Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrespol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrespol. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2026

Jan Krause - Ceramika - Andrespol - Weg und Ziel

 

W majowym numerze gazety Weg und Ziel ukazał się mój materiał na temat rodziny Jana Krause i jego fabryki kafli "Ceramiki" w Andrespolu. 



Pionierski duch w Andrespolu: Historia rodziny Krause i ich fabryka ceramiki

Andrespol, miejscowość położona około dwunastu kilometrów na wschód od Łodzi, ma za sobą burzliwą historię. Na początku XIX wieku osiedlili się tu pierwsi niemieccy osadnicy – wśród nich rodzina Kraus (Krause). W tej miejscowości w 1841 roku urodził się Krystian, a w 1843 roku Ludwika Kraus (z domu Praus). Małżonkowie, którzy zajmowali się rolnictwem i nie umieli ani czytać, ani pisać, położyli podwaliny pod rodzinę, która miała wywrzeć trwały wpływ na region. Z ich małżeństwa urodziło się dwóch synów: Jan, urodzony 15 stycznia 1864 roku, oraz jego młodszy o 14 lat brat Christian Adolf.

Obaj bracia okazali się niezwykle utalentowani. Szczególnie Jan Krause wykazał się niezwykłym duchem przedsiębiorczości. Już w wieku 21 lat stał się właścicielem małej fabryki pieców kaflowych. Na początku zatrudniał tylko kilku pracowników i produkował rocznie kafle do około 200 pieców.

Dzięki swojej pracowitości i pomysłowości szybko się rozwijał:

• nabył cegielnię w Chojnach (dzisiaj dzielnica Łodzi).

• Od 1895 roku posiadał młyn parowy we wsi Nowe Rokicie (również dzisiaj Łódź).

Pomimo tej ekspansji nie zaniedbał swojej macierzystej fabryki w Andrespolu. Dwadzieścia lat po założeniu zatrudniał tam już ponad 20 pracowników. Jakość jego produktów była tak wysoko ceniona, że po 1910 roku liczba pracowników wzrosła do ponad 100, w większości mieszkańców Andrespola. Produkcja wzrosła do imponującej liczby 3000 kompletnych pieców rocznie. Teren zakładu powiększono do trzech hektarów, asortyment rozszerzono o płytki ścienne i podłogowe oraz otwarto własne sklepy w takich miastach jak Bydgoszcz, Chorzów, Gniezno i Warszawa. W okresie rozkwitu, podczas okupacji nazistowskiej, firma zatrudniała ponad 400 pracowników i produkowała prawie 4 miliony płytek rocznie. W gazecie „Litzmannstädter Zeitung” z 15 sierpnia 1943 r. w obszernym artykule zatytułowanym „Kiedy w piecu wygina się mały stożek Segera...” napisano:

„Już ponad 50 lat temu rozsławił on wieś Andrespol, wybierając ją na lokalizację swojej fabryki produkującej dachówki. [...] Początkowo z prostej gliny, występującej w okolicy, formowano i wypalano kafelki piecowe, aż w końcu zaczęto produkować tak zwane „kafelki berlińskie”.

Te jasne, białe płytki uzyskiwano przy użyciu gliny szamotowej. Proces ten był bardzo złożony i przypominał produkcję porcelany: glinę rozdrabniano w mieszalniku, aby stała się plastyczna, a następnie przetwarzano ją za pomocą maszyn do cięcia gliny lub formowano ręcznie i w formach gipsowych.

Jan Krause był nie tylko pracowitym przemysłowcem, ale także mecenasem społeczności. Założył zawodową straż pożarną w Andrespolu i wybudował dla swoich pracowników domy mieszkalne przy ulicy Fabrycznej, z których część jest zamieszkana do dziś. Okazała willa rodziny przy ulicy Ceramicznej służy obecnie jako przedszkole gminne.

Po 1945 roku nastąpił jednak upadek. Najpierw huragan poważnie uszkodził budynki, a następnie nastąpiła nacjonalizacja przez komunistów i przymusowa emigracja rodziny. Na początku XXI wieku teren został sprzedany inwestorowi; dziś stoi tam duże centrum handlowe. Po dawnym imperium przemysłowym nie pozostał żaden ślad.

Jan Krause był człowiekiem głęboko wierzącym. W znacznym stopniu wspierał budowę i odbudowę (po 1914 r.) kościoła ewangelickiego w pobliskim Andrzejowie. Niemniej jednak w regionie doszło do napięć na tle religijnym. Ponieważ opieka parafii w Neusulzfeld (Nowosolna) nie wystarczała wielu wiernym, szukali oni większej niezależności. W 1922 roku Andrzejów stał się ostatecznie filią kościoła św. Jana w Łodzi.

Dla wielu zaskakujące było jednak to, że właśnie Jan Krause stał się później założycielem i promotorem Kościoła Wolnego w Andrespolu. Trudno dziś ocenić, czy była to reakcja na wewnętrzne niepokoje i rezygnację popularnego pastora Adolfa Dobersteina w 1927 roku.

Jan Krause zmarł 25 stycznia 1944 roku w wieku 80 lat, zaledwie miesiąc przed swoją żoną Florentine. Po długich poszukiwaniach udało mi się zlokalizować ich grób na zniszczonym obecnie cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie – ostatnie świadectwo człowieka, który jak mało kto wpłynął na historię Andrespola.

