Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bechcice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bechcice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 maja 2022

Młyn wodny - Bechcice - August Fihma - Śmierć - Tydzień - 1900

Tydzień. 1900-02-11 R. 28 Nr 6

Zmelony. W gminie Lutomiersk, d. l lutego w młynie Augusta Fihma we wsi Bechcice, spotkała śmierć sołtysa ze wsi Leśnicy, gminy Wodzierady. Krawczyk, mieląc kaszę perłową, omiatał kurz około perlaka. w pozie siędzącej, a z tyłu tymczasem dostała się pola jego długiej bundy pomiędzy koło i tryby, które wciągnęły nieszczęśliwego pomiędzy siebie, gniotąc mu żebra i przełamując krzyż i prawą nogę. Młyn stanął. Z pomiędzy trybów wydobyto pogniecionego bez życia. Krawczyk pozostawił żonę i 7 dzieci, z których 4 małoletnie. Donosi o tem "Goniec". 

                                            Młyn wodny w Bechcicach.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gefräst. In der Gemeinde Lutomiersk ist am 1. Februar in der Mühle von August Fihm im Dorf Bechcice der Bürgermeister des Dorfes Leśnica in der Gemeinde Wodzierady gestorben. Krawczyk, der Perlengrütze mahlte, fegte im Sitzen den Staub um den Perlak herum, und in der Zwischenzeit geriet ein Feld seines langen Bündels zwischen das Rad und die Zahnräder, die den unglücklichen Mann dazwischen zogen, seine Rippen quetschten und ihm das Kreuz und das rechte Bein brachen. Die Mühle steht still. Ein zerknitterter, lebloser Mann wurde zwischen den Zahnrädern hervorgezogen. Krawczyk hinterließ eine Frau und 7 Kinder, davon 4 minderjährig. Dies wurde von "Goniec" berichtet. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Milled. In the commune of Lutomiersk, on the 1st of February, in the mill of August Fihm in the village of Bechcice, met with the death of the mayor of the village of Leśnica, commune of Wodzierady. Krawczyk, grinding pearl groats, was sweeping the dust around the perlak. in a sitting pose, and in the meantime a field of his long bundle got between the wheel and the cogs, which pulled the unfortunate man between them, crushing his ribs and breaking his cross and right leg. The mill stopped. A crumpled lifeless man was pulled out from between the cogs. Krawczyk left a wife and 7 children, 4 of them minors. This was reported by "Goniec".

niedziela, 29 maja 2022

Bechcice - Lutomiersk - Osadnictwo niemieckie - 1 Wojna Światowa - Gazeta Łódzka -1916

 

Gazeta Łódzka : organ narodowy. 1916-09-04 No 244 Wyd. wieczorowe

                                                          BECHCICE
     Po lewej stronie szosy, wiodącej z Konstantynowa do Lutomierska, leży wieś Bechcice, przy której toczące się walki w roku 1914 w m. listopadzie decydującą odegrały rolę zdobyciu przez niemiecką armję Łodzi "D. L. Ztg." pisze, że Bechcice jak również tamtejszy cmentarz znalazły już swojego piewcę-poetę doktora W. A. Krennhalsa z Lubeki, który w bohaterskich rymach opiewa walki turyngskiego pułku piechoty nr. 94, noszącego od roku 1870/71 miano ,,żelaznego pułku"; pułk ten, mimo upartego oporu rosjan,. zdobył cmentarz bechcieki i tem rozstrzygnął opuszczenie wioski przez rosjan. W czasie walk wieś Beoheice w dzewięć dziesątych została zniszczona, dzisiaj jednak na gruzach pobudowano się na nowo i na łanach tak obfieie zroszonych krwią, zakwitło nowa życie. Bechcice zamieszkałe są przez kolonistów, którzy przed wielu laty przybyli tu z Hessen-Darmstadtu i mimo kilku pokoleń zachowały swoją odrębność niemiecką.

Bechcice-Wieś – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Lutomiersk. Miejscowość położona jest na Wysoczyźnie Łaskiej. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Wikipedia


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     Auf der linken Seite der Straße von Konstantynów nach Lutomiersk liegt das Dorf Bechcice, wo die Kämpfe im November 1914 eine entscheidende Rolle bei der Einnahme der "D." spielten. L. Ztg." schreibt, dass Bechcice sowie der dortige Friedhof bereits ihren Dichterheiligen Dr. W. A. Krennhals aus Lübeck gefunden haben, der in seinen Heldengedichten die Kämpfe des Thüringer Infanterieregiments Nr. 94, seit 1870/71 das "Eiserne Regiment" genannt, rühmt; dieses Regiment habe trotz des hartnäckigen Widerstandes der Russen den Bechcicer Friedhof erobert und damit entschieden, dass die Russen das Dorf verlassen sollten. Während der Kämpfe wurde das Dorf Bechce in zehn Jahren zerstört, aber heute sind auf den Ruinen neue Gebäude errichtet worden und auf den blutüberströmten Feldern ist neues Leben aufgeblüht. Bechcice wird von Kolonisten bewohnt, die vor vielen Jahren aus Hessen-Darmstadt hierher kamen, und hat trotz mehrerer Generationen seine deutsche Eigenart bewahrt. 

Bechcice-Wieś ist ein Dorf in Polen in der Woiwodschaft Łódź, Kreis Pabianice, in der Gemeinde Lutomiersk. Das Dorf liegt auf der Hochebene von Łaska. In den Jahren 1975-1998 gehörte das Dorf verwaltungstechnisch zur Woiwodschaft Sieradz. Wikipedia
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     On the left side of the road from Konstantynów to Lutomiersk lies the village of Bechcice, where the battles of November 1914 played a decisive role in the capture of the "D. L. Ztg." writes that Bechcice as well as the local cemetery have already found their poet-saint Dr. W. A. Krennhals from Lübeck, who in heroic rhymes praises the fights of the Thuringian infantry regiment no. 94, which since 1870/71 has been called the "iron regiment"; this regiment, despite the stubborn resistance of the Russians, captured the Bechcice cemetery and thus decided that the Russians should leave the village. During the fights the village of Bechce was destroyed in ten years, but today on the ruins new buildings have been built and on the fields so richly strewn with blood, new life has blossomed. Bechcice is inhabited by colonists who came here many years ago from Hessen-Darmstadt and despite several generations it has retained its German distinctiveness. 
Bechcice-Wieś is a village in Poland situated in Łódź Voivodeship, Pabianice County, in the municipality of Lutomiersk. The village is situated on the Łaska Height. In the years 1975-1998 the village administratively belonged to the Sieradz Province. Wikipedia

Bechcice - Młyn wodny - Osadnictwo niemieckie - Litzmannstädter Zeitung - 1944

    

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-02-24 Jg. 27 nr 55

      

                     Nie ustawaj w wysiłkach na rzecz Wielkiej Kroniki Lokalnej! 

