poniedziałek, 30 maja 2022
Młyn wodny - Bechcice - August Fihma - Śmierć - Tydzień - 1900
niedziela, 29 maja 2022
Bechcice - Lutomiersk - Osadnictwo niemieckie - 1 Wojna Światowa - Gazeta Łódzka -1916
Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1916-09-04 No 244 Wyd. wieczorowe
BECHCICEBechcice - Młyn wodny - Osadnictwo niemieckie - Litzmannstädter Zeitung - 1944
Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-02-24 Jg. 27 nr 55
środa, 10 listopada 2021
Bechcie - Lutomiersk - Zabawa taneczna - Gwałt - Wyrok - Republika - 1924
Republika : dziennik polityczny, społeczny, literacki i handlowy. 1924-06-17 R. 2 no 163
wtorek, 9 listopada 2021
Bechcice - Lutomiersk - Cmentarzysko rzymskie - Kurhan - Urna - Tydzień - 1889 - cz.2
Ciąg dalszy wykopalisk w Bechcicach..., tym razem nazwano kurhan cmentarzyskiem pogańskim. Zgadza się, tak mówiono przez wieki, nie uznawano spalania zwłok ludzkich. Na szczęście nastąpiła częściowa zmiana poglądów. Być może za klika wieków o nas też będzie mówiło się: poganie!
Ileż tych "garnków" rozrzucono po okolicznych polach?
WYKOPALISKO.
W tych dniach na drodze wiodącej do wsi Bechcice odnaleziono ślady cmentarzyska pogańskiego. Dowodem tego wykopana urna z masą drobnych kości; szkoda tylko, że uszkodzono ją przy wydobywaniu. Przyczyną odkrycia wykopaliska były ulewne deszcze w końcu zeszłego miesiąca. - Dopytywani włościanie wspomnieli, że wiele już w tych miejscach wykopywano "garnków" - lecz jako nie mające wartości, rzucano na pola. Może który z badaczy, zechce zając się ocenieniem tych starych zabytków.
Tydzień. 1889-05-26 R. 17 Nr 21
Die Ausgrabungen in Bechcice gehen weiter..., dieses Mal wurde der Grabhügel als heidnischer Friedhof bezeichnet. Das stimmt, so hieß es jahrhundertelang, die Verbrennung menschlicher Leichen wurde nicht anerkannt. Glücklicherweise hat ein teilweiser Meinungsumschwung stattgefunden. Vielleicht werden wir in ein paar Jahrhunderten auch als Heiden bezeichnet werden!
Wie viele dieser "Töpfe" waren über die umliegenden Felder verstreut?
AUSHUB.
In diesen Tagen wurden an der Straße, die zum Dorf Bechcice führt, Spuren eines heidnischen Friedhofs gefunden. Davon zeugt eine Urne, die mit einem Haufen kleiner Knochen ausgegraben wurde; es ist nur schade, dass sie bei der Ausgrabung beschädigt wurde. Der Grund für die Entdeckung waren die starken Regenfälle Ende letzten Monats. - Auf Nachfrage erklärten die Grundstückseigentümer, dass an diesen Stellen bereits viele "Töpfe" ausgegraben worden seien. - Aber da sie keinen Wert hatten, wurden sie auf die Felder geworfen. Vielleicht möchte einer der Forscher diese alten Denkmäler bewerten.
Bechcice - Lutomiersk - Cmentarzysko rzymskie - Kurhan - Urna - Dziennik Łódzki - 1932 - cz.1
Ciekawa historia związana z Bechciami. Wczoraj otrzymałem grzecznościowo od Piotra Sölle piękne opracowanie dotyczące właśnie Bechcic. Jest w nim informacja dotycząca Wzgórza Baba, gdzie odkryto cmentarzysko z okresu wpływów rzymskich. Myślę, że artykuł poniżej jest rozszerzeniem tej historii. Interesuje mnie, czy znalezione zabytki przetrwały wojenną pożogę, czy można je oglądać w muzeum.
Dziennik Łódzki. 1932-04-28 R. 2 nr 117
Cmentarzysko z II wieku przed Chrystusem odkryto pod Bechcicami, kolo Lutomierska.
Groby podkloszowe dowodem prastarej obecności Słowian.
