Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Litzmannstädter Zeitung. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Litzmannstädter Zeitung. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 maja 2025

Borowa - Wilhelmswald - Rodzina Röhr - Litzmannstädter Zeitung - 1943

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1943-05-01/02 Jg. 26 nr 121/122

"Tutaj zbierał plony już mój pradziadek”.

Niemieckie gospodarstwa rolne w Kraju Warty były zawsze przekazywane z ojca na syna.

Aby w pełni zrozumieć dawną niemiecką kulturę w Warthegau, nie można myśleć tylko o obszarach w Poznaniu, które najdłużej pozostawały w całości niemieckie, ale trzeba spokojnie udać się na wschód, aż do granicy Generalnego Gubernatorstwa. Tam znajduje się na przykład najdłuższa wieś szlakiem drogowym we wschodniej części gau: Wilhelmswald. Ta zamknięta osada niemiecka, istniejąca już od około 150 lat, ma siedem kilometrów długości i została nazwana na cześć króla Prus, Fryderyka Wiktora. Jej nazwa nie jest więc nową germanizacją, ale starym dziedzictwem z czasów powstania. Nazwa „Borowo”, którą Polacy nadali jej oficjalnie, nie przyjęła się, nie powstało też tłumaczenie nazwy miejscowości, ponieważ tylko ostatnia sylaba Wilhelmswald została prowizorycznie przetłumaczona, a imię króla pruskiego zostało całkowicie pominięte.

Ta „przymusowa zmiana nazwy” nie zmieniła jednak niemieckiego nastawienia ludności, ponieważ rolnicy pochodzenia niemieckiego w naturalny sposób i niezłomnie trzymali się swojej niemieckości, której symbolem jest dziś okazały Niemiecki Dom, na który, jak wiadomo, gauleiter przeznaczył znaczną sumę; jest to wyraz wdzięczności za niemiecką lojalność. Do długoletnich mieszkańców Wilhelmswaldu, należących do okręgu Gałkówek, który stał się znany dzięki przełomowej decyzji Litzmanna z 1914 roku, należą w szczególności Röhrowie. W tej pomorskiej rodzinie, w której gospodarstwo w Wilhelmswalde było zawsze dziedziczone przez synów, znaleźliśmy jeszcze starą, czyli stuletnią drewnianą szopę, która przypomina o ciężkich początkach pracy kolonistów około 150 lat temu. Tak samo stare są niektóre okazałe lipy, które stoją jak pomniki przyrody przed domem i za stodołą. „Tutaj już mój pradziadek zbierał plony...” – powiedział jeden z dwóch obecnych właścicieli gospodarstwa, również potomek imigranta Johanna Christiana Rehla, kiedy oglądaliśmy stodołę wykonaną w całości z litego dębu, w której nawet gwoździe i rygle były drewniane. Jest ona ucieleśnieniem niemieckiego ducha pionierskiego na wschodzie i z pewnością przetrwa jeszcze wiele lat. Dom mieszkalny, jak opowiadał sędziwy ojciec obecnego właściciela gospodarstwa, został zbudowany w 1844 roku, po tym jak budynek z czasów założenia gospodarstwa został zniszczony przez pożar. On również pamiętał ciężką pracę, jaką wykonywał jego ojciec...

Mieliśmy okazję obejrzeć paszport przodków Rehlów, ale nie mogliśmy obejrzeć starych dokumentów z czasów założenia gospodarstwa, aktów spadkowych itp. Zostały one w romantyczny sposób przeniesione do starej części Rzeszy podczas I wojny światowej, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Było to po ciężkim dniu walk w 1915 roku, kiedy niemiecki oficer huzarów wjechał na podwórze, bardzo zadowolony, że może zatrzymać się tu, tuż za frontem, wśród niemieckich ludzi. Dokładnie zbadał historię tej rodziny kolonistów i poprosił ich o przekazanie mu cennych dokumentów dotyczących niemieckości, aby zabezpieczyć je w starej części imperium, ponieważ w pobliżu frontu takie dokumenty mogły wpaść w ręce wroga. W ten sposób dokumenty znalazły się pod ochroną starego terytorium Rzeszy, ale o tym szarym jeźdźcu z dawnych czasów nie słyszano już nigdy więcej, być może spoczywa gdzieś pod zieloną trawą. Ta stara pomorska rodzina, podobnie jak stara stodoła na podwórzu, przetrwała wieki, przetrwała wojny, nie tylko na papierze, ale także dzięki swojej niezłomności i świadomości, charakterystycznej dla wszystkich pracowitych mieszkańców Wilhelmswalde, którzy są naprawdę dobrym rodem, doświadczonymi w bojach Niemcami na wschodzie.


„Hier erntete schon mein Urgroßvater"

Sin deutscher Bauernhof im Wartheland immer vom Vater aut den Sohn vererbt.

Um die alte deutsche Kultursendung im Warthegau ganz zu verstehen, darf man nicht nur an die am längsten in ihre Gesamtheit deutsch gewesenen Gebiete im Posenschen denken, sondern muß ruhig welter östlich gehen bis scharf heran an die Grenze des Generalgouvernements. Dort trifft man beispielsweise auf das längste Straßendorf im Ostteil des Gaues: Wilhelmswald . Sieben Kilometer lang ist die geschlossene deutsche Ansiedlung, die schon rund 150 Jahre besteht, und nach dem Preußenkönig, Friedrich WIK: Im I., genannt wurde. Ihr Name ist also keine Eindeutschung neueren Datums, sondern ein altes Erbe aus der Gründungszeit. Das „Borowo", das die Polen daraus amtlich machten, hat sich weder eingebürgert noch gab es die Übersetzung des Ortsnamens wieder, weil nur die letzte Silbe von Wilhelmswald  notdürftig übersetzt, dafür aber der Preußenkönig davor glatt unterschlagen wurde.

Diese „Zwangsbenennung" konnte aber die deutsche Haltung der Bevölkerung nicht verändern, denn die Bauern deutscher Herkunft hielten ganz selbstverständlich und eisern an ihrem Deutschtum fest, dessen Sinnbild heute das stattliche Deutsche Haus ist, zu dem bekanntlich der Gauleiter einen nahmhaften Betrag stiftete; es ist ein Dankhaue deutscher Treue. Zu den alteingesessenen Wilhelmswaldern , die zu dem durch den Litzmann-Durchbruch v o n 1914 bekanntgewordenen Amtsbezirk Galkowek gehören, zählen insbesondere auch die Röhls. Bei dieser pommerschen Familie, in der der Wilhelmswalder Hof stets vom Vater auf den Sohn vererbt wurde, fanden wir noch die alte, also hundertfünfzigjährige Holzscheutie vor, die an den schweren Arbeitsbeginn der Kolonisten vor rund 150 Jahren erinnert. So alt wie sie sind auch einige der stattlichen Linden, die wie ein Naturdenkmal vor dem Wohnhaus und hinter der Scheune stehen. „Hier brachte schon mein Urgroßvater die Ernte ein ..." , sagte einer der beiden jetzigan Hofbesitzer — ebenfalls Nachkommen des eingewanderten Johann Christian Rehl, als wir die ganz in massiver Eiche hergestellte Scheune, bei der selbst die Nägel und Torriegel aus Holz waren, besichtigten. Sie ist eine Verkörperung deutschen Pioniergeistes im Osten, und dürfte sicher noch manches Jahr überdauern. Das Wohnhaus, so kennte der bejahrte Vater des heutigen Besitzers des Bauernhofes berichten, wurde 1844 neu erbaut, nachdem das Gebäude aus der Gründungszelt durch Feuer vernichtet worden war. Auch er konnte von der schweren Arbelt, mit der sich sein Vater un

Wohl sahen wir den Ahnenpaß der Rehls, doch die alten Urkunden aus der Gründungszeit, dia Erbverschreibungen usw., konnten wir nicht in Augenschein nehmen. Sie waren auf romantische Art im Ersten Weltkrieg im Altreich in Sicherheit gebracht worden . Es wir nach einem harten Kampftag des Jahres 1915, als ein deutscher Husarenoffizier in den Hof einritt, hoch erfreut, hier kurz hinter der Front bei deutschen Menschen verweilen zu können. Er erkundete eingehend die Geschichte dieser Kolonistenfamilie und bat sie, ihm die wertvollen Dokumente des Deutschtums zur Sicherstellung im Altreich zu überlassen, da so in Frontnähe derartige Papiere dem Feind in die Hände fallen könnten. So kamen sie zwar in den Schutz des alten Reichsgebiets, doch von jenem feldgrauen Reiter von einst wurde nichts wieder gehört, vielleicht deckt ihn irgendwo der grüne Rasen. Diese alte Pommernfamilie hat wie die alte Scheune auf dem Hof Jahrhunderte überdauert, Kriege durchgehalten, nicht nur auf dem Papier, nein, standhaft und selbstbewußt wie die arbeitsamen Wilhelmswalder überhaupt, die ein wirklich guter Stamm schaffender, kampferprobter Deutscher im Osten sind.


piątek, 9 maja 2025

Stryków - Brójce - Borowa - Andrespol - Andrzejów - Kotliny - Pomór drobiu - 1943

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1943-12-09 Jg. 26 nr 343

Okazuje się, że pomór drobiu był również znany w okresie wojennym!

Starosta powiatu Łódź.

 Ogłoszenie. W stadach kurczaków następujących hodowców drobiu urzędowy lekarz weterynarii stwierdził wybuch pomoru drobiu: 

a) Zgierz: Sager, Alfons, Krummestraße 16; Wagener, Wanda, Krumme. Straße 16; Przepiórskl, Kazimierz, Krummestraße 16; Wagener, Arno, Krumme Straße 16; Łapacz, Frieda, Hlindenburgstraße 27.

b) S t r y k ó w: Kurczewskl, Josef, Gen.-Litzmann-Straße 12.

c) Andrzejów (rejon Gałków): Kreise, Ida, nr 70; Hettig, Teodor nr 74; Kadler, Reinhold, nr 75. 

d) Andrespol (rejon Gałków): Rometsch, Alma, Töpferstraße 3.

e) B e d o ń (rejon Gałków): Heller, Oskar, nr 147. 

i) Sąsieczno (rejon Galkau): Frede, Paul, nr 14; Pawłowski, Andreas, nr 20. 

g) Borowa (rejon Gałków): Erstling, Emil, nr 50; Pikarski, Andre, nr 80; Wojclk, Waleria, nr 78.

h) C i s ó w (rejon Brójce): Bednarski, Franz, nr 43.

i) Ko t l i n y (okręg Brójce): Pietrzko, Andre, nr 14.

