Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cmentarze wojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cmentarze wojenne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2022

WYBRANE CMENTARZE Z I W.Ś. W OKOLICACH PABIANIC - PIOTR SÖLLE - Wycieczka - 4.12.2022

 

    Kilka dni temu na Fb znalazła się informacja autorstwa Piotra Sölle informująca o wycieczce szlakiem cmentarzy wojennych z okresu I Wojny Światowej wokół Pabianic. Data 4 grudnia nie była przypadkowa, 108 lat temu właśnie w tym okresie toczyły się zażarte walki pomiędzy wojskami niemieckimi i rosyjskimi. Zastanawiałem się, czy pojechać, jednak Kacper Buldecki nie "odpuścił", także w stosunku do Dominika Trojaka i tym sposobem wyruszyliśmy w ten mroźny poranek w kierunku dworca kolejowego w Pabianicach (autem Kacpra). 

Na miejscu był już Piotrek, który dominował nad ponad 20 osobową grupą. W busiku było troszeczkę ciasnawo, jednak przytulnie, zaczęły się pierwsze rozmowy, znajomości.

    Z Piotrem nie miałem przyjemności spotkać się "na żywo". Rozmawialiśmy telefonicznie, pisaliśmy do siebie na Fb. Wiedziałem, że jest pasjonatem historii, w szczególności Pabianic i okolic, jego wiedza jest olbrzymia, jednak słuchając go wczoraj, byłem pod wielkim wrażeniem. Nie rozstawał się z mikrofonem podczas przejazdów z jednego miejsca na drugie, nie mówiąc już cóż "wyczyniał" na poszczególnych cmentarzach. Nie tylko opowiadał, także pokazywał zdjęcia satelitarne poszczególnych nekropolii i unikatowe zdjęcia z niemieckich archiwów przedstawiające stan cmentarzy w okresie międzywojennym. 

    Nie będę się silił na rozpisywanie się w szczegółach co zobaczyłem, co usłyszałem, bo nie porównam się z jego wiedzą. Po zakończeniu wycieczki Piotr obiecał powtórny wyjazd w teren, bo cmentarzy wojennych jest dużo więcej, więc tych wszystkich, którzy chcą pogłębić wiedzę w tym temacie, zapraszam w jego imieniu do uczestnictwa w następnej wyprawie.

ps. Podziękowania dla Pani Sołtys z Konina za pyszny bigos i gorące napoje!




                                               Trasa wycieczki z 4 grudnia 2022 roku

   Vor einigen Tagen informierte Piotr Sölle auf Fb über eine Reise auf den Spuren der Kriegsgräberstätten des Ersten Weltkriegs rund um Pabianice. Das Datum des 4. Dezembers war kein Zufall, denn vor 108 Jahren fanden zu diesem Zeitpunkt heftige Kämpfe zwischen deutschen und russischen Truppen statt. Ich überlegte, ob ich gehen sollte, aber Kacper Buldecki und Dominik Trojak ließen nicht locker, und so fuhren wir an diesem frostigen Morgen zum Bahnhof in Pabianice (in Kacpers Auto). 

   Vor Ort war bereits Piotrek, der die Gruppe von mehr als 20 Personen dominierte. Es war zwar etwas eng im Kleinbus, aber gemütlich, und die ersten Gespräche und Freundschaften begannen.

    Ich hatte nicht das Vergnügen, Piotr "persönlich" zu treffen. Wir haben miteinander telefoniert und uns auf Facebook geschrieben. Ich wusste schon, dass er sich leidenschaftlich für Geschichte interessiert, vor allem für Pabianice und seine Umgebung, sein Wissen ist immens, aber als ich ihm gestern zuhörte, war ich sehr beeindruckt. Er ließ das Mikrofon nicht aus den Augen, während er von einem Ort zum anderen fuhr, ganz zu schweigen davon, was er auf den einzelnen Friedhöfen "machte". Er erzählte nicht nur Geschichten, sondern zeigte auch Satellitenaufnahmen von einzelnen Friedhöfen und einzigartige Fotos aus deutschen Archiven, die den Zustand der Friedhöfe in der Zwischenkriegszeit zeigen. 

    Ich werde mir nicht die Mühe machen, im Detail aufzuschreiben, was ich gesehen und gehört habe, denn ich werde mich nicht mit seinem Wissen messen können. Nach der Führung versprach Peter eine zweite Exkursion, da es noch viele weitere Kriegsgräberstätten gibt, so dass ich alle, die ihr Wissen zu diesem Thema vertiefen wollen, in seinem Namen einlade, an der nächsten Reise teilzunehmen.

ps. Danke an Frau Sołtys aus Konin für die leckeren Bigos und heißen Getränke!




















środa, 13 kwietnia 2022

Cmentarze wojenne - Łódź i okolice - Łowicz - Volksfreund Kalender - 1927-39

  Volksfreund Kalender wydawany w latach 1927-39 jest kopalnią informacji i zdjęć dotyczących osadników niemieckich na terenach Polski, w szczególności terenu województwa łódzkiego. Także są materiały poświęcone cmentarzom wojennym. Pozwoliłem sobie zamieścić klika zdjęć z terenu naszego województwa.

Ojczyzna na zdjęciach: Na cmentarzu grzebalnym koło Rzgowa - Die Heimat im Bilde: Auf dem Gräberhügel bei Rzgow
]
Ojczyzna na zdjęciach: Na mogilnej górze koło Rzgowa .- Die Heimat im Bilde: Auf dem Gräberberg bei Rzgow .

Ojczyzna na zdjęciach: Cmentarz wojenny Olechów koło Łodzi.- Die Heimat im Bilde: Kriegerfriedhof in Olechow bei Lodz.

Ojczyzna na zdjęciu: cmentarz wojenny w Łowiczu leżący przy ruinach starego zamku. - Die Heimat im Bilde: Kriegerfriedhof in Lowicz in einer alten Burgruine angelegt.