We wsi Bechcice, koło Lutomierska pod Łodzią, przy kopaniu żwiru na budowę drogi natrafiono na cmentarzysko przedhistoryczne. Zawiadomione o znalezisku Miejskie Muzeum Etnograficzne w Łodzi dokonało wizji lokalnej, która stwierdziła zabytki z II wieku przed Chrystusem z tak zw. okresu lateńskiego. Groby znajdowały się w obstawie kamiennej, wewnątrz której umieszczone były gliniane urny, wypełnione szczątkami ciał spalonych i metalowych ozdób i broni. Część urn przykrywały wielkie klosze gliniane, zewnątrz obłożone kamieniami. Wykopaliska z Bechcic posuwają znacznie wiadomo ci o tym interesującym a mało poznanym okresie pradziejów polskich, poprzedzających o kilka wieków historycznie stwierdzoną obecność Słowian. Jest to drugie w tej części kraju cmentarzysko grobów podkloszowych, odkryte w ostatnich latach. W ubiegłym roku odkrycia cmentarzyska z tego okresu dokonał oddział archeologii przedhistorycznej łódzkiego muzeum etnograficznego w Tumie-Witaszewicach pod Łęczycą, które zostało wówczas wyeksploatowane. Cmentarzysko w Bechcicach zostalo zabezpieczone do czasu dalszych badań, a zabytki zabrane do muzeum.
Es gibt eine interessante Geschichte, die mit Bechcice verbunden ist. Gestern erhielt ich von Piotr Sölle freundlicherweise eine wunderschöne Studie über Bechcice. Sie enthält Informationen über den Baba-Hügel, wo ein Friedhof aus der Römerzeit entdeckt wurde. Ich denke, dass der folgende Artikel eine Fortsetzung dieser Geschichte ist. Mich interessiert, ob die gefundenen Artefakte den Kriegsbrand überlebt haben oder ob sie in einem Museum besichtigt werden können.
Bei Bechcice in der Nähe von Lutomiersk wurde ein Gräberfeld aus dem zweiten Jahrhundert v. Chr. entdeckt.
Unterirdische Gräber belegen die uralte Präsenz der Slawen.
In dem Dorf Bechcice bei Lutomiersk in der Nähe von Łódź wurde beim Kiesabbau für ein Straßenbauprojekt ein prähistorisches Gräberfeld entdeckt. Das Städtische Ethnografische Museum in Łódź wurde über den Fund informiert und führte eine Untersuchung vor Ort durch, bei der Artefakte aus dem 2. Jahrhundert v. Chr. aus der so genannten Lateen-Periode gefunden wurden. Die Gräber befanden sich in einer steinernen Einfriedung, in der sich Tonurnen befanden, die mit den Überresten verbrannter Körper, Metallschmuck und Waffen gefüllt waren. Einige der Urnen waren mit großen, außen mit Steinen bedeckten Lehmklöstern bedeckt. Die Ausgrabungen in Bechcice haben die Kenntnisse über diese interessante, aber wenig bekannte Periode der polnischen Vorgeschichte, die der historisch bekannten Anwesenheit der Slawen um mehrere Jahrhunderte vorausging, erheblich erweitert. Dies ist das zweite Gräberfeld in diesem Teil des Landes, das in den letzten Jahren entdeckt wurde. Im vergangenen Jahr entdeckte die Abteilung für prähistorische Archäologie des Ethnografischen Museums in Tum-Witaszewice bei Łęczyca ein Gräberfeld aus dieser Zeit, das anschließend ausgegraben wurde. Der Friedhof in Bechcice wurde für weitere Forschungen gesichert und die Artefakte wurden ins Museum gebracht.
