Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sokół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sokół. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 grudnia 2018

Towarzystwo Gimnastyczne Sokół - Wilno - Pabianice - 1921-26

     Interesujące zdjęcie formatu pocztówkowego z Wilna. Mniemam, że przedstawia grupę z "Sokoła". Myślę, ze młody człowiek, to Władek, mieszkaniec Pabianic.
     Zamieszczam także inne zdjęcia z wileńskiego Sokoła. To znalazłem na temat Sokoła w Wilnie:


Więcej - Tygodnik Wileńszczyzny


www.tygodnik.lt/200550/bliska1.html


 

Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" w Wilnie liczy sto lat!
Lot nad sportowym gniazdem
Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" w Polsce zostało powołane do życia 7 lutego 1867 roku przez polskich patriotów we Lwowie. Wzorowało się ono na ideowo-programowych założeniach czeskiego "Sokoła", na którego czele stał Mirosław Tyrsza.
"Sokół" lwowski od pierwszych lat istnienia wziął na swój sztandar pielęgnowanie tradycji narodowej, co przypominało ożywczy podmuch wiatru w Ojczyźnie, gdzie panoszyli się zaborcy. Nie zapomniano również o ćwiczeniach gimnastycznych, czemu przyświecało hasło "w zdrowym ciele - zdrowy duch". W miarę upływu czasu również w innych zakątkach Polski tworzyły się nowe gniazda sokole.
Wilno też ożyło...
Do Pogoni, będącej we władaniu Moskali, idee sokole dotarły w początkach XX wieku. Wykorzystując poluzowanie przez carat macek ucisku, w Wilnie 3 grudnia 1905 roku odbyło się zebranie założycielskie TG "Sokół". Na przewodniczącego 39-osobowego zarządu został wybrany dr L. Czarkowski. Będąca w powijakach organizacja liczyła 170 członków i licznych sympatyków, a ich krocia mimo "kłód pod nogi" ze strony władz carskich sukcesywnie wzrastały. W roku 1906 gniazdo sokole zostało "uwite" również w Kownie.
Działalność towarzystwa nabierała coraz żywszych rumieńców, co przejaw szczególny zyskało po tym, kiedy Polska w roku 1918 wybiła się na Niepodległość i kiedy Wilno wraz z Wileńszczyzną znalazły się w składzie II Rzeczypospolitej. Niestety, tę prężną działalność przerwał wybuch II wojny światowej. Wielu sokołów stanęło do walki zbrojnej z najeźdźcą faszystowskim, przypłacając ją ceną najwyższą - własnym życiem, wielu za swą patriotyczną działalność trafiło do niemieckich obozów koncentracyjnych lub do sowieckich łagrów.
Niewdzięczny los czekał też towarzystwo gimnastyczne w powojennej Polsce Ludowej. Stało się ono solą w oku władz komunistycznych, stąd nie otrzymało zezwolenia na oficjalną rejestrację. Taki stan rzeczy trwał bez mała pół wieku. Dopiero solidarnościowe przemiany spowodowały, że w roku 1990 "Sokół" nad Wisłą mógł powstać niczym Feniks z popiołów. Pomni chlubnej działalności wileńskiego "Sokoła" przed wojną sokoli w Macierzy zaczęli szukać kogoś, kto by tu, na miejscu, podjąłby się trudu jego reaktywowania. I znaleźli. Tym kimś okazał się znany u nas działacz sportowy, zamieszkały w Ejszyszkach Michał Sienkiewicz. 3 maja 1991 roku, w dniu 200. rocznicy Konstytucji 3 Maja, miało miejsce zebranie założycielskie. Wybrano zarząd, nakreślono program działania, którego osią miała być praca patriotyczno-wychowawcza, sprzęgnięta ze sportem masowym wśród młodzieży.
Tradycją silni
Władze litewskie przyjęły narodziny "Sokoła" wyraźnie niechętnie, o czym bardziej niż dobitnie świadczył fakt, że nie wyraziły zgody na jego samodzielną rejestrację, stąd wypadło się "przytulić" do Klubu Sportowego Polaków na Litwie "Polonia". Osobny byt z osobowością prawną stał się możliwy dopiero 22 listopada 1995 roku, po tym, kiedy pan Michał Sienkiewicz obił naprawdę niejeden próg urzędów i przekonał zakuty łeb, iż organizacja, jakiej prezesuje, bynajmniej nie nosi wywrotowych znamion. Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" na Wileńszczyźnie miało już wtedy własny sztandar, poświęcony 22 czerwca 1994 roku na VI Zlocie Turystycznym Polaków na Litwie. Wileńscy sokoli coraz pewniej stawali na nogach, kładąc u podstaw swej działalności służbę Bogu i Ojczyźnie.
Dziś nasze T.G. "Sokół" na Wileńszczyźnie, którą notabene niezmiennie kieruje Michał Sienkiewicz, a nad którą duszpasterską pieczę kapelana roztacza ks. Szymon Wikło, własny dorobek mnoży przez naprawdę liczne dokonania. Wśród nich na czoło zdecydowanie wysuwają się doroczne parafiady, gromadzące na starcie w kilku dyscyplinach tych, kto nad bierność przedkłada aktywny sposób życia. Wielce wymowny jest też udzia młodzieży na imprezach organizowanych przez T.G. "Sokół" w Polsce.