Miejsca Andrespol i Cisów zostają ogłoszone strefą zamkniętą. Nad miastami Stryków i Zgierz oraz miejscowościami Andrzejów, Sasieczno, Bedoń, Kotliny i Borowa została już wprowadzona blokada. Na tereny zamknięte obowiązują przepisy mojego zarządzenia w sprawie ochrony przed pomorem drobiu z dnia 23 lipca 1943 r., opublikowanego w nr 205 gazety Litzmannstädter Zeitung z dnia 24 lipca 1943 r.

Der Landrat des Kreises Litzmannstadt 

Bekantmachung. 

In dem Hühnerbestand der nachfolgenden Geflügelhalter ist der Ausbruch der Hühnerpest amtstierärztlich festgestellt worden: 

a) G ö r n a u: Sager, Allons, Krummestraße 16; Wagener, Wanda, Krumme. Straße 16; Przepiorskl, Kazimierz, Krummestraße 16; Wagener, Arno, Krumme Straße 16; Lapacz, Frieda, Hindenburgstraße 27.

b) S t r i c k a u: Kurczewskl, Josef, Gen.-Litzmann-Straße 12. 

c) Andreshof (Amtsbezirk Galkau): Kreise, Ida, Nr. 70; Hettig, Teodor Nr. 74; Kadler, Reinhold, Nr. 75. 

d) Andrespol (Amtsbezirk Galkau): Rometsch, Alma, Töpferstraße 3. 

e) B e d o n (Amtsbezirk Galkau): Heller, Oskar, Nr. 147. 

i) Sasieczno (Amtsbezirk Galkau): Frede, Paul, Nr. 14; Pawlowski, Andreas, Nr. 20. 

g) Wilhelmswalde (Amtsbezirk Galkau): Erstling, Emil, Nr. 50; Pikarski, Andre, Nr. 80; Wojcik, Waleria, Nr. 78. 

h) C i s o w (Amtsbezirk Brojce): Bednarski, Franz, Nr. 43.

 i) Ko t l i n y (Amtsbezirk Brojce): Pietrzko, Andre, Nr. 14. 

Die Orte Andrespol und Cisow werden zum Sperrgebiet erklärt. Über die Städte Strickau und Gornau und die Orte Andreshof, Sasieczno, Bedon, Kotliny und Wilhelmswalde ist die Sperre bereits verhängt worden. FUr die Sperrgebiete gelten die Bestimmungen meiner Viehseuchenpoliziostlichen Anordnung zum Schutze gegen die Hühnerpest vom 23. 7. 1943, veröffentlicht in Nr. 205 der Litzmannstädter Zeitung vom 24. 7. 1943.

piątek, 2 maja 2025

Adamów - Brzeziny - Litzmannstädter Zeitung - 1942-44

 

Za dosłownie godzinkę będę miał przyjemność spotkać się z Rene i jego ciocią. Odwiedzają na zaproszenie Kacperka cmentarz ewangelicki w Brzezinach jak i cmentarz ewangelicki w Adamowie. Ciocia jego urodziła się właśnie w Adamowie przed 92-ma laty. Liczę, że będzie o czym opowiadać, wspomnienia, raz jeszcze wspomnienia!

In buchstäblich einer Stunde werde ich das Vergnügen haben, Rene und seine Tante zu treffen. Sie besuchen auf Einladung von Kacperek den evangelischen Friedhof in Brzeziny und den evangelischen Friedhof in Adamów. Seine Tante wurde gerade vor 92 Jahren in Adamów geboren. Ich hoffe, es wird etwas zu erzählen geben, Erinnerungen, noch einmal Erinnerungen!

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1942-10-28 Jg. 25 nr 300

Das Amtsgericht Löwenstadt II— 4/42. Beschluß. In dem Aufgebotsverfahren zum Zwecke der Todeserklärung der verschollenen Landwirts Johann Weilbach, geb. am 24. Juni 1902 in Janow, Gemeinde Neusulzfeld, zuletzt wohnhaft gewesen in Adamow Nr. 26, Gemeinde Löwenstadt, hat das Amtsgericht in Löwenstadt am 21. Oktober 1942 beschlössen: Der verschollene Landwirt Johann Weilbach, zuletzt wohnhaft in Adamow Nr. 26, Gemeinde Löwenstadt, wird für tot erklärt. Als Zeitpunkt seines Todes wird der 10. Oktober 1939, 12 Uhr, festgestellt. Löwenstadt, den 21. Oktober 1942 Das Amtsgericht. 

Decyzja sądu rejonowego Brzeziny II- 4/42. W dniu 21 października 1942 r. Sąd Rejonowy w Brzezinach wydał orzeczenie w postępowaniu rekwizycyjnym o stwierdzenie zgonu zaginionego rolnika Johanna Weilbacha, urodzonego 24 czerwca 1902 r. w Janowie, parafia Nowosolna, ostatnio zamieszkałego w Adamowie nr 26, parafia Brzeziny: Zaginiony rolnik Johann Weilbach, ostatni mieszkaniec Adamowa nr 26, gmina Brzeziny, został uznany za zmarłego. Czas jego śmierci ustalono na 10 października 1939 r., godz. 12 w południe. Brzeziny, 21 października 1942 r. Sąd rejonowy. 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-05-15 Jg. 27 nr 136

Plötzlich traf uns die schmerzliche Nachricht. daß mein inniggeliebter teurer Gatte, der treusorgende Vater seiner Kinder, der Gefreite Theophil Jess Inh. d. Verwundetenabz, in Schwarz geb. am 2. 9. 1907 in Adamow b. Löwenstadt. im Osten am 12. 4. 1944 gefallen ist. In tiefer Trauer: Seine Ihn nie vergessende Gattin Anna Elfriede geb. Neumann, Edith und Alina als Kinder, seine Mutter, Schwiegereltern, zwei Brüder, eine Schwester, zwei Schwägerinnen, zwei Schwäger (Schwager Alwin im Felde), u. sonstige Vorwandte und Bekannte. Slotwinv. Post Koluschki.,

Nagle dotarła do nas bolesna wiadomość, że mój kochany, drogi mąż, oddany ojciec swoich dzieci, szeregowy Theophil Jess, urodzony 2 września 1907 r. w Adamowie koło Löwenstadt, zginął w akcji na Wschodzie 12 kwietnia 1944 roku. W głębokiej żałobie: jego żona Anna Elfriede z domu Neumann, która nigdy go nie zapomniała, Edith i Alina jako dzieci, jego matka, teściowie, dwóch braci, siostra, dwie szwagierki, dwóch szwagrów (szwagier Alwin w polu) oraz inni krewni i znajomi. Słotwinv. poczta Koluszki.

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-09-09 Jg. 27 nr 249

Nach kurzem schwerem Leiden verstarb am 6. 9. Im Alter von 77 Jahren und 8 Monaten unser lieber Vater, Schwiegervater, Großvater, Urgroßvater und Bruder Johann Kebsch Die Beerdigung unseres lieben Entschlafenen findet am 9. 9. 1944 vom Trauerhause in Adamow aus auf dem Friedhof dortselbst statt. Im Namen aller Hinterbliebenen: Adolf Kebsch als Sohn. Adamow 10. bei Löwenstadt.

Nasz drogi ojciec, teść, dziadek, pradziadek i brat Johann Kebsch zmarł 6 września w wieku 77 lat i 8 miesięcy po krótkiej i ciężkiej chorobie. Pogrzeb naszego drogiego zmarłego odbędzie się 9 września 1944 r. z domu pogrzebowego w Adamowie na tamtejszy cmentarz. W imieniu wszystkich pogrążonych w żałobie: Adolf Kebsch jako syn. Adamów 10 koło Brzezin.

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-12-23 Jg. 27 nr 339

Am 6. 10. 1944 fiel an der Ostfront mein innigstgeliebter Gatte der Obergefreite Reinhold Grulke inh. des Panzer-Pionier-Abz., geb. am 2. 6. 1906. Im tiefem Schmerz: Deine Dich nie vergessende Gattin Else, geb. Kirsch. Waltrud und Ursel als Kinder und weitere Verwandte. Adamow 23 bei Löwenstadt.  

W dniu 6 października 1944 r. poległ na froncie wschodnim mój ukochany mąż, kapral Reinhold Grulke, członek Panzer-Pionier-Abz., urodzony 2 czerwca 1906 r. W najgłębszym smutku: Twoja żona Else, z domu Kirsch, która nigdy Cię nie zapomni. Waltrud i Ursel jako dzieci i inni krewni. Adamów 23 koło Brzezin. 


sobota, 18 lutego 2023

Pałczew - Wola Rakowa - Dalków - Z życia gminy Brójce -1905-39



Działo się w Pałczewie, Woli Rakowej, Dalkowie gminy Brójce:

Tydzień. 1905-03-19 R. 33 Nr 12

                                                          NOWA SZOSA.
    Ogromna wieś, Pałczew, w powiecie łódzkim, jedyna bodaj w parafii Kurowickiej, gdzie nie było szosy, w najbliższym czasie posiądzie drogę bitą przez całą swą długość. jeszcze jesienią nawieźli mieszkańcy kamieni, potłukli je, wyrównali drogę a obecnie zamierzają wysypać ją szabrem.


                                                                       OSPA
    Ospa ogarnęła widocznie nie tylko powiat łódzki, gdzie wobec szczepienia wygasa, ale i sąsiednie. W powiecie łaskim ospa pokazała się w Czyżeminie, w piotrkowskim we wsiach Błeszyn i Zagrody Jutroszowskie. W powiecie łódzkim nowe wypadki ospy zdarzyły się we wsi Wola Rakowa i Połczewin w gminie brójeckiej.