     Wszystkie artykuły dotyczące historii lokalnej na naszym Wschodzie, który nie został jeszcze całkowicie zgermanizowany, mają za zadanie stymulować, odświeżać wspomnienia, krótko mówiąc, dostarczać budulca do lokalnej kroniki, która jest niezbędna w każdej wyzwolonej społeczności. Zapisywanie historii wsi to obowiązek honorowy, ponieważ jest to niemiecki dokument kulturowy i twórczy. Nie należy zapominać, że spisywanie niemieckiej tradycji na wyzwolonym Wschodzie jest także podziękowaniem dla naszych wyzwolicieli. W tym sensie wracamy do starej heskiej osady Bechcice koło Nertal z życzeniem: "Tylko udostępnijcie ją dla wielkiej lokalnej kroniki! Obraz czysto niemieckiej kolonii nie byłby pełny, gdybyśmy nie wspomnieli, że pobliski młyn wodny również zawsze był w niemieckim posiadaniu. I tak 75-letni ojciec Scharmann mógł nam powiedzieć, że w Bechcicach, gdzie znajdowały się 22 niemieckie gospodarstwa heskie, nigdy nie osiedlił się żaden Polak. Wieś Babice, która również jest zamieszkana przez osadników heskich i nie należy, jak Bechcice, do powiatu łaskiego, lecz do Litzmannstadt-Land za pobliską granicą powiatową, zawsze była blisko związana, co miało również wpływ na zawieranie małżeństw między wioskami. Niegdyś w każdej z zagród było krosno, które stanowiło niezbędny element gospodarstwa domowego rolnika. A kiedy w wiosce kolonistów trudno było "prząść jedwab" przy ograniczonych zasobach żywności ornej, rodziny chłopskie tkały dla firm z Litzmannstadt jako pracę domową, do której dostarczano im osnowę i wątek. W starych aktach małżeństwa, w książkach i na nagrobkach znaleźliśmy nazwy miejscowości, które były tak samo typowe dla Hesji, jak nazwiska rodowe. Grabenau, Eudorf, Niederolm, Arnsheim, Elbenrod to przykłady imigracji głównie z Górnej Hesji, z części dawnego Wielkiego Księstwa Hesji-Darmstadt. Według tych nazw miejscowości, to właśnie z powiatu Alsfeld, położonego na skraju gór Vogelsberg, pochodziła większość bechcickich kolonistów. W międzyczasie udowodniono, że majątek w Bechcicach był w posiadaniu niemieckim już około 1800 r. i należał do dwóch pokoleń rodziny Menge, która prawdopodobnie również pochodziła z terenów Hesji. W ten sposób zamyka się pierścień dawnej niemieckiej fundacji wiejskiej Bechcice. Stary Scharmann mógł poczynić następujące istotne spostrzeżenie na temat zachowania niemieckiego charakteru swojej wsi: "Są tu nawet ludzie, którzy potrafią jeszcze przysięgać w dobrym języku heskim. Pytanie, czy jest to zaleta, zostało oddalone mądrym zdaniem: "Najważniejsze, że zawsze nazywają rzeczy po imieniu! Najstarszy heski osadnik wspominał jeszcze z rozrzewnieniem swoją młodość w Litzmannstadt, które kiedyś było jeszcze całkiem sporą wioską. Opowiadał, jak zatrzymał się z zaprzęgiem krów swojego ojca - kolejnym typowo heskim dziedzictwem chłopskim - na środku "Petrikauer" (dzisiejsza Adolf-Hitler-Strasse), która była wówczas otoczona jedynie parterowymi domami. To było dawno temu, ale tylko pozornie, nawet nie 70 lat temu. oe .



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                   Nur weiter machen für Die große Ortschronik! 

Alle heimatkundlichen Artikel in unserem noch restlos einzudeutschenden Osten haben den höheren Zweck, anzuregen, die Erinnerung aufzufrischen, kurz gesagt, Bausteine herbeizutragen, für die jeder befreiten Gemeinde unerläßlichen Ortschronik. Die Dorfgeschichte aufzuzeichnen ist eine Ehrenpflicht, weil sie ein deutsches Kultur- und Schaffensdokument bedeutet. Es ist nicht zu vergessen, daß das schriftliche Niederlegen der deutschen Tradition im befreiten Osten auch ein Dank an unsere Befreier ist in diesem Sinne kommen wir auf die alte Hessensiedlung Bechcice bei Nertal mit dem Wunsch zurück: Nur welter machen für die große Ortschronik! Das Bild einer rein deutschen Kolonie wäre nicht vollständig, wollte man nicht erwähnen, daß auch die nahe Wassermühle sich stets in deutschem Besitz hielt. Und so konnte der 75jährige Vater Scharmann uns mitteilen, daß in Bechcice mit seinen noch 22 deutschen Hessenhöfen nie ein Pole ansässig wurde. Zu der ebenfalls von hessischen Siedlern bewohnten Ortschaft Babice, die nicht wie Bechcice zum Kreis Lask, sondern über die nahe Kreisgrenze hinweg zu Litzmannstadt-Land gehört, bestanden von jeher enge Beziehungen, die sich auch durch Heirat von Dorf zu Dorf auswirkten. Einststand in jedem der Gehöfte ein Webstuhl, der ja früher unbedingt zu einem Bauernhaushalt gehörte. Und als man im Kolonistendorf mit der begrenzten Ackernahrung kaum „Seide spinnen" konnte, da webten die Bauernfamilien für Litzmannstädter Betriebe, als Heimarbeit, wobei ihnen Kette und Schuß geliefert wurden. In alten Heiratsurkunden wie in Büchern und auf Grabsteinen fanden wir Ortsnamen vor, die ebenso typisches Hessenland bedeuten wie die Familiennamen. Grabenau, Eudorf, Niederolm, Arnsheim, Elbenrod sind Beispiele dafür, daß die Einwanderung vornehmlich aus Oberhessen, aus einem Teil des früheren Großherzogtums Hessen-Darmstadt kamen. Und zwar war es nach diesen Ortsbezeichnungen der Kreis Alsfeld am Rande des Vogelsberges, aus dem die meisten der Bechcicer Kolonisten kamen. Inzwischen wurde nachgewiesen, daß auch das Gut Bechcice schon um 1800 in deutschem Besitz war und zwei Generationen einer Familie Menge gehörte, die vermutlich auch aus dem Hessenland kam. So schließt sich der Ring der alten deutschen Dorfgründung Bechcice. Der alte Scharmann konnte noch bedeutungsvoll zur Erhaltung der landsmännischen Eigenart in seinem Wohnort feststellen: „Hier gibtes sogar noch Leute, die auf gut Hessisch kräftig fluchen können." Die Frage, ob dies ein Vorteil sei. wurde mit dem weisen Satz abgetan: „Hauptsache, daß sie dabei stets das Kind beim richtigen Namen nennen!' Von dem ältesten Hessensiedler war noch die Jugenderinnerung aufschlußreich, die er an das einst noch ganz dörfliche Litzmannstadt hatte. Er sprach davon, wie er mit dem Kuhgespann seines Vaters — auch ein typisch hessisches Bauernerbteil — mitten auf der damals nur von einstöckigen Häusern umgebenen „Petrikauer " (heutige Adolf-Hitler-Straße ) gehalten habe. Lang ist,s her, aber nur scheinbar, noch nich t einmal 70 Jahre.    oe .
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                            Just keep going for The Great Local Chronicle! 
     All articles on local history in our East, which has yet to be completely Germanised, have the higher purpose of stimulating, refreshing memories, in short, of providing building blocks for the local chronicle that is indispensable to every liberated community. Recording the history of a village is a duty of honour, because it is a German cultural and creative document. It should not be forgotten that writing down the German tradition in the liberated East is also a way of thanking our liberators. In this sense, we return to the old Hessian settlement of Bechcice near Nertal with the wish: "Only make it more accessible for the great local chronicle! The picture of a purely German colony would not be complete if we did not mention that the nearby water mill has always been in German possession. And so the 75-year-old father Scharmann was able to tell us that no Pole ever settled in Bechcice with its 22 German Hessian farms. The village of Babice, which is also inhabited by Hessian settlers and does not belong to the Lask district like Bechcice, but to Litzmannstadt-Land across the nearby district border, has always had close ties, which also had an effect through marriages from village to village. At one time there was a loom in each of the homesteads, which used to be an essential part of a farmer's household. And when it was hardly possible to "spin silk" in the colonists' village with the limited arable food, the peasant families wove for Litzmannstadt businesses, as home work, whereby warp and weft were supplied to them. In old marriage certificates as well as in books and on gravestones, we found place names that were just as typical of Hesse as the family names. Grabenau, Eudorf, Niederolm, Arnsheim, Elbenrod are examples of immigration mainly from Upper Hesse, from a part of the former Grand Duchy of Hesse-Darmstadt. According to these place names, it was the district of Alsfeld on the edge of the Vogelsberg mountains from which most of the Bechcice colonists came. In the meantime, it has been proven that the Bechcice estate was also already in German possession around 1800 and belonged to two generations of a Menge family, who presumably also came from the Hessian region. Thus the ring of the old German village foundation of Bechcice is closed. The old Scharmann was able to make the following significant observation about the preservation of the German character of his village: "There are even people here who can still swear in good Hessian. The question of whether this was an advantage was dismissed with the wise sentence: "The main thing is that they always call a spade a spade! The oldest Hessian settler still had a revealing memory of his youth in Litzmannstadt, which was once still quite a village. He spoke of how he had stopped with his father's cow team - another typical Hessian peasant heritage - in the middle of the "Petrikauer" (today's Adolf-Hitler-Strasse), which was then surrounded only by single-storey houses. It was a long time ago, but only apparently, not even 70 years ago. oe .