                
 


piątek, 12 listopada 2021

Piotrków - Cmentarze wojenne - Władysław Sikorski - Dziennik Narodowy - 1915 - cz.2

 Ciekawy jest wątek z obecności Władysława Sikorskiego w randze pułkownika Legionów Polskich!

    Wśród uroczystego nastroju, kapelan ks. Jirsa, odprawił modły kościelne i gdy z kolei wezwał obecnych do zmówienia pacierza za dusze poległych, muzyka zaintonowała chorał kościelny.

Po skończonem nabożeństwie komendant obwodu pułkownik Schneider przemówił w te słowa:

"Gdy nasz najłaskawszy Cesarz i Pan powołał do obrony przed narzuconą wojną, pospieszyły wszystkie narody austro-węgierskiej monarchji w bezprzykładnej jedności i z najwyższem entuzjazmen pod sztandary. 



Dawny Piotrków
Cmentarz wojskowy 1917r. | Dawny Piotrków - archiwalne zdjęcia i pocztówki m. Piotrków Trybunalski


Ramię przy ramieniu stoją z nami od początku w krwawej walce nasi dzielni sprzymierzeńcy niemieccy. Jak za życia ramię przy ramieniu walczyli tak teraz razem są pogrzebani jeszcze po śmierci, dając obraz nierozłącznej jedności i mocno zwartego stawania społem za cesarza, państwo i wspólną słuszną sprawę".

Głęboko i serdecznie wzruszeni stoimy w tym pamięci wszystkich zmarłych poświęconym dniu na ich ostatniemi miejscami spoczynku, które wdzięczna ojczyzna uczciła godnie tej bohaterskiej śmierci, którą pomarli.

Zanim wam, panowie, przedstawiciele miasta i duchowieństwa piotrkowskiego oddam w opiekę ten pomnik najwierniejszego spełnienia obowiązku i poza śmierć sięgającego bohaterstw broni, muszę jeszcze chwalebnie uczcić pamięć waszych rodaków, którzy przez nasze szeregi wzmocnili i obecnie po bohaterskich walkach za swoje ideały w oswobodzonej ziemi ojczystej spoczywają.

Pokój wam, waleczni Koledzy!

Po przemówieniu, złożył pułkownik Schneider wieniec u stóp pomnika. W tej chwili zagrzmiała salwa honorowa, poczem muzyka zagrała austrjacki hymn ludów.

Z kolei w krótkich słowach przemówił generał lejtnant Barth i oddając w imieniu sprzymierzonej armii niemieckiej, hołd poległym żołnierzom, złożył wieniec u stóp pomnika. Znowu zagrzmiała salwa, a mużyka zaintonowała hymn niemiecki.

Wreszcie zjawił się obok pomnika pułkownik Legionów Sikorski i składając w imieniu Legionów Polskich wieniec na grobach poległych, przemówił:

"Cześć i pokój wieczysty bohaterom Legionów Polskich, którzy w walce o swą Ojczyznę złożyli Jej dobrowolnie swe życie w ofierze"

Zagrzmiała salwa honorowa a w chwilę potem odezwały się podniosłe tony hymnu "Boże coś Polskę", którego wysłuchano w pozycji na baczność.

Na tem zakończyła się uroczystość na cmentarzu katolickim, poczem delegacje wojskowe, oraz tłumy publiczności, pospieszyły na cmentarz ewangelicki. Tu po odprawieniu modłów przez pastora Beshego, przemówił znowu pułkownik Schneider, wyrażając podziw dla wiernego braterstwa broni armii austro-węgierskiej i niemieckiej, dzięki któremu armje sprzymierzone pokonały wroga na wszystkich frontach a niebawem osiągną zupełne zwycięstwo. Oddając cmentarz w opiekę gminy ewangelickiej, prosił mówca o pieczołowitość w przechowywaniu tego pomnika.

Wśród salw karabinowych, przy akampanjamencie hymnów narodowych obu państw sprzymierzonych odegranych przez orkiestrę, pułkownik Schneider i generał Barth złożyli wieńce na grobach poległych żołnierzy.

Z równą uroczystością złożono również wieńce na grobach poległych żydów.

Już po godzinie 12, przy udziale tłumów publiczności odbyło się uroczyste poświęcenie wspólnego grobu żołnierzy rosyjskich. Modły odprawił ksiądz Jirsa, poczem po krótkim przemówieniu pułkownik Schneider i generał Barth złożyli wieńce u stóp krzyża. podczas uroczystości bataljon piechoty dał salwy honorowe, a muzyka odegrała chorał kościelny.

Po uroczystości Komenda Obwodowa podejmowała gości.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Es gibt einen interessanten Thread über die Anwesenheit von Wladyslaw Sikorski im Rang eines Obersts in den polnischen Legionen!


    Inmitten der feierlichen Stimmung sprach der Kaplan, Pater Jirsa, das Kirchengebet, und als er seinerseits die Anwesenden aufforderte, ein Gebet für die Seelen der Gefallenen zu sprechen, stimmte die Musik einen Kirchengesang an.


Nach dem Gottesdienst sprach der Kommandeur des Bezirks, Oberst Schneider, mit diesen Worten:


"Als unser gnädigster Kaiser und Herr uns aufforderte, uns gegen den aufgezwungenen Krieg zu verteidigen, eilten alle Nationen der österreichisch-ungarischen M

Unsere tapferen deutschen Verbündeten haben seit Beginn des blutigen Kampfes Seite an Seite mit uns gestanden. So wie sie zu Lebzeiten Seite an Seite gekämpft haben, werden sie nun nach ihrem Tod gemeinsam begraben, was ein Bild der unzerbrechlichen Einheit und des festen Zusammenstehens für den Kaiser, den Staat und die gemeinsame gerechte Sache vermittelt.


Tief und herzlich bewegt stehen wir an diesem Tag, der dem Gedenken aller Verstorbenen an ihren letzten Ruhestätten gewidmet ist, an denen das dankbare Vaterland den Heldentod, den sie starben, mit Würde würdigte.