Gazeta Łódzka. 1913-07-29 Nr 172

Dżuma. (c) Dżuma ukazała się wśród trzody chlewnej we wsi Pałczewie, gminy Brójce, gdzie już kilka sztuk padło,  


Łodzianin : organ P.P.S. 1939-06-19 no 169

Budowa szkół w powiecie łódzkim Samorząd Powiatowy w Łodzi przywiązuje dużą wagę do budowy szkół na terenie powiatu łódzkiego, przychodząc z materialną. pomocą. W roku budżetowym 1939 na budowę szkół Wydział Powiatowy przeznaczył 54.000 zł. Subwencje te częściowo zostały wypłacone, Z nowym rokiem szkolnym oddane zostaną już do użytku budynki szkół powszechnych w następujących miejscowościach: Z nowym rokiem szkolnym oddane zostaną już do użytku budynki szkół powszechnych w na.stępujących miejscowościach: 7-mio klasowa szkoła powszechna: Kazimierz, gm. Babice; Nowe Złotno, gm, Brus; Rzgów, gm. Gospodarz; Radogoszcz; Ruda Pabianicka. 4-ro klasowa szkoła powszechna: · Dalków, gm. Brójce; Pałczew, gm. ·Brójce; Dąbrówka, gm. Lućmierz. Nadto w roku bieżącym przystąpiono do budowy gmachów szkolnych w Jedliczu, gm. Brużyca Wielka Chojnach, Stokach, gm. Nowosolna: Madajach, gm. Puczniew.  

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1941-11-05 Jg. 24 nr 307

Landrat Litzmannstadt Pryszczyca. Rolnik Johann Jarke w Palczewie nr 25, powiat brójcki, jest pod urzędowym nadzorem weterynaryjnym w związku z pryszczycą.

 Landrat Litzmannstadt Maul-und Klauensauch. Unter dem Klauentlcrbestnnde de» Bauern Johann Jarke in Palczew Nr. 25, Amtsbezirk Brojce, ist amtstierärztlich der Aus Maul- und Klauenseuche Über das gehöft des Genannte Sperre verhängt.

sobota, 13 sierpnia 2022

Mord - Wiskitno - Żandarm Wacker Karl - Nekrolog - 1941

       Ostatni dokument jaki znalazłem w sprawie żandarma Karla Wackera.  Wiem gdzie jest                       pochowany, jednak pozostanie to moją tajemnicą z różnych powodów.       

   Litzmannstädter Zeitung 14.5.1941 



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                 

                                                     ZWOŁANIE DO PORZĄDKU


        10 maja 1941 roku tchórzliwy polski zamachowiec zabił pełniącego służbę strażnika

                                                             strażnik żandarmerii

                                                              KARL WACKER

        Posterunek żandarmerii Kirschberg (Wiśniowa Góra), powiat Litzmannstadt (Łódź)

        Ten kamarad poświęcił swoje życie dla pokoju swojej ojczyzny. Jego śmierć jest święta dla nas 

         wszystkich        

         Zawsze będziemy czcić jego pamięć.

         Litzmannstadt, 12 maja 1941 r.


                                                                         Dowódca żandarmerii

                                                                              J. B. Dr. Barfuß

                                                                           Major żandarmerii.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                                     NACHRUF

        Durch feige polnische Mörderhand fiel am 10. Mai 1941 bei Ausübung einer Diensthandlung

                                              der Wachmeister der Gendarmerie

                                                          KARL WACKER

       Gendarmerie - Posten Kirschberg, Kreis Litzmannstadt

      Dieser Kamarad opferte sein Leben für die Vefriedung seiner Heimat. Sein Tod ist uns allen heiliege        Verpflichtung.

      Wir werden sein Andenken stets in Ehren halten.

      Litzmannstadt, den 12. Mai 1941

                                                                         Der Kommandeur der Gendarmerie

                                                                                 J. B. Dr. Barfuß

                                                                             Major  der Gendarmerii.


                                                                    CALL TO ORDER

                          On 10 May 1941, a cowardly Polish assassin killed a guard on duty

                                                                 the gendarmerie guard

                                                                   KARL WACKER

       Gendarmerie post Kirschberg, district Litzmannstadt

       This comrade sacrificed his life for the pacification of his homeland. His death is a sacred  

        obligation to us all.     

        We will always honour his memory.

        Litzmannstadt, 12 May 1941


                                                                         The Commander of the Gendarmerie

                                                                                       J. B. Dr. Barfuß

                                                                               Major of the Gendarmerie.

Mord - Egzekucja - Wiskitno - Stróża - Litzmannstädter Zeitung - 1941

      Tragiczną historię rozstrzelania 14 zakładników przez niemieckiego okupanta w dniu 11 kwietnia 1941 w Wiskitnie opisywałem wcześniej na moim blogu. W międzyczasie zdobyłem dużo materiałów dotyczących tej sprawy. Najważniejszym była zgoda Państwowego Archiwum w Łodzi na wgląd do akt Policji Kryminalnej prowadzącej sprawę śmieci żandarma Wackera z Wiśniowej Góry (Kirschberg), urodzonego w Bukowcu. Otrzymałem również zgodę nas ich publikację. Tego matreiału, który przetłumaczyłem z niemieckiego nie zamieszczam na blogu, gdyż chciałbym całość zgromadzoną latami wydać w postaci książki. Ten bestialski mord dotyczy obecnie terenu Łodzi po wchłonięciu w 1988 roku Wiskitna, gminy Andrespol gdzie przez 5 lat była mogiła w Stróży, także gminy Brójce, gdzie po ekshumacji w 1945 szczątki 14 rozstrzelanych spoczęły na cmentarzu katolickim w Kurowicach.

    W tendencyjnym jak zwykle artykule nie wspomniano słowem o 14 rozstrzelanych.....

  Stróża - mogiła w której natychmiast po egzekucji zakopano 14 zakładników, aby zakryć ślady mordu.



Artykuł z Litzmannstadter Zeitung 1941 kw II Nr 136.pdf


                      NIEMIECKIE SĄDOWNICTWO UDERZA SZYBKO.

           Skazano również drugiego mordercę Żandarma Posterunkowego Wackera.


     Jak już wiadomo z relacji prasowych, do poważnego krwawego czynu doszło 10 maja we wsi Wiskitno-Wald, na południowy wschód od Litzmannstadt.

     Żandarm Wacker musiał przeprowadzać niezbędne kontrole dla ochrony narodu niemieckiego, także polskiego, aby upewnić się, że nigdzie nie dochodzi do zabronionego uboju. Kiedy pracował we wsi Wiskitno-Wald, dowiedział się, że w kilku miejscach doszło do zabronionego uboju, a mleko, które należało dostarczyć do skupu, sprzedawano pod stołem niektórym osobom prywatnym. W końcu usłyszał o tajnej destylarni (produkcja bimbru). Jednym z tych, który prowadził niedozwolony ubój był Antoni Gońdzia. Był służącym u swojego wuja Zygmunta Kałużki. Gdy żandarm zbliżał się na koniu do zagrody Kałużki, zobaczył, że Antoni Gońdzia próbuje uciekać przez pola. Ponieważ od razu podejrzewał, że Gondzia ucieka tylko z powodu złego sumienia, dopadł go i zmusił do przyjścia do gospodarstwa Kałużki. Przed wejściem dołączył do niego także ojciec Gońdzia i zapytał urzędnika: 

"Czego chcesz od mojego syna?"

    Pojawił się również Zygmunt Kałużka. Oficer zsiadł z konia, by wejść na podwórko Kałużki. Wkrótce po przekroczeniu bramy jeden z trzech mężczyzn zaszedł funkcjonariusza od tyłu i rozbił mu kamieniem lewą stronę czaszki.  To był sygnał dla pozostałych mężczyzn, by również rzucili się na oficera i roztrzaskali mu czaszkę kamieniami. Gdy zobaczył to 15-letni chłopak, który trzymał konia posterunkowego żandarma, popędził do najbliższego posterunku żandarmerii po pomoc. Antoni Gońdzia zobaczył pistolet służbowy oficera, zabrał go i uciekł z nim przez pola do Łodzi.

    Kałużka uciekł do Pabianic. Kułużka został złapany już wieczorem i jak już podano, rozstrzelany następnego dnia. Anton Gońdzia został ujęty w nocy z poniedziałku na wtorek i 15 maja postawiony przed Sądem Specjalnym przy Sądzie Okręgowym w Łodzi.

    Późnym wieczorem sąd zwołał się jednak na dokładne rozpoznanie sprawy na rozprawie głównej i po dokładnym przesłuchaniu świadków i biegłego sądowego oraz po uwzględnieniu obszernego materiału dowodowego dostarczonego przez policję kryminalną skazał Antoniego Gońdzię za przestępstwa według § 1 rozporządzenia z dnia 5 grudnia 1939 r. o przestępcach gwałtownych. Oskarżony został dwukrotnie skazany na karę śmierci i przepadek praw obywatelskich, przepadek gospodarstwa za przestępstwa z § 1 rozporządzenia z dnia 5 grudnia 1939 r. o przestępstwach gwałtownych w połączeniu z przestępstwami z § 8 rozporządzenia z dnia 6 czerwca 1940 r. o wprowadzeniu niemieckiego prawa karnego na terenach okupowanych, a także za przestępstwo bezprawnego posiadania broni.

    Oskarżony dopuścił się aktu przemocy wobec niemieckiego policjanta. Za tę zbrodnię prawo przewiduje jedynie karę śmierci. Ponadto zabrał pistolet służbowy żandarma i zakopał go później w Łodzi w znanym tylko sobie miejscu.

    Raz po raz zwraca się uwagę, że Polakom nie wolno posiadać broń, bo ich nieroztropność zawsze prowadzi ich do przemocy.

    W Wiskitnie posłuszny urzędnik niemiecki został zamordowany w tchórzliwy i wyjątkowo okrutny sposób przez przeważających liczebnie Polaków. Ale pokuta nastąpiła pod wpływem impulsu. Sprawca, który początkowo uciekł, również został ujęty i skazany kilka godzin po tym, jak sąd dowiedział się o jego zatrzymaniu.

Niemiecki wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych uderza szybko.


                 

                           DIE DEUTSCHE JUSTIZ SCHLÄGT SCHNELLE ZU.

                   Auch der zweite Mörder des Gendermeriewachtmeisters Eacker abgeurteilt.

     Wie schon aus den Zeitungsberichrten bekannt ist, hat sich  am 10 Mai im Dorfe Wiskitno-Wald, südöstlich von Litzmannstadt, eine schwere Bluttat ereignet.