środa, 10 listopada 2021

Bechcie - Lutomiersk - Zabawa taneczna - Gwałt - Wyrok - Republika - 1924

 

Republika : dziennik polityczny, społeczny, literacki i handlowy. 1924-06-17 R. 2 no 163


Prawo i życie. Za gwałt i usiłowanie zabójstwa
W dniu 5-go sierpnia 1923 r. odbywała się we wsi Bechcice, gm. Lutomiersk zabawa strażacka, na której wśród innych gości znajdowała się i Anna Łukasiewiczówna. Około północy Ł. udała się do domu do wsi Mirosławiec, gm. Rszcw w towarzystwie Stanisława Grabowskiego, uczestnika zabawy. Również i inni goście zaczęli się rozchodzić, wśród nich Bonifacy Grabowski. Ci ostatni, przechodząc przez pole obok rzeki, zauważyli w odległości kilkudziesięciu kroków Łukasiewiczównę i Grabowskiego oraz słyszeli jak dziewczyna płakała i prosiła Graboskiego by ją puścił, ten zaś krzyczał: „będziesz cicho, bo walę w mordę". Bonifacy Grabowski i Dryjanowski poszli dalej, a wtedy Stanisław Grabowski rzucił Ł. na ziemię i dopuścił się na niej gwałtu grożąc przytem, że w razie gdyby krzyczała, wrzuci ją do rzeki. Po zgwałceniu G. rzeczywiście wrzucił ją do rzeki Ner, płynącej na 3 łokcie w miejscu oddalonym od siedzib ludzkich W tym samym czasie powracała Kolczanka Ł. —Gręczyk Jakóbowska, starając się ją dopędzić w drodze usłyszała ona płacz i prośby Ł., następnie krzyki poczem zauważyła, że Ł. szarpie się z jakimś mężczyzną, którego twarzy, z powodu ciemności nie zauważyła. Ze strachu Jakubowska ukryła się za snopkiem i stamtąd widziała, jak mężczyzna gwałcił jej koleżankę, a nastęnie rzucił ją do rzeki Ner. Dopiero po jego odejściu, J. podbiegła do rzeki i wyciągnęła Łkasiewiczównę. Powróciwszy do domu Ł. z płaczem opowiedziała swemu chlebodawcy Janowi Różyckiemu, prosząc go o interwencję, ten jednak nie mając czasu, dopiero potem zameldował o wypadku policji. Oględziny lekarskie wykazały u Z. przerwanie błony dziewiczej, na skutek obcowania płciowego. Oskarżony na początku nic przyznał się, wypierając się początkowo wogóle znajomości z Ł., następnie zaś, twierdząc, żc oddała mu się dobrowolnie. Sprawę powyższą rozważał w dniu wczorajszym sąd okręgowy pod przewodnictwem ego Illinicza i przy udziale prokuratora Mandeckiego. Ze względu na drastyczność spraw rozwżano je przy drzwiach zamkniętych. Sąd skazał Stanisława Grabowskiego na 2 lata więzienia (dom popraw") z pozbawieniem praw.


wtorek, 9 listopada 2021

Bechcice - Lutomiersk - Cmentarzysko rzymskie - Kurhan - Urna - Tydzień - 1889 - cz.2

    Ciąg dalszy wykopalisk w Bechcicach..., tym razem nazwano kurhan cmentarzyskiem pogańskim. Zgadza się, tak mówiono przez wieki, nie uznawano spalania zwłok ludzkich. Na szczęście nastąpiła częściowa zmiana poglądów. Być może za klika wieków o nas też będzie mówiło się: poganie!

Ileż tych "garnków" rozrzucono po okolicznych polach?

WYKOPALISKO.

W tych dniach na drodze wiodącej do wsi Bechcice odnaleziono ślady cmentarzyska pogańskiego. Dowodem tego wykopana urna z masą drobnych kości; szkoda tylko, że uszkodzono ją przy wydobywaniu. Przyczyną odkrycia wykopaliska były ulewne deszcze w końcu zeszłego miesiąca. - Dopytywani włościanie wspomnieli, że wiele już w tych miejscach wykopywano "garnków" - lecz jako nie mające wartości, rzucano na pola. Może który z badaczy, zechce zając się ocenieniem tych starych zabytków.

Tydzień. 1889-05-26 R. 17 Nr 21


     Die Ausgrabungen in Bechcice gehen weiter..., dieses Mal wurde der Grabhügel als heidnischer Friedhof bezeichnet. Das stimmt, so hieß es jahrhundertelang, die Verbrennung menschlicher Leichen wurde nicht anerkannt. Glücklicherweise hat ein teilweiser Meinungsumschwung stattgefunden. Vielleicht werden wir in ein paar Jahrhunderten auch als Heiden bezeichnet werden!


Wie viele dieser "Töpfe" waren über die umliegenden Felder verstreut?


AUSHUB.