Bevor ich Ihnen, meine Herren Vertreter der Stadt und des Klerus von Piotrków, dieses Denkmal treuester Pflichterfüllung und über den Tod hinaus greifender heroischer Waffen überreiche, muss ich auch das Andenken an Ihre Landsleute glorreich ehren, die durch unsere Reihen gestärkt und nun nach heldenhaften Kämpfen für ihre Ideale in der befreiten Heimat ruhen.


Friede sei mit euch, ihr tapferen Kollegen!


Nach der Rede legte Oberst Schneider einen Kranz am Fuß des Denkmals nieder. In diesem Moment wurde ein Ehrensalut abgefeuert und die Musik spielte die österreichische Nationalhymne.


Generalleutnant Barth hielt seinerseits eine kurze Ansprache und legte zum Gedenken an die gefallenen Soldaten im Namen der alliierten deutschen Armee einen Kranz am Fuß des Denkmals nieder. Wieder ertönte ein Salut, und die Musiker stimmten die deutsche Hymne an.


Schließlich erschien Oberst Sikorski von den Legionen neben dem Denkmal und legte einen Kranz im Namen der polnischen Legionen an den Gräbern der Gefallenen nieder:


"Ehre und ewiger Friede den Helden der polnischen Legionen, die im Kampf für ihr Vaterland freiwillig ihr Leben geopfert haben".


Ein Ehrensalut wurde abgefeuert, und einen Moment später ertönten die feierlichen Töne der Hymne "Boże coś Polskę" ("Gott schütze Polen"), die aufmerksam verfolgt wurde.


Damit endete die Zeremonie auf dem katholischen Friedhof, woraufhin die Militärdelegationen und die zahlreichen Zuschauer zum evangelischen Friedhof eilten. Hier ergriff Oberst Schneider nach dem Gebet von Pfarrer Beshe erneut das Wort und drückte seine Bewunderung für die treue Waffenbrüderschaft zwischen dem österreichisch-ungarischen und dem deutschen Heer aus, dank derer die alliierten Armeen den Feind an allen Fronten besiegt haben und bald einen vollständigen Sieg erringen werden. Der Redner, der den Friedhof in die Obhut der evangelischen Gemeinde gegeben hat, bat darum, für die Erhaltung dieses Denkmals Sorge zu tragen.


Inmitten von Salutschüssen, begleitet vom Klang der Nationalhymnen der beiden verbündeten Länder, die von einem Orchester gespielt wurden, legten Oberst Schneider und General Barth Kränze an den Gräbern der gefallenen Soldaten nieder.


Mit der gleichen Feierlichkeit wurden auch Kränze auf den Gräbern der gefallenen Juden niedergelegt.


Bereits nach 12 Uhr fand im Beisein zahlreicher Zuschauer die feierliche Einweihung des Gemeinschaftsgrabes der russischen Soldaten statt. Nach einer kurzen Ansprache legten Oberst Schneider und General Barth Kränze am Fuße des Kreuzes nieder, während der Zeremonie gab ein Infanteriebataillon einen Ehrensalut ab und die Musik spielte einen Kirchengesang.


Nach der Zeremonie unterhielt das Regionalkommando die Gäste.


Piotrków - Cmentarze wojenne - Dziennik Narodowy - 1915 - cz.1

 Ciekawy materiał o cmentrzach w Piotrkowie i grobach wojskowych podczas 1 Wojny Światowej.

Dziennik Narodowy. 1915-11-04 R. 1 nr 174

           Poświęcenie piotrkowskich cmentarzy wojennych.

     Już drugie Święto Umarłych czcimy w tym burzliwym czasie, w którym na ziemiach naszych rosną mogiły żołnierskie, kryjące w sobie na wieki historię wielkiej światowej wojny. Beż różnicy spoczęli w nich na sen wieczny i ci co walczyli o nowy porządek i prawo w Europie, jak i ci co bronili starego ładu wraz z krwawym uciskiem caratu. Na zawsze pozostaną te mogiły, jak pomnik krwawej tragedji ludzkiej, ku nim będa zwracać sie myśli całej nowej Europy, która już niebawem wyłoni się z tej krwawej zawieruchy. My, gospodarze tej ziemi, jesteśmy zarazem stróżami tych mogił, którzy powinni z pietyzmem zachować je dla potomności.



Gorący podmuch burzy wojennej usypał i tu pod murami naszego miasta mogiły żołnierskie. Zrazu, było ich niewiele, ale potem w ciągu długich walk nad Pilicą urosło ich setki. Władze austro-węgierskie z pietyzmem zajęły się uczczeniem grobów poległych żołnierzy, pragnąc pamięć o nich zachować dla blizkich. Obok cmentarzy miejskich, nie szczędząc kosztów i trudów, Komenda Obwodowa zajęła się urządzeniem czterech cmentarzy wojskowych, a mianowicie: katolickiego, ewangelickiego, prawosławnego i żydowskiego.

Wykonaniem planu zajął się gorliwie radca Pietraszkiewicz i dzięki jego energji chrześcijańskie dzieło zostało wkrótce ukończone.

Na cmentarzu katolickim, największym z cmentarzy wojskowych, spoczęło ponad 500 żołnierzy, wśród których obok żołnierzy węgierskich i niemieckich, spotykam liczne nazwiska rdzennie polskie oraz groby Legjonistów. Ponad rzędami nizkich w kwadrat odarnionych mogiłek, góruje piękny kamień pamiątkowy, a dalej wielki krzyż dębowy, opleciony koroną cierniową.

Podobny wygląd nadano cmentarzowi ewangelickiemu, na którym spoczęły zwłoki dwudziestu kilku żołnierzy. Zwłoki dwunastu żołnierzy-żydów złożono na osobnem miejscu cmentarza żydowskiego. Dowodem prawdziwej humanitarności jest wzniesienie pięknej wspólnej mogiły żołnierzy armii rosyjskiej, kryjącej zwłoki przeszło 200 oficerów i szeregowców. Ponad dwoma krzyżami łacińskimi, góruje tam wielki krzyż trójramienny z napisem: "Część dzielnemu nieprzyjacielowi".