     Der Gendermeriewachtmeisters Wacker hatte die zur Sicherstellung der Ernährung des deutschen, aber auch des polnischen Volkes erforberliche Kontrolle durchzuführen, daß nirgends schwarzegeschlachtet wurde. Als er in dem  Dorfe Wiskitno-Wald zu tun hatte, erfuhr er, daß an mehreren Stellen schwarzegeschlachtet worden war, und daß Milch, die abgeliefert werden mußte, unter der Hand an einige Privatpersonen verkauft wurde. Schließlich hörte er nach von einer geheimen Schapsbrennerei. Einer von denen, die schwarzegeschlachtet hatten, war Anton Gondzia. Er war Knechtbei seinem Onkel Zygmunt Kaluzka. Als nun  der Gendermeriewachtmeisters auf seinem Pferde sich dem Gehöft des Kaluzka näherte, sah er, wie Anton Gondzia über der Felder zu fliehen versuchte. Da er sofort vermutete, daß Gondzia nur infolge eines bösen Gewissens ausriß feßte er im nach erreichte ihn und zwang ihn, zum Hof des Kaluzka zu kommen. Vor der Eingang kam auch der Vater des Gondzia hinzu und fragte den Beamten: 

"Was wollen Sie von meinem Sohn?"

     Auch Zygmunt Kaluzka kam hinzu. Der Beamte stieg vom Pferd um in den Hof des Kaluzka hineinzugehen. Kurz nach dem er das Tor passiert hatte, stürzte sich einer der drei Männer von hinten auf den Beamten und schug ihm mit einem Stein die linke Schädeldecke ein.  Das war das Signal für die übrigen Männer, sich ebenfalls auf den Beamten zu stürzen und ihm mit Steine den Schädel vollens zu zertrümmern. Als ein 15-jähriger Junge, der dem Gendermeriewachtmeisters das Pferd gehalten hatte, das sah, eilte er zum nächstern Gendermerieposten, um Hilfe zu holen. Anton Gondzia erblickte in der Hand des Beamten dessen Dienstpistole, nahm sie an sich und flüchtete damit über der Felder nach Litzmannstadt. 

     Kałuzka flüchtete nach Pabianice. Kuluzka wurde bereits am Abend gefaßt und, wie bereits gemeldet, am nächsten Tag erschossen. Anton Gondzia wurde in der Racht von Montag zum Dienstag gefaßt und am 15. Mai dem Sondergericht beim Landgericht Litzmannstadt vorgeführt.

     Doch spät abends trat das Gericht zu einer gründlichen Untersuchung des Falles in der Hauptverhandlung zusammen und verurteilte nach eingehendem Berhör der Zeugen und des Sachverständigen unten Hinzuziehung eines unfangreichen, von der Kriminalpolizei herbeigeschafsten Beweismaterials den Anton Gondzia wegen Verbrechens gemäß  § 1 der Gewaltverbrecherverordnung von 5. Dezember 1939 in Tateinheit mit Verbrechen gemäß  § 8 der Verbrechung über die Einführung des deutschen Strafrechts in den besetzten Gebieten vom 6. Juni 1940 sowie wegen Verbrechens des unerlaubten Waffenbesitzes zweimal zum Tode und zum Verust der bürgerlichen Ehrenrechte auf Lebensbauer.

     Der Angeklakte hatte an einem deutschen Polizeibeamten eine Gewalttat begengen. Für dieses Verbrechen steht das Gestzt nur die Todesstrafe vor. Weiter aber hatte er die Dienstpistole des Gendermeriewachtmeisters an sich genommen und später in Litzmannstadt an einer nur ihm bekannten Stelle vergraben.

     Immer wieder wird darauf hingewiesen, daß die Polen seine Waffen bestzen dürfen, wiel ihren Unünberlegtheit sie immer wieder zum Gewaltatten hinreitzt.

     In Wiskitnowar ein pflichttreuer deutscher Beamter in feiger und besonders roher Weise von in der Überzahl befindlichen Polen ermordet worden. Die Sühne folgte aber auf dem Jutze. Auch der Täter, der zunächts entkommen war, wurde gefaßt und bereits einige Stunden, nachdem das Gerichts von seiner Festnahme Kenntnis erhalten hatte, abgeurteilt.

     Der deutsche Straffjustiz schlägt schnell zu.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                    GERMAN JUDICIARY STRIKES SWIFTLY.

                  The second murderer of Gendarme Post Wacker was also convicted.


     As is already known from press reports, the serious bloody act took place on 10 May in the village of Wiskitno-Wald, south-east of Litzmannstadt.

     The gendarme Wacker had to carry out the necessary checks for the protection of the German people, including the Polish, to ensure that no prohibited slaughter was taking place anywhere. When he was working in the village of Wiskitno-Wald, he found out that forbidden slaughtering was taking place in several places, and that milk that should have been delivered for purchase was being sold under the table to some private individuals. Finally, he heard about a secret distillery (production of moonshine). One of those who carried out unauthorised slaughtering was Antoni Gońdzia. He was a servant with his uncle Zygmunt Kalużka. When a gendarme was approaching Kalużka's homestead on horseback, he saw Antoni Gońdzia trying to flee across the fields. Since he immediately suspected that Gondzia was only running away because of a bad conscience, he caught up with him and forced him to come to Kalużka's farm. Before entering, Gondzia's father also joined him and asked the official: 

"What do you want from my son?"

     Zygmunt Kalużka also appeared. The officer dismounted from his horse to enter Kalużka's yard. Soon after crossing the gate, one of the three men cornered the officer from behind and smashed the left side of his skull with a stone.  This was the signal for the other men to also rush at the officer and smash his skull with stones. When a 15-year-old boy who was holding the gendarme constable's horse saw this, he rushed to the nearest gendarmerie post for help. Antoni Gońdzia saw the officer's service pistol, took it and fled with it across the fields to Lodz.

     Kałużka fled to Pabianice. Kalużka was caught already in the evening and, as already reported, shot the next day. Anton Gondzia was captured on the night of Monday to Tuesday and brought before the Special Court at the District Court in Lodz on 15 May.

    Late in the evening, however, the court convened for a thorough examination of the case at the main hearing and, after carefully questioning witnesses and an expert witness and taking into account the extensive evidence provided by the criminal police, convicted Anton Gońdzia of offences under § 1 of the Violent Offenders Ordinance of 5 December 1939. The accused was sentenced twice to death and forfeiture of civil rights, forfeiture of his farm for offences under § 1 of the Violent Offenders Ordinance of 5 December 1939 in combination with offences under § 8 of the Ordinance of 6 June 1940 on the introduction of German criminal law in the occupied territories, as well as for the offence of unlawful possession of weapons.

     The accused committed an act of violence against a German police officer. For this crime, the law provides only for the death penalty. In addition, he took the gendarme's service pistol and buried it later in Lodz in a place known only to himself.

     Time and again, it is pointed out that Poles are not allowed to own guns because their imprudence always leads them to violence.


    In Wiskitno, an obedient German official was murdered in a cowardly and extremely cruel manner by the outnumbered Poles. But the atonement occurred on impulse. The perpetrator, who had initially fled, was also apprehended and sentenced a few hours after the court learned of his arrest.

     The German criminal justice system strikes quickly







niedziela, 29 maja 2022

Bechcice - Młyn wodny - Osadnictwo niemieckie - Litzmannstädter Zeitung - 1944

    

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-02-24 Jg. 27 nr 55

      

                     Nie ustawaj w wysiłkach na rzecz Wielkiej Kroniki Lokalnej! 

     Wszystkie artykuły dotyczące historii lokalnej na naszym Wschodzie, który nie został jeszcze całkowicie zgermanizowany, mają za zadanie stymulować, odświeżać wspomnienia, krótko mówiąc, dostarczać budulca do lokalnej kroniki, która jest niezbędna w każdej wyzwolonej społeczności. Zapisywanie historii wsi to obowiązek honorowy, ponieważ jest to niemiecki dokument kulturowy i twórczy. Nie należy zapominać, że spisywanie niemieckiej tradycji na wyzwolonym Wschodzie jest także podziękowaniem dla naszych wyzwolicieli. W tym sensie wracamy do starej heskiej osady Bechcice koło Nertal z życzeniem: "Tylko udostępnijcie ją dla wielkiej lokalnej kroniki! Obraz czysto niemieckiej kolonii nie byłby pełny, gdybyśmy nie wspomnieli, że pobliski młyn wodny również zawsze był w niemieckim posiadaniu. I tak 75-letni ojciec Scharmann mógł nam powiedzieć, że w Bechcicach, gdzie znajdowały się 22 niemieckie gospodarstwa heskie, nigdy nie osiedlił się żaden Polak. Wieś Babice, która również jest zamieszkana przez osadników heskich i nie należy, jak Bechcice, do powiatu łaskiego, lecz do Litzmannstadt-Land za pobliską granicą powiatową, zawsze była blisko związana, co miało również wpływ na zawieranie małżeństw między wioskami. Niegdyś w każdej z zagród było krosno, które stanowiło niezbędny element gospodarstwa domowego rolnika. A kiedy w wiosce kolonistów trudno było "prząść jedwab" przy ograniczonych zasobach żywności ornej, rodziny chłopskie tkały dla firm z Litzmannstadt jako pracę domową, do której dostarczano im osnowę i wątek. W starych aktach małżeństwa, w książkach i na nagrobkach znaleźliśmy nazwy miejscowości, które były tak samo typowe dla Hesji, jak nazwiska rodowe. Grabenau, Eudorf, Niederolm, Arnsheim, Elbenrod to przykłady imigracji głównie z Górnej Hesji, z części dawnego Wielkiego Księstwa Hesji-Darmstadt. Według tych nazw miejscowości, to właśnie z powiatu Alsfeld, położonego na skraju gór Vogelsberg, pochodziła większość bechcickich kolonistów. W międzyczasie udowodniono, że majątek w Bechcicach był w posiadaniu niemieckim już około 1800 r. i należał do dwóch pokoleń rodziny Menge, która prawdopodobnie również pochodziła z terenów Hesji. W ten sposób zamyka się pierścień dawnej niemieckiej fundacji wiejskiej Bechcice. Stary Scharmann mógł poczynić następujące istotne spostrzeżenie na temat zachowania niemieckiego charakteru swojej wsi: "Są tu nawet ludzie, którzy potrafią jeszcze przysięgać w dobrym języku heskim. Pytanie, czy jest to zaleta, zostało oddalone mądrym zdaniem: "Najważniejsze, że zawsze nazywają rzeczy po imieniu! Najstarszy heski osadnik wspominał jeszcze z rozrzewnieniem swoją młodość w Litzmannstadt, które kiedyś było jeszcze całkiem sporą wioską. Opowiadał, jak zatrzymał się z zaprzęgiem krów swojego ojca - kolejnym typowo heskim dziedzictwem chłopskim - na środku "Petrikauer" (dzisiejsza Adolf-Hitler-Strasse), która była wówczas otoczona jedynie parterowymi domami. To było dawno temu, ale tylko pozornie, nawet nie 70 lat temu. oe .