                                                                                                    Andrzej Braun





Andrespol, ein Ort etwa ein Dutzend Kilometer östlich von Łódź, blickt auf eine bewegte Geschichte zurück. Zu Beginn des 19. Jahrhunderts ließen sich hier die ersten deutschen Siedler nieder – unter ihnen die Familie Kraus (Krause). In dieser Ortschaft wurden 1841 Krystian und 1843 Ludwika Kraus (geborene Praus) geboren. Die Eheleute, die als Bauern tätig waren und weder lesen noch schreiben konnten, legten den Grundstein für eine Familie, die die Region nachhaltig prägen sollte. Aus ihrer Ehe kamen zwei Söhne hervor: Jan, geboren am 15. Januar 1864, und sein 14 Jahre jüngerer Bruder Christian Adolf.

Beide Brüder erwiesen sich als außerordentlich begabt. Besonders Jan Krause entwickelte einen bemerkenswerten Unternehmergeist. Bereits im Alter von 21 Jahren wurde er Eigentümer einer kleinen Kachelofenfabrik. In der Anfangsphase beschäftigte er nur wenige Mitarbeiter und produzierte jährlich Kacheln für etwa 200 Öfen.

Dank seines Fleißes und Einfallsreichtums expandierte er schnell:

• Er erwarb eine Ziegelei in Chojny (heute ein Stadtteil von

Łódź).

• Ab 1895 besaß er eine Dampfmühle im Dorf Nowe Rokicie (ebenfalls heute Łódź).

Trotz dieser Expansion vernachlässigte er sein Stammwerk in Andrespol nicht. Zwanzig Jahre nach der Gründung beschäftigte er dort bereits über 20 Mitarbeiter. Die Qualität seiner Produkte war so hoch geschätzt, dass die Belegschaft nach 1910 auf über 100 Einwohner von Andrespol anwuchs. Die Produktion stieg auf beeindruckende 3.000 komplette Öfen pro Jahr. Das Werksgelände wurde auf drei Hektar vergrößert, das Sortiment um Wand- und Bodenfliesen erweitert und eigene Geschäfte in Städten wie Bromberg (Bydgoszcz), Königshütte (Chorzów), Gnesen (Gniezno) und Warschau eröffnet. In der Blütezeit während der NS-Besatzungsjahre beschäftigte das Unternehmen über 400 Mitarbeiter und produzierte fast 4 Millionen Fliesen jährlich In der Litzmannstädter Zeitung vom 15. August 1943 hieß es in einem ausführlichen Artikel mit dem Titel „Wenn im Brennofen der kleine, Segerkegel‘ sich biegt...“:

„Bereits vor über 50 Jahren machte er das Dorf Andrespol durch die Produktion von Dachziegeln als Standort seiner Fabrik berühmt. [...] Zunächst wurden aus einfachem Ton, der in der Umgebung vorkam, Ofenkacheln geformt und gebrannt, bis man schließlich begann, sogenannte ‚Berliner Kacheln‘ herzustellen.“

Diese hellen, weißen Kacheln wurden mithilfe von Schamotte-Ton gewonnen. Das Verfahren war hochkomplex und ähnelte der Porzellanherstellung: Der Ton wurde durch Aufschlämmen in einem Rührwerk knetbar gemacht und anschließend mittels Ton-Schneidemaschinen oder durch Hand- und Gipsformung weiterverarbeitet.

Jan Krause war nicht nur ein geschäftiger Fabrikant, sondern auch ein Förderer der Gemeinschaft. Er gründete die Berufsfeuerwehr in Andrespol und baute für seine Mitarbeiter Wohnhäuser in der Fabry-

czna-Straße, die zum Teil bis heute bewohnt sind. Die prächtige Villa der Familie in der Ceramiczna-Straße dient heute als Kindergarten der Gemeinde.

Nach 1945 folgte jedoch der Niedergang. Erst beschädigte ein Orkan die Gebäude schwer, dann folgten die Verstaatlichung durch die Kommunisten und die erzwungene Auswanderung der Familie. Zu Beginn des 21. Jahrhunderts wurde das Gelände an einen Investor verkauft; heute steht dort ein großes Einkaufszentrum. Von dem einstigen Industrieimperium fehlt jede Spur.

Jan Krause war ein tief religiöser Mensch. Er unterstützte maßgeblich den Bau und den Wiederaufbau (nach 1914) der evangelischen Kirche im nahegelegenen Andrzejów. Dennoch kam es zu religiösen Spannungen in der Region. Da die Betreuung durch die Pfarrei in Neusulzfeld (Nowosolna) vielen Gläubigen nicht ausreichte, suchten sie nach mehr Eigenständigkeit. 1922 wurde Andrzejów schließlich eine Filiale der St.-Johannes-Kirche in Lodz (Łódź).

Überraschend für viele war jedoch, dass ausgerechnet Jan Krause später zum Gründer und Förderer der Freikirche in Andrespol wurde. Ob dies eine Reaktion auf die internen Unruhen und den Rücktritt des beliebten Pastors Adolf Doberstein im Jahr 1927 war, lässt sich heute nur noch schwer beurteilen.