In diesen Tagen wurden an der Straße, die zum Dorf Bechcice führt, Spuren eines heidnischen Friedhofs gefunden. Davon zeugt eine Urne, die mit einem Haufen kleiner Knochen ausgegraben wurde; es ist nur schade, dass sie bei der Ausgrabung beschädigt wurde. Der Grund für die Entdeckung waren die starken Regenfälle Ende letzten Monats. - Auf Nachfrage erklärten die Grundstückseigentümer, dass an diesen Stellen bereits viele "Töpfe" ausgegraben worden seien. - Aber da sie keinen Wert hatten, wurden sie auf die Felder geworfen. Vielleicht möchte einer der Forscher diese alten Denkmäler bewerten.

Bechcice - Lutomiersk - Cmentarzysko rzymskie - Kurhan - Urna - Dziennik Łódzki - 1932 - cz.1

 Ciekawa historia związana z Bechciami. Wczoraj otrzymałem grzecznościowo od Piotra Sölle piękne opracowanie dotyczące właśnie Bechcic. Jest w nim informacja dotycząca Wzgórza Baba, gdzie odkryto cmentarzysko z okresu wpływów rzymskich. Myślę, że artykuł poniżej jest rozszerzeniem tej historii. Interesuje mnie, czy znalezione zabytki przetrwały wojenną pożogę, czy można je oglądać w muzeum.


Dziennik Łódzki. 1932-04-28 R. 2 nr 117

Cmentarzysko z II wieku przed Chrystusem odkryto pod Bechcicami, kolo Lutomierska.

                 Groby podkloszowe dowodem prastarej obecności Słowian.

     We wsi Bechcice, koło Lutomierska pod Łodzią, przy kopaniu żwiru na budowę drogi natrafiono na cmentarzysko przedhistoryczne. Zawiadomione o znalezisku Miejskie Muzeum Etnograficzne w Łodzi dokonało wizji lokalnej, która stwierdziła zabytki z II wieku przed Chrystusem z tak zw. okresu lateńskiego. Groby znajdowały się w obstawie kamiennej, wewnątrz której umieszczone były gliniane urny, wypełnione szczątkami ciał spalonych i metalowych ozdób i broni. Część urn przykrywały wielkie klosze gliniane, zewnątrz obłożone kamieniami. Wykopaliska z Bechcic posuwają znacznie wiadomo ci o tym interesującym a mało poznanym okresie pradziejów polskich, poprzedzających o kilka wieków historycznie stwierdzoną obecność Słowian. Jest to drugie w tej części kraju cmentarzysko grobów podkloszowych, odkryte w ostatnich latach. W ubiegłym roku odkrycia cmentarzyska z tego okresu dokonał oddział archeologii przedhistorycznej łódzkiego muzeum etnograficznego w Tumie-Witaszewicach pod Łęczycą, które zostało wówczas wyeksploatowane. Cmentarzysko w Bechcicach zostalo zabezpieczone do czasu dalszych badań, a zabytki zabrane do muzeum.


     Es gibt eine interessante Geschichte, die mit Bechcice verbunden ist. Gestern erhielt ich von Piotr Sölle freundlicherweise eine wunderschöne Studie über Bechcice. Sie enthält Informationen über den Baba-Hügel, wo ein Friedhof aus der Römerzeit entdeckt wurde. Ich denke, dass der folgende Artikel eine Fortsetzung dieser Geschichte ist. Mich interessiert, ob die gefundenen Artefakte den Kriegsbrand überlebt haben oder ob sie in einem Museum besichtigt werden können.


Bei Bechcice in der Nähe von Lutomiersk wurde ein Gräberfeld aus dem zweiten Jahrhundert v. Chr. entdeckt.


                 Unterirdische Gräber belegen die uralte Präsenz der Slawen.


     In dem Dorf Bechcice bei Lutomiersk in der Nähe von Łódź wurde beim Kiesabbau für ein Straßenbauprojekt ein prähistorisches Gräberfeld entdeckt. Das Städtische Ethnografische Museum in Łódź wurde über den Fund informiert und führte eine Untersuchung vor Ort durch, bei der Artefakte aus dem 2. Jahrhundert v. Chr. aus der so genannten Lateen-Periode gefunden wurden. Die Gräber befanden sich in einer steinernen Einfriedung, in der sich Tonurnen befanden, die mit den Überresten verbrannter Körper, Metallschmuck und Waffen gefüllt waren. Einige der Urnen waren mit großen, außen mit Steinen bedeckten Lehmklöstern bedeckt. Die Ausgrabungen in Bechcice haben die Kenntnisse über diese interessante, aber wenig bekannte Periode der polnischen Vorgeschichte, die der historisch bekannten Anwesenheit der Slawen um mehrere Jahrhunderte vorausging, erheblich erweitert. Dies ist das zweite Gräberfeld in diesem Teil des Landes, das in den letzten Jahren entdeckt wurde. Im vergangenen Jahr entdeckte die Abteilung für prähistorische Archäologie des Ethnografischen Museums in Tum-Witaszewice bei Łęczyca ein Gräberfeld aus dieser Zeit, das anschließend ausgegraben wurde. Der Friedhof in Bechcice wurde für weitere Forschungen gesichert und die Artefakte wurden ins Museum gebracht.

poniedziałek, 8 listopada 2021

Bechcice - Walka o niemiecką szkołę - Litzmannstädter Zeitung - 1944



Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-01-30 Jg. 27 nr 30


Niemieckie kobiety dzielnie walczyły o szkołę dla osadników

                                  Stara i nowa szkoła w heskiej osadzie Bechcice.
 