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                   Nur weiter machen für Die große Ortschronik! 

Alle heimatkundlichen Artikel in unserem noch restlos einzudeutschenden Osten haben den höheren Zweck, anzuregen, die Erinnerung aufzufrischen, kurz gesagt, Bausteine herbeizutragen, für die jeder befreiten Gemeinde unerläßlichen Ortschronik. Die Dorfgeschichte aufzuzeichnen ist eine Ehrenpflicht, weil sie ein deutsches Kultur- und Schaffensdokument bedeutet. Es ist nicht zu vergessen, daß das schriftliche Niederlegen der deutschen Tradition im befreiten Osten auch ein Dank an unsere Befreier ist in diesem Sinne kommen wir auf die alte Hessensiedlung Bechcice bei Nertal mit dem Wunsch zurück: Nur welter machen für die große Ortschronik! Das Bild einer rein deutschen Kolonie wäre nicht vollständig, wollte man nicht erwähnen, daß auch die nahe Wassermühle sich stets in deutschem Besitz hielt. Und so konnte der 75jährige Vater Scharmann uns mitteilen, daß in Bechcice mit seinen noch 22 deutschen Hessenhöfen nie ein Pole ansässig wurde. Zu der ebenfalls von hessischen Siedlern bewohnten Ortschaft Babice, die nicht wie Bechcice zum Kreis Lask, sondern über die nahe Kreisgrenze hinweg zu Litzmannstadt-Land gehört, bestanden von jeher enge Beziehungen, die sich auch durch Heirat von Dorf zu Dorf auswirkten. Einststand in jedem der Gehöfte ein Webstuhl, der ja früher unbedingt zu einem Bauernhaushalt gehörte. Und als man im Kolonistendorf mit der begrenzten Ackernahrung kaum „Seide spinnen" konnte, da webten die Bauernfamilien für Litzmannstädter Betriebe, als Heimarbeit, wobei ihnen Kette und Schuß geliefert wurden. In alten Heiratsurkunden wie in Büchern und auf Grabsteinen fanden wir Ortsnamen vor, die ebenso typisches Hessenland bedeuten wie die Familiennamen. Grabenau, Eudorf, Niederolm, Arnsheim, Elbenrod sind Beispiele dafür, daß die Einwanderung vornehmlich aus Oberhessen, aus einem Teil des früheren Großherzogtums Hessen-Darmstadt kamen. Und zwar war es nach diesen Ortsbezeichnungen der Kreis Alsfeld am Rande des Vogelsberges, aus dem die meisten der Bechcicer Kolonisten kamen. Inzwischen wurde nachgewiesen, daß auch das Gut Bechcice schon um 1800 in deutschem Besitz war und zwei Generationen einer Familie Menge gehörte, die vermutlich auch aus dem Hessenland kam. So schließt sich der Ring der alten deutschen Dorfgründung Bechcice. Der alte Scharmann konnte noch bedeutungsvoll zur Erhaltung der landsmännischen Eigenart in seinem Wohnort feststellen: „Hier gibtes sogar noch Leute, die auf gut Hessisch kräftig fluchen können." Die Frage, ob dies ein Vorteil sei. wurde mit dem weisen Satz abgetan: „Hauptsache, daß sie dabei stets das Kind beim richtigen Namen nennen!' Von dem ältesten Hessensiedler war noch die Jugenderinnerung aufschlußreich, die er an das einst noch ganz dörfliche Litzmannstadt hatte. Er sprach davon, wie er mit dem Kuhgespann seines Vaters — auch ein typisch hessisches Bauernerbteil — mitten auf der damals nur von einstöckigen Häusern umgebenen „Petrikauer " (heutige Adolf-Hitler-Straße ) gehalten habe. Lang ist,s her, aber nur scheinbar, noch nich t einmal 70 Jahre.    oe .
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                            Just keep going for The Great Local Chronicle! 
     All articles on local history in our East, which has yet to be completely Germanised, have the higher purpose of stimulating, refreshing memories, in short, of providing building blocks for the local chronicle that is indispensable to every liberated community. Recording the history of a village is a duty of honour, because it is a German cultural and creative document. It should not be forgotten that writing down the German tradition in the liberated East is also a way of thanking our liberators. In this sense, we return to the old Hessian settlement of Bechcice near Nertal with the wish: "Only make it more accessible for the great local chronicle! The picture of a purely German colony would not be complete if we did not mention that the nearby water mill has always been in German possession. And so the 75-year-old father Scharmann was able to tell us that no Pole ever settled in Bechcice with its 22 German Hessian farms. The village of Babice, which is also inhabited by Hessian settlers and does not belong to the Lask district like Bechcice, but to Litzmannstadt-Land across the nearby district border, has always had close ties, which also had an effect through marriages from village to village. At one time there was a loom in each of the homesteads, which used to be an essential part of a farmer's household. And when it was hardly possible to "spin silk" in the colonists' village with the limited arable food, the peasant families wove for Litzmannstadt businesses, as home work, whereby warp and weft were supplied to them. In old marriage certificates as well as in books and on gravestones, we found place names that were just as typical of Hesse as the family names. Grabenau, Eudorf, Niederolm, Arnsheim, Elbenrod are examples of immigration mainly from Upper Hesse, from a part of the former Grand Duchy of Hesse-Darmstadt. According to these place names, it was the district of Alsfeld on the edge of the Vogelsberg mountains from which most of the Bechcice colonists came. In the meantime, it has been proven that the Bechcice estate was also already in German possession around 1800 and belonged to two generations of a Menge family, who presumably also came from the Hessian region. Thus the ring of the old German village foundation of Bechcice is closed. The old Scharmann was able to make the following significant observation about the preservation of the German character of his village: "There are even people here who can still swear in good Hessian. The question of whether this was an advantage was dismissed with the wise sentence: "The main thing is that they always call a spade a spade! The oldest Hessian settler still had a revealing memory of his youth in Litzmannstadt, which was once still quite a village. He spoke of how he had stopped with his father's cow team - another typical Hessian peasant heritage - in the middle of the "Petrikauer" (today's Adolf-Hitler-Strasse), which was then surrounded only by single-storey houses. It was a long time ago, but only apparently, not even 70 years ago. oe .

sobota, 28 maja 2022

Głazy narzutowe - Trupianka - Łódź - Park Poniatowskiego - Litzmannstädter Zeitung 1942-

 Interesujący materiał zamieszczony w Litzmannstädter Zeitung z 1942 roku na temat głazów narzutowych w Łodzi i okolicy. W 1928 r. krakowski mineralog Zerndt przebadał zbiór 64 skał narzutowych. Ciekawe ile z nich pozostało do naszych czasów, chociażby ten z Parku im. księcia J.Poniatowskiego?

Litzmannstädter Zeitung 1942-04-16


    Jak powiedział nam niedawno pan Emil Steinert, odpowiedzialny za państwową ochronę przyrody w powiecie Litzmannstadt, obecnie zajmuje się on również głazami narzutowymi. W tym celu odbył niedawno podróż po swoim regionie, aby uchronić przed zniszczeniem granitowe bloki narzutowe, które były "na skraju wyginięcia", tzn. miały być wykorzystane jako materiał budowlany. Nasz wschód nie jest już bogaty w kamienie głazowe. Aż do ściany karpackiej można je znaleźć w większych i mniejszych ilościach i rozmiarach. W dawnych czasach były one znacznie liczniejsze, ale ponieważ, jak już wspomniałem, są często używane jako materiał budowlany, liczba bloków błędnych lub wędrujących, jak nadal nazywa się bloki błędne, znacznie się zmniejszyła. Większe okazy, kawałki o długości jednego metra i więcej, zostały więc objęte ochroną przyrody i nie mogą zostać wysadzone w powietrze. Niemiecka ustawa o ochronie przyrody z 1935 r. (wprowadzona w Warthegau 11 marca 1941 r.) klasyfikuje je do rejestru pomników przyrody. To jest dobra rzecz. W ten sposób zostaną zachowane starożytne głazy, świadkowie epoki zwanej epoką lodowcową, która minęła 20 tysięcy lat temu. Szczególnie duże głazy tworzą osobliwą dekorację krajobrazu. Olbrzymie kamienie, często porośnięte mchem i obite lub wygładzone podczas długiej wędrówki, były widziane przez pierwszych ludzi, którzy osiedlili się w naszych stronach. Legendy splatają barwną sieć wokół starożytnych kamieni. Potężne lodowce przyniosły je do nas z krajów nordyckich. Uczony potrafi określić miejsce swojego pochodzenia i drogę, jaką przebył z miejsca, w którym powstał. Na rysunku pokazano dwa nieregularne bloki. Jeden z nich znajduje się w pięknym lesie brzozowym w Trupiance, na południowy zachód od Aleksandrowa. 

Wiosną u jego stóp bujnie kwitną fiołki i całe wyspy rosiczek. Potężny kamień, płaski na szczycie jak płyta, jest znany w całym regionie. Od niepamiętnych czasów tańczono na nim na weselach. Kamień był już przeznaczony do wysadzenia w powietrze. Na szczęście właściciel dowiedział się o tym i w ostatniej chwili udało mu się zapobiec najgorszemu. Gdy na miejscu pojawili się przedstawiciele władz, którzy zabronili demontażu kamienia, zdążyła oderwać się tylko jego krawędź. Drugi kamień, który pokazaliśmy, znajduje się w Parku Młodzieży Hitlerowskiej. 