poniedziałek, 8 listopada 2021
Bechcice - Walka o niemiecką szkołę - Litzmannstädter Zeitung - 1944
Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-01-30 Jg. 27 nr 30
Znana heska kolonia Bechcice koło Nertal, która zachowała swoją niemieckość i swój "ziemiański" męski charakter przez ponad sto lat w sposób całkowicie niezafałszowany i pomimo wszelkich trudności, nie była oczywiście często w stanie zapewnić sobie tego bez walki, czego charakterystycznym przykładem był spór o niemiecką szkołę. Powstała około 80 lat temu szkoła podstawowa, którą z wielkim poświęceniem stworzyli sami koloniści, była najstarszą w dawnym powiecie Lutomiersk, obecnie Nertal. I już sam ten fakt niemieckiej przewagi mógł być zawsze cierniem w boku Polaków. Próbowali więc raz po raz doprowadzić do zatrzymania tej szkoły osadników. Działo się tak zwłaszcza od czasu, gdy zamieszkała przez Polaków wieś Bechcice 6 posiadała własną szkołę podstawową. Nie ustawały petycje, które Niemcy z Bechcic musieli wciąż ponawiać do władz szkolnych przeciwko chęci zamknięcia szkoły. Były senator Utta musiał również wielokrotnie wstawiać się w imieniu wyższych rangą Hesów w czasie obcego panowania. Tuż przed kampanią polską - było to w 1938 roku - obcy władcy chcieli wykończyć szkołę "na zimno", że tak powiem. Po prostu zdecydowali, że polski nauczyciel powinien przenieść się ze wsi do kolonii szkolnej, a niemiecki nauczyciel powinien wyjechać. Prawdopodobnie zakładali, że gdy w niemieckim domu szkolnym zamieszka Polka, to dalsza polonizacja nastąpi samoistnie. Heskie kobiety jednak natychmiast przejrzały ten zamiar i zgodziły się nie dopuścić do tego aktu przemocy. Kiedy więc podjechał samochód z meblami polskiej nauczycielki, wszystkie matki, które posłały dzieci do szkoły, były tam na znak protestu. Niemiecki gospodarz przybił też gwoździami drzwi do mieszkania nauczyciela, tak że Polakom nie było łatwo wprowadzić się do niemieckiego budynku szkolnego. Wkrótce jednak na miejscu pojawiła się polska policja, która bezlitośnie znęcała się nad niemieckimi kobietami i postawiła je przed sądem. Niemiecki nauczyciel został zmuszony do zamieszkania w domu rolnika. Stało się to, czego się obawiano, bo Polka wszelkimi sposobami starała się nie dopuścić do lekcji niemieckiego dla "Szwabów", jak niesłusznie nazywano tu także heskich osadników. Rodzice musieli więc zrobić wiele, aby poprawić znajomość języka niemieckiego swoich dzieci. W międzyczasie odbył się proces przeciwko Niemcom w Pabianicach, w którym objęto ich nadzorem policyjnym. Od tej pory musieli dwa razy w tygodniu meldować się na policji w Lutomiersku, co oznaczało łączną odległość około 8 kilometrów. Ale mimo wszystko zachowali swoją rodową heską lojalność i poczucie humoru. Żona starego rolnika Scharmanna powiedziała nam, że gdyby Polacy podczas przymusowego marszu do Lutomierska szydzili z nich i pytali, czy chcą iść do Berlina, odpowiedzieliby równie gładko: "Nie, do Krakowa, będziemy dalej narzekać! Ale pewnego dnia matki z Lutomierska w ogóle nie wróciły, bo zostały odstawione bez dalszego biegu. Ale do osady przyszedł posłaniec i powiedział im, że kobiety zostaną zwolnione tylko wtedy, gdy wpłacą kaucję w wysokości 50 zł każda. Po zapłaceniu tej kwoty kobiety zostały wypuszczone. Bechcickiej "wojnie szkolnej" położyła kres amnestia Piłsudskiego, aż do ostatecznego wyzwolenia. Teraz jednak niemieckie dzieci z kolonii Bechcice i te z przesiedlonej wsi o tej samej nazwie uczęszczają do nowej szkoły wiejskiej, wybudowanej w osadzie w harmonii.
Bechcice - Lutomiersk - Nertal - Niemieccy osadnicy - Hesja - Litzmannstädter Zeitung - 1944
Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-01-16 Jg. 27 nr 16
Jeśli szukać praktycznego przykładu imperium, które niegdyś było zwężone przez obcą samowolę, zwłaszcza na wschodzie, to zawsze natrafia się na góry heskie, tak atrakcyjne krajobrazowo, ale o wiele za małe pod względem powierzchni. To ubóstwo dostatecznie nadających się gruntów budowlanych spowodowało, że hescy osadnicy uprawiali prawie cały świat, Niemcy, którzy z braku miejsca opuścili kraj.
Hans Grimm, znany poeta "Volk ohne Raum" (Ludzie bez przestrzeni), który sam urodził się w prowincji Hesja, a obecnie mieszka w heskiej enklawie nad Wezerą, nie mógł wymienić lepszych świadków, którzy mogliby symbolizować ten już katastrofalny brak ziemi, niż ci "na naszym własnym podwórku". Równocześnie jednak udało mu się zarejestrować niemieckie roszczenia prawne do rozległych obszarów uprawianych przez Niemców.