Jan Krause verstarb am 25. Januar 1944 im Alter von 80 Jahren, nur einen Monat vor seiner Frau Florentine. Nach langer Suche konnte ihr Grab auf dem heute zerstörten evangelischen Friedhof in Andrzejów ausfindig gemacht werden – ein letztes Zeugnis eines Mannes, der die Geschichte Andrespols wie kaum ein anderer prägte.

                                                                                                    Andrzej Braun


czwartek, 5 lutego 2026

Rodzina Krause (Kraus) - Andrespol - Łódź - Ceramika - cz.3

Nadzwyczajny talent synów niepiśmiennych Krystiana i Ludwiki Kraus (Krause) może budzić podziw.

Jan w wieku 21 lat zostaje właścicielem fabryki w Andrespolu produkującej kafle piecowe. O 14 lat młodszy brat Christian Adolf wyemigrował do Łodzi i również jako młody człowiek zostaje fabrykantem. Zakłada wspólnie z Bolesławem Grodzickim Fabrykę: Tkalnię, Farbiarnię Wykańczalnię Tkanin.

Jednak w tej części chciałbym przedstawić postać Jana Krause. Nie chciał iść w ślady swoich rodziców zostając jednym z wielu ciężko pracujących na roli. Otwiera zakład zajmujący się produkcją kafli piecowych. W początkowej fazie produkuje kafle do budowy ok. 200 kompletnych pieców. Jednak nie osiadł na laurach i za zarobione pieniądze kupuje na terenie wsi Chojny (obecnie dzielnica Łodzi) kilka hektarów ziemi. W łódzkiej gazecie "Tydzień" z 28 lipca 1895 roku zamieszczono:

P. Krauze pod Łodzią parceluje swój majątek Chojny, a parcelacyja ta odbywa się w ten sposób, że p. Krauze sporządził plan, który obejmuje cały jego majątek, podzielony tak, ażeby po częściowem rozprzedaniu go, utworzył z czasem przedmieście Łodzi. W tym celu wyznaczone zostało miejsce na rynek, wytknięto ulice, a parcele stanowią place, na których wznoszone mogą być domy i zabudowania gospodarcze, przy których dadzą się urządzać mniejsze i większe ogródki. Szacunek tych placów różny; wszelako nie niższy od rs. 300, a nie wyższy nad rs. 500. Więcej niż połowę tych placów już rozkupiono.

Także na Chojnach zostaje właścicielem cegielni, a od 1895 roku młyna parowego we wsi Nowa Rokita (Nowe Rokicie?)

                                       Zdjęcie ze zbiorów Pani Anny Gajewskiej


Jednak nie zaniedbuje swojej fabryki w Andrespolu. Po 20 latach od jej powstania zatrudnia ponad 20 robotników zdecydowanie zwiększając produkcję kafli jakże potrzebnych do budowy pieców w każdym domu. O jego pracowitości i zaangażowaniu świadczą liczby. Po 1910 roku zatrudnia już 100 robotników w większości miejscowych, produkując kafle do budowy  3.000 piecy. Znacznie powiększa teren swojej firmy na ul. Andrzeja do powierzchni 3 hektarów. Powiększa także asortyment swoich wyrobów. Zaczyna produkować płytki ścienne jak i podłogowe. Przeglądając międzywojenną prasę można znaleźć wiele ogłoszeń reklamujących jego wyroby. Otwiera także swoje sklepy firmowe w Bydgoszczy, Chorzowie, Gnieźnie czy też Warszawie (źródło: Zduńskie Opowieści - Maciej Burdzy). Wydaje także bogaty katalog w którym reklamuje wzory kafli i płytek. 

W latach 40-tych zakład Jana Krause w dalszym ciągu się rozwijał, w szczytowym okresie zatrudnienie wzrosło do ponad 400 robotników.

W okupacyjnej gazecie Litzmannstädter Zeitung z 15 sierpnia 1943 roku ukazał się obszerny artykuł o fabryce w Andrespolu pod tytułem: Kiedy mały "Segerkegel" wygina się w piecu. Małą jego część przedstawiam: 

...." Już ponad 50 lat temu rozsławił wieś Andrespol jako siedzibę swojej fabryki poprzez produkcję dachówek. Ród Krause należał do pierwszych niemieckich imigrantów pod koniec XVIII wieku. Początkowo z prostej gliny występującej w okolicach Andrespola formowano - i wypalano - kafle piecowe, aż w końcu zaczęto produkować tak zwane "kafle berlińskie". Dachówki berlińskie, te jasne, białe, można było wydobyć za pomocą glinki szamotowej. To jednak sprawiło, że niemieckie pionierskie prace z obcego niegdyś kraju wróciły na wielki niemiecki rynek. Z punktu widzenia niemieckiej reklamy jest dość odkrywcze, że w normalnych czasach z około 40 milionów dachówek potrzebnych rocznie w Rzeszy, u bram Litzmannstadt produkowano trzy do czterech milionów. Produkcja takich kafli do pieców i ścian ma wiele wspólnego z ogólną produkcją ceramiki i porcelany. Po pierwsze, glina z dodatkami nadaje się do ugniatania, a tym samym jest gotowa do obróbki, poprzez zawiesinę w swego rodzaju korycie, poprzez dodanie wody i przemieszanie jej przez mieszadło. Następnie do akcji wkracza wycinarka do gliny, aby w prosty sposób uzyskać poszczególne elementy do obróbki, która może odbywać się poprzez formowanie ręczne lub w formach gipsowych"....