Został on wydobyty podczas kanalizacji naszego miasta w 1927 roku. W tym czasie na powierzchnię wydobyto dużą liczbę bloków narzutowych. Największe z nich zostały umieszczone we wspomnianym parku oraz w Quellparku. W 1928 r. krakowski mineralog Zerndt przebadał zbiór 64 skał narzutowych wydobytych w naszym mieście, które oczywiście stanowią tylko niewielką część występujących tu głazów. Dziewięć z tych skał to tzw. skały wylewne (skały wylewające się z krateru jak strumień). Dwa brązowe porfiry bałtyckie, diabaz z Kinnekule i kamień migdałowy z diabazu bałtyckiego zostały uznane za pewne głazy przewodzące. Niepewne były: porfir z Poskallavik, diabaz z Tabergu, diabaz bałtycki z rejonu Öja, alteria diabazu bałtyckiego. Kamienie musiały przebyć długą drogę, aby do nas dotrzeć. Na przykład Kinnekule znajduje się nad jeziorem Wener, a Taberg niedaleko jeziora Wetter w Szwecji, natomiast Öja na szwedzkiej wyspie Gotlandia. W tym czasie Zerndt zauważył, że skały narzutowe w okolicach naszego miasta to w większości czerwone porfiry bałtyckie oraz porfiry ze szwedzkich regionów Smaland i Dalarne. Inny mineralog napisał pracę na temat głazu z czerwonego piaskowca, który również został odkryty podczas prac koagulacyjnych w 1927 roku. Według jego przypuszczeń, skała macierzysta tego kamienia znajduje się nad jeziorem Onoga - obecnie szeroko znanym z czasów wojny - ale nie jest ona pochodzenia szwedzkiego. Jak widać, głazy narzutowe stanowią również problem dla nauki. Nie jest to więc romantyczna zachcianka, gdy apelujemy o ochronę tych wiekowych, szarych kamieni.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     Wie der mit dem staatlichen Naturschutz im Regierungsbezirk Litzmannstadt Beauftragte, Herr Emil Steinert, uns letztens erzählte, betreut er jetzt auch die Findlingssteine. Er habe letztens zu diesem Zweck sein Gebiet bereist, um Granitfindlinge, die „auf dem Aussterbeetat standen", d.h. als Baumaterial Verwendung finden sollten, vor der Vernichtung zu bewahren. Unser Osten ist nicht mehr reich an Findlingssteinen. Bis zum Karpatenwall findet man sie tu größeren und kleineren Mengen und Ausmaßen, Früher waren sie viel zahlreicher vorhanden: aber da sie wie gesagt, gern als Werkstoff benutzt werden, ist die Anzahl der erratischen oder Wanderblöcke, wie die Findlinge auch noch genannt werden, bedeutend zurückgegangen. Die größeren Exemplare, die Stücke von einem Meter und darüber, wurden daher unter Naturschutz gestellt und dürfen nicht gesprengt werden. Das deutsche Naturschutzgesetz vom Jahre 1935 (im Warthegau eingeführt am 11. März 1941) ordnet ihre Eintragung in das Naturdenkmalbuch ein. Das ist gut so. Auf diese Weise werden die uralten Recken, die Zeugen sind eines Zeitabschnittes unserer Erde, der Eiszeit genannt wird und 20 000 Jahre hinter uns liegt, erhalten bleiben. Besonders große Blöcke bilden einen eigenartigen Schmuck der Landschaft. Die oft mit Moos bewachsenen, auf  ihrem langen Weg zerschrammten oder glattgeschliffenen Riesensteine haben die ersten Menschen gesehen, die sich in unseren Gefilden niederließen. Sagen weben um die alten Steine ihr buntes Gespinst. Gewaltige Gletscher hüben sie aus den nordischen Landern zu uns gebracht. Der Gelehrte vermag aus ihrer Beschaffenheit den Herkunftsort festzustellen und den Weg, den sie zurückgelegt haben. Zwei erratische Blöcke zeigen wir hier im Bild. Der eine liegt in einem herrlichen Birkenjungwald in Trupianka , südwestlich von Alexandrow. Veilchen blühen im Frühling in verschwenderischer Fülle zu seinen Füßen und ganze Inseln des Sonnentaus. Der mächtige Stein, der oben flach ist wie eine Platte, ist in der ganzen Gegend bekannt. Seit altersher tanzten auf ihm die Hochzeiter. Der Stein war bereits zur Sprengung bestimmt. Zum Glück erfuhr der Verlasser davon und es gelang ihm in letzter Minute, das Schlimmste zu verhüten. Nur der Rand des Steines war  abgesprengt, als die Behördenvertreter am Tatort erschienen, um die Zerlegung des Steines zu verbieten. Der zweite von uns gezeigte Stein steht in unserem Hitler-Jugend-Park. Er ist während der Kanalisierung unserer Stadt im Jahre 1927 ausgegraben worden. Eine größere Anzahl Findlinge wurden damals an die Erdoberfläche befördert. Die größten wurden im genannten Park sowie im Quellpark aufgestellt. Der Krakauer Mineraloge Zerndt hat 1928 eine Sammlung von 64 in unserer Stadt ausgegrabenen erratischen Gesteine, die natürlich nur einen geringen Bruchteil der hier gefundenen Blöcke ausmachen, untersucht. Neun der Steine waren sogenannte Ergußsteins (aus einem Krater stromartig ergossene Steine). Als sichere Leitgeschiebe wurden erkannt: zwei braune Ostseeporphyre, ein Kinnekule-Diabas, ein Ostsee-Diabas-Mandelstein. Unsicher waren: ein Poskallavik-Porphyr, ein Diabas von Taberg, ein Ostsee-Diabas aus der Gegend von Öja , ein Ostsee-Diabas-Mandelstein. Die Steine haben einen weiten Weg zurücklegen müssen, um zu uns zu gelangen. So liegt Kinnekule am Wener-See und Taberg unweit des Wetter-Sees in Schweden, während Öja auf der schwedischen Insel Gotland liegt. Zerndt hat damals die Feststellung gemacht, daß die in der Umgegend unserer Stadt vorhandenen Findlingssteine zumeist rote OstseePorphyre sowie Porphyre aus den schwedischen Landschaften Smaland und Dalarne sind. Ein anderer Mineraloge hat eine Arbeit über einen roten Sandsteinfindling geschrieben, der gleichfalls während der Kanalisationsarbeiten von 1927 zutage gelördeit wurde. Nach seinen Vermutunqen ist der Mutterfelsen jenes Steines am — jetzt im Krieg weithin bekanntgewordenen— Onoga-See zu suchen, Schwedischer Herkunft ist er jedenfalls nicht. Wie wir sehen, stellen die Findlingssteine auch der Wissenschaft Probleme. Es ist also keine romantische Marotte, wenn wir zum Schutz dieser altersgrauen Steine aufrufen

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      As the person in charge of the state nature conservation in the administrative district of Litzmannstadt, Mr. Emil Steinert, told us the other day, he is now also taking care of the erratic boulders. He had recently travelled through his region for this purpose, in order to save granite erratic blocks that were "on the verge of extinction", i.e. that were to be used as building material, from destruction. Our east is no longer rich in boulder stones. Up to the Carpathian Wall they can be found in larger and smaller quantities and sizes. In former times they were much more numerous: but since, as I said, they are often used as building material, the number of erratic or wandering blocks, as the erratic blocks are still called, has decreased considerably. The larger specimens, the pieces of one metre and more, have therefore been placed under nature protection and may not be blown up. The German Nature Conservation Act of 1935 (introduced in the Warthegau on 11 March 1941) classifies their entry in the register of natural monuments. This is a good thing. In this way, the ancient boulders, witnesses to a period of our earth called the Ice Age, 20,000 years behind us, will be preserved. Especially large boulders form a peculiar decoration of the landscape. The giant stones, often overgrown with moss and bruised or ground smooth on their long journey, were seen by the first people to settle in our climes. Legends weave their colourful web around the ancient stones. Mighty glaciers brought them to us from the Nordic countries. The scholar can determine their place of origin and the route they have taken from their composition. Two erratic blocks are shown here in the picture. One is located in a beautiful birch forest in Trupianka, southwest of Alexandrov. Violets bloom in lavish profusion at its feet in spring and whole islands of sundew. The mighty stone, flat on top like a slab, is known throughout the region. Since time immemorial, weddings have danced on it. The stone was already destined to be blown up. Fortunately, the owner found out about it and managed to prevent the worst at the last minute. Only the edge of the stone had been blown off when the authorities' representatives appeared at the scene to forbid the stone's dismantling. The second stone we showed is in our Hitler Youth Park. It was dug up during the canalisation of our city in 1927. A large number of erratic blocks were brought to the surface at that time. The largest ones were placed in the aforementioned park as well as in Quellpark. In 1928 the Krakow mineralogist Zerndt examined a collection of 64 erratic rocks excavated in our town, which of course make up only a small fraction of the boulders found here. Nine of the rocks were so-called effusive rocks (rocks poured out of a crater like a stream). Two brown Baltic Sea porphyry, one Kinnekule diabase and one Baltic Sea diabase almond stone were found to be certain conductive boulders. Uncertain were: a Poskallavik porphyry, a diabase from Taberg, a Baltic diabase from the Öja area , a Baltic diabase alter. The stones have had to travel a long way to reach us. For example, Kinnekule is located at Lake Wener and Taberg not far from Lake Wetter in Sweden, while Öja is on the Swedish island of Gotland. At that time Zerndt made the observation that the erratic rocks in the vicinity of our town are mostly red Baltic Sea porphyries as well as porphyries from the Swedish regions of Smaland and Dalarne. Another mineralogist has written a paper about a red sandstone boulder that was also discovered during the 1927 coalisation work. According to his assumptions, the mother rock of this stone is to be found at Lake Onoga - now widely known during the war - but it is not of Swedish origin. As we can see, the erratic boulders also pose problems for science. So it is not a romantic whim when we call for the protection of these age-grey stones.






poniedziałek, 22 listopada 2021

Marszałek von Makkensen - Generał Litzmann - Zdobycie Łodzi - 1914 - Litzmannstädter Zeitung - 1941

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1941-12-06 Jg. 24 nr 338

                                                     Zdobywca Łodzi

 Szczególnie dwóch dowódców, których nazwiska są ściśle związane z historią naszego miasta: Litzmann i Mackensen. Generał piechoty Karl Litzmann jako zwycięzca w przełomowej bitwie Brzeziny - Lodsch, Generalfeldmarchall von Makkensen jako zdobywca Lodsch. Fortuna wojenna sprawiła, że generał zajął Łódź właśnie w swoje 65 urodziny. Jego żołnierze podarowali mu nasze miasto jako prezent urodzinowy 6 grudnia 1914 roku. Zdobycie Łodzi przez niemiecką 9 Armię zakończyło trwającą od 11 listopada czwartą fazę bitwy, której nazwa pochodzi od naszego miasta.  O znaczeniu niemieckiego zwycięstwa pod Łodzią świadczy list, który Mackensen napisał do "Deutsche Lodzer Zeitung" w 1916 r., kiedy był jeszcze marszałkiem polnym. Dowódca napisał: "Od czasu Łodzi armia rosyjska poniosła wiele nowych porażek, ale nie wywarły one bynajmniej tak druzgocącego wrażenia, jak ówczesne załamanie się nadziei na zwycięstwo. Z pełnej wiary w zwycięstwo nastrój zmienił się nagle w beznadziejną rozpacz. Rosjanie po klęsce pod Łodzią nie są już zdolni do ofensywy na dużą skalę." Mało który były mieszkaniec Łodzi pamięta jeszcze generała Litzmanna. Jest jednak zapewne wiele osób, które widziały generała von Mackensena w Łodzi, gdyż często można było spotkać tęgą postać dowódcy armii w tamtych czasach na ulicach Łodzi, gdzie spędzał skromne godziny wolnego czasu, na jakie pozwalała mu wojna.