Najstarszy heski osadnik.Ale mimo tego rozproszenia heskich rodzin chłopskich na cztery wiatry, wszędzie pozostała żywa przysłowiowa heska lojalność, przywiązanie do języka, obyczajów i tradycji starej ojczyzny. "Pojedźcie do kolonii Bechcice - powiedział pewien starszy pan ze starego tkackiego miasteczka Tuchingen, gdzie niegdyś liczne rodziny tkaczy wyemigrowały z Hesji - bo tam znajdziecie jeszcze kawałek czystej Hesji. I słusznie! Kiedy po raz pierwszy wjechaliśmy do całkowicie zamkniętej niemieckiej wioski, położonej około czterech kilometrów od Nertal - dawnego Lutomierska - natychmiast usłyszeliśmy jednoznacznie heskie dźwięki, kiedy na długiej wiejskiej ulicy zagadnęliśmy pierwszą lepszą żonę rolnika. A rzut oka na znaki własnościowe solidnych domów z przyjaznymi dwuspadowymi dachami ujawnił prawdziwy kawałek Hesji na bezkresach naszego Wschodu. Istnieją nazwiska rodzinne, które są związane z krajobrazem. I tak też jest z Gunrumami. Reite, Steuernagels, Eisenraunowie i Spangenbergowie, Scharmannowie i Kleesowie, którzy są niemieckimi rolnikami z kolonii Bechcice. W głowach mają jeszcze po swoich przodkach stare określenia Hesja-Kassel i Hesja-Darmstadt, a każdy z tych wschodnich mieszkańców z zachodnio brzmiącym dialektem chciałby mieć potwierdzenie, że on też pochodzi z heskiej rodziny. Nie należy zapominać, że nawet najstarsi Bechcicanie to rolnicy Wschodu, od początku urodzeni w swoim wschodnim kraju.
A ze starszym rodu Gunrumów, notabene jedynym z kolonii, który kiedyś, w czasach Olimpiady, odwiedził rodzinną wioskę ojca - Arnsheim (Oberhessen), poznaliśmy niemal klasyczny objaw dawnego braku miejsca. Z jedenaściorga rodzeństwa jego zmarłego ojca z Vogelsbergu tylko troje pozostało w niemieckim okręgu rodzinnym, ośmioro zaś wyemigrowało do Ameryki. Sam wyruszył więc z setkami innych, aby dołączyć do wielkiego heskiego zaciągu, ale tylko niektórzy z nich znaleźli upragnioną ziemię w okolicach dzisiejszego Litzmannstadt. W większości koloniści otrzymali tylko ograniczoną ilość ziemi, przeważnie 7 hektarów. Początkowo była to odrębna wieś włościańska, właściwe Bechcice, którą niemieccy imigranci musieli zamieszkiwać razem z Polakami. Pola pochodziły ze sprzedaży majątku o tej samej nazwie, należącego niegdyś do dużego dominium, które miało swoją siedzibę na terenie dzisiejszego majątku miejskiego Litzmannstadt - Reschenhof (Reschew).- Osadnicy, którzy znali prześmiewczy wers ze swojej starej ojczyzny "Biedni Hesjanie mają duże miski i nic do jedzenia", pozostali więc początkowo drobnymi rolnikami również na wschodzie. Ale potem, aby poprawić swoją sytuację, stworzyli obecną kolonię Bechcice, nieco oddaloną od wsi dworskiej, liczącą wówczas około 30 rodzin. Było to w 1835 roku, tak więc dziewięć lat temu ta rolnicza wioska niezłomnych Niemców mogła świętować swoje stulecie w ponurych czasach obcego panowania.