W "Dzię Zaduszny", odbyła się przed południem uroczystość poświęcenia piotrkowskich cmentarzy wojskowych, w której wzięli udział delegaci armji niemieckiej, tutejsze władze austro-węgierskie, wojskowość, reprezentanci Legjonów polskich, Delegacji Rady miejskiej, duchowieństwo, oraz liczne rzesze publiczności.

Mimo mglistej niepogody już przed rozpoczęciem uroczystości zebrały się na cmentarzu tłumy obywateli. Opodal uszykował się bataljon stacjonowanego w Piotrkowie pułku piechoty z muzyką, a dalej wielu legjonistów i żołnierzy.

Punktualnie o 10 godzinie 15 minut weszli na cmentarz w towarzystwie komendanta obwodu pułkownika Juljusza Schneidera i adjutanta porucznika księcia Puzyny delecaci armii niemieckiej, a więc generał lejtnant Barth, komendant etapowy w Łodzi, pułkownik v. Engelmann z rawy, naczelnik powiatu rawskiego Weiss, landrat v. Zizewitz z Łodzi, sędzia v. Kühlwein z Rawy, naczelny inżynier dr. Moser z Łodzi. Wśród delegacji wojskowej, zjawił się dalej szef Departamentu Wojskowego podpułkownik Sikorski z adjutantem podporucznikiem Burzyńskim, podporucznikami Legjonów Okołowiczem, Biłykiem, Głowińskim i podporucznikiem Wąsowiczem, oraz delegatami cywilnych współpracowników Departamentu. Wzięła ównież udział w uroczystości reprezentacja pułku piechoty, stacjonowanego w Piotrkowie, podpułkownik Charauza, komendant bataljonu, delegacja pułku ułanów z porucznikiem Wołkowickim i hrabią Starzeńskim.


Dawny Piotrków
Cmentarz wojskowy 1915r. | Dawny Piotrków - archiwalne zdjęcia i pocztówki m. Piotrków Trybunalski


Wśród licznej delegacji władz miejscowych zjawili się wszyscy urzędnicy Komendy Obwodowej z starostą dr. Dunikowskim na czele, dalej grono sędziów i audytorów z pułkownikiem audytorem Wośnieckim, radcą Kaslczyńskim i sędzią Planetą, żendarmerja z rotmistrzem Weinrichterem, nadkomisarz Drzewiński, szef komisarjatu policyjnego, reprezentanci poczty z naczelnikiem p. Sassowerem i w. i. Wreszcie reprezentacja duchowieństwa z kanonikiem księdzem Zagrzejewskim, Rady miejskiej z p. Krzemieniewskim na czele, dalej liczna grupa pań zaproszonych, reprezentanci prasy i wielu ważnych obywateli miasta.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Interessantes Material über Friedhöfe in Piotrkow und Soldatengräber während des 1. Weltkriegs.


National Journal. 1915-11-04 R. 1 Nr. 174

           Die Einweihung der Kriegsfriedhöfe von Piotrków.


     Es ist das zweite Totenfest, das wir in dieser turbulenten Zeit begehen, in der sich auf unseren Ländereien Soldatengräber befinden, die jahrhundertelang die Geschichte des großen Weltkriegs verbergen. Diejenigen, die für die neue Ordnung und das Recht in Europa gekämpft haben, sowie diejenigen, die die alte Ordnung gegen die blutige Unterdrückung des Zaren verteidigt haben, ruhen dort in ewigem Schlaf, ohne Unterschied. Diese Gräber werden für immer als Mahnmal für die blutige menschliche Tragödie bestehen bleiben, und die Gedanken des gesamten neuen Europas, das bald aus diesem blutigen Wirrwarr hervorgehen wird, werden sich ihnen zuwenden. Wir, die Hüter dieses Landes, sind auch die Hüter dieser Gräber, die sie mit Ehrfurcht für die Nachwelt erhalten sollten.

Ein heißer Kriegssturm hob die Soldatengräber unter den Mauern unserer Stadt an. Zunächst gab es nur wenige von ihnen, doch während der langen Kämpfe am Fluss Pilica wurden Hunderte von ihnen gebaut. Die österreichisch-ungarischen Behörden pflegten die Gräber der gefallenen Soldaten pietätvoll und wollten ihr Andenken für die Angehörigen bewahren. Neben den städtischen Friedhöfen richtete das Regionalkommando ohne Kosten und Mühen vier Soldatenfriedhöfe ein, nämlich einen katholischen, einen evangelischen, einen orthodoxen und einen jüdischen.


Stadtrat Pietraszkiewicz war derjenige, der den Plan in die Tat umsetzte, und dank seiner Energie wurde das christliche Werk bald vollendet.


Auf dem katholischen Friedhof, dem größten der Soldatenfriedhöfe, sind über 500 Soldaten begraben, unter denen ich neben ungarischen und deutschen Soldaten auch zahlreiche polnische Namen und die Gräber der Legionäre finde. Über den Reihen der niedrigen, quadratischen Gräber befindet sich ein schöner Gedenkstein und weiter hinten ein großes Eichenkreuz, das von einer Dornenkrone umgeben ist.


Ein ähnliches Bild bot sich auf dem evangelischen Friedhof, wo die Leichen von etwa zwanzig Soldaten beigesetzt wurden. Die Leichen von zwölf jüdischen Soldaten wurden in einem separaten Bereich des jüdischen Friedhofs beigesetzt. Ein Beweis für wahre Humanität ist die Errichtung eines schönen Gemeinschaftsgrabes für die Soldaten der russischen Armee, in dem die Leichen von über 200 Offizieren und Gefreiten ruhen. Über zwei lateinischen Kreuzen befindet sich ein großes dreiarmiges Kreuz mit der Inschrift: "Teil des tapferen Feindes".


Am Allerseelentag fand vormittags eine Zeremonie zur Einweihung der Soldatenfriedhöfe von Piotrków statt, an der Delegierte der deutschen Armee, der örtlichen österreichisch-ungarischen Behörden, des Militärs, Vertreter der polnischen Legionen, eine Delegation des Stadtrats, Geistliche und zahlreiche Bürger teilnahmen.