Po roku 1945 Ceramikę dotknęły dwie katastrofy..., huragan który zniszczył dachy kilku budynków a później nacjonalizacja i wymuszona emigracji najbliższych z rodziny Jana i Florentyny z Polski. Komuniści skutecznie "zniszczyli" Ceramikę, która latami dawała godziwe zarobki setkom mieszkańców Andrespola.

Ze związku Jana i Florentyny urodziło się troje dzieci: Gerhard Bruno urodzony w 1896 roku, Jan Waldemar urodzony w 1899 roku i Gertruda Emilia Luiza urodzona w 1901 roku. Dwa akty urodzin: Gertrudy i Gerharda. pisane po rosyjsku poniżej.

                        Akt urodzenia: Gerhard Bruno urodzony w 1896 roku
Zespół: 1565d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Jana w Łodzi
Jednostka: 1896 / UMZ-1896


Akt urodzenia: Gertruda Emilia Luiza urodzona w 1901 roku. Zespół: 1565d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Jana w Łodzi
Jednostka: 1901 / UMZ-1901





DOZ Apteka dbam o zdrowie - Andrespol - Wiśniowa Góra - Gejzler - Zajerkoff - 1923

Od wielu lat jestem stałym klientem Apteki w Andrespolu przy ul. Projektowanej 16 "DOZ Apteka dbam o zdrowie". Przesympatyczne Panie tam pracujące p.p. Krysia i Wioletta wiedzą o moim zamiłowaniu do lokalnej historii. Którego dnia zaprosiły mnie na zaplecze i pokazały kilka sporych kartonów w których znajdowały się stare książki, czasopisma związane z aptekami. Między innymi znalazłem kilka ciekawych rzeczy jak dzienne zestawy sprzedaży z lat trzydziestych XX wieku. Są tam również książki z przełomu XIX/XX wieku po rosyjsku. Co najciekawsze, były na niektórych z nich stemple Apteki (najprawdopodobniej właśnie tej). Nie przypuszczałem, że ta apteka działa już od ponad 100 lat (1 kwietnia 1923 r)! Być może czytelnicy będą w stanie podać więcej informacji o tym ciekawym miejscu. Poniżej zamieściłem informacje (znalezione w archiwalnych gazetach) dotyczące właścicieli. Zapraszam!











Kurjer Łódzki. 1926-12-10 R. 26 nr 339

Nr. 10503. A. „Alfred Gejzler". Apteka. Firma istnieje od 1 kwietnia 1923 r. z siedzibą w Andrespolu, gm. Gałkówek. Właściciel Alfred Gejzler,  w Andrespolu, gm. Gałkówek. Intercyzy nie zawarł.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ilustrowana Republika. 1936-04-06 R. 14 nr 95 [właśc. 96]

Ofiary na budowę domu-pomnika Marszałka Piłsudskiego

Mgr. Zajerkoff w Andrespolu zl. 20. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Wykaz telefonów i nazwy firm w Wiśniowej Górze i Andrespolu.              

 Źródło: Genealogy Indexer                                                             

                                              WIŚNIOWA GÓRA  K. ŁODZI

Numer telefonu

                              Nazwisko  

Nazwa firmy lub zawód

24

Baruch Albert. M.

 

41

Dobrzyńska Gołda

Pensjonat

10

Fajlowa Helena ….

 

21

Frenkel Józef

Dr. medycyny

13

Frydman Ruwen. m.

 

26

Grinberg Szymon

Dr. medycyny

  5

Kaftal Chudesa. m.

 

36

Kempinska Golda

Pensjonat

35

Lekich Abram. m.

 

18

Lerner Markus

Dr. medycyny

  6

Lichtenfeld Władysław, m.

 

34

Lifszyc Hezckiel, m.

 

22

Litterman Majer, m.

Willa Rapporta

  3

London Szaja

Pensjonat, willa Sztyfta

37

Lubochiński Chaim, m.

 

17

Malinowski Jan

Dr. Medycyny, m. Andrespol pod Andrzejowem

  9

Minc Anna

Pensjonat

33

Pick Chil, m.

 

11

Policja Państwowa

Posterunek

40

Prowizor Sura. M.

 

39

Frydman R.

„Rivera” Kraszew k. Andrzejowa

14

Rogożyk Nachman. M.

 

  1

Rozmównica PAST

Wiśniowa Góra.

32

Szeps Syna, m.

Willa Krüger

42

Szwarc Josek

Pensjonat

16

Tarmowa J.D.

Pensjonat

  4

Tepler Tania, m.

 

27

„T. O. Z.”

Towarzystwo Ochrony Zd. Żydowskich

31

Wajnrot M.

Zakład fryzjerski

15

Windzberg Beniamin

Dr. lekarz

28

Zajerkoff Władysław

Apteka – m. Andrespol k. Andrzejowa

12

Zaleman Natan, m.

 

  8

Zylberblatt Henryk, m.