W konsekwencji również Niemcy z naszego miasta poczuli się związani z osobą słynnego dowódcy. 10 grudnia 1916 r., kiedy 2000 niemieckich mężczyzn z Lodsch i okolic Niemieccy mężczyźni z Łodzi i okolic zebrali się w naszym mieście, aby wyrazić swoją zatroskaną troskę o przyszłość germanizmu w Królestwie Polskim, które przed miesiącem zostało proklamowane przez mocarstwa centralne, wysłano również telegram do feldmarszałka von Mackensena z prośbą o zaznaczenie swoich wpływów w celu zachowania narodowości niemieckiej w Polsce. W depeszy zwrotnej feldmarszałek napisał: "Żywię najżywsze współczucie dla nosicieli kultury niemieckiej w Polsce. 

Dziś sędziwy generał spogląda wstecz na 92 lata życia. Jest on jedną z najpopularniejszych postaci w Niemczech i uosabia supremację starej niemieckiej armii, której jest jednym z najwybitniejszych i najszczęśliwszych dowódców. Wśród licznych życzliwych nie mogło zabraknąć miasta, które kiedyś stało się prezentem urodzinowym feldmarszałka. Życzmy staremu dowódcy, który u schyłku życia zjednoczony jest w oglądaniu tak wspaniałych zwycięstw niemieckiego Wehrmachtu, aby mógł jeszcze doświadczyć wiele radości i ostatecznego zwycięstwa swojego narodu. 




                                                             Der eroberer von Lodz

    Zwei Feldherren sind es ganz besonders, deren Namen mit der Geschichte unserer Stadt eng verbunden sind: Litzmann und Mackensen. General der Infanterie Karl Litzmann als Sieger in der Durchbruchsschlacht von Brzeziny - Lodsch, Generalfeldmarchall von Makkensen als Eroberer von Lodsch. Das Kriegsglück fügte es, daß der Feldherr Lodsch gereade an seinem 65 Geburtstag besetzte. Seine Truppen machten ihm unsere Stadt am 6 Dezember 1914 zum Geburtstagsgeschenk. Die Einnahme von Lodsch durch die Neunte deutsche Armee beendete die vierte phase der seit dem 11. November dauernden schlacht, die nach dem damaligen Namen unserer Stadt benannt wurde. Welche Bedeutung der deutsche Sieg von Lodsch hatte, das geht aus einer Zuschrift hervor die Mackensen im Jahre 1916 bereits als Generalfeldmarschall an die „Deutsche Lodzer Zeitung " richtete. Der Feldherr schrieb: ”Seit Lodz hat die russische Armee zwar viele neue Niederlagen erlitten; diese haben aber lange nicht den niederschmetternden Eindruck gemacht wie der damalige Zusammenbruch der Siegeshoffnungen. Aus volle m Siegesbewußtsein war die Stimmung mit einem Male in hoffnungslose Verzweiflung umgeschlagen. Zu einer Offensive großen Stils sind die Russen nach der Niederlage von Lodz nicht mehr fähig." Es dürfte kaum einen ehemaligen Lodscher geben, der sich noch des Generals Litzmann erinnert. Volksgenossen aber, die den General von Mackensen in Lodsch gesehen haben, dürften in größerer Anzahl vorhanden sein, Konnte man der straffen Gestalt des Heerführers doch in jenen Tagen oft in den Straßen von Lodsch begegnen, in denen er sich in den kargen Mußestunden, die der Krieg gönnte, erging.

Auch in der Folge fühlte sich das Deutschtum unserer Stadt mit der Person des berühmten Feldherrn verbunden. Als am 10. Dezember 1916 2000 deutsche Männer aus Lodsch und Umgegend sich in unserer Stadt versammelten, um ihrer bangen Sorge um die Zukunft des Deutschtums in dem vor einem Monat von den Mittelmächten proklamierten Königreich Polen Ausdruck zu geben, da wurde von den Versammelten auch an den Generalfeldmarschall von Mackensen ein Telegramm gerichtet, in dem er um Geltendmachung seines Einflusses Erhaltung deutschen Volkstums in Polen gebeten wurde. In seinem Antworttelegramm drahtete der Generalfeldmarschall: „Die deutschen Kulturträger in Polen besitzen meine lebhaftesten Sympathien."

Heute blickt der greise Feldherr auf 92 Jahre seines Lebens zurück. Er gehört zu den volkstümlichsten Gestalten Deutschlands und verkörpert die Uberliefetung des alten deutschen Heeres, zu dessen hervorragendsten und glücklichsten Führern er zählt. Unter der großen Zahl der Glückwünschenden darf die Stadt, die dem Generalfeldmarschall einst zum Geburtstagsgeschenk wurde, unmöglich fehlen. Wünschen wir dem greisen Feldherrn, dem es an seinem Lebensabend vereint ist, so herrliche Siege der deutschen Wehrmacht zu schauen, daß er noch recht viel Freude und den endgültigen Sieg seines Volkes erleben möge.


czwartek, 18 listopada 2021

Łódź - Litzmannstadt - Słonie na łódzkich ulicach - Cyrk Althoff - Litzmannstädter Zeitung - 1944

 

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-06-19 Jg. 27 nr 171

    W tych dniach zbiórka uliczna na rzecz Niemieckiego Czerwonego Krzyża jest nie tylko środkiem do dobrego celu: nie tylko małym rewanżem ojczyzny za bohaterstwo i poświęcenie żołnierza niemieckiego - jest także dowodem jedności i zjednoczenia Niemców oraz świadectwem tego, że w dniach, w których wojna o wolność i przyszłość narodu niemieckiego zbliża się do punktu kulminacyjnego, a tym samym do rozstrzygnięcia, naród niemiecki jest w pełni świadomy swoich obowiązków. W wiernym spokoju naród niemiecki oczekuje na decyzję, pracę i poświęcenie. Dowiodły tego również przedwczorajsze i wczorajsze zbiórki uliczne. Różne imprezy przyczyniły się do wzrostu ogólnego wyniku, a także zapewniły relaks i dobrą rozrywkę wszystkim, którzy wzięli w nich udział. Już w sobotę zbiórkę rozpoczęły występy zespołu żandarmerii polowej. Pod batutą starszego sierżanta Niewerta, zespół dał koncert przed budynkiem poczty głównej i zagrał skoczną muzykę marszową. Tu również uruchomiono puszki kwestarskie. 

    Niedzielny poranek rozpoczął się paradą cyrku Althoff. Zorganizowane przez dyrekcję cyrku i magazyn branżowy "Der deutsche Handel" w DAF, wzięli w nim udział artyści i zwierzęta. Procesja wiodła głównymi ulicami miasta i spotkała się z radosnym przyjęciem, zwłaszcza przez towarzyszące jej dzieci. Konie, prowadzone przez stajennych w kolorowych trykotach lub dosiadane przez Amazonki we wspaniałych mundurach, wielbłądy i olbrzymy świata zwierząt, słonie, stanowiły piękny widok, gdy mijały długie rzędy gapiów, które ustawiały się na ulicach lub oblegały okna. Artyści w dorożkach lub obok orszaku zajęci byli przyjmowaniem napływających monet; ich puszki do zbierania zapełniały się szybciej niż można się było spodziewać. Ich kapelusze również musiały zostać użyte do zbierania datków. Wesołości procesji dodawały dźwięki kapeli cyrkowej. Wyciągnięto aparaty fotograficzne, a nawet ustawiono sprzęt filmowy, aby uchwycić nie tak powszechny obraz. Kolejna przejażdżka na grzbietach kucyków i słoni dała wszystkim jeszcze jedną okazję do zabawy, a także przyniosła sporo pieniędzy.  



    In diesen Tagen ist die Straßensammlung für das Deutsche Rote Kreuz nicht nur Mittel zu einem guten Zweck: nicht nur eine kleine Gegenleistung der Heimat für das Heldentum und den Opfermut des deutschen Soldaten — m diesen Tagen ist sie auch ein Beweis der Einigkeit und Geschlossenheit der Deutschen und ein Zeugnis dafür, daß in den Tagen, in denen der Krieg um die Freiheit und Zukunft dp.s deutschen Volkes seinem Höhepunkt und damit der Entscheidung zustrebt, das deutsche Volk sich seiner Pflichten voll bewußt ist. In gläubiger Ruhe sieht der deutsche Mensch der Entscheidung entgegen, arbeitet und opfert. Auch die vorgestrige und gestrige Straßensammlung hat das bewiesen. Die verschiedenartigen Veranstaltungen trugen noch zur Erhöhung des Gesamtergebnisses bei, darüber hinaus vermittelten sie allen, die daran teilnahmen, Entspannung und gute Unterhaltung. Bereits am Sonnabend wurde die Sammlung durch Darbietungen eines Musikzuges der Feldgendarmerie begonnen. Unter Stabführung des Oberfeldwebels Nievert konzertierte, der Musikkörper vor dem Gebäude der Hauptpost und brachte flotte Marschmusik zu Gehör. Die Sammelbüchsen traten auch hier in Tätigkeit. 