Trotz des nebligen Wetters hatten sich bereits vor Beginn der Zeremonie zahlreiche Bürger auf dem Friedhof versammelt. In der Nähe war ein Bataillon eines in Piotrków stationierten Infanterieregiments mit Musik aufgereiht, gefolgt von vielen Legionären und Soldaten.


Pünktlich um 10 Uhr, 15 Minuten später, betraten die Abgesandten der deutschen Armee, d.h. Generalleutnant Barth, der Etappenkommandant in Łódź, Oberst v. Engelmann aus Rawa, der Chef des Rawaer Poviats Weiss, Landrat v. Zizewitz aus Łódź, Richter v. Kühlwein aus Rawa und Oberingenieur Dr. Moser aus Łódź, den Friedhof, begleitet vom Kreiskommandanten, Oberst Juliusz Schneider und Oberleutnant Prinz Puzyna. Zur militärischen Delegation gehörten auch der Leiter der Militärabteilung, Oberstleutnant Sikorski mit seinem Adjutanten Oberleutnant Burzyński, die Oberleutnants der Legionen Okołowicz, Biłyk, Głowiński und Oberleutnant Wąsowicz sowie Delegierte der zivilen Mitarbeiter der Abteilung. An der Zeremonie nahmen auch Vertreter des in Piotrków stationierten Infanterieregiments, Oberstleutnant Charauza, der Kommandeur des Bataillons, eine Delegation des Lanzenreiterregiments mit Leutnant Wołkowicki und Graf Starzeński teil.

Unter den zahlreichen Delegationen der lokalen Behörden befanden sich alle Beamten des regionalen Hauptquartiers unter der Leitung von Starost Dr. Dunikowski, dann eine Gruppe von Richtern und Auditoren unter der Leitung von Oberst Auditor Wośniecki, Stadtrat Kaslczyński und Richter Planeta, die Militärpolizei unter der Leitung von Rotamaster Weinrichter, Superintendent Drzewiński, Leiter der Polizeistation, Vertreter der Post unter der Leitung von Herrn Sassower und w. i. Schließlich kamen Vertreter des Klerus mit Kanonikus Pater Zagrzejewski, der Stadtrat unter Leitung von Herrn Krzemieniewski, eine große Gruppe geladener Damen, Vertreter der Presse und viele wichtige Bürger der Stadt.





środa, 21 listopada 2018

1 wojna światowa - Kresy - Front wschodni - Pocztówki - Okopy - Fotograf wojenny A. Kühlewindt - Królewiec - Königsberg - cz.3


Następne pocztówki z moich zbiorów wykonane z serii: "Ze wschodniego pola bitwy", tym razem z rejonu Kowla - Mariampolu i Wilkowiszek.
Wydawca Georg Stilke, Berlin N.W., Oryginalny materiał od głównego fotografa A. Kühlewindt, oficjalny wojenny fotograf, Königsberg i Pr.








 

1 wojna światowa - Kresy - Front wschodni - Pocztówki - Okopy - Fotograf wojenny A. Kühlewindt - Królewiec - Königsberg - cz.2


Następne pocztówki z moich zbiorów wykonane z serii: "Ze wschodniego pola bitwy", tym razem z rejonu Kowla - Stochodu i Łucka.
Wydawca Georg Stilke, Berlin N.W., Oryginalny materiał od głównego fotografa A. Kühlewindt, oficjalny wojenny fotograf, Königsberg i Pr.











 

1 wojna światowa - Front wschodni - Pocztówki - Fotograf wojenny A. Kühlewindt - Cmentarz - Królewiec - Königsberg - cz.1

     Jak pisałem wcześniej armia niemiecka zarówno w okresie 1 jak 2 wojny światowej drukowała mnóstwo kart pocztowych jak i pocztówek. Były to materiały propagandowe, także poprzez fotografów wojennych bezpośrednie relacje fotograficzne z pól walki. Takie pocztówki, czy też kartki polowe wysyłane były przez niemieckich żołnierzy do swoich najbliższych. W szczególności pocztówki, są wspaniałym materiałem badawczym jak i historycznym. Postaram się w kilku częściach pokazać te materiały z moich zbiorów, zapraszam.
Wydawca Georg Stilke, Berlin N.W., Oryginalny materiał od głównego fotografa A. Kühlewindt, oficjalny wojenny fotograf, Königsberg i Pr.

                                 Ze wschodniego pola bitwy - Stanowisko na bagnach.
     Znamienne, przy stanowisku, nowe groby na bagnistym terenie....

                   

Ze wschodnie pola bitwy. Nasze pozycje na wzgórzu, o które podczas marcowej rosyjskiej ofensywy, odbyły się ciężkie walki.

                     Ze wschodnie pola bitwy. Nasze pozycje na bagiennym terenie.



wtorek, 24 lipca 2018

Brzeziny - Cmentarz ewangelicki - Ekshumacje - Ewa - Grupa Poszukiwawcza

       Podczas naszej, dzisiejszej (b.częstej) rozmowy telefonicznej z Ewą zostałem upoważniony do zamieszczenia jej opracowania na temat ekshumacji niemieckich żołnierzy leżących w zbiorowych mogiłach na terenie Polski. Dotyczy to w szczególności pochówków w 1945 roku na terenie województwa łódzkiego.
Tych mogił było i jest bardzo dużo, zdarza się często, że nie można przeprowadzać ekshumacji z przeróżnych powodów... Na terenie mojej Gminy, odbyły się dwie ekshumacje, ze zbiorowych mogił w Bukowcu i Kurowic wydobyto 110 szczątków niemieckich żołnierzy. Obecnie mam zlokalizowane 2 zbiorowe mogiły, jak szybko uda się przeprowadzić ekshumacje, pokaże czas... W Gminie Rokiciny jest następna, pisałem o niej kilka lat temu, myślę, że w przyszłym miesiącu uda się wydobyć szczątki i z całym uszanowaniem pochować na wojennym cmentarzu. Nigdy nie potrafię zrozumieć podejścia naszych Rodaków, którzy sprzeciwiają się ekshumacji mogił znajdujących się na ich gruntach? Począwszy od podejrzeń, ile to pieniędzy otrzymamy od każdego "szkieletu", po roszczenia w postaci całego złota znalezionego w mogiłach (złote zęby - protezy, pierścionki itp.).
Byłem podczas ekshumacji ponad 20 żołnierzy na cmentarzu ewangelickim w Brzezinach. Bardzo to przeżyłem, nie posiadam "grubej skóry", być może to się zmieni...(pierwsze pięć zdjęć mojego autorstwa.)