Wójt Rimpel, który od trzech lat urzęduje w Neu-Hessendorf, wsi, która wróciła do Rzeszy - tak w oczywisty sposób ma brzmieć nazwa Bechcice - mógł zrelacjonować, jak nawet z dala od domu ludzie świętowali jarmark i strzelanie do gwiazd w prawdziwie heskim stylu. Rodacy z "Konstantina", jak nazywano dzisiejsze Tuchingen ze względu na jego niemieckich mieszkańców, również przybyli do Dorfkrug, które zawsze pozostawało niemieckie. Ten wójt musiał kiedyś stoczyć niejedną bitwę z obcymi władzami, gdy był jedynym Niemcem w radzie gminy byłego Lutomierska. Słyszeliśmy, jak najlepsi nauczyciele zostali zabrani z kolonii tylko dlatego, że byli prawymi Niemcami. W ogóle chłopi musieli ostro walczyć o swoją szkołę, z tego powodu dziewięć żon chłopskich i jeden chłop zostali kiedyś po prostu zamknięci. Początkowo koloniści nie posiadali własnego budynku szkolnego, więc każda farma na zmianę przygotowywała pokój do użytku jako salę szkolną. Mimo tych wszystkich szykan, kolonistom udało się z własnych środków wybudować własny budynek szkolny, na który wiejski nauczyciel Wolff dał pierwsze trzydzieści rubli, i tak było dalej, gdy urząd szkolnego nauczyciela objął ktoś o równie heskim nazwisku Scharmann. Podobne trudności mieli koloniści z budową cmentarza niemieckiego, który był wielokrotnie odsuwany przez stronę polską. Przez lata musieli grzebać swoje szczątki w "Konstantynowie", co czasami nie było nawet możliwe z powodu zalewania Neru. Około 80 lat temu na dominującym wzniesieniu powstał nowy cmentarz, tzw. "Kippche". Kippche (wzgórze), które stało się również cmentarzem niemieckich bohaterów. / Otto Kniese
Ein wirkliches Stück Hessenland seit über einem Jahrhundert in unferem Often
Wenn man nach einem praktischen Beispiel für das einst durch fremde Willkür gerade nach dem Osten hin 60 eingeengte Reich nach einer greifbaren Darstellung des „Volk ohne Raum" sucht, dann trifft man immer wieder «uf das landschaftlich zwar so reizvolle, aber sn Grund und Boden viel zu kleine hessische Bergland. Diese Armut an genügend geeignetem Baucrnland hatte zur Folge, daß' sich Hessen-Siedler fast auf dem ganzen Erdenrund anbauten, deutsche Menschen, die aus Raumnot außer Landes gingen.
Hans Grimm, der bekannte Dichter von „Volk ohne Raum", der selbst in der Hessenprovinz geboren und jetzt auf einer hessischen Enklave an der Weser lebt, hätte zur Versinnbildlichung dieses schon katastrophalen Bodenmangels kaum bessere Zeugen nennen können als die „vor der eigenen Haustür". Damit konnte er aber gleichzeitig den deutschen Rechtsanspruch auf weite Gebiete anmelden, die von Deutschen kultiviert wurden.
Doch trotz dieser Zerstreuung hessischer Bauernsöhhe und Siedleifamilien in alle Winde ist die schon sprichwörtliche Hessentreue, das Festhalten an Sprache, Sitte, Brauchtum der alten Heimat allenthalben lebendig geblieben. „Fahren Sie einmal nach der Kolonie Bechcice", sagte uns ein alteingesessener Mann der alten Weberstadt Tuchingen, wo selbst einst zahlreiche Tuchmncherfomilien aus dem Hessenlond einwanderten, „denn da draußen finden Sie noch ein Stück unverfälschten Hessenlums vor." Und richtig! Als wir erstmals die etwa vier Kilometer von Nertal — dem früheren Lutomiersk — entfernt, die ganz geschlossen deutsche Ortschaft betraten, da hörten wir gleich beim Befragen der ersten besten Bauernfrau auf der langen Dorfstraße unverkennbar hessische Laute. Und ein Blick auf die Besitzschilder der durchweg massiven Häuser mit freundlichem Giebeldach, tat ein wahres Stück Hessenheimat in der Weite unseres Ostens uns auf. Es gibt eben Familiennamen, die landschaftsgebunden sind. So ist es mit den Gunrums. Reite, Steuernagels, den Eisenrauns und Spangenbergs, den Scharmanns und Klees, die alle deutsche Bauern der Kolonie Bechcice sind. Sie haben von ihren Vorfahren noch die alten Begriffe Hessen-Kassel und Hessen-Darmstadt im Kopf, und jeder dieser Ostbewohnei mit dem westlich klingenden Dialekt wollte zu gern bestätigt haben, daß auch er aus einem hessischen Geschlecht stamme. Es ist dabei nicht zu vergessen, daß selbst die bejahrtesten Bechcicer schon in der östlichen Wahlheimat .geborene Bauern des Ostens von Anfang an sind.
