Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbrodnie Wojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbrodnie Wojenne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Tomaszów Maz. - Proces niemieckich zbrodniarzy - Der Heimatbote - 8/1970

                                            Niemcy z Tomaszowa na ławie oskarżonych

W sądzie przysięgłych w Darmstadt od miesięcy toczy się proces o morderstwo, który porusza nas, Niemców z Polski: na ławie oskarżonych siedzą Georg Boettig, ur. 21.10.1908 r. w Tomaszowie, Benjamin Paul Fuchs, urodzony 30 sierpnia 1911 r. w Komorowie koło Tomaszowa, oraz Alois Reichl, urodzony 18 listopada 1911 r., który pochodzi wprawdzie z Monachium, ale od 29 września 1941 r. do 2 sierpnia 1942 r. pełnił służbę w Tomaszowie jako „policjant i przewodnik psów”. Proces dotyczy strasznych rzeczy: prześladowań, tortur i zabójstw wynikających z niskich instynktów. Georg Boettig jest oskarżony o 16 morderstw, Benjamin Fuchs o 27 morderstw, a Alois Reichl o 8 morderstw na żydowskich mieszkańcach Tomaszowa w latach 1941-43.

Polska gazeta opublikowała zbliżenie Boettiga i życiorysy trzech wymienionych osób. Według tych informacji Boettig był czwartym synem mistrza rzeźnickiego Boettiga i podobnie jak ojciec został rzeźnikiem. W marcu 1939 r. uciekł do Niemiec, a po wkroczeniu Hitlera w listopadzie 1939 r. powrócił. Urząd pracy zatrudnił go jako tłumacza w policji bezpieczeństwa, a Boettig został wykorzystany przez Kripo i Gestapo do zwalczania spekulacji i czarnego rynku. W sierpniu lub wrześniu 1944 r. podczas akcji partyzanckiej 30 km od Tomaszowa został postrzelony w nogę i do stycznia 1945 r. przebywał w szpitalu w Tomaszowie. W Lichtensteinie kontynuowano jego leczenie, a po wypisaniu ze szpitala podjął pracę. W 1965 roku został aresztowany w Stuttgarcie. Ze względu na odniesione rany został zwolniony i obecnie mieszka w Darmstadt jako wolny człowiek.

Drugą osobą, której życiorys został tak szczegółowo opublikowany przez Polaków, jest Paul Fuchs, piąte dziecko kowala z Komorowa. W latach 1932-34 służył w armii polskiej, a następnie pracował w Wilanowie. Po wybuchu wojny został powołany do wojska i do listopada 1939 r. przebywał w niemieckiej niewoli wojennej. Następnie przeniósł się do Starzyc koło Tomaszowa i na początku 1940 r. zgłosił się do niemieckiej policji w Petrikau. Wraz z 180 innymi Volksdeutschami przeszedł szkolenie i wstąpił jako ochotnik do policji w Tomaszowie. Tam zajmował się kontrolą cen i zwalczaniem spekulacji. Często jednak przez kilka dni był również wysyłany na patrole uliczne i getta, podczas których miało dojść do wszystkich czynów, o które obecnie oskarża go sąd.

W styczniu 1945 r. Fuchs uciekł z Tomaszowa do Rostocku, a później dotarł do Tybingi, gdzie został aresztowany w 1967 r.

Trzeci, przewodnik psów Reichl z Bawarii, od samego początku miał w Tomaszowie za główne zadanie pilnowanie getta. Stamtąd trafił do Lublina i od jesieni 1943 r. walczył na Ukrainie. Był członkiem NSDAP już od 1931 r. i został aresztowany w 1967 r. jako starszy sierżant.


                                          Deutsche aus Tomaschow auf der Anklagebank

Beim Schwurgericht Darmstadt läuft seit Monaten ein Mordprozess, der gerade uns Deutsche aus Polen bewegt: Auf der Anklagebank sitzen Georg Boettig, geb. am 21.10.1908 in Tomaschow, Benjamin Paul Fuchs, geb. am 30.8.1911 in Komorow bei Tomaschow, und Alois Reichl, geb. am 18.11.1911, der zwar aus München stammt, aber vom 29.9.1941 bis zum 2.8.1942 als "Schutzpolizist und Hundeführer" in Tomaschow eingesetzt war. In dem Prozess geht es um schreckliche Dinge: um Drangsalierungen, Folterqualen und Tötungen aus niedrigen Instinkten. Dem Georg Boettig werden.16 Morde, dem Benjamin Fuchs 27 Morde und dem Alois Reichl 8 Morde an jüdischen Einwohnern Tomaschows während der Jahre 1941-43 angelastet.

Eine polnische Zeitung brachte Boettig gleich in Großaufnahme und veröffentlichte die Lebensläufe der drei Genannten. Boettig war demnach der vierte Sohn des Fleischermeisters Boettig und wurde wie sein Vater Fleischer. Im März 1939 floh er nach Deutschland und kehrte nach Hitlers Einmarsch im November 1939 zurück. Das Arbeitsamt verpflichtete ihn als Dolmetscher bei der Sicherheitspolizei, und Boettig wurde von Kripo und Gestapo bei der Bekämpfung der Spekulation und des Schwarzen Marktes eingesetzt. Im August oder September 1944 erhielt er bei einem Partisaneneinsatz 30 km von Tomaschow entfernt eine Kugel ins Bein und lag dann bis Januar 1945 im Tomaschower Krankenhaus. In Lichtenstein behandelte man ihn weiter und nach seiner Entlassung nahm er eine Arbeit auf. Im Jahre 1965 wurde er in Stuttgart festgenommen. Wegen seiner Verwundung setzte man ihn auf freien Fuß und er sagt jetzt in Darmstadt als freier Mann aua.