 







poniedziałek, 2 lutego 2026

Rodzina Krause (Kraus) - Andrespol - Andrzejów - Wolny Kościół - cz.2

Jan Krause był bardzo wierzącą osobą. Od samego początku wspierał finansowo budowę kościoła ewangelickiego w Andrzejowie. Także wspierał odbudowę tego kościoła po zniszczeniu w listopadzie 1914 roku. Brał udział również w różnych uroczystościach stowarzyszeń ewangelickich. Na zdjęciach poniżej, które ukazały się w Freie Presse - Die Zeit in Bild z 17 maja 1936 z okazji 30-lecia założenia i poświęcenia sztandaru Stowarzyszenia Chóralnego Puzonistów w Andrzejowie, był także obecny Jan Krause. 

Uroczystość 30-lecia założenia i poświęcenia sztandaru Stowarzyszenia Chóralnego Puzonistów w Andrzejowie

W niedzielę protestanckie stowarzyszenie chóralne „Puzon” obchodziło swoje 30. święto założenia i poświęcenia sztandaru przy dużej frekwencji miejscowej ludności niemieckiej i licznych gości z okolicy. Nasze zdjęcia przedstawiają procesję po lewej i nowy sztandar po prawej, w otoczeniu delegacji sztandarowych gości.
Andrzejów - Jan Krause (na dole, pierwszy z lewej strony).




Tym większe było zdziwienie ewangelików z Andrzejowa i okolic, że Jan Krause stał się założycielem i propagatorem Wolnego Kościoła w Andrespolu. Od dawna, w szczególności w Andrzejowie, nie układała się współpraca z parafią w Nowosolnej (Neusulzfeld). Mieszkańcy wyznania ewangelickiego w Andrzejowie uważali, że odprawianie nabożeństwa niedzielnego co 6 tygodni w tak pięknym kościele przez pastora z Nowosolnej nie jest wystarczające. Dlatego w 1922 roku zwrócili się z prośbą o odłączenie od parafii Nowosolnej do warszawskiego konsystorza. Ich prośba spotkała się z pozytywnym odzewem. Tym sposobem kościół w Andrzejowie stał się filią kościoła św. Jana w Łodzi, przyłączając kantoraty z Olechowa i Justynowa. Propozycję przyłączenia do Andrzejowa złożono także mieszkańcom Bukowca, a była to największa w tym regionie kolonia niemieckich osadników. Jednak nie doszło z różnych przyczyn połączenia tych parafii. Jednak konflikt interesów pomiędzy Łodzią i Andrzejowem narastał, w wyniku czego uwielbiany pastor Adolf Doberstein zmuszony został do rezygnacji z funkcji administratora przy kościele w Andrzejowie w 1927 roku.

Trudno obecnie ocenić, czy te niepokoje przyczyniły się do powstania WOLNEGO KOŚCIOŁA w pobliskim Andrespolu. Jego założycielem okazał się być właśnie Jan Krause, który tak gorąco wspierał dotychczas budowę i działalność kościoła w Andrzejowie.

Początki Wolnego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego datowane są na 1923/24. Założycielem był kaznodzieja Malschner - Maliszewski, którego mocno wspierał pastor Engel z ameryki (Wiskonsin). Jan Krause wybudował za własne pieniądze kościół i plebanię. Podarował również działkę pod cmentarz.  

Niestety, mimo wielu spotkań i rozmów, także szukania w archiwach nie znalazłem lokalizacji tych obiektów. Według mojej oceny zarówno kościół, plebania jak i cmentarz znajdowały się w Andrespolu przy ul. Krótkiej i Źródlanej. Kościół został rozebrany po wojnie, plebania została sprzedana osobie prywatnej i jest zamieszkana. Co się tyczy cmentarza, na profilu Andrespol historia, Fotografia - kiedyś i dziś na Facebooku zamieszczono zdjęcie grobu znajdującego się na nieistniejącym już ewangelickim cmentarzu przy ulicy Krótkiej z odpowiednimi komentarzami. Zdjęcie pochodzi ze zbioru pani Anny Gajewskiej.


Jan Krause jednak "wrócił" do Andrzejowa...., jego grób znajduje się kilkadziesiąt metrów od rozebranego kościoła ewangelickiego, który był mu tak bliski.



    


.




sobota, 31 stycznia 2026

Rodzina Krause (Kraus) - Andrespol - Łódź - Ceramika - cz.1

Nie tak dawno temu miałem przyjemność poznać Pana Michała Boguckiego. Wiedząc, że jest Radnym w gminie Andrespol wspomniałem o rodzinie Jana Krause, właściciela dawnej fabryki kafli "Ceramika", która mieściła się na terenie obecnego Centrum Handlowego w Andrespolu. Miałem pewien pomysł i wczoraj napisał do mnie Pan Michał, że jest szansa na jego realizację. Nie jestem upoważniony do prezentacji zbyt wczesnej, dlatego gdy przyjdzie odpowiedni czas informacje ujrzą światło dzienne. 

Zasługi rodziny Jana Krause w rozwoju Andrespola są nie do podważenia, na moim blogu o wielu lat ten temat był jednym z wiodącym. Ostatnie godziny poświęciłem na "grzebaniu" w archiwach i ku swojemu zadowoleniu znalazłem sporo dokumentów dotyczącej tej rodziny, które z przyjemnością przedstawiam. 