     Znana heska kolonia Bechcice koło Nertal, która zachowała swoją niemieckość i swój "ziemiański" męski charakter przez ponad sto lat w sposób całkowicie niezafałszowany i pomimo wszelkich trudności, nie była oczywiście często w stanie zapewnić sobie tego bez walki, czego charakterystycznym przykładem był spór o niemiecką szkołę. Powstała około 80 lat temu szkoła podstawowa, którą z wielkim poświęceniem stworzyli sami koloniści, była najstarszą w dawnym powiecie Lutomiersk, obecnie Nertal. I już sam ten fakt niemieckiej przewagi mógł być zawsze cierniem w boku Polaków. Próbowali więc raz po raz doprowadzić do zatrzymania tej szkoły osadników. Działo się tak zwłaszcza od czasu, gdy zamieszkała przez Polaków wieś Bechcice 6 posiadała własną szkołę podstawową. Nie ustawały petycje, które Niemcy z Bechcic musieli wciąż ponawiać do władz szkolnych przeciwko chęci zamknięcia szkoły. Były senator Utta musiał również wielokrotnie wstawiać się w imieniu wyższych rangą Hesów w czasie obcego panowania. Tuż przed kampanią polską - było to w 1938 roku - obcy władcy chcieli wykończyć szkołę "na zimno", że tak powiem. Po prostu zdecydowali, że polski nauczyciel powinien przenieść się ze wsi do kolonii szkolnej, a niemiecki nauczyciel powinien wyjechać. Prawdopodobnie zakładali, że gdy w niemieckim domu szkolnym zamieszka Polka, to dalsza polonizacja nastąpi samoistnie. Heskie kobiety jednak natychmiast przejrzały ten zamiar i zgodziły się nie dopuścić do tego aktu przemocy. Kiedy więc podjechał samochód z meblami polskiej nauczycielki, wszystkie matki, które posłały dzieci do szkoły, były tam na znak protestu. Niemiecki gospodarz przybił też gwoździami drzwi do mieszkania nauczyciela, tak że Polakom nie było łatwo wprowadzić się do niemieckiego budynku szkolnego. Wkrótce jednak na miejscu pojawiła się polska policja, która bezlitośnie znęcała się nad niemieckimi kobietami i postawiła je przed sądem. Niemiecki nauczyciel został zmuszony do zamieszkania w domu rolnika. Stało się to, czego się obawiano, bo Polka wszelkimi sposobami starała się nie dopuścić do lekcji niemieckiego dla "Szwabów", jak niesłusznie nazywano tu także heskich osadników. Rodzice musieli więc zrobić wiele, aby poprawić znajomość języka niemieckiego swoich dzieci. W międzyczasie odbył się proces przeciwko Niemcom w Pabianicach, w którym objęto ich nadzorem policyjnym. Od tej pory musieli dwa razy w tygodniu meldować się na policji w Lutomiersku, co oznaczało łączną odległość około 8 kilometrów. Ale mimo wszystko zachowali swoją rodową heską lojalność i poczucie humoru. Żona starego rolnika Scharmanna powiedziała nam, że gdyby Polacy podczas przymusowego marszu do Lutomierska szydzili z nich i pytali, czy chcą iść do Berlina, odpowiedzieliby równie gładko: "Nie, do Krakowa, będziemy dalej narzekać! Ale pewnego dnia matki z Lutomierska w ogóle nie wróciły, bo zostały odstawione bez dalszego biegu. Ale do osady przyszedł posłaniec i powiedział im, że kobiety zostaną zwolnione tylko wtedy, gdy wpłacą kaucję w wysokości 50 zł każda. Po zapłaceniu tej kwoty kobiety zostały wypuszczone. Bechcickiej "wojnie szkolnej" położyła kres amnestia Piłsudskiego, aż do ostatecznego wyzwolenia. Teraz jednak niemieckie dzieci z kolonii Bechcice i te z przesiedlonej wsi o tej samej nazwie uczęszczają do nowej szkoły wiejskiej, wybudowanej w osadzie w harmonii.  




Stara i nowa szkoła w heskiej osadzie BechciceStara i nowa szkoła w heskiej osadzie Bechcice  Znana heska kolonia Bechcice koło Nertal, która zachowała swoją niemieckość i swój "ziemiański" męski charakter przez ponad sto lat w sposób całkowicie niezafałszowany i pomimo wszelkich trudności, nie była oczywiście często w stanie zapewnić sobie tego bez walki, czego charakterystycznym przykładem był spór o niemiecką szkołę. Powstała około 80 lat temu szkoła podstawowa, którą z wielkim poświęceniem stworzyli sami koloniści, była najstarszą w dawnym powiecie Lutomiersk, obecnie Nertal. I już sam ten fakt niemieckiej przewagi mógł być zawsze cierniem w boku Polaków. Próbowali więc raz po raz doprowadzić do zatrzymania tej szkoły osadników. Działo się tak zwłaszcza od czasu, gdy zamieszkała przez Polaków wieś Bechcice 6 posiadała własną szkołę podstawową. Nie ustawały petycje, które Niemcy z Bechcic musieli wciąż ponawiać do władz szkolnych przeciwko chęci zamknięcia szkoły. Były senator Utta musiał również wielokrotnie wstawiać się za Hesjanami wyższego stopnia w czasie obcego panowania. Tuż przed kampanią polską - było to w 1938 roku - obcy władcy chcieli wykończyć szkołę "na zimno", że tak powiem. Po prostu zdecydowali, że polski nauczyciel powinien przenieść się ze wsi do szkoły kolonijnej, a niemiecki nauczyciel powinien odejść. Prawdopodobnie zakładali, że gdy w niemieckim domu szkolnym zamieszka Polka, to dalsza polonizacja nastąpi samoistnie. Heskie kobiety jednak natychmiast przejrzały ten zamiar i nie zgodziły się  dopuścić do tego aktu przemocy. Kiedy więc podjechał samochód z meblami polskiej nauczycielki, wszystkie matki, które posłały dzieci do szkoły, były tam na znak protestu. Niemiecki gospodarz przybił też gwoździami drzwi do mieszkania nauczyciela, tak że Polakom nie było łatwo wprowadzić się do niemieckiego budynku szkolnego. Wkrótce jednak na miejscu pojawiła się polska policja, która bezlitośnie znęcała się nad niemieckimi kobietami i postawiła je przed sądem. Niemiecki nauczyciel został zmuszony do zamieszkania w domu rolnika. Stało się to, czego się obawiano, bo Polka wszelkimi sposobami starała się nie dopuścić do lekcji niemieckiego dla "Szwabów", jak niesłusznie nazywano tu także heskich osadników. Rodzice musieli więc zrobić wiele, aby poprawić znajomość języka niemieckiego swoich dzieci. W międzyczasie odbył się proces przeciwko Niemcom w Pabianicach, w którym objęto ich nadzorem policyjnym. Od tej pory musieli dwa razy w tygodniu meldować się na policji w Lutomiersku, co oznaczało łączną odległość około 8 kilometrów. Ale mimo wszystko zachowali swoją rodową heską lojalność i poczucie humoru. Żona starego rolnika Scharmanna powiedziała nam, że gdyby Polacy w czasie przymusowego marszu do Lutomierska szydzili z nich i pytali, czy chcą iść do Berlina, odpowiedzieliby tak samo wymijająco: Nie, do Krakowa, będziemy się dalej męczyć! Ale pewnego dnia matki z Lutomierska w ogóle nie wróciły, bo zostały odstawione bez dalszego biegu. Ale do osady przyszedł posłaniec i powiedział im, że kobiety zostaną zwolnione tylko wtedy, gdy wpłacą kaucję w wysokości 50 zł każda. Po zapłaceniu tej kwoty kobiety zostały wypuszczone. Bechcickiej "wojnie szkolnej" położyła kres amnestia Piłsudskiego, aż do ostatecznego wyzwolenia. Teraz jednak niemieckie dzieci z kolonii Bechcice i te z przesiedlonej wsi o tej samej nazwie uczęszczają do nowej szkoły wiejskiej, wybudowanej w osadzie w harmonii.  