    Zirkusleitung und der Fachschalt „Der deutsche Handel" in der DAF. veranstaltet, nahmen Artisten und Tiere daran teil. Quei durch die Hauptverkehrsstraßen der Stadt führte der Zug, der das jubelnde Entzücken zumal der Kinder hervorrief, die ihn begleiteten. Sie boten ein schönes Bild, so die Pferde, von Stallknechten in buntem Dreß geführt oder von Amazonen in prächtigen Uniformen geritten, die Kamele und die Riesen der Tierwelt, die Elefanten, die an den langen Reihen Schaulustiger, die überall die Straßen säumten oder die Fenster belagerten, vorbeizogen. Die Artisten in Droschken oder neben dem Zug hatten zu tun, die Münzen, die ihnen entgegenströmten entgegenzunehmen; ihre Sammelbüchsen waren schneller als erwartet gefüllt. Auch ihre Hüte mußten dazu herhalten, die Spenden aufzunehmen. Das klingende Spiel der Zirkuskapelle unterstrich noch die Fröhlichkeit des Umzugs. Fotoapparate wurden gezückt und selbst Filmgeräte wurden aufgestellt, um das nicht alltägliche Bild festzuhalten. Das anschließende Reiten auf den Rücken der Ponys und Elefanten gab jedermann noch einmal Gelegenheit zur Freude und brachte gleichfalls nicht wenig ein.  




Strickau - Stryków - Beldau - Hähnen - Kurowice - Domy żandarmerii - Litzmannstädter Zeitung - 1943

 

    Ciekawe, czy te dwa domu przetrwały do naszych czasów? Nie kojarzę miejsca w których stały?

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1943-10-29 Jg. 26 nr 302

Rozbudowane pomieszczenia dla żandarmerii.

    Podobnie jak w innych miejscach, również w powiecie Litzmannstadt-Land, oprócz ogólnych kwater dla żandarmerii, tworzone są mieszkania dla żonatych oficerów żandarmerii, z których większość przez lata musiała mieszkać z dala od swoich rodzin w odległych miejscowościach. Takie drewniane domy w stylu wiejskim powstały w Strickau, Beldau, Hähnen (Kurowice).

    W tym ostatnim miejscu, dwa domy wybudowane obok biurowca powinny być wkrótce gotowe do zamieszkania. Ze swoimi przyjaznymi dwuspadowymi dachami upiększają wieś i są kolejnym znakiem niemieckiej odbudowy w środku wojny.



Erweiterte Unterkünfte der Gendarmerie.

Wie anderwärts, so werden auch im Kreis Litzmannstadt-Land neben der allgemeinen Unterkünfte der Gendarmerie Wohnungen für verheiratete Gendarmeriebeamte geschaffen, die meist auf entlegenen Ortschaften schon jahrelang von ihren Familien getrennt leben müssen. Derartige Holzhäuser im Landhausstil entstanden in Strickau, Beldau, Hähnen (Kurowice).

Am letztgenanntem Ort dürften die neben dem Dienstgebäude errichteten beiden Häuser bald bezugsfertig sein. Sie verschönen mit ihrem freundlichen Giebeldach das Dorfbild und sind ein weiteres Zeichen deutschen Aufbaues mitten im Krieg.

środa, 17 listopada 2021

Lancellenstätt - Bukowiec - Königsbach - Kurowice- Hähnen - Pałczew - Grünberg - Zielona Góra - Tuszyn - Kalino - Guzew - Litzmannstädter Zeitung - 1944


Czuli, że przegrywają wojnę, jednak organizowali wszędzie gdzie się dało kampanie propagandowe NSDAP, mnie oczywiście interesuje gmina Brójce.

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1944-07-07 Jg. 27 nr 189

 

Lancellenstätt, Tuschin, Königsbach 

    Kampania propagandowa NSDAP. Kampania propagandowa NSDAP w powiecie Litzmannstadt jest kontynuowana dzisiaj, w piątek. O godz. 20.00 w lokalnych grupach Lancellenstätt, Tutchin i Königsbach odbędą się wiece, które, podobnie jak poprzednie, zakończą się deklaracją naszej woli zwycięstwa. Mówcy: w Lancellenstätt Pg. Lehsten, w Guzewie Pg. Mayland, w Kalinie Pg. Kuhaupt; w Tuschin Pg. Schumann, w Szczukwinie Kreisleiter Mets; w Königsbach Pg. Schederelth, w Kurowicach - Hähnen Pg. Behrens, w Zielonej Górze - Grömbach Pg. Fehler, w Palczewie Pg. Hemmerling. 



Lancellenstätt, Tuschin, Königsbach.

     Die Propagandaaktion der NSDAP. Im Landkreis Litzmannstadt nimmt auch am heutigen Freitag ihren Fortgang, und zwar finden jewells um 20 Uhr in den Ortsgruppen Lancellenstätt, Tutchin und Königsbach die Kundgebungen statt, die wie die vorhergegangenen in einem Bekenntnis unseres Siegeswillens ausklingen werden. Ee sprechen: in Lancellenstätt Pg. Lehsten, in Guzew Pg. Mayland, in Kalino Pg. Kuhaupt; in Tuschin Pg. Schumann, in Szczukwin Kreisleiter Mets; in Königsbach Pg. Schederelth, in Hähnen Pg. Behrens, in Grömbach Pg. Fehler, in Palczew Pg. Hemmerling.


Cmentarz wojenny - Piontek - Kutno - Tum - Bzura - Bitwa 1939 - Litzmannstädter Zeitung -1942

     Nie jest moim zamiarem propadowanie faszyzmu, odnoszę się do tematyki cmentarzy wojennych i ewangelickich.

Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1942-08-31 Jg. 25 nr 242

                   Kiedy raz zamknięto pierścień Kutno=Bzura.

     Teraz, gdy w Kutnie odbywa się jeszcze tradycyjny Marsz Wolności organizowany przez Hitlerowską Młodzież Kraju Warty dla upamiętnienia cierpień wlokących się pociągów oraz zwycięskich przemarszów naszych polowych mogił w 1939 roku, myślami wracamy do wielkiej bitwy okrężnej między Kutnem a Bzurą w pierwszej połowie września pierwszego roku wojny. Nasze zdjęcie (u góry po lewej) przedstawia zniszczoną przez wojnę zagrodę w powiecie kutnowskim; drugie zdjęcie (u góry po prawej) przedstawia widok na cmentarz bohaterów w Tumie (powiat Łęczyca). Z dwóch zdjęć w dolnym rzędzie, to po lewej stronie przedstawia cmentarz bohaterów w Piontku, gdzie pochowany jest SA. Obergruppenführer Meyer-Quade, który zginął w akcji w Polsce 10 września 1939 r.; to po prawej stronie pokazuje ciężkie blizny bitewne na moście nad rzeką Bzurą w powiecie łęczyckim. 




                                              Als einst der Kutno=Bzura=Ring sich schloß

     Jetzt, da der traditionelle Freiheitsmarsch noch Kutno von der wartheländischen Hitler-Jugend zur Erinnerung an die Leidensstraße der Verschlepplenzüge ebenso wie an die Siegesstraßen unserer Feldgrauen von 1939 durchgeführt wird, wandern die Gedanken zurück zur großen Umfassunqsschlacht zwischen Kutno und Bzura in der ersten Septemberhälfte des ersten Kriegsjahres. Unser Bild (links oben ) zeigt ein kriegszerstörtes Gehöft im Kreis Kutno; die zweite Aufnahme (rechts oben ) bietet einen Blick auf den Heldenfriedhof in Tum (Krs. Lentschütz). Von den beiden Bildern der unteren Reihe stellt das linke den Heldenfriedhof von Piontek dar, auf dem auch der am 10. 9. 1939 im Polenfeldzug gefallene SA.-Obergruppenführer Meyer-Quade ruht; das rechte veranschaulicht harte Kampfspuren an einer Bzurabrücke im Lentschützer Kreis.



Cmentarz wojenny - Stara Gadka--Gräberberg - Litzmannstädter Zeitung - 1942

     Nie jest moim zamiarem propadowanie faszyzmu, odnoszę się do tematyki cmentarzy wojennych i ewangelickich.


Litzmannstädter Zeitung mit dem amtlichen Bekanntmachungen für Stadt und Kreis Litzmannstadt. 1942-08-26 Jg. 25 nr 237



Wczoraj rano, na wzgórzu Gräberberg koło Łodzi, VIII. Grupa marszowa H J Litzmannstadt - Miasto i Marszu Kutnowskiego. Na tę podniosłą uroczystość przybyli przedstawiciele partii i państwa. Zawirowały przytłumione bębny, zabrzmiały fanfary, potem HJ odśpiewał "Boże to szerokie ulice niosą krew naszych ojców", hasło odbiło się echem nad grobami, a pieśń "Tylko wolność należy do naszego życia" zabrzmiała jak przypomnienie w letni dzień. Przed Wysokim Krzyżem, pod którym spoczęło 2000 bojowników, młodzi towarzysze z Hitlerjugend złożyli wieniec, który przywieźli z Łodzi. Dowódca okręgu Pg. Waibler wyjaśnił w swoim przemówieniu, że chłopcy już po raz trzeci rozpoczęli marsz do Kutna. Ten marsz stał się już tradycją. Młodzież nie chce zapomnieć, że na tej samej drodze, po której teraz kroczy, naród niemiecki musiał wyruszyć w swój trudny marsz losu. Nie można też zapomnieć, że tą drogą maszerowali niemieccy żołnierze w walce o prawa Niemiec. Führer ustalił, że największy pomnik ku czci poległych powstanie w Kutnie. Młodzież zawsze będzie tam chodzić, aby pokazać swoją solidarność. Gauleiter powierzył młodzieży również zadanie prowadzenia Volkstumskampfu. Raz po raz młodzież ma podkreślać niemieckość. Kiedy pewnego dnia szarzy żołnierze wrócą z pola walki, muszą czuć się bezpiecznie wiedząc, że wszyscy tutaj dali z siebie wszystko i że wszyscy jesteśmy dumni z naszego niezrównanego Wehrmachtu, który udowodnił, że jest najskuteczniejszy na świecie. jest najbardziej wydajny na świecie. O tym wszystkim powinni myśleć chłopcy na drodze cierpienia i zwycięstwa. Następnie Bannführer Fentzke odczytał rozkaz dzienny Obergebietsführei Kuhnt, twórca marszu na Kutno. Pieśń HJ "Naprzód, naprzód, brzmią jasne fanfary" i salutowanie Führerowi zakończyło krótką uroczystość. I dalej marsz szedł drogą na Kutno.