W tych dokumentach najstarszym z członków rodziny Jana Krause, jest jego tata Krystyan Kraus urodzony w 1840 roku i mama Ludwika z Prausów urodzona w 1843 roku. Krystian był gospodarzem urodzonym w Andrespolu, był analfabetą jak i jego żona Ludwika. Trudno wprost uwierzyć, że ich potomkowie Jan, jak i jego dużo młodszy brat Christian Adolf  zbudowali tak wielkie fortuny. Jan został właścicielem jednej z największych fabryk kafli piecowych i dachówek w Europie, zatrudniającej w najlepszych latach rozkwitu ponad 300 pracowników, także był właścicielem dużych terenów ziemskich i cegielni w dawnej wsi Chojny, także młyna parowego na Nowym Rokiciu. Tak samo, dużo młodszy brat, który przeniósł się z Andrespola do Łodzi i został właścicielem Tkalni, Farbiarni i Wykończalni Tkanin przy ulicy Skrzywana 12/14, zatrudniającej ponad 300 pracowników. Tam także znajduje się piękna willa w której zamieszkiwali Emma i Christian. Obecnie jest tam Dom Dziecka.

                       Christian Adolf Krause (1878 -  1967). Fot. ze zbiorów Krzysztofa A.Kuczyńskiego


Piękną pamiątką po Christianie i Emmie Krause jest willa którą pobudowali w 1910 roku. - 
Łódź ul. Skrzywana 14. Obecnie jest tam Dom Dziecka.



Akt urodzenia Christiana Adolfa Krause z 1878 roku.
Zespół: 1602d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Nowosolna
Jednostka: 72 / UMZ-1878-79


                                                    Jan Krause (Kraus) - 1864-1944



Akt urodzenia Jana Krause (Kraus) z 1864 roku/
Zespół: 1602d / Akta stanu cywilnego Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Nowosolna
Jednostka: 1862 / UMZ-1864
No. 7 Andrespol
Działo się w Nowosolni dnia 17 stycznia tysiąc osiemset sześćdziesiątego czwartego roku o godzinie czwartej po południu.- Stawił się Krystyan Kraus, gospodarz w Andrespolu zamieszkały, lat dwadzieścia trzy liczący w obecności Jana Hirsekorn, wyrobnika w Andrespolu, lat trzydzieści trzy i Samuela Hepner, gospodarza w Woli Rakowej zamieszkałego lat trzydzieści dwa liczący i okazał nam dziecię płci męzkiej urodzone w Andrespolu, dnia 15 stycznia roku bieżącego o godzinie pierwszej z rana z jego małżonki Ludwiki z Prausów, lat dwadzieścia jeden liczącej. - dziecięciu temu na chrzcie świętym dziś odbytym nadane zostało imię Jan, z rodzicami jego obecnymi byli wspomnieni świadkowie i Krystyna Glas. Akt ten stawającym i świadkom przeczytany lecz nie podpisany, gdyż pisać nie umieją.
                                                                                                               Administrator
===============================================================
Vor nicht allzu langer Zeit hatte ich das Vergnügen, Herrn Michał Bogucki kennenzulernen. Da ich wusste, dass er Stadtrat in der Gemeinde Andrespol ist, erwähnte ich die Familie von Jan Krause, dem Besitzer der ehemaligen Fliesenfabrik „Ceramika”, die sich auf dem Gelände des heutigen Einkaufszentrums in Andrespol befand. Ich hatte eine bestimmte Idee, und gestern schrieb mir Herr Michał, dass es eine Chance gibt, sie umzusetzen. Ich bin nicht befugt, sie zu früh zu präsentieren, daher werden die Informationen zu gegebener Zeit veröffentlicht.
Die Verdienste der Familie von Jan Krause um die Entwicklung von Andrespol sind unbestreitbar, in meinem Blog war dieses Thema viele Jahre lang eines der wichtigsten. Die letzten Stunden habe ich damit verbracht, in den Archiven zu „stöbern”, und zu meiner Freude habe ich viele Dokumente über diese Familie gefunden, die ich Ihnen gerne vorstellen möchte.
In diesen Dokumenten sind die ältesten Mitglieder der Familie von Jan Krause sein Vater Krystyan Kraus, geboren 1840, und seine Mutter Ludwika, geborene Praus, geboren 1843. Krystian war ein in Andrespol geborener Landwirt und ebenso wie seine Frau Ludwika Analphabet. Es ist kaum zu glauben, dass ihre Nachkommen Jan und sein viel jüngerer Bruder Christian Adolf so große Vermögen aufgebaut haben. Jan wurde Eigentümer einer der größten Fabriken für Ofenkacheln und Dachziegel in Europa, die in ihren besten Jahren über 300 Mitarbeiter beschäftigte. Außerdem besaß er große Ländereien und eine Ziegelei im ehemaligen Dorf Chojny sowie eine Dampfmühle in Nowy Rokicie. Ebenso sein viel jüngerer Bruder, der von Andrespol nach Łódź zog und Eigentümer einer Weberei, Färberei und Stoffveredelungsfabrik in der Skrzywana-Straße 12/14 wurde, die über 300 Mitarbeiter beschäftigte. Dort befindet sich auch die schöne Villa, in der Emma und Christian lebten. Heute ist dort ein Kinderheim untergebracht.


czwartek, 18 grudnia 2025

DIE SCHLACHT BEI LODZ - BITWA POD ŁODZIĄ 1914 - Der Heimatbote - 1/1965 - cz.6

 


                                                      Rozkaz wycofania

W wyniku nagłej zmiany sytuacji 5 dywizji zostało zaatakowanych od tyłu i uwięzionych w obszarze między Łodzią, lasem Gałkowskim i rzeką Miazgą.