    Die bekannte Hessenkolonie Bechcice bei Nertal, die ihr Deutschtum und ihre land« männische Eigenart über ein Jahrhundert ganz unverfälscht und allen Schwierigkeiten zum Trotz erhielt, konnte dies natürlich sehr oft nicht ohne Kampf durchsetzen, wobei der Streit um die deutsche Schule charakteristisch war. Die vor rund 80 Jahren geschaffene Volksschule, die die Kolonisten mit viel Opfern selbst ins Leben riefen, war die älteste im früheren Bezirk Lutomiersk, heute Nertal. Und allein diese Tatsache des deutschen Vorsprungs mag den Polen immer ein Dorn im Auge gewesen sein. So versuchten sie immer wieder diese Schule der Siedler zum Erliegen zu bringen. Dies geschah vor allem von der Zeit an, da das eigentliche von Polen bewohnte Dorf Bechcice 6eine eigene Volksschule hatte. Die Eingaben, die die Bechcicer Deutschen immer wieder bei der Schulbehörde gegen die Schließungsgelüste machen mußten, brachen nicht ab. Wiederholt mußte sich auch der einstige Senator Utta für die Hessen höheren Ortes während der Fremdherrschaft verwenden. Kurz vor dem Polenfeldzug — es war im Jahre 1938 — wollten dann die fremden Machthaber die Schule gewissermaßen „kalt" erledigen. So bestimmten sie einfach, daß die polnische Lehrerin aus dem Dorf in die Kolonie Schule ziehen sollte, weswegen der deutsche Lehrer das Feld räumen sollte. Sie gingen wohl dabei von der Ansicht aus, das — wenn erst einmal eine Polin im deutschen Schulhaus wohne — die weitere Polonisierung sich von selbst einstellen werde. Diese Absicht hatten aber die Hessenfrauen sofort durchschaut und sie waren sich einig, diesen Gewaltakt nicht zuzulassen. Als also der Wagen mit den Möbeln der polnischen Lehrerin anrollte, da waren alle Mütter, die Kinder zur Schule schickten, geschlossen zur Stelle, zum Zeichen des Protestes. Ein deutscher Bauer hatte zudem die Tür zur Lehrerwohnung vernagelt so daß es nicht ohne weiteres zum „polnischen Einzug" ins deutsche Schulhaus kam. Doch bald erschien die polnische Polizei auf dem Plan, mißhandelte rücksichtslos die deutschen Frauen und brachte sie zur Anzeige. Der deutsche Lehrer mußte notgedrungen zu einem Bauern ins Haus ziehen. Was man befürchtet hatte, trat ein, denn die Polin suchte mit allen Mitteln den Deutschunterricht für die „Schwaben", wie man auch hier fälschlicherweise die Hessensiedler nannte, zu unterbinden. So mußte dann das Elternhaus viel an den deutschen Sprachkenntnissen seiner Zöglinge nachhelfen. Inzwischen hatte ein Prozeß gegen die Deutschen ln Pabianitz stattgefunden, durch den die Beteiligten unter Polizeiaufsicht gestellt wurden. Sie mußten sich von nun an zweimal wöchentlich In Lutomiersk bei der Polizei melden, was immer einen Gesamtweg von rund 8 Kilometer bedeutete. Doch sie behielten trotz allen ihre angestammte Hessentreue und ihren Humor. So erzählte die alte Bäuerin Scharmann, daß, wenn die Polen ihnen bei ihrem Zwangsmarsch nach Lutomiersk hämisch nachgerufen hätten, ob sie nach Berlin wollten, sie genau so schlagfertig geantwortet hätten Nein, nach Krakau, wir werden uns weiter BESCHWEREN ! Aber eines Tages kamen die Mütter von Lutomiersk gar nicht zurück, denn man hatte sie kurzerhand eingesteckt. Dafür kam aber ein Bote in die Siedlung, der mitteilte, daß die Frauen nur gegen eine Kaution von 50 Zloty je Person freigelassen würden. Als dies gezahlt war, ließ man die Bewohnerinnen frei. Der „Schulkrieg" von Bechcice wurde dann durch eine Pilsudski-Amnestie beendet, bis es zur endgültigen Befreiung kam. Jetzt gehen aber die deutschen Kinder von Bechcice-Kolonie und die aus dem gleichnamigen Umsiedlerdorf einträchtig in die neue, in der Siedlung ausgebaute Dorfschule.  


Bechcice - Lutomiersk - Nertal - Niemieccy osadnicy - Hesja - Litzmannstädter Zeitung - 1944

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-01-16 Jg. 27 nr 16


Prawdziwy kawałek Hesji od ponad stu lat w nienagannym stanie.

    Jeśli szukać praktycznego przykładu imperium, które niegdyś było zwężone przez obcą samowolę, zwłaszcza na wschodzie, to zawsze natrafia się na góry heskie, tak atrakcyjne krajobrazowo, ale o wiele za małe pod względem powierzchni. To ubóstwo dostatecznie nadających się gruntów budowlanych spowodowało, że hescy osadnicy uprawiali prawie cały świat, Niemcy, którzy z braku miejsca opuścili kraj. 

Hans Grimm, znany poeta "Volk ohne Raum" (Ludzie bez przestrzeni), który sam urodził się w prowincji Hesja, a obecnie mieszka w heskiej enklawie nad Wezerą, nie mógł wymienić lepszych świadków, którzy mogliby symbolizować ten już katastrofalny brak ziemi, niż ci "na naszym własnym podwórku". Równocześnie jednak udało mu się zarejestrować niemieckie roszczenia prawne do rozległych obszarów uprawianych przez Niemców. 

                                                    Najstarszy heski osadnik.          


     Ale mimo tego rozproszenia heskich rodzin chłopskich na cztery wiatry, wszędzie pozostała żywa przysłowiowa heska lojalność, przywiązanie do języka, obyczajów i tradycji starej ojczyzny. "Pojedźcie do kolonii Bechcice - powiedział pewien starszy pan ze starego tkackiego miasteczka Tuchingen, gdzie niegdyś liczne rodziny tkaczy wyemigrowały z Hesji - bo tam znajdziecie jeszcze kawałek czystej Hesji. I słusznie! Kiedy po raz pierwszy wjechaliśmy do całkowicie zamkniętej niemieckiej wioski, położonej około czterech kilometrów od Nertal - dawnego Lutomierska - natychmiast usłyszeliśmy jednoznacznie heskie dźwięki, kiedy na długiej wiejskiej ulicy zagadnęliśmy pierwszą lepszą żonę rolnika. A rzut oka na znaki własnościowe solidnych domów z przyjaznymi dwuspadowymi dachami ujawnił prawdziwy kawałek Hesji na bezkresach naszego Wschodu. Istnieją nazwiska rodzinne, które są związane z krajobrazem. I tak też jest z Gunrumami. Reite, Steuernagels, Eisenraunowie i Spangenbergowie, Scharmannowie i Kleesowie, którzy są niemieckimi rolnikami z kolonii Bechcice. W głowach mają jeszcze po swoich przodkach stare określenia Hesja-Kassel i Hesja-Darmstadt, a każdy z tych wschodnich mieszkańców z zachodnio brzmiącym dialektem chciałby mieć potwierdzenie, że on też pochodzi z heskiej rodziny. Nie należy zapominać, że nawet najstarsi Bechcicanie to rolnicy Wschodu, od początku urodzeni w swoim wschodnim kraju. 

                   Małych piekarni nie brakuje na żadnym gospodarstwie. 