                                      Pudełko Fabryki Gumy znalezione w grobie.

                    Połowa nieśmiertelnika żołnierza, pacjenta Lazaretu Szpitala w Brzezinach.

Czy ekshumacje grobów wojennych są potrzebne?

Na cmentarzach czas się zatrzymał. Tak przynajmniej mówi się o tych miejscach, gdzie pod baldachimem drzew spoczywają ci, których życiowa wędrówka dobiegła kresu. Został po nich tylko wyryty w kamieniu znak, ich ostatnie słowo – imię i nazwisko. Cmentarze, na których pracujemy, są w większości zniszczone i odchodzą w niepamięć tak samo, jak ludzie na nich spoczywający. Można jeszcze odczytać inskrypcje, dowiedzieć się że tu oto, pod tym kamieniem, śpi snem wiecznym czyjaś ukochana córka, gdzieś obok z głębokim żalem pochowano najlepszą matkę. Można spotkać duże groby rodzinne, obok których przycupnęły bezimienne mogiłki, będące już tylko porośniętymi bluszczem niewielkimi pagórkami. Nie ma już krzyży, porozbijano tablice, nikt nie pali zniczy. W kwaterach wojskowych równym szeregiem jaśnieją nagrobki żołnierzy poległych w bitwach I wojny, zwanej niegdyś Wielką. I wojna nosiła to miano, bowiem tym, którym udało się przeżyć, nie mogło pomieścić się w głowach, by coś gorszego mogło się na świecie wydarzyć. A jednak się zdarzyło - i co całkiem szybko. II wojna nie była już Wielką, była Światową, a to znaczyło, że przetoczyła się przez cały glob, miażdżąc go podkutym butem, siekąc batem, głodząc i zamieniając całe narody w krematoryjny dym.
Dziś, kiedy panuje pokój, możemy, porządkując stare cmentarze, zamyślać się nad życiem lub śmiercią, obcować z historią. Musimy jednak wiedzieć, że pod tą kołdrą bluszczu, pod niebieskim barwinkiem, w głębi cmentarnej gleby
NADAL TOCZY SIĘ WOJNA
Dlaczego międzynarodowe umowy nakazują ekshumację wojennych grobów? Masowe mogiły, bezimienne, nieoznaczone… mało kto wie o ich istnieniu. Czasem informacja o nich pochodzi od ludzi, którzy byli świadkami takich wojskowych pochówków. Niekiedy przychodzą na ekshumacje. Stoją nad rozdartą ziemią i opowiadają. Wreszcie mogą zrzucić z siebie ten ciężar. Opowiadają o tym, co widzieli, gdy byli jeszcze dziećmi. Na przykład 12-letnim Zenkiem, który wymknął się z domu i poszedł popatrzeć na jedzących skromny posiłek żołnierzy, bo był tak głodny, że chciał choćby powąchać zapach przypalonej w kotle owsianki. Zauważyli go, przywołali i dostał miskę sycącej zupy. Później, zaraz jakoś niedługo, Zenek widział Tego Od Owsianki, jak leżał zabity, na ulicy. To nie było straszne, tyle było trupów wokół. Śmierć spowszedniała, jednego dnia ktoś był, a innego już nie. Straszne było to, że gdy Ten Od Owsianki leżał już martwy, ktoś zdjął mu buty, za chwilę ktoś zabrał kurtkę, a później leżał całkiem nagi. Dopiero po kilku dniach i Ten Od Owsianki, i inni jego kompani zostali załadowani na wóz i zrzuceni do dołu. I Zenek przez 70 lat myślał o tym, że ten co go nakarmił, leży we wspólnej mogile, a przecież uratował Zenkowi życie. Często we śnie widział zagięty palec, kiwający na niego, słyszał słowa wypowiadane we wrogiej mowie, i czuł na języku smak tej owsianki. To była sprawa, o której nie można było nikomu mówić, bo jak przyznać się, że człowiek myśli o okupancie bez nienawiści? Dobry musiał być człowiek, że nakarmił dzieciaka. Kazali mu iść na tę wojnę, więc poszedł, bo musiał. Nasi też musieli. Po co komu ta wojna?! Zenek ociera oczy okaleczoną dłonią, bo szczypią.
Zenek nie mógł spać. Tak samo jak Stasiek. W dzień Stasiek jest ciepłym, serdecznym panem Staszkiem, wspominającym swoje psoty w szczenięcych latach. Bo Stasiek był strasznym urwisem. Wszędzie było go pełno, niczego się nie bał, a w dodatku w 1944 po raz pierwszy w życiu się zakochał. Było to uczucie jednostronne i starannie ukrywane, bo wiadomo, że jak się ma naście lat to miłość jest sprawą niezwykle skomplikowaną. Stasiek więc dużo czasu spędzał w krzakach i podglądał dziewczynę, która nawet nie wiedziała, że jest obiektem westchnień nieletniego przystojniaka. Miała jasne włoski, żółtą bluzeczkę, pod którą rysował się zgrabny biuścik, i błękitną spódnicę. Ta miłość trwała krótko, bo 17 stycznia pojawili się we wsi radzieccy wojacy i wszyscy - ilu ich było - zgwałcili dziewczynę o jasnych włosach. Później zaprzęgli kilku Niemców do wozu załadowanego trupami ich współbraci i pogonili do lasu. Od tego czasu Stasiek widzi swoją dziewczynę o jasnych włosach leżącą na stosie trupów, z niebieską spódnicą zmiętą i zakrwawioną. I od tego czasu Stasiek pragnie, by z tej masowej mogiły niemieckich żołnierzy ekshumować swoją niespełnioną miłość. Nie może być tak, by zmarła taką śmiercią nastolatka leżała w lesie z niemieckimi żołnierzami.