Der zweite, dessen Lebenslauf so ausführlich von den Polen veröffentlicht wird, ist Paul Fuchs, der als fünftes Kind des Schmiedes in Komorow zur Welt kam. Er diente von 1932-34 im polnischen Heer und arbeitete dann in Wilanow. Bei Kriegsausbruch eingezogen, war er anschließend bis November 1939 in deutscher Kriegsgefangenschaft. Er zog dann nach Starzyc bei Tomaschow und meldete sich Anfang 1940 bei der deutschen Polizei in Petrikau. Mit 180 anderen Volksdeutschen wurde er geschult und trat als Freiwilliger in die Schutzpolizei in Tomaschow ein. Dort hatte er die Preiskontrolle und Bekämpfung der Spekulation unter sich. Öfters und jeweils mehrere Tage war er aber auch zu Straßen- und Ghetto-Patrouillen eingesetzt und dabei soll all das vorgekommen sein, was ihm jetzt das Gericht vorwirft.

Fuchs flüchtete im Januar 1945 aus Tomaschow nach Rostock und gelangte später nach Tübingen, wo er 1967 festgenommenwurde. 

Der dritte, der Hundeführer Reichl aus Bayer,n, hatte in Tomaschow von vorne herein die Bewachung des Ghettos als Hauptaufgabe. Er kam von da nach Lublin und kämpfte ab Herbst 1943 in der Ukraine. Er war schon seit 1931 Mitglied der NSDAP und wurde als Oberwachmeister 1967 festgenommen.


sobota, 18 listopada 2023

Olechów oskarża - Zbrodniarze wojenni - Kolej - Judaika - Dziennik Łódzki - 1969 - cz.2

 

Hermann Krumey (ur. 18 kwietnia 1905, zm. 27 listopada 1981 w Erftstadt)– zbrodniarz hitlerowski, SS-Obersturmbannführer współodpowiedzialny za zbrodnie popełnione przez Niemców w okupowanej Polsce i Węgrzech.

Krumey został aresztowany przez aliantów we Włoszech, w maju 1945, ale nie oskarżono go, a następnie zwolniono. Powodem tego było pisemne oświadczenie Rudolfa Kasztnera, który negocjował z nazistami na Węgrzech, stwierdzające udział Krumeya w uratowaniu 21 tysięcy Żydów węgierskich. Ponownie aresztowano go w 1960 i zachodnioniemiecki sąd we Frankfurcie nad Menem skazał go 3 lutego 1965 na karę 5 lat ciężkich robót. Jednak po wniesieniu apelacji sąd wyższej instancji nakazał powtórzenie procesu. Odbył się on w latach 1968-1969 i tym razem Hermann Krumey został skazany 29 sierpnia 1969 na dożywocie. Wyrok został potwierdzony przez Trybunał Federalny w Karlsruhe 17 stycznia 1973.

* - Źródło: Wikipedia

- Quelle: Wikipedia

Hermann Krumey (geboren am 18. April 1905, gestorben am 27. November 1981 in Erftstadt) - NS-Verbrecher, SS-Obersturmbannführer, mitverantwortlich für die von den Deutschen im besetzten Polen und Ungarn begangenen Verbrechen.

Krumey wurde von den Alliierten im Mai 1945 in Italien verhaftet, aber nicht angeklagt und später freigelassen. Der Grund dafür war eine schriftliche Erklärung von Rudolf Kasztner, der mit den Nazis in Ungarn verhandelt hatte, in der Krumey seine Beteiligung an der Rettung von 21.000 ungarischen Juden darlegte. 1960 wurde er erneut verhaftet, und das westdeutsche Gericht in Frankfurt am Main verurteilte ihn am 3. Februar 1965 zu fünf Jahren Zwangsarbeit. Nach einer Berufung ordnete ein höheres Gericht jedoch eine Neuverhandlung an. Es fand zwischen 1968 und 1969 statt, und diesmal wurde Hermann Krumey am 29. August 1969 zu lebenslanger Haft verurteilt. Das Urteil wurde am 17. Januar 1973 vom Bundesgerichtshof in Karlsruhe bestätigt.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Werner Karl Oskar Ventzki (ur. 19 lipca 1906 w Słupsku (Stolp), zm. 10 sierpnia 2004 w Detmold) – niemiecki polityk i urzędnik rządowy, nadburmistrz okupowanej Łodzi (niem. Litzmannstadt).



                                                            

                                       Werner Karl Oskar Ventzki  - pierwszy z lewej.

Werner Karl Oskar Ventzki (geboren am 19. Juli 1906 in Slupsk (Stolp), gestorben am 10. August 2004 in Detmold) - deutscher Politiker und Regierungsbeamter, Bürgermeister der besetzten Lodz (deutsch: Litzmannstadt).