      A ze starszym rodu Gunrumów, notabene jedynym z kolonii, który kiedyś, w czasach Olimpiady, odwiedził rodzinną wioskę ojca - Arnsheim (Oberhessen), poznaliśmy niemal klasyczny objaw dawnego braku miejsca. Z jedenaściorga rodzeństwa jego zmarłego ojca z Vogelsbergu tylko troje pozostało w niemieckim okręgu rodzinnym, ośmioro zaś wyemigrowało do Ameryki. Sam wyruszył więc z setkami innych, aby dołączyć do wielkiego heskiego zaciągu, ale tylko niektórzy z nich znaleźli upragnioną ziemię w okolicach dzisiejszego Litzmannstadt. W większości koloniści otrzymali tylko ograniczoną ilość ziemi, przeważnie 7 hektarów. Początkowo była to odrębna wieś włościańska, właściwe Bechcice, którą niemieccy imigranci musieli zamieszkiwać razem z Polakami. Pola pochodziły ze sprzedaży majątku o tej samej nazwie, należącego niegdyś do dużego dominium, które miało swoją siedzibę na terenie dzisiejszego majątku miejskiego Litzmannstadt - Reschenhof (Reschew).- Osadnicy, którzy znali prześmiewczy wers ze swojej starej ojczyzny "Biedni Hesjanie mają duże miski i nic do jedzenia", pozostali więc początkowo drobnymi rolnikami również na wschodzie. Ale potem, aby poprawić swoją sytuację, stworzyli obecną kolonię Bechcice, nieco oddaloną od wsi dworskiej, liczącą wówczas około 30 rodzin. Było to w 1835 roku, tak więc dziewięć lat temu ta rolnicza wioska niezłomnych Niemców mogła świętować swoje stulecie w ponurych czasach obcego panowania. 

       Typowa żona heskiego rolnika z Bechcic. - U stóp kolonii heskiej płynie rzeka Ner . - Jedno
       z 22 gospodarstw kolonistów . 


Wójt Rimpel, który od trzech lat urzęduje w Neu-Hessendorf, wsi, która wróciła do Rzeszy - tak w oczywisty sposób ma brzmieć nazwa Bechcice - mógł zrelacjonować, jak nawet z dala od domu ludzie świętowali jarmark i strzelanie do gwiazd w prawdziwie heskim stylu. Rodacy z "Konstantina", jak nazywano dzisiejsze Tuchingen ze względu na jego niemieckich mieszkańców, również przybyli do Dorfkrug, które zawsze pozostawało niemieckie. Ten wójt musiał kiedyś stoczyć niejedną bitwę z obcymi władzami, gdy był jedynym Niemcem w radzie gminy byłego Lutomierska. Słyszeliśmy, jak najlepsi nauczyciele zostali zabrani z kolonii tylko dlatego, że byli prawymi Niemcami. W ogóle chłopi musieli ostro walczyć o swoją szkołę, z tego powodu dziewięć żon chłopskich i jeden chłop zostali kiedyś po prostu zamknięci. Początkowo koloniści nie posiadali własnego budynku szkolnego, więc każda farma na zmianę przygotowywała pokój do użytku jako salę szkolną. Mimo tych wszystkich szykan, kolonistom udało się z własnych środków wybudować własny budynek szkolny, na który wiejski nauczyciel Wolff dał pierwsze trzydzieści rubli, i tak było dalej, gdy urząd szkolnego nauczyciela objął ktoś o równie heskim nazwisku Scharmann. Podobne trudności mieli koloniści z budową cmentarza niemieckiego, który był wielokrotnie odsuwany przez stronę polską. Przez lata musieli grzebać swoje szczątki w "Konstantynowie", co czasami nie było nawet możliwe z powodu zalewania Neru. Około 80 lat temu na dominującym wzniesieniu powstał nowy cmentarz, tzw. "Kippche". Kippche (wzgórze), które stało się również cmentarzem niemieckich bohaterów. / Otto Kniese 


                                                     


Ein wirkliches Stück Hessenland seit über einem Jahrhundert in unferem Often

    Wenn man nach einem praktischen Beispiel für das einst durch fremde Willkür gerade nach dem Osten hin 60 eingeengte Reich nach einer greifbaren Darstellung des „Volk ohne Raum" sucht, dann trifft man immer wieder «uf das landschaftlich zwar so reizvolle, aber sn Grund und Boden viel zu kleine hessische Bergland. Diese Armut an genügend geeignetem Baucrnland hatte zur Folge, daß' sich Hessen-Siedler fast auf dem ganzen Erdenrund anbauten, deutsche Menschen, die aus Raumnot außer Landes gingen. 

     Hans Grimm, der bekannte Dichter von „Volk ohne Raum", der selbst in der Hessenprovinz geboren und jetzt auf einer hessischen Enklave an der Weser lebt, hätte zur Versinnbildlichung dieses schon katastrophalen Bodenmangels kaum bessere Zeugen nennen können als die „vor der eigenen Haustür". Damit konnte er aber gleichzeitig den deutschen Rechtsanspruch auf weite Gebiete anmelden, die von Deutschen kultiviert wurden. 

    Doch trotz dieser Zerstreuung hessischer Bauernsöhhe und Siedleifamilien in alle Winde ist die schon sprichwörtliche Hessentreue, das Festhalten an Sprache, Sitte, Brauchtum der alten Heimat allenthalben lebendig geblieben. „Fahren Sie einmal nach der Kolonie Bechcice", sagte uns ein alteingesessener Mann der alten Weberstadt Tuchingen, wo selbst einst zahlreiche Tuchmncherfomilien aus dem Hessenlond einwanderten, „denn da draußen finden Sie noch ein Stück unverfälschten Hessenlums vor." Und richtig! Als wir erstmals die etwa vier Kilometer von Nertal — dem früheren Lutomiersk — entfernt, die ganz geschlossen deutsche Ortschaft betraten, da hörten wir gleich beim Befragen der ersten besten Bauernfrau auf der langen Dorfstraße unverkennbar hessische Laute. Und ein Blick auf die Besitzschilder der durchweg massiven Häuser mit freundlichem Giebeldach, tat ein wahres Stück Hessenheimat in der Weite unseres Ostens uns auf. Es gibt eben Familiennamen, die landschaftsgebunden sind. So ist es mit den Gunrums. Reite, Steuernagels, den Eisenrauns und Spangenbergs, den Scharmanns und Klees, die alle deutsche Bauern der Kolonie Bechcice sind. Sie haben von ihren Vorfahren noch die alten Begriffe Hessen-Kassel und Hessen-Darmstadt im Kopf, und jeder dieser Ostbewohnei mit dem westlich klingenden Dialekt wollte zu gern bestätigt haben, daß auch er aus einem hessischen Geschlecht stamme. Es ist dabei nicht zu vergessen, daß selbst die bejahrtesten Bechcicer schon in der östlichen Wahlheimat .geborene Bauern des Ostens von Anfang an sind. 

    Und beim Familienältesten der Gunrums, übrigens dem einzigen aus der Kolonie, der in den Tagen der Olympiada einmal das Heimatdorf seines Vaters, Arnsheim (Oberhessen), aufsuchte, erfuhren wir ein geradezu klassisches Zeichen einstiger Raumnot. Von den elf Geschwistern seines verstorbenen Vaters aus dem Vogelsberg waren nur drei in ihrem deutschen Heimatkreis geblieben, während acht nach Amerika auswanderten. Er selbst ging also mit Hunderten anderer zu dem großen Hessenzug, der aber nur zum Teil in der Umgegend des heutigen Litzmannstadt das gewünschte Land fand. Zumeist erhielten die Kolonisten nur beschränkt Land, meist 7 Hektar. Es war zunächst ein ausgesprochenes Gutsdorf, das eigentliche Bechcice, das die deutschen Einwanderer anfangs gemeinsam mit Polen bewohnen mußten. Die Äcker rührten aus Verkäufen des gleichnamigen Gutes, das einst zu einer großen Herrschaft gehörte, die ihren Hauptsitz auf dem heutigen Litzmannstädter Stadtgut Reschenhof (Reschew) hatte.- Die Siedler, die aus ihrer alten Heimat den Spottvers kannten „Die armen Hessen haben große Schüsseln und nichts zu essen", blieben also zunächst Kleinbauern auch im Osten. Dann aber schufen sie sich zur Verbesserung ihrer Lage etwas abseits vom Gutsdorf die Jetzige Kolonie Bechcice mit damals rund 30 Familien. Dies war im Jahr e 1835, so daß dieser Bauernort nie verzagenden Deutschtums vor neun Jahren noch im den trüben Tagen der Fremdherrschaft sein hundertjähriges Bestehen feiern konnte 