poniedziałek, 5 listopada 2018

Adwokat - Piotrków Trybunalski - Łódź - Wspomnienia - Freblówka - Policja carska - Sokół - Dzieciństwo 1906-1916 - cz.6


           Freblówka mieściła się parterowym budynku, a na poddaszu  znajdowała się izba, w której
p. Kwiatuszyńska uczyła czytać i pisać po polsku. Była to tajemnica, gdyż nie miała ona zezwolenia od władz rosyjskich. O tym miejscu nauki dowiedziałem się dopiero, gdy miałem siedem lat i zaprowadzony zostałem tam, dla nauki.
           W związku z tym przypominam sobie taką scenę: Pewnego dnia dnia schodzę z tego poddasza i na dole, przy schodach widzę p. Kwiatyszyńską i jej matkę, a przede wszystkim policjanta rosyjskiego t.zw. wówczas "stójkowego". Nosili ciemne mundury (czarne? ciemno-granatowe?) i charakterystyczny czerwony sznur, który wisiał na szyi i schodził do kabury dużego pistoletu, do którego był przyczepiony. Gdy byłem już prawie na dole, policjant spytał mnie niespodziewanie po polsku:
  - Co robiłeś na górze?
            Mimo, że nikt mnie nie uprzedzał, iż nie wolno mówić o tym nauczaniu, byłem w tym wieku, że wyczuwałem obecność władzy rosyjskiej w stosunku do Polaków. Już w domu zauważyłem, jakie uczucie niechęci wywołuje urzędowa wizyta władzy rosyjskiej, jak pewne piosenki śpiewa się cicho i tp. Co odpowiedziałem owemu policjantowi - nie pamiętam, ale w każdym razie nie to, że się tam uczę. Co wówczas z miejsca skomponowałem, musiało być udane, skoro po odejściu policjanta, zarówno p. Kwiatuszyńska, jak i jej matka, serdecznie mnie ucałowały.
            Do dzisiaj pamiętam także pierwsze słowo, jakie w swym życiu przeczytałem; pamiętam nawet miejsce i porę dnia w której to nastąpiło. Było to słowo "anioł". Stwierdzenie, ze z tych poszczególnych literek można złożyć wyraz, było dla mnie tak wielkim i wstrząsającym objawieniem, że fakt ten na zawsze wrył mi się w pamięć.
            Chodząc do freblówki nosiłem jeszcze długie włosy, obcięte "na polkę", aż pewnego dnia się zbuntowałem. Chodziło o to, że chłopcy pociągali mnie za nie wołając "dziewczynka". Ojciec stanął po mojej stronie i zaprowadził do fryzjera, a gdy z dumą wróciłem do domu, Mama była oburzona, że mnie tak ojciec oszpecił.
           Po drzemce popołudniowej, gdy była pogoda, zabierał mnie Ojciec na spacer za miasto. Bardzo lubiłem te spacery, bo opowiadał mi wówczas różne ciekawe rzeczy. Opowiadanie te, to była po prostu historia Polski, podana w przystępnej dla dziecka formie. Ciekawe jednak, że opowiadania nigdy nie dotyczyły spraw polsko-rosyjskich, a przecież Ojciec już wówczas należał do tajnego "Sokoła".
           "Sokół" była to patriotyczna organizacja polska, zajmująca się rozwojem świadomości narodowej i tężyzny fizycznej swych członków  (gimnastyka, sport, turystyka i tp.). Organizacja ta dozwolona była z zaborze austryjackim, gdzie istniał już wówczas ograniczony samorząd polski, ale zabroniona była w zaborze pruskim (tj. niemieckim) i rosyjskim. Pamiętam do dzisiaj melodię i treść "Marszu Sokołów":
           " Ospały i gnuśny, zgrzybiały ten świat,
              Na nowe on życie koleje,
              Z wygodnej pościeli nie dźwiga się rad,
              A ciało i dusza w nim mdleje.