**- Źródło: Wikipedia

- Quelle: Wikipedia

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Robert Schefe, kolejny szef łódzkiego gestapo, w chwili wybuchu wojny miał 30 lat. Przed jej rozpoczęciem zdążył obronić doktorat z prawa. Już w 1932 roku należał do NSDAP. Dwa lata później był już w SS, a potem stał się członkiem SD, czyli niemieckiej służby bezpieczeństwa. Należał do tzw. Einsatzgruppen. Były to operacyjne grup policji bezpieczeństwa(Sipo) i służb bezpieczeństwa(SD). Walczyły na tyłach wojsk niemieckich zdobywających kolejne nowe tereny. Oddziały Einsatzgruppen miały likwidować, czyli zabijać, wszystkich wrogów III Rzeszy. Robert Schefe należał do Einsatzgruppen, która działała na terenie Polski. Konkretnie do Einsatzkommando 2 Einsatzgruppe V, której zadaniem było zniszczenie polskiej inteligencji. Za wybitne zasługi został odznaczony Krzyżem Żelaznym. Być może, także w nagrodę, wiosną 1940 roku mianowano go szefem łódzkiej placówki gestapo. Był nim do stycznia 1942 roku. Potem wrócił do Berlina, gdzie zaczął pracować w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy. Prawdopodobnie zginął podczas bitwy o Berlin. Za datę jego śmierci uznano 31 maja 1945 roku***.


*** Źródło: Dziennik Łódzki 02.09.2017 rok: Anna Gronczewska: Zbrodniarze, którzy rządzili Łodzią w czarnych dniach okupacji.

Robert Schefe, ein weiterer Chef der Gestapo in Lodz, war 30 Jahre alt, als der Krieg ausbrach. Vor Kriegsbeginn hatte er es geschafft, seinen Doktortitel in Jura zu verteidigen. Bereits 1932 war er Mitglied der NSDAP geworden. Zwei Jahre später war er bereits in der SS, später wurde er Mitglied des SD, des deutschen Sicherheitsdienstes. Er gehörte zu den so genannten Einsatzgruppen. Dies waren Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei (Sipo) und des Sicherheitsdienstes (SD). Sie kämpften im Rücken der deutschen Truppen bei der Eroberung neuer Gebiete. Die Einsatzgruppen hatten die Aufgabe, alle Feinde des Dritten Reiches zu eliminieren oder zu töten. Robert Schefe gehörte zu einer Einsatzgruppe, die in Polen operierte. Genauer gesagt, dem Einsatzkommando 2 der Einsatzgruppe V, dessen Aufgabe es war, die polnische Intelligenz zu vernichten. Für seine hervorragenden Leistungen wurde er mit dem Eisernen Kreuz ausgezeichnet. Vielleicht auch als Belohnung wurde er im Frühjahr 1940 zum Leiter der Gestapo-Außenstelle Lodz ernannt. Dies blieb er bis Januar 1942. Danach kehrte er nach Berlin zurück, wo er für das Reichssicherheitshauptamt zu arbeiten begann. Er wurde wahrscheinlich während der Schlacht um Berlin getötet. Sein Todesdatum ist vermutlich der 31. Mai 1945

***.- Quelle: Wikipedia




*** Quelle: Dziennik Łódzki 02.09.2017: Anna Gronczewska: Die Verbrecher, die Łódź in den schwarzen Tagen der Besatzung regierten.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Otto Bradfisch (ur. 10 maja 1903 w Zweibrücken, zm. 22 czerwca 1994 w Seeshaupt) – SS-Obersturmbannführer, szef Gestapo w Łodzi, dowodził Einsatzkommando 8 w Einsatzgruppe Bkomisaryczny nadburmistrz Łodzi, skazany na karę 13 lat więzienia za zbrodnie wojenne


****- Źródło: Wikipedia

Otto Bradfisch (geboren am 10. Mai 1903 in Zweibrücken, gestorben am 22. Juni 1994 in Seeshaupt) - SS-Obersturmbannführer, Leiter der Gestapo in Lodz, Kommandant des Einsatzkommandos 8 der Einsatzgruppe B, kommissarischer Bürgermeister von Lodz, wegen Kriegsverbrechen zu 13 Jahren Haft verurteilt.

- Quelle: Wikipedia


Olechów oskarża - Zbrodniarze wojenni - Kolej - Judaika - Dziennik Łódzki - 1969 - cz.1

               

Materiał zamieszczony przez M.Jagoszewskiego w Dzienniku Łódzkim o zbrodniarzach wojennych działających na terenie Łodzi, w szczególności przy stacji Łódź-Olechów. W 2 części tego materiału życiorysy tych bandziorów...

Dziennik Łódzki. 1969-04-15 R. 24 nr 88

                       OLECHÓW OSKARŻA ZBRODNIARZY SPOD ZNAKU SWASTYKI.


    O Olechowie, miejscu masowych zbrodni hitlerowskich, przypomnieć trzeba teraz z kilku powodów. Dlatego, że kwiecień jest Miesiącem Pamięci Narodowej, że łączy się to z ogólnoświatową akcją postulującą a żeby hitlerowscy ludobójcy ścigani byli w dalszym ciągu, a wreszcie dlatego, że Olechów to przecież peryferie naszej Łodzi. 

     Popełnione tu przez okupanta zbrodnie są szczególnie okrutne, ale na ogół mało znane. Wszystko zaczęło się w roku 1940, kiedy zapadła decyzja rozbudowy węzła kolejowego Chojny-Olechów. Chodziło o to, ażeby, ze względów strategicznych rozbudowy tej dokonać w jak najszybszym czasie.... a jak najmniejszym kosztem. Wykonawcami robót byli osadzeni tu w specjalnym obozach Żydzi, później polscy więźniowie z obozu przymusowej pracy na Sikawie, a jeszcze później jeńcy radzieccy. Pracowali oni przez 12 godzin dziennie w naprawdę zabójczych warunkach, bez odpowiedniej odzieży, przy zupełnie niewystarczających racjach żywnościowych . Za to nie szczędzono im bicia i szykan. Pod batami i od kul dozorców-sadystów zginęły setki więźniów, których zwłoki wywożono w niewiadomych kierunkach, względnie zakopywano na miejscu. 

