, aus unstrategischen „strategischen” Gründen niedergeschossenen Anwesen Deutscher. Je weiter die Russen von Lodz zurückwichen, umso barberischer äußerte sich ihre Mut wegen die „inneren Deutschen”. Ein Besitzer erzählt uns, wie eine  deutsche Offizierpatreulle in der Nacht nach dem Einzug der Deutschen in Lodz leise an sein Fenster klopfte und sich erkundigte, ob. die Russen noch im Dorfe seien. „Um Gottes Willen, kommen Się schnell, die Russen wollen unsere Kolonie anzünden!” bat er. Und die Deutsche kamen. Die russische Artillerie mußte dann das ausführen, was die Kosaken mit ihren patentierten Zündern infolge des schnellen Bordringes der deutschen Truppen nicht mehr beginnen konnten.

     In Königsbach halten wir Einkehr. Von der Blühenden Kolonie sind nur noch zwanzig Häuser erhalten geblieben, über siebzig Wirtschaften sind von den Russen angezündet worden. Die Russen haben den Armen, die um ihr Hab. Und Gut kommen sollten, nichts gelassen. Die wenigen Habseligkeiten, die auf die hinausgeschobenen Wagen gerettet wurden, sind ins Feuer geworfen oder mit dem Wagen verbrannt worden. Und das hat man Leuten getan, die sich bis zum letzten Augenblick kaisertreu erwiesen und deren Angehörige im Heere dem russische Kaiser den Blutzoll entrichteten. Swäbische Biederkeit und Aurichtigkeit äufßert sich im Wesen der Leute. Ob wohl in einem der anderssprachigen Nachbardörfer, deren Einwohner sich als Staatsretter aufspilten, das geleistet worden ist, was die Besitzer der einzelnen, an der Chaussee gelengenen Häuser taten, die an die durchmarschierenden, ausgehungerten russischen Soldaten Hunderte von Brotschitten und Gläsern Tee  verteilten? -  Auch hier ist, wie in Andrzejew und den anderen deutschen Dörfern, der militärisch unausgebildete Lehrer bei Kriegsaubruch einberufen worden. Mit Vorliebe werden die Lehrer im Traindienst verwendet, als ob in Russland Mangel an des Leinelenkens kundigen Menschen und Ueberfluß an intelligenten Leuten się, sodaß man sich den Luxus, Lehler als Fuhrleute zu verwenden, erlauben darf.

    Die Weiterfahrt geht über Grünberg.  Auch hier sind die Gehöfte reihenweise von den Russen angezündet worden. Ein grauenhafter Anblick! An der Schule nehmen wir Aufenthalt. Der herausgebetene Lehrer und bald auch eine Anzahl Männer und Frauen aus den erhalten gebliebenen Gebäuden treten an uns heran. Wiederholt richten się die Frage:

- „Kommen die Russen auch wirklich nicht mehr wieder? an meine Begleiter. Die Augen der uns Umringenden leuchten auf, als sie zum zweiten und dritten mal bestätigt hören, daß die Russen, die sich in der Erinnerung diese Leute als grausame Peiniger und Mordbrenner verewigt haben, nach menschlicher Voraussicht schon verspielt haben.

     Nun biegen wir in din geschichtlich gewordenen Weg durch die überaus lange Kolonie Wilhelmswald (Borowo) ein. Von hier aus geschah der Durchbruch von Brzezin. Hier in diesem Dorf hat die deutsche Führung den schweren Entschluß gefaßt, den Durchbruch zu wagen. Das Auto muß durch einen vom Wind auf der Dorfstraße gebildeten Schneewahl. Es gibt sein Letztes her und kann doch nicht weiter. Ein Gespräch entspinnt sich. Auch der Lehrer diese Kolonie ist im Kriege. Man weist uns an den Andachtshalter. Seinem Wunsche, ihn und die Dorfeiwohner mit Lesestoff zu versorgen, konnte ebenso wie in den zuerst besuchten Kolonien entsprochern werden. Freudig  hört er auf seine Frage, daß es keine Gefahr mehr mit den Russen habe. Wilhelmswald hat während der Gefechstage nicht besonders gelitte.

     Der Weg nach Brzezin ist schlecht. Wahrscheinlich war er früher auch nicht viel besser. Nun haben ihn die Kolonnen aufgefahren. Wiederholt stoßen wir noch auf Kriegsruinen. In Brzezin sind eine Anzahl Häuser zusammengeschlossen Ausfällig ist der große Gegensatz in dem Dörfern fanden wird deutsche Offenherzigkeit, hier in der Stadt sehen wir Zurückhaltung und gedrücktes Wesen. Das „gut deutsche Herz” der Deutschen in Brzezin trift noch nicht in die Erscheinung.  Wir hören, daß Brzezin siebenmal vin einer Hand in die andere ging. Man trägt den Eindruck davon, daß die Menschen hier darauf warten, das achte Mal die Herrschaft zu wechseln.