    Ortsvorsteher Rimpel, der seit drei Jahren sein Amt in dem zum Reich heimgekehrten Neu-Hessendorf — so ist die Namenseindeutschung von Bechcice eindeutig vorgesehen — konnte berichton, wie man auch fern der Heimat in echter Hessenart die Kirmes und das Sternschießen beging. Dazu kamen dann auch die Landsleute aus „Konstantin", wie man das heutige Tuchingen seiner deutschen Bewohnerschaft wegen allgemein nannte, in den immer deutschgebliebenen Dorfkrug. Mit der fremden Behörde hatte dieser Ortsvorsteher einst manchen Strauß auszufechten, als er als einziger Deutscher im Gemeinderat des einstigen Lutomiersk saß. Wir hörten, wie man der Kolonie die besten Lehrer wegnahm, nur weil sie aufrechte Deutsche waren. Uberhaupt halten die Bauern besonders um ihre Schule schwer zu kämpfen, derentwegen man einmal einfach neun Bauersfrauen und einen Bauern einlochte. Dabei hatten sich die Kolonisten zunächst damit be-' holten, ohne eigenes Schulhaus reihum bei den Bauern Unterricht zu halten, so daß jeder Hof abwechselnd ein Zimmer als Schulstube bereit hielt. Trotz aller Schikanen kam man doch gan« aus eigenen Mitteln zum eigenen Schulgebäude, zu dem der Dorfschulze Wolff seinerzeit die ersten dreißig Rubel gab, und so ging es fort, als einer mit dem ebenso hessischen Namen Scharmann das Schulzenamt übernahm. Ähnliche Schwierigkeiten hatten die Kolonisten bei der Anlage eines deutschen Friedhofes, der immer wieder von der Polenseite hintertrieben wurde. So mußte man Jahr e hindurch in „Konstantin" (Konstantinow) beerdigen, was gar manchmal wegen der Ner-Uberschwemmung gar nicht möglich war. Vor rund 80 Jahren entstand dann auf beherrschender Höhe, dem sogen. Kippche (Kuppe), der auch deutscher Heldenfriedhof wurde. / Otto Kniese 

czwartek, 17 czerwca 2021

Bechcice - Łódź - Cmentarz wojenny - Litzmannstädter Zeitung  - 1944

    Artykuł w Litzmannstädter Zeitung z 23 stycznia 1944 roku o cmentarzu wojennym w Bechcicach szczególnie mnie zainteresował, znam Bechcice, jednak nigdy nie byłem na tym cmentarzu. Czy on jeszcze istnieje, czy są na nim wojenne groby? To pytanie zadaje specjalistom, których nie brakuje.


Bechcice-Wieś – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Lutomiersk. Miejscowość położona jest na Wysoczyźnie Łaskiej. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego. Wikipedia

     Oddziały heskie walczyły o wioskę heską nad Nerem.

    Jeśli domy z kamiennymi piecami na podwórzach i rozległe ogrody przydomowe z dwuspadowymi dachami już wcześniej wskazywały na niemieckie oblicze starej heskiej osady Bechcice koło Nertal u bram Litzmannstadt, to zdradzał je również spacer po cmentarzu. Piękna aleja honorowa, otoczona wysokimi topolami, prowadziła aż do dostojnego pomnika wojennego, na którego słupach z jednej strony wymownie wypisane były jednostki niemieckie, które walczyły tu w I wojnie światowej, a z drugiej strony jednostki rosyjskich pułków syberyjskich. A liczby niemieckich pułków dowodzą, że o ten kawałek heskiej ziemi na wschodzie walczyły zaciekle zwłaszcza oddziały heskie i turyngijskie, tak że dziś wśród zmarłych heskich osadników także niejeden polno-szary rodak pogrążony jest w wiecznym śnie. Najstarszy osadnik, osiemdziesięcioletni Johann Reit, opowiedział nam o tych trudnych dniach, podczas których cała kolonistyczna wioska została zniszczona z wyjątkiem trzech domów. I niemal uroczyście wręczył nam list poczty polowej z poprzedniego roku, donoszący o bohaterskiej śmierci jednego z jego wnuków ze szkicem grobu w pobliżu słynnego okopu tatarskiego. Było to dla nas jak nowy dokument bojowej lojalności heskiej. Numery pułkowe, które zapisane są w długim rzędzie przy bramie cmentarza honorowego Bechcicer, pokazują do dziś, że ciężka walka toczyła się w większym oddziale.


Liczbowy dokument walki Hesji o Hesję . - Cmentarz Honorowy I wojny światowej w Bechcicach - tu spoczywają również zmarli Hescy osadnicy.




    Pozornie martwe liczby nabierają życia, gdy hescy osadnicy dowiadują się, że np. wyryty na tablicy pułk piechoty nr 167 miał na początku I wojny światowej swoją bazę w czasie pokoju w dzisiejszej stolicy Kurhessian Gau - Kassel. Zanotowane pułki artylerii polowej 19 i 55 miały swoje garnizony odpowiednio w Erfurcie i Naumburgu (Saale), czyli w Turyngii, ale ponieważ należały do obszaru tego samego korpusu co jednostki z Kassel, miały w swoich szeregach wielu synów Hesji. To samo dotyczy pułku piechoty nr 82 (Getynga), który również brał udział pod Bechcicami w pierwszym roku I wojny światowej i który również nosił przyrostek "2 Kurhessian Infantry Regiment". Również numery ewidencyjne pułków piechoty 71 i 96 wskazują, że stacjonowały one w Turyngii. Jest więc jasne, że oddziały hesko-turyngijskie walczyły głównie w okolicach starej kolonii heskiej. I tak jest to tylko dodatek do "dowodu", że żołnierze z Hesji walczyli i polegli za ponad stuletnią kolonię heskich rolników na naszym Wschodzie, gdy czyta się nazwiska poległych towarzyszy na prostych nagrobkach ozdobionych medalem Żelaznego Krzyża. Ale widzi się też niejeden żołnierski grób z fatalnym napisem "Nieznany niemiecki wojownik", symbol tych bezimiennych, którzy pozostają dla potomnych pojęciem "najwyższego wypełnienia obowiązku, bez wielkich słów za życia jak i w śmierci, za wieloma poległymi żołnierzami spoczywa też podoficer, który poległ na wysokości obecnego pomnika obok waszego działa, strzelając do ostatniego naboju, wraz z całą swoją załogą działową. Ta żołnierska lojalność twoich rodaków odżywa na nowo wśród heskich rolników, gdy w niedzielę wędrują po swoim cichym wiejskim cmentarzu. Osadnicy pamiętają też, że w 1914 roku odwiedzili ich frontowcy z Hesji i radośnie ich witali.