              Hej bracia sokoli dodajcież mu sił,
        bis 
              By życia zapragnął, by powstał i żył.
            
              Przytaczam go tutaj na pamiątkę, bo spółka hitlerowsko-stalinowska zlikwidowała w roku 1939 tę organizację i wiele jeszcze wody upłynęło w Wiśle, zanim zostanie reaktywowana.
             Gdy chodziłem już do gimnazjum i stałem się mądrzejszy, zorientowałem się, ze Ojciec nie lubił polityki, nie lubił nawet o niej mówić. Po uzyskaniu niepodległości był wieloletnim, aż do śmierci, ccłonkiem zarządu wielu organizacji w Piotrkowie jak np. "Sokoła", "Ochotniczej Straży Pożarnej", "Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości" itp., ale nigdy nie należał do jakiegoś stronnictwa politycznego.

sobota, 25 sierpnia 2018

Kołomuja - Ukraina - Cmentarz - Kazimierz Bronisław Nieczuja Witosławski - Powstawnie Styczniowe 1863 - Sołtysik - Klimaszewski


Kazimierz Bronisław Witosławski z Witosławic herbu Nieczuja (ur. 1842, zm. 1906) – aptekarz, powstaniec styczniowy, burmistrz Kołomyi, prezes kołomyjskiego "Sokoła", poseł na Sejm Krajowy Galicji na VIII Kadencji 1901-1906 z okręgu Kołomyja.
Za młodu dzierżawił aptekę w Brodach oraz pełnił tam służbę prezesa straży pożarnej. Po zdobyciu odpowiednich funduszy kupił aptekę "Pod Opatrznością" przy ulicy Jagiellońskiej w Kołomyi. Po wybuchu powstania styczniowego na czele dwunastu towarzyszy ruszył do Kongresówki. Dwukrotnie raniony w bitwie pod Nakłem.
W 1883 roku, po śmierci swojej siostry Heleny, wziął na swoje wychowanie jej dwie osierocone córki: Michalinę i Bogumiłę. Wykształcił je i wydał za mąż za radcę prawnego Witolda Hlawatego ze Stanisławowa oraz farmaceutę Zygmunta Jana Gogelę. Gdy Witosławski wszedł w wiek sędziwy, Gogela przejął zarząd apteki "Pod Opatrznością”, a później ją odziedziczył.*

                                                        SZYMON SOŁTYSIK
                                                       * 3.10.1815  † 9.6.1902
                                                       Z KLIMASZEWSKICH
                                                   BALBINA SOŁTYSIKOWA
                                                       * 9.3.1823  †  27.10.1906
                                                        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

                                                   KAZIMIERZ BRONISŁAW
                                                   NIECZUJA WITOSŁAWSKI
                                            APTEKARZ BURMISTRZ M. KOŁOMYI
                                              Poseł na sejm Kr. Powstaniec z r.1863
                                                       * 26.9.1842  †  16.10.1906
                                                         
                                                                 Z Sołtysików   
                                                    MARYA WITOSŁAWSKA
                                                       * 31.8.1848   †  6.8.1919







Materiał:

Kazimierz Witosławski – Wikipedia, wolna encyklopedia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Witosławski