Stasiek dużo pamięta, pewno dlatego właśnie, że wszędzie łaził, wszystko go ciekawiło. Pamięta Niemkę, która powiesiła się w oborze ze strachu przez Ruskimi. Pamięta też takiego Ruska, który dziwił się na widok młynka do kawy. Ojciec Staśka schował w szufladce tego młynka zegarek i ten Rusek był przekonany, że młynek jest maszyną do robienia zegarków. Zakręcił, otworzył szufladkę i – proszę bardzo - jest! No to czy taki człowiek w ogóle może wiedzieć, o co w tej wojnie chodzi? Kazali - poszedł i może było nawet tak, że po raz pierwszy w życiu opuścił swoją wieś. Stasiek kiwa głową i rozmyśla nad tymi wszystkimi okropnościami, które los przeznaczył mu przeżyć, i nad bezsensem tych doświadczeń.
Czasem nocą w sufit sypialni wpatruje się Teresa. Kiedyś dawno temu, jesienią, była na grzybach. Obok dreptał jej mały braciszek, śpiewały sennie już ptaki, babie lato czepiało się rzęs. To było w 1947, pamięta to dokładnie, bo wtedy mama urodziła siostrzyczkę i jeszcze nie wstawała z łóżka. Więc było to tak, że na skraju lasu, tam gdzie rosną najlepsze jeżyny, wielkie jak truskawki, zatrzymał się wojskowy samochód. Wyskoczyli z niego jacyś żołnierze i wygonili ze środka ludzi, ubranych w kalesony i koszule. Teresa była na tyle duża, by wiedzieć, że musi się ukryć, przywarowała więc w rowie i przydusiła brata, by nie mógł nawet pisnąć. Widziała, jak żołnierze kolbami zmuszają przerażonych mężczyzn i kobiety, by wyciągali coś z auta. To były ciała. Kiedy wszystkie zostały zepchnięte do głębokiego dołu, żołnierze zaczęli strzelać do stojących nad dołem ludzi. Za jakiś czas, gdy Teresa mogła już opuścić swój rów, zobaczyła pokaleczone kulami drzewa, dziwne kawałki czegoś nieznanego przyklejone do złotej sosnowej kory. W dole zaś intensywnie pracowała śmierć, ludzka masa kłębiła się, drgała, wyciągała w górę dziesiątki okrwawionych rąk, kotłowała się coraz wolniej pulsującym życiem. Teresa z braciszkiem uciekła i wciąż ucieka od tego wspomnienia. Zrobiła wyjątek, by opowiedzieć o tym, wskazać miejsce, no bo jak to? Oni leżą tyle lat we wspólnym grobie, nie mają krzyżyka, nikt się nie pomodli za nich, a ludzie w tym miejscu spacerują z psami lub bawią się przy grillu.
Ziemia rozdarta ostrzem szpadla pachnie intensywnie, paruje, ma różne kolory i strukturę. Jest czarna jak węgiel, lub złota, sypka jak piasek na plaży. Tak jak życie, raz wesołe, raz pełne smutku, niejednolite. Z każdym centymetrem przenosi w ten odległy czas, czas kiedy Stasiek, i Teresa, i Zenek, i inni, byli dziećmi. W czas, który doświadczył ich tak okrutnie. Wyraźnie widać, jak pod tą warstwą czasu zmaterializowanego w cmentarną ziemię toczy się walka. Ci zmarli nie leżą godnie i spokojnie. Nie mają trumien i nie śpią snem wiecznym, jak przystało nieboszczykom, z rękami skrzyżowanymi, odziani żałobnie i uroczyście. Oni kłębią się... ktoś opiera nogi na głowie kolegi, ktoś leży na brzuchu, widać jego sterczące łopatki i czaszkę opartą na dłoniach, które są już tylko drobnymi kostkami. Ktoś inny przyciska go ramieniem, ktoś kolejny leży w poprzek, bo tak został rzucony do dołu. Sprawia to wrażenie jakiegoś ruchu. Przeleżeli tak dziesiątki lat! Schodząc na dno masowej mogiły pracuje się w innym świecie. Wchodzi się w jakąś bardzo intymną strefę nieznanego człowieka. To świat uczuć, które zostały gwałtownie przerwane. Na czyimś palcu, który jest tylko małą kostką, lśni obrączka. Inicjały FH. Czyjaś żona miała takie inicjały, jakaś pani FH nie doczekała powrotu swego męża, nigdy nie dowiedziała się nawet, gdzie zginął i gdzie jest jego grób. Nie wiemy kim był H i jakie imię dali mu rodzice. Wiemy, że został wrzucony do tej mogiły, gdy był już starszym człowiekiem i miał amputowaną nogę. Nie ma innych przedmiotów, poza tą obrączką, które mogłyby pomóc przywrócić mu tożsamość. Obok H leży człowiek o niezwykle białych, równych zębach. Pod brodą ma nieśmiertelnik, wojskową śmiertelną biżuterię. Ten ma szansę powrócić do rodziny, bo wiadomo kim był, znane jest nazwisko i od razu wiadomo, że oto do domu może powrócić Paul. Paul o pięknych zębach był młodym chłopakiem i idąc na wojnę musiał pożegnać się ze swoją dziewczyną, bo w okolicach klatki piersiowej zachował się kobiecy pukiel włosów w kolorze ciemny blond. I mały portfelik z owalnym otworem, w jakim umieszcza się zdjęcie. Paul nosił na piersi ten pukiel włosów ukochanej. I wraz z nim został pochowany. Kto wie, może dziewczyna Paula jeszcze żyje, może już niebawem dowie się, że jej chłopak się odnalazł? Każdy z tych zmarłych ma swoją historię zaklętą w drobiazgach, które zabrał ze sobą do grobu. Ktoś miał małe lustereczko i grzebień, pewnie lubił ładnie wyglądać. Ktoś miał ołówek i notes, ktoś okulary, inny protezę zębową, inny w kieszonce