     Ma swoją wymowę fakt, że wielu z tych, którzy powinni ponieść zasłużoną karę za zbrodnie popełnione w Olechowie, żyją teraz spokojnie i dostatnio w RFN! Należą do nich Herman Krumey* -SS Obersturmbannfuehrer, Werner Ventzky**, nadburmistrz Łodzi, Wilhelm Hallbauer - dyrektor budownictwa, dr. Robert Schefe i Otto Bradfisch**** - szefowie urzędu gestapo w Łodzi i wielu innych. 

     Sprawy powyższe były tematem niedzielnej konferencji zorganizowanej przez Zarząd Okręgu ZBoWiD w Łodzi. Bardzo wyczerpujący referat wygłosił ST.Wyrwa-Rajch, a podczas długiej dyskusji dorzucono wiele nowych szczegółów, przypominających prawdę o obozie pracy i kaźni w Olechowie. 

     Jednakże nie poprzestaniemy tylko na słowach i wspomnieniach: warto w bardziej trwałej formie uczcić pamięć męczenników Olechowa, a to przez wzniesienie tam pomnika, czy też - jak sugerują - pamiątkowego kopca. A ponieważ prace nad dalszą rozbudową węzła olechowskiego trwają nadal, trzeba będzie w jak najszybszym czasie ustalić i zabezpieczyć miejsce, gdzie w przyszłości (zakładamy, że w niedalekiej!) stanie ten znak naszej pamięci, dla tych, którzy cierpieli tu i zginęli, jako ofiary hitlerowskiego barbarzyństwa.

                                                                                                   M.Jagoszewski.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                                   
Von M. Jagoszewski in Dziennik Łódzki veröffentlichtes Material über Kriegsverbrecher, die in der Region Łódź, insbesondere am Bahnhof Łódź-Olechów, tätig sind. Im 2. Teil dieses Materials werden die Biographien dieser Ganoven....

Dziennik Łódzki. 1969-04-15 R. 24 no. 88
                       
            OLECHÓW KLAGT VERBRECHER IM ZEICHEN DES HAKENKREUZES AN.

Olechów, der Ort der nationalsozialistischen Massenverbrechen, muss jetzt aus mehreren Gründen in Erinnerung gerufen werden. Weil der April der Monat des nationalen Gedenkens ist, weil er mit einer weltweiten Kampagne verbunden ist, die die Verfolgung der Nazi-Völkermörder fordert, und schließlich, weil Olechów am Rande unseres Lodsch liegt. 
     Die hier von den Besatzern begangenen Verbrechen sind besonders grausam, aber im Allgemeinen wenig bekannt. Alles begann 1940, als beschlossen wurde, den Eisenbahnknotenpunkt Chojny-Olechów auszubauen. Aus strategischen Gründen sollte dieser Ausbau so schnell wie möglich .... und zu den geringstmöglichen Kosten durchgeführt werden. Die Arbeiten wurden von Juden ausgeführt, die hier in speziellen Lagern inhaftiert waren, später von polnischen Häftlingen aus dem Zwangsarbeitslager Sikawa und noch später von sowjetischen Kriegsgefangenen. Sie arbeiteten 12 Stunden am Tag unter wahrhaft tödlichen Bedingungen, ohne angemessene Kleidung und mit völlig unzureichenden Lebensmittelrationen. Dabei blieben sie von Schlägen und Schikanen nicht verschont. Hunderte von Gefangenen starben unter den Peitschenhieben und Kugeln des sadistischen Aufsehers, und ihre Leichen wurden an unbekannte Orte gebracht oder an Ort und Stelle verscharrt. 
     Es ist bezeichnend, dass viele derjenigen, die für die in Olechów begangenen Verbrechen die verdiente Strafe hätten erhalten sollen, heute in Westdeutschland in Frieden und Wohlstand leben! Dazu gehören Herman Kruney* -SS Obersturmbannführer, WernerVentzky, der Bürgermeister von Lodz, Wilhelm Hallbauer - Baudirektor, Dr. Robert Schefe und Otto Bradfisch - Leiter des Gestapo-Büros in Lodz und viele andere. 
     Diese Themen waren Gegenstand einer Sonntagskonferenz, die vom Vorstand des ZBoWiD-Kreises in Lodz organisiert wurde. ST. Wyrwa-Rajch hielt einen sehr umfassenden Vortrag, und während der langen Diskussion wurden viele neue Details hinzugefügt, die uns an die Wahrheit über das Arbeitslager und die Hinrichtung in Olechów erinnern. 
     Wir werden uns jedoch nicht mit Worten und Erinnerungen begnügen: Es lohnt sich, das Andenken an die Märtyrer von Olechów in einer dauerhafteren Form zu ehren, entweder durch die Errichtung eines Denkmals dort oder, wie sie vorschlagen, eines Gedenkhügels. Und da die Arbeiten zum weiteren Ausbau des Olechower Knotens fortgesetzt werden, wird es notwendig sein, so schnell wie möglich den Ort zu bestimmen und zu sichern, an dem in Zukunft (wir gehen davon aus, dass dies in naher Zukunft geschieht!) dieses Zeichen unseres Gedenkens für diejenigen stehen wird, die hier als Opfer der Nazi-Barbarei gelitten haben und gestorben sind.
                                                                                                   M. Jagoszewski.

piątek, 24 lutego 2023

Katyń - Zbrodnia ludobójstwa - Ppor. H. Różnicki - Gałkówek - Odgłosy - 1989

 Mocny materiał o zbrodni ludobójstwa w Katyniu.