Brzeziny zostały zdobyte przez rosyjskiego generała Rennenkampfa pomimo bohaterskiego oporu ich załogi, co spowodowało odcięcie 20. niemieckiego korpusu rezerwowego, gwardii i korpusu kawalerii od pozostałych oddziałów niemieckich. Również z Piotrkowa i Tomaszowa nadciągały oddziały rosyjskie, grożąc pokonaniem obrońców Tuszyna i Bab.

Gwardia zyskała przewagę w walce o Łódź przeciwko Andrespolowi, zajęła Wiskitno i szturmowała część wsi Olechów. 49. dywizja rezerwowa walczyła pod Rzgowem i Wiskitnem o południowe podejścia do miasta. Ale teraz nadeszło rozkaz wycofania się. Siłom niemieckim uwięzionym w rejonie południowo-wschodniej Łodzi nie pozostało nic innego, jak zawrócić, otworzyć drogę na północ, którą Rosjanie odcięli, odzyskać Gałków i Brzeziny i przedrzeć się do Strykowa lub też – zginąć z honorem.

Wieczorem 22 listopada 1914 r. generał von Scheffer-Boyadel poczynił przygotowania do tej desperackiej operacji. Podczas gdy wydawano rozkazy, w okolicy kotła toczyła się chaotyczna walka, częściowo jeszcze jako atak na Łódź i obrona na południu, częściowo już jako osłona przed wrogiem z północnego wschodu i wschodu. Na południu 50. Dywizja Rezerwowa odparła wszystkie ataki, na wschodzie korpus kawalerii powstrzymywał wroga, a pod Karpinem straż mostowa walczyła z nacierającymi z Borowej oddziałami generała Rennenkampfa.

O godz. 21:00 rozpoczął się odwrót. Trzeba było niezauważenie oderwać się od wroga, który miejscami znajdował się zaledwie 50 metrów od rosyjskich okopów, i wykonać pełny zwrot na wschód. Udało się to, w zimną, pochmurną noc Rosjanie niczego nie zauważyli. Wieczorem 22 listopada 1914 r. generał von Scheffer-Boyadel poczynił przygotowania do tej desperackiej operacji. Podczas gdy wydawano rozkazy, w okolicy kotła toczyła się chaotyczna walka, częściowo jako atak na Łódź i obrona na południu, częściowo jako osłona przed wrogiem z północnego wschodu i wschodu. Na południu 50. dywizja rezerwowa odparła wszystkie ataki, na wschodzie korpus kawalerii powstrzymywał wroga, a pod Karpinem straż mostowa walczyła z nacierającymi z Borowej oddziałami generała Rennenkampa. O godz. 21:00 rozpoczęła się odwrót. Trzeba było niezauważenie oderwać się od wroga, który miejscami znajdował się zaledwie 50 metrów od rosyjskich okopów, i wykonać pełny zwrot na wschód. Udało się to, w zimną, pochmurną noc Rosjanie niczego nie zauważyli.

                                                      O rzece Miazdze

Jednak nad rzeką Miazgą Niemcy napotkali energiczny opór. Co prawda 49. dywizja nadal utrzymywała most do Karpina, a gwardii udało się nawet szybko zdobyć most w Bukowcu. Jednak do świtu nie udało się jeszcze przeprowadzić kolumn przez szerokie, bagniste i zamarznięte zagłębienie, przez które rzeka Miazga płynie w kierunku południowo-wschodnim.

Rankiem 23 listopada świeciło jasne słońce, a Kozacy pojawili się z przodu i na skrzydle. Z zachodu i południa dochodził hałas walk tylnej straży, z Łodzi nadciągały baterie rosyjskie i rzucały swoje żelazne skrzynie na drogę marszową. Awangarda stoczyła zaciętą walkę przy moście w Karpinie i ostatkiem sił udało jej się wybić wyrwę w szeregach wroga. Wieczorem trzech oficerów i 24 żołnierzy zgłosiło się do swojego generała jako resztki tej bohaterskiej grupy.

Przejście przez Miazgę zostało wykonane, ale wróg, który wycofał się na północ, zablokował drogę z Borowej do Brzezin, prowadzącą między lasami Chrusty i Gałków, i utrzymywał okupację nasypu linii kolejowej Żakowice-Gałków-Andrespol-Łódź. Jak pływacy, którzy daleko od brzegu zmagają się z falami na wzburzonym morzu, odcięte dywizje niemieckie walczyły z rosyjską falą.

50. dywizja rezerwowa przedarła się przez Chrusty, 49. zajęła Borową, a gwardia przedarła się przez las Gałkowski do nasypu kolejowego. Rosjanie jednak pozostali nieugięci na nasypie kolejowym, podczas gdy z Miazgi dochodził odgłos walk tylnych oddziałów, a na flankach atakowali Kozacy. Z Łodzi dochodził huk bitwy, w którą zaangażowane były trzy niemieckie korpusy, nie mogące jednak pomóc odciętym oddziałom.