Und beim Familienältesten der Gunrums, übrigens dem einzigen aus der Kolonie, der in den Tagen der Olympiada einmal das Heimatdorf seines Vaters, Arnsheim (Oberhessen), aufsuchte, erfuhren wir ein geradezu klassisches Zeichen einstiger Raumnot. Von den elf Geschwistern seines verstorbenen Vaters aus dem Vogelsberg waren nur drei in ihrem deutschen Heimatkreis geblieben, während acht nach Amerika auswanderten. Er selbst ging also mit Hunderten anderer zu dem großen Hessenzug, der aber nur zum Teil in der Umgegend des heutigen Litzmannstadt das gewünschte Land fand. Zumeist erhielten die Kolonisten nur beschränkt Land, meist 7 Hektar. Es war zunächst ein ausgesprochenes Gutsdorf, das eigentliche Bechcice, das die deutschen Einwanderer anfangs gemeinsam mit Polen bewohnen mußten. Die Äcker rührten aus Verkäufen des gleichnamigen Gutes, das einst zu einer großen Herrschaft gehörte, die ihren Hauptsitz auf dem heutigen Litzmannstädter Stadtgut Reschenhof (Reschew) hatte.- Die Siedler, die aus ihrer alten Heimat den Spottvers kannten „Die armen Hessen haben große Schüsseln und nichts zu essen", blieben also zunächst Kleinbauern auch im Osten. Dann aber schufen sie sich zur Verbesserung ihrer Lage etwas abseits vom Gutsdorf die Jetzige Kolonie Bechcice mit damals rund 30 Familien. Dies war im Jahr e 1835, so daß dieser Bauernort nie verzagenden Deutschtums vor neun Jahren noch im den trüben Tagen der Fremdherrschaft sein hundertjähriges Bestehen feiern konnte
Ortsvorsteher Rimpel, der seit drei Jahren sein Amt in dem zum Reich heimgekehrten Neu-Hessendorf — so ist die Namenseindeutschung von Bechcice eindeutig vorgesehen — konnte berichton, wie man auch fern der Heimat in echter Hessenart die Kirmes und das Sternschießen beging. Dazu kamen dann auch die Landsleute aus „Konstantin", wie man das heutige Tuchingen seiner deutschen Bewohnerschaft wegen allgemein nannte, in den immer deutschgebliebenen Dorfkrug. Mit der fremden Behörde hatte dieser Ortsvorsteher einst manchen Strauß auszufechten, als er als einziger Deutscher im Gemeinderat des einstigen Lutomiersk saß. Wir hörten, wie man der Kolonie die besten Lehrer wegnahm, nur weil sie aufrechte Deutsche waren. Uberhaupt halten die Bauern besonders um ihre Schule schwer zu kämpfen, derentwegen man einmal einfach neun Bauersfrauen und einen Bauern einlochte. Dabei hatten sich die Kolonisten zunächst damit be-' holten, ohne eigenes Schulhaus reihum bei den Bauern Unterricht zu halten, so daß jeder Hof abwechselnd ein Zimmer als Schulstube bereit hielt. Trotz aller Schikanen kam man doch gan« aus eigenen Mitteln zum eigenen Schulgebäude, zu dem der Dorfschulze Wolff seinerzeit die ersten dreißig Rubel gab, und so ging es fort, als einer mit dem ebenso hessischen Namen Scharmann das Schulzenamt übernahm. Ähnliche Schwierigkeiten hatten die Kolonisten bei der Anlage eines deutschen Friedhofes, der immer wieder von der Polenseite hintertrieben wurde. So mußte man Jahr e hindurch in „Konstantin" (Konstantinow) beerdigen, was gar manchmal wegen der Ner-Uberschwemmung gar nicht möglich war. Vor rund 80 Jahren entstand dann auf beherrschender Höhe, dem sogen. Kippche (Kuppe), der auch deutscher Heldenfriedhof wurde. / Otto Kniese
czwartek, 17 czerwca 2021
Bechcice - Łódź - Cmentarz wojenny - Litzmannstädter Zeitung - 1944
Artykuł w Litzmannstädter Zeitung z 23 stycznia 1944 roku o cmentarzu wojennym w Bechcicach szczególnie mnie zainteresował, znam Bechcice, jednak nigdy nie byłem na tym cmentarzu. Czy on jeszcze istnieje, czy są na nim wojenne groby? To pytanie zadaje specjalistom, których nie brakuje.