prezerwatywę. Jakiś medalik. Różaniec. Pamiątkową odznakę ze szkoły. Czasem wśród pochowanych są dzieci. Dokumenty mówią o tym, że do lazaretów trafiały ranne, a gdy umierały nie mając nikogo bliskiego, nie miały też szans na pochówek. Małe szkieleciki, z resztkami opatrunków, sączków, cierpiące za życia na awitaminozę. Oto sanitariusz, leżący na swojej apteczce, z którą widocznie się nie rozstawał. Ten w średnim wieku człowiek, o kształtnej czaszce i złotych zębach (bo taka była moda!) opowiada swoją historię każdym ruchem pędzla omiatającego jego kości. Leży na brzuchu, ma złamaną nogę, ze śladami opatrunków. Nadal ma przy sobie to, czego używał - gwizdek, bandaże, pióro, notesik… Wiele rzeczy jest już tylko prochem. Na czaszce sanitariusza zieje okrągła dziura, na środku czoła – wiadomo jaką śmiercią zginął… Czyż oni wszyscy nie zasługują na własny grób?
Czasem komuś ze świadków nagle coś ważnego się przypomni. Idzie już do domu i nagle wraca biegiem, z daleka krzyczy, macha rękami: - Przypomniało mi się! - woła. – Był taki jeden co go powiesili! On się nazywał tak i tak, i mieszkał tam! O, w tym domu! I powiesili go, o! widzi pani?! Na tym drzewie!
Trzeba wszystko zanotować, zapamiętać, znów zajrzeć w archiwa, bo nigdy nie wiadomo, czy z pozoru mało znaczące zdarzenie za chwilę nie nabierze wagi niezwykłej.
Mało jest ludzi, którzy uważają naszą pracę za potrzebną. Jej znaczenie rozumieją Teresa, Johann 219, Stasiek czy Zenek. Mądrzy, ciepli i serdeczni ludzie. Ekshumacje wzbudzają emocje, co jest w pewnym stopniu zrozumiałe. Ludzi ściąga ciekawość. Ciekawość objawia się retorycznym pytaniem:
- I co? Jest coś? Co znaleźliście? Jest broń?
Nie mamy w sobie szacunku dla życia, nie mamy szacunku dla zmarłych, dla ich rodzin. Dlatego plądrowane są groby, rozbijane pomniki. Nie myślimy o tym, że tu oto, w tym grobie, leży ktoś, kogo w bólu urodziła matka. Matka, która musiała nauczyć go wszystkiego – jeść, mówić, chodzić. Matka, która otaczała go opieką w dzień i w nocy, kochała zwyczajem wszystkich matek na świecie. I ta matka, jak wszystkie matki, miała prawo do tego, by swoje dziecko pochować, opłakać. Minęło jednak wiele lat, matki też już odeszły. Dzieci i wnuki przejęły ich prawo, by zapalić znicz na grobach swych przodków. Czasem nawet nie wiedzą, jakie ważne jest to prawo... Tak, jak nie wiedział Johann 219. Ten internauta dużo czasu spędza przy komputerze, bo interesuje się wojną i trochę genealogią, wyszukuje więc różne informacje dotyczące zarówno wojennych działań, jak i własnych korzeni. Pradziadek Johanna pracował jako kolejarz, i przeżył wojnę, by zaginąć bez wieści pod sam jej koniec, w 1945 roku, niemalże w drodze do domu. Johann, pseudonim internauty, to imię jego pradziadka, zaginionego kolejarza. Johann 219 z pewnością nie spodziewał się, że po 73 latach rozwikła wojenną tajemnicę i będzie miał możliwość fizycznego spotkania z dziadkiem, którego widział tylko na pożółkłej fotografii. Johann Weidner zabity przez czerwonoarmistę przeleżał na ewangelickim cmentarzu dziesiątki lat, aż został ekshumowany i powrócił w rodzinne strony, by spocząć obok żony, czyli prababci Amalii. Wraz z jego szczątkami rodzina otrzymała pamiątki znalezione w grobie. Prawnuk przeżył szok - wśród kilku osobistych przedmiotów Johanna Weidnera był jego wojenny numer: Johann 219
Nasze poszukiwania mają sens. Są potrzebne, konieczne. Tylko dzięki nim można zamknąć rodzinne historie, pomóc ludziom opłakać bliskich. Są potrzebne, bo leżącym w takich bezimiennych mogiłach zmarłym należy się osobiste miejsce wiecznego spoczynku. Dzięki naszej i nam podobnych pracy tacy ludzie jak Zenek, Stasiek czy Teresa mogą wreszcie zasnąć spokojniej, bo choć w pamięci nadal istnieją obrazy, których byli świadkami, to zrobili wszystko, co człowiek winien jest zmarłemu: zadbali o godziwy pochówek. Zamknięcie spraw, które dręczą, daje ulgę i uspokojenie. Sentencja „śpij w pokoju” ma znaczenie wielowymiarowe, dotyczy zarówno żyjących jak i zmarłych. Słowo „POKÓJ” jest pomostem między tymi dwoma światami. Jest potrzebne każdemu, a prace poszukiwawcze ukazują niezwykle wyraziście, co dzieje się, gdy pokoju na świecie nie ma.
Tekst:Ewa Michalska, zdjęcia: Grupa Poszukiwawcza




wtorek, 28 marca 2017

Rajd rowerowy "Szlakiem cmentarzy ewangelickich" - Brzeziny - Groby wojenne - 26.03.2017 - cz.5

Nic nowego nie napiszę o mogiłach żołnierzy poległych w wielkiej bitwie o Brzeziny -1914-1915 roku. Jak wcześniej wspominałem, groby i teren wokół nich jest zadbany. Nie napisałem specjalnie "żołnierzy niemieckich", gdyż są wśród nagrobków nazwisko, które kojarzy się z polskością, chociażby Muszkietera P.Lewandowskiego. Zamieściłem zdjęcia wszystkich nagrobków.