                                                        Ein Rückzugsbefehl

In jährem Wechsel des Geschickes sahen sich 5 Divisionen im Rücken angefallen und in dem Raum zwischen Lodz, dem Wald von Galkow und dem Wasserlauf der Miazga gefangen. Denn

Brzeziny war von dem russischen General Rennenkampf trotz des heldenmütigen Widerstandes seiner Besatzung genommen worden und damit das 20. deutsche Reservekorps, die Garde und das Kavalleriekorps von den übrigen deutschen Truppen abgeschnitten. Auch von Petrikau und Tomaschow waren russische Truppen im Anmarsch und drohten die Verteidiger von Tuschin und Baby zu überwältigen.

Die Garde hatte in dem Kampf um lodz gegen Andrespol Raum gewonnen, Wiskitno genommen und einen Teil des Dor- fes Olechow gestürmt. Die 49. Reservedivision rang bei Rzgow und Wiskitno um die Südzugänge der Stadt. Aber nun kam der Rückzugsbefehl. Es blieb den im Raume südöstlich Lodz eingeklemmten deutschen Streitkräften nichts übrig, als kehrtzumachen, den Weg nach Norden, den die Russen abgeschnitten hatten, zu öffnen, Galkow und Brzeziny zurückzuerobern und sich nach Strykow durchzuschlagen oder aber - ruhmvoll unterzugehen.

Am Abend des 22. November 1914 traf General von Scheffer-Boyadel die Vorbereitungen zu diesem verzweifelten Unternehmen. Während die Befehle ausgefertigt wurden, tobte im Umkreis des Kessels ein chaotischer Kampf, teils noch als Angriff auf lodz und Verteidigung nach Süden, teils schon als Deckung gegen den von Nordosten und Osten drohenden Feind. Im Süden schlug die 50. Reservedivision alle Angriffe ab, im Osten hielt das Kavalleriekorps den Feind fest, und bei Karpin stand die Brückenwache im Kampf mit den von Borowo andrängenden Vorhuten des Generals Rennenkampf.

Um 9 Uhr abends begann der Rückzug. Man mußte sich vom Feind, es war stellenweise nur 50 Meter bis zu den russ. Gräben, unbemerkt lösen und eine volle Kehrtwendung nach Osten vollziehen. Dies gelang, in der kalten wolkenverhangenen Nacht merkten die Russen nichts. Am Abend des 22. November 1914 traf General von Scheffer-Boyadel die Vorbereitungen zu diesem verzweifelten Unternehmen. Während die Befehle ausgefertigt wurden, tobte im Umkreis des Kessels ein chaotischer Kampf, teils noch als Angriff auf lodz und Verteidigung nach Süden, teils schon als Deckung gegen den von Nordosten und Osten drohenden Feind. Im Süden schlug die 50. Reservedivision alle Angriffe ab, im Osten hielt das Kavalleriekorps den Feind fest, und bei Karpin stand die Brückenwache im Kampf mit den von Borowo andrängenden Vorhuten des Generals Rennenkampf. Um 9 Uhr abends begann der Rückzug. Man mußte sich vom Feind, es war stellenweise nur 50 Meter bis zu den russ. Gräben, unbemerkt lösen und eine volle Kehrtwendung nach Osten vollziehen. Dies gelang, in der kalten wolkenverhangenen Nacht merkten die Russen nichts.

                                                            Ueber die Miazga

Am Flüßchen Miazga aber trafen die Deutschen auf energischen Widerstand. Zwar hielt hier die 49. Division noch die Brücke nach Karpin, und es gelang der Garde sogar, in schnellem Zugriff die Brücke von Bukowiec zu gewinnen. Aber bis zum Morgengrauen war der Uebergang der Kolonnen über die breit versumpfte und vereiste Mulde, durch die sich der Wasserlauf der Miazga nach Südosten quält, noch nicht vollzogen.

Am Morgen des 23. November schien hell die Sonne, und Kosaken tauchten vorn und in der Flanke auf. Von Westen und Süden schallte der lärm der Nachhutgefechte, von Lodz langten Russenbatterien herüber und warfen ihre Eisenkoffer auf die Marschstraße. Die Vorhut kämpfte an der Brücke von Karpin einen Nibelungenkampf, und es gelang ihr mit letzter Kraft eine Bresche in den Feind zu schlagen. Am Abend meldeten sich 3 Offiziere und 24 Mann als Rest dieser Heldenschar bei ihrem General.

Der Uebergang über die Miazga wurde vollzogen, aber der nach Norden gewichene Feind sperrte die Straße von Borowo nach Brzeziny, die zwischen den Wäldern von Chrusty und Galkow hindurchführt und hielt den Damm der Bahnlinie Zakowice-Galkow-Andrspol-Lodz besetzt. Wie Schwimmer, die weit verschlagen auf stürmischem Meer mit den Wogen ringe, kämpften die abgeschnittenen deutschen Divisionen gegen die Russenflut an.

Die 50. Res.-Division drang über Chrusty vor, die 49. nahm Borowo die Garde schlug sich im Galkower Wald bis zum Bahndamm durch. Aber der Russe blieb unerschüttert am Bahndamm während von der Miazga der Gefechtslärm der Nachhuten  herüberschallte und in den Flanken Kosaken angriffen. Von lodz her dröhnte der Donner der Schlacht, in die drei deutsche Korps verstrickt waren, ohne den Abgeschnittenen helfen zu können.