Odgłosy : tygodnik społeczno-kulturalny. 1989-04-30 R. 32 nr 18




Ostatnie spotkanie ppor. Henryka Różnieckiego. Jak wyglądał las katyński? 

                           Polscy robotnicy z Bauzugu 2005  

Publikacja materiałów związanych ze zbrodnią katyńską spowodowała, że redakcje różnych pism otrzymują wiele listów związanych. Z tą sprawą. Takie listy otrzymują również „Odgłosy" Na przykład ZDZISŁAW  PIASECKI z Gałkówka podzielił się z nami wspomnieniem o HENRYKU ROŻNIECKIM. 

1. Ostatnie spotkanie. 

Henryk Różniecki - pisze Zdzisław Piasecki - był absolwentem jednego z gimnazjów w Łodzi, ukończył podchorążówkę artylerii i otrzymał przydział do 4 pułku artylerii ciężkiej, który stacjonował w Tomaszowie Mazowieckim. W 4 pac służył jako podporucznik. W cywilu był urzędnikiem Urzędu Gminnego w Gałkówku. Urodził się w Gałkówku i tam ożenił się . Był człowiekiem lubianym, pracowitym, życzliwym zbliżała się wojna. W marcu 1939 roku Henryk Różniecki został powołany do wojska. Początkowo przebywał w Tomaszowie Mazowieckim, a gdy wybuchła wojna został odkomenderowany na stację kolejową Łódź Kaliska. Tutaj przybywają pociągi z wojskiem. Trzeba było je szybko rozładować i kierować wojsko na właściwe pozycje. Pociągi stały na torach wspomina żona Henryka Różnickiego - w stronę Zgierza, Karolewa i Lublinka. Brakowało łączności. Z pomocą - jako gońcy - przyszli łódzcy harcerze. Podporucznik Henryk Różniecki zaprzyjaźnił się z jednym harcerzem. Pani Różniecka wiele razy zastanawiała się, jakie losy były tego harcerza? Co się z nim stało? Czy może zapamiętał podporucznika artylerii z Gałkówka - Henryka Różnieckiego? Stacja Łódź Kaliska atakowana była z powietrza przez niemieckie samoloty. Jednemu takiemu natrętowi - wspomina żona Henryka Różnieckiego - mąż wydał walkę i poważnie go uszkodził. Samolot przymusowo lądował, a pilot dostał się do niewoli. W nagrodę ppor. Henryk Różniecki otrzymał kilka godzin urlopu i mógł wpaść do rodziny do Gałkówka. To było ich ostatnie spotkanie. Ich córka, która miała wówczas dwa lata ciągle powtarzała: 

- Tatusia główka boli, tatusiowi z główki krew leci.

 - Po wielu latach słowa te okazały się prorocze i nieszczęśliwe. 

W grudniu 1939 roku do Gałkówka nadszedł list, z którgo wynikało, że ppor. Henryk Różniecki znajduje się w ZSRR, jest cały i zdrów. Na początku 1940 roku przyszła kartka z. Kozielska w ZSRR, z której znów wynikało, że jest zdrów, pozdrawia i tęskni. I później zapanowała cisza. Dopiero z gazety „Goniec Krakowski" z. 19 czerwca 1943 roku, w której zamieszczono listę oficerów polskich pomordowanych w Katyniu, rodzina dowiedziała się, że ppor. Henryk Różniecki nie żyje, że został -zamordowany w Katyniu. Przy jego zwłokach znaleziono między innymi książeczkę oficerską . i metrykę ślubu . Na liście katyńskiej figurował pod nr 2485. Informacje te zostały potwierdzone przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż. 

2. Las katyński. 

Często używamy określenia: las katyński. Stało się ono symbolem. Ale jak właściwie wyglądał las katyński? 

Leżał przy trakcie ze Smoleńska w kierunku Witebska wiodącym. Niegdyś należał - o ironio losu - do Polaka Koźlickiego. Dzielił się na trzy części: Kozie Góry, Rozbójniczy Kołodiec i Czarnogriaz. Naj- bliżej Smoleńska położone były Kozie Góry. Nie cieszyły się one dobrą sławą. W Kozich Górach po rewolucji rozstrzeliwano różnych ludzi. Teren jednak nie był ogrodzony i ludność z okolicznych wsi swobodnie chodziła po lesie zbierając grzyby i chrust. Tak było do 1929 roku. Od tego czasu Kozie Góry przejęło GPU. Las został ogrodzony drutem kolczastym a od strony drogi do Witebska drewnianym, dwumetrowym płotem. W różnych miejscach wywieszono tablice: „Zaprietnaja zona GPU. Wchod postoronnim Licam wosprieszczon". Wewnątrz ogrodzonego lasu zbudowano „daczę", w której stale mieszkał dozorca, kucharz, służąca i szofer. Wewnątrz ogrodzonego lasu nie było żadnych baraków ani innych budynków. Kozie Góry przecina Dniepr. „Dacza" stoi w pobliżu rzeki. Początkowo teren nie był pilnowany. Okoliczni mieszkańcy, choć nie mieli o katyńskim lesie najlepszego mniemania, przedzierali się przez druty i zbierali grzyby. Gdy ich dostrzeżono - przepędzano. Od początku 1940 roku las w Kozich Górach był pilnie strzeżony. Chodziły po nim patole NKWD z psami. Smiałka, który dostałby się do środka atakowały psy. Zdarzyło się to nielicznym. Nikt drugi raz już nie przelazł przez druty