Bechcice-Wieś – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Lutomiersk. Miejscowość położona jest na Wysoczyźnie Łaskiej. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Wikipedia
Oddziały heskie walczyły o wioskę heską nad Nerem.
Jeśli domy z kamiennymi piecami na podwórzach i rozległe ogrody przydomowe z dwuspadowymi dachami już wcześniej wskazywały na niemieckie oblicze starej heskiej osady Bechcice koło Nertal u bram Litzmannstadt, to zdradzał je również spacer po cmentarzu. Piękna aleja honorowa, otoczona wysokimi topolami, prowadziła aż do dostojnego pomnika wojennego, na którego słupach z jednej strony wymownie wypisane były jednostki niemieckie, które walczyły tu w I wojnie światowej, a z drugiej strony jednostki rosyjskich pułków syberyjskich. A liczby niemieckich pułków dowodzą, że o ten kawałek heskiej ziemi na wschodzie walczyły zaciekle zwłaszcza oddziały heskie i turyngijskie, tak że dziś wśród zmarłych heskich osadników także niejeden polno-szary rodak pogrążony jest w wiecznym śnie. Najstarszy osadnik, osiemdziesięcioletni Johann Reit, opowiedział nam o tych trudnych dniach, podczas których cała kolonistyczna wioska została zniszczona z wyjątkiem trzech domów. I niemal uroczyście wręczył nam list poczty polowej z poprzedniego roku, donoszący o bohaterskiej śmierci jednego z jego wnuków ze szkicem grobu w pobliżu słynnego okopu tatarskiego. Było to dla nas jak nowy dokument bojowej lojalności heskiej. Numery pułkowe, które zapisane są w długim rzędzie przy bramie cmentarza honorowego Bechcicer, pokazują do dziś, że ciężka walka toczyła się w większym oddziale.
Liczbowy dokument walki Hesji o Hesję . - Cmentarz Honorowy I wojny światowej w Bechcicach - tu spoczywają również zmarli Hescy osadnicy.
Pozornie martwe liczby nabierają życia, gdy hescy osadnicy dowiadują się, że np. wyryty na tablicy pułk piechoty nr 167 miał na początku I wojny światowej swoją bazę w czasie pokoju w dzisiejszej stolicy Kurhessian Gau - Kassel. Zanotowane pułki artylerii polowej 19 i 55 miały swoje garnizony odpowiednio w Erfurcie i Naumburgu (Saale), czyli w Turyngii, ale ponieważ należały do obszaru tego samego korpusu co jednostki z Kassel, miały w swoich szeregach wielu synów Hesji. To samo dotyczy pułku piechoty nr 82 (Getynga), który również brał udział pod Bechcicami w pierwszym roku I wojny światowej i który również nosił przyrostek "2 Kurhessian Infantry Regiment". Również numery ewidencyjne pułków piechoty 71 i 96 wskazują, że stacjonowały one w Turyngii. Jest więc jasne, że oddziały hesko-turyngijskie walczyły głównie w okolicach starej kolonii heskiej. I tak jest to tylko dodatek do "dowodu", że żołnierze z Hesji walczyli i polegli za ponad stuletnią kolonię heskich rolników na naszym Wschodzie, gdy czyta się nazwiska poległych towarzyszy na prostych nagrobkach ozdobionych medalem Żelaznego Krzyża. Ale widzi się też niejeden żołnierski grób z fatalnym napisem "Nieznany niemiecki wojownik", symbol tych bezimiennych, którzy pozostają dla potomnych pojęciem "najwyższego wypełnienia obowiązku, bez wielkich słów za życia jak i w śmierci, za wieloma poległymi żołnierzami spoczywa też podoficer, który poległ na wysokości obecnego pomnika obok waszego działa, strzelając do ostatniego naboju, wraz z całą swoją załogą działową. Ta żołnierska lojalność twoich rodaków odżywa na nowo wśród heskich rolników, gdy w niedzielę wędrują po swoim cichym wiejskim cmentarzu. Osadnicy pamiętają też, że w 1914 roku odwiedzili ich frontowcy z Hesji i radośnie ich witali.
-5-1.jpg)

-5-1.jpg)