3. Tragiczne odkrycie.

Dr RYSZARD WALCZAK z Poznania nadesłał do „Odgłosów" wycinek z „Głosu Wielkopolskiego" z 23 marca 1989 roku, w którym LESZEK ADAMCZEWSKI relacjonuje o· powieść Teofila R. o tragicznym odkryciu w katyńskim lesie. Okazuje się, że groby w Kozich Górach pierwsi odkryli polscy robotnicy kolejowi pracujący w Organizacji Todt. W 1941 roku Teofil R. przebywał w Rokietnicy, skąd został zabrany do prac przy odśnieżaniu torów. Następnie został włączony do pociągu budowlanego: Bauzug 2005. Na początku 1942 roku Bauzug 2005 przez Mińsk i Orszę dotarł do stacji Gniezdowa, gdzie stanął. Jego załoga pracowała przy zwężaniu torów. W ZSRR stosuje się szersze rozstawienie torów nit w pozostałej części Europy. Jak utrzymuje Ryszard Walczak Bauzug 2005 zatrzymał się u skrzyżowania dwóch linii kolejowych: Aleksandrowskiej - wiodącej na Orszę i Mińsk i Rigarłowskiej (nazwa pochodzi od słów: Ryga - Orzeł) prowadzącej w kierunku na Witebska. Stali oni koło „Brecko- wo Mosta". Zdaniem Ryszarda Walczaka Bauzug 2005 stał w odległości 1,5 km od mogił polskich oficerów. - ... kilkaset metrów wspomina Teofil R. - od Bauzugu znajdował się las otoczony około dwumetrowej wysokości płotem betonowym. Do lasu prowadziła brama, której nie było. Pewnie miejscowa ludność rozebrała ją na opał.

Teofil R. opowiada dalej, że spotkał kobietę, która była Polką pochodzącą z Brześcia nad Bugiem. Przyniosła ona Teofilowi R. czapkę porucznika piechoty i opowiedziała, że rzucił ją wiosną 1940 roku na bocznicy w Kozich Górach w krzaki i krzyknął: - Jeszcze Polska nie zginęła!!!

- Zauważyłem - opowiada dalej Leszkowi Adamczewskiemu Teofil R. - że pod spodem czapki było napisane imię Władysław i nazwisko na K. Kaczmarski czy coś takiego." I miejscowość Włodzimierz. gdzie chyba stacjonowała jego jednostka Teofil R. i dwaj jego koledzy wybrali się do lasu, obejrzeli opuszczoną „daczę" i miejsca w lesie, gdzie pozapadała się ziemia. Były też wybrzuszenia, na których rosły małe świerki. W końcu zdecydowali się na rozkopanie wzgórka. Oto zanotowana przez Leszka Adamczewskiego opowieść o tym, co odkryli wówczas w Kozich Górach:

 - Zaczęliśmy kopać. Wkrótce dotarliśmy do rozkładających się zwłok jakiegoś żołnierza w płaszczu. Z całą pewnością nie był to płaszcz polski. Zakopaliśmy więc tę zbiorową mogiłę i wyszliśmy z lasku. obok płotu stała chatka, koło której kręcił się starszy mężczyzna z długą brodą. Koledzy zapytali: 

- Gdzie tu leżą polscy oficerowie? 

Widząc, że nacieramy ostro, zaprowadził nas do lasu i wskazał mówiąc:

 - Tu kopcie! Znów zaczęliśmy kopać. 

I rychło pojawiły się częściowo zgniłe płaszcze wojskowe. Nasze, polskie! Majora, kapitana.„ Widzieliśmy skrępowane drutem na plecach ręce ofiar. Zakopaliśmy mogiłę, a nazajutrz przyszliśmy w to miejsce liczniejszą grupą. Na mogile postawiliśmy brzozowy krzyż. O naszym odkryciu dowiedzieli się Niemcy ze stacjonujących w okolicach Smoleńska jednostek Wehrmachtu i lokalnych władz okupacyjnych, lecz wtedy nikt z nich tym się nie interesował. Śmiali się nawet..

4. Koniec Bauzugu 2005 

Opowieść Teofila R. zgadza się w wielu szczegółach z innymi relacjami. Polka z Brześcia nad Bugiem nazywała się Emilia Osipowna Siemianienko, a z domu była Kozłowska. Starszy mężczyzna z długą brodą, o którym wspomina Teofil R. - to, jak sugeruje Ryszard Walczak, Parfien Kisielew, który mieszkał najbliżej płotu ogradzającego Kozie Góry. 

Powstała tylko - zdaniem Ryszarda Walczaka - pewna wątpliwość czy w rejonie Kozich G6r stacjonował jeden pociąg budowlany, czy było ich dwa. Rzecz w tym, że koledzy Teofila R. postawili na mogiłach krzyż brzozowy. Gdy wiosną 1943 roku Niemcy przystąpili do rozkopywania grobów wspomina się o dwóch a nawet trzech krzyżach postawionych przez pracujących przy torach Polaków. Stąd u Ryszarda Walczaka powstała myśl, że w rejonie Kozich Gór mogły stać dwa różne pociągi budowlane Organizacji Todt. Bauzug 2005 stał w Kozich Górach do marca 1942 roku. Teofil R. uciekł z pociągu i przedostał się do Warszawy. Na przełomie sierpnia i września 1943 roku Bauzug 2005 został zbombardowany przez samoloty radzieckie. Zginęło wtedy wielu członków jego załogi, w większości pochodzących z Poznańskiego. 

Leszek Adamczewski zapytał swego rozmówcę, dlaczego nie chce się ujawnić? Teofil R. jest emerytowanym poznańskim rzemieślnikiem. 

- Za to, co widzialem w marcu 1942 roku w pobliżu Smoleńska - powiedział Teofil R. - w czasach stalinowskich zostałbym uznany za „wroga ludu". A kilkanaście lub nawet kilka lat temu miałbym zapewne sporo nieprzyjemności. Lepiej było więc milczeć. Zresztą nie o rozgłos mi chodzi, ale o to, by po latach dać świadectwo prawdzie, którą historycy mogą chyba potwierdzić. Ryszard Walczak przysłał „Odgłosom" artykuł Leszka Adamczewskiego z „Głosu Wielkopolskiego", aby z.a naszym pośrednictwem dotrzeć do innych świadków, którzy mogliby również w czasie niemieckiej okupacji Smoleńska przebywać w tych okolicach i dorzucić dziś nieznane do tej pory szczegóły.

poniedziałek, 16 stycznia 2023

Łódź - Gałkówek - Zbrodniarze wojenni - Szubienica - Express Ilustrowany - 1946

 

Mam taką zasadę, że nie podaję pełnych nazwisk w sytuacjach kiedy mogą powstawać konflikty na terenie małych środowisk, żyją potomkowie. Jednak, kiedy dotyczy to zbrodniarzy wojennych nie mam litości...

Express Ilustrowany. 1946-09-06 R. 1 nr 229

KAT Z WIĘZIENIA NA SZTERLINGA ZAWISŁ WCZORAJ W GODNYM TOWARZYSTWIE NA SZUBIENICY W ŁODZI.

    Znowu zaskrzypiały wczoraj rano dwie szubienice w Łodzi. Był to odgłos tego, co się działo jeszcze nie tak dawno temu: za straszne zbrodnie, dokonane na ludności polskiej, zawiśli na szubienicach dwaj potworni zbrodniarze faszystowsko-hitlerowcy.

    41-letni Gustaw Grulke, stały mieszkaniec Łodzi i w mieście naszym zamieszkały w czasie okupacji, wstąpił natychmiast do SS, aby w szeregach zbrojnej organizacji hitlerowskiej prowadzić dzieło zagłady wszystkiego co polskie, pod "mądrymi" wskazówkami Hitlera i jego pachołków.

    Grulke zostaje funkcjonariuszem więzienia przy ul. Sterlinga i na stanowisku swym dopuszcza się strasznych zbrodni: katuje, denuncjuje, grabi. Znęca się nad więźniami, którzy boją się go, jak wściekłego zwierza.

    Stawiony przed oblicze polskiego sądu w dniu 16 lipca r.b. Grulke zostaje skazany na śmierć.

    32-letni Edmund Mass, mieszkaniec Gałkówka pod Łodzią, podczas okupacji wstąpił w szeregi S.A. Brał udział w szeregu zbrodni, które sam organizował - oczywiście wszystkie dotyczyły Polaków.

    Jednym z największych przestępstw Massa było zmuszanie dzieci polskich do nadmiernej pracy, przyczem dzieci, które nie chciały, a częściej nie mogły pracować tak, jak sobie tego życzył potwór - były przez niego bite do utraty przytomności.

    Ulubionym zajęciem Massa było zmuszanie dzieci do zbierania ciężkich kamieni.

    Poza tym Mass brał czynny udział w wysiedlaniu rodzin polskich, a pewnego razu polecił żandarmom rozstrzelać dwóch Polaków - Franciszka Dorynę i Sokołowskiego.

    Dziwnym zbiegiem okoliczności sprawa Grulkego i Massa znalazła się na wokandzie sądowej jednego dnia i jednego też dnia obaj zbrodniarze powędrowali na szubienice.




wtorek, 18 maja 2021

Bukowiec - Brójce - Rejestr zbrodni niemieckich - IPN - Mord - 1939

     Dzięki znajomemu, który pracuje w IPN, otrzymałem  do wglądu  REJESTRU MIEJSC I FAKTÓW ZBRODNI POPEŁNIONYCH PRZEZ OKUPANTA HITLEROWSKIEGO NA ZIEMIACH POLSKICH W LATACH 1939-1945. WOJEWÓDZTWO ŁÓDZKIE MIEJSKIE.

    Na stronie 9-tej tego opracowania znalazłem dwie notatki związane z moją gminą Brójce.

1. - Bukowiec, gm. Brójce - IX.1939r.

Miejscowy hitlerowiec zastrzelił 3 osoby. Nazwisk ofiar nie ustalono. Zwłoki zakopano w Bukowcu (obecnie plac GS).

   Opisywałem to miejsce na moim blogu:

1. Wywiad z Panią Janiną Frydrych - ..."tak pamiętam byli to Niemcy. W latach późniejszych wykopywano tylko same kości, kopiąc w tym miejscu doły. . Przyjechała jakaś komisja, zabrali szczątki i pojechali, kiedy to było nie pamiętam. Te doły i trupy były od strony północnej cmentarza. To byli niemieccy żołnierze.

 2. Pan Czesław Filip wspomina, że pracując w Spółdzielni Gminnej w Bukowcu, w latach siedemdziesiątych podczas kopania dołów pod gaszone wapno, odkopano ludzkie szczątki. Był to teren pomiędzy obecnym sklepem GS i cmentarzem ewangelickim. Okazało się, że byli to żołnierze niemieccy, szczątki wielu żołnierzy zebrano i wywieziono"....


Patowa sytuacja, zachodzi pytanie, czyje kości wydobyto? Czy wszystkie? Od czasu, kiedy zainteresowałem się tym miejscem, miałem duże wątpliwości. Uważam, może lepiej, jestem przekonany, że nie wszystkich zmarłych wydobyto... Rejest prezentowany powyżej pochodzi z 1983 roku. Być może nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę.

Działka pomiędzy sklepem GS i cmentarzem ewangelickim w Bukowcu, na której znaleziono ludzkie zwłoki podczas kopania dołów pod wapno.
Ein Grundstück zwischen dem GS-Lager und dem evangelischen Friedhof in Bukowiec, wo beim Ausheben von Kalkgruben eine menschliche Leiche gefunden wurde.


2. - Brójce, gm. Brójce - 8.IX.1939 r.

      W czasie ostrzeliwania przez nieznaną formację wojska niemieckiego karetki sanitarnej zginęły przy szosie 2 osoby. Jedną z ofiar był: Roman Utek z Radomia. Zwłoki po ekshumacji pochowano na cmentarzu w Kurowicach.



W tym temacie zero informacji, poszukam.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Dank eines Bekannten, der für das Institut des Nationalen Gedenkens (IPN) arbeitet, konnte ich das VERZEICHNIS DER ORTE UND TATSACHEN DER VON DEN HITLER-BESETZERN AUF POLNISCHEM GELÄNDE IN DEN JAHREN 1939-1945 begangenen VERBRECHEN einsehen.


    Auf Seite 9 dieser Publikation habe ich zwei Notizen gefunden, die mit meiner Gemeinde Brójce verbunden sind.


1 - Bukowiec, Gemeinde Brójce - September 1939.


Ein lokaler Nazi hat drei Menschen erschossen. Die Namen der Opfer sind nicht bekannt. Die Leichen wurden in Bukowiec (heute GS-Platz) begraben.


   Ich habe diesen Ort in meinem Blog beschrieben:


1. Interview mit Frau Janina Frydrych - ... "ja ich erinnere mich, dass es Deutsche waren. In späteren Jahren wurden nur noch die Knochen ausgegraben, Gruben wurden an dieser Stelle ausgehoben. . Irgendeine Kommission kam, nahm die Überreste und ging, ich weiß nicht mehr, wann das war. Diese Gruben und Leichen befanden sich an der Nordseite des Friedhofs. Es waren deutsche Soldaten.


 Herr Czeslaw Filip erinnert sich, dass bei der Arbeit in der Gemeinschaftsgenossenschaft in Bukowiec in den 1970er Jahren beim Ausheben von Gruben für Kalk menschliche Überreste ausgegraben wurden. Sie befand sich auf dem Gelände zwischen dem heutigen GS-Laden und dem evangelischen Friedhof. Es stellte sich heraus, dass es deutsche Soldaten waren, die Überreste vieler Soldaten wurden eingesammelt und abtransportiert"....


Die Patt-Situation, die Frage ist, wessen Knochen ausgegraben wurden? Oder alle? Seitdem ich mich für diesen Ort interessiert habe, hatte ich große Zweifel. Ich glaube, vielleicht besser, ich bin überzeugt, dass nicht alle Toten ausgegraben wurden... Das oben dargestellte Register ist von 1983. Wir werden vielleicht nie erfahren, wie es wirklich war.

2 - Brójce, Gemeinde Brójce - 8. September 1939.


      Bei der Beschießung eines Krankenwagens durch eine unbekannte Formation der deutschen Armee wurden 2 Personen am Straßenrand getötet. Eines der Opfer war: Roman Utek aus Radom. Nach der Exhumierung wurden die Leichen auf dem Friedhof in Kurowice beigesetzt.





środa, 19 października 2016

Manifestacja - Łódź - Plac Wolności - Poznań - Greiser - Morderca Wojenny - Egzekucja - 28. VI.1946

Mój najnowszy nabytek, ulotka-apel dotycząca udziału w manifestacji na Placu Wolności, w Łodzi, w dniu 28 czerwca 1946 roku. Motto tej manifestacji było żądanie publicznego wykonania wyroku śmierci na osobie Artura Greisera.

                                  * Arthur Greiser w mundurze SS-Brigadefuhrera


                                                          Odezwa - zbiory własne.

Bardziej dokładne informacje dotyczące osoby Artura Greisera, czytelnicy znajdą na Wikipedii. W wielkim skrócie chcę przedstawić sylwetkę wielkiego mordercy wojennego działającego również na terenie Łodzi. W listopadzie 1939 objął stanowisko Namiestnika Kraju Warty - Reichsgau Wartheland Reichsstatthalter. Wsławił się brutalną eksterminacją ludności na terenach Warty (Warthelandu). Salwował się ucieczką w maju 1945 roku, został złapany przez żołnierzy amerykańskich na terenie Austrii. Został przekazany Rosjanom, ci przekazali go władzom Polskim w Poznaniu. Aresztowany w dniu 12 czerwca 1946 roku, głośny proces zakończył się wyrokiem skazującym na karę śmierci. Greiser prosił o bardziej humanitarne zakończenie życia, wyrok śmierci przez rozstrzelanie. Sąd nie zgodził się i o godzinie 7,oo w dniu 21 lipca 1946 roku został powieszony publicznie. Tysiące ludzi na stoku poznańskiej cytadeli było świadkami, ostatniej w Polsce publicznej egzekucji.

                            ** Poznań - Cytadela - Szubienica - Artur Greiser - Moment egzekucji.









*    Materiał pochodzi z Wikipedia.
** 

Arthur Greiser. Egzekucja namiestnika Hitlera, która ucieszyła Poznań

poznan.wyborcza.pl/.../56,36001,16338668,Arthur_Greiser__Egzekucja_namiestnika...